Latające dinozaury

21.03.04, 16:37
Czy kyoś zna korzyści które przyniosło pierwszym ptakom latanie?
    • fan_gazety Jak to w paleontologii, nic pewnego, ale... 22.03.04, 15:13
      jest kilka teorii. Jedna to taka, że lot dał dostęp do tej pory mało
      eksploatownych zasobów pokarmiowych, czyli latających owadów. Druga, dla mnie
      mocniejsza, to taka,że lot daje mozliości szybkieju ucieczki przed
      drapieżnikami. Za prawdziwością tej hipotezy przemawia fakt, że na wielu
      wyspach oceanicznych, na których nie ma lądowych drapieżników (gadów i ssaków),
      żyje wiele gatunków ptaków nielotnych, które wtórnie utraciły zdolnośc do lotu.
      Stanowią one tam o wiele większy procent gatunków, niż na kontynentach, gdzie
      drapiezników jest wiele. O pochodzeniu lotu pisano bodaj w Swiecie Nauki, a
      jesli znasz angielski, polecam stronę
      www.ucmp.berkeley.edu/vertebrates/flight/origins.html
      • Gość: Richelieu* Re: Jak to w paleontologii, nic pewnego, ale... IP: 217.98.107.* 22.03.04, 19:23
        a po co pawiu taki ogon?
        • fan_gazety Aaaa, jak to w ornitologii, nic pewnego, ale... 23.03.04, 00:35
          jest pare pomysłów, by to wyjaśnić:
          - by po Łazienkach sie przyjemniej spacerowało,
          - by klatki w ZOO troche ożywić takim widokiem rozpostartego tegoż,
          - by panie panującego na Ziemi gatunku mogły dodawać sobie powabu i zwiewności,
          tudzież delikatności,
          - by inne ptaszory - spójrz np. na taką kurę - miały wzór godny do naśladowania
          i by nie myślały, że wszystko już osiągnęły w życiu.

          No, i po to, by jeszcze raz pomyśleć o znaczeniu interpunkcji. No bo jeśli do
          Twojego pytania dodało by się dwa przecinki: "a po co, pawiu, taki ogon?", to
          odpowiedzi musiały by być zgoła inne...
          • Gość: Richelieu* Re: Aaaa, jak to w ornitologii, nic pewnego, ale. IP: 217.98.107.* 23.03.04, 00:44
            Fanie!
            ale ja mówię zupełnie poważnie. No bo na chłopski nieornitologiczny rozmu rzecz
            biorąc taki paw jest skończonym debilem;) lub ofiarą mutacji. Pannom pawiom
            musiało coś się pomieszać w kwestii zasobności potencjalnych zapładniaczy.
            Przecież pawie ledwo co latają przez ten ogon więc kosztem widzimisie samic
            narażają się na zjedzenie. I co to za najlepszy reproduktor, który zamiast
            inwestować w siłę inwestuje w pióra. Selekcja naturalna jest więc kwestią
            przypadku czy akurat w pobliżu jakiś tygrys się nie przyczaił, a nie możliwości
            reprodukcyjnych.
            no, ja tak myślę, że pawie są jakimiś mutantami popromiennymi, którym w głowach
            się pomieszało ;)
            • fan_gazety Re: Aaaa, jak to w ornitologii, nic pewnego, ale. 23.03.04, 11:16

              No i proszę, jak źle odczytałem Twoje intencje. Myślałem, że środek nocy to się
              nadaje np. do ponaigrywania się z pawich ogonów, tak często rozkładanych nie
              tylko przez pawie..., a Ty mnie na jakoweś naukowe teorie naciągasz.

              To pytanie zadawał sobie już Darwin (a jak znam życie, to na pewno pierszy był
              Arystoteles), który bystro zauważył, że coś tu nie gra z tymi ozdobami u
              różnych zwierzaków, że to jest wbrew doborowi naturalnemu, co sama przytomnie,
              mimo późnej pory, przytoczyłaś. Dlatego nawet go określił osobna nazwą,
              podążając za modelem "jak nie rozumiesz, to chociaż nazwij!", jako dobór
              płciowy, jakby przeciwstawiając go doborowi naturalnemu. Efektem jego rozważań
              był m. in. taki wniosek, że nie tyle ważne jest samo przeżycie, ile wydanie
              potomstwa, i że samce robią wszystko, by się "przypodobać" samiczkom. A
              dlaczego to samce się przypodobują? No, bo to samice w większości gatunków
              wybierają samca, anie na odwrót. A z jakiej przyczyny? No bo jest konflikt
              płci - to samice "inwestują" mnóstwo materii i energii (np. u takiej sikorki
              masa jaj w jednym lęgu przekracza masę jej ciała), a potem sa narażone na
              drapieżnictwo itd., itp. A samce? Cóż ... porcja spermy u większości i tyle.
              Krótko mówiąc - strategia samic to "idź na jakość, bo masz dużo do stracenia w
              razie złego wyboru", a samca - "idź na ilość, bo i tak mało tracisz w razie
              pomyłki". Odwieczny konflikt...

              I teraz czas na sedno sprawy. Jeśli samice tak "surowo" selekcjonują
              kandydatów, to trzeba się czymś wyróżniać, "pokazać" że się ma dobre geny - bo
              nie w końcu chodzi... No, właśnie ten ogon pawia, te rogi jelenia, te dziwaczne
              barwy działają doprawdy przewrotnie. Zapytałaś: "I co to za najlepszy
              reproduktor, który zamiast inwestować w siłę inwestuje w pióra". Ano właśnie.
              Zauważ, że noszenie takich piór, takiego olbrzymiego balastu, takich
              paranoicznych, groteskowych przydatków, jest własnie solidnym, prawdziwym
              sygnałem o jakości genów. No bo "jeśli przeżył z takim utrudnieniem, to MUSI
              miec dobre geny". Czyli im dziwaczniejsze ozdoby, tym lepszy, bardziej
              wiarygodny test na jakość genów. Swoją drogą, zauważono też, że np. jaskrawość
              barw ptaków jest tym mnniejsza, im bardziej ptak jest zapasożytowiony. To
              konkretny przekaz, sygnał, istotny dla samicy. No bo lepej mieć potomstwo z
              czystym, niż z zapasożytowionym.

              Pare ładnych już lat temu zrobiono taki eksperyment: gupiki (samce i samice
              razem) hodowano z drapieżnikami. Okazało się, że gupiki różniły się w
              ostrożności do tych drapieżników - część podpływała bardzo blisko, można by
              rzec ryzykownie blisko. Okazało się że właśnie te miały najlepszy sukces
              rozrodczy. To też rodzaj pawiego ogona...

              I może dlatego mężczyźni na całym świecie robią różne dziwne niezdrowe rzeczy -
              od picia nafty gdzieś w Ameryce Pd. bodajże, poprzez palenie papierosów, po
              wariackie ruszanie i jeżdżenie samochodem, czerwonym najlepiej ... Może?
Pełna wersja