Dodaj do ulubionych

Reforma Hall: sześciolatki do szkoły

    • tuwpisznazwe Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 28.04.08, 11:50
      Dzień dobry,
      Widzę, że w ferworze dyskusji nad reformą edukacji i planach posyłania
      sześciolatków do szkół, nikt nie wspomniał o tych co przebywają obecnie na
      emigracji i planują za jakiś czas wrócić.
      Ja jestem w takiej sytuacji, mieszkam za granicą, ma dziecko urodzone w
      2003 roku, planuję wracać do Polski pod koniec 2009 roku, tak aby
      przygotować dziecko do pójścia do polskiej szkoły. A tu nagle okazuje się,
      że moja córka powinna iść do szkoły rok wcześniej, bo inaczej będzie
      chodzić z maluchami.

      Moje pierwsze pytanie:
      - dlaczego takie reformy są planowane na ostatnią chwilę?
      Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę, że wiekszość ludzi ma już jakos
      zaplanowane życie i nagłe zmiany typu “za rok do szkoły, a nie za dwa lata
      jak zawsze” burzą porządek? Najgorsze jest to, że nikt nie wiem czy ta
      reforma będzie przeprowadzona czy obalona i czy w takim razie ja mam teraz biec
      do szefa i renegocjować kontrakt czy też zostawić tak jak jest?

      Dlaczego reforma edukacji ma dotyczyć dzieci już w toku edukacji, a nie
      dzieci urodzonych w 2009 roku? Przecież edukację planuje się od bardzo
      wczesnego dzieciństwa i niejedna mama będzie protestować, mówiąc, że
      “Gdybym wiedziała, że moje dziecko ma iść rok wcześniej do szkoły, to bym
      je wysłała wcześniej do przedszkola”. A teraz, nie da się cofnąć czasu.

      Protestuję przeciwko zmianom reguł w trakcie gry. Wszelkie reformy powinny
      dotyczyć dzieci, które dopiero się urodzą, w 2009 lub 2010, a nie tych
      które już za chwile pójdą do szkoły. (I co gorsza NADAL nie wiadomo czy
      pójdą wcześniej czy też reforma padnie, ale co się wszyscy nadenerwują to
      nikogo to nie obchodzi).

      Druga sprawa:
      czy pani Minister w rządzie pana Tuska, który tak bardzo chce żeby Polacy
      wracali z emigracji, ma jakiekolwiek pomysły na to jak wyrównywać szanse
      dzieci, ktore wracają z rodzicami z zagranicy i być może nawet nie mówią
      poprawnie po polsku?! Czy są przewidziane w reformie jakieś środki na
      zajęcia wyrównawcze z języka polskiego w szkole dla sześciolatków?!
      Chciałabym bardzo zobaczyć propozycje pani Minister dla tysięcy polskich
      dzieci wracających do domu z emigracji, a nie koncentrować się tylko na
      wyrównywaniu PGRów.

      Pozdrawiam
    • katastrofa2008 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 28.04.08, 23:25
      W propozycji reformy pani minister Hall jest tylko jeden
      imperatyw: "W 2009r. sześciolatki PÓJDĄ do szkoły". Gotowe mają być
      dzieci, rodzice, a co do szkoły, to ona co najwyżej POWINNA. Jak
      zauważa większość rodziców, reforma to lista pobożnych życzeń, na
      których realizację jest JESZCZE!? cały rok. Przerażenie budzi
      przekonanie pani minister o powszechnym poparciu dla tak
      zaplanowanej reformy. I dlaczego tak cicho w mediach na temat tych
      absurdalnych planów! Przecież to jest rewolucja! Tak wiele jest do
      zrobienia w szkołach i w zakresie dostępności edukacji
      przedszkolnej. Przesunięcie wieku edukacji szkolnej powinno być
      OSTATNIM, a nie pierwszym etapem zmian. Gdzie protestować, aby głosy
      sprzeciwu trafiły do MEN?
      • graz.ka Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 28.04.08, 23:58
        Lokalnie u posłów PO? To jest decyzja polityczna.
        • yayka gdzie protestować? 29.04.08, 00:32
          Może warto zamiast od razu protestować trochę "przetestować" MEN i
          samorządy (na barki których MEN chce zepchnąć zapewnienie warunków
          do nauki) na okoliczność zapowiadanych zmian (na lepsze)?

          Szczególnie w miastach, gdzie samorządy próbowały/próbują przenieść
          zerówki do szkół, zapewniając buńczucznie, że przecież warunków nie
          polepszą, ale też nie pogorszą albo składając puste obietnice, że
          zdążą szkoły przygotować (jak MEN)... Wszędzie tam odbyły się
          protesty rodziców (skuteczne, choć teraz np. w W-wie samorząd łamie
          dane obietnice i na gwałt likwiduje "0" w niektórych dzielnicach w
          predszkolach)
          Drodzy Rodzice, wysyłajmy do MEN i urzędów miejskich (Wydziałów
          Edukacji) a także do Komsji Edukacji przy Radach Miast podania o
          udzielenie informacji na temat obecnego stanu szkoły rejonowej
          (ilość klas "0", czy nauka jest zmianowa, czy jest kontynuacja
          nauczyciela, warunki swietlicowe i klasowe, godziny pracy świetlicy,
          plac zabaw, toalety dla 6-latków przy klasie, zajęcia dodatkowe,
          ilość godzin pracy logopedy na użytek dzieci 6-letnich,
          diagnozowanie trudności szkolnych i terapia pedagogiczna, szafki na
          książki i zeszyty w klasach itd.) oraz planach zmian na wrzesień
          2009 w związku z reformą i jej założeniami (zwiększeniem liczby
          oddziałów klasowych, innym zakresem programowym, zmiana warunków
          nauczania jako kompetencje samorządów i szkół bezpośrednio).

          Wielokrotnie w Gdańsku przekonaliśmy się, że WE, urzędnicy nie
          wiedzą jaki jest stan podlegających im szkół a nawet publicznie
          dyrektor WE przyznał, że urząd nie jest w stanie sporządzić raportu
          stanu szkół publicznych w mieście. To dobitnie uświadomiło radnym,
          dziennikarzom, rodzicom, politykom, że pomysł (likwidacji zerówek w
          przedszkolach) nie jest dobrze przygotowany, wręcz bezpodstawny.
          Warto sprawdzić czy coś się zmieniło.
          Warto wiedzieć, czy samorządy mają jakiś "plan awaryjny" na wypadek
          wprowadzenia reformy.
          Warto pokazać, że my rodzice będziemy żądać informacji na temat
          edukacji naszych dzieci - mamy do tego prawo (Karta Praw Dziecka).
          Warto dać znać, że nie traktujemy obietnic MEN jak pustych haseł
          wyborczych - chcemy widzieć ich realizację ("zdążymy się
          przygotować") i chcemy z nich rozliczać.
          Odpowiedzialny rodzic nie daje kredytu zaufania w sprawie swoich
          dzieci - bez pokrycia.
          Gdybyśmy chcieli potem protestować brak odpowiedzi właściwych
          organów na takie zapytanie jest ważnym argumentem lekceważenia
          naszych praw, a jeśli uzyskamy konkretną odpowiedź - jak myślice
          jaką szkolną rzeczywistość to pokaże?

          pzdr, MMK

          www.szeciolatki.tox.pl
          • yayka pisanie coś jednak daje 29.04.08, 00:51
            Jeszcze chciałam się odnieść do wcześniejszego głosu na forum, że
            pisanie nic nie da.
            Zapraszam na www.szeciolatki.tox.pl, gdzie można zobaczyć, że w
            ciągu miesiąca pracy osób głównie piszących (maile, ulotki oddawane
            do rąk na sesji Rady Miasta, pisma do wiadomości Rady Miasta,
            ogłoszenia w przedszkolach, ulotki dla rodziców, listy z prośbą o
            opinię w sprawie, z prośbą o popracie, żądania wyjaśnienia,
            informacji, interwencji, zestawienia warunków w szkołach, wypowiedzi
            medialnych urzędników przeczących sobie dzień po dniu - podobnie jak
            minister Hall, składających obietnice itd.) udało się przeprowadzić
            akcję nagłaśnijącą problem, pokazującą nie tylko emocje, ale i
            merytoryczne podłoże protestu, a przede wszystkim głównie pisząc i
            posługując się mocnymi argumentami merytorycznymi udało nam się
            przekonać radnych PO do naszych rodzicielslich racji - radnych
            stanowiących w Gdańsku większość i którzy początkowo uważali nasz
            protest za bezzasadny.
            Nie odbyła się żadna czynna (manifestacje, okrzyki itd.) akcja
            protestacyjna w tej sprawie, a jednak radni PO w końcowym efekcie
            naszego "pisania" nie poparli pomysłu władz, żeby choć 50% zerówek w
            przedszkolach zlikwidować.
            Przekonaliśmy się, że do urzędników i polityków trafia język liczb,
            danych statystycznych i przyjmowanych do rejestru pism w sprawie, na
            które ustawa nakazuje im odpowiedzieć i pod odpowiedzią się
            podpisać... To porusza ich wyobraźnię bardziej niż tylko grupa ludzi
            z transparentami w przededniu podejmowania decyzji, na rzecz której
            MEN jeszcze rok będzie w politycznych kręgach lobbował, agitował :-(

            www.szeciolatki.tox.pl
    • wj_2000 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 00:49
      Większość problemów z "tsunami" jakie przetaczać się będzie przez
      system szkolny, czyli spietrzenia dwóch roczników na jednym poziomie
      kształcenia można rozwiązać w banalnie prosty sposób.
      Należy cel jakim jest obniżenie wieku rozpoczynania szkoły rozłożyć
      na etapy.
      Na przykład:
      W roku 2009 zapraszamy do szkoły wszystkie dzieci urodzone w roku
      2002 (miedzy pierwszym stycznia 2002 a 31 grudnia 2002) I DODATKOWO
      dzieci urodzone pomiedzy 1 stycznia 2003 i 28 lutym 2003.
      Liczba dzieci zwiększa sie tym sposobem o 1/6, czyli o niecałe 17% a
      nie o 100% !!!!!!!!!!!!!!!!!
      Rozpiętość wieku nie jest od 5,5 do 7,5 jak tu ktoś napisał, a
      wzrasta tylko o DWA miesiące. (Zauważmy, że rozpietość 12 miesięcy
      istnieje zawsze, skoro dzieci rodzą się cały rok, a nabór do szkoły
      jest tylko raz do roku).
      W roku 2010 zapraszamy do szkoły dzieci urodzone w roku 2003
      (faktycznie tylko te urodzone po 1 marca, bo starsze już do szkoły
      poszły rok temu) i w roku 2004 pomiędzy 1 stycznia a 30 kwietnia.
      Znów są to dzieci urodzone w ciągu kolejnych 14 miesięcy. Nie jest
      ich przesadnie dużu. W roku 2011 podobnie, a w roku 2012 do szkoły
      maja przyjść dzieci urodzone przed 31 sierpnia 2006 roku. Czyli
      dzieci, które w dniu rozpoczęcia roku szkolnego mają ukończone 6 lat.

      I można by na tym poprzestać.
      • graz.ka Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 08:04
        Pomysł zapewne dobry, ale Minister Hall wycofała się z takiego
        etapowego przejścia "przez reformę".
        • gdabski Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 08:51
          Konkretnie, to uznała, że rodzice sami rozłożą reformę na dwa lata, zgadzając
          się lub nie na pójście dziecka do szkoły w wieku 6 lat.

          A rozkładanie reformy na jeszcze więcej lat, np. 6 jak się tu proponuje, w
          praktyce nie wyjdzie. Zaraz będą głosy, że się rozdziela przyjaźnie z
          przedszkola itd. W ostatniej klasie "przejściowej" dzieci z rocznika starszego
          stanowiłyby ledwie jedną siódmą, a to, jak widać po postach na tym forum, się
          niektórym rodzicom nie podoba. W wyniku szumu medialnego wzrasta świadomość
          możliwości przyspieszenia lub odroczenia obowiązku i rodzice i tak kierowaliby
          się swoją (lub specjalisty) oceną dojrzałości dziecka i jeszcze innymi
          względami, a nie ministerialnym grafikiem.

          /Gdabski
          • ada16 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 12:47
            Tylko, że nie zgadzając sie na pójście - przypinasz swojemu dziecku
            łatkę "opóźnionego"
            • forrek Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 13:20
              To nieprawda. Jakiego opóźnionego? To obecnie jeśli chcesz możesz posłać dziecko
              wcześniej, cała reszta jest normą.
              Ciekawe tylko jest założenie, że połowa rodziców pośle dziecko wcześniej. A
              jeśli pośle tylko 30%? Aby uniknąć nawału rocznika należy rozłożyć wdrożenie
              reformy na 3-4 lata. Aby nie rozdzielać przyjaciół/znajomych - wystarczy
              wyznaczyć obowiązkowo 25% dzieci z rocznika do szkoły, a innych dopuścić jeśli
              rodzice chcą.
              • ada16 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 13:31
                Przecież ząłożenie jest takie , ze do szkoły póda 6 latki.
                Chyba, że rodzice wystąpią o odroczenie.
                A dziecko odroczone=dziecko opóźnione.
                • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 14:29
                  Ta reforma nie może być nazywana "reformą" ,skoro ma pozostac w dyspozycji
                  samorządów.
                  Jest tozalecenie ministerstwa edukacji.
                  W obecnym stanie gdzie jest brak budynków i nauczycieli nie pozwala na swobodne
                  umieszczanie dzieci w szkołach i przedszkolach,zalecenie jest w większości
                  niewykonalne,a zatem nie da się stworzyć standardowego programu nauczania ani w
                  erówkach przedszkolnych ani w szkolnych.
                  Jak ktoś już napisał każde dziecko idywidualnie dojrzewa i jest bardziej skłonne
                  do systemu szkolnego lub przedszkolnego-pozwólmy mu na to.
                  Skończmy przydzielanie rocznikowe,rodzic powinien mieć wolny i niczym nie
                  przymuszony wybór czy dziecko 5-7 letnie pośle do przedszkola,zerówki czy 1
                  klasy.Taka gotowość może ocenić rodzic bądź znawca tematu(np psycholog szkolny).
                  Obecnie wszyscy skupiają się na liczebności i sprawach wyżu demograficznego.A
                  nikt nie próbuje zintegrować systemu 1-klasy z systemem przedszkolnym.
                  Nie ma znaczenia ile dziecko ma lat gdy pójdzie do szkoły,ale ma ogromne
                  znaczenie czy chociaż przez rok chodziło do wcześniej do przedszkola.

                  Aby system przedszkolny był zintegrowany ze szkolnym nie może być podziałów na
                  zerówki szkolne i przedszkolne-powinny działać na tej samej zasadzie ,czyli na
                  zasadzie dostosowanej do dzieci tam przebywających niezależnie od ich wieku.

                  Aby uniknąć problemów rocznikowych,należy ju teraz zmodyfikować system
                  prowadzenia zajęć w zerówkach i 1 klasach ,tak aby był gotowy zarówno na dzieci
                  które chodziły do przedkszkola i zerówki jak i na te kóre z jakiegoś powodu nie
                  chodziły.

                  Dziecko niezależnie od wieku musi zacząć edukację od zerówki a nie od 1 klasy.
                  A to wymusza pewną zmianę w myśleniu jaka istniała w polskim systemie edukacji
                  czyli układania klas rocznikami.

                  W tym momencie rodzice staną przed wyborem albo posłać 5,6 latka do zerówki
                  teraz albo 7 latka do zerówki za rok-tak czy owak zerówka nikogo ominąć nie
                  może,obojętnie czy będzie ona w szkole czy w przedszkolu.Mam nadzieję że
                  wszyscy mnie rozumieją
                  • ada16 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 29.04.08, 15:33
                    Nie będzie to zalecenie, a zarządzenie Ministra i obowiązek
                    posłanie 6 latka do I klasy szkoły podstawowe.
                    ( nie do klasy "0".

          • wj_2000 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 06.05.08, 12:03
            gdabski napisał:
            > A rozkładanie reformy na jeszcze więcej lat, np. 6 jak się tu
            > proponuje, w praktyce nie wyjdzie. Zaraz będą głosy, że się
            > rozdziela przyjaźnie z przedszkola itd.

            Jak trudno czytać ze zrozumieniem.
            Po pierwsze proponuję obniżyć wiek szkolny nie o 12 miesięcy, a o 8.
            Czyli przyjąć zasadę, podobną jak w przedszkolu. Przyjmujemy te
            które 1 września UKOŃCZYŁY 6 lat (w przedszkolu 3).
            To by powowdowło, że dzieci z grupy by się NIE rozdzielały i
            wszystkie bez względu na miesiąc urodzenia chodziłyby 3 lata do
            przedszkola. To DZISIAJ w grupie przedszkolnej jest 1/3 dzieci
            urodzonych po 1 września z wcześniejszego rocznika i 2/3 dzieci z
            rocznika późniejszego. System rocznikowy w szkole ROZDZIELA i będzie
            rozdzielał na wielką skalę dzieci zaprzyjaźnione w przedszkolu.

            Dalej, skoro obniżka o 8 miesięcy to (przy założeniu że przesuwamy
            granice o 2 miesiące) to transformacja trwałaby 4 lata i byłaby
            niemal niezauważalna! Z roku na rok mniej dziecięcych przyjaźni z
            przedszkola by się "rwało".

            Można ewentualnie reformę rozciągnąć na 2 lata przyjmując w roku
            2009 we wrześniu dzieci z roku 2002 i te urodzne między styczniem a
            kwietniem roku 2003. A w kolejnym roku WSZYSTKIE które będą
            pierwszego września miały ukończone 6 lat. I już. Reforma wdrożona.

            Przy takim systemie do klasy pierwszej przyjęte będą w 2 latach
            dzieci urodzone w kolejnych 16 miesiącach, czyli 133% tego co
            normalnie. Nadwyżka jest wprawdzie 2 razy wyższe niż 16,7% w
            wariancie łagodnym, ale to i tak TRZY razy mniej niż w wariancie
            TSUNAMI (200% dzieci w jednym roku).
            • danuta49 Wszystko można tylko po co;-) 06.05.08, 13:16
              Na razie nie przedstawiono żadnego racjonalnego argumentu
              uzasadniającego konieczność przeniesienia zerówek do szkól i to
              jeszcze w tak szaleńczym tempie. MEN mówi, że trzeba bo trzeba;-)
              Oświata Finlandii uchodzi za najlepszą w Europie, a u nich do szkoly
              idzie się w wieku 7 lat!!!
    • graz.ka Projekt reformy programowej 29.04.08, 23:36
      opracowany przez Polskie Centrum Origami:
      www.origami.org.pl/index.phtml
    • mimi.0 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 30.04.08, 11:04
      Ogólne założenia reformy nie są złe. Uważam, ze dostęp do edukacji przedszkolnej
      powinien być bardzo szeroki. Jednak obawiam sie, że zmiany będą wprowadzone, jak
      zwykle, zbyt szybko i bez odpowiedniego przygotowania, na zasadzie: wprowadzimy,
      a potem jakoś sie ułoży...
      Gdy dojdzie do realizacji zadań większość szkół sobie z nimi po prostu nie
      poradzi, a gminom znowu zabraknie pieniędzy. Najgorsze jest to, że królikami
      doświadczalnymi w tym wypadku będą małe dzieci.
      Jestem mamą i nauczycielką.Potrafię realnie ocenić możliwości znanych mi szkół i
      wiem na pewno, że nawet jeśli niektóre samorządy staną na głowie, to nie
      zapewnią dzieciom 6-letnim warunków, o których pani minister nas przekonuje. W
      wypadku mojej gminy nie da rady przez rok stworzyć oddzielnych świetlic dla
      małych dzieci, wyposażyć ich. Obecnie świetlice i stołówki mieszczą się w tych
      samych pomieszczeniach. Nie wyobrażam sobie mojej córki, której przyszłoby
      cisnąć się na jednym krzesełku z kilkoma koleżankami, gdy w tym czasie starsze
      dzieci i młodzież z gimnazjum będą jadły np. obiad. A taka jest rzeczywistość,
      znam ją z autopsji.
      Chcemy dogonić zachód, ale tam, po prostu, mają pieniądze!
      Mój siostrzeniec poszedł w Belgii do I klasy jako sześciolatek.Klasa liczyła 12
      osób, a oprócz nauczycielki, dziećmi zajmowała się pomoc (jak u nas w młodszych
      grupach przedszkolnych), czyli na jedną panią przypadało 6 dzieci.Dzieci miały
      do dyspozycji pracownie: plastyczną, komputerową, kuchnię do zajęć np. z
      pieczenia ciasteczek... My możemy o tym tylko marzyć!!!!
      Jak pracować w klasie, gdzie dzieci będą bardzo zróżnicowane pod względem
      rozwoju w każdej sferze, zwłaszcza emocjonalnej i społecznej?To dopiero będą
      różnice miedzy najzdolniejszymi (którzy najczęściej nudzą sie w takich klasach),
      a tymi słabszymi!W dodatku ma ich być tylko do 25 osób-to żart, prawda?Już teraz
      takie są przepisy, a ja w swojej klasie mam 30 osób.Gmina oszczędza i łączy klasy.
      Pani minister odejdzie, a my, rodzice, nauczyciele, a zwłaszcza dzieci, będziemy
      w praktyce przekonywać sie o tym, że politycy i teoretycy nie zawsze mają rację
      i nie potrafią realnie ocenić możliwości naszego kraju.Polska, to nie tylko
      wielkie miasta, małe, biedne gminy, gdzie pieniądze wydaje sie na inne cele niż
      oświata.Niestety...
      • izzo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 30.04.08, 13:13
        Zgadzam się z tym w stu procentach. Największą reformą i jedyną potrzebną w
        Polsce byłoby dostosowanie wszystkich szkół do normalnych standardów. Klasy
        mniej liczne, właściwa baza, właściwie opłacani specjaliści, własciwa opieka
        psychologiczno-logopedyczo-terapeutyczna. I to już by wystarczyło, żeby oświata
        odżyła. Żaden nowy program nie jest potrzebny, trzeba tlko dzieciom i
        nauczycielom stworzyć odpowiednie warunki do nauki i pracy. Żeby wreszcie było
        normalnie.

        >Polska, to nie tylko wielkie miasta, małe, biedne gminy, gdzie pieniądze wydaje
        sie na inne cele niż oświata.Niestety...
        >

        Niestety nawet w wielkich miastach są szkoły lepiej wyposażone i kiepsko
        wyposażone. Obok szkół z basenami i świetlicami są szkoły, gdzie dzieci gnieżdżą
        się w nieremontowanych od wybudowania szkoły budynkach z jedną małą salą
        gimnastyczną. Samorządy nie dają rady dostosować wszystkich szkół do normalnego
        poziomu już teraz, nie wspominając o warunkach, które obeicuje czy też proponuje
        pani minister. Przecież nie o to chodzi, żeby w mieście stu- czy
        dwustutysięcznym wypucować według standardów pani minister kilka szkół, resztę
        pozostawiając na bliżej nieokreśloną przyszłość. Bo przecież do każdej z tych
        szkół chodzą dzieci i to każdego roku.
    • katastrofa2008 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 01.05.08, 02:01
      Argumentacja, za obniżeniem wieku rozpoczęcia nauki w polskiej
      szkole, oparta na "bo tak jest w Europie", to kompletny absurd. Czy
      w państwach Europy zachodniej szkoły wygladają tak jak w Polsce (nie
      o budynki oczywiście chodzi)? Żeby zauważyć różnice, wystarczy
      obejrzeć programy dla dzieci, emitowane także u nas, a realizowane w
      innych krajach. Mam wrażenie, że MEN chce zrobić coś, żeby nazywało
      się, że reformuje szkolnictwo (pod zaszczytnymi hasłami). Po
      dzisiejszym werdykcie nad gimnazjalistami, co raz mniej wierzę, że
      głosy społecznej konsultacji zostaną wzięte pod uwage. Otrzymaliśmy
      kolejny dowód, że w naszym kraju nie szanuje się pojedynczego
      człowieka, głos tysiąca też się nie liczy. Gdzie jest punkt
      odcięcia, przy którym głosy obywateli są brane pod uwagę? Gdy
      obywatel głosował w wyborach i wybierał PO, to miał rację, liczono
      się z jego głosem i liczono na jego głos. Teraz już racji mieć nie
      może.
    • danuta49 "Reforma" Hall=koncert pobożnych życzeń! 01.05.08, 04:22
      Wszytsko jest tu wzięte z powietrza - nawet rzekoma pilna potrzeba
      poslania 6-latków do szkoly nie ma żadnego uzasadnienia.Bo to
      prawdziwe(pracownik pracuje rok dlużej) jest śmieszne - za
      kilkanaście lat spelni się hipoteza 20%-805(wobec komputeryzacji
      potrzene będzie 20% sily roboczej, nie wiadomo co zrobić z 80%-
      proporcje mogą oczywiście być np.25-75,ale problem będzie podobny!)i
      ten rok pracy nikomu do niczego nie będzie potrzebny.Będą za to
      dobrze (rzeczywiście(!)dobrze) wyksztalceni pracownicy!


    • graz.ka Głos rodziców w dyskusji: 01.05.08, 10:20
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5170052.html?as=1&ias=2&startsz=x

      Wklejam tekst, bo zdarza się, ze archiwizowane znikają.

      ...
      Bunt mam
      Aleksandra Pezda 2008-04-30, ostatnia aktualizacja 2008-04-30
      11:56:56.0

      - Skoro moje miasto stać na stadiony na Euro 2012, to stać je
      również na dobrze wyposażone szkoły, także dla dzieci w zerówce -
      mówi Maja Majewska-Kokoszka, liderka zbuntowanych rodziców w Gdańsku


      Nie znali się wcześniej, każdy mieszka w innej dzielnicy, dzieci
      chodzą do innych przedszkoli. W gazetach przeczytali, że zerówki
      będą w tym roku przeniesione do szkół. Nikt ich nie pytał o zdanie.
      Więc skrzyknęli się sami przez internet. Nie agitowali w mieście,
      nie pikietowali, nie krzyczeli. We czworo założyli stronę
      internetową (Szesciolatki.tox.pl), wywiesili jej adres w gdańskich
      przedszkolach i zebrali 1,6 tys. podpisów rodziców. Zablokowali
      decyzję miejskich urzędników. Teraz dyskutują z MEN o tym, czy w
      ogóle warto posyłać sześciolatki do szkół.

      Rozmowa z Mają Majewską-Kokoszką, liderką zbuntowanych rodziców z
      Gdańska

      Aleksandra Pezda: Walczyliście, żeby w Gdańsku w tym roku nie
      przenosić zerówek z przedszkoli do szkół. Dlaczego?

      Maja Majewska-Kokoszka: Moja córka ma pięć lat, chodzi do
      publicznego, bardzo dobrego przedszkola z lekcjami gry na skrzypcach
      itp. Mąż pracuje, ja pracuję i studiuję zaocznie, a to przedszkole
      może się zaopiekować naszym dzieckiem w godz. 6-18. Nie korzystamy z
      tak dużego limitu codziennie, ale często się przydaje. W rejonowej
      szkole, do której miasto chciało od września posłać moją córkę,
      świetlica jest czynna w godz. 8-16.30. I nie dla każdego,
      pierwszeństwo mają: dzieci z rodzin patologicznych, dzieci
      nauczycieli i te, których rodzeństwo już chodzi do danej szkoły.
      Moje dziecko odpada.

      O planach miasta dowiedziałam się w marcu z gazet. Nie miałam szans
      posłać dziecka do szkoły prywatnej, bo w Gdańsku na miejsce czeka
      się dwa lata. Urząd miasta nie przeprowadził wcześniej żadnej akcji
      informacyjnej, nie było spotkań z rodzicami. Odebrano mi możliwość
      wyboru, więc postanowiłam walczyć. Poprzez forum waszej "Gazety"
      skontaktowałam się z innymi rodzicami. Przekonywaliśmy gdańskich
      radnych, że nie zostali wybrani dla urzędników, tylko dla
      mieszkańców. Zadecydowało spotkanie, na którym poprosiliśmy
      urzędników edukacyjnych o wykaz szkół z konkretnymi informacjami:
      czy są świetlice, do której czynne, czy ten sam nauczyciel będzie
      uczył dzieci w następnych klasach, do której godziny będą trwały
      lekcje? Odpowiedzieli, że nie są w stanie tego przygotować, że
      musimy w każdej ze szkół pytać osobno. Radni w końcu zrozumieli, że
      miasto nie ma dobrej oferty dla naszych dzieci, że nie jest gotowe
      na tak poważną zmianę.



      Jesteście przeciwni, żeby sześciolatki poszły do szkoły?

      - Nie, wcale. Chcemy jednak, żeby szkoły były do tego dobrze
      przygotowane. Bo jeśli fundujemy dzieciom taką zmianę, to musi to
      być zmiana na lepsze. Inaczej to absurd. Tymczasem z przerażeniem
      czytam wypowiedzi minister Hall: że dzieci sześcio- i siedmioletnie
      w 2009 r. będą się uczyły tego samego, w jednej klasie. Pytam -
      dlaczego moje dziecko, wtedy już po dobrej zerówce, ma się cofać i
      nudzić w szkole? Za karę?

      MEN twierdzi, że dostosuje programy

      - Ciekawe, jak to zrobi dla dwóch różnych roczników w jednej klasie?
      Minister Hall uspokaja też: zrobimy tak, żeby nauczyciele z
      przedszkola mogli uczyć w klasach 1-3. To znaczy, rozszerzymy im
      uprawnienia. Czy to jest to samo co podniesienie poziomu
      kwalifikacji, czy tylko dostosowanie do nowych wymogów? Nie zadowala
      mnie stwierdzenie, że nauczyciel będzie miał gwarancje, że może
      uczyć moje dziecko. Ja chcę gwarancji dla mojego dziecka. Że będzie
      chodziło do dobrej szkoły. Że zdążę przed rozpoczęciem pracy zawieźć
      je do szkoły i zostawię je tam pod dobrą opieką. Że będzie się
      uczyło rano, gdy jest wypoczęte, a nie na drugą zmianę, że nikt go
      nie będzie szturchał na korytarzu i w toalecie, że w ładny dzień
      wyjdzie pod opieką na dwór, że nie będzie dźwigać rujnującego
      kręgosłup tornistra.

      MEN obiecuje, że spełni większość z tych warunków

      - Podobno. Ale jak słyszę w wywiadach, min. Hall liczy na to, że
      szkoły będą dobrze przygotowane do przyjęcia sześciolatków, bo
      samorządy to załatwią. Przykład Gdańska pokazuje, że samorządy nie
      są przygotowane. Na jakiej podstawie mamy wierzyć, że za rok będą
      przygotowane lepiej? I kto mi odpowie na pytanie: jak ten podwójny
      rocznik, w którym MEN umieści moje dziecko, będzie się uczył w już
      przepełnionych gimnazjach? Skąd miejsce w liceach dla tylu
      absolwentów? Myślenie MEN jest krótkowzroczne. Może i na Zachodzie
      sześciolatkom w szkole jest dobrze, ale ja znam szkoły w Szwecji -
      one wyglądają dużo lepiej niż nasze.

      To może lepiej posłać dzieci do szkoły prywatnej?

      - Ale dlaczego? Płacę podatki i mam prawo wymagać, żeby moje dziecko
      korzystało ze szkoły publicznej. Jeśli się wszyscy postaramy, to i
      szkoła publiczna będzie dobra. Najlepszą szkołą w województwie
      pomorskim jest szkoła numer 18 z Gdańska, publiczna, a nie prywatna.

      Polityka prorodzinna powinna polegać na wspomaganiu rodziny w jej
      codziennym życiu - utrzymaniu rodziny i wychowywaniu dzieci.

      Rząd nie ma pomysłu, jak dogonić czołówkę UE w upowszechnieniu
      edukacji? Proszę, oto pomysł: niech w każdym mieście deweloper
      stawiający większe osiedle wybuduje przedszkole, a miasto je
      wyposaży.

      Skoro moje miasto stać na stadiony na Euro 2012, to stać je również
      na dobrze wyposażone szkoły. Istnieje ewidencja ludności, władze
      doskonale wiedzą sześć lat przed wejściem rocznika do szkoły, ile
      miejsc należy przygotować, aby dzieci nie musiały uczyć się na
      zmiany. Ile pieniędzy zabezpieczyć w budżecie, aby zatrudnić więcej
      nauczycieli i szkoły wyposażyć. Czas najwyższy, by politycy myśleli
      długofalowo o sprawach dzieci. Bo my, rodzice, robimy to na co
      dzień. I nie mamy zamiaru nagle patrzeć na życie w czteroletnim
      systemie wyborczym - samorządowym czy rządowym.

      Dlaczego w Gdańsku wam się udało?

      - Cóż, okazało się, że i radni mają sześcioletnie dzieci, ha, ha. Że
      wśród rodziców są prawnicy, którzy dobrze doradzą, o co i jak można
      walczyć. No i że rodzicami są też przedszkolanki. O tym, że mam
      rację, przekonała mnie nauczycielka, która na spotkaniu z
      urzędnikami powiedziała otwarcie: "Moje dziecko nie będzie chodziło
      do takiej szkoły". Radni wprawdzie przyznali się, że posyłają dzieci
      do prywatnych przedszkoli, ale zrozumieli nasz problem. I
      zrozumieli, że nic tak nie boli rodzica jak krzywda jego dziecka. A
      potem tacy skrzywdzeni rodzice idą głosować... Poparł nas poseł
      Jarosław Wałęsa, Bogdan Lis i senator Rachoń. Tylko nie prezydent
      Gdańska Paweł Adamowski, którego dziecko też ma pięć lat. Ciekawa
      jestem, czy pośle je do szkoły publicznej...

      A na początku urzędnicy samorządowi w ogóle nie chcieli z nami
      rozmawiać. Przez trzy tygodnie musieliśmy się starać o rozmowę z
      prezydentem. Napisaliśmy też do premiera Donalda Tuska i do minister
      edukacji - nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi.


      Co mogą zrobić inni rodzice?

      - Zaangażować się. Rady rodziców w szkołach są martwe - zbierają
      pieniądze na wycieczki. Może czas, żeby się wreszcie zainteresowały
      jeszcze innymi sprawami. My w Gdańsku nie odpuścimy. Pilnujemy teraz
      sprawy prywatyzacji przedszkoli. Bo odbywa się bez jasnych zasad. I
      zakładamy stowarzyszenie, bo bez tego nikt się nie będzie z nami
      liczył.

      Czy rodzice w polskiej szkole w ogóle się liczą?

      - Nasz protest pokazał, że się liczą, o ile są dobrze zorganizowani
      i stanowczy. Ale w sprawach dotyczących uczniów rodziców nie
      traktuje się w Polsce jako strony zainteresowanej. Formalnie ani
      MEN, ani samorząd nie muszą się liczyć z naszymi opin
      • graz.ka Re: Głos rodziców w dyskusji - cd 01.05.08, 10:22
        Czy rodzice w polskiej szkole w ogóle się liczą?

        - Nasz protest pokazał, że się liczą, o ile są dobrze zorganizowani
        i stanowczy. Ale w sprawach dotyczących uczniów rodziców nie
        traktuje się w Polsce jako strony zainteresowanej. Formalnie ani
        MEN, ani samorząd nie muszą się liczyć z naszymi opiniami. Zmiany
        ustawowe albo rozporządzenia wysyłane są do tzw. konsultacji
        społecznych, czyli specjalistów, przedmiotowców, do ZNP. A czy MEN
        zostało powołane do ochrony praw nauczycieli, czy przede wszystkim
        dla uczniów?

        PO chce reformy dla najmniejszych dzieci. I jaki ma argument? Że
        samorządy nie radzą sobie z miejscem dla sześciolatków w
        przedszkolach, dlatego potrzebna jest reforma. Absurd! Czy w tej
        sprawie były jakieś prognozy? Nie słyszałam. MEN powołuje się na
        badania Świętokrzyskiej Akademii Pedagogicznej, ale tylko we
        fragmentach, gdzie naukowcy uznali, że sześciolatki dojrzały do
        szkoły. Pomija treści, gdzie wprost jest napisane, że jeśli szkoła
        jest niedobrze wyposażona, to w porównaniu z przedszkolem daje dużo
        gorszy start dzieciom.

        Wzywam rodziców - nie pozwólmy wszystko jedno jakiemu rządowi ,by
        dokonywał pospiesznych eksperymentów na naszych dzieciach, a nam
        jedynie pozwalał się wypowiadać na forach internetowych! Żądajmy,
        byśmy mogli stawiać warunki i być partnerami w dyskusji nad sprawami
        dotyczącymi bezpośrednio nas, naszych dzieci i naszej codzienności!



        Gdańskie postulaty rodziców

        Płacę podatki, mam prawo wymagać dla mojego dziecka w szkole:

        • mniej liczebnych klas

        • jednozmianowej nauki

        • jednego nauczyciela dla rocznika w klasach 0-3

        • placu zabaw dla maluchów, a nie boiska razem z 12-latkami

        • odrębnej świetlicy czynnej od 6.30 do 17, z dwoma opiekunami, tak
        by część dzieci mogła wyjść z jednym na dwór

        • gimnastyki korekcyjnej

        • zajęć logopedycznych

        • nowego programu nauczania, innego niż w obecnych klasach
        pierwszych

        • na nowo przeszkolonych nauczycieli - dotychczasowa praca w
        klasach 1-3 to za mało, by poznać potrzeby i możliwości
        intelektualne sześciolatka

        • procentowego określenie czasu na naukę i zabawę w ciągu dnia

        • klas wyposażonych w miękki dywan, z wydzielonym miejscem do
        zabawy na podłodze, siedziska i zabawki


        • ?szafki dla każdego dziecka na podręczniki

        • zniesienia obowiązku codziennego odrabiania lekcji

        • dostępu do szkolnej stołówki pod opieką nauczyciela, otwartej w
        innym czasie niż dla starszych dzieci

        • wycofania ze szkół automatów ze słodyczami i napojami gazowanymi

        • ciepłej herbaty, wody do picia w świetlicy

        • odrębnych sanitariatów

        • zajęć wyrównawczych dla sześciolatków z trudnościami w
        koncentracji i adaptacji


        Aleksandra Pezda
        • e-ftalo Re: Głos rodziców w dyskusji - cd 02.05.08, 16:56
          >niejedna mama będzie protestować, mówiąc, że
          >"Gdybym wiedziała, że moje dziecko ma iść rok wcześniej do szkoły, to bym
          >je wysłała wcześniej do przedszkola"

          To samo dotyczy 7-latków.JE RÓWNIEŻ TRZEBA POSŁAĆ DO PRZEDZKOLA!!!
          Mama która nie posyła dziecka,skazuje go na kłopoty w niedostosowanej szkole.
          Nie ma znaczenia 6,7, czy 8,to jest podobny wiek i podobne problemy.

          Ale przecież jak nie poślesz 6-latka do szkoły tylko do zerówki-to i tak to
          zrobisz,reformy nic tu nie dadzą i tak nikogo to nie obchodzi,rodzice nie poślać
          dzieci do placówek gdzie nie ma miejsca,poślą je do przedszkolnych zerówek.Ważne
          żeby posłali,a nie siedziały dzieci w domu.

          >środki na
          >zajęcia wyrównawcze z języka polskiego

          a czy 7-latki które nie były w zerówce mają zajęcia wyrównawcze z zakresu
          zerówki?Jeśli nie to znaczy że pora to zmienić.

          >pomysł (likwidacji zerówek w przedszkolach) nie jest dobrze przygotowany, wręcz
          bezpodstawny.

          A na dodatek bezsensowny i sprzeczny z logiką.Przecież Europa zachodnia ma
          warunki szkolne podobne do nszaych przedszkolnych.Zatem sens miałoby
          przeniesienie klas 1-3 do przedszkoli a nigdy na odwrót.

          To już dobitny przykład nonsensu tej reformy o ile faktycznie chodzi o to co pisze.
          Podejrzewam jednak że oficjalne komunikaty rozmijają się z faktycznymi pracami
          nad reformą ,ma to na celu właśnie publiczną dyskusję i uświadomienie rodzicom
          aby nie trzym,ali dzieci w domach tylko posyłali do zerówek.
        • cbkemot Re: Głos rodziców w dyskusji - cd 08.05.08, 06:07
          graz.ka napisała m.in.:

          >>> Gdańskie postulaty rodziców <<<

          >>Płacę podatki,
          Zawsze za duże, co? I oprócz darmowej oświaty na ekskluzywnym
          poziomie, żądam osobistego policjanta, brygady wojska do ochrony,
          darmowych dróg i autostrad (oświetlonych, bez dziur i
          posprzątanych), darmowych, albo prawie darmowych przejazdów PKP, MPK
          itp. itd.

          >>mam prawo – proszę o konkrety: zapis w Konstytucji, ustawa,
          paragraf?

          >>wymagać – chyb raczej „oczekiwać” na miarę możliwości tego
          społeczeństwa

          >>dla mojego dziecka w szkole:

          >>• mniej liczebnych klas - to znaczy? Jak licznych Waszym zdaniem?
          Zapiszcie dzieci do jakiejś wiejskiej szkółki – tam są ponoć klasy o
          bardzo małej liczbie dzieci. Szkoła taka też nie moloch – będą miały
          jak w domu. Ale na marginesie: uważam, że klasy nie powinny być
          większe niż 24 uczniów.

          >>• jednozmianowej nauki – tu zgoda, ale jak to zrobić, jeśli
          infrastruktura jest taka, jaka jest? Mamy budować nowe szkoły. A
          może jednak najpierw autostrady. Kołdra krótka, więc?

          >>• jednego nauczyciela dla rocznika w klasach 0-3 – nie znam
          dyrektora szkoły, który by tak nie chciał. Ale czy bierzecie pod
          uwagę, że nauczyciel to nie jest niewolnik – czasami się rozmnaża (z
          rzadka planowo), czasami musi zmienić miejsce zamieszkania, bo męża
          (żonę) gdzieś przenoszą. Czasami też nauczyciel, nawet taki, co ma
          najlepsze chęci, nie wytrzyma konkurencji z głupawką bandy
          przemądrzałych rodziców. Jakie macie pomysły na realizację takiego
          postulatu? Zmienić Kodeks Pracy i Kartę Nauczyciela? A może
          kontrakty 4-roletnie bez możliwości ich rozwiązania pod rygorem
          wielotysięcznych kar umownych lub publicznej chłosty?

          >>• placu zabaw dla maluchów, a nie boiska razem z 12-latkami – a
          najlepiej odrębnie dla 6-ciolatków, odrębnie dla 7-miolatków itd.
          Widać, że nie macie pojęcia o procesach edukacyjno-wychowawczych,
          przez jakie przechodzą dzieci. Czy mają się tylko kisić w swoim
          roczniku? A gdzie mają dokonywać obserwacji starszych i uczyć się na
          dobrych i – czasami – na złych przykładach. Najlepiej zamknąć,
          odizolować i później mieć pretensje do całego świata, że z dzieckiem
          coś nie tak.

          >>• odrębnej świetlicy czynnej od 6.30 do 17, z dwoma opiekunami,
          tak by część dzieci mogła wyjść z jednym na dwór – a co z dziećmi
          rodziców, którzy pracują od 5:00 lub do 18:00-19:00. Oj, będą się
          czuli pokrzywdzeni. Nawet nie wspomnę o tych, co chodzą na nocki.
          Policzyliście ile to etatów? 9,5 godz. x 5 dni = 47,5, czyli w
          przeliczeniu na pensum (45-ciominutówki), to ponad 63 godz.
          lekcyjne. Jeszcze razy 2 osoby i mamy 127 g.l./tydzień – to 5-6
          etatów i tylko dla najmłodszych. A co z resztą dzieci?
          Jaką część zapłaconych przez Was podatków to pochłonie? Ale jak
          pójdziecie do szpitala na kilka dni, to jedzonko ma być oczywiście
          za darmo, hę?

          >>• gimnastyki korekcyjnej – na to są przewidziane tzw. godz. do
          dyspozycji dyrektora i tylko trzeba umiejętnie, z determinacją i w
          grupie upomnieć się.

          >>• zajęć logopedycznych - j.w. lub do poradni

          >>• nowego programu nauczania, innego niż w obecnych klasach
          pierwszych – ludzie, trzymajcie mnie! Wtórny analfabetyzm? A o czym,
          dopiero co i po wielekroć, mówią i piszą ludzie z MEN?

          >>• na nowo przeszkolonych nauczycieli - dotychczasowa praca w
          klasach 1-3 to za mało, by poznać potrzeby i możliwości
          intelektualne sześciolatka
          Wam się chyba wydaje, że jak jest np. nauczyciel matematyki w
          klasach 4-6, to na studiach uczył się tylko o dzieciach z tego
          przedziału wiekowego, a ten z klas 1-3, to o 5-cio-, i 6-ciolatkach
          nic nie wie? Jest jeszcze ponad rok do wprowadzenia reformy. Wielu
          nauczycieli nauczania zintegrowanego ma uprawnienia również do
          prowadzenia zajęć w oddziałach przedszkolnych. A jeśli nawet jakiś
          czas nie mieli styczności z 6-ciolatkami, to przecież nie są
          przygłupami. Z pewnością zdążą odświeżyć sobie lub uzupełnić wiedzę.
          Inną sprawą jest nabór do tego zawodu i program – w tym fatalna jego
          realizacja - studiów (lub kursów) pedagogicznych. Oraz oczywiście
          płace nauczycieli!!!

          >>• procentowego określenie czasu na naukę i zabawę w ciągu dnia –
          czytajcie propozycje MEN !!!

          >>• klas wyposażonych w miękki dywan, z wydzielonym miejscem do
          zabawy na podłodze, siedziska i zabawki – czytajcie propozycje
          MEN !!!


          >>• ?szafki dla każdego dziecka na podręczniki – tu jestem w kropce,
          bo nie bardzo wiem, o co Wam chodzi? Precyzyjniej proszę.

          >>• zniesienia obowiązku codziennego odrabiania lekcji – wiele szkół
          już wprowadziło takie rozwiązania, zwłaszcza niepubliczne. Tu trzeba
          współpracować z nauczycielem i dyrekcją oraz wykorzystać uprawnienia
          rodziców zagwarantowane w obecnie obowiązującej ustawie.

          >>• dostępu do szkolnej stołówki pod opieką nauczyciela – to jest
          problem dotyczący wykorzystania i rozliczania czasu pracy
          nauczyciela. Dopóki Karta Nauczyciela nie zostanie zmieniona, to
          nauczyciel będzie uważał przerwę międzylekcyjną za przerwę w pracy.
          Tu by się przydało kilka pokazowych procesów, bo wielu nauczycieli
          lekceważy nawet obowiązkowe, wyznaczone dyżury na korytarzach. Ale
          moim zdaniem wszystko w gestii dyrektora – dobry zagwarantuje
          aktywną obecność nauczyciela w stołówce, kiepski i tak będzie miał
          wszystko w nosie.

          >> otwartej w innym czasie niż dla starszych dzieci – tu mój
          sprzeciw (analogicznie jak w kwestii boiska)

          >>• wycofania ze szkół automatów ze słodyczami i napojami
          gazowanymi – po to są rady rodziców, aby wypowiadać się w takich
          sprawach. Poza tym takie automaty, to zadanie wychowawcze i dla
          kadry i dla rodziców. W naszej szkole automaty są, ale ich zawartość
          jest ustalana autokratycznie przez dyrektora szkoły. A nauczyciele –
          w porozumieniu rodzicami – uczą racjonalnego korzystania z takich
          cywilizacyjnych udogodnień. Ludzie – XXI już wiek!
          Można też nie dawać dziecku pieniędzy, to nie będzie mogło korzystać.

          >>• ciepłej herbaty, wody do picia w świetlicy – a wara od
          zapłaconych przeze mnie podatków. Nie zgadzam się, aby ciężko
          zapracowane przeze mnie pieniądze szły na herbatkę dla Waszych
          dzieci. A niby z jakiej racji? Mam kilkoro własnych, odchowanych już
          dzieci i nigdy nie korzystały z publicznych pieniędzy, aby zaspokoić
          głód czy pragnienie. To jest Wasze, rodziców!, zadanie i obowiązek.
          Dajcie im parę groszy, ustalcie pewne limity i nauczcie właśnie
          korzystać z automatów, w których jest i woda, i herbatka, i soczek

          >>• odrębnych sanitariatów – a, z łaski swojej, zróbcie w swoim
          gronie badanie: jaki procent podpisanych pod tymi postulatami
          rodziców ma w swoich domach odrębne, dostosowane dla takich
          mniejszych dzieci toalety? Podejrzewam, żę 0%. Więc, o czym mowa?
          Dziecko nie chce być ciągle małym dzieckiem, dzień po dniu stara się
          dorównać dorosłym (jak się kiedyś z nocnika przeniosło na zwykły,
          domowy kibelek, to było całe z siebie dumne) . Dlaczego chcecie im
          odebrać tę możliwość? Co innego z ławkami i krzesełkami – tu dziecko
          spędza więcej czasu i meble takie powinny rosnąć razem z nim (normy
          przewidują aż 6-8 rozmiarów), ale w kibelku, przy umywalce?

          >>• zajęć wyrównawczych dla sześciolatków z trudnościami w
          koncentracji i adaptacji – proszę wybaczyć, ale to jest wyłącznie
          domena rodziców, którzy mają obowiązek leczyć takie dziecko. Bo to
          oni przecież, albo powołali na świat dziecko z takimi deficytami,
          albo we wczesnym okresie rozwoju dziecka popełnili
          • graz.ka Re: Głos rodziców w dyskusji - cd 08.05.08, 09:00
            Pozwolę sobie odnieść się tylko do niektórych Twoich wypowiedzi, z
            niektórymi się zgadzam, a niektóre muszę sobie przemyśleć :)

            „graz.ka napisała m.in.:
            >>> Gdańskie postulaty rodziców <<<”
            *To nie ja napisałam, to cytat z artykułu w GW. Nawet nie jestem z
            Gdańska.

            >>• jednego nauczyciela dla rocznika w klasach 0-3 – nie znam
            dyrektora szkoły, który by tak nie chciał.
            * Poza wyjątkowymi losowymi sytuacjami tak właśnie wygląda praca w
            klasach I-III – jest to jeden nauczyciel. A w przedszkolu
            najczęściej dwie te same nauczycielki od 3 do 6 lat.

            >>• odrębnej świetlicy czynnej od 6.30 do 17, z dwoma opiekunami,
            tak by część dzieci mogła wyjść z jednym na dwór – a co z dziećmi
            rodziców, którzy pracują od 5:00 lub do 18:00-19:00. Oj, będą się
            czuli pokrzywdzeni. Nawet nie wspomnę o tych, co chodzą na nocki.
            Policzyliście ile to etatów? 9,5 godz. x 5 dni = 47,5, czyli w
            przeliczeniu na pensum (45-ciominutówki), to ponad 63 godz.
            lekcyjne. Jeszcze razy 2 osoby i mamy 127 g.l./tydzień – to 5-6
            etatów i tylko dla najmłodszych. A co z resztą dzieci?
            Jaką część zapłaconych przez Was podatków to pochłonie? Ale jak
            pójdziecie do szpitala na kilka dni, to jedzonko ma być oczywiście
            za darmo, hę?
            * To nie wymaga dla 6-latków zbyt wielu nakładów – bo tak właśnie
            funkcjonują przedszkola – najczęściej od 6.00 do 17.00. Pensum
            nauczyciela przedszkola liczy się w godzinach zegarowych – a przy
            godzinach dydaktycznych przerwy liczone są do czasu pracy; to nie
            jest czas wolny nauczyciela. Niezależnie od tego, że bywają – także
            i tu na tym forum, niestety – nauczyciele, którym się wydaje, ze ich
            etat to tylko pensum. Etat nauczycielski to 40 godzin w tygodniu.
            Nauczyciel świetlicy – jeśli poza planowanym czasem nowych klas I-
            III dzieci przebywałyby na świetlicy – ma pensum w wymiarze 26
            godzin. A przecież nie wszystkie dzieci mają przebywać będą na
            świetlicy. O manipulowanie zestawieniem "przedszkole za wielkie
            pieniądze - szkoła za darmo - ale te same warunki!!!" tylko
            wspominam. Bo to MEN właśnie podaje jako powód i efekt projektowanej
            zmiany.

            >>• gimnastyki korekcyjnej – na to są przewidziane tzw. godz. do
            dyspozycji dyrektora i tylko trzeba umiejętnie, z determinacją i w
            grupie upomnieć się.

            >>• zajęć logopedycznych - j.w. lub do poradni
            * Polecam artykuł:
            miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,5190764.html
            "Minister edukacji zabrała podstawówkom pieniądze na zajęcia
            pozalekcyjne. Teraz dyrektorzy głowią się, co jest ważniejsze:
            prosty kręgosłup czy prawidłowa wymowa ucznia."

            >>• nowego programu nauczania, innego niż w obecnych klasach
            pierwszych – ludzie, trzymajcie mnie! Wtórny analfabetyzm? A o czym,
            dopiero co i po wielekroć, mówią i piszą ludzie z MEN?
            * Nowa podstawa programowa poza paroma ciekawymi uwagami,
            ukrócającymi rozpasanie wydawców podręczników i materiałów
            metodycznych jest zbiorem pobożnych życzeń bez żadnej gwarancji. Dla
            klasy I zaczyna się zapisem – „Dzieci rozpoczynają naukę w 6 roku
            życia. Wcześniej uczęszczały do przedszkola .... Dlatego podstawy
            edukacji wczesnoszkolnej uwzględniają to, czego dzieci nauczyły się
            w przedszkolach...”
            NIE MA w Polsce obowiązkowej edukacji przedszkolnej. I MEN nie
            planuje wprowadzenia takiego obowiązku. To poważny merytoryczny błąd
            już na starcie – bo radzę przeczytać, co musi umieć dziecko – 6
            letnie, wchodzące w 7 rok szycia – a więc dzisiejszy zerówkowicz –
            na koniec klasy pierwszej. Wbrew deklaracjom Pani Minister następuje
            tu przyspieszenie wielu umiejętności niezgodnie z możliwościami
            psycho-fizycznymi dzieci i deklarowaną głośno indywidualizacją. I
            brakiem pracy - choćby tylko nad sprawnością grafomotoryczną od 3
            r.ż.

            >>• na nowo przeszkolonych nauczycieli - dotychczasowa praca w
            klasach 1-3 to za mało, by poznać potrzeby i możliwości
            intelektualne sześciolatka
            Wam się chyba wydaje, że jak jest np. nauczyciel matematyki w
            klasach 4-6, to na studiach uczył się tylko o dzieciach z tego
            przedziału wiekowego, a ten z klas 1-3, to o 5-cio-, i 6-ciolatkach
            nic nie wie? Jest jeszcze ponad rok do wprowadzenia reformy. Wielu
            nauczycieli nauczania zintegrowanego ma uprawnienia również do
            prowadzenia zajęć w oddziałach przedszkolnych. A jeśli nawet jakiś
            czas nie mieli styczności z 6-ciolatkami, to przecież nie są
            przygłupami. Z pewnością zdążą odświeżyć sobie lub uzupełnić wiedzę.
            Inną sprawą jest nabór do tego zawodu i program – w tym fatalna jego
            realizacja - studiów (lub kursów) pedagogicznych. Oraz oczywiście
            płace nauczycieli!!!
            * Tu się zgadzam – problem w tym, że mamy cykl "wizyt
            gospodarskich", a nie mamy standardów kształcenia nauczycieli.

            >>• procentowego określenie czasu na naukę i zabawę w ciągu dnia –
            czytajcie propozycje MEN !!!

            >>• klas wyposażonych w miękki dywan, z wydzielonym miejscem do
            zabawy na podłodze, siedziska i zabawki – czytajcie propozycje
            MEN !!!

            * Tak, czytamy – a gdzie gwarancje na spełnienie tych zapisów?
            Uważasz, że razem z Panią Minister przyjdzie nam wierzyć w "mądrość
            samorządów?" Minister Szumilas bodaj dwa miesiące temu wprost
            powiedziała, że MEN nie planuje opracowania standardów
            organizacyjnych, bo samorządy wiedzą lepiej.


            >>• zajęć wyrównawczych dla sześciolatków z trudnościami w
            koncentracji i adaptacji – proszę wybaczyć, ale to jest wyłącznie
            domena rodziców, którzy mają obowiązek leczyć takie dziecko. Bo to
            oni przecież, albo powołali na świat dziecko z takimi deficytami,
            albo we wczesnym okresie rozwoju dziecka popełnili
            * To poproszę o likwidację rozporządzenia o wczesnym wspomaganiu
            rozwoju – wtedy ze spokojnym (ustawowo) sumieniem przerzucę
            obowiązki w tym zakresie na rodziców.
            • graz.ka Re: Głos rodziców w dyskusji - cd 08.05.08, 09:04
              Matko, "7 rok szycia" - chyba podświadomość :) Czas coś uszyć
              niewątpliwie.
              Powinno być oczywiście "7 rok życia". Za kilka innych błędów
              składniowych - strasznie trudno w tym małym okienku pisać -
              przepraszam.
    • karolinaelbanowska [...] 02.05.08, 19:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • karolinaelbanowska [...] 02.05.08, 19:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zmarta Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 02.05.08, 21:24
        świetna inicjatywa w pełni popieram tylko coś nie mogę skutecznie się podpisać
        dlaczego? Wam się udaje?
        • karolinaelbanowska [...] 03.05.08, 01:44
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • grazynas8 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 03.05.08, 10:07
      Chcialabym zwrocic uwage, na to że reforma powinna sie zaczac od
      poczatku tzn. od obowiazkowego poslania wszystkich pieciolatkow do
      przedszkola a potem dopiero do szkoly, gdzie dzieci tak samo
      przygotowane rozpoczna nauke majac rowne szanse. A nie na łapu-capu
      poslane 6 latki z 7 latkami do szkoly, uwazam, ze to bez sensu i z
      dużą szkoda dla dzieci.

    • wonia51 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 04.05.08, 14:28
      Szanowna Pani Minister!
      Nie miałam ochoty już zabierać głosu, ale ile razy słyszę te nowe
      rewelacje to djabli mnie biorą. Jak Pani chce reformować szkolnictwo
      to może zabrać się do tego zupełnie inaczej, a nie brnąć dalej w te
      wszystkie popełnione błędy.Obowiązek szkolny od sześciu lat w tzw.
      zerówce w szkole. Siedmioletnia szkoła podstawowa, czteroletnie
      liceum lub pięcioletnie technikum, a potem studia lub szkoła
      policealna.
      Zmniejszyć zdecydowanie ilość godzin w ciągu dnia.(ośmiogodzinne
      przebywanie na lekcjach mija się zupełnie z celem edukacyjnym).
      Można to osiągnąć likwidując zajęcia religii w szkole i przenosząc
      je do sal katechetycznych przy kościołach (wiele jest takich głosów
      księży i katechetek, szkoda że tylko w prywatnych rozmowach). Lekcje
      religii straciły w szkole swój charakter.
      Należy również zlikwidować lekcje wf w godzinach rannych w szkole i
      przenieść je jako sekcje po południu.Realizacja np trzech sekcji
      wybranych w ciągu edukacyjnym. Dokładanie godzin wf w obecnym stanie
      mija się zupełnie z założonymi celami. Uczniowie poza nielicznymi
      wyjątkami nie chcą uczesniczyć w takich zajęciach. Zajęcia w formie
      sekcji muszą spełniać aktualne oczekiwania rodziców i uczniów. Nie
      będziemy wówczas sie dziwić, że kluby pękają w szwach, a uczniowie
      na zajęcia wf przynosza zwolnienia lekarskie. Wcale im się zresztą
      nie dziwię ( co za przyjemność ćwiczyć na brudnym korytarzu, w sli
      gimnastycznej w której jest kilka klas jednocześniea, a potem
      brudnym, zmęczonym i śmierdzącym uczestniczyć np w lekcji
      matematyki czy rysunku technicznego).
      Wrócić do starych , wypróbowanych i sprawdzonych standartów
      nauczania przy wykorzystaniu istniejącej techniki.
      Jestem nauczycielką z trzydziestoletnim stażem , po skończonej
      wcześniej politechnice i licznych studiach podyplomowych, i naprawdę
      nie wypbrazam sobie obecnie posłania swojego wnuka do tej nowej
      szoły. Córka skończyła także politechnikę i dwukrotne studia
      podyplomowe tylko dzięki jeszcze włśnie tym starym metodom nauczania
      i standardom. Po obecnych nie miałaby takich szans.
      Z poważaniem i prośbą o zastanowienie się może chociaż teraz.
      • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 05.05.08, 16:36
        kilka osób na tym forum wyraźnie dało do zrozumienia,ze szkoły mają dokonać
        jakichś zdecydowanych podziałów grup dzieci według wieku,miedzy innymi w
        kalsach,na korytarzach w czasie przerwy i w końcu na świetlicach.
        Zastanawiam się skąd biora się tak abusrdalne pomysły.
        Jako niezależny obserwator,wiem że dzieci samoistnie dobierają się w grupy o
        podobnym ale NIE IDENTYCZNYM wieku,lecz łączą ich wspólne
        zabawy,zainteresowania,poziom emocjonalny i intelektualny.
        Jaki prawem ktoś z ma ingerować w sprawy grupę dzieci i np rodzielać tych
        zaprzyjaźnionych na świetlicy,bo jedno dziecko miało 10 lat a jego kolega 11???
        To dziecko decyduje wśród których dzieci czuje się najlepiej.
        Apeluję do wszystkich myślących w tych kategoriach aby przestali krzywdzić
        dzieci swoimi urojonymi teoriami.Wiek nigdy nie był i nie jest wskaźnikiem dla
        grupy dzieci.

        I powtórzę,nie obchodzi mnie czy dziecko skończy zerówkę w wieku 5,6,7 lat,ma ją
        skończyć a potem iść do 1 klasy.Jeżeli dziecko od początku będzie chodziło z
        innymi rocznikami do klasy,uzna to za normę.Mówię o róznicach max 2 lata,czyli
        dopuszczalnych.Człowiek od urodzenia powinien umiec funkcjonowac pośród dzieci w
        kazdym wieku a nie tylko w swoim.I tak własnie jest,lecz reformatorzy ciągle
        tworzą jakies nowe teorie na ten temat ,opierając się na błędnych stereotypach.
        • yayka Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 06.05.08, 13:37
          Nie chodzi o podziały typu "nie baw się z drugoklasistami", ale o
          niekrzywdzenie dzieci 7-letnich nauką programu dla zerówki w całej
          1szej klasie(powtarzaniem materiału) tylko dlatego, że Minister Hall
          postanowiła połączyć roczniki.
          Jak będą czuły się 6-latki, które jeszcze nie chodziły ani do
          przedszkola ani do zerówki, a w klasie będzie np. 20 dzieci 7-
          letnich i wszystkie będą umiały pisać, czytać, a 6-latek nie?
          Czy w klasie, gdzie będzie 5 7-latków i 20 6-latków dopiero
          poznających literki i ćwiczących szlaczki, te 7-latki nie będą w
          końcu znudzone, złe, zniechęcone do szkoły, która każe uczyć się
          kolejny rok tego samego i nie pozwala się wykazać?
          To nie kwestia doboru naturalnego wśród dzieci, tylko odpowiednich
          programów nauczania.

          Druga sprawa to pobyt 6,7-latków w świetlicy. Naprawdę uważasz, że
          klasy 1-3 powinny mieć świetlicę wspólną z klasami 4-6? Kiedy
          ostatnio byłaś w szkolnej świetlicy?
          Tu nie chodzi o przyjaźń czy uprzedzenia, ale o bezpieczeństwo
          dzieci - Pani jedna na 60 dzieci, 12-latki nie bawią się już
          puzzlami czy lalkami i nie zawsze rozmawiają o rzeczach, w które
          powinien już być wtajemniczany 6-latek. Jeśli 12-latek karze wstać 6-
          latkowi i "spadać" z tej ławki w świetlicy, jak myślisz, czy 6-latek
          potraktuje go jako równego sobie?

          Szkolne toalety powinne być dostosowane do wzrostu/wieku dzieci i
          dlatego dla młodszych klas toalety powinny być inne/oddzielne od
          toalet dla klas 4-6.

          Wszystko to są kwestie praktyczne, a nie uprzedzeniowe.
          • ada16 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 07.05.08, 10:18
            Tyle, że ministar Hall nie bierze pod uwage zadnych argumentów.
            Jedynie jej racja jest słuszna ( mam wrażenie)
            • aga.tas Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 07.05.08, 14:58
              Hall w trasie, czyli parodia dialogu
              Minister edukacji Katarzyna Hall jeździ po regionach i promuje
              rządową wizję zmian w oświacie. Tournee szefowej MEN finansowane
              jest z unijnych pieniędzy i przedstawiane jako dialog z
              nauczycielami. W praktyce okazuje się, że to żaden dialog, a na
              spotkaniach z panią minister najmniej jest samych nauczycieli –
              piszemy w najnowszym numerze „GN”.

              Pierwsza taka debata odbyła się w Białymstoku w połowie kwietnia.
              Organizatorzy prawie pominęli tych, którzy od dawna nie mogą
              doprosić się o jakikolwiek dialog z rządem. – Otrzymaliśmy tylko
              jedno zaproszenie. Interweniowałam w kuratorium, ale bezskutecznie –
              mówi Iraida Tarasiewicz, prezes podlaskiego ZNP. I dodaje, że po
              przyjściu na spotkanie zirytowała się po raz kolejny. – Na sali
              dominowali samorządowcy i dyrektorzy szkół! Nauczycieli można było
              policzyć na palcach jednej ręki!
              Taki dobór uczestników debat MEN dominował w pozostałych sześciu
              województwach, do których już przyjechała minister Hall. A miało być
              tak pięknie. Samo ministerstwo w ten sposób zapowiadało cykl
              spotkań: „MEN chce opracować reformę korzystając z doświadczenia i
              wiedzy zainteresowanych środowisk. Spotkania będą okazją do dyskusji
              o kierunkach zmian i kształcie systemu edukacji w Polsce”. W
              praktyce nie ma mowy ani o dyskusji, ani o dopuszczeniu do
              głosu „zainteresowanego środowiska”, czyli nauczycieli i
              związkowców. Zamiast dialogu jest monolog MEN.


              Co ciekawe, spotkania są współfinansowane ze środków Unii
              Europejskiej, w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Koszty
              nie są małe, w każdym województwie trzeba opłacić koszt zaproszenia
              na spotkanie ok. 200 – 300 osób, a także sfinansować dla nich lunch
              i obiad. Gdyby te wydatki służyły dialogowi społecznemu, nie
              mielibyśmy pretensji. Ale czy to w porządku, że rząd i MEN promują
              się za pieniądze unijne?


              Więcej w Głosie Nauczycielskim (nr 19/08)!

    • e-ftalo Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 07.05.08, 15:51
      Szkolna świetlica,plac zabaw ,szkolny korytarz to miejsca gdzie spotykają się
      dzieci,czyli grupa wiekowa 0-12 lat.Nie ma żadnych naukowych i logicznych
      dowodów aby grupy dzieci rozdzielać podług wieku.Twoje wywody o bezpieczeństwie
      i demoralizacji(przez starsze dzieci) są na miarę sloganu pedagogicznego.Po
      drugie trzeba zmieniać system szkolny aby szkoła zajmowała się
      wychowaniem,sprowadzanie problemu do kwestii wieku jest maksymalnym
      uproszczeniem problemu.


      Miejsce pobytu dzieci powinno być:
      1)nadzorowane przez osobę odpowiedzialną za świetlicę
      2)prowadzący powinien mieć na uwadze fakt że niektóe dzieci sie tam potwornie
      nudzą ,bo siedzenie długi czas pod zamknięciem jest frustrujące zarówno dla
      młodszych jak i starszych
      3)prowadzący powinien interesować się sprawami wychowania przebywajacych tam
      dzieci i czuwac nad bezpieczeństwem.

      4)Dzieci powinny mieć swobodę dobierania się w grupy towarzyskie(a nie wiekowe)
      i być niezależne od inych grup,a więc świetlica powinna być w miarę duża.

      5)Zabawki powinny trafiać do tych dzieci,które chcą się nimi bawić

      sprawa zerówek
      jak się czuje 7-latek który idzie do pierwszej klasy,a nie byl w zerówce,jeżeli
      większość była?
      Dlaczego używasz określenia 6,7 latek ,a nie zwyczajnie "dzieci".
      Problem neichodzenia do zerówek jest w Polsce powszechny i każdew dziecko które
      nie chodziło do zerówki ma problem w pierwszej klasie.Nie ważne ile ma lat.
      Nie wolno obniżać programu pierwszej klasy,jak dziecko nie daje rady w pierwszej
      klasie ,trzeba go przenieść do zerówki,która i tak powinna być obowiązkowa.
      • hubertyn Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 07.05.08, 22:58
        e-ftalo, o czym ty piszesz? Zerówka JEST obowiązkowa od ładnych paru lat. Nie ma
        problemu niechodzenia dzieci do zerówek.

        To co piszesz, o miejsce pobytu dzieci, jest fajne - ale to są ideały. Powiedz
        szczerze, kiedy ostatnio byłeś/byłaś w szkolnej świetlicy?
    • graz.ka Fragment wywiadu z Głosu: 07.05.08, 16:42
      www.glos.pl/art.php?action=show&id=3230&s=&idg=60
      ... G: Donald Tusk miał też wątpliwości, czy szkoły są przygotowane
      do nauczania sześciolatków?
      KH: Sześciolatki chodzą już dziś obowiązkowo do zerówki i wielu
      rodziców musi płacić ciężkie pieniądze za przedszkola. A część
      posyła dzieci do szkół, ale niepokoi się, czy są tam bezpieczne. My
      chcemy im zapewnić w szkołach taki standard opieki jak w
      przedszkolu. Rozpoznajemy stan gotowości samorządów do tej zmiany. I
      nastawienie rodziców.



      G. Najpierw ogłaszacie zmianę, a potem badacie realia? Niech pani
      poczyta listy rodziców. Są przerażeni, że muszą posłać małe dziecko
      do brudnej i przeładowanej szkoły.
      KH: Przy takiej postawie należałoby chyba nic nie robić. Pozostawić
      wszystko, tak jak jest. Mówimy bardzo wyraźnie: za rok ta oferta
      będzie tak dobra jak w przedszkolach, tyle że za darmo.



      G: Skąd pieniądze na dodatkowe godziny lekcji, na świetlice?
      KH: Mamy jeszcze ponad rok na spokojne przygotowanie tej zmiany.
      Samorządy dostaną pieniądze na każde dziecko. A dziś sześciolatek
      uczy się na koszt samorządów. Sprzyja nam demografia, liczba dzieci
      w systemie będzie w najbliższym czasie spadać, nawet po dodaniu
      kolejnego rocznika. To sytuacja ułatwiająca taką reformę. W
      większości szkół są wolne sale, a koszty, poza podwyżkami dla
      nauczycieli, będą niewielkie. Są na to zresztą jeszcze i środki
      europejskie.



      G: Myśli pani, że rodzice będą uspokojeni takimi deklaracjami? Oni
      widzą rzeczywistość.
      KH: Więc dodatkowo jeszcze przez kolejne dwa lata rodzice będą mogli
      sześcioletnie dziecko posłać do przedszkola, a nie do szkoły, jeśli
      uznają, że ich dziecko jeszcze nie dojrzało do szkoły, w której
      warunki są nadal złe. Nic na siłę.
    • cbkemot Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 08.05.08, 02:34
      Ale mnie większość z Was wkurza! Tylko byście narzekali, krytykowali
      i żądali. Każdy czeka na obiecany cud, a tak po prawdzie to
      reprezentujecie komunistyczno-socjalistyczne postawy roszczeniowe.
      Gdyby w Konstytucji zapisano, że każdy obywatel ma prawo nie być
      głodnym, to znakomita większość siadłaby na tyłku i czekała aż rząd
      ją nakarmi. Jeszcze miałaby pretensje, że to za gorące, albo za
      zimne, albo za słone ... etc. etc.
      Puknijcie się w czoła i weźcie się do roboty - a przede wszystkim
      zapiszcie się na kurs czytania (i słuchania) ze zrozumieniem.
      Ile razy można Wam powtarzać to samo (w mowie i w piśmie).
      Po co w kółko opluwacie wszystko i wszystkich? Skończyły się czasy
      socjalizmu - mamy kapitalizm, a jak się komu nie podoba to droga
      wolna: Kuba, Rosja, Chiny - świat stoi otworem.
      Jak byłem mały i powtarzałem z uporem, że chcę to, czy to lub tamto,
      to Ojciec pytał: a kopa chcesz?
      Szybko więc dorosłem i od wielu lat biorę odpowiedzialność nie tylko
      za siebie, ale za dość liczną rodzinę i wielu przyjaciół, a nawet
      ludzi obcych. I od nikogo (a szczególnie od rządzących) niczego nie
      oczekuję, bo mam ciągle dwie ręce i głowę nie od parady.
      Czemu nie zainteresujecie się swoimi potencjalnymi szkołami, nie
      włączycie się (niektórzy - mam wrażenie - będą mieli za złe p.Hall,
      że osobiście nie zawiesiła firanek w klasie ich dziecka!) w ten nurt
      odbudowy naszego kraju, już choćby poprzez wyjście z jakąkolwiek
      ofertą do tego lub innego dyrektora wg własnych możliwości i nie
      urządzicie swojej pociesze odpowiedniego, do swoich wyobrażeń, raju?
      Tylko dawaj i dawaj. A jak podatki płacić, to jak najmniej i co się
      da to ukryć za pazuchę i udawać biedaczka.
      Ech, narodzie, narodzie ...
      • ada16 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 08.05.08, 09:24
        Super pomysł.
        Zbierzmy sie rodzice, wybudujmy w rok szkołe w naszej dzielnicy(
        albo chociaz dodatkowe skrzydło..
        Teraz jest 1 szkoła, 7 pierwszych klas, w przyszłym roku , po
        reformie może będzie 14?
        Tylko budowa nowej szkoły rozwiąze problem,
        Więc do roboty!!!
        • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 08.05.08, 15:30
          >kiedy ostatnio byłeś/byłaś w szkolnej świetlicy
          A niby jak miałem tam trafić skoro nie pracuję w szkole?Podkreslam dzieci są nie
          tylko na świetlicach ,więc nie sprawadzjmy sprawy tylko do sztucznego tworu
          jakim jest szkolna świetlica.W ogóle w lecie powinny być świetlice wyłącznie w
          plenerze i koniec problemu.

          To nie ideały tylko obowiazaek prowadzącego świetlice-celowo nie uzwyam słowa
          "wychowawca" bo akurat nie ma żadego znaczenia ile uczelini ukończy(i czy w
          ogóle)ł prowadzący,a tylko mają znaczenie jego zdolności wychowawcze i
          opanowanie ghupy dzieci przebywających tam.I jak ktoś ma problem ,to jest jego
          problem i jego wina a nie wina świetlicy ani ministra.

          >Powinno być oczywiście "7 rok życia". Za kilka innych błędów
          >składniowych - strasznie trudno w tym małym okienku pisać -
          ja piszę w notatniku i potem kopiuję do okienka na stronie

          __________________________________________________
          Czytam właśnie dokument "opinia o projekcie reformy programowej" i znowu te
          dyrdymały

          >Mozliwosci percepcyjne szesciolatków i dzieci siedmioletnich sa dalece odmienne,
          >a pomysl umieszczenia tych dwóch roczników w jednej klasie to zamach na
          >prawidlowy, naturalny przebieg procesów poznawczych

          Cóż za ogólniki i mocne słowa.Jakoś nie widze tych odmienności.Odmienności są
          natomiast w rozwoju intelektualnym i emocjonalnym,który nie zależy od wieku.

          i znowu
          >Indywidualne przypadki czytajacych dzieci w przedszkolu
          >to jeszcze nie naukowa podstawa, aby proces nauki czytania przyspieszac o trzy lata

          To nie są żadne indywidualne przypadki tylko powszechne zjawisko,bo dziś dzieci
          mają dostęp do urządzeń elektronicznych,internetu.Często rodzice w tym
          pomagają,choć wciąż system zbyt mało mobilizuje rodziców do indywidualnej pracy
          w domu.Ale to już inna kwestia

          >Nie pozwala na to fizjologia, stan rozwoju soczewki i miesnia wzrokowego.
          Trzeba tutaj
          >podkreslic, ze czytanie i pisanie sa umiejetnosciami wyzszego rzedu, których
          opanowanie
          >wiaze sie bezposrednio z duza sprawnoscia motoryczna i wspólpraca wszystkich
          zmyslów
          >zewnetrznych

          Czy to są cytaty z jakiejś pseudonaukowego podręcznika pedagogicznego?

          Fakty są jednak takie,że jeśli dziecko jest uposledzone,faktycznie może mieć
          taki problem.Ale obecnie programy szklne są dostosowane do nauczania
          zintegrowanego i bierze po uwagę wspomniane niedogodności.Dalsze wywody
          przemawiają jedynie za koniecznością posyłania dzieci do przedszkli i zerówek a
          nie mają nic wspólnego z konkretnym wiekiem.każde dziecko rozwija się w innym
          tępie i czasie.
          • graz.ka Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 08.05.08, 19:40
            e-ftalo napisał:

            > A niby jak miałem tam trafić skoro nie pracuję w szkole?Podkreslam
            dzieci są nie tylko na świetlicach ,więc nie sprawadzjmy sprawy
            tylko do sztucznego tworu jakim jest szkolna świetlica.W ogóle w
            lecie powinny być świetlice wyłącznie w plenerze i koniec problemu.
            To nie ideały tylko obowiązek prowadzącego świetlice-celowo nie
            uzwyam słowa "wychowawca" bo akurat nie ma żadego znaczenia ile
            uczelni ukończy( i czy w ogóle) prowadzący, a tylko mają znaczenie
            jego zdolności wychowawcze i opanowanie ghupy dzieci przebywających
            tam.I jak ktoś ma problem ,to jest jego problem i jego wina a nie
            wina świetlicy ani ministra.<<

            Właściwie już ta wypowiedź świadczy o Twojej kompletnie niewiedzy na
            temat tego, o czym dyskutujesz. Proponuję zacząć od Ustawy o
            systemie oswiaty, ramowych statutów różnych placówek, rozporządzenia
            o kwalifikacjach nauczycieli. Wtedy pogadamy.

            I koniecznie jakikolwiek - może być taki cieńszy - podręcznik
            psychologii rozwojowej. I jakiś skrypt z biomedycznych podstaw
            rozwoju i wychowania - najczęściej na pierwszym roku studiów
            pedagogicznych jest taki przedmiot.

            Zamieszczę tylko krótki cytat z fundamentalnej pracy E. Hurlock -
            "Rozwój dziecka".
            „Chociaż sekwencje zmian rozwojowych są podobne u wszystkich dzieci
            i można je przewidzieć, to jednak u poszczególnych dzieci rozwój
            może przebiegać odmiennie i przybierać różne tempo. Niektóre dzieci
            rozwijają się stopniowo, spokojnie, krok po kroku, podczas gdy
            rozwój innych dzieci odbywa się zrywami. U niektórych dzieci
            obserwujemy lekkie wahania rozwoju, podczas gdy u innych – duże
            odchylenia od normy. Z tego tez względu nie wszystkie dzieci
            osiągają ten sam poziom rozwoju w tym samym wieku.”

            I tamże – skracam z braku miejsca - wymienione co najmniej pięć
            czynników wpływających na różnice – mniej lub bardziej: determinanty
            genetyczne konstrukcji fizycznej i zdolności, pożywienie, klimat,
            emocje, wysiłek fizyczny, znaczne różnice w osobowości. Także płeć.
            Zasadniczo także środowisko działa silniej niż dziedziczność.

            i dalej: „rodzice i nauczyciele wykazują tendencje do myślenia o
            dzieciach w tym samym wieku, iż są do siebie podobne, a w
            konsekwencji oczekują od nich podobnego zachowania albo tez
            spodziewają się, że to, co jest odpowiednie dla jednego dziecka,
            będzie automatycznie właściwe dla innego dziecka.”


            Wracając di Twojej wypowiedzi:
            > To nie są żadne indywidualne przypadki tylko powszechne
            zjawisko,bo dziś dzieci mają dostęp do urządzeń
            elektronicznych,internetu.Często rodzice w tym pomagają,choć wciąż
            system zbyt mało mobilizuje rodziców do indywidualnej pracy
            > w domu.Ale to już inna kwestia <ciach>

            Stereoptypy. Poczytaj raport z projektu "Dziecko sześcioletnie u
            progu nauki szkolnej" - zobaczysz prawdę o tych 100 % czytających
            dzieci.

            Nawiasem mówiąc - lepiej chyba pisać w Wordzie. Jest przynajmniej
            autokorekta. :)
            • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 09.05.08, 14:45
              graz.ka ,pojęcia nie masz ty i to żadnego skoro proste sprawy komplikujesz
              maksymalnie i sprowadzasz do absurdu.
              Szkoła powinna być raz na zawsze odbiurokratyuzowana,a świetlicami zajmowac się
              wychowawcy w prawdziwym tego słowa znaczeniu a nie jakieś
              zas..urzędasy.Przepraszam za ton ale łągodniej się nie da na taką demagogię
              • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 09.05.08, 14:48
                >podręcznik
                >psychologii rozwojowej. I jakiś skrypt z biomedycznych podstaw
                >rozwoju i wychowania - najczęściej na pierwszym roku studiów
                >pedagogicznych jest taki przedmiot.

                Ja nie kwestionuję twojej wiedzy i proponuję abyś nie podważała mojej.Ja oprócz
                suchych teorii mam pewne doświadczenie i nie obchodzą mnie twoje wkuwane
                podręczniki psychologii które i tak po zderzeniu z rzeczywistością na świetlicy
                nie mają tu nic do rzeczy.
                • graz.ka Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 09.05.08, 19:00
                  E-ftalo - w życiu nie pracowałam na świetlicy. Więc mże masz racje :)

                  EOT
                  • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 10.05.08, 14:24
                    >odrębnej świetlicy czynnej od 6.30 do 17, z dwoma opiekunami,
                    >tak by część dzieci mogła wyjść z jednym na dwór a co z dziećmi
                    >rodziców, którzy pracują od 5:00 lub do 18:00-19:00. Oj, będą się
                    >czuli pokrzywdzeni.

                    Do takich zadan jak świetlica można zatrudnić np stażystów czy
                    wolontariat.Naprawdę saą ludzie którzy mogą dla własnych obsrwacji i satysfakcji
                    wyukonywac nieodpłatnie niektóre zadania szkolne.Dlaczego wszystko mają robić
                    nauczyciele zatrudnieni?
                    A co z np rodzicami bezrobotnymi(znającymi się na rzeczy)?Dla nich nie ma pracy
                    w szkole,ale jednoczesnie wszystko zwala się na nauczycieli.
                    Ale co zrobić jak chory system nie pozwala rodzicom ani nikomu spoza szkoły na
                    współpracę.

                    >na nowo przeszkolonych nauczycieli - dotychczasowa praca w
                    >klasach 1-3 to za mało, by poznać potrzeby i możliwości
                    >intelektualne sześciolatka

                    Nauczyciel jest od uczenia,a od potrzeb x-latka jest rodzic ,ewentualnie
                    psycholog szkolny.Wiedza książkowa dla przyszłych nauczycieli nie zawiera niemal
                    zupełnie praktycznej wiedzy z zakresu wychowania.Zamiast tego kupa durnych
                    pseudonaukowych tekstów.
                    Dlatego nie ma znaczenia ile i jakie szkolenia przejdzie nauczyciel(lub nie
                    nauczyciel).Ale o tym się oczywiście nie mówi głośno.

                    >dostępu do szkolnej stołówki pod opieką nauczyciela – to jest
                    >problem dotyczący wykorzystania i rozliczania czasu pracy
                    >nauczyciela
                    To samo co pisałem wczesniej.Mniej formalności dla stazystów i innych ludzi
                    którzy wypałnią niektóre prace.

                    >wycofania ze szkół automatów ze słodyczami i napojami
                    >gazowanymi
                    Jak dziecko ma pieniądze to chyba ma prawo kupić sobie coś do jedzenia i
                    picia?Skąd ten absurdalny pomysł?
    • mk208 Szkoda dzeci z 2003!!! 10.05.08, 22:37
      Szkoda mi dzieci z 2003 roku. Dolacza w klasie do dzieci z 2002
      roku, ktore bede silnijsze, dojrzalsze i madrzejsze. Od pocztaku
      bede slabsze, co moze wplynac na ich cale zycie. Zalozenie, ze
      rodzice moga odroczyc obowiazek szkolny jest dobre dla rodzicow
      swiatlych i wyedukowanych. Wiekszosc rodzicow z uwagi na brak miejsc
      w przedszkolu posle dzieci do szkoly nawet jesli sie nie beda
      nadawaly. To nie jest rowny start. Reforma powinna objac dzieci
      maksymalnie urodzone do czerwca 2003 i rozdzielic dzieci w klasach
      rozcznikami. Szkoda dzieci!
      • e-ftalo Re: Szkoda dzeci z 2003!!! 12.05.08, 13:02
        dalsze postulaty

        >ciepłej herbaty, wody do picia w świetlicy

        Dofinansowano mleko do picia to może i na herbatę(na stołówce) też uda sie.

        >zajęć wyrównawczych dla sześciolatków z trudnościami w
        >koncentracji i adaptacji – proszę wybaczyć, ale to jest wyłącznie
        >domena rodziców, którzy mają obowiązek leczyć takie dziecko. Bo to
        >oni przecież, albo powołali na świat dziecko z takimi deficytami,
        >albo we wczesnym okresie rozwoju dziecka popełnili

        Problem w koncentracji to powszechny problem ,podobnie jak nerwica.Tego się nie
        leczy tylko się żyje.Program zintegrowany w klasach 1-3 jest na ogół dostosowany
        do dzieci

        >przedszkole za wielkie
        >pieniądze - szkoła za darmo - ale te same warunki!!!" tylko
        >wspominam. Bo to MEN właśnie podaje jako powód i efekt projektowanej
        >zmiany.

        To jeszcze nie powód aby likwidować przedszkolne zerówki.Zerówki przedszkolne
        powinny być po prostu dofinansowane i darmowe tak jak jak klasy 1-3.Czyli zmiana
        finansowania
    • aga-1979 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 13.05.08, 12:31
      Nie podoba mi się bardzo plan Pani Hall.
      Chcemy kontynuować zerówkę w przedszkolu!
      Jestem mamą dziecka ur. w 2003r. Mały chodzi do wspaniałego
      przedszkola, jeśli byśmy chcieli- ma zapewnioną opiekę, edukację i
      zabawę od 6 rano do 17, w znanym, przyjaznym środowisku- gdzie
      pięknie sie rozwija.
      Bardzo bym chciała, żeby uczęszczał do "O" w przedszkolu, zwłaszcza,
      że jego Pani ma ku temu przygotowanie i zerówka tam do 2009 r.
      będzie.
      Perspektywa zerówki w szkole zapowiada się nam tak, że od 9 do 13
      syn będzie miał zapewnione lekcje, a potem świetlica do 16- do póki
      po niego nie przyjdziemy. Moim zdaniem to dla dziecka o wiele gorsze
      rozwiązanie...Uważam, że 6 letnie dziecko może być jeszcze za małe,
      nie gotowe do przeżycia tak znacznej zmiany jak pójście do szkoły i
      przesiedzenie w ławce 45 minut - do tej pory nie musiało tego robić.
      Alternatywa od Pani Minister, to pozostawienie 6 latka wśród 5
      latków w przedszkolu - dla mnie i mojego syna - zupełny bezsens
      naprawdę.Nie chcę być rodzicem, trzymającym dziecko pod kloszem,
      pragnę jedynie, żeby rozwiązania proponowane przez ministerstwo,
      służyły mojemu synowi. Nie widzę ani jednego powodu, dla którego
      chciałabym, żeby poszedł szybciej do szkoły. Najbardziej zależy mi
      na bezpieczeństwie dziecka, jako nauczyciel wydaje mi się, że wiem,
      co mówię...Przedszkole z pewnością gwarantuje większe bezpieczeństwo-
      sam fakt, że dziecko tak wcześnie nie styka się z palącymi 12
      latkami, z chamstwem, z pobiciami.
      Jestem ciekawa co z etatami nauczycieli i obsługi w przedszkolach?
      Mniejsza liczba oddziałów skutkuje przecież zwolnieniem nauczycieli.
      Dobrze jest tak, jak jest. Dziś rodzic 6 latka ma wybór- albo
      dziecko zostaje w przedszkolu, albo- jeśli rodzic chce, zapisuje
      dziecko do szkoły. Tak powinno moim zdaniem pozostać. Pomysł
      ministerstwa- do bani. Bardzo boleję.
    • kuba67a www.ratujmaluchy.pl 13.05.08, 12:35
      Nie wiem czy było to juz na forum? Może zechcecie poprzeć swoim podpisem taką akcję?
      • e-ftalo Re: www.ratujmaluchy.pl 13.05.08, 16:29
        ja bym poparł ,ale znowu to określenie "sześcioletnie".
        Skończmy z tymi mitami i wieko-fobią,bo to nie ma poparcia naukowego i jest
        wytworem stereotypu ,że 6-latki to i to ,a 7-latki to już zupełnei co
        innego.Protestuję przeciwko takiej propagandzie
    • wioget Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 14.05.08, 13:04
      Co za głupota. Czy naprawdę w naszym kraju jest tyle miejsc pracy,
      że trzeba przyspieszać napływ młodej siły roboczej. Pani minister
      nie ma chyba dzieci,albo za bardzo się nimi nie przjmuje będąc
      zajęta karierą polityczną. Dlaczego moje dziecko ma byc okradzione z
      jednego roku "wolnosci". Przecież każdy młody człowiek zaczynający
      edukację szkolną wchodzi w ciąg obowiązków, które właściwie kończą
      się dopiero na emeryturze( jeżeli takowej doczeka). czy nie lepiej
      dać szansę tylko nadgorliwym, którzy już w łóżeczku uczą dzieci
      czytać i tabliczki mnożenia. Moje dziecko jest maleńkie i nie wiem
      czy będzie bardziej czy mniej zdolne, ale niezależnie od tego
      wolałabym zorganizować mu czas na zainteresowania prywatnie niż
      wysyłać rok wcześniej do szkoły. Nadmienię nieskromnie, że sama
      byłam bardzo dobra uczennicą i studentką.
      Pozdrawiam wszystkich rodziców "okradzionych" z dzieciństwa dzieci
    • grece1 To przez głupców którzy głosowali na PO 16.05.08, 09:27
      Chcieliście to macie - ciekawe ilu z narzekających głosowało na
      niewykształconą miernotę Tuska który sobie dobrał do rządu podobnych
      do siebie "fachowców"
      • cbkemot Re: To przez głupców którzy głosowali na PO 19.05.08, 02:32
        Gratuluję kultury, szanowna grace1 !
        Ja głosowałem w 2005 i w 2007 na PO i jestem z tego dumny.
        Moi rodzice i teściowie głosowali na PiS, ale nie uważam ich za
        głupców (zwłaszcza, że część z nich ma profesorskie tytuły).
        „Opluwanie” innych na forum, to chyba nie jest najlepsza forma
        wypowiedzi w dyskusji (szczególnie, gdy dotyczy oświaty). Gdzie
        chodziłaś do szkoły i który nauczyciel tak „wspaniale” Cię
        wyedukował?
    • dar25 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 16.05.08, 18:49
      Czegoś tutaj nie pojmuję... Właśnie się dowiedziałam że nasze dzieci
      z rocznika 2003, którzy teraz sa w przedszkolu w średniakach, w roku
      2008/2009 będą w starszakach, a niby w roku 2009/2010 maja iśc do
      pierwszej klasy- w przyszłym roku szkolnym NIE BĘDĄ się uczyły
      literek i cyferek???? To jest niby takie zalożenie programowe żeby
      dzieci po przedszkolu "na czysto" szły do szkoły i tam wszystkiego
      się nauczyły... To jest informacja od naszj Pani nauczycielki z
      przedszkola.
      A jak to ma się do tegpo że kolega mego syna z roku 2002 teraz
      pojdzie do szkolnej zerówki, gdzie sadzę będzie się uczył i czytania
      i liczenia. A po roku nasze dzieci się spoykają w jednej klasie!!!
      Gdzie tutaj równe szansy? To jakas paranoja!
      Nawet się zgodziłam na zerówkę w szkole, jednak wolałabym w
      przedszkolu, ale na takie rozwiazanie się NIE ZGADZAM!
      Ja sama zaczęłam edukację szkolną od 7 lat (nie była to Polska)-
      dzieci były łączone w klasy od prawie 8 lat do tych co maja
      skonczone 7, a nie równanie do dołu! Sadzę że to jest odpowiedni
      wiek, warto się tylko zastanowic czy nie skrócic okresu nauki ( mnie
      i moim rowiesnikom 10 lat szkoły całkiem starczyło)
      Oczywiscie skorzystam z mozliwosci odroczenia terminu obowiazku
      szkolnego dla mego dziecka, tylko co będziemy robic przez temn rok
      pomiedzy starszakami a szkoła?
      Uważam że zerówki się sprawdzają i zostawcie wszystko jak jest!!!
      • cbkemot Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 19.05.08, 03:06
        dar25 napisała:
        > Czegoś tutaj nie pojmuję... Właśnie się dowiedziałam

        Nie wiem kto i czego Ci naplótł, ale sięgnij do źródeł:
        www.men.gov.pl

        > Uważam że zerówki się sprawdzają i zostawcie wszystko jak jest!

        Pobożne życzenie, ale niestety nierealne. Prędzej czy później do
        reformy musi dojść, bo nie jest prawdą, że „zerówki się sprawdzają”.
        Coraz więcej dzieci nudzi się w zerówkach szkolnych, albo w obecnych
        klasach pierwszych jeśli są po zerówce w przedszkolu.
        Te wszystkie narzekania na propozycje MEN wynikają albo z
        niezrozumienia założeń, albo ze strachu przed zmianami, które
        wymuszą zmianę mentalności, głównie nauczycieli (wyszukaj wypowiedzi
        np. danuta49, to zrozumiesz w czym rzecz).

        Pozdrawiam
        • danuta49 Raz Dzierzgowska&Handke tą retoryką oszukali 19.05.08, 05:50
          ludzi ze swoją "reformą"[a Hall im pomagala;-)]!!!Drugi raz się nie
          uda!!!;-)
          >albo ze strachu przed zmianami, które wymuszą zmianę mentalności,
          głównie nauczycieli (wyszukaj wypowiedzi np. danuta49, to zrozumiesz
          w czym rzecz).<
          Rozumiem,że prawda w oczy kole;-))))))))))))))))))))))))))
    • danuta49 Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-)))))) 16.05.08, 20:57
      Bo to fachowcy są od wszystkiego, szczególnie przejadania EFS;-))))
      • e-ftalo Re: Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-) 19.05.08, 13:22
        >Dla
        >klasy I zaczyna się zapisem – „Dzieci rozpoczynają naukę w 6 roku
        >życia. Wcześniej uczęszczały do przedszkola .... Dlatego podstawy
        >edukacji wczesnoszkolnej uwzględniają to, czego dzieci nauczyły się
        >w przedszkolach...”

        Obecnie to rodzic decyduje kiedy zaczyna się edukacja,czy w wieku 6,7 czy też
        wcześnie.
        Nie bardzo wierzę że obecnie wszystkie 6 latki chodzą do płatnych zerówek.

        >nną sprawą jest nabór do tego zawodu i program – w tym fatalna jego
        >realizacja - studiów (lub kursów) pedagogicznych.
        Tak będzie do póki kandydatów na nauczycieli bedzie się oceniać po ukończeniu
        kursów.
        Kandytat powinien mieć praktykę szkolną niezależnie od tego co studiuje i czy
        studiuje.
        W ten sposób wyłoni się stażystów kompetentnych oraz tych którzy się do tego
        zawodu nie nadają.Bo co innego studyjne teorie a co innego praktyka szkolna.
        Ale ten postulat jestoczywiście ignorowany i każdy się dziwi czemu te szkoły
        takie złe.

        >Zbierzmy sie rodzice, wybudujmy w rok szkołe w naszej dzielnicy(
        >albo chociaz dodatkowe skrzydło..
        Np ide do dyrektora z taką czy inną inicjatywą io dowiaduję się że rodzic jest w
        skzole nie potrzebny.Rodzice są odpowiedzlni za wychowanie ale na pewno nie sa
        winni szkolno-administracyjnej biurokracji,która jest bardzo nieprzyjazna
        każdemu kto nie pracuje w szkole.
        Chory system i reforma nic tu nie da.Trzeba zmienić myślenie.
        • barbaram1 Re: Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-) 19.05.08, 22:37
          Ja nie rozumiem jeszcze jednej kwestii, mianowicie darmowych podręczników, które
          mają być własnością szkoły. Taki zapis jest w projekcie reformy.
          Obecnie podręczniki są tak skonstruowane (przynajmniej te dla I-II klasy), że
          należy je wypełniać. Czy oznacza to, że wypełnione podręczniki będą przekazywane
          następnym rocznikom? A może powrót do zeszytów, w których przepisywało się
          treści z książek?
          • izab71 Re: Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-) 26.05.08, 14:38
            Wyczytałam posty, z których wynika, że w I klasie przerabia się
            program z zerówki. To bzdura. Mam 7-letnie dziecko w I klasie, które
            przerabia "Wesołą szkołę" (5 książek+5 ćwiczeń+5 kart pracy, które
            przerabia obecnie mnożenie i dzielenie, uczy się nazw nut i reguł
            ortograficznych, o trudnych tematach przyrodniczych nie wspomnę-tego
            nie było w zerówce!!! Do tego skomasowanie roczników 2004, 2003 i
            2002 w pierwszych latach reformy przełoży się proporcjonalnie na
            liczbę dzieci w klasie, a później w gimnazjum i na studiach.Czy
            reformatorzy mają chociaż przybliżone dane o liczbie dzieci w jednym
            roczniku??? I jak chcą rozwiązać ten problem w już i tak
            przeładowanych szkołach? Kolejnym problemem jest utrzymanie uwagi
            dziecka 6-letniego na 45 min. lekcji, czy ktoś to w ogóle bierze pod
            uwagę???
            Powtarzam, posłanie dziecka 6-letniego do szkoły jest w dzisiejszym
            systemie możliwe, wystarczy pozytywna opinia psychologa. Dla
            rodziców chcących posłać dzieci 6-letnie do szkoły jest to proste i
            tanie rozwiązanie, nie trzeba przeprowadzać żadnej reformy (o
            skutkach reformy matur nie wspomnę !!!).
            Doskonalmy i dofinasujmy istniejący system szkolnictwa i zerówek.
            Jeśli zdaniem reformatorów program nauczania w zerówkach jest zbyt
            niski podnieśmy ten poziom, to samo można zrobić w klasach 1-3, ale
            bardzo proszę jako matka dziecka z rocznika 2004- NIE
            EKSPERYMENTUJCIE NA NASZYCH DZIECIACH.
            • nena22 Re: Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-) 26.05.08, 22:48
              I co z tego, że mądrze piszesz i wlaściwie wszyscy o tym wiedzą.
              Problem w tym, ze nie o to tutaj chodzi... Nie o to, zeby lepiej
              naszym dzieciom zrobić. Jakoś przeżyją, a potem za to rok dłużej
              pracować będą - ku chwale ojczyzny... Jezu, żebym ja to wczesniej
              wiedziała, to pracowałabym już ku chwale innej ojczyzny i moje
              szczęśliwe dziecko również.
              • izab71 Re: Reforma przygotowana tak dobrze jak matura;-) 27.05.08, 09:38
                No czytam, czytam list p. Minister, i jak zwykle MEN zarządzi, a
                samorządy znajdą środki, cyt. "Trzeba na to znaleźć środki[...]", na
                opiekę przedszkolną i posłanie 6-latków do szkół.
                Tylko, jak mój syn w 2007r. poszedł do I klasy w szkole publicznej,
                w której jest 31 dzieci, to samorząd nie był w stanie sfiansować
                jeszcze jednej nauczycielki, by stworzyć 2 klasy po 15 osób.A papier
                do ksero przynoszą rodzice dzieci, bo szkoła też nie ma na to
                pieniędzy. Takie są polskie realia p. Minister...
                Cyt."w wielu małych miejscowościach w ogóle nie ma trdycji edukacji
                przedszkolnej", bo przedszkoli nie ma, a jak są to drogie na pensje
                tych z "prowincji", i lepiej wziąć ciotkę lub babcię, bo ta chociaż
                za darmo i z miłości.
                No i fantastyczne założenie, że rodzice będą mieli prawo wyboru, czy
                posłać dziecko w wieku 6 lat czy 7 do szkoły. Tylko to prawo będzie
                przysługiwało w pierwszych dwóch latach reformy, a później zostanie
                tylko obowiązek posłania 6 latka do szkoły.
                I jak zwykle rozjeżdżamy się p. Minister, bo cyt. "Jeśli rodzic
                oceni, że mimo wszystko jego dziecko jeszcze nie jest gotowe do
                pójścia do szkoły, może złożyć na wiosnę 2009 w samorządzie wniosek
                o odroczenie terminu podjęcia nauki w szkole. Powinien wtedy zapisać
                dziecko na rok szkolny 2009/2010 na jakąś formę edukacji
                przedszkolnej (razem z 5-latkami)." Ta "forma" to w szkole czy w
                przedszkolu, tę "formę" dziecko w takiej sytuacji będzie przerabiało
                2x z zupełnie nowymi dziećmi i nauczycielkami, by rozumiem "wyrównać
                te szansy edukacyjne", a jak po wakacjach rodzicowi się "odwróci" i
                będzie chciał posłać dziecko do I klasy to będzie mógł? Ależ będzie
                bałagan!
    • gocha71 Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 26.05.08, 22:59
      Cała ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu !!! Piszemy swoje zdanie: rodzice i
      nauczyciele, a i tak nikt tego nie bierze pod uwagę !!! Pani Hall sie nie
      odzywa, a Gazeta też nie porusza tego problemu na swoich łamach.

      Ja sama bezskutecznie poszukuję konkretnej informacji: w jaki sposób będą
      łączone dzieci z roczników 2002 i 2003?
      • truten.zenobi Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 27.05.08, 08:15
        może jednak coś daje...
        wszak minister Hall jest oceniana jako "kandydat" do opuszczenia
        rządu
        ;)
    • wiolka_65 Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 30.05.08, 13:12
      Niestety, moje dziecko w przyszłym roku będzie miało 6 lat.Nie chcę
      żeby na nim eksperymentowano.Mam wrażenie, że p.Hall chce za wszelką
      cenę wpisać się do historii, tylko dlaczego kosztem najmłodszych?
      Czy pani Minister nie ma w swoim otoczeniu racjonalnie myślących
      ludzi? Przecież chyba każdy widzi, że polska szkoła nie jest
      przygotowana na przyjęcie tak dużej ilości maleńkich dzieci!!!
      Proszę w imieniu przerażonych rodziców o przyłączenie się do
      protestu!
      www.ratujmaluchy.pl

      MEN czeka na opinie do 15 czerwca.
      • ela-gda Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 30.05.08, 14:53
        byłam dzisiaj w mojej szkole podstawowej i nie ma mowy żeby dziecko
        z 2003 roku posłać od września do zerówki, bo... jeszcze nic o
        reformie nie wiedzą. mam nadzieje, że jednak nie wejdzie ona w zycie
    • superanna Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 03.06.08, 13:30
      Jestem przeciw puszczaniu sześciolatków do szkoły. Na dzień
      dzisiejszy szkoły nie potrafią sie uporać z reformą wprowadzającą
      podział na SP i Gimnazja a już moje małe dziecko ma się spotkać z
      gimnazjalistami na jednej przerwie. I już widzę te super wyposażone
      szkoły i klasy z częścią rekreacyjną. Szkoda słów. Nie macie innych
      problemów z edukacją? A może jeszcze więcej dni wolnych od nauki dla
      uczniów wprowadźcie, bo i tak już blisko trzy miesiące w roku
      szkolnym nie ma zajęć. I kto moim sześciolatkiem się będzie
      zajmował? Ja mam tylko 26 dni urlopu!!!
      • e-ftalo Re: Reforma Hall: sześciolatki do szkoły 04.06.08, 12:40
        Ostatnio widziałem panią minister w telewizji i faktycznie wypowiada sie na ten
        temat bardzo skrótowo,nieprecyzyjnie.
        Uważam że potrzeby jest nowy minister który przyjrzy się nieco dokładniej
        reformie edukacji i będzie znał odpowiedzi na ważne pytania dotyczące tego tematu.

        Już nawet tzw experci ocenili że jest to experyment bez przewidywalnych skutków.
        Podobno za 3 lata wszystkie 6 latki obowiązkowo idą do szkoły.Ale za 3 lata
        będzie nowy minister i nowy program reformy,więc i tak nic nie wiadomo.
        Poczekajmy do lipca,premier zapowiedział dymisję,miejmy nadzieje na szybko
        zmianę i że tym razem pojawi się ktoś kompetentny

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka