Mój cel

02.05.07, 13:30
Witajcie.
Czytam wasze forum już długo i dzięki Wam postanowiłam powiększyć kolekcję
swoich biustonoszy o nowe i do tej pory nie znane mi firmy. Nosiłam zwykle
Triumphy, jakiś czas temu kupiłam po staniku z Feliny, Anity i Samanty. No i
właśnie od tej Samanty się zaczęło: nie jest to idealny stanik ale tak
ślicznie ułożył moje piersi i w końcu nie wydałam ponad stówy za 1 sztukę, że
go kupiłam. Teraz zapragnęłam mieć po sztuce z Melissy, Gai, Awokado i innych
wspomnianych przez Was firm ( w miarę moich możliwości finansowych oczywiście)
. Te wcześniejsze są na mnie dobre, ale Felina robi dzioby, Anita też trochę
nienaturalnie układa moje piersi, a z Triumpha noszę minimizery a to niezdrowo.
Tak więc zaczęłam już moją pogoń za nowościami. W jednym ze sklepów z bielizną
(stacjonarnych) zamówiłam stanik z Krisline i czekam na Bonprixa.
Za jakiś czas zaatakuję Dalię. Do Poznania wybiorę się na wycieczkę - cel:
sklep Awokado.
Jeżeli chodzi o angielskie sklepy to mąż obiecał że kupi mi coś w Brastop w
Solihull (od czasu do czasu jeździ tam). Do zagranicznych zakupów przez
Internet nie mam przekonania.
Pozdrawiam. Może teraz częściej będę się udzielała na tym kochanym forum.
    • kasica_k Re: Mój cel 02.05.07, 13:48
      lawrence3 napisała:
      > Do zagranicznych zakupów przez Internet nie mam przekonania.

      Przejdzie Ci. Raz zalozysz jakas przyzwoita Freye z nowej kolekcji i
      Ci przejdzie. Polskie firmy, niestety niestety, wciaz nie
      wytrzymuja porownania, moim skromnym zdaniem. Jesli juz bardzo nie
      chcesz za granica, to w Polsce tez da sie bez problemu kupic
      (bellissima, intimo4you).

      > Pozdrawiam. Może teraz częściej będę się udzielała na tym kochanym forum.

      Zapraszamy :)
    • maith Re: Mój cel 02.05.07, 16:02
      Nie ma sensu zbierać po 1 staniku z każdej firmy.
      Trzeba znaleźć firmę, która Ci pasuje, a to co Ci nie pasuje, odrzucić.
      Jeśli chodzi o Gaię, to niestety ma potwornie rozciągliwe obwody, więc raczej
      nie polecam.

      Co do zagranicznych zakupów przez net, to ja mam tak kupioną większość obecnie
      noszonych staników i w ogóle nie ma porównania do tego &^#&#&#%^, co oferują
      nasze sklepiki stacjonarne.

      Zresztą sama zobacz, co robisz - chcesz wybrać się specjalnie do Poznania do
      sklepu Avocado, żeby pomierzyć. Ile Cię będzie kosztował bilet? A zamawiając z
      brytyjskiego sklepu przez net masz miesiąc na odesłanie tego, co Ci nie
      przypasowało. Tracisz jedynie koszty przesyłki (to mniej niż bilet do Poznania,
      chyba że mieszkasz pod Poznaniem i dojeżdżasz osobowym ;).
    • lalinia Re: Mój cel 02.05.07, 16:11
      jak przyjdzie Ci stanik z bon prixu to podziel sie wrażeniami na jego temat, bo
      sie zastanwaiam czy sobie nie zamówć :)
      pozdrawiam
    • magdalaena1977 Re: Mój cel 02.05.07, 22:49
      lawrence3 napisała:
      > Jeżeli chodzi o angielskie sklepy to mąż obiecał że kupi mi coś w Brastop w
      > Solihull (od czasu do czasu jeździ tam).
      O co ? Będzie pokazywał ekspedientce, że żona to ma takie jak pani, ale trochę
      bardziej okrągłe ...
      Kobieto - To nie ma sensu ! kupując stanik musisz go mierzyć !
      • maith Brastop 02.05.07, 22:55
        Dokładnie. Zamawiając kilka staników w Brastopie można je wszystkie w ciągu
        kilka tygodni mierzyć wielokrotnie, a następnie wybrać, które odesłać, a które
        zostawić. Staniki zamawiane przez INTERNET MASZ PRAWO ODESłAć. Na odesłanie masz
        miesiąc. Tracisz tylko koszty wysyłki.
        Jeśli mąż kupi Ci stanik NA MIEJSCU, to NIE MASZ PRAWA go odesłać, choćby Ci nie
        wiem, jak bardzo nie pasował.
        Czemu zatem wybierasz opcję mniej dla siebie korzystną?
    • lawrence3 Re: Mój cel 03.05.07, 15:11
      Ja jestem z tych co ciężko przekonać, ale nie mówię że nigdy.
      Do Poznania pojadę bo nigdy tam nie byłam i przy okazji za jednym razem
      poprzymierzam kilka lub kilkanaście różnych staników.
      Gaję może faktycznie odpuszczę sobie.
      A co do Brastop to zaryzykuje raz z intuicją męża - zobaczę jak te angielskie
      cudeńka wyglądają. W razie co, to mogę chyba skorzystać z "wymieniamy się
      nietrafionymi zakupami"?
      Pozdrawiam
Pełna wersja