Dodaj do ulubionych

znienawidzieć język polski

24.03.06, 09:54
ta historyjka zdarzyła mi się kilka lat temu ...
chcecie posłuchać ?

chcecie , nie chcecie , opowiem wam :))

od czasu do czasu spotykałem na klatce sąsiada - starszy , miły
pan ale często czuć było od niego alkoholem . nigdy bym nie
przypuszczał , że coś interesującego się od niego dowiem i raczej
ograniczałem rozmowę z nim do krótkiego "dzień dobry" ...
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 zastanawiam się ilu z was 24.03.06, 09:57
      zanim przejdę do dalszego ciągu historyjki , może
      ktoś potrafi oszacować , ilu uczniów polskiej szkoły
      lubi język polski ?
      • unsatisfied6 czym dla narodu jest język? 24.03.06, 11:48
        jaka jest wartość języka i jaki skutek na całokształt naszych
        standardów i kultury ? a gdyby tak spowodować niechęć albo
        z przypadku albo z powodu zamierzonych celów , jaki to mogłoby
        mieć skutek na kulturę narodu i na jego całokształt ? gdyby
        tak stłumić potencjał w postaci kształconego słowa które ma decydujący
        wpływ na wszystkie nasze działania ? gdyby tak zatrzymać kulturę
        na poziomie literatury średniowiecza albo XVIII wieku , jaki
        to miałoby wpływ na państwo ? gdyby tak nie treść a przecinki
        decydowały o ocenie pracy i budowały motywację tworzenia tekstów
        od najmłodszych lat w procesie kształcenia .

        czym stało się dla nas stare przysłowie i mądre przysłowie
        "rzetelną pracą ludzie się bogacą " - pustym i nie mającym
        pokrycia w rzeczywistości historycznym frazesem ? jakie wzorce
        zakodowano w ławkach szkolnych naszym obywatelom skoro to przysłowie
        w ustach obywateli innych krajów motywuje ich do dobrej i ucziciwej pracy
        a nam kojarzy się z wypowiedzią frajera ?
        • unsatisfied6 z ławki szkolnej - ile tekstu napisać ? 24.03.06, 11:55
          unsatisfied6 napisał:

          > jaka jest wartość języka i jaki skutek na całokształt naszych
          > standardów i kultury ? a gdyby tak spowodować niechęć albo
          > z przypadku albo z powodu zamierzonych celów , jaki to mogłoby
          > mieć skutek na kulturę narodu i na jego całokształt ? gdyby
          > tak stłumić potencjał w postaci kształconego słowa które ma decydujący
          > wpływ na wszystkie nasze działania ? gdyby tak zatrzymać kulturę
          > na poziomie literatury średniowiecza albo XVIII wieku , jaki
          > to miałoby wpływ na państwo ? gdyby tak nie treść a przecinki
          > decydowały o ocenie pracy i budowały motywację tworzenia tekstów
          > od najmłodszych lat w procesie kształcenia .
          >
          > czym stało się dla nas stare przysłowie i mądre przysłowie
          > "rzetelną pracą ludzie się bogacą " - pustym i nie mającym
          > pokrycia w rzeczywistości historycznym frazesem ? jakie wzorce
          > zakodowano w ławkach szkolnych naszym obywatelom skoro to przysłowie
          > w ustach obywateli innych krajów motywuje ich do dobrej i ucziciwej pracy
          > a nam kojarzy się z wypowiedzią frajera ?
          >

          jeżeli uczeń ma pracę do napisania ile tekstu napisze ? co będzie
          go motywowało do napisania tego tekstu i ograniczało ilość napisanego
          tekstu ?

          w czwartej klasie szkoły podstawowej dziecko oddaj kilkusrtonicowy
          tekst . dostaje za ten tekst 4 , choć nauczycielka chwali treść i
          mówi , że jest na szóstkę . w tekście są trzy błędy zatem szóstki
          postawić nie może i piątki oczywiście też nie może .

          to samo dziecko w tym samym czasie podchodzi do kopnkursu ortograficznego
          i dostaje pierwsze miejsce mimo tego , że inni uczestnicy są starsi
          od niego nawet o trzy lata .

          dziecko szybko się uczy . nie chce czwórek i.... pisze krótsze teksty
          na piątki i szóstki .


          dziecko zainteresowane tematem napisało około dziesięciokrotnie dłuższy tekst
          od pozostałych uczniów z treścią na sześć i znikomą relatwyną ilością błędów do
          ilości tekstu- im dłuzszy tekst tym większe prawdopodobieństwo popełnienia
          błędów . teraz te samo dziecko unika kreatywnego podejścia do pisania
          tektów - koncentrując się na ortografii i starając się nie pisać za
          dużo by zmnijeszyć prawdwopodobieństwo występowania błędów ortograficznych .
    • unsatisfied6 znienawidzieć język polski 1 24.03.06, 11:34
      unsatisfied6 napisał:

      > ta historyjka zdarzyła mi się kilka lat temu ...
      > chcecie posłuchać ?
      >
      > chcecie , nie chcecie opowiem wam :))
      >
      > od czasu do czasu spotykałem na klatce sąsiada - starszy , miły
      > pan ale często czuć było od niego alkoholem . nigdy bym nie
      > przypuszczał , że coś interesującego się od niego dowiem i raczej
      > ograniczałem rozmowę z nim do krótkiego "dzień dobry" ...

      pewnego dnia spotykam pana i mówię "dzień dobry" , a on
      mi odpowiada bardzo dobrą angielszczyzną dłuższy tekst kompletnie
      nie pasujący do sytuacji ...nigdy bym nie przypuszał , że
      on mówi po angielsku i to z tak wspaniałym akcentem ...

      myślałem , że pijany i bełkocze bez sensu , ale skąd u niego
      taka zanjomość angielskiego ?
      • unsatisfied6 znienawidzieć język polski 2 24.03.06, 13:55
        unsatisfied6 napisał:

        >
        > pewnego dnia spotykam pana i mówię "dzień dobry" , a on
        > mi odpowiada bardzo dobrą angielszczyzną dłuższy tekst kompletnie
        > nie pasujący do sytuacji ...nigdy bym nie przypuszał , że
        > on mówi po angielsku i to z tak wspaniałym akcentem ...
        >
        > myślałem , że pijany i bełkocze bez sensu , ale skąd u niego
        > taka zanjomość angielskiego ?
        >
        okazało się , że starszy pan nie rozumie tego co mówi .
        z uśmiechem tłumaczy , że zapamiętał to z pierwszych
        lat edukacji przed reformą , zaraz po wojnie .

        jego ulubionymi przedmiotami wówczas były język polski i angielski .
        • ab7777 Re: znienawidzieć język polski 2 24.03.06, 15:57
          ale to prawda ,kiedyś uczyło się w szkole tak ,że po latach ludzie ze starszego
          pokolenia pamiętają dokładnie wiersze,historyczne i geograficzne fakty,a
          dzisiaj?nie pamiętam połowy z tych rzeczy,chyba,że czymś się interesuję to
          wtedy poszerzam swoja wiedzę.
        • unsatisfied6 znienawidzieć język polski 3 24.03.06, 22:43
          unsatisfied6 napisał:

          > unsatisfied6 napisał:
          >
          > okazało się , że starszy pan nie rozumie tego co mówi .
          > z uśmiechem tłumaczy , że zapamiętał to z pierwszych
          > lat edukacji przed reformą , zaraz po wojnie .
          >
          > jego ulubionymi przedmiotami wówczas były język polski i angielski .
          >
          >

          starszy pan po chwili powiedział :
          "zlikwidowali język angielski a w jego miejsce wstawili rosyjski .
          kazdy dostawał piątki - za nic . chcieli pewnie byśmy polubili
          ten przedmiot . nauka języka polskiego też uległa zmianie .
          znienawidziłem ten przedmiot , zresztą wielu innych uczniów
          również . ach , reforma ... "

          kto z was lubi przedmiot "język polski" , pytania "co autor
          ma na myśli ? przymusowe lektury "wesele" , "dziady" , "balladyna"
          w szóstej klasie i cały ten zbiór ciężkiego kalibru dzieł sprzed
          wieków ?

          skąd wziął się ten podział na "umysły ścisłe" i "umysły humanistyczne" .
          nie znam tekiego podziału w społeczeństwie Amerykańskim . jak spojrzę
          jednak na matematyków z szóstki , to ten zaprowadzony podział w Polsce
          przestaje mnie dziwić - zachowują się często co najmniej dziwnie - jak
          ryby bez głosu kiwają tylko głowami na zwyczajne serdeczne "cześć" .
          ich koszulki z napisem "jestem nienormalny" same świadczą o ich dziwactwie .

          nie spotkałem się z takimi matematykami w USA ? kto z nich w naszym
          kraju robi takie stworki ? kto chce im udowodnić , że "nie myślą
          humanistycznie" ?
          • izuniaw Re: znienawidzieć język polski 3 25.03.06, 10:40
            Masz rację,dawniej uczyli w szkołach tak,że po kilkudziesięciu latach
            pomiętali.Przykład mojej nieżyjącej już niestety babci rocznik 1915 w latach
            osiemdziesiątych przytaczała całe fragmenty francuskich wierszy mimo ,że na
            codzień nie używała tego języka.Nie sądzę ,że to tylko wynik jej wspaniałej
            pamięci,ja niestety wiele wiadomości ze szkoły traktowałam na 4 Z
            • unsatisfied6 w naszej edukacji stosuje się masę a nie jakość 25.03.06, 11:05
              izuniaw napisała:

              > Masz rację,dawniej uczyli w szkołach tak,że po kilkudziesięciu latach
              > pomiętali.Przykład mojej nieżyjącej już niestety babci rocznik 1915 w latach
              > osiemdziesiątych przytaczała całe fragmenty francuskich wierszy mimo ,że na
              > codzień nie używała tego języka.Nie sądzę ,że to tylko wynik jej wspaniałej
              > pamięci,ja niestety wiele wiadomości ze szkoły traktowałam na 4 Z

              zarzuca się ucznia masą często nie powiązanych ze sobą informacji - edukacja
              w polskiej szkole faktycznie jest znacznie trudniejsza niż w szkołach
              w USA lub krajach europejskich . to stanowi często absurdalny argument , że
              skoro ta edukacja jest trudniejsza , to pewnie musie być lepsza .

              szkoły prześcigają się w ilości oferowanych języków a w praktyce nie
              uczą żadengo . język polski to zasadniczo historia literatury ale
              i trudno znaleźć współczesną by oprzeć lekcje języka polskiego na
              bieżących wzorcach i realiach - wynik zapewne wcześniejszej edukacji
              spowodował brak tych źródeł w dniu dzisiejszym .

              uczeń spędza w szkole około 35 godzin i szacuję , że ten który chce
              mieć dobre oceny , musi minium następnych 35 poświęcić w domu - robią
              się z tego dwa etaty - nie widzę tu respektowania praw dziecka .

              cały ten wyścig szczurów pełen testów i egzaminów kończy się może dyplomem ,
              za który pracowdawca jest skołonny zapłacić 800 zł na miesiąc - możemy
              tylko z chlubą powiedzieć - mamy znacznie trudniejszą niż w innych
              krajach eduakcję .... tylko czy ktoś opodowie mi na pytanie dlaczego ?
    • unsatisfied6 czy nic nie da się zrobić ? 27.03.06, 08:25
      żeby Polacy byli dumni ze swojego języka ?

      czy nie można zmienić programu nauczania tak , by kształcić
      kreatywnych mistrzów słowa i innych współczesnych środków przekazu budujących
      grunt dla twórczości, kultury i gospodarki a nie tylko klakierów i mistrzów
      propagadny sukecesu i ortografii ?
    • unsatisfied6 szkoda , że nikogo nie interesuje temat 27.03.06, 20:07
      szkoda , że prawie nikogo nie interesuje temat naszego ojczystego języka :(
      • basia961 Re: szkoda , że nikogo nie interesuje temat 28.03.06, 07:29
        Ależ interesuje! Matematyka też:)))
        Tyle tylko że pisanie na gazetowym forum niczego nie zmieni.
        Nie mogę odnieść się do wyników uczniów w USA - nie znam ich. Wiem natomiast że
        tam promuje się uczniów zdolnych, to dla nich są stypendia i inna pomoc. U nas
        jeśli stypendium to socjalne, nawet programy stypendialne dla dzieci z wiejskich
        środowisk (tak bardzo reklamowane) są socjalne - warunkiem otrzymania jest mały
        dochód w rodzinie.
        Zanim zmieniać będziemy programy nauczania zmienmy podejście z egalitarnego na
        elitarne. Niech dzieci zdolne mogą uczyć się ze zdolnymi a nie nudzić na
        lekcjach razem ze "zdolnymi inaczej".Teza że dzieci mało zdolne powinny być w
        jednej klasie ze zdolnymi jest fałszywa - opiera sie bowiem na założeniu że te
        mało zdolne są tak głupie że nie zauwazą różnicy między sobą a zdolnymi kolegami.
        W USA zauważono prostą zależność między predyspozycjami do nauki a wynikami
        nauczania, i pomaga się tym którzy rokują nadzieje. Amerykanie potrafią liczyć
        pieniądze...
        • unsatisfied6 zgadzam się . 28.03.06, 07:35
          basia961 napisała:

          > Amerykanie potrafią liczyć
          > pieniądze...

          zgadza się - nie wyrzucają ich w błoto i dobrze inwestują .

          to nasze ciągłe narzekanie na brak pieniędzy świadczy o ich
          złym inwestowaniu .

          denerwuje mnie , gdy padają stwierdzenia , że oni mają dobrą
          edukację , bo mają na to środki a my nie - mamy podobne
          środki ale inaczej je lokujemy i z tego powodu mamy brak pieniędzy
          na dobrą edukację .
          • ewa9717 Re: zgadzam się . 02.04.06, 16:44
            Masz rację, Basiu. Ale u nas nie można pozwolić na to ,żeby tych , którzy chcą
            się uczyć i rzeczywiście to robią zgrupować w jednej klasie. Od razu zaczyna
            się krzyk, ze niedemokratycznie i nierówne szanse. Bo demokratycznie i równe
            szanse to u nas tylko równanie w dół i wtedy jest OK. Nadal tworzymy bylejakość
            i osobników o mentalności postpegeerowskiej, przekonanych, że im się coś należy
            bez odrobiny wysiłku i odpowiedzialności. Polski system oswiaty i wychowania
            jest w stanie zapaści. O tym wiedzą wszyscy madrzy nauczyciele, ale nikt ich
            nie słucha, bezduszny dyktat biurokratów święci tryumfy. Nieważne, co naprawdę
            w szkole się dzieje, byle na papierze i w milionach sprawozdań i raportów
            ładnie wygladało. Przykład? Oto szkoła podstawowa, która ma jedne z najgorszych
            w kraju wyniki na testach ( a na pewno najgorsze w naszym województwie), ale ma
            wspaniałe papiery, bo dyrektorka katuje personel wytwarzaniem góry sprawozdań,
            ankietek, programów (martwych, istniejacych tylko na papierze), innowacji
            (patrz programy) itp. No i co? Po każdej wizytacji z kuratorium szkoła jest
            innym stawiana za wzór, bo wizytacje polegają na przejrzeniu papierów. Ręce
            opadają.
            • basia961 Re: zgadzam się . 03.04.06, 06:50
              Oddzielenie dzieci chcących się uczyć od tych które nauk pobierać nie chcą
              zmniejszyłoby skalę trudności wychowawczych w szkole. I jedne i drugie dzieci
              miałyby zajęcia dostosowane do własnego poziomu i na "złe zachowanie" brakłoby
              czasu. Uczeń który nudzi się w szkole, niezależnie od przyczyn, zaczyna
              "rozrabiac". Nasze władze potrafią tylko karać - niepromowanie za zachowanie.
              Pewnie że karać jest łatwiej niż znaleźć rozwiazanie.
              I nic się nie zmieni jeśli my, rodzice, nie bedziemy domagać się zmian. W
              przepisach (ustawa o systemie oświaty, a może w innym akcie?) jest wyraźnie
              napisane "każdy dziecko ma prawo do nauki stosownie do swoich możliwości". Skoro
              tak to to prawo w stosunku do dzieci zdolnych nie jest realizowane!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka