wonka31
15.10.05, 09:59
Przeczytałam w piątkowej GW wywiad z "nauczycielem roku". Tenże nauczyciel
mówi, że za pracę w gimnazjum (a jest to jedno z miejsc w których pracuje)
inkasuje 2500 zł. Nie wiem jak to jest możliwe, skoro ja za 29 godzin w 3
szkołach biorę na rękę ok.2200 zł. Zaznaczam, że mam 27 lat pracy i jestem
"dyplomowana". Jeśli przeczytają to ludzie nie będący nauczycielami, to
pomyślą "żyć nie umierać". Co Wy na to?