Dodaj do ulubionych

propozycja nowych przedmiotów

05.09.06, 23:09
czy gdyby to od Was zależało, szanowni nauczyciele i uczniowie, to
wprowadzilibyscie do szkół jakieś nowe przedmioty?

ja myślę, że w lo niezłym pomysłem byłoby wprowadzenie przedmiotów, które
byłyby namiastką tego, co młodzież wybiera po maturze - socjologia,
psychologia, elementy zarządzania... bo przecież często absolwenci własciwie
nie wiedzą, na co składają papiery, czego się tam nauczą. pomyślałam też o
pedagogice, która przyda się im jako przyszłym rodzicom (choć nie tylko) -
moze w ramach wymiany za wychowanie do życia w rodzinie, które jest
prowadzone chyba troszeńkę zbyt późno i w niezbyt szczęśliwy sposób.

taki przedmiot jak podstawy czy elementy prawa - jest chyba w liceach
profilowanych, ale moim zdaniem powinien być w każdej szkole średniej
obowiązkowy. bo potem dorosły, wykształcony człowiek nie ma pojęcia o swoich
podstawwowych prawach, obowiązkach czy procedurach.

do tego dorzuciłabym łacinę - tylko podstawowy kurs gramatyki - a to dlatego,
że jest to świetny start do nauki języków romańskich - coraz
powszechnijeszych.

oczywiście w moim zamyśle przedmioty te, poza prawem, byłyby fakultatywne,
trwałyby moze z semestr, może dwa, po to by młodzież mogła "liznąć" tej
wiedzy, zainteresować się lub uznać, że to nie dla niego.

co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • daktylek Re: propozycja nowych przedmiotów 05.09.06, 23:16
      Roman Giertych już zaproponował ... Likwidację WOS na przykład.
      Uważasz, że w dzisiejszych czasach możliwe jest wprowadzenie przedmiotu typu
      elementy prawa? Nie sądzę. Zbyt polityczny byłby to przedmiot, a poza tym
      łatwiej jest manipulować tymi, którzy prawa i swoich praw nie znają.
      • sagittaria Re: propozycja nowych przedmiotów 05.09.06, 23:25
        hmm, a tak abstrahując od wuja Romana? :) bo ja juz nie mam siły rozmawiać i
        mysleć o nim, narzekać na jego pomysły i antycypować kolejene.
        interesuje mnie, co zdaniem Was, pewnej czesci społeczeństwa jest przydatne
        młodzieży, a nie na co się zgodzi tzw. minister edukacji.

        A WOS - niezaprzeczalnie ten przedmiot powinien zostać, może pod inną nazwą,
        może w innej formie, może rozbbity na kilka przedmiotów, ale moim zdaniem jest
        to jeden z podstawowych działów wiedzy dla człowieka aspirującego do miana
        inteligencji - bez znaczenia, czy wybbiera się na studia humanistyczne, czy
        nie.
        • unsatisfied6 jestem za taką dyskują 05.09.06, 23:36
          sagittaria napisała:

          > hmm, a tak abstrahując od wuja Romana? :) bo ja juz nie mam siły rozmawiać i
          > mysleć o nim, narzekać na jego pomysły i antycypować kolejene.
          > interesuje mnie, co zdaniem Was, pewnej czesci społeczeństwa jest przydatne
          > młodzieży, a nie na co się zgodzi tzw. minister edukacji.
          >
          > A WOS - niezaprzeczalnie ten przedmiot powinien zostać, może pod inną nazwą,
          > może w innej formie, może rozbbity na kilka przedmiotów, ale moim zdaniem
          jest
          > to jeden z podstawowych działów wiedzy dla człowieka aspirującego do miana
          > inteligencji - bez znaczenia, czy wybbiera się na studia humanistyczne, czy
          > nie.

          jestem za taką dyskują - tematy o liderach polityki to temat zastępczy ,
          czy lepsi czy gorsi od swoich poprzedników .

          uważam , że WOS powninien zostać - może powinien się być częscią programu
          języka polskiego , może powinien ulec jakieś modyfikacji pozwalającej
          na głębsze przemyślenie fundamentalnych aspektów życia społecznego -
          może położyć więcej nacisku na jakość niż ilość poznawanego materiału ,
          więcej dyskusji i wolnych tematów do omówienie na lekcji .

          ostatnio sam zastanawiałem się , co to jest patrotyzm , a córka po lekcji
          WOS dała mi krótką definicję i w jej zeszycie zobaczyłem dotyczące patriotyzmu -
          nie podobała mi się jej odpowiedź .
          • sagittaria Re: jestem za taką dyskują 05.09.06, 23:40
            > uważam , że WOS powninien zostać - może powinien się być częscią programu
            > języka polskiego

            hmm, zainteresowało mnie, dlaczego akurat j. polskiego. czy chodzi o rozwijanie
            takich umiejętnosci jak tworzenie pism urzędowych, listów motywacyjnych i
            innych życiorysów? czy raczej o takie zagadnienia jak ojczyzna, patriotyzm
            etc...?
            • unsatisfied6 można by było , ale to utopia 06.09.06, 08:31
              sagittaria napisała:

              > > uważam , że WOS powninien zostać - może powinien się być częscią programu
              > > języka polskiego
              >
              > hmm, zainteresowało mnie, dlaczego akurat j. polskiego. czy chodzi o
              rozwijanie
              >
              > takich umiejętnosci jak tworzenie pism urzędowych, listów motywacyjnych i
              > innych życiorysów? czy raczej o takie zagadnienia jak ojczyzna, patriotyzm
              > etc...?

              raczej o to drugie - ojczyzna , z większym podkreślniem aspektu życia w
              społeczeństwie , więcej dyskusji z uczniami , popartej od czasu do czasu
              lekturą dopasowaną do ich wieku . pisanie prac na ten temat - nie krótkich
              definicji lub jednozdaniowych odpowiedzi . zdecydowanie natomiast mniej
              polityki - omawaianie jej bez solidnego fundamentu ukształotwanej hierarchi
              wartości to zwyczajne politykiertwo a nie polityka .

              ogólnie rzecz biorąc dążyłbym do blokowej metody nauczania w szkołach .
              np w poniedziałek przedmioty humanistyczne , na polskim więcej uzywania
              tego języka mówionego , mniej o języku . mniej lektur więcej tematów
              wolnych do dyskusji i rozprawek na ten temat - niekoniecznie cięzkiego
              kalibru raczej z dziedziny analiz lterackich . więcej lektur dopasowanych
              do wieku ucznia . mniej poezji ( tego to mamy wiele w życiu dorosłym
              i formularzach urzędniczych ) więcej prozy . mniejszy rygor na ortograficzny
              większy na treść i wyrazistość swojego argumentu ( ortografię ewentualnie
              oceniałbym tylko na dyktandach ) .

              jest to jednakże utopią , bo dyskują na temat edukacji zajmuje się MEN
              z ZNP i nie potrzeby uczniów ( rodziców) zostaną wzięte pod uwagę w tej
              dyskusji nad kształceniem programu a wyuczone do tej pory kwalifiakcje
              nauczycieli . danie szkołom większej swobody w kształtowaniu programu
              nauczania mogłoby jednakże zapoczątkować inny proces zmierzajacy do
              efektywniejszych sposobów nauczania - najprawdopodoniej szkoły zaczęłyby
              bardziej kształtować program pod kątem dyskusji z rodzicami i własną
              obserwacją nadając kształt edukacji odpowiedni zapotrzebowaniom
              i oczekiwaniom środkowiska. innymi słowy , uważam że to niemożliwe
              by zmienić program na skuteczniejszy w scentralizowanym systemie
              edukacji a koniecznym jest pluralizacja oświaty dająca większą swobodę
              szkołom w dopasowaniu się do potrzeb ucznia .
              • sagittaria Re: można by było , ale to utopia 06.09.06, 10:37
                > raczej o to drugie - ojczyzna , z większym podkreślniem aspektu życia w
                > społeczeństwie , więcej dyskusji z uczniami , popartej od czasu do czasu
                > lekturą dopasowaną do ich wieku .

                3 lata temu skończyłam lo i zdałam maturę i takie tematy były częste na
                lekchach języka polskiego. czy od tej pory aż tyle się zmieniło? czy to przez
                ograniczenie nauki z lat 4 do 3?

                > jest to jednakże utopią , bo dyskują na temat edukacji zajmuje się MEN
                > z ZNP i nie potrzeby uczniów ( rodziców) zostaną wzięte pod uwagę w tej
                > dyskusji nad kształceniem programu a wyuczone do tej pory kwalifiakcje
                > nauczycieli

                Ale czy kwalifikacje nauczycieli kłócą sie z nauczaniem blokowym? Moim zdaniem
                nie, szczególnie jeśli chodiz o młodszych nauczycieli, od których wymaga się
                dwukierunkowego wykształcenia - np. matematyka i fizyka, biologia i chemia...
                Wiele metodyków i nauczycieli podkreśla zalety tego typu nauczania, więc może
                to niekoniecznie taka utopia?

                A a zresztą wypowiedzi jak najbardziej się zgadzam.
                • unsatisfied6 hm 06.09.06, 10:58
                  sagittaria napisała:

                  > > raczej o to drugie - ojczyzna , z większym podkreślniem aspektu życia w
                  > > społeczeństwie , więcej dyskusji z uczniami , popartej od czasu do czasu
                  > > lekturą dopasowaną do ich wieku .
                  >
                  > 3 lata temu skończyłam lo i zdałam maturę i takie tematy były częste na
                  > lekchach języka polskiego. czy od tej pory aż tyle się zmieniło? czy to przez
                  > ograniczenie nauki z lat 4 do 3?
                  >
                  > > jest to jednakże utopią , bo dyskują na temat edukacji zajmuje się MEN
                  > > z ZNP i nie potrzeby uczniów ( rodziców) zostaną wzięte pod uwagę w tej
                  > > dyskusji nad kształceniem programu a wyuczone do tej pory kwalifiakcje
                  > > nauczycieli
                  >

                  może generalizuję - trudno mi ocenić na pdst kilku przykładów .
                  może młodzi absolwenci są inaczej przygotowani do zawodu nauczyciela?
                  ale w praktyce ( na jednym przypadku młodej absolwentki ) doświadczyłem
                  czegoś innego - usilnie starała się zaniżyć poczucie wartości ucznia i musiałem
                  natychmiast ingerować w jej ocenę postępów córki . córka jest zniechęcona
                  do j.polskiego , choć uważam że ma serce humanistki - woli matematykę
                  i przyrodę a z polskiego ogranicza się do krótkich mało treściwych tekstów
                  by nie robić dużo błędów ortograficzych ( była mistrzem ortografii przez
                  trzy kolejne lata ) .

                  nowa nauczycielka ( młoda ) sypnęła jej kilka czwórek z rzędu w ostanim
                  semestrze szkoły pdst - musiałem skonfrontować jej ocenę z ocenami mojej córki
                  poprzednich nauczycieli ( dwóch ) by wstrzymać jej praktyki zaniżania
                  ocen , które mogły skończyć się niższą oceną na dyplomie ukończenia
                  szkoły - nigdy przedtem nie miała ( statystycznie ) tak niskich ocen
                  z j.polskiego .

                  > Ale czy kwalifikacje nauczycieli kłócą sie z nauczaniem blokowym? Moim
                  zdaniem
                  > nie, szczególnie jeśli chodiz o młodszych nauczycieli, od których wymaga się
                  > dwukierunkowego wykształcenia - np. matematyka i fizyka, biologia i chemia...
                  > Wiele metodyków i nauczycieli podkreśla zalety tego typu nauczania, więc może
                  > to niekoniecznie taka utopia?
                  >
                  > A a zresztą wypowiedzi jak najbardziej się zgadzam.

                  blokowe nauczanie nie polega na tym , by nauczyciel fizyki nauczał matematyki,
                  albo nauczyciel chemii uczył biologii - mija się z praktyką takiego nauczania
                  w USA ( podaję przykład USA , bo tam studiowałem ) .
                  • unsatisfied6 faktem jest , że 06.09.06, 11:09
                    unsatisfied6 napisał:

                    >
                    > blokowe nauczanie nie polega na tym , by nauczyciel fizyki nauczał
                    matematyki,
                    > albo nauczyciel chemii uczył biologii - mija się z praktyką takiego nauczania
                    > w USA ( podaję przykład USA , bo tam studiowałem ) .
                    >
                    >

                    faktem jest , że nie da się ustalić planu lekcji za pomocą programu
                    komputerowego - bo ten jest napisany dla szkół stosujących blokowe naczacznie i
                    pod kątem potrzeb ucznia a nie komfortu naczuciela - ustalenie planu lekcji
                    przy pomocy programu to kilka minut dla szkoły która stosuje inny system
                    oswiaty .
                  • sagittaria Re: hm 06.09.06, 14:07
                    > może generalizuję - trudno mi ocenić na pdst kilku przykładów .
                    > może młodzi absolwenci są inaczej przygotowani do zawodu nauczyciela?
                    > ale w praktyce ( na jednym przypadku młodej absolwentki ) doświadczyłem
                    > czegoś innego - usilnie starała się zaniżyć poczucie wartości ucznia i
                    musiałem
                    > natychmiast ingerować w jej ocenę postępów córki . córka jest zniechęcona
                    > do j.polskiego , choć uważam że ma serce humanistki - woli matematykę
                    > i przyrodę a z polskiego ogranicza się do krótkich mało treściwych tekstów
                    > by nie robić dużo błędów ortograficzych ( była mistrzem ortografii przez
                    > trzy kolejne lata ) .
                    >
                    > nowa nauczycielka ( młoda ) sypnęła jej kilka czwórek z rzędu w ostanim
                    > semestrze szkoły pdst - musiałem skonfrontować jej ocenę z ocenami mojej córki
                    > poprzednich nauczycieli ( dwóch ) by wstrzymać jej praktyki zaniżania
                    > ocen , które mogły skończyć się niższą oceną na dyplomie ukończenia
                    > szkoły - nigdy przedtem nie miała ( statystycznie ) tak niskich ocen
                    > z j.polskiego .

                    Rozumiem w czym problem, ale prawdę mówiąc nie wiem, jaki to ma zwiazek z
                    naszym tematem ;)

                    > blokowe nauczanie nie polega na tym , by nauczyciel fizyki nauczał
                    matematyki,
                    > albo nauczyciel chemii uczył biologii - mija się z praktyką takiego nauczania
                    > w USA ( podaję przykład USA , bo tam studiowałem ) .

                    Nie twierdzę, że na tym polega. Mówię tylko, że dwukierunkowi nauczyciele (nie
                    nauczyciel biologii uczący chemii, ale nauczyciel biologii i chemii uczy
                    biologii i chemii) są lepiej zorientowani na nauczanie blokowe, lub "blokowe",
                    bo może znamy rózne definicje tego zjawiska. Dlaczego lepiej? bo nie
                    ograniczają się do swoje dziedziny, widzą związki, nie uciekają od problemów
                    stojących na granicy dwóch lub więcej dyscyplin, ale właśnie an nich się
                    skupiają, potrafią je opisać z różnych punktów widzenia. I pokazują uczniom, że
                    wiele dyscyplin się zazębia, że warto jest rozszerzać swoje pole zainteresowań.

                    • unsatisfied6 fajnie mi się z tobą dyskutuje :))) 06.09.06, 17:39
                      sagittaria napisała:

                      >
                      > Rozumiem w czym problem, ale prawdę mówiąc nie wiem, jaki to ma zwiazek z
                      > naszym tematem ;)
                      >
                      > > blokowe nauczanie nie polega na tym , by nauczyciel fizyki nauczał
                      > matematyki,
                      > > albo nauczyciel chemii uczył biologii - mija się z praktyką takiego naucz
                      > ania
                      > > w USA ( podaję przykład USA , bo tam studiowałem ) .
                      >
                      > Nie twierdzę, że na tym polega. Mówię tylko, że dwukierunkowi nauczyciele
                      (nie
                      > nauczyciel biologii uczący chemii, ale nauczyciel biologii i chemii uczy
                      > biologii i chemii) są lepiej zorientowani na nauczanie blokowe,
                      lub "blokowe",
                      > bo może znamy rózne definicje tego zjawiska. Dlaczego lepiej? bo nie
                      > ograniczają się do swoje dziedziny, widzą związki, nie uciekają od problemów
                      > stojących na granicy dwóch lub więcej dyscyplin, ale właśnie an nich się
                      > skupiają, potrafią je opisać z różnych punktów widzenia. I pokazują uczniom,
                      że
                      >
                      > wiele dyscyplin się zazębia, że warto jest rozszerzać swoje pole
                      zainteresowań.
                      >
                      >
                      potrafisz słuchać i merytorycznie odpowiadasz na argumenty spoza
                      grona nauczycielskiego - to jakaś mała iskierka nadziei na przyszłość
                      naszej edukacji . zazdroszczę twoim uczniom - ja nie miałem takiej
                      nauczycielki , która chciała posłuchać argumentu ucznia i ewentualnie
                      wykształcić jego styl wypowiedzi , kształcąc jedynie styl wypowiedzi
                      argumentu narzuconego programem .

                      widzę , że dokładnie przeczytałaś mój post i starałaś się zrozumieć :)) i
                      naprawdę jestem ci wdzięczny - to rzadkość na na tym forum .

                      szkoda , że mam coraz mniej czasu na dyskusję na forum , zwłaszcza teraz
                      gdy ty znalazłaś się na tym forum .

                      teraz do tematu

                      ładnie to rozgraniczyłaś - blokowe nauczania i "blokowe" nauczanie .
                      blokowe naczanie nie polega na tym , że nauczyciel biologi studiuje
                      i biologię i chemię - to bardzo uproszczony aspekt blokowego nauczania .

                      masz rację , że nauczyciel powinien dostrzegać związki z innymi przedmiotami ale
                      nie tylko w podanym przez ciebie przypadku do "biologia vs chemia" .

                      w USA , wg tzw blokowego naczuczania , nauczyciel biologi i każdy inny stdent
                      nie studiuje dwóch przedmiotów ( z wyjątkami którzy dobierają minor - drugi
                      przedmiot ) .

                      1.nie ma bilogii dla nauczycieli innej niż dla lekarzy . dotyczy to każdego
                      innego przedmiotu

                      2.każdy student musi wziąć przedmioty z tzw general education tj około
                      1/3 całego kursu studiów , w tym angielski .

                      3.nie ma przedmiotów ulgowych w ramach general education, tzn np ekonomii dla
                      przyszłych inżynierów , statystyki dla przyszłych lekarzy , płwyania dla
                      przyszłych matematyków - ocenia się poziom tych uczniów jakby studiowali
                      ten przedmiot a nie ich major i studiują wspólnie z innymi - przyszli
                      inżynierzy, matematycy , lekarze a nawet nauczyciele języka angielskiego uczą
                      się tej samej statysyki w jednej klasie i sa jednakowo oceniani za swoje
                      postępy w nauce. tzn np żeby zaliczyć pływanie na A , musiałem pływać
                      jak ratownik - żadnych ulg dla matematyka .

                      4. warsztaty nauczycielskie prowadzone są w grupie studiujących
                      różne przedmioty i stanowią dodatek do studiów - o ile pamiętam
                      były to spotkania dwógodzinne w tygodniu na których omawiało się
                      problemy z którymi napotykaliśmy się jako nauczyciel-zastępca lub
                      korepetytor na uczelni - nie było innych przedmiotów pedagogicznych
                      oprócz tych jednorocznych ( a może krótszych )warsztatów - zresztą
                      bardzo ciekawych , bo polegających na dyskusji opartej na własnych
                      doświadczeniach .

                      jest masa innych aspektów blokowego nauczania - nasze ciągle raczej
                      blokujące niż blokowe .

                      w takim środowisku blokowego nauczania nauczyciel potrafi pracować w teamie .
                      nigdy nie pomyśli "mój przedmiot najważniejszy" . dostosuje swój
                      program do innych a nie jak w naszych realiach - dałem uczniom
                      plan na cały rok a kilka miesięcy póżniej mówią , że nie mogli
                      się przygotować , bo pan Waldek dał im ze szwedzkiego grubą lekturę
                      do przeczytania w ciągu tygodnia - a pan Waldek gdy go pytam , dlaczego
                      ingeruje w moje plany mówi "a co to ciebie obchodzi" .

                      ponadto to nie do pomyślenia , żeby uczeń nie miał harmonogramu zajęć i
                      dokładnych terminów testów pierwszego dnia szkoły - dużo do życznia pozostawia
                      ponadto "na jaką ocenę ile ma uczeń ma się nauczyć " - odpytki powinny być też
                      podane w tym harmonogramie z informacją "ile za to uczeń dotanie" ( tzn np 10%
                      oceny końcowej ) . uczeń w USA zawsze może poprawić test i odpytkę -
                      wcześniejsza ocena nie ma żadnego wpływu na ocenę końcową .
    • toolkien Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 14:05
      W liceum, w którym uczę, już dawno to funkcjonuje. W ramach zajęć
      nadobowiązkowych uczniowie mogą wybrać zajęcia z:
      podstaw prawa
      podstaw ekonomii
      filozofii
      psychologii
      filmoznawstwa
      Łacina w klasach humanistycznych jest językiem obowiązkowym, natomiast
      uczniowie klas biologiczno-chemicznych mogą ją sobie wybrać jako zajęcia
      dodatkowe.
      Pozwolę sobie tylko zauważyć, że łacina jest znakomitą podstawą do nauki
      WSZYSTKICH języków indoeuropejskich, do których zaliczają się nie tylko języki
      romańskie, ale także germańskie, skandynawskie, iberyjskie i słowiańskie
      (bałtyckie również ). Łacina to matka tych wszystkich języków :), dlatego
      człowiek legitymujący się wykształceniem wyższym, powinien znać podstawy
      łaciny, co jest niezmiernie pomocne nie tylko w przyszłej pracy i nauce, ale
      również w życiu codziennym. Niegdyś to łacina byłą językiem warstw oświeconych
      (tak jak dziś angielski :), nie można było studiować na żadnym uniwersytecie
      bez znajomości łaciny, bo w tym języku były prowadzone wykłady. Dziś, mimo, że
      uznana za język martwy, to własnie łacina jest wykorzystywana w terminologii
      medycznej i wszystkich nauk przyrodniczych (matematyka, fizyka, chemia,
      biologia, geografia, astronomia, anatomia itp.). Dlatego moim zdaniem łacina
      jest tak ważna w programie szkoły średniej - pomocna w nauce innych języków
      obcych i w poznaniu terminologii przedmiotów przyrodniczych.
      Niestety ilość lekcji łaciny jest od wielu lat sytematycznie w szkołach
      ograniczna. Kiedyś, gdy w moim liceum realizowany był program autorski - łaciny
      uczyły się przez pierwsze dwa lata wszystkie klasy, a przez cztery lata
      humanistyczne i biol-chem. Teraz łacinę mają tylko humaniści w ilości jedna
      godzina w tygodniu, realizowana bez podziału na grupy. Komfort uczenia :).
      Pozdrawiam cieplutko :)
      • sagittaria Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 14:13
        > WSZYSTKICH języków indoeuropejskich, do których zaliczają się nie tylko
        języki
        > romańskie, ale także germańskie, skandynawskie, iberyjskie i słowiańskie
        > (bałtyckie również

        naprwdę? ja znam wciąż za mało jezyków - 1 słowiański, 2 germańskie i owa
        łącina, więc się nie znam, ale ciezko mi uwierzyć, że istnieją realne zwiazki
        miedzy jezykiem łącińskim, a węgierskim, fińskim czy litewskim... (a i matką
        greckiego raczej nie jest:)) ale jeśli tak, to bardzo isę cieszę i jestem
        dumna, że łąciny sie nauczyłam ;)

        A Twoje liceum - szkoda, że takich jest wciąż za mało...
        • ratyzbona Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 15:28
          nie ma się co śmiać z łaciny bo to rzeczywiście przydatny przedmiot zarówno w
          uczeniu się języków jak i poznawaniu terminologii jakiej kolwiek dziedziny
          nauki. choć moim zdaniem w liceach należało by odpuścić część gramatyki a
          skupić się na słownictwie. Co do przedmiotwó których brakuje to moim zdaniem
          powinna być ekonomia ( zamiast zupełnie nie potrzebnej przedsiębiorczości) i
          podstawy filozofii ( przydają się nie tylko na polskim ale i na matematyce).
          Uważam też że było by cudownie gdyby podzielono lekcje polsckiego na literaturę
          polską i obcą ale to sny humanistki
          • sagittaria Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 15:59
            > Uważam też że było by cudownie gdyby podzielono lekcje polsckiego na
            literaturę
            >
            > polską i obcą ale to sny humanistki

            O! ciekawe! i o wiele sensowniejsze, niz podział historii na Polski i
            powszechną! może się kideyś mile zaskoczysz :)

            swoją drogą, ja zawsze uważałam, że j. polski powinien zostać podzielony na
            literaturę + czesc językową. ale to by nie przeszło w liceum, bo w moim
            pryzpadku lekcji poswięconych gramatyce było może z 10...

            a an przedsiebiorczości co teraz jest? bo ja nie pisałam o ekonomii własnie
            mając w pamieci przedsiebiorczość. popyty, podaże i wykresy... + cwiczenia z
            pisania CV i listów motywacyjnych - jedyne, jakie w szkole mialam.
            • gdabski Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 16:06
              > a an przedsiebiorczości co teraz jest? bo ja nie pisałam o ekonomii własnie
              > mając w pamieci przedsiebiorczość. popyty, podaże i wykresy... + cwiczenia z
              > pisania CV i listów motywacyjnych - jedyne, jakie w szkole mialam.

              Przedsiębiorczość teoretycznie co nieco z tej tematyki ekonomicznej zawiera. I
              trochę innych, całkiem przydatnych rzeczy. Problem leży jednak nie w
              przedmiocie, a w wykonaniu.

              /Gdabski
          • randybvain Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 18:35
            Uważam też że było by cudownie gdyby podzielono lekcje polsckiego na literaturę
            >
            > polską i obcą ale to sny humanistki


            Uwazam, ze wszelka literatura powinna byc przerabiana na osobnym przedmiocie,
            bo przez wrzucenie jej do polskiego jest malutko miejsca na takie rzeczy jak
            ortografia, gramatyka, skladnia, retoryka, konstruowanie wypowiedzi mowionej i
            pisanej, rozumienie tekstu mowionego i czytanego - ale to tylko marzenia
            jezykolubcy.
            • unsatisfied6 popieram :)) 06.09.06, 18:45
              randybvain napisał:

              > Uważam też że było by cudownie gdyby podzielono lekcje polsckiego na
              literaturę
              > >
              > > polską i obcą ale to sny humanistki
              >
              >
              > Uwazam, ze wszelka literatura powinna byc przerabiana na osobnym przedmiocie,

              nie jestem humanistą , więc powiem krótko - tak jest w USA na lekcjach
              j.angielkiego analizuje się literaturę i społeczeństw anglojęzycznych
              i innych - język polski ( angielski ) to nie znajość literatury pisarzy
              polskich ale to czerpanie z wiedzy dostępnej w świecie w języku polskim
              ( angielskim w przypadku krajów anglojęycznych )

              > bo przez wrzucenie jej do polskiego jest malutko miejsca na takie rzeczy jak
              > ortografia, gramatyka, skladnia, retoryka, konstruowanie wypowiedzi mowionej
              i
              > pisanej, rozumienie tekstu mowionego i czytanego - ale to tylko marzenia
              > jezykolubcy.

              coś za coś - za dużo tej ortografii i gramatyki , styl pownien być kształcony
              więcej w praktyce a mniej w teorii . ponadto ta gramatyka bywa "dziwaczna"-
              stosuje zapożyczenia np z teorii języka angielskiego , które nie mają żadnych
              praktycznych zastosowań do języka polskiego .
        • toolkien Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 16:30
          język węgierski i fiński są jedynymi w Europie, które nie należą do grupy
          języków indoeuropejskich :) - to grupa - UGRO-FIŃSKA, stąd nie mają żadnych
          zapożyczeń z łaciny. Ale przecież nie każdy to musi wiedzieć :0
          Pozdrawiam cieplutko :)
          • toolkien Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 16:36
            to greka jest matką łaciny :). Cywilizacja grecka jest starsza niż rzymska.
            Alfabet łaciński jest stworzony na bazie alfabetu greckiego, podobnie jest z
            łacińską gramatyką i słownictwem :).
            Pozdrowionka cieplutkie :)
            • sagittaria Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 17:06
              Spokojnie, wiem jak się mają relacje greki i łaciny ;) ot, czepiłam się za
              słówko, z samej przyjemności czepiania - natura taka ;) I mam za swoje, bo o
              wegierskim i finskim głupio się zapędziłam - choć wbrew pozorom też wiem, że do
              grupy indoeuropejskich nie należą :) Ale np. litewski czy ukraiński - co
              wlaściwie mają wspólnego z łaciną? Gramatyka? Czy tylko zapożyczenia w
              słownictwie?
              • toolkien Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 17:45
                nie wiem, nie znam ani litewskiego ani ukraińskiego. Jestem specjalistą tylko
                od języków klasycznych, historii sztuki i filozofii a nie językooznawstwa
                światowego :). Moja wiedza pozwala mi tylko zauważyć, że litewski jest językiem
                bałtyckim a ukraiński jest mimo wszystko językiem słowiańskim - jednak obie te
                grupy należą do wspólnej rodziny języków indoeuropejskich :)
                Pozdrawiam cieplutko :)
              • unsatisfied6 łacina czy nie łacina- myślałem , że o czyms innym 06.09.06, 17:56
                sagittaria napisała:

                > Spokojnie, wiem jak się mają relacje greki i łaciny ;) ot, czepiłam się za
                > słówko, z samej przyjemności czepiania - natura taka ;) I mam za swoje, bo o
                > wegierskim i finskim głupio się zapędziłam - choć wbrew pozorom też wiem, że
                do
                >
                > grupy indoeuropejskich nie należą :) Ale np. litewski czy ukraiński - co
                > wlaściwie mają wspólnego z łaciną? Gramatyka? Czy tylko zapożyczenia w
                > słownictwie?

                i dyskusja o edukacji schodzi na inny tor - wyższości martwego języka nad
                innymi językami . język łaciński , jako martwy i nie nadający się do
                konwersacji jest o znacznie mniejszych walorach poznawczych niż każdy inny
                język - ma jakieś swoje walory poznawacze i tego zaprzeczyć się nie da . ale
                uczeń kóry jeszcze nie zna żadnego innego języka , kodowany na metody poznania
                i uczący się łaciny , będzie miał mniejsze szanse dobrego poznania innego
                języka , bo jego kod na metodę poznania języka zostanie niewłaściwie utrawlony.

                język łaciński jest martwy na pdst. teorii alfreda korzyckiego ( język koduje
                nabytą przez wieki wiedzę społeczeństwa ) ewidentnym jest że uczenie wszystkich
                humanistów zaczynających swoją edukacje od tego języka to uwstecznianie
                humanistów do czasów starożytnych . znajomość łaciny jest wiedzą - ale wiedzą
                zakodowaną tym językiem do iv wieku naszej ery ( nie twierdzę oczywisćie , że
                nie ma jakiś wartości poznawczych ).
                • toolkien Re: łacina czy nie łacina- myślałem , że o czyms 06.09.06, 18:17
                  znajomość łaciny pozwala mi na nauczenie się każdego innego języka obcego
                  nowożytnego (należącego do grupy języków indoeuropejskich) w ciągu jednego
                  roku - w stopniu przynajmniej podstawowym czyli pozwalającym mi zdobyć
                  certyfikaty FCE (angielski), ZMP (niemiecki) albo CILS (włoski). Uwstecznianie
                  uczniów? nie powiedziałabym tego i nigdy nie spotkałam się z zarzutem, że
                  łacina im przeszkadza a wręcz przeciwnie - pomaga na podejmowanych studiach
                  nie tylko humanistycznych ale również przyrodniczych (biologia, chemia,
                  geografia, fizyka, astronomia i oczywiście medycyna). Skoro łacina jest taka
                  strasznie martwa, to czemu przetrwała 2500 lat? Dlaczego ujednolicono
                  terminologię naukową przy pomocy łaciny a nie innego języka? Lekarze na całym
                  świecie podają diagnozy po łacinie a nie w swoich ojczystych językach... :)
                  Pozdrawiam cieplutko :)
                  Nawet Wikipedia jest w języku łacińskim :)
                  la.wikipedia.org/wiki/Pagina_prima
                  • unsatisfied6 możesz mi wytłumaczyć 06.09.06, 18:32
                    toolkien napisała:

                    > znajomość łaciny pozwala mi na nauczenie się każdego innego języka obcego
                    > nowożytnego (należącego do grupy języków indoeuropejskich) w ciągu jednego
                    > roku - w stopniu przynajmniej podstawowym czyli pozwalającym mi zdobyć
                    > certyfikaty FCE (angielski), ZMP (niemiecki) albo CILS (włoski).
                    Uwstecznianie
                    > uczniów? nie powiedziałabym tego i nigdy nie spotkałam się z zarzutem, że
                    > łacina im przeszkadza a wręcz przeciwnie - pomaga na podejmowanych studiach
                    > nie tylko humanistycznych ale również przyrodniczych (biologia, chemia,
                    > geografia, fizyka, astronomia i oczywiście medycyna). Skoro łacina jest taka
                    > strasznie martwa, to czemu przetrwała 2500 lat? Dlaczego ujednolicono
                    > terminologię naukową przy pomocy łaciny a nie innego języka? Lekarze na całym
                    > świecie podają diagnozy po łacinie a nie w swoich ojczystych językach... :)
                    > Pozdrawiam cieplutko :)
                    > Nawet Wikipedia jest w języku łacińskim :)
                    > la.wikipedia.org/wiki/Pagina_prima

                    ty zapewne jesteś wyjątkiem - uczysz się innych języków szybko i skutecznie .
                    u uczniów szkoły średniej zaobserwowałem odwrotne zjawisko - humaniści uczyli
                    się mniej skutecznie angielskiego niż inni uczniowie , trudno jednakże
                    powiedzieć czy to z powodu łaciny której się uczyli :))

                    prawdę mówiąc nie wierzę twoim wywodom - bez zakodowania dobrych metod
                    uczenia się języka ( a nauczanie łaciny tego nie uczy , bo nie ma
                    praktycznie konwersacji w łacinie ) , trudniej uczniowi poznać inny
                    język .

                    owszem , gdy ktoś zna dowolny inny język ( potrafi komunikować się
                    i poznał własciwe metody uczenia się obcego języka- a ucząc się łaciny takich
                    metod nie poznaje ) nie trudno nauczyć się drugiego obecego języka na
                    przyzwoitym poziomie w realtywnie krótkim czasie .
                    • toolkien Re: możesz mi wytłumaczyć 06.09.06, 19:04
                      w uczeniu się jakiegokolwiek języka obcego, czy to starożytnego czy nowożytnego
                      jest zero humanistyki - to jest nauka dla umysłów ścisłych :) - to nie tylko
                      moje zdanie, ale wszystkich moich koleżanek nauczycielek języków obcych. Co
                      do "współczesnego humanisty", to nijak ma się jego wiedza do wiedzy prawdziwego
                      humanisty - mam na myśli człowieka renesansu, który był wszechstronneie
                      wykształcony we wszystkich dziedzinach - zwłaszcza w przedmiotach ścisłych -
                      patrz Michał Anioł :):).
                      Czy według Pana, ucząc łaciny uwsteczniam swoich uczniów i sama też jestem
                      zacofana?
                      Pozdrawiam ciepło :)
                      • unsatisfied6 absolutnie nie uważam tak 06.09.06, 19:15
                        toolkien napisała:

                        > w uczeniu się jakiegokolwiek języka obcego, czy to starożytnego czy
                        nowożytnego
                        >
                        > jest zero humanistyki - to jest nauka dla umysłów ścisłych :) - to nie tylko
                        > moje zdanie, ale wszystkich moich koleżanek nauczycielek języków obcych. Co
                        > do "współczesnego humanisty", to nijak ma się jego wiedza do wiedzy
                        prawdziwego
                        >
                        > humanisty - mam na myśli człowieka renesansu, który był wszechstronneie
                        > wykształcony we wszystkich dziedzinach - zwłaszcza w przedmiotach ścisłych -
                        > patrz Michał Anioł :):).
                        > Czy według Pana, ucząc łaciny uwsteczniam swoich uczniów i sama też jestem
                        > zacofana?
                        > Pozdrawiam ciepło :)

                        nie uwsteczniasz swoich uczniów , ani nie jesteś zacofana - źle mnie
                        zrozumiałaś :))

                        twój pomysł uczenia łaciny wszystkich jest zacofany . ja np
                        nie uważam , że skoro ja znam angielski wszyscy wykształceni
                        ludzie powinni znać angielski :))- chociaż to im nie zaszkodzi
                        bo sporo ksiązek napisanych jest w języku angielskim .
          • randybvain Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 18:36
            a estonski i baskijski? No i jezyki wszelkich azjatyckich i afraykanskich
            imigrantow...
            • toolkien Re: węgierski i fiński :) 06.09.06, 18:55
              to również nie są języki indoeuropejskie. Wszelcy imigranci azjatyccy i
              afrykańscy jak sama ich nazwa wskazuje nie wywodzą się z Europy, zatem siłą
              rzeczy nie porozumiewają się w językach z grupy indoeuropejskiej. Ale to już
              jest niepotrzebne sprowadzanie dyskusji na tory boczne, bo nie o tym stanowi
              wątek główny :).
              • randybvain Re: węgierski i fiński :) 09.09.06, 12:23
                estonski nie jest indoeuropejski:^O
                baskijski jest europejski.
                • toolkien Re: do randybvain :) czytaj uwazniej 09.09.06, 12:36
                  przecież właśnie napisałam, że żaden z wymienionych prze Ciebie języków nie
                  jest indoeuropejski. Estoński jest językiem wywodzącym się z rodziny języków
                  ugro-fińskich a baskijaski - owszem, jest używany w Europie, ale nie jest z
                  grupy indoeuropejskiej, o której mówimy. Język baskijski jest pochodzenia
                  azjanickiego. Pozdrawiam ciepło :)
                  • randybvain Re: do randybvain :) czytaj uwazniej 17.09.06, 16:15
                    • Re: węgierski i fiński :)
                    toolkien 06.09.06, 16:30 + odpowiedz


                    język węgierski i fiński są jedynymi w Europie, które nie należą do grupy
                    języków indoeuropejskich :)

                    Tak napisalas.
      • randybvain Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 18:32
        dlatego
        > człowiek legitymujący się wykształceniem wyższym, powinien znać podstawy
        > łaciny,

        Polskim idealem byloby, by czlowiek legitymujacy sie wyksztalceniem wyzszym
        znal podstawy jezyka polskiego, co od czasow dys- jest marzeniem scietej glowy.
        • unsatisfied6 dokładnie tak 06.09.06, 19:04
          randybvain napisał:

          > dlatego
          > > człowiek legitymujący się wykształceniem wyższym, powinien znać podstawy
          > > łaciny,
          >
          > Polskim idealem byloby, by czlowiek legitymujacy sie wyksztalceniem wyzszym
          > znal podstawy jezyka polskiego, co od czasow dys- jest marzeniem scietej
          glowy.

          każdy w Polsce na swój sposób rozumie np "partiotyzm" - stąd np. brak
          merytorycznej dyskusji nad kształtowaniem postaw obywatelskich dla budownia
          demokracji . patrotyzm postrzegany bez czynnika interesu własnego to raczej
          nacjonalizm - patriotyzm i postawy obywatelskie kształtowane na lekturach (np"
          Ania z zielonego wzgórza" ) w krajach demokratycznych , zakodowany jest
          w obywatelu jako jego własny interes widziany z perpektywy dobra ogólnego .

          fundamentalne defincje naszego języka zostały zniekształcone przez lata
          komuny i nadal są zniekształcene - nasz język jest skorumpowany ale
          tylko wg definicji korupcji języka angielskiego gdyż w języku polskim
          definicja korupcji ogranicza się praktycznie do łapówki . promocja
          w naszym języku oznacza np zjawisko sprzedaży "tanich kredytów" albo
          tnadetnych produków . inne znaczenia mają definicje "socjopata"
          i "sociopath" stosowane przez społeczeństwo i ekspertów psychologii itd itd .
    • randybvain Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 18:30
      Zgadzam sie. kazdy przedmiot studialny powinien byc w malej dawce nauczany w
      liceum.

      Lacina? Nie. To tak jak bys proponowala nauke pragermanskiego, bo angielski i
      niemiecki sa popularne:^)

      Moze inaczej. Na poziomie licealnym powinien byc nauczany kazdy przedmiot, ale
      dobrowolnie, bez przymusu frekwencji, zdawania i tak dalej.
      • toolkien Re:do randybvain 07.09.06, 16:46
        nie porównuj, proszę, łaciny rozpowszechnionej w całej Europie do niszowego
        języka pragermańskiego, który też zresztą ma korzenie w łacinie. Twój argument
        jest słaby i nieprzekonujący. Przypuszczam, że wynika z tego, że w ogóle z
        łaciną klasyczną nigdy nie miałeś do czynienia i wydaje Ci się językiem
        skostniałym, albo używanym tylko w kościele . Zapraszam do moich wcześniejszych
        postów w tym wątku - tam znajdziesz odpowiedź, do czego jest przydatna łacina w
        życiu, czego niestety nie można powiedzieć o języku pragermańskim :)
        • randybvain Re:do randybvain 09.09.06, 12:26
          Przypuszczam, że wynika z tego, że w ogóle z
          > łaciną klasyczną nigdy nie miałeś do czynienia

          Hmm, oprocz przeczytania Eneidy i Wojen Galijskich, to tak slabo:^))))))

          O i jeszcze Vulgata, ale to chyba sie nie liczy?

          Teraz wiesz, dlaczego wypowiadam sie w tym temacie. po prostu sie na tym troche
          znam.
          • toolkien Re:do randybvain 09.09.06, 12:30
            wojna galijska była jedna :). Łacina jest językiem urzędowym w Watykanie :0.
            Przyznaję, że na łacinie znasz się rzeczywiście "trochę", a poza tym dość
            nieuważnie czytasz moje posty :). Pozdrawiam ciepło :)
            • randybvain Re:do randybvain 17.09.06, 16:14
              Uff, znalazlem. Tak, na lacinie znam sie troche, chyba tak napisalem.
    • danuta49 A co wyrzucić wzamian??? 06.09.06, 18:51
      Zanim zaczniesz proponować nowe przedmioty może okresl najpierw zamiast czego
      je wprowadzić!I tak większość przedmiotów jest w śladowych, symbolicznych
      wymiarach!!!
      • unsatisfied6 głowa ucznia to nie balon 06.09.06, 19:11
        danuta49 napisała:

        > Zanim zaczniesz proponować nowe przedmioty może okresl najpierw zamiast czego
        > je wprowadzić!I tak większość przedmiotów jest w śladowych, symbolicznych
        > wymiarach!!!

        właśnie - głowa ucznia to nie balon a wiedza to nie powietrze .

        wg przeprowadzonych badań i obserwacji ( poza granicami Polski ) twierdzi
        się , że optymalne wyniki kształcenia uzykuje się przy 4 godzinach nauki
        dziennie - uczeń/ student nie powienien spędzać więcej czasu nad
        nauką ( szkoła + praca w domu ) niż etat tzn 40 godzin w tygodniu -
        więcej to ekslpotacja w pracy , a w wyksztacłeniu bałagan w mózgu ucznia i
        beton w wykształconym społeczeństwie .

        Poincare -jeden z największych geniuszy świata poświęcał 4 godziny czasu na
        studiowanie przedmiotu .
    • unsatisfied6 może z innej perpektywy 06.09.06, 21:05
      sagittaria napisała:

      > czy gdyby to od Was zależało, szanowni nauczyciele i uczniowie, to
      > wprowadzilibyscie do szkół jakieś nowe przedmioty?
      >
      > ja myślę, że w lo niezłym pomysłem byłoby wprowadzenie przedmiotów, które
      > byłyby namiastką tego, co młodzież wybiera po maturze - socjologia,
      > psychologia, elementy zarządzania...

      myślę , że na problem trzeba spojrzeć nie interacyjnie a rukursywnie tzn.
      jakie chce się osiągnąć skutki tej edukacji a nie jakie przedmioty dodać .

      należy przy tym wziąć pod uwagę badania dotyczące skuteczności metod
      stosowanych w procesie kształcenia - jak już wspomiałem wg poczynionych
      obserwacji tysięcy różnych naukowców , stwierdzono że optymalny czas
      na uzyskanie skutecznych wyników ich pozyskania wiedzy to 4 h dziennie -
      dla studenta ten czas pracy w szkole i utrwalenie wiedzy w domu nie powinien
      przekraczać 40 godzin tygodniowo - przy większym wysiłku to wykształcenie
      jest nieadekwatne do włożonego wysiłku i nieskuteczne dla pozyskania wiedzy .

      nie dodawałbym elementów prawa w liceum - brak fundamentów logicznego myślenia
      a masa narzuconego materiału może tylko wykształcić kompetencje , które
      w konsekwencji odbiegają daleko od logiki .

      psychologia bez fundamentów poznania wprowadzonego przez język polski to
      też może wyjść jakiś dziwoląg - i moim zdaniem jest dziwolągiem .


      sojologia - niegdyś temat dowcipów . może czasy się zmieniły , może
      poczucie humoru się zmieniło , ale ta socjologia bez analizy historycznej
      i bez zbudowania solidnych fundametów dziedzin poznania ( znowu język polski ,
      trochę matematyki - przydałaby się np statystyka ) ciągle nie przypomina
      socjologii którą nauczają w innych krajach .

      elemetnty zarządzania ? ekonomia ? kosztem czego i w jakim kształcie ?

      uważam , że w szkole powinno być więcej dyskusji , tematów wolnych ,
      więcej pragamtyki i mniej materiału progamu minimum . odbywać się
      powinno kształcenie stylu wypowiedzi w formie ustnej i pisanej nie
      tylko tych uczniów , których argument jest zbieżny z opinią nauczyciela .
      przykładowo podzieliłbym klasę na dwie grupy i jedna grupa miałaby
      zademonstrować argument przeciwny do argumetnu grupy drugiej ( niekoniecznie
      zbieżne z ogólną opinią )i prace powinny być oceniane wg pod kątem umiejętności
      tworzenia solidnego argumetu w dyskusji - nie powinno uczniom narzucać się
      jakieś pktu widzenia albo motywować ich oceną do takich argumentów , które
      są zbieżne z opinią ogólną ( albo z opinią nauczyciela ) .
      • unsatisfied6 albo jeszcze krócej 06.09.06, 21:14
        w 2004 roku prezydent A.Kwaśniewski podpisał ustawę dla szkół europejskich
        w Polsce dla dzieci wysokich urzędników państwowych i obcokrajowców
        przebywających w Polsce o innym systemie edukacji , innej selekcji nauczycieli
        i nadzorze wizytatorów spoza MEN - w szkolnictwie publicznym skorzystałbym z
        metod sotoswanych w tzw szkołach europejskich .
        • daktylek Re: albo jeszcze krócej 07.09.06, 07:52
          unsatisfied6 napisał:

          > w 2004 roku prezydent A.Kwaśniewski podpisał ustawę dla szkół europejskich
          > w Polsce dla dzieci wysokich urzędników państwowych i obcokrajowców
          > przebywających w Polsce o innym systemie edukacji , innej selekcji
          nauczycieli
          > i nadzorze wizytatorów spoza MEN - w szkolnictwie publicznym skorzystałbym z
          > metod sotoswanych w tzw szkołach europejskich .

          Prezydent Kwaśniewski nic takiego nie podpisał. O czym Ty mówisz?
          • unsatisfied6 teraz ci tego nie znajdę 07.09.06, 10:48
            daktylek napisał:

            > unsatisfied6 napisał:
            >
            > > w 2004 roku prezydent A.Kwaśniewski podpisał ustawę dla szkół europejskic
            > h
            > > w Polsce dla dzieci wysokich urzędników państwowych i obcokrajowców
            > > przebywających w Polsce o innym systemie edukacji , innej selekcji
            > nauczycieli
            > > i nadzorze wizytatorów spoza MEN - w szkolnictwie publicznym skorzystałby
            > m z
            > > metod sotoswanych w tzw szkołach europejskich .
            >
            > Prezydent Kwaśniewski nic takiego nie podpisał. O czym Ty mówisz?

            mogłem pomylić rok ( -1 +1) i pewne szczegóły , bo nie pamiętam
            tego dokładnie . o ile pamiętam to się nazywało szkoły europejskie - inne
            szkoły ( publiczne i prywatne w Polsce )powinny moim zdaniem też mieć większą
            autonomię kształtownia oferty edukacyjnej i dobrym pomysłem by było by mogły
            korzystać z przywilejów szkół europejskich o innym programie minimum chociażby .


            faktycznie niewiele można się dowiedzieć o praktycznie istniejącym innym
            systemie edukacji w Polsce i rozumiem , że możesz być przekonany , że takiej
            ustawy nie było - spróbuj otworzyć konkurencyją szkołę prywatną o programie
            szkół europejskich , to przypuszczam , że się więcej interesujących rzeczy
            dowiesz . można byłoby przeanalizować program tych szkół i nie spierać się
            w tym wątku czy jest inny system nauczania w Polsce dla bardzo wąskich elit
            czy nie .

            niegdyś była "kuźnia talentów" i pewnie jeszcze jest - bardzo drogi
            system kształcenia wyższego ( powiedziałby że najdroższy uniwersytet świata
            przy tak małej populacji studentów )- selekcja studentów niezupełnie
            przejrzysta , praktycznie zaczynjący tę "kuźnię talentów" musieli być z
            założenia absolwentami tej uczelni ze względu na bardzo małą populację
            studentów pierwszego roku . kilka lat temu w tv była emisja inauguracji roku
            akademickiego tej uczelni i oficjalne wręczenie indeksów w obecności wysokich
            przedstawicieli państwowych . w przeciwieństwie do "kuźni talentów ,na UCSD np
            nabór na studia jest około 3 krotnie wyższy od ilości absolwentów tej uczelni i
            to jest naturalne ( około 30% studentów rozpoczynających kończy tę uczelnię )-
            tego typu prestiżowa uczelnia ma i nauczayć i dokonać selekcji .
            • daktylek Re: teraz ci tego nie znajdę 07.09.06, 22:49
              Jeśli piszesz o ratyfikacji w 2004 roku Konwencji o Statucie Szkół
              Europejskich, to prawda. Z tym, że nie wiem, czy wiesz, że to odnosi sie do
              szkół działajacych POZA granicami Polski (jest ich 12). Nie są to szkoły dla
              polskich notabli, a dla dzieci pracowników instytucji europejskich.
              Bliższe informacje są tu:
              www.men.gov.pl./menis_pl/glowna/index.htm
              Nauczyciele pracujący w szkołach europejskich są delegowani przez ministerstwa
              edukacji swoich państw i nadzorują ich wizytatorzy MEN, choć nie tylko ich, bo
              pracują także z nauczycielami innych narodowości.
              • daktylek Re: teraz ci tego nie znajdę 07.09.06, 22:51
                Sorry za link, ale otwiera się tylko strona główna - dalej trzeba wejść we
                współpracę międzynarodową, a tam - w szkoły europejskie
                • unsatisfied6 inny link , przypuszczam dotyczący sprawy 17.09.06, 13:07
                  daktylek napisał:

                  > Sorry za link, ale otwiera się tylko strona główna - dalej trzeba wejść we
                  > współpracę międzynarodową, a tam - w szkoły europejskie

                  tutaj inny link - przypuszczam , że o skutkach tej ustawy .

                  czesne 4 tys zł miesięcznie to zwyczajna fikacja a faktem jest
                  segregacja

                  miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,3600380.html
    • playadelsol Re: propozycja nowych przedmiotów 06.09.06, 21:19
      wychowania do życia w rodzinie powinna uczyc rodzina
      no ale sa rodziny patologiczne
      no ale szkoła to tez patologia....

      po co komu łacina....

      prawo, to pomysł oczywisty

      tylko że powinny to byc rzeczy bardzo praktyczne - w ramach tego przedmiotu powinno się uczyć jak wypełnic pit, co zrobic by załozyc firmę itp itd
      • toolkien Re: propozycja nowych przedmiotów 07.09.06, 16:37
        może nie wiesz, ale właśnie na studiach prawniczych jest bardzo potrzbna
        łacina. Choćby dlatego, że jest przedmiot "prawo rzymskie", w którym paremie i
        zwroty są WYŁĄCZNIE po łacinie. Lekarz nie podaje inaczej diagnozy, jak tylko
        po łacinie, farmaceuta skład leku ma zapisany również po łacinie. Zapraszam do
        moich wczesniejszych postów w tym wątku i dowiesz się jakie ma zastosowanie
        łacina w XXI wieku.
        Zaskoczona jestem, że ludzie inteligentni i wykształceni zadają pytanie
        retoryczne "po co komu łacina"? Kultura antyczna i łacina z greką to nasze
        korzenie, nasze dziedzictwo europejskie. Jak wpajać dzieciom patriotyzm, skoro
        zapominamy o kolebkach cywilizacji i kultury europejskiej (Grecja i Rzym)? Nie
        rezygnujmy z tego, co sprawia, że nadal jesteśmy ludźmi a nie bezdusznymi
        automatami do robienia karier. Ja w żadnym razie nie zaprzestanę tego nauczac
        na swoich lekcjach, jako, że to nie tylko łacina, ale również kultura antyczna
        jest przedmiotem, którego nauczam.
        • unsatisfied6 nic nie rozumiem - możesz rozwinąć ? 07.09.06, 19:00
          toolkien napisała:

          > Zaskoczona jestem, że ludzie inteligentni i wykształceni zadają pytanie
          > retoryczne "po co komu łacina"? Kultura antyczna i łacina z greką to nasze
          > korzenie, nasze dziedzictwo europejskie. Jak wpajać dzieciom patriotyzm,
          skoro
          > zapominamy o kolebkach cywilizacji i kultury europejskiej (Grecja i Rzym)?
          Nie
          > rezygnujmy z tego, co sprawia, że nadal jesteśmy ludźmi a nie bezdusznymi
          > automatami do robienia karier.

          ktoś nie znający łaciny nie może być dobrym patriotą ?
          bez łaciny nie da sie wpajać dzieciom patriotyzmu ?

          nic z tego nie rozumiem - możesz to rozwinąć , nie widzę związku
          między patriotyzmem albo jego wpajaniem u młodego pokolenia a znajomością
          łaciny. warto byłoby podyskutować , co to jest patriotyzm- może rozumiemy
          to pojęcie inaczej i dlatego nie jestem w stanie zrozumieć twojego tekstu .
          • toolkien Re: nic nie rozumiem - możesz rozwinąć ? 07.09.06, 19:36
            nie mam czego rozwijać, zatem powtórzę - uczę nie tylko "suchego" języka
            łacińskiego, bo cały przedmiot nazywa się "łacina i kultura antyczna". Kultura
            antyczna i łacina z greką to nasze korzenie, nasze dziedzictwo europejskie,
            historia i kolebka naszej cywilizacji, tradycji i kultury europejskiej. Uczę o
            obyczajowości starożytnych, ich etyce postępowania, filozofii, kulturze
            materialnej i duchowej, o literaturze i sztuce. Nie tylko ja tak uczę, robią
            to wszyscy nauczyciele - filolodzy klasyczni. W każdym liceum w nauczanych
            przedmiotach jesteśmy zobowiązani realizować tzw. ścieżki edukacyjne, jedną z
            nich jest właśnie "wychowanie patriotyczne". Zapewniam, że antyk dostarcza
            baaaardzo bogatej tematyki i nie mam problemów z prowadzeniem takich
            lekcji "patriotycznych" metodą "sokratyczną" z pokazem filmowym, która w tym
            wypadku wydaje mi się najwłaściwsza, zamiast dyktowanie do zeszytu
            bezsensownych regułek "co to jest patriotyzm?" albo "Kto jest patriotą?".
            Pozdrawiam ciepło :)
            • unsatisfied6 ok-więc powiedz co ty rozumiesz przez "patriotyzm" 07.09.06, 21:35
              toolkien napisała:

              > nie mam czego rozwijać, zatem powtórzę - uczę nie tylko "suchego" języka
              > łacińskiego, bo cały przedmiot nazywa się "łacina i kultura antyczna".
              Kultura
              > antyczna i łacina z greką to nasze korzenie, nasze dziedzictwo europejskie,
              > historia i kolebka naszej cywilizacji, tradycji i kultury europejskiej. Uczę
              o
              > obyczajowości starożytnych, ich etyce postępowania, filozofii, kulturze
              > materialnej i duchowej, o literaturze i sztuce. Nie tylko ja tak uczę, robią
              > to wszyscy nauczyciele - filolodzy klasyczni. W każdym liceum w nauczanych
              > przedmiotach jesteśmy zobowiązani realizować tzw. ścieżki edukacyjne, jedną z
              > nich jest właśnie "wychowanie patriotyczne". Zapewniam, że antyk dostarcza
              > baaaardzo bogatej tematyki i nie mam problemów z prowadzeniem takich
              > lekcji "patriotycznych" metodą "sokratyczną" z pokazem filmowym, która w tym
              > wypadku wydaje mi się najwłaściwsza, zamiast dyktowanie do zeszytu
              > bezsensownych regułek "co to jest patriotyzm?" albo "Kto jest patriotą?".
              > Pozdrawiam ciepło :)

              ok-więc powiedz co ty rozumiesz przez "patriotyzm".
              czym różni się od nacjonalizmu np .

              jak na razie zrozumiałem , że bez łaciny niemożliwym
              jest wdrożenie takich postaw u uczniów .

              zastanawiam się skąd się biorą tak silne postawy patriotyczne
              wśród Amerykanów .
              • toolkien Re: ok-więc powiedz co ty rozumiesz przez "patrio 07.09.06, 22:03
                chyba jednak nieuważnie czytasz moje posty. Nie napisałam nigdzie WYŁĄCZNIE o
                nauczaniu łaciny a o nauczaniu ŁACINY I KULTURY ANTYCZNEJ. Zresztą tylko taki
                przedmuot jest obecnie wykładany w szkołach średnich, nie ma tylko i jedynie
                języka łacińskiego a wyłącznie w takim własnie powiązaniu.
                • unsatisfied6 ciągle nie rozumiem 07.09.06, 22:29
                  toolkien napisała:

                  > chyba jednak nieuważnie czytasz moje posty. Nie napisałam nigdzie WYŁĄCZNIE o
                  > nauczaniu łaciny a o nauczaniu ŁACINY I KULTURY ANTYCZNEJ. Zresztą tylko taki
                  > przedmuot jest obecnie wykładany w szkołach średnich, nie ma tylko i jedynie
                  > języka łacińskiego a wyłącznie w takim własnie powiązaniu.

                  wzorce postaw obywatelskich chcesz budować na wzorcach świata antycznego ?
              • toolkien Re: ok-więc powiedz co ty rozumiesz przez "patrio 07.09.06, 22:14
                nie podam Ci definicji patriotyzmu. Nie dlatego, żebym jej nie znała, ani nie
                pojmowała tego słowa, ale brzydzę się książkowymi formułkami w sprawach tak
                subtelnych i wręcz osobistych jak patriotyzm czy miłość. To, czego uczę
                młodzież na swoich lekcjach nie jest wiedzą encyklopedyczną, słownikową a
                utrwalaniem w nich poczucia człowieczeństwa i tożsamości z narodem polskim i
                pochodzeniem europejskim. Nie wymagam od nich niewolniczego powtarzania tego,
                co ja mówię. Mają prawo do własnego zdania - wszak żyjemy w wolnym kraju. Wcale
                nie uważam, by Polacy byli mniejszymi patriotami niż Amerykanie. Jesteśmy
                wspaniałym narodem , może gorszym społeczeństwem - jak zauważył jeden z
                polskich poetów, ale nie musimy oglądać się na amerykańskie przykłady, bo mamy
                własne - równie dobre a niekiedy nawet lepsze :)
                • unsatisfied6 ja się nie pytałem o definicję demokracji 07.09.06, 22:28
                  toolkien napisała:

                  > nie podam Ci definicji patriotyzmu. Nie dlatego, żebym jej nie znała, ani nie
                  > pojmowała tego słowa, ale brzydzę się książkowymi formułkami w sprawach tak
                  > subtelnych i wręcz osobistych jak patriotyzm czy miłość. To, czego uczę
                  > młodzież na swoich lekcjach nie jest wiedzą encyklopedyczną, słownikową a
                  > utrwalaniem w nich poczucia człowieczeństwa i tożsamości z narodem polskim i
                  > pochodzeniem europejskim. Nie wymagam od nich niewolniczego powtarzania tego,
                  > co ja mówię. Mają prawo do własnego zdania - wszak żyjemy w wolnym kraju.
                  Wcale
                  >
                  > nie uważam, by Polacy byli mniejszymi patriotami niż Amerykanie. Jesteśmy
                  > wspaniałym narodem , może gorszym społeczeństwem - jak zauważył jeden z
                  > polskich poetów, ale nie musimy oglądać się na amerykańskie przykłady, bo
                  mamy
                  > własne - równie dobre a niekiedy nawet lepsze :)

                  próbujesz mi jakiś kit wciskać ?- mówisz żeby nie brać przykładu z Ameryki a z
                  drugiej strony twierdzisz , że powinniśmu oprzeć definicję i dyskusję
                  na temat demokracji na wzorcach świata antycznego .

                  pytałem się nie o definicję ale o twoje rozumienie demokracji - definicję
                  mogę znaleźć w słowniku .
                  • toolkien Re: ja się nie pytałem o definicję demokracji 07.09.06, 23:13
                    >próbujesz mi jakiś kit wciskać ?

                    nic nie próbuję, a tym bardziej "wciskać kitu" - jak to Pan "wykwintnie"
                    określił. Nie jestem purystką językową ale sądziłam, że zwłaszcza Pan jest
                    człowiekiem na pozimie ipotrafi wyrażać swoje poglądy w sposób bardziej
                    cywilizowany nie używając takich kolokwializmów i nie obrażając swoich
                    interlokutorów. Żałuję, że z Panem wdałam się w dyskusję. Jest Pan agresywny i
                    uznający tylko swoje prawdy jako niemal dogmaty. Proszę darować sobie
                    odpowiedź - więcej tu nie zajrzę a jeśli nawet, to nie przeczytam żadnego z
                    Pańskich żałosnych postów - tak jak zrobiłam w innym z wątku na tym forum.
                    • unsatisfied6 nie denerwuj się :)) 07.09.06, 23:20
                      toolkien napisała:

                      > >próbujesz mi jakiś kit wciskać ?
                      >
                      > nic nie próbuję, a tym bardziej "wciskać kitu" - jak to Pan "wykwintnie"
                      > określił. Nie jestem purystką językową ale sądziłam, że zwłaszcza Pan jest
                      > człowiekiem na pozimie ipotrafi wyrażać swoje poglądy w sposób bardziej
                      > cywilizowany nie używając takich kolokwializmów i nie obrażając swoich
                      > interlokutorów. Żałuję, że z Panem wdałam się w dyskusję. Jest Pan agresywny
                      i
                      > uznający tylko swoje prawdy jako niemal dogmaty. Proszę darować sobie
                      > odpowiedź - więcej tu nie zajrzę a jeśli nawet, to nie przeczytam żadnego z
                      > Pańskich żałosnych postów - tak jak zrobiłam w innym z wątku na tym forum.

                      ja ciebie nie namawiam do czytanie moich postów - nie odpowiedziałaś
                      na żadne moje pytanie a twierdziłaś , że w twojej klasie panuje atmosfera
                      dysksji - co rozumiesz przez dyskuję w której nie można zadawać pytań .

                      poza tym daruj sobie "Pan" :))
    • unsatisfied6 co bym w szkole zlikwidował 06.09.06, 21:53
      w szkole zlikwidowałbym syndrom grupowego myślenia

      pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia
      cytat:

      Syndrom grupowego myślenia albo gromadomyślenie (ang. groupthink) – termin w
      psychologii społecznej oznaczający uleganie ograniczającej sugestii i naciskowi
      grupy, której jest się członkiem. W wyniku narzuconej autocenzury członkowie
      grupy podlegającej temu zjawisku, zubażają dobrowolnie swoje zdolności
      intelektualne. Myślenie grupowe prowadzi w skrajnym stadium do zupełnej utraty
      przez grupę poczucia rzeczywistości, przecenianie własnej siły i możliwości
      działania. Syndrom ten oznacza również izolację grupy od otoczenia i zamknięcie
      się grupy we własnym świecie. Termin ten został zaproponowany przez psychologa
      amerykańskiego Irvinga Janisa w 1972 r.

      koniec cytatu

      proponwałbym dokładne przeczytanie linkowanego tekstu i zastanowienie się , czy
      mamy w polskich szkołach do czynienia z sydromem grupowego myślenia .
      • unsatisfied6 dodatkowy ciekawy artykuł na temat syndromu 06.09.06, 22:04
        unsatisfied6 napisał:

        > w szkole zlikwidowałbym syndrom grupowego myślenia
        >
        > pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_grupowego_my%C5%9Blenia

        > proponwałbym dokładne przeczytanie linkowanego tekstu i zastanowienie się ,
        czy
        > mamy w polskich szkołach do czynienia z sydromem grupowego myślenia .
        >
        ipis.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=81&idartykul=732
        cytat:

        czynniki sprzyjające wystąpieniu syndromu grupowego myślenia. Są to: izolacja
        grupy (sytuacja, gdy grupa jest pozbawiona możliwości zapoznania się z innymi
        poglądami), autorytarny przywódca (osoba kontrolująca dyskusje w grupie,
        narzucająca swój punkt widzenia), silny stres (sytuacja, gdy członkowie grupy
        odczuwają silne zagrożenie i presję), słabo wypracowane sposoby podejmowania
        decyzji (brak standardowych metod rozpatrywania alternatywnych poglądów).

        koniec cytatu
    • unsatisfied6 merytorczyna dyskusja 09.09.06, 18:08
      merytorczyna dyskusja przerodziła się w dyskuję nad genzą
      języków i fundamentalnego znaczenia łaciny w budowaniu postaw
      obywatelskich w naszym kraju .

      kiss-keep it simple , stupid ( nie komplikuj głupcze )-
      czy istnieje odpowiednik powyższego po łacinie ?
      • chilly Re: merytorczyna dyskusja 09.09.06, 19:21
        Wprowadziłbym chemię, fizykę i matematykę!
        • unsatisfied6 stawiać na jakość wykształcenia 10.09.06, 11:29
          chilly napisał:

          > Wprowadziłbym chemię, fizykę i matematykę!

          ogólnie postawiłbym na jakość kształcenia ,a tą jakość oceniałbym poprzez
          pryzmat oczekiwanych efektów w lepszych standardach życia w naszym kraju .

          ponadto nie ograniczałbym dyskusji do naszych tradycji i doświadczeń w
          szkolnictwie opartych na silnych wpływach kościoła katolickiego i
          doświadczeń z minionej epoki komunizmu - siłą rzeczy nie może doprowadzić to
          do optymalnych rozwiązań .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka