Dodaj do ulubionych

szkoła publiczna a szkoła prywatna

21.12.06, 16:51
publiczna szkoła różni się tym od prywatnej , ze sporo inwestuje
się wysiłku nauczycieli i uczniów w publicznej szkole , by zniechęcić ucznia
do nauki . walory szkoły prywatnej stają się dzięki wysiłkom władz oświatowych
coraz bardziej oczywiste .

coraz więcej sprawdzianów , coraz więcej pytań na sprawdzianach i
coraz gorsza efektywność nauczania - coraz więcej metod służących
wykazywaniu uczniom ich braku potencjału i mozliwości .
Obserwuj wątek
    • wyssana.z.palca Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 21.12.06, 18:25
      cos w tym jest.. chodzialm i do takiej i do takiej wiec mam pewne porownanie...
      prywatna szkola o niebo lepsza. nauczyciele maja czas dla uczniow, nie traktuja
      ich jak "zbedne przediomty w szkole". ze nie wspomne o malych klasach, lepszych
      warunkach, lepiej wyposazonych klasach... jesli tlyko kogos stac to nie
      wahalabym sie ani chwili...
      • blessyou1 Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 21.12.06, 18:50
        To co pisze wyssana z palca to duże uproszczenie. Szkoła nie stanie się lepsza
        wyłącznie z powodu większych pieniędzy czyli lepszych warunków. Bardzo często
        szkoły społeczne mają nawet gorsze warunki lokalowe niż państwowe a z
        wyposażeniem różnie bywa. Ale najwazniejsze w szkołach niepublicznych są
        zupełnie inne metody nauczania i nastawienie do uczniów i rodziców. Większość
        mądrych zasad dałoby się zastosować w szkołach państwowych bez zwiększania
        budżetu bo istota sprawy tkwi w dobrej woli i zdrowym rozsądku - tego właśnie
        najczęściej w szkołach brakuje a nie pieniędzy.
        • wyssana.z.palca Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 21.12.06, 19:28
          jasne ze uproszczenie, do jedenj tylko chodzilam :) ale mysle ze daje ogolny
          prawdziwy obraz jak to wygalda generalnie. pisze ogolnikowo, bo waidomo o co
          chodzi, a psiac bym tak mogla i mogla o moim kochanym LO w ktorym jestem zawsze
          mile widziana i w ktorym pamietaja nauczyciele jak mam na imie :)
        • lineborder Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 07:55
          Mnie zastanawia jedno, skoro szkoły społeczne są tak wspaniałe pod każdym względem w porównaniu z państwowymi - dlaczego nie następuje gwałtowny wzrost tego typu szkół?
          • blessyou1 Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 08:24
            Zareagował obrażony nauczyciel.
            Udajesz Greka czy nie wiesz ile wynosi czesne? Gwałtowny rozwój to mógłby być
            gdyby wszyscy mieli wybór do jakiej szkoły posyłają dziecko.
            • lineborder Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 08:50
              > Zareagował obrażony nauczyciel.
              to raczej ty masz jakiś problem, wcale nie dałem do zrozumienia że jestem czymś obrażony, wręcz przeciwnie cieszyłbym się gdyby szkoły społeczne wyrastały jak grzyby po deszczu.
              Sama napisałaś, że infrastruktura techniczna niektórych szkół społecznych jest niewesoła. To na co w taki razie idzie to ogromne czesne. Na inwestycje w strukturę materialną szkoły, na pensje nauczycielskie, a może do kieszeni właścicieli prywatnych szkół? Nie wiem - więc pytam. Mam tylko wrażenie, że w szkołach prywatnych nawet największy debil i cham będzie traktowany jak książę - bo nie zabija się kury znoszącej złote jajka. Trzeba tylko dobrze zapłacić nauczycielowi, żeby mówił,że deszcz pada, kiedy ktoś go opluje. W szkołach społecznych nie wiem jaki jest system rekrutacji dzieci i nauczycieli. Czy selekcja dotyczy tylko nauczycieli, czy również dzieci? Czy pierwszy lepszy z ulicy może zapisać swoje dziecko do takiej szkoły?
              • unsatisfied6 powiedz mi , dlaczego uczysz 22.12.06, 08:55
                lineborder napisał:

                > > Zareagował obrażony nauczyciel.
                > to raczej ty masz jakiś problem, wcale nie dałem do zrozumienia że jestem
                czymś
                > obrażony, wręcz przeciwnie cieszyłbym się gdyby szkoły społeczne wyrastały
                jak
                > grzyby po deszczu.
                > Sama napisałaś, że infrastruktura techniczna niektórych szkół społecznych
                jest
                > niewesoła. To na co w taki razie idzie to ogromne czesne. Na inwestycje w
                struk
                > turę materialną szkoły, na pensje nauczycielskie, a może do kieszeni
                właściciel
                > i prywatnych szkół? Nie wiem - więc pytam. Mam tylko wrażenie, że w szkołach
                pr
                > ywatnych nawet największy debil i cham będzie traktowany jak książę - bo nie
                za
                > bija się kury znoszącej złote jajka. Trzeba tylko dobrze zapłacić
                nauczycielowi
                > , żeby mówił,że deszcz pada, kiedy ktoś go opluje. W szkołach społecznych nie
                w
                > iem jaki jest system rekrutacji dzieci i nauczycieli. Czy selekcja dotyczy
                tylk
                > o nauczycieli, czy również dzieci? Czy pierwszy lepszy z ulicy może zapisać
                swo
                > je dziecko do takiej szkoły?

                powiedz mi , dlaczego uczysz w szkole publicznej ?
                po co masz udawać "że deszcz pada , gdy na ciebie plują" ,
                gdy co za to ci dobrze zapłacą .
                • unsatisfied6 tak na marginesie 22.12.06, 08:59
                  unsatisfied6 napisał:

                  >
                  > powiedz mi , dlaczego uczysz w szkole publicznej ?
                  > po co masz udawać "że deszcz pada , gdy na ciebie plują" ,
                  > gdy co za to ci dobrze zapłacą .
                  >
                  >

                  ile teraz zarabiasz i ile ci trzeba zapłacić , byś dobrze wykonywał swój
                  zawód ?
                  • playadelsol Re: tak na marginesie 23.12.06, 11:59
                    Ty juz sam ze soba rozmawiasz? interesting, and intriguing :)
                • playadelsol Re: powiedz mi , dlaczego uczysz 23.12.06, 11:58
                  mr u,k zwracam uwagę, że opinia wyrazona przez linebordera o opadach atmosferycznych odnosi sie do nauczycieli szkól prywatnych
                  pozdrawiam wesołych świąt ci zycząc i oswiecenia w nadchodzącym nowym roku
                  • unsatisfied6 zwracam uwagę na kontekst i treści domyślne 23.12.06, 12:41
                    playadelsol napisała:

                    > mr u,k zwracam uwagę, że opinia wyrazona przez linebordera o opadach
                    atmosferyc
                    > znych odnosi sie do nauczycieli szkól prywatnych
                    > pozdrawiam wesołych świąt ci zycząc i oswiecenia w nadchodzącym nowym roku

                    zwracam uwagę na treści domyślne zawarte w poście dotyczące jego stosunku do
                    jego pracy w szkole publicznej .
                    • lineborder Re: zwracam uwagę na kontekst i treści domyślne 23.12.06, 18:35
                      A cóż takiego domyśliłeś się z jego postu o stosunkach?
                      • unsatisfied6 ja twierdzę inaczej niż ty 23.12.06, 19:15
                        lineborder napisał:

                        > A cóż takiego domyśliłeś się z jego postu o stosunkach?

                        to co powiedziałeś - za mało dostajesz pieniędzy by wykonywać
                        swoją pracę w miarę solidnie .

                        ja natomiast twierdzę inaczej - w twoim przypadku żadna płaca nie
                        polepszy jakości twojego nauczania .

                        znam nauczycieli szkół publicznych , którzy swoją pracę wykonują rzetelnie -
                        ty im przeszkadzasz i pośrednio przyczyniasz się do zaniżania ich płac i
                        efektywności ich nauczania - nie da się ciebie zmusić do wykonywania swoich
                        obowiązków , zwolnić ciebie i takich jak ty też się nie da i żyjecie
                        (może nie najwyższym standardem ) na koszt środków przeznaczonych na edukację,
                        które można by było przeznaczyć na przykład na pensję dla nauczycieli ,
                        którzy rzetelnie wykonują swój zawód . twierdzisz , że masz wysokie
                        kwalifikacje , mówisz po angielsku , skończyłeś przynajmniej dwa
                        fakultety , w tym ekonomię , a trzymasz się szkoły jak koryta .
                        nie byłoby problemu zmniejszenie wymogów programowych , ale
                        te rosnące wymagania wobec uczniów są spowodowane etatyzmem w szkole -
                        podobnych do ciebie "nauczycieli" nie jest mało . są , ale nie uczą ,
                        bo "im nie płacą" .
                        • lineborder Re: ja twierdzę inaczej niż ty 23.12.06, 20:39
                          > to co powiedziałeś - za mało dostajesz pieniędzy by wykonywać
                          > swoją pracę w miarę solidnie .
                          Pierwsze kłamstwo, pisałem o nauczycielach szkół prywatnych cytat:"Trzeba tylko dobrze zapłacić nauczycielowi, żeby mówił,że deszcz pada, kiedy ktoś go
                          opluje" a dotyczyło to nauczyciel szkół gdzie pieniądz jest ważniejszy niż wychowanie dzieci

                          > ja natomiast twierdzę inaczej - w twoim przypadku żadna płaca nie
                          > polepszy jakości twojego nauczania .
                          Zgadza się, ja i tak pracuję solidnie (w odróżnieniu od ciebie - sam to udowodniłeś swoją karierą)

                          > mówisz po angielsku
                          mylą ci się już posty, ja tego nigdzie nie napisałem

                          > a trzymasz się szkoły jak koryta
                          jest to po prostu moje miejsce pracy (takimi tekstami mnie nie obrazisz)

                          > podobnych do ciebie "nauczycieli" nie jest mało . są , ale nie uczą ,
                          > bo "im nie płacą" .
                          kolejne kłamstwo bo nie poparte żadnym dowodem


                          Twoje wywody - pisane zresztą jak na człowieka podobno z wyższym wykształceniem - żenującym językiem (może to wpływ amerykańskiego systemu oświaty do którego próbujesz nas namówić) kolejny raz pokazują jak człowiek owładnięty jakąś idee fix, nie znajdując zrozumienia dostaje w końcu fiksacji. Rozdaje na prawo i na lewo ciosy, wszystkich o odmiennych poglądach poucza, obraża, podaje do sądu.Czy ci te objawy nie przypominają jakiejś choroby? Może wziął byś się do jakiejś solidnej roboty bo najwyraźniej masz za dużo czasu.
                          • unsatisfied6 brak dowodów ? 23.12.06, 21:46
                            lineborder napisał:

                            > > to co powiedziałeś - za mało dostajesz pieniędzy by wykonywać
                            > > swoją pracę w miarę solidnie .
                            > Pierwsze kłamstwo, pisałem o nauczycielach szkół prywatnych cytat:"Trzeba
                            tylko
                            > dobrze zapłacić nauczycielowi, żeby mówił,że deszcz pada, kiedy ktoś go
                            > opluje" a dotyczyło to nauczyciel szkół gdzie pieniądz jest ważniejszy niż
                            wych
                            > owanie dzieci
                            >
                            > > ja natomiast twierdzę inaczej - w twoim przypadku żadna płaca nie
                            > > polepszy jakości twojego nauczania .
                            > Zgadza się, ja i tak pracuję solidnie (w odróżnieniu od ciebie - sam to
                            udowodn
                            > iłeś swoją karierą)
                            >
                            > > mówisz po angielsku
                            > mylą ci się już posty, ja tego nigdzie nie napisałem
                            >
                            > > a trzymasz się szkoły jak koryta
                            > jest to po prostu moje miejsce pracy (takimi tekstami mnie nie obrazisz)
                            >
                            > > podobnych do ciebie "nauczycieli" nie jest mało . są , ale nie uczą ,
                            > > bo "im nie płacą" .
                            > kolejne kłamstwo bo nie poparte żadnym dowodem
                            >
                            >

                            ty jesteś na to dowodem i stan polskiej szkoły .
                            • lineborder Re: brak dowodów ? 23.12.06, 22:25
                              Ja się mam dobrze, moi uczniowie też nie narzekają. Największy problem jest z durnymi rodzicami, którzy spaprali swoje życie i teraz obwiniają cały świat -tylko nie siebie. Najgorsze jest to, że próbują ze swoich dzieci zrobić takie same kaleki.
                              • unsatisfied6 Re: brak dowodów ? 23.12.06, 23:02
                                lineborder napisał:

                                > Ja się mam dobrze, moi uczniowie też nie narzekają. Największy problem jest z
                                d
                                > urnymi rodzicami, którzy spaprali swoje życie i teraz obwiniają cały świat -
                                tyl
                                > ko nie siebie. Najgorsze jest to, że próbują ze swoich dzieci zrobić takie
                                same
                                > kaleki.

                                mylisze się -próbują swoje dzieci ochronić przed takimi socjopatami jak ty
                                • lineborder Re: brak dowodów ? 23.12.06, 23:19
                                  Ejże misiu! Albo nie rozumiesz co piszesz, albo nie potrafisz spojrzeć na siebie obiektywnie. Obwinianie za swoje niepowodzenia wszystkich dookoła to jeszcze nie dowód,że masz rację. Wszyscy, z tego co sam piszesz, jak tylko ciebie i twoje "poglądy" bliżej poznają uciekają od ciebie jak najdalej. I ty nazywasz mnie socjopatą.
                                  • unsatisfied6 nie lecę jak muchy do kupy 23.12.06, 23:27
                                    lineborder napisał:

                                    > Ejże misiu! Albo nie rozumiesz co piszesz, albo nie potrafisz spojrzeć na
                                    siebi
                                    > e obiektywnie. Obwinianie za swoje niepowodzenia wszystkich dookoła to
                                    jeszcze
                                    > nie dowód,że masz rację. Wszyscy, z tego co sam piszesz, jak tylko ciebie i
                                    two
                                    > je "poglądy" bliżej poznają uciekają od ciebie jak najdalej. I ty nazywasz
                                    mnie
                                    > socjopatą.

                                    alboś głupek alboś socjopata - pracujesz na zlecenie rodziców , których
                                    reprezentują instytucje państwowe i oświatowe i wyzywasz tych rodziców od
                                    durniów .

                                    podejrzewam jednakże że i głupi jesteś i socjopata - nie myl socjopaty z
                                    komunistyczym "nieprzystowaniem się do otoczenia" chorej komuny . zapoznaj
                                    się z bardziej aktulną definicją , a najlepiej skorzystaj z definicji w języku
                                    angielskim .
                                    • lineborder Re: nie lecę jak muchy do kupy 23.12.06, 23:44
                                      > podejrzewam jednakże że i głupi jesteś i socjopata
                                      skończyły się argumenty i zaczęły się pieszczoty, co?

                                      > i wyzywasz tych rodziców od durniów .
                                      mówiąc szczerze, to myślałem tylko o tobie

                                      > zapoznaj się z bardziej aktulną definicją , a najlepiej skorzystaj z definicji w języku angielskim .
                                      łał!!! jaki światowiec! To już w Polsce nie ma takiego intelektu naukowego który by cię zadowolił. Nawet twój podręczny uniwersytet Wikipedia? Też jest be? To gdzie ty będziesz się teraz kształcił? Skąd brał cytaty? Obelgi i wyzwiska masz już znośnie opanowane. Gdybym to ja tak się odzywał to dopiero miałbyś używanie.Co za nauczyciel! Dobrze,że twoje dzieci jeszcze nie rozumieją co ich tatusiek wyprawia, błagam cię - nie rób im obciachu! W szkole, u dyrektora wisi pewnie twoje zdjęcie podpisane: TEGO PANA NIE OBSŁUGUJEMY -))))

                                      Pochwal się lepiej za co zakładasz nauczycielowi sprawę w sądzie - też się pośmiejemy.
                                      • unsatisfied6 zapoznałes się z definicją socjopaty ? 23.12.06, 23:51
                                        lineborder napisał:

                                        > Pochwal się lepiej za co zakładasz nauczycielowi sprawę w sądzie - też się
                                        pośm
                                        > iejemy.

                                        zapoznałeś się z definicja socjopaty ?

                                        w przypadku bezradności rodzica na nieuczciwe socjopatyczne praktyki krzywdzące
                                        jego dziecko , inny socjopata chętnie wysłucha by się pośmiać .

                                        jeszcze nie wie w czym rzecz a już pewien , że będzie miał satysfakcję - chory
                                        człowiek po prostu .
                                        • lineborder Re: zapoznałes się z definicją socjopaty ? 24.12.06, 09:57
                                          Dla mnie nie są śmieszne praktyki nauczyciela, jakie by one nie były. Śmieszne są twoje socjopatyczne reakcje, sposoby realizacji swoich celów. Zachowujesz się jak ten klient w filmie Bareji, którego nie chcą obsługiwać w sklepach już do dolnego Mokotowa (bodajże). Ciebie to nie śmieszyło? A co do bezradności rodzica wobec praktyk krzywdzących jego dziecko, jeżeli wszystkich traktuje się jak wrogów to trudno znależć sojusznika. Jeżeli z nauczycielami, dyrektorami i władzami oświatowymi rozmawiasz tak jak z nami to wybacz, ale w najbardziej słusznej sprawie sukcesów chyba mieć nie będziesz.
                                          • unsatisfied6 a ty ja szukasz "sojuszników" ? 24.12.06, 13:39
                                            lineborder napisał:

                                            > Dla mnie nie są śmieszne praktyki nauczyciela, jakie by one nie były.
                                            Śmieszne
                                            > są twoje socjopatyczne reakcje, sposoby realizacji swoich celów. Zachowujesz
                                            si
                                            > ę jak ten klient w filmie Bareji, którego nie chcą obsługiwać w sklepach już
                                            do
                                            > dolnego Mokotowa (bodajże). Ciebie to nie śmieszyło? A co do bezradności
                                            rodzi
                                            > ca wobec praktyk krzywdzących jego dziecko, jeżeli wszystkich traktuje się
                                            jak
                                            > wrogów to trudno znależć sojusznika. Jeżeli z nauczycielami, dyrektorami i
                                            wład
                                            > zami oświatowymi rozmawiasz tak jak z nami to wybacz, ale w najbardziej
                                            słuszne
                                            > j sprawie sukcesów chyba mieć nie będziesz.

                                            w praktyce mało rozmawiam z nauczycielami i z dyrekcją - błędne założenia .
                                            nie szukam sojuszników w taki sposób jak to się robiło za czasów filmu Barei i
                                            jak to zapewne robi się dzisiaj .

                                            nie cierpię nepotyzmu , "pleców" i innych metod komuny niszczących nasz naród .
                                            poszły tak daleko , że wdarły się nawet w definicje w psychologii ,
                                            w tym przypadku w inną niż innych panstwach definicję socjopatii - jeżeli
                                            na tych budujesz swoją profesjonalność , to jeszcze jeden dowód twojego
                                            wkładu w fundamenty patologii polskiego szkolnictwa .
                                            • lineborder Re: a ty ja szukasz "sojuszników" ? 24.12.06, 14:27
                                              > w praktyce mało rozmawiam z nauczycielami i z dyrekcją - błędne założenia .
                                              No to jak rozwiązujesz swoje problemy na styku dom - szkoła? Przez prokuratora?

                                              > nie szukam sojuszników w taki sposób jak to się robiło za czasów filmu Barei i jak to zapewne robi się dzisiaj .
                                              Facet co ty pieprzysz. Ja mówię o normalnym rozwiązywaniu problemów szkolnych tu i teraz. Nie rozumiesz prostego tekstu? Co mają czasy Barei do rozwiązywania dzisiejszych problemów.

                                              > nie cierpię nepotyzmu , "pleców" i innych metod komuny niszczących nasz naród.
                                              > poszły tak daleko , że wdarły się nawet w definicje w psychologii ,
                                              > w tym przypadku w inną niż innych panstwach definicję socjopatii
                                              Twoja paranoja jest porażająca. Socjopatia to tylko słowo, nieważne jak jest definiowane, ważne jest zjawisko. Definicję każdy może mieć inną - co to zmienia? Ja cię nie namawiam do nepotyzmu i "pleców". Gdybyś miał problemy z żoną to też miałbyś pretensje do komuny, że ją źle wychowała?
                                              • unsatisfied6 odłożę tę dykskuję z głupcem 24.12.06, 14:51
                                                lineborder napisał:

                                                > Socjopatia to tylko słowo, nieważne jak jest definiowane, ważne jest
                                                > zjawisko. Definicję każdy może mieć inną - co to
                                                > zmienia?

                                                odłożę tę dykskuję z głupcem - dzisiaj jest specyficzny dzień :))
                                                nie chce mi się tłumaczyć , że ważna jest definicja tego co dobre
                                                i tego co złe , by móc eliminować zło i otworzyć się na to co dobre .

                                                w logice obiekty inaczej definiowane prowadzą do innych tez .

                                                w języku socjopatia oznacza zło - błędnie zdefiniowane eliminuje nie zło , które
                                                szkodzi innym , ale redukuje indywidualizm w naszych realiach , który jest
                                                czynnikiem każdego postępu . sojopatia wg definicji innych krajów spostrzegana
                                                jest w niewielkim procencie społeczeństwa - jest to często margines nieczuły
                                                na sprawy i interesy innych ludzi . źle definiowana i pojmowana socjopatia w
                                                naszych postkomunistycznych realiach rodzi znieczulicę i tendencje
                                                przystosowawcze do mnożących się patologii .
                                                • lineborder Re: odłożę tę dykskuję z głupcem 24.12.06, 15:03
                                                  Czy zauważyłeś, że właściwie to dyskutowałeś sam ze sobą, przypisałeś mi definicję, której nigdy nie wypowiedziałem. Biedaku sam siebie nazywasz głupcem? Miej trochę litości nad sobą w tym dniu.
                                                  • unsatisfied6 powiedziałeś i to bardzo wyraźnie 24.12.06, 15:51
                                                    lineborder napisał:

                                                    > Czy zauważyłeś, że właściwie to dyskutowałeś sam ze sobą, przypisałeś mi
                                                    defini
                                                    > cję, której nigdy nie wypowiedziałem. Biedaku sam siebie nazywasz głupcem?
                                                    Miej
                                                    > trochę litości nad sobą w tym dniu.

                                                    zwerbalizowałeś definicję socjopaty bardzo wyraźnie - ja w każdym razie
                                                    odczytałem ją tak , a nie inaczej .


                                                    jeżeli się mylę , sprostuj mnie i podaj definicję socjopaty , która
                                                    używasz .
                                      • unsatisfied6 to dowodzi znowu twojej głupoty 23.12.06, 23:56
                                        lineborder napisał:


                                        > > i wyzywasz tych rodziców od durniów .
                                        > mówiąc szczerze, to myślałem tylko o tobie
                                        >

                                        chciałeś dowodu na to , że takich socjopatów jak ty w szkole jest więcej ,
                                        więc powiedziałem , że o tym swiadczy stan oświaty w kraju .

                                        chyba nie chcesz w tym kontekście twierdzić , że jeden rodzic jest
                                        durniem i z tego powodu taki patologiczny stan polskiej oświaty ?
                                        • lineborder Re: to dowodzi znowu twojej głupoty 24.12.06, 09:39
                                          > chyba nie chcesz w tym kontekście twierdzić , że jeden rodzic jest
                                          > durniem i z tego powodu taki patologiczny stan polskiej oświaty ?
                                          Nie zgadzam się z twoją oceną stanu polskiej oświaty, natomiast prawdą jest, że jeden rodzic jest durniem.
                                          • unsatisfied6 przemówisz dzisiaj ludzkim głosem ? 24.12.06, 13:30
                                            lineborder napisał:

                                            > > chyba nie chcesz w tym kontekście twierdzić , że jeden rodzic jest
                                            > > durniem i z tego powodu taki patologiczny stan polskiej oświaty ?
                                            > Nie zgadzam się z twoją oceną stanu polskiej oświaty, natomiast prawdą jest,
                                            że
                                            > jeden rodzic jest durniem.

                                            oceniaj innych ale w sprawie , która dytyczy towjej pracy pozwól ją innym
                                            ocenić . bo ty zdaje się oceniasz innych za ich pracę i wkład i siebie za
                                            swoją.

                                            co do definicji durnowatości mamy po prostu inne definicje - ty jesteś
                                            uczony na XIX ekonomii , kanonach komunizmu ( "tego pana nie obsługujemy" )
                                            i twoim argumentem jest argument oparty na opinii publicznej kształtowanym
                                            przez media . wierzysz jak inni , że w noc wigilijną zwierzęta przemówią
                                            ludzkim głosem , a ja wiem że ty ani inne homo-comunismus stworzonka ludzkim
                                            głosem nie przemówią .
                                            • lineborder Re: przemówisz dzisiaj ludzkim głosem ? 24.12.06, 14:51
                                              > co do definicji durnowatości mamy po prostu inne definicje - ty jesteś
                                              > uczony na XIX ekonomii , kanonach komunizmu ( "tego pana nie obsługujemy" )
                                              > i twoim argumentem jest argument oparty na opinii publicznej kształtowanym
                                              > przez media . wierzysz jak inni , że w noc wigilijną zwierzęta przemówią
                                              > ludzkim głosem , a ja wiem że ty ani inne homo-comunismus stworzonka ludzkim
                                              > głosem nie przemówią .
                                              Zbyt mocno wierzysz w moc swojego słowa, to że mnie nazwiesz homo-comunismus nie oznacza, że tak jest. To, że siebie nazywasz jedynym sprawiedliwym w morzu komunistycznych durniów nie oznacza że nim jesteś. Paranoicy zwykle tak mają.
                                              • unsatisfied6 co ty masz wspólnego z resztą ? 24.12.06, 14:55
                                                lineborder napisał:

                                                > > co do definicji durnowatości mamy po prostu inne definicje - ty jesteś
                                                > > uczony na XIX ekonomii , kanonach komunizmu ( "tego pana nie obsługujemy"
                                                > )
                                                > > i twoim argumentem jest argument oparty na opinii publicznej kształtowany
                                                > m
                                                > > przez media . wierzysz jak inni , że w noc wigilijną zwierzęta przemówią
                                                > > ludzkim głosem , a ja wiem że ty ani inne homo-comunismus stworzonka ludz
                                                > kim
                                                > > głosem nie przemówią .
                                                > Zbyt mocno wierzysz w moc swojego słowa, to że mnie nazwiesz homo-comunismus
                                                ni
                                                > e oznacza, że tak jest. To, że siebie nazywasz jedynym sprawiedliwym w morzu
                                                ko
                                                > munistycznych durniów nie oznacza że nim jesteś. Paranoicy zwykle tak mają.

                                                ja rozmawiam z tobą i a nie z innymi - ciebie nazwałem sojopatą , komuchem
                                                i głupcem . nie generalizuj mojej oceny twojej postawy na postawy innych
                                                Polaków .
                                                • lineborder Re: co ty masz wspólnego z resztą ? 24.12.06, 15:12
                                                  > nie generalizuj mojej oceny twojej postawy na postawy innych
                                                  > Polaków .
                                                  Już się wycofujesz z obelg rzucanych na nauczycieli? Albo masz krótką pamięć.
                                                  Nazwanie kogoś głupcem jest chyba ostatecznym przyznaniem się do porażki. Tak kończą dyskusję dzieci jak już brak im argumentów. Postponowanie innych ludzi nie podniesie wartości twoich argumentów, wręcz przeciwnie świadczy o ich słabości i o twoim poziomie.
                                                  • unsatisfied6 skleroza nie boli ? 24.12.06, 15:46
                                                    lineborder napisał:

                                                    > > nie generalizuj mojej oceny twojej postawy na postawy innych
                                                    > > Polaków .
                                                    > Już się wycofujesz z obelg rzucanych na nauczycieli? Albo masz krótką pamięć.
                                                    > Nazwanie kogoś głupcem jest chyba ostatecznym przyznaniem się do porażki. Tak
                                                    k
                                                    > ończą dyskusję dzieci jak już brak im argumentów. Postponowanie innych ludzi
                                                    ni
                                                    > e podniesie wartości twoich argumentów, wręcz przeciwnie świadczy o ich
                                                    słabośc
                                                    > i i o twoim poziomie.

                                                    durniami nazwałes rodziców , obwiniając ich za stan patologicznej oświaty .
                                                    później sprostwałeś , że to obelga dotyczy tylko mnie i że nie ma w Polsce
                                                    do narzekanie na edukację

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=54317982&a=54417986
                                                    więc o czym twoje poprzednie wypowiedzi świadczą ? o niczym innym
                                                    co uprzednio pisałem - oceniasz innych ale innym siebie nie pozwolisz
                                                    ocenić . jesteś głupcem i takim pozostaniesz , bo to ocena innych
                                                    wpływa głównie na rozwój intelektu a nie twoja własna .
    • blessyou1 Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 09:22
      Moja córka chodzi obecnie do szkoły społecznej. Zeby nie było nieporozumień w
      tej dyskusji zacznijmy od różnic między szkołą społeczną a prywatną. Społeczne
      prowadzone są przez stowarzyszenia, fundacje i są instytucjami niedochodowymi
      tzn czesne przeznaczone jest na potrzeby szkoły.We władzach zasiadają na
      przykład zarówno rodzice obecnych i byłych uczniów jak też osoby neutralne -
      często uznane autorytety. Organ prowadzący szkołę ustala pensje dyrektora i
      nauczycieli oraz decyduje o pozostałych wydatkach.Dyrektor kieruje bieżącą
      pracą szkoły.
      Szkoła prywatna jest przedsiębiorstwem które ma przynosić dochód właścicielowi
      tak samo jak warsztat samochodowy na przykład - im większy tym lepszy. Bywa że
      uczy właściciel oraz jego żona (niekoniecznie mając super kwalifikacje) Można
      zatrudnić gorszego nauczyciela ale za mniejszą pensję bo właściciel chciałby
      kupić żonie futro. Można trzymać w szkole najgorszego chuligana jeśli jego
      czesne jest potrzebne żeby rodzina właściciela miała za co pojechać na wakacje.
      To są najbardziej skrajne przykłady i piszę to ze świadomością że istnieje
      wiele prywatnych dobrych szkól prowadzonych uczciwie i dbających o renomę.
      Tak jak szkoły państwowe tak i niepubliczne bywają lepsze i gorsze. W tych
      dobrych zawsze jest wielu kandydatów i przeprowadzana jest selekcja.
      • lineborder Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 09:50
        Pytając w innym miejscu o nikłe tempo rozwoju szkół niepaństwowych miałem na myśli szkoły społeczne. Szkół prywatnych znam zaledwie kilka. Wszystkie one nastawione są ewidentnie na zysk. Poziom i jakość nauczania są drugoplanowe, dlatego też o tego typie szkół nie mam najlepszego zdania. Natomiast powinny rozwijać się szkoły społeczne - one mają teoretycznie same zalety. Jest to praktycznie samonapędzający się mechanizm. Bez obciążeń biurokratycznych, możliwość szybkiego reagowania na potrzeby szkoły, możliwość kształtowania odpowiedniej struktury szkoły, możliwość doboru kadry nauczycielskiej (bez Karty Nauczyciela).
        • blessyou1 Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 10:07
          Może gdyby istniały bony edukacyjne czyli pieniądze idące za uczniem sytuacja
          wyglądałaby inaczej. Obecnie czesne jest po prostu za wysokie a wielu ludzi nie
          ma ochoty płacić podatków i oprócz tego finansować z prywatnej kieszeni
          edukacji dzieci (wystarczy że muszą często płacić np za prywatne leczenie)
          Niestety nie pamiętam dokładnie ale wydaje mi się że szkoły społeczne dostają
          na jednego ucznia połowę dotacji jaka idzie do państwowych. Słyszałam o
          opóźnieniach w wypłacie tych pieniędzy sięgających roku - w tej sytuacji szkoły
          utrzymują się wyłącznie z czesnego a zapewniają uczniom więcej godzin języków
          obcych oraz mnóstwo zajęć pozalekcyjnych
          • lineborder Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 13:14
            > Może gdyby istniały bony edukacyjne czyli pieniądze idące za uczniem sytuacja
            > wyglądałaby inaczej.
            Tak, to wygląda na pewną dyskryminację. Jeżeli nawet przyjąć, że o bowiązek szkolny ma pewne uzasadnienie społeczne, to faworyzowanie szkolnictwa państwowego niezbyt mi się podoba.

            > utrzymują się wyłącznie z czesnego a zapewniają uczniom więcej godzin języków
            > obcych oraz mnóstwo zajęć pozalekcyjnych
            Jeżeli dzieci mają identyczną ilość godzin obowiązkowych jak w szkołach publicznych to chcąc skorzystać z tego mnóstwa zajęć dodatkowych spędzają w szkole mnóstwo czasu. Pytam o to, bo nieraz na forum podnoszona była kwestia obciążania dzieci nadmierną ilością zajęć w szkole. Wiadomo, że im większa paleta tych zajęć - tym lepiej dla dzieci. W szkołach publicznych wymaga się aby z tzw. kółka korzystało minimum bodajże 16 dzieci - wtedy szkoła otrzymuje pieniądze na prowadzenie takiego kółka.
            • wisteria_lane Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 14:19
              Tu się wtrące, że moje dziecko w szkole spolecznej mialo tak prowadzone
              zajęcia, że praca w domu byla minimalna. Teraz w szkole państw. musi o wiele
              dlużej pracować w domu.

              Podlegam rejonowi, gdzie szkola (zespól podst.+gimn) ma pięć-sześć
              równorzędnych klas po trzydzieści i trochę osób w klasie, ale na spoleczną
              szkolę nikt się nie kusi, bo gmina w zasadzie wiejska. Nawet tanie przedszkole
              prywatne ma klopoty finansowe, przy braku miejsc w gminnym przedszkolu.
              • blessyou1 Re: szkoła publiczna a szkoła prywatna 22.12.06, 14:35
                Dokładnie tak - młodzież (piszę o gimnazjum) spędza dużo czasu w szkole ale nie
                ślęczy po nocach nad nauką i pracami domowymi w domu. W szkole o której piszę
                prace domowe zadawane są rzadko i nigdy z dnia na dzień ale z tygodniowym
                wyprzedzeniem. Nie ma obłędu z ciągłymi sprawdzianami. Uczeń może korzystać z
                wielu zajęć pozalekcyjnych ale nie musi. Czas po lekcjach jest czasem wolnym.
                Jeśli ktoś dodatkowo chodzi np do szkoły muzycznej albo trenuje jakiś sport to
                prace domowe lub przygotowanie do klasówek załatwia w weekendy. Inny woli
                odrabiać w tygodniu a w weekend wyjechać z rodzicami - jego wybór.Można oprócz
                chodzenia do szkoły realizować wszelkie możliwe pasje i czasu jakoś wystarcza.
                Nauka odbywa się w szkole a nie w domu z rodzicami, korepetytorami, sąsiadami -
                tak jak w państwowych szkołach gdzie czasem wydaje się, że uczeń chodzi do
                szkoły tylko po to aby dostawać oceny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka