koma52
26.01.09, 21:59
Praktyki studentów UMK prowadzę od wielu lat i co roku sobie obiecuję, że to
już po raz ostatni. Gdy jednak przychodzą studenci i proszą - żal mi się ich
robi i wyrażam zgodę. Do następnego roku.
Co roku czuję się jednak upokorzona: za miesiąc pracy ze studentem uczelnia
płaci jakieś dziwne pieniądze (80 - 140 zł)i na dodatek dopiero pod koniec
grudnia! Trzy miesiące po wykonaniu pracy!!Oczywiście jeżeli zapłaci - w tym
roku nie dostałam. Dzwoniłam, obiecali - i cisza nadal.
Studenci są różni: jedni coś tam wiedzą z metodyki, inni nie mają pojęcia, co
to konspekt, cele lekcji, nie znają żadnych metod...Aby nie narobili krzywdy
uczniom i nie zmarnowali miesiąca nauki, trzeba prowadzic te praktyki bardzo
solidnie i setnie się napracować. Często po nich poprawiać! Ja rozumiem -
muszą gdzieś się nauczyć - ale dlaczego u nas za darmo???
A może by tak po prostu się zbuntować? Zażyczyć sobie jakiegoś poważnego
grosza? Popatrzcie, ile nauczyciel płaci za podyplomówki, ile wynosi czesne na
studiach zaocznych,...Tylko my jesteśmy od roboty za grosze.
Tym razem wiem - studentów na pewno nie wezmę!!