Dodaj do ulubionych

czy nie wydaje się Wam....

04.11.06, 22:24
Czy nie wydaje się Wam, iż od momentu ujawnienia tragedii w Gdańsku trwa
jakaś dziwna...hmmm...sytuacja.

Gazety codziennie donoszą nie tylko o nowych pomysłach Romka G. (zresztą
coraz bardziej nierealnych, wręcz śmiesznych), ale także o nowych wybrykach
młodzieży.

I teraz zastanawia mnie jedno: czy dopiero teraz ktoś się obudził i zauważył,
że to co się dzieje to CODZIENNOŚĆ, czy młodzież specjalnie nakręca
tę 'spiralę'...nawet nie wiem już jak to nazwać.

Wydaje się, że cała ta dyskusja i nagłaśnianie powodują odwrotny skutek od
zamierzonego,np. kilka dni po śmierci Ani w innym gimnazjum zaszła podobna
sytuacja...itd.

Nagle wszyscy chcą leczyć polską edukację. Najśmieszniejsze jest to, że z
tego co zaobserwowałam większość chce leczyć skutki, a nikt przyczyn.
Obserwuj wątek
    • hofff Re: czy nie wydaje się Wam.... 04.11.06, 22:59
      uwazam, ze w szkolach nalezy wprowadzic wieksza dyscypline i chyba wiekszosc tak
      uwaza. natomiast to co robi romek, to dla mnie czyste bicie piany. przepisow
      dyscyplinujacych mozna wydawac tysiace, natomiast z ich realizacja bedzie tak,
      jak z zakazem spozywania alkoholu w miejscach publicznych :-)))
      jakos nikt romkowi nie przypomnial, ze nawet ministerstwo zmienilo kiedys swoja
      nazwe. wyrzucono z niej slowo "wychowanie".
      w szkole ma byc zelazna dyscyplina (dyrektor - big brother i supernadzorca) a po
      szkole...
      w tej chwili nie widze wsrod pomyslow romka zadnych, ktore przyniosa dlugotrwale
      efekty. chyba, ze staniemy sie na powrot panstwem policyjnym. jakos zapomina
      sie, ze glowny obowiazek wychowania spada jednak na rodzine i tu zaczyna sie
      problem. nie ma instrumentow na zdyscyplinowanie mamusi i tatusia.
      wedlug mnie gimnazja to dobry pomysl, pod warunkiem, ze klasy nie beda liczyly
      35 uczniow i w szkole nie bedzie ich 1200. przeciez nauczyciele nie sa w stanie
      ich poznac przez te 3 lata. male klasy, male szkoly - to moja propozycja.
    • unsatisfied6 nie wydaje mi się a jestem pewien 04.11.06, 23:19
      bambolina1 napisała:

      > Czy nie wydaje się Wam, iż od momentu ujawnienia tragedii w Gdańsku trwa
      > jakaś dziwna...hmmm...sytuacja.
      >
      > Gazety codziennie donoszą nie tylko o nowych pomysłach Romka G. (zresztą
      > coraz bardziej nierealnych, wręcz śmiesznych), ale także o nowych wybrykach
      > młodzieży.
      >
      > I teraz zastanawia mnie jedno: czy dopiero teraz ktoś się obudził i zauważył,
      > że to co się dzieje to CODZIENNOŚĆ, czy młodzież specjalnie nakręca
      > tę 'spiralę'...nawet nie wiem już jak to nazwać.
      >
      > Wydaje się, że cała ta dyskusja i nagłaśnianie powodują odwrotny skutek od
      > zamierzonego,np. kilka dni po śmierci Ani w innym gimnazjum zaszła podobna
      > sytuacja...itd.
      >
      > Nagle wszyscy chcą leczyć polską edukację. Najśmieszniejsze jest to, że z
      > tego co zaobserwowałam większość chce leczyć skutki, a nikt przyczyn.

      zmiany w oświacie zostały przygotowane przez władze medialne a ich
      wykonawcą jest Giertych . uświadamiany medialnie polski obywatel , gdyby
      kilka miesięcy temu usłyszał , że szkoła jest wylęgarnią patologii ,
      stuknąłby się w czoło .

      notowania Geirtycha poważnie poszły w górę - coraz rzadziej szłyszy się
      krytykę jego pomysłów a to wszystko jest przyczyną tego , jak media
      ukształtują opinię przeciętnego obywatela .

      program tworzenia szkół specjalnych został zainicjowany poprzez wskazanie
      kilku patologii w szkole w Miastku i w Solcu Kujawskim - racjonalne
      intepretacje zdarzeń dyrekcji i nauczycieli szkół zostały zepchnięte
      na margienes , ba , z nauczyciela wykidaiły , który wyrzucił ucznia
      z lekcji media zrobiły bohatera narodowego , a uczeń został ukarany za
      to , że nagrał na komórkę nieetyczne zachowanie nauczyciela .
      • daktylek Re: nie wydaje mi się a jestem pewien 05.11.06, 09:31
        Gdzie notowania Giertycha poszły w górę, skoro jest uznawany za najgorszego
        ministra w rządzie?
        W górę poszło tylko bicie piany, stosowane przez Giertycha, bo z prezentowanymi
        przez niego hasłami trudno duskutować. Diabeł tkwi w szczegółach, a te wskazują
        na jego kompletną niekompetencję i nieznajomość przepisów polskiego prawa, w
        tym prawa oświatowego.
        Natomiast "wysyp przypadków z polskiej szkoły" to rzeczywiście akcja medialna.
        Jak długo w polskiej szkole będzie uczyło się wychowania do życia w rodzinie
        według zasad religijnych, w domu nie będzie się rozmawiało o wychowywaniu
        dzieci, nie będzie się dzieci wychowywało własnym przykładem, a politycy będą
        mieli pełne usta frazesów, a będą postępowali wbrew temu, co sami głoszą - tak
        długo młodzież będzie postępowała na zasadzie "róbta co chceta".

        • unsatisfied6 takie to wszystko na niby 05.11.06, 14:30
          daktylek napisał:

          > Gdzie notowania Giertycha poszły w górę, skoro jest uznawany za najgorszego
          > ministra w rządzie?
          > W górę poszło tylko bicie piany, stosowane przez Giertycha, bo z
          prezentowanymi
          >
          > przez niego hasłami trudno duskutować. Diabeł tkwi w szczegółach, a te
          wskazują
          >
          > na jego kompletną niekompetencję i nieznajomość przepisów polskiego prawa, w
          > tym prawa oświatowego.

          mówię o jego notowaniach wśród Polków , które mogę odczuć w moim otoczeniu -
          coraz więcej ludzi przynaje mu kredyt zaufania dzięki umiejętnie urządzonym
          akcjom medialnym .
          • kazek100 Re: takie to wszystko na niby 08.11.06, 17:51
            unsatisfied6 napisał:

            >
            > mówię o jego notowaniach wśród Polków , które mogę odczuć w moim otoczeniu -

            Nie gniewaj się, ale jakies nietypowe to Twoje otoczenie.

            Moi znajomi - a obracam się w róznych środowiskach, dzielą się tylko na trzy
            grupy:
            1. ci, którzy uważają Giertycha za populistycznego kłamcę;
            2. Ci, którzy uwaŻajĄ go za niebezpiecznego oszołoma;
            3. Ci, którzy uważają go za groteskowego palanta.

            Fakt, że pewne zmiany zaobserwowałem. Do niedawna przeważała opcja 3. Od
            jakiegoś czasu opcja 1, a jeszcze bardziej opcja 2 zyskują na znaczeniu.

            I temu damy wyraz w wyborach. Żadnych POPISÓW.
            Pozdrawiam
    • bambolina1 Re: czy nie wydaje się Wam.... 05.11.06, 08:20
      Tak, gimnazja i tak zostaną, bo kogo będzie stać na ich likwidację.

      Tak, więcej dyscypliny, więcej władzy dla nauczycieli, którzy teraz mogą tylko
      pomachać główką.

      Patrząc jeszcze na obecną sytuację, wydaję mi się, że młodzież bawi ta cała
      sytuacja, a jeszcze bardziej to, iż my dorośli nie możemy znaleźć z niej
      wyjścia.

      I jeszcze jedna sprawa. Myślę, że sytuacja nie zmieni się dopóki NAUCZYCIELE
      się nie zmienią. To co niektórzy wypisują na forach (np. onet) lub mówią, aż
      ciarki przechodzą, np. "ja nie będę użerać się z bachorami za 1tyś zł". Włosy
      stają dęba. Należałoby zrobić ostre sito wśród nauczycieli, ale to niestety
      tylko marzenia, bo i tak nie ma kto uczyć, więc bierze się każdego jak leci.
      Tylko najgorzej, że nikt nie myśli właśnie o skutkach tego.

      Romak musi dać PORZĄDNE podwyżki to jest fakt.

      A co do rodziców: teraz najłatwiej zrobić dzieciaka, ale wychowaniem niech się
      zajmie szkoła - taka właśnie myśl przyświeca większości rodziców:(
      • danuta49 Pewna jesteś,że sito cię nie odsieje???;-) 05.11.06, 10:20
        >Należałoby zrobić ostre sito wśród nauczycieli, ale to niestety tylko marzenia<
        Przy dzisiejszym braku powiązania oceny i dalszych dyrektora z wynikami pracy
        szkoły twoje sito dotknie raczej najlepszych i najmniej ustawionych!!!Skądinąd
        też bym zrobiła selekcję, nawet z nowymi kadrami w tej chwili już by nioe było
        problemów!
      • lineborder Re: czy nie wydaje się Wam.... 05.11.06, 10:22
        > ja nie będę użerać się z bachorami za 1tyś zł". Włosy stają dęba
        Mnie nie stają, ja to rozumiem. Za tysiąc państwo każe być specjalistą z przedmiotu, psychologii, pedagogiki - taka alfa i omega, a w perspektywie po 25 latach pracy i nieustannego dokształcania się niewiele więcej na rękę. A oprócz tego jeszcze trzeba być Matką Teresą i Jezusem w jednym, umieć nadstawić drugi policzek. Taka sytuacja jest rzeczywiście budująca i inspirująca.

        > Należałoby zrobić ostre sito wśród nauczycieli,
        Ha, ha! W tym sicie jest coraz bardziej pusto. Starzy nauczyciele (wcale nie najgorsi praktycy)z ulgą odchodzą na emerytury. Nawet jak ktoś z młodych odważy się mimo wszystko przyjść do szkoły to bardzo szybko leczy się z choroby naiwności, powołanie zamienia na realizm życiowy i szuka pracy poza szkołą.

        Społeczeństwo musi zrozumieć, że młodzież ma taką na jaką sobie zasłużyło.Czy obywatel reaguje jak w jego obecności dzieciątka śmiecą, niszczą, klną, biją się itp. itd.? Przeważnie nie. Bo to dom powinien robić. O naiwności! No to szkoła niech wychowuje. Jeszcze lepiej. Dom nie potrafi zająć się 1 dzieckiem, a wychowawca - obcy człowiek musi dać sobie radę z wychowaniem 30 (oczywiście jedynie dostępną metodą - metodą perswazji). O święta naiwności - ludzie kiedy to do was dotrze!!!
        • bambolina1 Re: czy nie wydaje się Wam.... 05.11.06, 11:13
          Wiesz problem w tym, że jeżeli idziesz do uczyć do szkoły to jesteś w pełni
          ŚWIADOMY tego, że będziesz dostawać te 1tyś. zł i BĘDZIESZ użerać się
          tymi 'bachorami'. Nikt nie ciągnie cię siłą, możesz znaleźć sobie inną pracę.
          Twoje podejście jest takie, jakby nauczyciel dopiero na umowie o pracę zobaczył
          jaka wypłata go czeka, bo wcześniej oczekiwał 5tyś zł, super grzecznych
          aniołków itd. Pewnie, że to śmieszna kasa, ja sama nawet tysiąca nie dostaję,
          a oczekuje się ode mnie cudów. Ale wiedziałam o tym jak szłam do szkoły.
          Zresztą osoby z takim podejściem powinny zrezygnować z pracy, bo szkodzą nie
          tylko sobie, ale i dzieciakom. Przecież one też mają internet i czytają takie
          rzeczy, a potem dziw wielki ogarnia polskie społeczeństwo, że nauczyciel nie
          jest żadnym autorytetem.

          No z tymi starymi nauczycielami tak chętnie pędzącymi na emeryturę to bym nie
          przesadzała. Wielu zostaje blokując miejsca młodym, bo emerytura jest za mała
          albo nudzi im się w domu.

          Przecież napisałam wyżej, że DOM/RODZICE muszą zacząć od siebie, więc po co te
          naiwności!

          Jeśli chodzi o to czy te sito mnie odrzuci:naprawdę nie dbam o to, widocznie
          nie nadaję się do tego, są lepsi. Jestem młoda i sobie poradzę. Zresztą i tak
          daje sobie 2 lata w edukacji , o ile w nast. roku mnie nie zwolnią. Chciałabym
          dociągnąć tylko jedną klasę do matury, a potem czas zająć się czymś innym.

          Dziwi mnie,że nikt jeszcze nie zabronił Romkowi wymyślania tych głupot. Czy on
          ma do pomocy jakiegoś specjalistę? Chyba zbiera wszytkie pomysły jakie usłyszy,
          potem przedstawia je jako swoje naiwnie wierząc, że ciemny lud przyjmie je z
          otwartmi ramionami!! To dopiero zgroza!

          • danuta49 Sito 05.11.06, 13:57
            >Jeśli chodzi o to czy te sito mnie odrzuci:naprawdę nie dbam o to, widocznie
            nie nadaję się do tego, są lepsi. Jestem młoda i sobie poradzę<
            To nie o to chodzi czy sobie poradzisz i gdzie to masz;-)Chodzi o to kogo(!)
            to "sito" zostawi, a kogo odsieje.Według aktualnie obowiązujących reguł odsieje
            najlepszych zostawi najgorszych.I to jest problem!!!
            • unsatisfied6 Re: Sito 05.11.06, 14:21
              danuta49 napisała:

              > >Jeśli chodzi o to czy te sito mnie odrzuci:naprawdę nie dbam o to, widoczn
              > ie
              > nie nadaję się do tego, są lepsi. Jestem młoda i sobie poradzę<
              > To nie o to chodzi czy sobie poradzisz i gdzie to masz;-)Chodzi o to kogo(!)
              > to "sito" zostawi, a kogo odsieje.Według aktualnie obowiązujących reguł
              odsieje
              >
              > najlepszych zostawi najgorszych.I to jest problem!!!

              już odsiało najlepszych .

              w technikum mechanicznym nauczał pewien inżynier matematyki - wyniki
              miał rewelacyjne . z jego klas wyszło pięciu przyszłych profesorów matematyki
              w tym swiatowej sławy ( mało znany w Polsce jednakże ) prof T.Iwaniec .
              zapytałem się dyrektora szkoły , co się stało z tym nauczycielem .
              podobno sprzedawał ziemniaki na rynku ....

              w szkole , w której uczyłem znalazła się jedna z Amerykanek o bardzo
              wysokich kwalifikacjach i doświadczeniu w wielu różnych i egzotycznych
              karajach . sama władała kilkoma językami biegle i niesamowicie szybko
              uczyła się polskiego - środowisko zniechęciło ją do pracy w szkole ,
              sam dyrektor pukał się w głowę słysząc "co ona wyprawia na lekcjach" i
              mimo że potrafiła się przystosować do warunków w afrykańskich wioskach
              nie mogła znieść presji polskiej szkoły dłużej niż 3 miesiące . spakowała
              się i natychmiast wyjechała zrywając praktycznie kontrakt .
              wracając do jej "niestosownego zachowania na lekcji" o którym usłyszeli
              z realacji uczniów inni nauczyciele i który skomentował dyrcio pukaniem się w
              czoło - wystawiła całej klasie zera za to że ściągali .

              ja rozumiałem jej reakcję - sam bym dawał zera za oszukiwanie , ale
              wiem , że to "nienormalne" w polskiej szkole.
              nie dało się podpatrzeć , jak ona uczy tych języków i jaki sposób ona sama jest
              w stanie tak szybko opanować obcy język .
            • bambolina1 Re: Sito 05.11.06, 15:03
              Własnie tak jak napisał uns6 to sito już odsiało najlepszych.

              Cóż, opisywałam już w jakimś wątku jacy nauczyciele uczą w gimnazjum, w którym
              kiedyś uczyłam. Na pewno nie tylko w tym.... Także nie uważam, aby takie sito
              zaszkodziło. Wręcz przeciwnie. Jeżeli ktoś wykonuje dobrze swoją pracę nie ma
              czego się obawiać. I na pewno takiego sita nie powinien przeprowadzać dyrektor
              szkoły. A strach o utratę pracy może wreszcie zmobilizuje nauczycieli, którzy
              zamiast uczyć karzą dzieciom naprawiać półki w klasie albo oglądają z nimi
              zdjęcia na komputerze.
              • mamosz Re: Sito 05.11.06, 16:09
                Jak to w naszym pieknym kraju otwieranie kopem otwartych drzwi i nagle
                odkrywanie tego o czym wszyscy dawno wiedza.A media lubia seriale.O Wielkim
                Edukatorze i jego pomyslach nie wspomne bo to jest kampania ostatniej szansy
                zeby przypomniec moherom ze maja oparcie w wodzu
              • danuta49 Napisz konkretnie kto to sito ma stanowić!!! 05.11.06, 17:22
                Diabeł tkwi w banalnych szczegółach!!!
                Co do odsiania najlepszych to wśród tych gorszych
                (sama się do nich zaliczyłaś;-)!)są "gorsi gorsi" i "lepsi gorsi".Kto oceni kto
                jest kim? Poza tym jest jeszcze w naszej oświacie trochę nauczycieli, z których
                dumna byłaby każda szkoła na świecie.Poza polską oczywiście;-)!
                • unsatisfied6 z tym się zgadzam 05.11.06, 17:46
                  danuta49 napisała:

                  > Poza tym jest jeszcze w naszej oświacie trochę nauczycieli, z których
                  >
                  > dumna byłaby każda szkoła na świecie.Poza polską oczywiście;-)!

                  i obawiam się , że masz rację - następne sito może ich wyeliminować z tego
                  zawodu .
                • bambolina1 Re: Napisz konkretnie kto to sito ma stanowić!!! 05.11.06, 20:33
                  Po pierwsze napisałam,że jeżeli te sito miałoby mnie wyeliminować widocznie
                  oznaczałoby to, że nie jestem dobrym nauczycielem. Nie jest to jednoznaczne,że
                  sama gdziekolwiek się zaliczam. Nie popadłam aż w taki samozachwyt aby samej
                  zaliczać się gdziekolwiek.

                  Po drugie: przyznaje się bez bicia, że nie wiem kto miałby to sito
                  przeprowadzić. Dyrektor? Nie: bo ma swoich pupilków. Uczniowie? Nie, bo
                  wiadomo,że wywaliliby tych, którzy od nich czegoś wymagają itd. Giertych?? Broń
                  Boże!!! Nie wiem. To był tylko pomysł z tym sitem, który w jakiś sposób miałby
                  uzdrowić ten chory system. Nie wiem może po wynikach ich pracy;/Przecież nie
                  może być tak, że zwalniani są ci, którzy są super pedagogami, a zostają ci,
                  którzy nigdy w szkole nie powinni się znaleźć.

                  Wiem, że są super nauczyciele, bo sama takich miałam i wielu widzę codziennie.
                  Nikt tego tu nie kwestionuje.

                  Jednak ciągle nie o to chodziło mi w tej dyskusji. Bardziej ciekawi mnie czego
                  oczekują, np. media po tym spektaklu, który codziennie urządzają. Np. taki
                  szmatławiec jak Fakt codziennie opisuje jeden przypadek 'bandytyzmu' w
                  wykonaniu młodzieży, podpisując jeszcze pod tym w patetycznym stylu: Oby tylko
                  Roman G. coś z tym zrobił. Czemu to ma służyć???? Dzieciaki tylko bardziej sie
                  podbudują, bo były w gazecie. Za chwile ich koledzy wymyślą jeszcze coś
                  bardziej extra na potrzeby gazety itd.

                  Wcześniej zapytałam czy Romek ma jakiś doradców/pomocników, korzysta z pomocy
                  specjalistów?? Już znam odpowiedź. Okazało się, że psycholodzy wypowiadający
                  się na ten temat to anty-psycholodzy (w/g naszego ministra i jego szczekającego
                  pieska Wierzejskiego). Także nasz Romek zdecydował, że sam pociągnie cała
                  oświatę w dół. Najgorsze jest to,że ta sytuacja zaczyna przypominać jakaś
                  tragikomedię,a w której wszyscy zajmują się nie tym co trzeba.

                  Czy wychowanie poprzez nagradzanie za doniesienie na kolegę ma jakiś cel??
                  Załóżmy, że 'donosicielstwo' będzie anonimowe?? Ale jeżeli się wyda (bo i tak
                  może się zdarzyć) to co wtedy?? Taki dzieciak nie ma życia! To jest ciągle
                  leczenie skutków, a nie przyczyn: likwidacja gimnazjów, tworzenie specjalnych
                  szkół, podział na chłopców/dziewczynki itd itd.

                  Przepraszam, że tak chaotycznie, ale bardzo denerwuje mnie ta sytuacja.
                  wrrrrrrr ;/
    • autumna Re: czy nie wydaje się Wam.... 06.11.06, 09:04
      Ot, na chwilę przestano zamiatać śmieci pod dywan; za chwilę szum medialny ucichnie...
      O opad szczęki przyprawił mnie jeden z "nowych" pomysłów na wychowanie:
      "jeżeli uczeń zniszczy własność szkoły, będzie musiał dokonać naprawy oraz ponieść wszelkie związane z tym koszty". Zaiste, ile tęgich głow męczyło się nad pomysłem, który powinien być normą???
    • marabut123 nauczyciele zostali ubezwłasnowolnieni 06.11.06, 14:33
      w swoich poczynaniach.Twórcy reformy i rozmaici paranaukowi "spece" od uczenia
      i wychowywania przez ostatnie kilkanaście lat zawsze w konflikcie niegrzeczny
      uczeń - nauczyciele stawali po stronie tego pierwszego. Twiedzili że nauczyciel
      jest wrogiem ucznia. Widać że nie mają o szkole pojęcia.
      Przegapili sytuację, linia frontu uczeń - nauczyciel przestała istnieć dawno.
      Pojawiły sie nowe linie frontu: uczniowie nieobliczalni i niebezpieczni kontra
      uczniowie chcący sie uczyć , rodzice którym zależy i rodzice pieniacze oraz
      rodzice "nic mnie to nie obchodzi". Nauczyciele, którzy nauczają i wychowują
      zgodnie z normami przyzwoitoiści i nauczyciele podlizujący sie uczniom.
      Dyrektorzy dobrze zarządzający i pilnujący porządku kontra dyrektorzy zbieracze
      papierowych certyfikatów i pochwał. Piewcy demokracji i praw ucznia sami swoje
      dzieci posyłają do szkół prywatnych, gdzie nie ma żadnej demokracji, są małe
      klasy, obowiązkowe mundurki, a uczeń ma jedno prawo - ma prawo sie uczyć.
      Obłuda i zakłąmanie jakiego Mrożek do spółki z Kafką by nie wymyślili.
      • piecykmart Re: nauczyciele zostali ubezwłasnowolnieni 06.11.06, 14:51
        racja, urzędasy od edukacji na wysokich stołkach, zarabiający duże pieniądze za
        rozwalanie polskiej edukacji sami boją sie o swoje dzieci i wysyłają je do
        szkół, dzie panuje dryl i przedwojenny porządek. Wolą zaryzykować, że dziecko
        zostanie ostro upomniane przez nauczyciele, dostanie marną ocenę, o którą nie
        można się wykłucać, niż żeby w państwowej demokratycznej szkole nieobliczalny
        kolega mógł im zrobić demokratyczna krzywdę
        • abrakadabra10 Re: nauczyciele zostali ubezwłasnowolnieni 06.11.06, 16:57
          I o to właśnie chodzi - o szkołę tradycyjną, niedemokratyczną, w której uczeń
          ma podstawowe prawo - do nauki i psi obowiązek się uczyć! I gdzie nauczyciel
          nie będzie się bał swoich uczniów, ani ich Rodzicieli Szanownych!
          Zreszą wszyscy mądrzy i świetnie dający sobie radę w szkole nauczyciele
          doskonale wiedzą czego chcą od swoich uczniów i POTRAFIĄ to im przekazać -
          wyłożyć tak czytelnie, że dzieci świetnie orientują się, czego nauczyciel od
          nich oczekuje. Wychowanie "bezstresowe" (czyli brak wymagań, lenistwo
          wychowawcze, nie stawianie żadnych granic i barier - również tych w imię
          instynktu samozachowawczego) i nauczyciele, którzy za wszelką cenę chcą być
          tymi "fajnymi" - to zniszczyło szkołę. I jeszcze kompletny BRAK KONSEKWENCJI!
          Ale to wynika z niedorośnięcia naszego społeczeństwa do demokracji - wolność
          się niektórym pomyliła z samowolą.
          (nie wspominam o braku nakładów,głodowych wynagrodzeniach, biurokracji
          graniczącej z absurdem, samowolce wszechwładnych i nic nie mogących
          jednocześnie dyrektorów i rządach "fachowców", bo to oddzielna bajka - to nie
          od nas zależy, piszę o tym, co zrobiliśmy sami sobie!)
          Zarówno rady pedagogiczne, jak dyrektorzy, komitety doradcze i rady
          opiniotwórcze (hihihi!), ani sam Jego Wysokość Minister - gadaniem nic nie
          wskórają. I choćby wydali całe tomy regulaminów, zakazów, nakazów, instrukcji i
          zaleceń - próżny trud! Jeśli nauczyciele nie wcielą w życie podstawowych zasad
          zachowania i wychowania (coraz to będą sobie odpuszczać bo "cośtam") i to z
          żelazną konsekwencją, to strata czasu. Wystarczy jeden, który się wyłamie i
          cała praca na nic.
          Aaaaa, i jeszcze jedno - dopóki my, nauczyciele, nie zaczniemy się wzajemnie
          szanować i nie przestaniemy jedni drugim robić koło pióra - nic nie zdziałamy.

          W moich klasach wychowawczych uczniowie za "rozrabiactwo" pastowali podłogi na
          korytarzu, wiórkowali podłogę w sali, szorowali ławki i krzesła, przepisywali
          coś w koło macieju etc. i jakoś im korony z głów nie pospadały. Żyją. Zdrowi są
          na umyśle.I mają się dobrze. I nie było to za sanacji, panie dziejku!
      • bambolina1 Re: nauczyciele zostali ubezwłasnowolnieni 06.11.06, 16:50
        Bardzo mądrze napisane.

        Te stawanie po stronie ucznia możemy zauważyć także w dzisiejszych dyskusjach.
        Nie rozumiem właśnie tylko tego zdziwienia: że co młodzież pali/pije/ćpa/seksi
        się w ubikacjach/nagrywa zboczone filmiki/atakuje nauczycieli?? No jak to
        przecież to niemożliwe?? I teraz szuka się
        winnych:rodzice/koledzy/nauczyciele/telewizja itd. Tylko właśnie ciekawi mnie
        kto dał te prawa uczniom, że oni mogą co chcą a nauczyciel nic?

        Sama dziś miałam ochotę strzelić jednego ucznia w twarz. Nie umiem zaakceptować
        sytuacji, w której uczeń siedzi na lekcji rzuca mięsem, maluje sobie coś w
        zeszycie, a jak zwróci mu się uwagę to istna jazda po nauczycielu i wypominki
        różnego rodzaju. Po co te dyskusje, ma być tak i już. Ale nie, uczeń musi mieć
        swoje zdanie, przecież jest demokracja itd.

        Nie wierzę, że te całe dyskusje coś dadzą. Zaraz skończą się wybory i sytuacja
        ucichnie. A my zostaniemy z tym wszystkim znowu sami i dalej będzie tak jak
        jest, a nawet gorzej. Kogo to interesuje? Nikogo!! Bo zaraz ja będę na dywaniku
        za to, że ośmieliłam się kazać zrobić uczniowi tak jak powinien zrobić , a nie
        tak jak on sobie chciał.
    • randybvain Re: czy nie wydaje się Wam.... 06.11.06, 18:51
      Och, to jest syndrom stary jak swiat medialny. Po kazdym kolejnym dziecku
      znalezionym na smietniku znajduje sie zaraz dwadziescia nastepnych, po
      zawaleniu sie dachu zawalaly sie nastepne, itd.

      Obudzil - to dobre slowo. Te rzeczy dzieja sie czesto, w roznych formach, ale
      nasze spoleczenstwo ogolnie rzecz biorac popiera przestepczosc i staje murem za
      bandyta, bo uwaza to za sluszna obrone przed ONYMI-wladza, kazdy tylko cieszy
      sie, ze OFIARA zostala wybrana i ze to nie on.

      Druga sprawa to propaganda. Swiat musi wiedziec, ze duzo polakow ma wyzsze
      wyksztalcenie, wiec powstaly takie kierunki studiow, w ktorych magisterke da
      sie zrobic za obecnosc i plagiat z internetu. Kurator musi wiedziec, ze szkola
      nie sprawia problemow, wiec dyrektorzy nie zglaszaja wybitnie kryminogennych
      zachowan, az nie zdarzy sie powazan tragedia. Dyrektor musi wiedziec, ze
      nauczyciel jest dobry i daje sobie rade z uczniami, wiec nauczyciele
      milosiernie zawyzaja oceny i zatajaja zle zachowanie uczniow.
    • tigger8 Re: czy nie wydaje się Wam.... 10.11.06, 11:47
      Mi się nie wydaje. To po prostu widać gołym okiem. Media potrafią rozdmuchać
      każdą sprawę. I tak jest w tym przypadku. Takie rzeczy dzieją się wszędzie (choć
      może nie aż takie drastyczne skutki przyniosły), sam widzę co dzieje się w
      szkole, w której uczę. Na każdym kroku młodsi są poniżani przez starszych i
      silniejszych. Ale te sprawy zazwyczaj są rozwiązywane w gronie, ewentualnie na
      lokalnej "wokandzie". Wiadomo przecież, że im głośniej będą bić w tarabany, tym
      bardziej młodzież będzie się nakręcać, żeby tylko zabłysnąć przed kolegami. To
      może, niestety, doprowadzić do kolejnej tragedii.
    • gobi03 nie od momentu ujawnienia .. jest dziwna sytuacja 10.11.06, 15:00
      Nie uważam pomysłów ministra Giertycha za nierealne, ani tym bardziej za śmieszne. Myślę, że są potrzebne i pisałem o tym już rok temu.

      Gazety donoszą o nowych wybrykach, bo
      a) teraz już można, nie ma blokady a jest zainteresowanie takimi informacjami
      b) aktywnie zdobywają tego rodzaju informacje
      Młodzież nic nie nakręca, taka jest codzienność.

      Czy umiesz wskazać przyczyny obecnej sytuacji szkolnictwa? Jakoś nie widzę.
      Przyczyną jest _przestarzały_model_ nauczania. Szkolnictwo stało się samonapędzającą machiną, działa w oderwaniu od potrzeb społeczeństwa.
      • bambolina1 Re: nie od momentu ujawnienia .. jest dziwna sytu 10.11.06, 17:34
        Czy umiesz wskazać przyczyny obecnej sytuacji szkolnictwa? Jakoś nie widzę.
        > Przyczyną jest _przestarzały_model_ nauczania. Szkolnictwo stało się
        samonapędz
        > ającą machiną, działa w oderwaniu od potrzeb społeczeństwa.

        O jakich potrzebach mówisz??? Chętnie się dowiem. Moim zdaniem szkoła i tak za
        bardzo dostosowała się do potrzeb młodzieży: hasło 'róbta co chceta' ciągle
        obowiązuje. Poza tym jaki ich potrzeby mielibyśmy spełniać: ich jedyną rozrywką
        są gry komputerowe, wystawanie pod blokiem, upijanie się a potem ekscytowanie
        się ile to oni nie wypili itd. Do tego Twoim zdaniem szkoła ma się dostosować.
        Nauczyciele na tyle na ile mogą robią wszystko by ich lekcje były interesujące,
        dostosowane właśnie do ich potrzeb, ale im to jest za mało, bo to źle, tamto
        nudne itd. Nie da się każdego zadowolić. W szkole oni mają się uczyć i jedyne
        co trzeba zmienić to program nauczania, który jest za obszerny. Po drugie,
        przywrócić 'władzę' nauczycielom.

        Pewne pomysły Giertycha są ok i byłabym za ich wprowadzeniem.
        • gobi03 potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 10.11.06, 18:55
          Społeczeństwo potrzebuje pracy i szczęśliwego życia, tymczasem szkoła wciska mnówstwo wiedzy doskonale zbędnej. Coraz więcej młodzieży ma maturę, ale coraz mniej umie zrobić krupnik.
          Małżeństwo dwojga jedynaków nie sprawdza się jako młodzi rodzice, bo żadne z nich nie umie zajmować się dzieckiem. Ich frustracja skutkuje aspołecznym wychowaniem. Kiedyś najmłodsze z rodzeństwa i jedynacy stanowili niewielką część, a ich małżeństwa jeszcze mniejszą część.
          Warunki społeczne bardzo się zmieniły, ale myślenie o szkole nie. Potrzeby społeczne są inne, niż 50 lat temu.
          Edukacja staje się coraz bardziej teoretyczna, podczas gdy dzieci nie mają tak wielu okazji do uczenia się praktyki, jak kiedyś. Gdyby oprócz zajęć "intelektualnych" wprowadzić więcej aktywności "praktycznej", to większa część uczniów czułaby się docenionymi. I nie mów, że "praktyczne" są niepotrzebne.
          • randybvain Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 10.11.06, 19:31
            Coraz więcej młodzieży ma maturę, ale coraz mn
            > iej umie zrobić krupnik.


            Moge sobie to wrzucic w sygnaturke?
            • gobi03 Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 10.11.06, 23:43
              Lepiej weź to:
              Szkoła przy0pomina zbója Madeja, który za wysokich skracał,
              a za niskich naciągał. Nie dziwmy się patrząc na okaleczonych
              absolwentów. Mieli pecha, bo nie przystawali.
          • bambolina1 Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 10.11.06, 21:25
            Nigdzie nie napisałam,że praktyczne zajęcia są niepotrzebne, bo są. Ale
            przykłady podane przez Ciebie akurat nie są rzeczami,których dzieci powinny
            uczyć się w szkole.

            Napisałam wyżej, że program nauczania trzeba zmienić (to odnosi się także do
            studiów). Tylko, że właśnie (to też już pisałam gdzieś) wszyscy zajmują się
            leczeniem skutków, a nie zapobieganiem. Jasne,że kary/monitoring/mundurki są
            ok, to wszystko pomoże w jakimś stopniu. Ale najważniejsza jest zmiana
            programu. Bo dzieciaki uczą się głupot, niektóre nie posiadają żadnej wiedzy
            elementarnej. Przykłady: co to jest bezokolicznik/czasownik podstawowy na 10
            osób umie odpowiedzieć tylko 1 osoba; co to jest samogłoska:na 13 osób 1 osoba;
            dzieciaki idą do technikum i nie znają tabliczki mnożenia, a największa
            tragedia to jak dzieciak ostanio na teście napisał, że 6 razy 0 to 0,5.

            Problem w tym, że na biologii uczy się o paciorkowcach/ glistach itd. czyli
            czegoś co nikomu w życiu się nie przyda. Poco dzieciakowi znajomość procesu
            trawienia glisty czy inne takie bzdury. Ja nic nie pamiętam z biologii,
            podobnie jak większość osób wychodzących z lekcji. Szkoła w 2/3 to strata
            czasu. I to mówię ja nauczyciel i student!!
            • gobi03 Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 10.11.06, 23:30
              > Nigdzie nie napisałam,że praktyczne zajęcia są niepotrzebne, bo są. Ale
              > przykłady podane przez Ciebie akurat nie są rzeczami,których dzieci powinny
              > uczyć się w szkole.
              Przykłady, czyli krupnik. Domyślam się, że nie lubisz kaszy w zupie.
              Ktoś inny jednak może miec inne zdanie. To jest właśnie sedno:
              czemu ma służyć szkoła. Czy chodzi o przygotowanie przyszłych studentów,
              a "resztę" uczniów potraktujemy jako odpady procesu nauczania?
              Czy chodzi o przygotowanie do dorosłego życia, z uwzględnieniem
              zajęć domowych? Czy chodzi o przygotowanie do podjęcia pracy?

              > Napisałam wyżej, że program nauczania trzeba zmienić (to odnosi się także do
              > studiów). Tylko, że właśnie (to też już pisałam gdzieś) wszyscy zajmują się
              > leczeniem skutków, a nie zapobieganiem. Jasne,że kary/monitoring/mundurki są
              > ok, to wszystko pomoże w jakimś stopniu. Ale najważniejsza jest zmiana
              > programu. Bo dzieciaki uczą się głupot, niektóre nie posiadają żadnej wiedzy

              Czy umiesz wskazać przyczyny obecnej sytuacji szkolnictwa? Jakoś nie widzę.
              Zmiania programu to uleganie złudzeniu, tak samo jak szukanie nauczycieli
              "z powołania". Mamy zupełnie inne cele edukacji, niż 50 albo 250 lat temu.
              A raczej powinniśmy określić i realizować.

              > elementarnej. Przykłady: co to jest bezokolicznik/czasownik podstawowy (...)
              > dzieciaki idą do technikum i nie znają tabliczki mnożenia (...)
              > Problem w tym, że na biologii uczy się o paciorkowcach/ glistach itd. czyli
              > czegoś co nikomu w życiu się nie przyda. (...) Szkoła w 2/3 to strata
              > czasu. I to mówię ja nauczyciel i student!!
              No właśnie - co tu naprawiać, skoro przyznajesz, że 65% nauki to czas
              zmarnowany? Chcesz powielać ten sam zasadniczy błąd, że szkoła jest jak
              zbój Madej, ktory układał swoje ofiary w swoim łóżku i za długich skracał,
              a za krótkich naciągał? Są warunki do bardziej indywidualnej nauki - dzięki
              komputerom i sieciom rozległym. Dzieci nie są jednakowe.
              Jeśli nie zatrudnimy więcej nauczycieli, to będziemy zatrudniać
              "streetworkerów", "partyworkerów", pracowników opieki społecznej itd.
              Te pieniądze i tak trzeba będzie wydać, tylko później i na inne cele.
              Zamiast uczyć jak żyć będą prowadzić terapie dla ofiar przemocy albo
              ofiar systemu.

              W któ¶ymś z filmów o Harrym Potterze jest scena, w której drugoklasista
              pyta kolegę (lat 13) "to ty umiesz czytać"? W pierwszej chwili pomyślałem,
              że to bardzo marna szkoła, ale po chwili stwierdziłem, że są dzieci,
              które czytać się nie nauczą, a jednak trzeba myśleć o ich przyszłości.
              Powiedz, doc zego twoim zdaniem służy szkoła?
              • bambolina1 Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 11.11.06, 08:25
                Szkoła jest przede wszystkim od przekazywania wiedzy, a w drugiej kolejności
                do kształtowania potrzeb/ambicji itd dzieciaków wychowywania. Gotować krupnik
                dzieciaki mają
                się uczyć w domu, a nie w szkole, więc nie przesadzajmy.

                > Czy umiesz wskazać przyczyny obecnej sytuacji szkolnictwa? Jakoś nie widzę.
                > Zmiania programu to uleganie złudzeniu, tak samo jak szukanie nauczycieli
                > "z powołania". Mamy zupełnie inne cele edukacji, niż 50 albo 250 lat temu.
                > A raczej powinniśmy określić i realizować.

                Jasne, jasne. To tak samo jakbyś mówił, że wprowadzenie kamer do szkół nie
                zapobiegnie np. bójkom. Pewnie,że nie zapobiegnie, ale w jakimś stopniu je
                ograniczy. Tak samo zmiana programu nauczania nie jest żadnym złudzeniem, ale
                potrzebą. To, że stwierdziłam, że szkoła w 2/3 to stracony czas, to właśnie
                chodziło mi o to czego się tam uczymy, czyli o program nauczania. Po co mamy
                się uczyć zbędnych rzeczy. Z programu należy wyrzucić to co jest zbędne, tego
                jest zdecydowanie za dużo i lepiej żeby młodzież nauczyła się mniej ale dobrze
                niż wszsytkiego, a potem nic nie umiała. Tak samo jest na studiach, większość
                przedmiotów jest zbędna, to tylko zapychanie dziury i utrzymywanie koleżków na
                stołkach. Studiowałam w innym kraju w Europie (czyli nie tak daleko) i tam
                jakoś nikt nie kazał mi się uczyć czegoś co nigdy mi się nie przyda. Było
                wszystko co powinno być. I zmiana programu jest konieczna. Zostawić mniej, ale
                bardziej przydatne rzeczy i dodać więcej praktyki tak żeby dzieciaki jak się
                uczyły to wiedziały o czym.

                Nie rozumiem o co Ci chodzi z tymi komputerami;/

                Są warunki do bardziej indywidualnej nauki - dzięki
                > komputerom i sieciom rozległym.



                • daktylek Re: odpowiedzialność za małolatów ponosi 11.11.06, 08:40
                  przede wszystkim dom. Ale ani dom, ani szkoła, ani Giertych nie widzi tego:

                  Pokolenie dzisiejszych nastolatków częściej niż wcześniejsze płaci depresją za
                  dojrzewanie. Prof. Jacek Bomba w latach 1981-1985 przeprowadził badania, z
                  których wynika, że na depresję cierpiało prawie 20% siedemnastolatków. Z badań
                  przeprowadzonych w Gdańsku i Koszalinie przez prof. Hannę Jaklewicz z
                  Uniwersytetu Gdańskiego wynika, że zaburzenia depresyjne występują u blisko 50%
                  szesnasto- i siedemnastolatków z liceów oraz u 65% ich rówieśników ze szkół
                  zawodowych. 25% wymagało leczenia. Bez poczucia bezpieczeństwa, jakie rodzi się
                  we wczesnym dzieciństwie, potem trudno sobie radzić z tempem współczesnego
                  świata. Zwłaszcza, że jego reguły są jednoznaczne: bądź przebojowy, ścigaj się,
                  zarabiaj pieniądze, rób karierę. I wyglądaj jak Brad Pitt albo Jennifer Lopez.

                  całość www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=2059
                • gobi03 Re: potrzeby społeczeństwa, nie małolatów 15.11.06, 01:21
                  > Szkoła jest przede wszystkim od przekazywania wiedzy, a (...)
                  No i przekazuje tej wiedzy, ile tylko udało się wcinąć w siatki godzin...
                  A Ty i tak nie odpowiadasz na moje pytanie:
                  "czemu ma służyć szkoła. Czy chodzi o przygotowanie przyszłych studentów,
                  a "resztę" uczniów potraktujemy jako odpady procesu nauczania?
                  Czy chodzi o przygotowanie do dorosłego życia, z uwzględnieniem
                  zajęć domowych? Czy chodzi o przygotowanie do podjęcia pracy? "

                  "> > Czy umiesz wskazać przyczyny obecnej sytuacji szkolnictwa?
                  > Jakoś nie widzę. "
                  > ... stwierdziłam, że szkoła w 2/3 to stracony czas, to właśnie
                  > chodziło mi o to czego się tam uczymy, czyli o program nauczania. Po co mamy
                  > się uczyć zbędnych rzeczy. Z programu należy wyrzucić to co jest zbędne,
                  No, a kto niby ma zdecydować, co jest zbędne? Czy bardzo Mądrzy Profesorowie z
                  Uniwersytetów? A w oparciu o jakie cele? _Zmiana_ programu nauczania jest
                  złudzeniem, bo pozwala wierzyć, że szkoła dobrze służy społeczeństwu, tylko
                  programy nauczania albo środki finansowe albo nauczyciele albo uczniowie nie
                  nadają się. Tymczasem to sama zasada (czyli system klasowo-lekcyjny wciskający
                  ogólnologię do osiągnięcia dorosłości) nie spełnia podstawowego warunku: służyć
                  społeczeństwu. To szkoła jest dla społeczeństwa, nie odwrotnie. Potrzeby
                  naprawdę są inne, niż 200 lat temu.
                  Inna jest rzeczywistość społeczna, gospodarcza, technologiczna, a szkoła wciąż
                  daje wykład i sprawdzian, wciąż te rzęski i powstania i co poeta miał na myśli.
                  Dopóki o nauczaniu biologii decydują profesorowie, dopóty nie będzie
                  przyzwoitych zajęć z higieny i pierwszej pomocy. Dopóki wszyscy uczniowie muszą
                  robić to samo, dopóty nikt nie będzie miał osobistych doświadczeń z przyrodą, bo
                  jak zagonić wszystkich uczniów do obserwowania przelotów żurawi? Zostaje
                  rzeżucha...

                  > I zmiana programu jest koniecz, na. Zostawić mniej, ale
                  > bardziej przydatne rzeczy i dodać więcej praktyki tak żeby dzieciaki jak się
                  > uczyły to wiedziały o czym.
                  A więc mamy wspólny pogląd, tylko twój pozbawiony jest bardziej podstawowej
                  refleksji "dlaczego?". Dla społeczeństwa. Dla przyszłego życia uczniów, a nie
                  żeby odsiać tych, którzy nie nadają się na studentów.

                  > Nie rozumiem o co Ci chodzi z tymi komputerami;/
                  > Są warunki do bardziej indywidualnej nauki - dzięki
                  > > komputerom i sieciom rozległym.

                  Chodzi o technologię, która zlikwidowała ograniczenia. Uczeń zdolny nie musi
                  mieszkać w mieście uniwersyteckim, żeby kontaktować się z najlepszą kadrą. Uczeń
                  mało zdolny nie musi wynajmować korepetytora, bo może wykonywać mnóstwo ćwiczeń
                  za pomocą komputera - wystarczy, że rząd raz zapłaci za wykonanie odpowiednich
                  programów i będą z nich korzystać tysiące dzieci. Uczeń "nierówny" może znaleźć
                  soie dziedzinę, w której jest naprawdę dobry i da się zindywidualizować jego
                  osobiste nauczanie, aby mial z tego jakąś satysfakcję i korzyść w przyszłości.
                  Jeszcze raz: zamiast trzymać 30 uczniów nad podręcznikiem otwartym na stronie
                  183 można pozwolić im na indywidualną naukę w tym samym czasie - przy
                  komputerach i w laboratoriach pod opieką wychowawcy, a nie biologa czy innego
                  specjalisty.
                  Nie widzę uzasadnienia, aby klasy składały się z uczniów z tego samego rocznika
                  i żeby wszyscy uczyli się tego samego równocześnie. Już nie.
      • gobi03 jak było, jest, będzie... 10.11.06, 18:22
        Kiedyś była potrzeba wdrożenia szkolnictwa powszechnego. Jako cele stawiano likwidację analfabetyzmu, ujednolicenie treści nauczania, przygotowanie do kształcenia zawodowego. Dzieci były uspołecznione i zdyscyplinowane za względu na wielodzietność rodzin. Uczniowie mieli mniej zajęć odrywających od rzeczywistości, bardziej uczestniczyli w "dorosłym" życiu. Uczniów zbierano w klasy według wieku, ponieważ edukacja miała ich zrównać.

        Obecnie Bardzo Mądre Osoby przydzielają czas na naukę określonych przedmiotów, a Bardzo Mądre Zespoły decydują o ilości wiedzy, jaką można uczniom wtłoczyć w przydzielonym czasie. Biorą tu pod uwagę potrzeby określone przez Bardzo Mądrych Profesorów uniwersyteckich. W ten sposób jako cel kształcenia WSZYSTKICH UCZNIÓW postawiono studia wyższe: inżynierskie, lekarskie itd.
        Rodzice czują się zupełnie niekompetentni jeśli chodzi o pomoc dzieciom w nauce, ponieważ wiadomości są całkiem nieżyciowe, a także inne niż za ich czasów. Rodzice traktują nauczycieli jak towarzystwo wzajemnej adoracji poświęcające mnóstwo czasu na rzeczy niepotrzebne. Szkoła nie przynosi spodziewanego pożytku, stąd jej lekceważenie, i żadne podwyżki płac nauczycieli tego nie poprawią. Taki stosunek do obowiązku szkolnego udziela się dzieciom. Dzieci z rodzin jedno- lub dwudzietnych o wiele gorzej sobie radzą w wielu sytucjach społecznych, co wiąże się z przemocą.
        Coraz więcej wysiłku poświęca się wykazaniu, że dyslektycy (i inni dys-) są równie wartościowi, co reszta uczniów. Nie spodziewam się, że będę jeździł po mostach projektowanych przez dyskalkulików, a jednak są oni traktowani jako kandydaci na inżynierów. Wymagania szkolne znacznie wzrosły w ciągu paru wieków, a uczniowie nadal są traktowani jak żołnierze nie jak artyści. To osłabia efekty i rodzi frustrację.

        Zmiany w systemie nauczania nadchodzą z innej strony, niż można by się spodziewać. Rzeczywistość gospodarcza wymusza większą mobilność zawodową. Przyszłość edukacji to system kursów prowadzących do wybranego zawodu. Szkoła będzie skrzyżowaniem świetlicy środowiskowej i centrum edukacyjnego. Wiedza narasta w takim tempie, że nie można liczyć na kształcenie omnibusów. Podział pracy nie wymaga uniwersalnej wiedzy, kładzie większy nacisk na specjalizacje. W związku z tym można zrezygnować z wieloletniego kształcenia ogólnego i zaproponować wcześniejszą specjalizację. Obok wiadomości i umiejętności potrzebnych w pracy są te potrzebne w życiu. Kształcenie społeczne może być OBOK zawodowego, jako dopełnienie czasu przeznaczonego na pobyt w szkole.

        Najważniejsza zmiana to rezygnacja z systemu klasowo-lekcyjnego. Już nie będzie potrzeby grupowania uczniów w danej szkole, żeby mogli korzystać z pracy jednego nauczyciela. Komputerowe wspomaganie procesu nauczania pozwala zmniejszyć nakład pracy żywego, wykwalifikowanego nauczyciela.

        Tymczasem należy zadbać o bezpieczeństwo uczniów w publicznych placówkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka