Dodaj do ulubionych

czy polska szkoła osiągnęła już swoje dno

26.10.06, 22:43
czy osiągnęła już swoje dno , czy jeszcze dalej będzie brnąć w coraz
mniej efektywnym i coraz trudniejszym kształceniu młodzieży .

decentrakizacja edukacji mogłaby czemuś zaradzić - szkoła w rękach
polityków , to horror . skąd ci politycy mają takie fatalne pomysły
na polską szkołę ?

ciągle się zastanawiam po jaką cholerę potrzebne jest przedszkolance wyższe
wykształcenie ?
Obserwuj wątek
    • daktylek Re: czy polska szkoła osiągnęła już swoje dno 26.10.06, 23:10
      W Polsce edukacja jest zdecentralizowana :) Póki co jeszcze :)
      • playadelsol Re: czy polska szkoła osiągnęła już swoje dno 26.10.06, 23:26
        a jednak pomysł giertycha o tworeniu specjalnych szkół dla tych bandytow jest całkiem do rzeczy
        oni potrzebują zdecydowanie większej uwagi pedagogiczno-resocjalizacyjnej, więc jedno z dwojga: albo bedzie próbowac się ich wychowywać, czyniąc to kosztem kształcenia pozostałych dzieci, albo bedzie sie koncentrowac na kształceniu normalnych dzieci, tracąc z pola widzenia bandytów wymagających resocjalizacji, i w efekcie pozwalając im niemal na wszystko
        to tak jakby na jednym treningu sportowym, jeden trener miał 30 sportowców, z których 5 ćwiczy biegi, 3 plywanie, 2 pilkę nozna, 4 kosyzkówke, jeden szermierkę, a jeszcze ktoś kolarstwo, i to wszystko w jednej grupie, na jednym treningu? jak to zatem pogodzić? otóz się nie da..i tak samo jest w szkole
        • billy.the.kid Re: czy polska szkoła osiągnęła już swoje dno 26.10.06, 23:53
          problem poruzsony w temaciku o ,produkcji{syetsemowej} głąbów.łojezuniu. jak
          sie maturzy sci giertychowi obrazili.
        • titta Re: czy polska szkoła osiągnęła już swoje dno 29.10.06, 00:10
          Przejdz sie do szkoly specjalnej. Zobaczysz jak w polskich warunkach spelnia
          sie idea 2wiekszej uwagi pedagogicznej". Moze zalazenia sa sluszne ale cos mi
          sie wydaje, ze zupelnie sie rozmina z realiami. W efekcie otrzymamy
          specjalistyczne wylegarnie bandytow. Chyba zreszta istnieja jakies badania na
          ten temat?
      • unsatisfied6 czyżby ? 27.10.06, 00:19
        daktylek napisał:

        > W Polsce edukacja jest zdecentralizowana :) Póki co jeszcze :)

        tak - to powiedz mi , gdzie mogę zapisać dziecko do szkoły pdst
        ośmioklasowej , albo w której szkole pdst uczą śpiewać lub mają sztukę
        teatralną , to mogłoby być fajne .

        w zasadzie , najlepiej jakbyś mi wskazał szkołę gdzie realizują jakieś
        prawdziwe minimum - sam bym dzieciaki reszty douczył gdyby miały tylko
        trochę więcej czasu . żal mi zabierać im wolne chwile , których mają
        niewiele ( to ponad 40 godzin ) na dodatkowe zajęcia z angielskiego
        lub matmy .
        • daktylek Re: czyżby ? 27.10.06, 23:34
          Sorry, ale zdaje się nie znasz polskiego systemu edukacji:)) Bo od kilku
          dobrych lat w Polsce nie ma już 8 klasowych szkół podstawowych:))
          Liczę na to, że skoro masz tyle pytań i wątpliwości, to przeczytaj w końcu
          Ustawę o systemie edukacji - może coś ci się rozjaśni, w kwestii
          decentralizacji też :)
          Jeśli uważasz, że w polskich szkołach nie realizuje się minimum, to zgłoś tę
          sprawę odpowiednim władzom oświatowym.

          Ale skoro uważasz, że wszystkie szkoły w Polsce są niedobre, ta sama ustawa nie
          zabrania ci przecież założenia własnej szkoły. Na upartego możesz kształcić
          dzieci nawet we własnym domu, bo i takie przypadki już bywały.

          P.S. W każdej szkole podstawowej uczą śpiewać, nawet chóry szkolne są.
          I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby edukację teatralną prowadzić, chociażby w
          ramach zajęć pozalekcyjnych. Zgłoś się w szkole z taką propozycją.
          • playadelsol Re: czyżby ? 27.10.06, 23:56
            nie no, ale tu bede uns6 bronic
            on własnie bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego ze nie ma skzół 8 klasowych, i podaje to za przykład braku decentralizacji, bo gdyby szkolnictwo w polsce było zdecentralizowane, to moznaby wybierać miedzy szkołami podstawowymi 6-scio klasowymi i 8-klasowymi ( w domysle tez 5,7, 9, 10 itd...)

            co do róznego typu zajęc, to chyba jednak chodzi o to by dzieci nie obciązac dodatkowo, "poza"szkolnie, a by to wszystko było realizowane w ramach programu, i mozliwości wyboru (oczywiście kosztem innych przedmiotów, bądź liczby godzin im poswieconych)
            • daktylek Re: czyżby ? 28.10.06, 07:29
              A w którym kraju oświata jest tak zdecentralizowana, że można sobie dowolnie
              wybierać, ile lat człowiek będzie się uczył w podstawówce?

              Czy w Ameryce np. zajęcia sportowe odbywają się wyłącznie w ramach
              obowiązującego programu? Uczniowie nie chodzą na treningi, a mają tylko wf?
              Czy orkiestry szkolne ćwiczą tylko i wyłącznie w ramach godzin muzyki?
              Przygotowanie przedstawień teatralnych też odbywa się tylko w ramach programu i
              nie obciążają dzieci dodatkowo?
              • unsatisfied6 program minimum + zajęcia dodatkowe 28.10.06, 09:41
                daktylek napisał:

                > A w którym kraju oświata jest tak zdecentralizowana, że można sobie dowolnie
                > wybierać, ile lat człowiek będzie się uczył w podstawówce?
                >
                > Czy w Ameryce np. zajęcia sportowe odbywają się wyłącznie w ramach
                > obowiązującego programu? Uczniowie nie chodzą na treningi, a mają tylko wf?
                > Czy orkiestry szkolne ćwiczą tylko i wyłącznie w ramach godzin muzyki?
                > Przygotowanie przedstawień teatralnych też odbywa się tylko w ramach programu
                i
                >
                > nie obciążają dzieci dodatkowo?

                w USA i wielu krajach europejskich przyjmuje się , że student uczelni
                ( co też odnosi się do ucznia szkoły pdst ) nie powinien spędzać nad nauką
                więcej niż 40 godzin tygodniowo ( full time ) . pedagodzy i psycholodzy innych
                krajów ciągle analizują różne metody nauczania szukajac najbardziej efektywnych.
                wyciągają wnioski z tego jak osiągnęli sukces najlepsi - Poincare np uczył
                się 4 godziny dziennie i jak wielu innych świetnie wykształconych grywał
                na jakimś instrumencie . Einstein zdaje się pogrywał na skrzypkach - obaj
                miernie grali , ale nie chodzi o jakąś perfekcję przypuszczam . granie
                na jakimś instrumencie lub śpiewanie jest jakby masażem i przyjemnym treningiem
                dla umysłu zwiększając efektywności zapamiętywania i tworzenia łańcuchów
                ( ja to tak nazywam , bo nie czytałam na ten temat ) . grając na instrumencie
                lub śpiewając możemy wprowadzić umysł w stan przepływu - to jest coś takiego
                bez czego nie osiągnie się żadnych wielkich efektów w jakiejkolwiek
                dyscyplinie .

                pamięć jest wielowymiarowa - zapemiętujemy poprzez wszystkie swoje zmysły i
                organa mowy . w polskiej oświacie nie kształci się głównie poznanie wzrokowe
                nawet w nauce jezyka obcego . kreatywność absolwenta wyższej uczelni jest
                bardzo niska - gdy pisałem program do kształcenia słuchu moi koledzy
                po studiach i rodzina nie byli w stanie zrozumieć , po co to robię -
                tak dziwnej reakcji na próbę twórczego podejscia nie zaobserwujesz w
                innych krajach .




                przyjrzyj się np programowi naucznia na uczelniach w Irlandi - w 4 lata
                np kształcą aktuariuszy w tym osiem miesięcy praktyki ( płatnej , bo
                dla nich to oczywiste , że za pracę się płaci ) . przyjrzyj się programowi
                nauczania matematyki - nie ma nic wspólnego z naszą matematyką , która
                z nazwy jest tylko stosowana .

                w systemach edukacyjnych krajów europejskich i USA potencjał ludzki jest
                kształcony ekonomicznie - w miarę zdolnosci ucznia , kształci się go szybko
                nie stawiając mu żadnych barier . może osiągnąć dyplom wyższej uczelni
                w wieku 21 lat , co dla gospodarki znaczy 4 lata + wykształconego potencjału
                ludzkiego , tj ponad 10% skuteczniejszego wykorzystania potencjału
                ludzkiego w gospodarce , nie wspominając , że np absolwent uczelni po matematyce
                w Polsce nadaje się głównie do nauczania matematyki w szkole .

                lektury i zajęcia na uczelni są praktycznie do wyboru . znałem absolwentów
                literatury , którzy nie czytali szekspira i wcale im to nie przeszkadzało
                w ich życiu zawodowym . naszych uczniów męczy się poezją i literaturą
                sprzed setek lat lub co ostatnio Giertych proponuje literaturą kościelną .
                wszystko to odbywa się kosztem poznania właściwych dla demokracji wartości i
                kształcenia postaw obywatelskich . uczniowie niemieccy w szkole pdst w
                pierwszych klasach nie potrafią mnożyć , co wcale nie przeszkadza , że
                w tym , by nauka niemiecka znajdowała się wśród przodujących w świecie .
              • playadelsol Re: czyżby ? 28.10.06, 18:06
                nie no, dalej trochee nie kumasz, bo tu chodzi raczej, jak sie domyslam, o to ze przy decetralizacji, zdaniem uns6 powinna być mozliwość wyboru systemów edukacyjnych, włącznie z ilością lat spędzanych w tzw szkole podstawowej, potem szkole średniej (im mniej w podstawowej, tym, niemal automatycznie, więcej w średniej itd)
                w kazdym razie dla mnie cały ten podział na szkoły i tak nie ma wiekszego sensu, bo progres powinien nastepować z każdym rokiem, a nie dramatyczne zmiany raz na pare lat wraz ze zmianą szkoły, pod tym względem w ogóle nie powinno byc podziału na szkoły (ale tylko pod tym, bo np wieko juz tak, no i podział ze wzgledu na typy szkół - przygodotujące do zawodu, ogólnokształcące itd..)

                nikt nie twierdzi ze gdziekolwiek wszystko odbywa sie w ramach lekcji
                uns6 chodziło raczej o to ze u nas nic z tych rzeczy w ramach lekcji sie nie odbywa i trzeba na to poświęcac czas wolny
                czy ma rację czy nie, to juz inna sprawa, czy Ty go zrozumiałeś? nie, więc nie krytykuj
                • daktylek Re: czyżby ? 30.10.06, 07:44
                  W Polsce też są takie możliwości, i moje dziecko z takiego przyspieszenia
                  edukacji skorzystało. Zresztą nie tylko moje. Są przypadki dzieci, które w
                  wieku kilkunastu lat uczyły się w szkole wyższej.
                  Tyle tylko, że aby uczyć się w przyspieszonym tempie, trzeba nie tylko osiągnąć
                  odpowiedni poziom wiedzy, ale i odpowidni poziom dojrzałości psychicznej i
                  socjalizacji.

                  W takiej Francji zajęcia w szkole trwają po osiem godzin dziennie, z wyjatkiem
                  środy, kiedy zajęcia szkolne są tylko w godzinach rannych. Mamy się przymierzać
                  do takiego modelu, żeby dzieci nie musiały poświęcać czasu wolnego na
                  rozwijanie zainteresowań?
                  • unsatisfied6 o tym to ja wiem , że są takie "mozliwości" 30.10.06, 09:42
                    daktylek napisał:

                    > W Polsce też są takie możliwości, i moje dziecko z takiego przyspieszenia
                    > edukacji skorzystało. Zresztą nie tylko moje. Są przypadki dzieci, które w
                    > wieku kilkunastu lat uczyły się w szkole wyższej.
                    > Tyle tylko, że aby uczyć się w przyspieszonym tempie, trzeba nie tylko
                    osiągnąć
                    >
                    > odpowiedni poziom wiedzy, ale i odpowidni poziom dojrzałości psychicznej i
                    > socjalizacji.
                    >
                    > W takiej Francji zajęcia w szkole trwają po osiem godzin dziennie, z
                    wyjatkiem
                    > środy, kiedy zajęcia szkolne są tylko w godzinach rannych. Mamy się
                    przymierzać
                    >
                    > do takiego modelu, żeby dzieci nie musiały poświęcać czasu wolnego na
                    > rozwijanie zainteresowań?

                    o tym to ja wiem , że są takie "mozliwości" szybszego zdobywania wiedzy
                    w Polsce - nie dla wszystkich uczniów , którzy wykazują się naprawdę dużym
                    potencjałem i wiedzą jednakże . większośc tych uczniów angażowanych jest
                    w dodatkowe zajęcia które wstrzymują ich proces kształcenia . oczywiście
                    dla nielicznych , to oznacza eliminajcję konkurencji w przyszłości .
                    popakowali ich do "lepszych liceów i gimnazjów" i ładują masę śmiecia
                    w głowy a może 0.0001 z nich ruszy cokolwiek do przodu i to z własnej
                    inicjatywy i poza zajęciami szkolnymi , co i tak nie daje im żadengo
                    kredytu na przyszłość - mogą się ewentualnie wybrać na jakiś konkurs ,
                    w którym jeden będzie "lepszy od drugiego" ale i tak w swoim czasie
                    skończą studia i okaże się , że ich potencjał i możlwości gdzieś
                    się wyeksploatowały .

                    spotkałem się np z przypadkami uczenia tokiem "indywidulanym" gdzie uczniowie
                    spędzili masę swojego drogocennego czasu nad czymś czego nie są w stanie
                    na poziomie swojej wiedzy wykonać - praktycznie tuptając w miejscu .
                    inni , bardzo nieliczni jednakże , nie wiadomo skąd , nagle znajdują
                    się na uniwerku , bo jakimś innym "tokiem indywidualnym" uczeni .

                    miałem kolegę w szkole pdst - żaden geniusz , bo spisywał zadania
                    ode mnie . on i jego kuzyn skończyli tą polską eduakcję bardzo szybko
                    i wiele wówczas pisało się w gazetach o "geniuszu tego ucznia" .
                    skończył coś z ekonomii i zastanawiam się jak - nie miał żadnych
                    lepszych predyspozycji w matematyce ale faktycznie poznał metody
                    ( i nie wiem też skąd , bo tego na polskich uczelniach nie uczyli )
                    moim zdaniem bardziej pragmatyczne .

                    sam , skoro do tego dążyłeś by twoje dziecko uczyło się tokiem idywidualnym ,
                    wyraźnie wiesz o co mi chodzi , a jednak przedstawiasz "argumenty" przeciwko
                    takim zmianom w oświacie , które pozwoliłby szerszej rzeszy uczniów korzystać
                    z lepszego i skuteczniejszego kształcenia .

                    uważam , że w wieku kilkunastu lat około 10% populacji uczniów mogłoby się
                    uczyć na uczelniach , a nie tylko nieliczna grupa z twoim dzieckiem włącznie .

                    wiem , że w edukacji w stosunku do "lepszych" stosuje się inne metody - tylko
                    nie rozumiem , czego obawiają się "lepsi" angażując pozostałych nie gorszych w
                    zaśmiecanie ich umysłów .
                    • daktylek Re: o tym to ja wiem , że są takie "mozliwości" 31.10.06, 07:47
                      Wiesz, mówią że Albert Einstein też geniuszem w szkole nie był, a popatrz-
                      wszedł do historii.

                      Wybacz, ale stawiasz z góry nieprawdziwą tezę: to nie było moje dążenie, a
                      propozycja szkoły na podstawie wiedzy mojego dziecka. Wcale to nie był
                      indywidualny tok nauczania a przeniesienie klasę wyżej. Zresztą szkoła
                      proponowała o dwie klasy, ale moja decyzja była, że tylko o jedną, bo dziecko
                      nie dorosło do tego, żeby uczyć sie z młodzieżą o dwa lata starszą. Nie jestem
                      przeciwnikiem takich rozwiązań, ale każdy przypadek należy rozpatrywać
                      indywidualnie, w zależności od kondycji psycho-fizycznej dziecka. A istniejące
                      rozwiązania prawne uważąm za wystarczajace.
                      • unsatisfied6 mówią ponadto , że 31.10.06, 08:21
                        daktylek napisał:

                        > Wiesz, mówią że Albert Einstein też geniuszem w szkole nie był, a popatrz-
                        > wszedł do historii.
                        >
                        mówią ponadto , że przywłaszczył sobie osiągnięcia innych fizyków
                        www.nexusmagazine.com/articles/einstein.html
                      • unsatisfied6 Re: o tym to ja wiem , że są takie "mozliwości" 31.10.06, 09:26
                        daktylek napisał:

                        >
                        > Wybacz, ale stawiasz z góry nieprawdziwą tezę: to nie było moje dążenie, a
                        > propozycja szkoły na podstawie wiedzy mojego dziecka. Wcale to nie był
                        > indywidualny tok nauczania a przeniesienie klasę wyżej. Zresztą szkoła
                        > proponowała o dwie klasy, ale moja decyzja była, że tylko o jedną, bo dziecko
                        > nie dorosło do tego, żeby uczyć sie z młodzieżą o dwa lata starszą. Nie
                        jestem
                        > przeciwnikiem takich rozwiązań, ale każdy przypadek należy rozpatrywać
                        > indywidualnie, w zależności od kondycji psycho-fizycznej dziecka. A
                        istniejące
                        >
                        > rozwiązania prawne uważąm za wystarczajace.

                        znam dzieci , które ślęczą w łakach robiąc program szkoły 1-szej gimnazjum
                        a ... znają już permutacje . nie testowałem tego ucznia , ale
                        przypuszczam , że prawodopodobnym jest , że ma wiedzę na poziomie
                        drugiej klasy liceum - szkoła jakoś nie proponuje mu przejście do wyższej
                        klasy a masę konkursów z różnych przedmiotów .

                        na podstawie jakich konkursów twojemu dziecku zaproponowano przeskoczenie
                        o dwa lata do przodu ? innym dzieciom uzdolnionym proponuje się by
                        reprezentowali szkołę w w coraz liczniejszych konkursach , a nie by jak
                        najszybciej skończyły szkołę - dlaczego twoje dziecko spotakało się z takim
                        przywilejem ? to jakiś standard , o którym nie wyszystkim wiadomo ?
                        • daktylek Re: o tym to ja wiem , że są takie "mozliwości" 31.10.06, 23:26
                          Na podstawie obowiązujących przepisów :) Widać dyrekcja szkoły, do której
                          uczęszczało moje dziecko, była przyjazna uczniom (tak zresztą mówili rodzice).
                          To w zupełności wystarczy.
    • truten.zenobi wiedzy nigdy za dużo! 27.10.06, 14:55
      > ciągle się zastanawiam po jaką cholerę potrzebne jest przedszkolance wyższe
      > wykształcenie ?

      gdyż nie pełni ona tylko roli opiekuna ale także wychowawcy i nauczyciela!
      bo powinna być dobrze przygotowana do tego zawodu gdyż jest to okresw wieku
      młodego człowieka gdy kształtuje się jego osobowość, jego umysł
      jest "najbardziej chłonny", jest to wiek gdzie zaczyna się jego socjalizacja...

      żekłbym że wiedza pani przedszkolanki powinna być duzo większa niż nauczyciela
      jakiegoś konkretnego przedmiotu
      • unsatisfied6 to chyba tylko w Polsce 27.10.06, 15:11
        truten.zenobi napisał:

        >
        > gdyż nie pełni ona tylko roli opiekuna ale także wychowawcy i nauczyciela!
        > bo powinna być dobrze przygotowana do tego zawodu gdyż jest to okresw wieku
        > młodego człowieka gdy kształtuje się jego osobowość, jego umysł
        > jest "najbardziej chłonny", jest to wiek gdzie zaczyna się jego
        socjalizacja...
        >
        > żekłbym że wiedza pani przedszkolanki powinna być duzo większa niż
        nauczyciela
        > jakiegoś konkretnego przedmiotu

        w jakim innym kraju stawia się takie wymagania przed przedszkolankami ?
        • truten.zenobi Re: to chyba tylko w Polsce 28.10.06, 14:14
          > w jakim innym kraju stawia się takie wymagania przed przedszkolankami ?

          załózmy na chwilę że w żadnym - czy to by było naprawdę bardzo źle gdybyśmy
          byli lepsi od reszty świata?

          wszak przedszkole wg. niektórych ma być tylko przechowalnią (i wielu krajach w
          tym w Polsce tak jest!) a i szkoła powinna sie ograniczac li tylko do nauczenia
          czytania i rachowania...
          jak pasuje Ci takie rozwiązanie to ja nie mam nic przeciwko by Twoje dzieci
          pilnowała "pierwsza lepsza osoba z ulicy"

          JA jednak dokonałem innego wyboru i myśle ze już się on sprawdza!
          • unsatisfied6 siano ci z mózgu zrobili , czy ty siano innym prób 28.10.06, 17:27
            truten.zenobi napisał:

            > > w jakim innym kraju stawia się takie wymagania przed przedszkolankami ?
            >
            > załózmy na chwilę że w żadnym - czy to by było naprawdę bardzo źle gdybyśmy
            > byli lepsi od reszty świata?
            >
            > wszak przedszkole wg. niektórych ma być tylko przechowalnią (i wielu krajach
            w
            > tym w Polsce tak jest!) a i szkoła powinna sie ograniczac li tylko do
            nauczenia
            >
            > czytania i rachowania...
            > jak pasuje Ci takie rozwiązanie to ja nie mam nic przeciwko by Twoje dzieci
            > pilnowała "pierwsza lepsza osoba z ulicy"
            >
            > JA jednak dokonałem innego wyboru i myśle ze już się on sprawdza!

            siano ci z mózgu zrobili , czy ty siano innym próbujesz robić ?

            znam te "lepiej niż cały świat" - mi też siano z mózgu robili w polskiej
            szkole .

            dlaczego nie może być jak w normalnym kraju a musi być "lepiej" ( co
            w perpektywie czasu okazuje się znacznie gorzej ) ? przypadkiem nie
            wiesz dlaczego zawsze u nas tworzą "coś lepszego" ? pamiętasz "najlepsze
            rozwiązania" w naszych reformach ? np "najlepszy w świecie system
            ubezpieczeń" ?- tylko czekać kilkanaście lat jak okaże się kompletnie do
            luftu , jak i cała resza , bo nie jest taka , jak powinna być , ale
            "lepsza niż w całym świecie" .
            • truten.zenobi o widze że zaczyna ci brakować argumentów... 28.10.06, 23:08
              wiec siegasz po epitety!
              ale dyskusje na tym poziomie to prowadź ze swoimi kolegami!
              • unsatisfied6 nie mam kolegów którzy mi taki kit chcieliby wcis 28.10.06, 23:39
                truten.zenobi napisał:

                > wiec siegasz po epitety!
                > ale dyskusje na tym poziomie to prowadź ze swoimi kolegami!

                nie mam kolegów którzy mi taki kit chcieliby wcisnąć .
                moi koledzy nie uważają mnie za głupka i ja traktuję
                ich poważnie i z należnym im szacunkiem .

                tobie też radzę , nie stosować argmentów typu "najlepszy" w środowisku
                swoich kolegów - chyba , że taktujesz ich jak niedorozwiniętych .
    • bambolina1 dno to za słabe słowo.............. 28.10.06, 20:59
      Dno?? To już chyba za mało powiedziane!! To jakaś dzicz/bandytyzm i inne formy
      patologii. Pijany 9-latek, sex w szkolnej ubikacji w gimnazjum, 13-latka
      wysyłająca swojemu koledze swoje zjecia w pozach niczym z najgorszych pornoli,
      nie mówiąc o słownictwie jak z meliny i wreszcie zwierzętach poniżających
      innych.

      Z drugiej strony mamy tych poniżonych, zastraszonych, wypaczonych, chcących,
      ale nie mogących itd....

      Ostatnie wydarzenia uświadomiły mi, że nasza oświata sięgnęła dna, a my
      nauczyciele jetseśmy temu współwinni. Jestem zszokowana jak można się tak
      zachowywać, zarówno uczniowie i nauczyciele. Mówię do wychowawczyni klasy
      maturzystów, że trzeba zadzwonić do kilku rodziców, bo sytuacja uczniów jest
      tragiczna. W odpowiedzi słyszę, żebym zadzwoniła sobie sama, bo pani wych. nie
      będzie wiedziała co mówić kiedy zaczną się wypytywać po co!! To po co są ci
      wychowawcy??

      Dlaczego wychowawczyni Ani z Gdańska widząc, że coś się stało nie wzięła jej
      przyjaciółki od razu na rozmowę sam na sam. Powinna ją tak długo tam trzymać,
      aż ta powie co się stało. Szybko by powiedziała.... Dzwoni do domu, a nawet
      nie upewnia się z kim rozmawia. Gdybym była wychowawczynią, poszłabym do domu
      tej uczennicy...bo po to jestem.

      Nikogo nic nie interesuje, tylko swój tyłek. Uczeń przychodzi do pokoju
      nauczycielskiego do jednej nauczycielki, a ta drze się w niebogłoy, żeby się
      wynosił...Szok....Uczę 3 lata, ale już mam dość. Ten ok zaczął się szczególnie
      źle...

      Jedyne rozwiązanie jakie widzę to odseparowanie dobrych od złych. Nie jestem za
      Giertychem, ale już dawno mówiłam, że takie szkoły o wojskowym rygorze powinny
      powstać. Żadne poprawczaki, więzienia itd....to spowoduje syt. odwrotną.

      Pamiętam jeden program dokumentalny z Anglii, nazywał się 'That'll teach'em'(to
      ich nauczy). Rozwydrzone, nieuczące się dzieciaki z naszego odpowiednika 3
      klasy gimnazjum zabrano do specjalnie utworzonej szkoły, która przypominała
      szkołę dawnych lat. Dyscyplina, rygor, zasady. Na matematyce nie można było
      mieć kalkulatorów, nawet słodyczy ani kosmetyków dzieciaki nie mogły mieć.
      Wiadomo, starały się obejść te nakazy, ale jeżeli je złamały były karana, np
      zostawały w kozie albo zimny prysznic.
      Efekty przeszły najśmielsze oczekwiania nawet producentów, bo po pownym czasie
      nikt już nie kombinował,liczyli bez kalkulatorów i co najważniejsze zdały
      bardzo dobrze egzamin (odpowiednik naszego egzaminu gimnazjalnego).

      Tylko stara szkoła, z zasadami, dyscypliną, ale tylko dla dobrych uczniów (w
      sensie zachowania) lub rokujących nadzieje na przyszłość.

      Żadne dziecko nie jest złe do momentu, aż mu się na to pozowli. W domach
      zwalają wszystko na szkołę, dzieciaki czują, że wszyscy mają ich gdzieś,
      wszystko mogą, więc robią co im się podoba,aby zwrócić naszą uwagę.

      Mam tylko 25 lat, ale jestem przerażona tym co się dzieje...jakby zdziczenie:
      (((((((((((((

      Przepraszam, że tak długo, ale musiałam się wygadać!!
      • unsatisfied6 ja w przeciwieństwie do ciebie 28.10.06, 22:41
        bambolina1 napisała:

        > Jedyne rozwiązanie jakie widzę to odseparowanie dobrych od złych. Nie jestem
        za
        >
        > Giertychem, ale już dawno mówiłam, że takie szkoły o wojskowym rygorze
        powinny
        > powstać. Żadne poprawczaki, więzienia itd....to spowoduje syt. odwrotną.
        >

        ja w przeciwieństwie do ciebie miałem małą nadzieję , że Giertych może
        coś zmienić w naszym szkolnictwie . teraz nie mam zadnych złudzeń .

        niegdyś napisałem post odnośnie swojego telefonu do jego biura - został
        skasowany . dlaczego ?
        podałem tam fakty i dotyczyły szkolnictwa - nie wierzę w żadną zmianę
        na lepsze w polskim szkolnictwie , tym bardziej , że nawet na tym forum
        nie o wszystkich swoich doświadczeniach można napisać .

        przypomnij sobie zajścia w Solcu Kujawskim albo w Miastku - to były
        zwiastuny zmian ( chodzi mi tutaj o interpretację medialną ) , które chce
        wprowadzić Giertych w szkołach .

        szkoły specjalne są potrzebne ale nie wierzę , że zostanie to rozwiązane
        kompetentnie z dobrym skutkiem dla całokształtu naszej oświaty .

        wydaje mi się niezwykle prostym polepszenie czegoś co jest w tak fatalnej
        kondycji i nie rozumiem dlaczego każde zmiany zamiast polepszyć ten stan ,
        z roku na rok go pogarszają .
        • unsatisfied6 ludzie się boją 28.10.06, 22:45
          unsatisfied6 napisał:

          > szkoły specjalne są potrzebne ale nie wierzę , że zostanie to rozwiązane
          > kompetentnie z dobrym skutkiem dla całokształtu naszej oświaty .
          >
          > wydaje mi się niezwykle prostym polepszenie czegoś co jest w tak fatalnej
          > kondycji i nie rozumiem dlaczego każde zmiany zamiast polepszyć ten stan ,
          > z roku na rok go pogarszają .
          >
          gdy rozmawiam z nauczycielami , którzy podzielają moją opinię , widzę że się
          boją mówić o tym w swoim gronie .
        • unsatisfied6 i jeszcze jedno sobie przypomnij 28.10.06, 23:05
          unsatisfied6 napisał:

          > niegdyś napisałem post odnośnie swojego telefonu do jego biura - został
          > skasowany . dlaczego ?
          > podałem tam fakty i dotyczyły szkolnictwa - nie wierzę w żadną zmianę
          > na lepsze w polskim szkolnictwie , tym bardziej , że nawet na tym forum
          > nie o wszystkich swoich doświadczeniach można napisać .
          >
          > przypomnij sobie zajścia w Solcu Kujawskim albo w Miastku - to były
          > zwiastuny zmian ( chodzi mi tutaj o interpretację medialną ) , które chce
          > wprowadzić Giertych w szkołach .
          >
          > szkoły specjalne są potrzebne ale nie wierzę , że zostanie to rozwiązane
          > kompetentnie z dobrym skutkiem dla całokształtu naszej oświaty .
          >
          > wydaje mi się niezwykle prostym polepszenie czegoś co jest w tak fatalnej
          > kondycji i nie rozumiem dlaczego każde zmiany zamiast polepszyć ten stan ,
          > z roku na rok go pogarszają .
          >

          po wymianie kilku krytycznych uwag , w końcu doszliśmy
          do porozumienia i wątek został skasowany .
        • titta Re: ja w przeciwieństwie do ciebie 29.10.06, 01:04
          Jakikolwiek pomysl z szkolami specjalnymi (a wlasciwie jakakolwiek reforma
          szkolnictwa) powinien byc poprzedzony badaniami (albo siegnieciem po juz
          istniejace), obliczeniem kosztow, przygotowaniem programu, kadry (i tu widze
          najslabszy punkt ukladanki). W wykonaniu naszego rzadu jest to zwykle
          wprowadzanie "na chura" (zobaczcie, cos jednak robimy i to waznego) jedynie
          slusznego pomyslu (zwykle oderwanego od realiow) i to zwykle przez bardzo
          niekompetentnych ludzi. W efekcie jest to takie przelewanie herbaty ze szklanki
          do szklanki w nadziei, ze zmieni sie jej smak; a po drodze i wystygnie, i
          troche sie wychlapie.
          • bambolina1 Re: ja w przeciwieństwie do ciebie 29.10.06, 07:23
            Masz rację, pieniędzy nie ma, kadry nie ma, ale robić coś trzeba. Takich
            sytuacji jest mnóstwo,ale nie każda szkoła to zgłasza(przypominam, że dyrektor
            nie uznał samobójstwa dziewczynki za rzecz aż tak ważną by wzywać
            policje/kuratora itd..). Nawet w mojej szkole, gdy raz pijany uczeń przyszedł
            do szkoły,a niestety tak się złożyło, że ja stanełam na jego drodze, zostałam
            zwyzywana itd i co z tego wynikło?Poszłam od razu do dyrektora, ten kazał
            uczniowi iść do domu, ani policji (choć na radzie na okrągło przypomina się
            numer policji i że TRZEBA wzywać jak coś jest nie tak), ani matki/ojca w
            szkole, ani nawet wychowawczyni, która wyjaśniłay ze mną tę sytuację. I tak
            można mnożyć i mnożyć...

            Nikt nie chce zgłaszać, bo to hańba dla szkoły, nikt więcej tam nie przyjdzie,
            bo zaraz dziennikarze się zjadą i zrobią z tego polowanie na czarownice i znowu
            zła reklama dla szkoły....itd. A po co mają mówić źle o szkole, jak my musimy
            nabrać uczniów aż po brzegi by klasy były tak pełne, że nauczyciel przez rok
            nie zapamięta twarzy ucznia/nigdy nie pozna jego zainteresowań/tego co umie/co
            chce się nauczyć/jego potencjału....

            Na początku swojej pracy w technikum usłyszałam: to pani ma się dopasować do
            klasy (uczniów), a nie oni do pani. Czyli jak klasa słaba mam nie wymagać,
            olać, ale zdać mają wszyscy...Pomyślałam chyba to jakiś żart i robię swoje.

            Najgorsze w tym wszystkim są dwie rzeczy. Pierwsza, że przez takich 5 głąbów
            reszta zawssze jest zastraszona i nawet gdyby wydarzyło się coś tak tragicznego
            jak w Gdańsku nic nie powie. Czyli jednym słowem: zastraszenie a przez to
            przyzwolenie. Druga rzecz: uczń słaby/podatny (a wiadomo w tym wieku większość
            chce gdzieś należeć), aby być super/cool przyłączy się chętnie do grupki
            takich 'potencjalnych bandytów' i już najprościej mówiąc: przedpadł. Z
            dobrego , spokojnego ucznia staje się 'postrachem'klasy/szkoły.

            Tego mi najbardziej szkoda i takie dzieciaki trzeba walczyć: o te co chcą się
            uczyć, które można czegoś nauczyć i które mają szansę na stanie się kimś.

            Nie ma kadry: trzeba ją wykształcić. To nie muszą być w całości wojskowi, mogą
            być nauczyciele z wieloletnim stażem, którzy pracowali już z trudną młodzieżą i
            wiedzą jak to trzeba robić. Bo takich tragedii będzie więcej.;/

            Ps. Nie wiem kto i dlaczego kasuje wątki, ale zauważyłam, że kilka moich też
            zostało wykasowanych.
            • playadelsol Re: ja w przeciwieństwie do ciebie 30.10.06, 23:12
              kurcze, a kiedyś bywaly takie szkoły srednie (m.in. technika) ze jak ucznia na miescie zobaczono przy kuflu piwa albo z papierosem to nawet jak byl pełnoletni to wylatywał ze szkoły...a dziś na siłe sie tych matołów trzyma, i wręcz prosi by zechcieli na lekcje przyjśc....

              wprawdzie nie pamiętam tych czasów, no ale dawniej jak sie komus nie podobało w szkole to mógł się wykazać tęzyzną fizyczną w ochotniczych hufcach pracy (ohp): i pozytek z niego byl, i zadym nie robil, bo juz nie mial siły po 8 godzinach kopania rowów...

              a wątki kasuje chyba if_ona, czy jak tu sie moderator nazywa
          • bambolina1 zapomniałam dodać 29.10.06, 07:35
            Odnośnie badań. Choć wzorce z USA nie są specjalnie moimi ulubionymi to jednak
            jeśli chodzi o zwalczanie patologii i przestępczości oni coś robią.
            Podam dwa przykłady: dzieciaki (akurat z 'murzyńskiej' dzielnicy), które miały
            problemy z dyscypliną lub weszły już w konflikt z prawem, zostały zabrane do
            więzienia dla dorosłych. Najpierw były oprowadzane po więzieniu, jakby
            zwiedzały muzeum. Następnie zamykano je w celi z największymi przestępcami (np
            mordercami), którzy nie byli dla nich specjalnie mili, następnie dzieciaki
            zostawały przez jakiś czas same w celi, a na koniec miały 'pogadankę' z takim
            mordercą (też oczywiście Afroamerykanin z getta , żeby łatwiej było im
            zrozumieć). Dzieciaki były tak przerażone, że do końca życia zstanowią się
            zanim coś zrobią. Pomysłodawcą tego wszystkiego zresztą był więzień.

            Drugi przykład: zakład dla młodocianych przestępców. Zajęcia z psychologiem
            oczywiście i dzieciaki, które popełniły największe przestępstwa. Jeden chłopiec
            zabił. Psycholog kazał mu pokazywać wszystko od początku: jak to robił, kazał
            mówić co chłopiec czuje, co myśli o ofierze itd.

            Takie podejście mi się bardzo podoba. Nie ma co się tutaj bawić i bać o
            psychikę takich 'bandytów' jak z Gdańska ona już dawno jest spaczona. Jeżeli
            nie pokarze się na przykładach, na życiu jakie konsekwencje i co ich czeka
            jeżeli dopuszczą się czegoś złego oni nigdy nie zrozumieją. Jeżeli powiesz im:
            jeżeli nabijesz kolegę, wezwę policję. ich reakcja to radość: bo będzie miał
            szacunek kolegów, że już jest spisany przez 'psy' itd. Chcą się uczyć życia
            niech się uczą na życiu, inaczej nie ma o czym mówić. Pogadanki dla całej
            szkoły na jakimś apeliku to śmiech na sali, nikt tego nie słucha, a wszyscy
            uczestniczą, bo choć lekcji nie ma.

            Jeżeli nie możemy sami coś wymyślić lub nie przynosi to skutku, weźmy stąd
            gdzie się udało.
            • playadelsol Re: zapomniałam dodać 30.10.06, 23:07
              wiesz, cały problem polega na tym ze jak robimy coś głupiego to nad tym nie myslimy, owszem efekt przerazenia był, ale to tak samo jak z jazdą samochodem: widzisz wypadek i przez iles tam kilometrow jedziesz tak wolniutko jak sie da..ale potem automatycznie zaczynasz wracac do dawnych nawyków
              z jednej strony takie programy wydaja sie fajne, ale z drugiej sa chyb jednak mało skuteczne, moga conajwyzej utwierdzić w przekonaniu by nie robic nic złego, tylko tych uczniów którzy i tak by pewnie nic ne zrobili, ale ci którzy i tak mają skłoności do róznych glupot, najpewniej prędzej czy później zrobia swoje...choc moze przynajmniej jeden zostanie w ten sposób zawrocony ze złej drogi i to juz bedzie jakis sukces.
            • tycja78 Re: zapomniałam dodać 31.10.06, 12:50
              Bambolina, bardzo mi sie podoba to co tu piszesz! zgadzam sie ze wszystkim. Mądrze prawisz kobieto!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka