Dodaj do ulubionych

nauczyciele analizują ....a kiedy uczą???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 22:39
Szkoła z klasą:
" Nauczyciele analizują wyniki prac klasowych, domowych, egzaminu
gimnazjalnego, testu kompetencji itp. Dokonują zestawień, analizując: *
zmiany w kolejnych miesiącach, semestrach czy latach wyników uczniów i całych
klas (wykresy osiągnięć ucznia/klasy), * różnice średnich wyników między
klasami, * porównania średnich ocen tych samych uczniów/klas z różnych
przedmiotów itp. Prezentują te porównania innym nauczycielom oraz samym
uczniom. Rada pedagogiczna wyciąga z tej analizy wnioski"
Nauczyciel (lub zespół nauczycieli) opracowuje narzędzie do badania
standardu, np. test językowy "Czy to rozumiesz?". Diagnozuje za pomocą
narzędzia poziom uczniów w danej dziedzinie. Planuje działania, które powinny
poprawić osiągnięcia uczniów (np. po pół roku ćwiczeń) i przeprowadza
powtórny pomiar
Tworzą zespoły (pary), które współpracują w doskonaleniu pracy na zajęciach -
wymieniają doświadczenia, wzajemnie się wizytują na lekcjach"

Analizują, diagnozują, opracowują, ewaluują, naradzają się, wizytuą,
hospitują, posiadują.....
KIEDY MAJĄ CZAS UCZYĆ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Kazek Re: nauczyciele analizują ....a kiedy uczą??? IP: *.p-s-inter.net 26.10.04, 23:08
      Niestety z moich obserwacji wynika, że uczymy coraz mniej. Więcej czasu
      poświęcamy na analizy, obszary, raporty, programy, standardy i inne takie -
      powiem krótko - PIERDOŁY.
      Taką radochę zafundowała nam głośna reforma oświaty i piejąca nad nią z
      zachwytu Gazeta. Jest to naprawde frustrujące. Naprawdę trudno nie mieć żalu do
      części redakcji Gazety, która owe "nowości" przyjmowała z bezgranicznym
      entuzjazmem. Redaktor Pacewicz każdego, kto nie podzielał jego entuzjazmu
      nazywał "miernotą" (cytat dosłowny). Wstyd, żenada. No to lecę opracowywać
      kolejny raport. Z uczniem pogadam za rok. Albo nigdy. Bo za rok będą kolejne
      raporty i obszary do wyliczenia.
    • fan_gazety Tak po cichu powiem, że jest na to sposób... 27.10.04, 07:12
      Niektórym ciągle się to udaje :-). Jak? A, po prostu. Udają, że robią poważnie
      te zestawienia, analizy itp. Po prostu olewają to. A robią to, co powinni,
      czyli uczą. Bo szkoła jest dla uczniów, a nie odwrotnie.
      • Gość: MP Jest też inny, trudny sposób IP: *.fuw.edu.pl 27.10.04, 14:08
        ... Zapytać się jakim prawem? Jakim prawem ktoś wymaga od nauczyciela każdej z
        wymienionych czynności? Prawem nadzoru? To za mało. Ustawa mówi do czego prawo
        ma nadzór. MOże bywać, oglądać i wglądać, żądać udostepniania, może dawać
        zalecenia dotyczące kontrolowanej istoty pracy ale nie może nakazywać
        wykonywania czynności biurokratycznych, wytwarzania jakichkolwiek nowych
        dokumentów nieprzewidzianych przez ustawę lub na jej podstawie wymienionych w
        rozporządzeniach. Podobnie dyrektor - już nie jako nadzór, ale jako przełożony
        w zakładzie pracy - może żądać od nauczyciela współdziałania jedynie w
        spracach związanych z czynnościami szkolnymi, nakazanymi przez przepisy lub
        wynikającymi z przepisów. Organ czy kurator nie może od dyrektora wymagać
        więcej kwitów, niż te, które wymieniają ustawy. Nie ma wśród nich żadnych
        zestawień (poza tymi do kontroli obowiązku). Jeśli kurator lub burmistrz chce
        coś sobie zestawić, może przysłać wizytatora z notatnikiem. Temu należy dać
        wszelki wgląd, ale nie ma podstaw prawnych by wykonać za niego lub dla niego
        jakąkolwiek czynność sprawozdawczą czy zestawczą. Dyrektor, który to robi -
        sam lub przez nauczycieli - działa niezgodnie z prawem. Nie za to mu płacą.
        Płacą mu za uczenie i pilnowanie uczenia. To wystarczająco wiele pracy.
        Biurokracie, który chce nowych kwitów należy pokazać
        drzwi/schody/budę_z_napisem_"zły_pies". To oczywiście trudne, bo biurokrata ma
        swoje sposoby, by okazać przy jakiejś okazji niezadowolenie. Ale kto
        powiedział, że życie ma być łatwe?
        • Gość: myslak wewnątrzszkolny system zapewniania jakości. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:49
          1) Program rozwoju - zawierający standardy i wskaźniki; będący efektem diagnozy
          efektywności szkoły; ukierunkowujący szkołę na udoskonalenie metod pracy w celu
          realizacji standardów,które nie sa osiągane na zadowalającym poziomie

          2) Roczny plan rozwoju szkoły - oparty o plan pracy KO (np. aktualny w tym roku
          problem "segregacji",czy przygotowanie do nowej matury) oraz konkretyzujący
          realizację elementów programu rozwoju (tzn. zawierający terminy, osoby
          odpowiedzialne, sposoby realizacji celów)



          1. Dyrektor szkoły lub placówki, we współpracy z nauczycielami zajmującymi inne
          stanowiska kierownicze w szkole lub placówce, sprawując nadzór pedagogiczny,
          wykonuje w szczególności następujące zadania:

          1) planuje, organizuje i przeprowadza wewnętrzne mierzenie jakości, w tym
          badanie osiągnięć edukacyjnych uczniów;

          2) decyduje o doborze technik i narzędzi diagnostycznych wykorzystywanych przy
          dokonywaniu wewnętrznego mierzenia jakości, tworzy je oraz może współdziałać w
          ich tworzeniu z instytucjami wspomagającymi;

          3) raz w roku szkolnym opracowuje raport z przeprowadzonego wewnętrznego
          mierzenia jakości i przedstawia go kuratorowi oświaty, radzie pedagogicznej,
          radzie rodziców i organowi prowadzącemu szkołę lub placówkę;

          4) opracowuje program rozwoju szkoły lub placówki, określający zadania służące
          doskonaleniu jakości pracy szkoły lub placówki i terminy ich realizacji:

          a) obejmujący 5 lat szkolnych, a w przypadku placówki doskonalenia nauczycieli -
          5 lat kalendarzowych;

          b) obejmujący rok szkolny, a w przypadku placówki doskonalenia nauczycieli -
          rok kalendarzowy, z uwzględnieniem zadań wskazanych przez kuratora oświaty oraz
          wyników mierzenia jakości pracy szkoły lub placówki przeprowadzonego w
          poprzednim roku szkolnym;

          5) analizuje wyniki sprawdzianu lub egzaminów oraz wykorzystuje je do oceny
          jakości kształcenia w szkole, a także podejmuje, stosownie do potrzeb,
          działania naprawcze lub doskonalące w tym zakresie;

          6) wspomaga nauczycieli w osiąganiu wysokiej jakości pracy oraz inspiruje ich
          do podejmowania innowacji pedagogicznych;

          7) wspomaga rozwój zawodowy nauczycieli, w szczególności przez organizowanie
          szkoleń, narad i konferencji oraz systematyczną współpracę z placówkami
          doskonalenia nauczycieli;

          8) gromadzi informacje o pracy nauczycieli w celu dokonywania oceny ich pracy
          zgodnie z odrębnymi przepisami oraz gromadzi informacje niezbędne do planowania
          doskonalenia zawodowego nauczycieli;

          9) we współdziałaniu z radą pedagogiczną, opracowuje i wdraża wewnątrzszkolny
          system zapewniania jakości.
        • Gość: Kazek Re: Jest też inny, trudny sposób IP: *.p-s-inter.net 27.10.04, 18:44
          Panie Marku, niech pan się nie gniewa, ale w przepisach to Pan jest świetny,
          jednak w kwestii życia codziennego... Akurat nauczyciel ubiegający się o awans
          zawodowy będzie pytał "jakim prawem?". Gdy od nastawienia dyrektora wiele w
          jego awansie zależy.
          Inna rzecz, że nie ma Pan racji także formalnie. Zalecenia odnośnie tych
          wszystkich obszarów, standardów i programów naprawczych wpływają do szkoły od
          władz oświatowych, więc to jest prawo. Głupie prawo po-reformie. Opracowywanie
          tych wszystkich szkolnych systemów oceniania i innych takich głupot jest
          niestety obowiązkiem szkoły. Może móglbym sie bawić w prawnika, przeszukiwać
          dzienniki ustwa i sprawdzac, czy naprawdę trzeba, ale ja nie jestem prawnikiem.
          Za każdym razem, kiedy sprawdzam coś w dzienniku ustaw, to znów nie sprawdzam
          uczniowskiej pracy.
          Ja mam akurat w szkole dyrekcję dość rozsądną i wcale tak bardzo nie narzekam.
          Robimy tyle, co musimy, żal mi nauczycieli w szkole sąsiedniej, która
          koniecznie musi byc "z klasą" i zajmuje sie tymi wszystkimi bzdurami. No, kilku
          z nauczycieli (śmiem twierdzic, że co lepszych) już uciekło do innych placówek,
          fakt.
          Kiedy kilka lat temu obowiązkowo opracowywaliśmy wielostronicowy dokument zwany
          wewnątrzszkolny system etc. , wielokrotnie pytałem, także na tym forum, także
          chyba Pana, po co? Osoba kierująca kursem jako jedyna udzieliła mi namiastki
          odpowiedzi, że może to być potrzebne w kontaktach z rodzicami. Na bieżąco
          śledzę sprawę. Dokument istnieje 5 lat. Wie Pan, ilu rodziców przez te 5 lat
          zainteresowało się nim? Ani jeden.
          Rację ma fan_gazety. Trzeba udawać i robić swoje. Brzmi to koszmarnie, ale tak
          naprawde jest to najbardziej moralne zachowanie w tej sytuacji. Absurdalna
          sytuacja budzi chore reakcje, ale paradoksalnie w czasach absurdu lekceważenie
          staje sie najbardziej etycznym wyjściem. Jeśli rządzi dziwaczny mezalians
          Makarenki, Niemierki i urzędnika skarbowego, a chce się nadal byc nauczycielem,
          to trzeba ten absurd po prostu omijać. A na tym forum można przynajmniej
          zauważyć, że nie jest się jedynym widzącym ów absurd, co jednak jest budujące.
          W końcu jesli ktoś zagląda na to forum, to jednak znaczy, że mu na edukacji
          zależy.
          Życie nie ma być łatwe, zapewne, ale dla taniego ideolo utrudniać je jeszcze
          bardziej?
        • roman.gawron Re: Jest też inny, trudny sposób 27.10.04, 19:01
          Gość portalu: MP napisał(a):

          > ... Zapytać się jakim prawem? Jakim prawem ktoś wymaga od nauczyciela każdej
          > z wymienionych czynności? Prawem nadzoru? To za mało.(...)

          Gdyby rygorystycznie zastosować tę argumentację, to nie można by od początkującego nauczyciela wymagać nawet konspektu.

          W tym problem, że tak argumentować nie można, bo przepis o wewnętrznym mierzeniu jakości pracy szkoły jest niezwykle pojemny. I tylko zdrowy rozsądek nadzorców, ludzki zdrowy rozsądek, właściwe stosowanie prawa może być tu nauczyciela uratować dla ucznia.
          • Gość: Kazek Re: Jest też inny, trudny sposób IP: *.p-s-inter.net 27.10.04, 20:13
            No tak, ale proszę spojrzeć na ilość różnych dokumentów, które wymienił
            chociażby dyskutant "myslak". To niestety jest rzeczywistość. O jakim zdrowym
            rozsądku my mówimy? O zdrowym rozsądku inicjatorów reofrmy? Nie żartujmy...
            • Gość: MP Zdrowego rozsądku szuka się w głowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 08:00
              To wszystko wymaga doprecyzowania:
              Ani w relacji nauczyciel-dyrektor, ani w relacji dyrektor-kurator/organ nie
              obowiązują zasady z gatunku ręcznego sterowania. NIe można ot tak sobie czegoś
              nakazać, bo miało się bezsenną noc i doznało się przypływu geniuszu (trzeciego
              rodzaju). Na większość czynności (poza porządkowymi i tego typu wynikającymi z
              funkcji dyrektora) musi być przepis. Na konspekt też! Przepisy do relacji z KO
              lub organem są w ustawach i rozporządzeniach. I tylko tam. Przepisy te nie
              przewidują obowiązku doraźnego sporządzania na ich potrzeby jakichkolwiek
              dokumentów. Jedyne co trzeba przygotować to program naprawczy gdy wyniki
              kontroli są negatywne. Przepisy nie przewidują też np. obowiązku tracenia czasu
              na zebrania, narady itp.
              W relacji nauczyciel-dyrektor jest dodatkowo przepis o wykonywaniu czynności
              przewidzianych przez statut szkoły. Jeśli więc RP wpisała sobie do statutu
              wszystkie te bzdurne mierniki, wskaźniki, zestawienia, podsumowania i co tam
              jeszcze wymienialiście, a co służy niczemu poza produkcją makulatury, to można
              sobie tylko pluć we własna brodę i ewentualnie czym prędzej to zmienić. Statut
              rzeczywiście powinien wskazywć jak zrobić wiele rzeczy pożytecznych w szkole.
              Ale nigdzie w przepisach nie jest powiedziane, że mają to być "pożytki"
              papierowe. Niestety, gdy nie ma realnego pomysłu na program wychowawczy,
              profilaktyczny, rozwoju, zadania zespołów itp. to idzie się po najmniejszej
              linii oporu i wpisuje do statutu atrapy ulepione z makulatury. Tak miejscami
              odbieram tekst myślaka.
              • Gość: myslak do MP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 15:03
                To, co wkleiłem, to fragmenty rozporządzenia ministra (nie statutu;) -
                obowiązuje więc wszystkich.
                Do tegoż rozporządzenia kuratoria (więc władza zwierzchnia) przysposobiły
                standardy - i zobligowały dyrekcje i rady pedagogiczne do działań.
                Nawet ci rozsądni dyrektorzy już wyją od nadmiaru , zlecając (zgodnie z
                rozporządzeniem!)zadania RP . A ja trafi się dyrektor- perfekcjonista
                biurokrata, to wariują wszyscy :(

                [ Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 23 kwietnia 2004r.
                w sprawie szczegółowych zasad sprawowania nadzoru pedagogicznego, wykazu
                stanowisk wymagających kwalifikacji pedagogicznych, kwalifikacji niezbędnych do
                sprawowania nadzoru pedagogicznego]
                • Gość: MP Re: do MP IP: *.fuw.edu.pl 28.10.04, 15:54
                  Jak prawo to prawo :-(
                  MOgę tylko w pierś się uderzyć, wejść pod stół i com niemiłego o myślaku
                  napisał, to odklepać. Swoją drogą, to pierwszy raz vulcan mnie zawiódł
                  (to pewnie wynik ich reorganizacji).
                  A inna sprawa, że niemal ostatniego dnia urzędowania podpisała takiego
                  biurokratycznego gniota!
                  Pocieszające jest to, że są to zadania dla nadzoru, a nie dla szeregowych
                  nauczycieli.
                  Ale i dyrektorów na nie szkoda. A jak znam życie, to rozporządzenie
                  czy nie, i tak zwalą czarną robotę na awansowiczów.
                  • Gość: myslak Re: do MP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 16:13
                    Na całą radę pedagogiczną spadło:(
                    Od 31 sierpnia odbyło się 6 posiedzeń "szkoleniowych" (po południu), na których
                    opracowujemy wewnątrzszkolną realizację standardów ministerialnych i
                    kuratoryjnych. Po każdym mamy do napisania dziesiątki stron ankiet,
                    regulaminów, procedur. Na listopad zaplanowane są kolejne 3 spotkania...
                    Absurd taki, że tchu brakuje. Żeby to jeszcze dotyczyło poprawy niejasnych
                    standardów egzaminacyjnych, pustosłowia podstaw programowych - ale to
                    organizowanie mierzenia WSZYSTKIEGO, co da się zankietować i zrobić potem
                    słupki w exelu.
                    Nie jestem marudny, ale mam dość. Nie widzę sensu 80% tych papierzysk.
                    Jedyne, co nas jeszcze ominęło, to protokoły wywiadówek - ale pewnie niedługo
                    potrwa szczęście, bo w wielu szkołach to już obowiązek :(
                    • Gość: MP To rozporządzenie jest zwyczajnie nielegalne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 23:42
                      Nie miałem czasu wcześniej, więc dopiero teraz sobie poczytałem.

                      Ustawa mówi:

                      >>>
                      Art. 33. 1. Nadzór pedagogiczny polega na:

                      1) ocenianiu stanu i warunków działalności dydaktycznej, wychowawczej i
                      opiekuńczej szkół, placówek i nauczycieli,
                      2) analizowaniu i ocenianiu efektów działalności dydaktycznej, wychowawczej i
                      opiekuńczej oraz innej działalności statutowej szkół i placówek,
                      3) udzielaniu pomocy szkołom, placówkom i nauczycielom w wykonywaniu ich zadań
                      dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych,
                      4) inspirowaniu nauczycieli do innowacji pedagogicznych, metodycznych i
                      organizacyjnych.
                      >>>
                      i dalej ani słowa w tym kontekscie o zwierzu takim jako "program rozwoju szkoły
                      lub placówki, określający zadania służące doskonaleniu jakości pracy szkoły"
                      ani o jakimkolwiek programie (poza naprawczym gdy stwierdzą naruszenia) czy
                      czymkolwiek, co możnaby z tym skojarzyć, a wokół czego kręci się rozporządzenie.

                      Parę linijek dalej jest kluczowy dla sprawy paragraf:

                      >>>
                      6. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z
                      zainteresowanymi ministrami określa, w drodze rozporządzenia, szczegółowe
                      zasady sprawowania nadzoru pedagogicznego, wykaz stanowisk, o których mowa w
                      ust. 5, kwalifikacje niezbędne do sprawowania nadzoru pedagogicznego, a także
                      kwalifikacje osób, o których mowa w ust. 5a.
                      >>>

                      To w oparciu o ten zapis nasza Pierwsza Bromba Rzeczypospolitej wydała
                      osławione rozpozrądzenie. Otóż ten przepis może i upoważnia do nakazania
                      sporządzania jakichś planów działań nadzorczych, ale tylko w zakresie działań
                      przewidzianych w ustawie. O żadnych planach rozwoju szkoły czy doskonalenia nie
                      może tu być mowy. Pragnąca zaplanować i pomierzyć wszystko nasza Pierwsza
                      Mierna zwyczajnie się zagalopowała - przekroczyła zakres delegacji ustawowej. I
                      doprawdy nie wiem co do tej pory robiły organizacje nauczycielskie i
                      dyrektorskie, że jeszcze nie skierowały tego do TK. (Panie Romanie! Może by Pan
                      wzbudził Ojca Dyrektora?)
                      • roman.gawron Re: To rozporządzenie jest zwyczajnie nielegalne! 29.10.04, 09:14
                        Gość portalu: MP napisał(a):

                        > nasza Pierwsza Bromba Rzeczypospolitej

                        ;-)

                        > Panie Romanie! Może by Pan wzbudził Ojca Dyrektora?

                        Jak znajdę chwilę, poruszę temat :-)
              • Gość: Belfer Znów abstrakcyjne myslenie teoretyka;-)!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.04, 22:07
                "To wszystko wymaga doprecyzowania:
                Ani w relacji nauczyciel-dyrektor, ani w relacji dyrektor-kurator/organ nie
                obowiązują zasady z gatunku ręcznego sterowania. NIe można ot tak sobie czegoś
                nakazać, bo miało się bezsenną noc i doznało się przypływu geniuszu (trzeciego
                rodzaju). Na większość czynności (poza porządkowymi i tego typu wynikającymi z
                funkcji dyrektora) musi być przepis. Na konspekt też! Przepisy do relacji z KO
                lub organem są w ustawach i rozporządzeniach. I tylko tam. Przepisy te nie
                przewidują obowiązku doraźnego sporządzania na ich potrzeby jakichkolwiek
                dokumentów. Jedyne co trzeba przygotować to program naprawczy gdy wyniki
                kontroli są negatywne. Przepisy nie przewidują też np. obowiązku tracenia czasu
                na zebrania, narady itp."
                Jak zwykle nie ma Pan racji.W tym szaleństwie jest metoda.Natłok różnych
                biurokratycznych obowiązków narzuconych szkole wcale nie jest przypadkowy.W
                nauce o organizacji nazywa się to przesterowaniem organizacyjnym. Przy takim
                natłoku obowiązków biurokratycznych obowiązków na kazdego mozna znaleźć haka -
                i na nauczyciela i na dyrektora.Każdy czegoś nie zrobił, albo zrobił w sposób,
                który można zakwestionować.Urzędas może wtedy to zinterpretować jak zechce -
                czegoś nie zauważyć, albo wręcz przeciwnie, nakazać realizację procesu
                naprawczego czy wręcz zarządać usunięcia dyrektora (kurator ma takie prawo!).
                Dzięki temu urzędasy kuratoriów czy MENiS mogą żądać rzeczy, do których
                teoretycznie nie mają prawa;-)Oczywiście mogą przy tym załatwiać własne
                interesy!!!

                • Gość: MP Re: Znów abstrakcyjne myslenie teoretyka;-)!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 23:49
                  Miło Pana znów poczytać.
                  Poza pierwszym zdaniem, ze wszystkim się zgadzam co do przecinka. Nie od dziś.
                  No może za wyjątkiem tezy, że to wszystko zaplanowane i przemyślane, jednym
                  słowem biurokratyczny spisek. Do spisku i przemyśleń trzeba pewnego potencjału
                  intelektualnego. A tu moim zadniem tu działa sobie spokojnie matka-natura -
                  ruch w otchłań biurokratycznego absurdu odbywa się samoistnie po geodezyjnej :-)
                  • Gość: Belfer Nie docenia Pan urzędasów! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.04, 11:15
                    Oni, zwlaszcza na wyższych szczeblach, nie są głupi.Tyle,że ich interes(mało
                    odpowiedzialności, duzo wladzy, jak najwiecej wlasnych korzyści "na boku"!)
                    nijak się ma do Pańskiego - dobrego kształcenia dzieci.Również udawnie głupiego
                    niekoniecznie oznacza, że ktoś jest głupi naprawdę.Oczywiście nie mówię tu o
                    urzędniczej chołocie z samego dołu, choć i ona, gdy chodzi o wlasny(!) interes
                    potrafi byc zaskakująco pomysłowa.
        • Gość: babcia Re: Jest też inny, trudny sposób IP: *.katowice.leased-e.ids.pl 28.10.04, 08:59
          Nareszcie ktoś trzeźwo patrzy na te sprawy. Od badania są naukowcy i
          badacze .Od pisania podstaw programowych itp. też nie jest nauczyciel, on jest
          od kontaktu z uczniem, przekazywania mu wiedzy i wychowywania. Czy ktoś nie
          chce po prostu zaoszczędzić na nakładach na badanie, czy to jest jeszcze jeden
          sposób na danie zajęcia nauczycielom, żeby nie mieli czasu pomyśleć, czy nie
          należy im się przypadkiem godziwe i poważne traktowanie? W żadnym zakładzie
          pracy robotnik nie ustala sam, każdy z osobna strategii działania,wskaźników,
          standardów itp. ktoś to musi z głową koordynować, szkoda słów... Pozdrawiam
          • werty126 Re: Jest też inny, trudny sposób 28.10.04, 10:19
            Chyba istnieje prawidłowość : im gorsza szkoła tym więcej obudowy papierkowej.
            I nawet da sie to uzasadnić- kontrola jakakolwiek jest zarzucana papierami i
            nie wgłębia się w rzeczywistą pracę, bo już nie zdąży. Tak naprawdę nauczyciel
            nie bardzo moze polemizować z decyzją o tworzeniu kolejnego sprawozdania,
            zestawienia... Jest niż, wielu nauczycieli traci pracę.W pierwszej kolejności
            polecą ci , którzy są niepokorni. A kto i gdzie nas przyjmie? Dlatego zarywamy
            noce, wolne od pracy (przy tablicy) dni, kosztem zdrowia i rodziny.I
            odreagowujemy na forum, którego niestety nikt z naszych mądrych decydentów nie
            czyta. A później powstają wątki o znerwicowanych i leniwych nauczycielach.
            Inna strona tego problemu, może mało istotna, ale... W żadnym zakładzie pracy
            (nawet budżetowym) pracownik nie musi sam "postatać " się o materiały do pracy.
            W naszym przypadku - o papier na tworzenie tej bzdurnej makulatury. Może w
            niektórych szkołach jest inaczej, ale w tych, które znam , nauczyciel tworzy
            kwity na kupionym przez siebie ( w skrajnych przypadkach wyzebranym u rodziców)
            papierze, tłucze we własny komputer i drukuje również w własnym domu. W skali
            roku są to całkiem pokaźne sterty projektów, zestawień, formularzy, kart
            pracy dla uczniów, informacje dla rodziców, oceny opisowe....Jeżeli władza
            wymaga od nas , to powinna zapewnić materiały.A my od wielu lat nawet długopisu
            ani ołówka nie dostaliśmy. Dobrze, że jeszcze jest kreda...
      • Gość: lech Re: Tak po cichu powiem, że jest na to sposób... IP: *.tvgawex.pl 29.10.04, 10:00
        Szkoła jest dla nauczycieli - to ich miejsce pracy - źródło pieniążków, z
        wykonywaniem obowiązków (przekazywanie uczniom wiedzy)- to różnie.
        • fan_gazety Re: Tak po cichu powiem, że jest na to sposób... 29.10.04, 10:28
          Dla nauczycieli, dla których "z wykonywaniem obowiązków" jest różnie, w szkole
          miejsca być nie powinno. Nie cchcę, by tacy nauczyciele uczyli np. moje dzieci.
          Publiczne pieniądze muszą być wydawane efektywnie, ale to, zdaje sie, marzenie
          ściętej głowy.
    • Gość: M Re: nauczyciele analizują ....a kiedy uczą??? IP: *.elk.mm.pl 27.10.04, 08:45
      Gazeta wprost idealnie wpisała się w naszą papierową- niestety!- reformę.
      Według urzędników oświatowych i Gazety jesteś tym, co...napiszesz,nieważne czy
      to będzie raport,analiza,ewaluacja czy inny bardzo ważny dokument.Im więcej
      papierów,tym lepiej.Wtedy jesteś super nauczycielem!Bo
      badasz,dociekasz,analizujesz,ewaluujesz,pochylasz się z troską nad -nie,nie
      uczniem,ale kolejnym papierkiem.I żyjąc w papierowej rzeczywistości, za uczniem
      Gałkiewiczem winnismy powtarzać:"Jak to rozwija,kiedy nie rozwija?Jak to
      doskonali,gdy nie doskonali?Jak to wyrabia,kiedy nie wyrabia?" Czyż Gombrowicz
      nie był wielki?
      • Gość: Iwona Re: nauczyciele analizują ....a kiedy uczą??? IP: *.swic.dialup.inetia.pl 27.10.04, 11:09
        A redaktor Pacewicz nabrał wody w usta i... milczy. Co mu będą miernoty głowę
        zawracać ;-)
    • unsatisfied6 można zadać pytanie 27.10.04, 11:25
      Gość portalu: myslak napisał(a):

      > Szkoła z klasą:
      > " Nauczyciele analizują wyniki prac klasowych, domowych, egzaminu
      > gimnazjalnego, testu kompetencji itp. Dokonują zestawień, analizując: *
      > zmiany w kolejnych miesiącach, semestrach czy latach wyników uczniów i całych
      > klas (wykresy osiągnięć ucznia/klasy), * różnice średnich wyników między
      > klasami, * porównania średnich ocen tych samych uczniów/klas z różnych
      > przedmiotów itp. Prezentują te porównania innym nauczycielom oraz samym
      > uczniom. Rada pedagogiczna wyciąga z tej analizy wnioski"
      > Nauczyciel (lub zespół nauczycieli) opracowuje narzędzie do badania
      > standardu, np. test językowy "Czy to rozumiesz?". Diagnozuje za pomocą
      > narzędzia poziom uczniów w danej dziedzinie. Planuje działania, które powinny
      > poprawić osiągnięcia uczniów (np. po pół roku ćwiczeń) i przeprowadza
      > powtórny pomiar
      > Tworzą zespoły (pary), które współpracują w doskonaleniu pracy na zajęciach -
      > wymieniają doświadczenia, wzajemnie się wizytują na lekcjach"
      >
      > Analizują, diagnozują, opracowują, ewaluują, naradzają się, wizytuą,
      > hospitują, posiadują.....
      > KIEDY MAJĄ CZAS UCZYĆ?

      obserwując to , można sobie zadać pytanie .

      czy mamy do czynienia z brakiem kompetencji instytucji nadrzędnych ,
      czy z brakiem ich woli ( co raczej wykluczam , gdyż wtedy nic by
      nie robili , a zbyt dużo robią ) , czy ze zła wolą ?
    • Gość: Andrzej Re: nauczyciele analizują ....a kiedy uczą??? IP: *.krotoszyn.sdi.tpnet.pl 27.10.04, 22:50
      To po prostu racja że kiedy mają uczyć gdy Ci ministerialni mądrale się mądrzą
      a tak właściwie to smi nie bardzo wiedzą czego chcą
      • Gość: Majka spirala obłędu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 21:59
        Menis wydał rozporządzenie o nadzorze. Menis żąda wyników. Kuratoria żądają od
        dyrektora, tworząc własne polecenia dla dyrektorów. Ci, chroniąc własną skórę
        (mimo narzekań i świadomości absurdu- patrz: forum OSKKO), zapędzają do pracy
        grono...
        Rozumiem potrzebę analizowania wyników, porównywania ich, tworzenia programów
        naprawczych. To ma sens, działa na korzyść uczniów.

        Ale nie pojmę NIGDY , po co mam tworzyć "papierowe d...chrony" w stylu:
        protokoły spotkań z rodzicami, zbieranie podpisów od rodziców, że byli na
        zebraniu, protokoły spotkań zespołu przedmiotowego, pisany w czerwcu program
        wychowawczy na 3 lata dla klasy, którą zobaczę pierwszy raz we wrześniu... itp.

        Jeśli szef chce zobaczyć moją wywiadówkę, niech przyjdzie. Niech spyta
        rodziców, jak było.
        Skoro programy przedmiotowe są napisane, testy ułożone, po kiego protokół, że
        było spotkanie zespołu na ten temat???
        Jak mogę, nie znając uczniów, ich problemów, spraw, temperamentów, uzdolnień -
        pisac mądry i dla nich(!) program wychowawczy?

        Odpowiedź jest zawsze ta sama: wizytator wymaga. A wizytator ma podstawę:
        rozporządzenie o mierzeniu jakości pracy szkoły. W to obłe paskudztwo da się
        włożyć każdą treść :(
        I zamiast przeczytać stos wypracowań, piszę protokoły, klepię tabelki,
        przyrastam do komputera....
        Może dlatego jednym z wymagań awansu zawodowego było stosowanie technologii
        informatycznej" ? ;)
        • Gość: Żabcia Re: spirala obłędu :( IP: *.wroclaw.mm.pl 28.10.04, 23:00
          Dziwię się,że Was te kwity tak emocjonują. Ostatnio w pół godziny przygotowałam
          swojej koleżance dyrektorce całą niezbędną dokumentację. Moja metoda- ściągam
          kwita gotowca z Internetu, metodą wytnij -wklej dokonuję drobnej kosmetyki i
          papiór gotowy. Nie warto się wysilać, bo nikt tego nie czyta. Wizytator
          sprawdza tylko, czy kwit pod takim to a takim tytułem jest. No, a nawet jakby
          sobie poczytał, to niewielka szansa, że udowodni mi zrzynanie z netu. Wszystko
          tak odwalam i mam mnóstwo czasu na robienie tego, co lubię,czyli pracę z
          uczniami i dla uczniów. Gorąco polecam tę metodę..
          • fan_gazety :-) Podzielam zdanie 29.10.04, 09:27
            Oczywście można inaczej, lepiej (?), tak jak MP proponuje, ale czy warto tracić
            czas na użeranie się z machiną decyzyjną ? I tak stracą na tym uczniowie, bo
            nie będzie dla nich czasu.
    • Gość: rysiek to jest dla urzędniczej masy, którą utrzymujemy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 13:21
      zalecenia, pisma, dyspozycje, wizytacje, badania obszarów, standardów, apektów,
      itp. temu właśnie służą, jak szkoła się przejmuje, a dyrektor nie ma dystansu
      do różnych innowacyjnych pomysłów biurokratycznych to tak jakby szkoła
      prowadziła STRAJK WŁOSKI.
      W takiej szkole na nauczanie już naprawdę nie ma czasu. Od dwóch tygodni
      próbuję w piątej klasie zrobić sprawdzian, ale albo jest spotkanie samorządu
      albo jakiś konkurs albo akcja edukacyjna ewentualnie realizacja projektu. Za
      tydzień chyba zamknę się w klasie z dziećmi, żeby nikt nas nigdzie nie wzywał
      ani nie kazał robić czegoś innego. Chciałbym wiedzieć, ilu obecnie mamy na
      utrzymaniu urzędników kuratoriów, wydziałów edukacji, delegatur itp. Musi ich
      być naprawdę mnóstwo, tyle zbędnej biurokracji nie wymyśliłby żaden satyryk.
      • Gość: ala i as Re: to jest dla urzędniczej masy, którą utrzymuje IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 29.10.04, 16:29
        Wydaje mi się, że im bardziej strachliwy i niezaradny dyrektor tym więcej
        papierkowej roboty mają nauczyciele- bo to oni mają nakaz produkcji papierów.
    • unsatisfied6 olać 29.10.04, 14:44
      gdy presja za góry za duża , to olać ?

      komu ma służyć edukacja ? gdzie w tej całej dyskusji dobro ucznia ?

      wszystko co robią to dla miernoty tego systemu . olać znaczy powiedzieć
      róbta co chceta - oddać im w ręce ster , i jak nie jesteście w stanie
      podałać ich wymogom , to po prostu olać ?

      gdzie w tym wszystkim zanjduje się nadrzędny cel edukacji -
      tną inwestycje na szkoły - olać
      zagęszaczają klasy - olać
      tworzą zmianowość nauczania - olać
      nie wprowadzają standardów europejskich - olać
      tworzy się miernota mimo przeładowania programu - olać

      ich programy są albo do dupy albo "za dobre" , niemożliwe do realizacji - olać

      to wegetacja a nie twórczy proces kształcenia przyszłego pokolenia , która
      spowoduje gorsze standardy dla ich przyszłości - olać ?
      • fan_gazety Re: olać? Tak - jest to jedna z dróg. Nie jedyna 31.10.04, 18:00
        Na to pytanie musim sobie odpowiedzieć każdy wedle swoich oczekiwań i potrzeb,
        a także możliości, charakteru itp. Na pewno byłoby bardzo dobrze, gdyby część
        nie olewała a próbowała zmienić system. A jak zmienić? No, działając
        politycznie i wpływając na ten czy inny rozkład głosów w parlamencie, czy w
        komisjach sejmowych. Niestety, to wymaga rezygnacji z pracy w szkole i
        specjalnych, jak mniemam, predyspozycji. Dlatego - z osobistego punktu
        widzenia - bardziej realna jest inna postawa. Właśnie lekcewazyć jak się tylko
        da bzdurne wymogi, odwalać te wszystkie papiery, a po prostu rzetelnie, z
        przekonaniem i pasją pomagać uczniom rozwijać się. Tak więc postawa "olewania",
        jak to trafnie nazwałeś - nie musi oznaczac wegetacji, a wręcz przeciwnie. Jest
        jeszcze jedno wyjście - rezygnacja z tego zawodu w ogóle.
        • Gość: Belfer Pisaleś już do MENiS i nic.Napisz do "Gazety"!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.04, 22:28
          Co prawda red.Pacewicz i jego personel udają że nie ma tych postów, ale spróbuj
          do nich pisać."Gazeta" to siła - ponoć polityka mozna nią zabić jak muchę!Na
          początek do Michnika i Łuczywo;-)Maile w koncernie Agora tworzy się tak:
          imię.nazwisko@agora.pl (same małe litery!).Z takim nickiem pewnie Cię
          wysłuchają;-)
          • fan_gazety :-))) 01.11.04, 08:22
            Do Gazety - mówisz... Może to i dobry pomysł :-)) Pomyślę, ale wiesz... ten
            nick to może i Gazety Robotniczej sie wywodzić . I co, jak wykryją ;-) ???

            A serio - to rozumiem, że do akcji "Szkoła z klasą" też pijesz. A ja ten
            program znam jedynie z hasła. Jakoś nigdy nie wzbudził mojego entuzjazmu, może
            poza okresem początkowej euforii, bijącej z "Gazety".
    • Gość: CzPW napiszę więcej:... IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.10.04, 17:13
      Daje się uczniom prawo poprawiania już prawie wszystkiego. O ile odpowiedź na
      Twoje pytania zapewne brzmi: po lekcjach, bo nauczuciel ma pracować 40 godzin
      na tydzień (ciekawe, jak to się ma do higieny pracy, bo jak urzędnikowi "staje
      mózg", to się może zdrzemnąć na biurku ale nauczyciel ma być w pełni sprawny
      umysłowo w określonych godzinach, tzn. gdy ma lekcje) o tyle wszystkie te
      sprawdziany poprawkowe powinny odbywać się w czasie lekcji (uczeń przecież ma
      ich już w tygodniu ok. 35) a jak uczniowie przychodzą z gimnazjum z 10% wiedzy
      i umiejętności w stosunku do tego, z czym mają przyjść do LO, to kosztem czasu
      przeznaczonego na co mają być te poprawkowe sprawdziany? Wracając do higieny
      pracy: pracuję już w szkole 20 lat i mogę przysiąc, że nauczyciele poważnie
      zaangażowani w te wszystkie czynności, o których pisze myslak, albo "świrują"
      (dziwne zachowania a nawet czasami zwolnienie lekarskie od psychiatry czy pobyt
      w odpowiedniej placówce) albo muszą gdzieś odpuścić. A gdzie odpuszczają? Na
      lekcjach oczywiście. Wtedy widać ich snujących się w czasie lekcji po
      korytarzach, załatwiających w sekretariatach, bibliotekach, u kolegów, różne
      sprawy a klasa "ma coś zadane". Albo wybierają się z klasą na różne wycieczki
      wypoczynkowe, do teatru, cukrowni, do kina, na "dni nauki", gdziekolwiek byle
      dalej od szkoły. I niech nikt, kto nie haruje w szkole nie śmie im mieć tego za
      złe, mimo, że ja czasem mam :-).
      I tak doszedłem do drugiego problemu. Większość nauczycieli (nawet w liceach)
      to kobiety. Proszę dołożyć do tego wszystkiego, o czym pisze myslak, jeszcze
      zmartwienia związane z życiem rodzinnym - choroby dzieci, kłopoty wychowawcze z
      dziećmi, gotowanie, pranie, sprzątanie (co może być wyłącznie na ich głowie
      albo z powodu tego, że mąż ciągle w pracy a ona "ma przecież tylko 18 godzin"
      albo zwyczajowo). I tu nie chodzi tylko o czas potrzebny na to wszystko ale o
      zaangażowanie umysłowe i psychiczne. HIGIENA PSYCHICZNA!!!!!
      • abrakadabra10 Re: napiszę więcej:... 29.10.04, 20:05
        „Tymczasem troska o elementarne potrzeby życia, głód, lęk przed jutrem, osłabia
        ciało, wyczerpuje energię, zwraca myśl wyłącznie na zewnątrz, rozprasza ją na
        tysiące drobnych, a koniecznych zabiegów i nie tylko wyłącza życie duchowe, ale
        budzi i wzmaga przeciwne mu dążenia – zwierzęce instynkty samozachowawcze,
        współzawodnictwa, walki, nienawiści. Nauczyciel stale głodujący, niepewny o
        przyszłość swoją i najbliższych, przeciążony pracą obowiązkową, która pochłania
        wszelkie siły i nieustannie myśl jego zaprząta, terroryzowany i poniżany przez
        zwierzchników, nauczyciel taki w najlepszym razie staje się apatycznym, na
        wszystko obojętnym, bardzo często – złym, złośliwym, ucznia swego nie
        przyjacielem i bratem, ale wrogiem i prześladowcą. (…) Dopóki jesteśmy w tym
        świecie, dusza objawiać się może tylko w ciele i przez ciało; więc i dla „duszy
        nauczycielstwa muszą być naprzód dane lub wywalczone zewnętrzne materialne
        warunki: prawo do słusznej płacy, należytego odpoczynku i płodnej
        bezczynności” J.W Dawid
    • Gość: asia Re: nauczyciele analizują ....a kiedy uczą??? IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 22:35
      a czemu- ze odwołam się do pierwszego postu, pakujecie się w "szkołę z klasą"?
      czemu pakujecie swoje szkoły w te wszystkie programy, akcje, pomysly " góry"?

      Ze strachu, ze nie byc tam to xle?
      Bo presja jakas, ktorej ulegacie?

      czemu do ogramu rzeczy, ktore nalezy zrobić dokladacie jeszcze kolejne- wybrane
      z wlasnej woli i niczemu nie slużące poza PR?

      czemu wśród wielości dokumentow nie potrafimy wyodrębnić tych naprawde waznych
      i nie pracujemy nad nimi tak by pomogły nam w pracy- nam i naszym uczniom?

    • belfer_junior nauczyciele "analizują" PO PRACY 31.10.04, 16:55
      I w czasie, gdy inni idą sobie do kina czy na zakupy, wstrętni, leniwi
      nauczyciele siedzą w szkole na radzie pedagogicznej i "analizują".
      • Gość: yetka Re: nauczyciele "analizują" PO PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 16:31
        Czy będzie jakiś koniec tej paranoi?!
        • Gość: myslak arcygłupota! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 18:48
          Cytat z innego forum:

          Nauczyciele dostali polecenie wykonania szczegółowych planów wynikowych
          obejmujących cały cykl (3 letni) nauczania w LO, dla każdej z klas osobno
          (różnych dla różnych oddziałów) z uwzględnieniem (UWAGA!!!) zróżnicowanych
          potrzeb poznawczo-zmysłowych dla różnych grup uczniów tzn. wzrokowców,
          kinestetyków, słuchowców itp.

          GENIALNE !
          TEGO JESZCZE NIKT NIE WYMYŚLIŁ :))))
          Tym bardziej, że maturę wszyscy będa pisać tę samą :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka