FC kontra matura

04.12.03, 16:07
od 2005 roku FC nie może być podstawą zwolnienia ucznia z matury .

jak to motywuje pewna nuaczycielka -
"to zniechęca ucznia do dalszej pracy"

jakiej dalszej pracy ?!!! nastepnych powtórek ?
dlaczego takiego ucznia po prostu nie zwolnić
z zajęć albo zaproponować mu bardziej zaawansowane
lekcje z języka angielskiego .

znowu dojdzie do absurdów takich jak A z FC
i 4 z ustnej matury ( bo nauczyciel nie zna
gramatyki )?
    • Gość: Tom Re: FC kontra matura IP: *.chello.pl 04.12.03, 22:29
      Pisze się FCE (First Certificate in English) , ale to taki szczegół:)

      Pozatym w pełni zgadzam się z przedmówcą.
      Osobiście mam FCE i nie uśmiecha mi się konieczność pisania matury z
      angielskiego. Wszak nie wiadomo co za rok będę musiał pisać. Jeżeli uczelnie
      będą musiały przyjmować wedłu wyników matury to są duże szanse, że zarządają
      wysokich wyników z wielu przedmiotów. Więc możliwość nie zdawania angielskiego
      może być tylko ułatwieniem. Niestety go nie ma. Nasze ministerstwo równa
      standardy w dół. Niedługo zejdziemy zapewne na poziom USA gdzie uczeń w wieku 18
      lat umie się podpisać, policzyć do 100 i niewiele więcej...
      • unsatisfied6 po co inwesteować jak nie wszyscy chcą 05.12.03, 11:10
        Gość portalu: Tom napisał(a):

        > Pisze się FCE (First Certificate in English) , ale to taki szczegół:)
        >
        > Pozatym w pełni zgadzam się z przedmówcą.
        > Osobiście mam FCE i nie uśmiecha mi się konieczność pisania matury z
        > angielskiego. Wszak nie wiadomo co za rok będę musiał pisać. Jeżeli uczelnie
        > będą musiały przyjmować wedłu wyników matury to są duże szanse, że zarządają
        > wysokich wyników z wielu przedmiotów. Więc możliwość nie zdawania angielskiego
        > może być tylko ułatwieniem. Niestety go nie ma. Nasze ministerstwo równa
        > standardy w dół. Niedługo zejdziemy zapewne na poziom USA gdzie uczeń w wieku
        1
        > 8
        > lat umie się podpisać, policzyć do 100 i niewiele więcej...
        nie porównywałbym do USA - mówisz o ok. 50% szkół a w przypadku Chicago może
        nawet 90%, które dostarczają uczniom to czego chcą od wymagają
        od nich rodzice . Po co inwestować w dobrą edukację dla tych , którzy
        jej nie chcą ?
        Ilu uczniów w Polsce jest w klasie zaiteresowanych przedmiotem ?
        4,5 /30?
        • kociamama Re: po co inwesteować jak nie wszyscy chcą 05.12.03, 11:19
          Sorry, forever unsatisfied (by the way, po angieslku sie mowi dissatisfied),
          ale celem szkoly nie jest spelnianie zachcianek rodzicow, ale krzewienie
          oswiaty i kultury, czyli danie szansy ludziom z roznych srodowisk, (a jak oni
          ja wykorzystaja zalezy juz tylko od nich) i wytropienie tych zdolnych tym
          bardziej w zapadlych wiochcach, ktorych rodzice byc moze zyczyliby sobie zeby
          dzieciak poszedl do roboty po podstawowce i nie tracil czasu na
          jakies "yntelektułalne" fanaberie...

          POzdrawiam,
          Kociamama.
          • unsatisfied6 Re: po co inwesteować jak nie wszyscy chcą 05.12.03, 15:57
            kociamama napisała:

            > Sorry, forever unsatisfied (by the way, po angieslku sie mowi dissatisfied),
            > ale celem szkoly nie jest spelnianie zachcianek rodzicow, ale krzewienie
            > oswiaty i kultury, czyli danie szansy ludziom z roznych srodowisk, (a jak oni
            > ja wykorzystaja zalezy juz tylko od nich) i wytropienie tych zdolnych tym
            > bardziej w zapadlych wiochcach, ktorych rodzice byc moze zyczyliby sobie zeby
            > dzieciak poszedl do roboty po podstawowce i nie tracil czasu na
            > jakies "yntelektułalne" fanaberie...
            >
            > POzdrawiam,
            > Kociamama.
          • unsatisfied6 możesz to brainwash nazywać jak chcesz 06.12.03, 00:35
            kociamama napisała:

            > Sorry, forever unsatisfied (by the way, po angieslku sie mowi dissatisfied),
            > ale celem szkoly nie jest spelnianie zachcianek rodzicow, ale krzewienie
            > oswiaty i kultury
            możesz to brainwash typowe dla komunizmu nazywać jak chcesz.
            mamy wolny rynek ( tak bynajmniej nam się wydaje ) i szkoła
            ma spełniać "zachcianki rodziców" .
            • kociamama Re: możesz to brainwash nazywać jak chcesz 06.12.03, 16:50
              Jakie brainwash typowe dla komunizmu???
              Sorry, ale nie rozumiem Cie.
              Po co szkoly panstwowe? (W ktorych tak chcesz pracowac??) Jezeli szkola ma
              spelniac zachcianki rodzicow, to nalezy zlikwidowac obowiazek szkolny.
              Bogacze, tudziez ludzie swiadomi i tak posla dzieci do szkoly, a biedocie i
              glupolom na tym nie zalezy.
              NB. swietne rozwiazanie problemu edukacji narodowej. Ile pieniedzy na edukacje
              moznaby przeznaczyc na inne cele. Szkoly beda sie samofinansowac.
              Upragniona weryfikacja nauczycieli nadejdzie (bo zadna prywatna firma nie
              zatrudni niewyksztalconego obiboka)

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
            • Gość: Asia Re: możesz to brainwash nazywać jak chcesz IP: 213.76.150.* 29.12.03, 19:10
              Nie bądź taki mądry.
              Unsatisfied - not happy with what you have or receive, or with something that
              happens
              Dissatisfied - annoyed because something is not as good as you expected it to
              be
              A more usual woed is dissatisfied. (Macmillan English Dictionary)
              Poza tym potocznie nie mów się FCE ale właśnie FC.
              Pozdrawiam
            • Gość: Asia Re: możesz to brainwash nazywać jak chcesz IP: 213.76.150.* 29.12.03, 19:10
              Nie bądź taki mądry.
              Unsatisfied - not happy with what you have or receive, or with something that
              happens
              Dissatisfied - annoyed because something is not as good as you expected it to
              be
              A more usual woed is dissatisfied. (Macmillan English Dictionary)
              Poza tym potocznie nie mów się FCE ale właśnie FC.
              Pozdrawiam
      • kociamama Re: FC kontra matura 05.12.03, 11:25
        Drogi Tomie,
        jezeli Twoj poziom angielskiego jest wysoki to nie masz sie czego obawiac.
        Matura jest na poziomie okolo FCE, wiec jezeli dostales z FC C, to bedzie
        niezla powtorka, a jezeli uzyskales A, to przeciez bedzie pryszcz...
        Nie rozumiem Twojego wzburzenia. Ja przed matura mialam zdane nie tylko FC,
        ale i CPE, i pisanie matury nie bylo jaka specjalna udreka... Ot poszlam, 2
        godziny, ocena 5 i po pisemnym, zwolnienie z ustnego. Wielki mi bol.
        Nie rozumiem Twojego oburzenia. Znasz angileski to zdanie matury nie jest
        problemem bez przygotowania, a jesli musisz sie przygotowac choc troche i
        czegos nauczyc, to znaczy, ze egzamin ma sens.

        POzdrawiam,
        zycze powodzenia na maturze,
        Kociamama.
        • unsatisfied6 dobry uczeń ma powtarzać ? 05.12.03, 23:05
          kociamama napisała:

          > Drogi Tomie,
          > jezeli Twoj poziom angielskiego jest wysoki to nie masz sie czego obawiac.
          > Matura jest na poziomie okolo FCE, wiec jezeli dostales z FC C, to bedzie
          > niezla powtorka, a jezeli uzyskales A, to przeciez bedzie pryszcz...

          Dobra szkoła dba o postęp ucznia a nie zachęca do nieskończonych powtórek.
          Uczeń posiadjący pewnien poziom nie powinien powtarzać a powinno
          mu się zaoferować wyższy poziom . Sam egzamin i przygotowanie
          do niego są powtórką .

          > Nie rozumiem Twojego wzburzenia. Ja przed matura mialam zdane nie tylko FC,
          > ale i CPE, i pisanie matury nie bylo jaka specjalna udreka... Ot poszlam, 2
          > godziny, ocena 5 i po pisemnym, zwolnienie z ustnego. Wielki mi bol.
          > Nie rozumiem Twojego oburzenia. Znasz angileski to zdanie matury nie jest
          > problemem bez przygotowania, a jesli musisz sie przygotowac choc troche i
          > czegos nauczyc, to znaczy, ze egzamin ma sens.
          >
          > POzdrawiam,
          > zycze powodzenia na maturze,
          > Kociamama.

          Dear kociamama

          You passed ? I can't believe it.

          "Sorry, forever unsatisfied (by the way, po angieslku sie mowi dissatisfied)"

          You don't seem to be sorry .
          I'd say you seem to be confident enough not to look up in your resources
          before you make false statements .
          If you had looked up , throw yuor books away and get something more reliable .

          There are two opposites of satisfied -
          dissatisfied with something , somebody
          unsatisfied with something
          • kociamama Re: dobry uczeń ma powtarzać ? 06.12.03, 11:19
            Drogi unsatisfied,
            przepraszam, faktycznie jest to tez dopuszczalna forma... Tak, ze mea culpa,
            bije sie w piersi.
            Po prostu to wieczne Twoje narzekactwo do niczego nie prowadzi.
            Masz racje, ze szkola powinna zapewnic uczniowi lekcje na wyzszym poziomie,
            jesli juz FC zdal.
            Jednakze nie przesadzajamy, matura nie jest na nizszym niz FC poziomie.
            To, ze ktos zdal FC 2 lata wczesniej i nie poglebia wiedzy, czyli jak
            proponujesz jest zwolniony z zajec, bo szkola nie zapewni kursu na CAE, skoro
            nauczycielom tam uczacym wystarcza ten dokument, to moze ang. totalnie
            zapomniec.
            KOntakt z jezykiem chociazby 2 razy w tygodniu (o ile nauczyciel jhest dobry)
            zapewni trzymanie poziomu.

            Maybe I should translate this post to English now? As you insisted on writing
            in English for some reason...

            Later,
            Kociamama.
            • unsatisfied6 Re: dobry uczeń ma powtarzać ? 09.12.03, 12:31
              kociamama napisała:

              > Drogi unsatisfied,
              > przepraszam, faktycznie jest to tez dopuszczalna forma... Tak, ze mea culpa,
              > bije sie w piersi.
              > Po prostu to wieczne Twoje narzekactwo do niczego nie prowadzi.
              > Masz racje, ze szkola powinna zapewnic uczniowi lekcje na wyzszym poziomie,
              > jesli juz FC zdal.
              > Jednakze nie przesadzajamy, matura nie jest na nizszym niz FC poziomie.
              > To, ze ktos zdal FC 2 lata wczesniej i nie poglebia wiedzy, czyli jak
              > proponujesz jest zwolniony z zajec, bo szkola nie zapewni kursu na CAE, skoro
              > nauczycielom tam uczacym wystarcza ten dokument, to moze ang. totalnie
              > zapomniec.
              > KOntakt z jezykiem chociazby 2 razy w tygodniu (o ile nauczyciel jhest dobry)
              > zapewni trzymanie poziomu.
              >
              > Maybe I should translate this post to English now? As you insisted on writing
              > in English for some reason...
              >
              > Later,
              > Kociamama.
              bez treningu można zapomnieć , co wcale nie znaczy , że uczeń ma dreptać
              w miejscu - nie zasłużył na to i należy mu się bardziej zaawansowany
              kurs a nie powtarzanie dwóch lat .

              zwolnić , niech się zapisze na jakiś pozaszkolny kurs , jeśli szkoła
              nie ma nic lepszego do zaoferowania .
              • kociamama Re: dobry uczeń ma powtarzać ? 09.12.03, 13:17
                Jestes, z tego co wiem, nauczycielem ang. NIe wiem jakich metod uzywasz.
                Jezeli faktycznie poswiecasz czas jedynie na omawianie niuansow pomiedzy
                presnt simple a present continuous, tudziez cwiczysz z uczniami milony
                transformacji na poziomie FC, to faktycznie ten, co juz to zdal musi sie
                nudzic jak mops.

                Gramatyka jednakze powinna stwanowic jedna czesc lekcji. Ja na przyklad
                stawiam na dyskusje, kaze przygotowywac speache, ktore kazdy musi wyglosic, a
                nie jedna osoba. przy takich cwiczeniach mozna oceniac bardziej indywidualnie
                i kazdego motywowac do postepu, stawiac oceny za niego. Ci lepsi powinni
                uzywac lepszego slownictwa i byc bardziej surowo karani za bledy gramatyczne
                podczas mowienia.
                jezeli mowisz na leckji caly czas po ang. to taki kontakt z jezykiem ma sens,
                nawet dla tych co maja zdane FC. NIe wyobrazam sobie, ze w liceum roznice sa
                az tak znaczne, bo teraz takowe byc nie moga.
                Matura pisemna bedzie dla wszystkich obowiazkaowa, wiec jezeli ktos w
                pierwszej klasie liceum nic z ang. nie umie, to on musi sie doksztalcac na
                korkach, a nie ci z FC powinni byc zwolnieni.

                Pozdrawiam,
                Kociamama.
                • Gość: Tawananna Re: dobry uczeń ma powtarzać ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 14:46
                  NIe wyobrazam sobie, ze w liceum roznice sa
                  > az tak znaczne, bo teraz takowe byc nie moga.

                  Uczyłam się co prawda w "starym" liceum, ale skończyłam je dopiero w tym roku,
                  więc nie sądzę, by wiele się od tego czasu zmieniło :). Różnice są i to
                  OGROMNE! W jednej klasie (z KONTYNUACJĄ angielskiego) są osoby, które mają
                  problemy ze sformułowaniem prostego zdania w Simple Present (i to nawet w 2
                  klasie LO, po roku nauki i osoby przychodzące do liceum z angielskim na
                  poziomie +/- FCE.

                  jezeli ktos w
                  > pierwszej klasie liceum nic z ang. nie umie, to on musi sie doksztalcac na
                  > korkach, a nie ci z FC powinni byc zwolnieni.

                  Już to widzę ;>. Od zawsze w szkole uprawia się "równanie w dół", przez co
                  większość lekcji w LO kompletnie przenudziłam (i to bynajmniej nie dlatego,
                  żebym była z angielskiego rewelacyjna - obecnie pre-CAE). Wszelkie próby
                  podzielenia klasy na grupy według poziomu zaawansowania były torpedowane przez
                  rodziców słabszych uczniów - uważali to za przejaw dyskryminacji, nie
                  rozumiejąc, że takie rozwiązanie jest dobre dla obu stron...

                  Moja propozycja? Test ze znajomości angielskiego "na dzień dobry" i od
                  początku nauki w liceum podział na grupy międzyklasowe pod względem poziomu
                  języka. Podobnie z innymi językami obcymi. Ewentualna możliwość przeniesienia
                  się do innej grupy co roku - jeśli uczeń znacząco poprawi się. Najlepiej
                  byłoby wprowadzić taki system już w gimnazjum.
            • Gość: Asystent Re: dobry uczeń ma powtarzać ? IP: *.acn.pl 09.12.03, 13:26
              Kociamamo - drobne uzupełnienie - coraz więcej szkół oczekuje od nauczycieli
              angielskiego CAE (i słusznie). Zwłaszcza jeśli jest to ich pierwszy, główny
              przedmiot nauczania. Można więc mieć nadzieję na przyszłość...
              • kociamama Re: dobry uczeń ma powtarzać ? 09.12.03, 13:32
                Drogi Asystencie,
                czy uwazasz, ze od absolwentow anglistyki wymaga sie dorobienia CAE? (W sumie
                przydlaoby im sie to... Tylko, ze ich autorytet moglby dramatycznie upasc,
                jezeli jakis uczen zdalby egzamin n A a nauczyciel po anglistyce jednynie na
                B:))))

                Pozdrawiam,
                Kociamama.
                • Gość: Asystent Re: dobry uczeń ma powtarzać ? IP: *.acn.pl 09.12.03, 14:29
                  Miałem po prostu przed oczami pewną moją ambitną koleżankę, która uczy w szkole
                  dwóch przedmiotów (drugi-angielski). Koleżanki z pracy miały do niej wielkie
                  pretensje o to, że zrobiła CAE chociaż wiedziały, że dyrektorka traktowała to
                  jako warunek dalszego uczenia przez nią dzieci języka. Żadna z pań nie jest
                  anglistką. Wysztskie mają FC. Muszę przyznać, że zdumiało mnie, że FC wystarcza.
                  • unsatisfied6 powiem wiecej 17.12.03, 14:27
                    Gość portalu: Asystent napisał(a):

                    > Miałem po prostu przed oczami pewną moją ambitną koleżankę, która uczy w
                    szkole
                    > dwóch przedmiotów (drugi-angielski). Koleżanki z pracy miały do niej wielkie
                    > pretensje o to, że zrobiła CAE chociaż wiedziały, że dyrektorka traktowała to
                    > jako warunek dalszego uczenia przez nią dzieci języka. Żadna z pań nie jest
                    > anglistką. Wysztskie mają FC. Muszę przyznać, że zdumiało mnie, że FC
                    wystarcza
                    > .
                    powiem więcej .
                    mam studia skończone w stanach ( matematyka ) ale jeszcze kilka lat tamu
                    kanadyjczyk przyjmujacy mnie do pracy ocenił mój języka na poziomie
                    nativa.
                    dzwoniłem do ponad 30 szkół w Bydgoszczy - żadna nie chce mnie przyjąć .
                  • Gość: Tawananna Re: dobry uczeń ma powtarzać ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 14:48
                    Wystarcza FCE??? Na jakim poziomie nauczania? Oczywiście jeśli ma się
                    skończone do tego inne studia nauczycielskie, tak?
    • Gość: Monika Re: FC kontra matura IP: *.toya.net.pl 05.12.03, 20:02
      FC to Fc , a matura to matura, to sa 2 różne egzaminy. No i chyba egzamin
      maturalny jest troche trudniejszy od FC...nawet na 'A'.Jestem za matura z
      jezyka.
      • unsatisfied6 widzimisię nauczyciela 05.12.03, 22:34
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > FC to Fc , a matura to matura, to sa 2 różne egzaminy. No i chyba egzamin
        > maturalny jest troche trudniejszy od FC...nawet na 'A'.Jestem za matura z
        > jezyka.

        jakiś dowcip czy tylko chybanie ?

        obowiązkaowa matura ustna z języka obcego to wyrycie na pamięć kilku
        "sytuacji" i kilku reguł gramatycznych + widzimisię nauczyciela .

        przeciętny uczeń z szóstką z matury ustnej oblewa FC .
        • Gość: Mia Re: widzimisię nauczyciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 18:35
          Zależy o jakiej maturze mówimy. Ustna jest zdecydowanie łatwiejsza niż FCE. To
          w ogóle jest bezdyskusyjne. Co do pisemnej, to zależy. To są po prostu zupełnie
          inne egzaminy. Inne testy, inne rzeczy są ważne. Więc tak:
          1. writing - chyba jednak trudniejszy na FCE, wprawdzie krótsze teksty (ale
          czasem limit słów bardziej przeszkadza niż pomaga, zwłaszcza, że jego
          przekroczenie jest karane odjęciem punktów), ale za to dwa i trzeba być dość
          precyzyjnym, nie można dowolnie fantazjować, no i nie ma się słownika, który na
          maturze (część -wypracowanie) jest absolutnie dozwolony
          2.listening - więcej materiału jest na FCE, pytania są na ogół bardziej
          podchwytliwe, ludzie mówią z różnym akcentem, ale z drugiej strony czasem te
          maturalne listeningi też potrafią zaskoczyć, tak, że tu dałabym remis
          3. grammar/use of Eng.- o wiele mniej zadań i o wiele łatwiejsze na FCE
          4.reading comprehension -na maturze jest to poziom pomiedzy FCE a CAE, ze
          wskazaniem na ten drugi (mam na myśli zwłaszcza słownictwo), ale są to na ogół
          dwa teksty, a na FCE cztery, więc w sumie też pewnie na jedno wyjdzie.
          Poza tym jedna uwaga ogólna. Znajomość języka to również ( w wypadku egzaminów)
          znajomośc pewnych schematów i form i ktoś kto wcześniej nie próbował rozwiązać
          podobnych zadań będzie miał spore kłopoty. Tak więc wcześniejsze zdanie FCE i
          tak wymagałoby pewnego przygotowania się do pisemnej matury.
          Ceterum censeo, FCE powinno zwalniać z matury pisemnej (można by się umówić, że
          tylko zdane na A, co nie jest znów takie trudne, bo wystarczy zdać na ᢈ%), a
          o ustnej to już nawet mówić nie warto. Większość dobrych uczniów zdaje ustną na
          5, a tylko nieliczni z nich zdaliby FCE. Pewnie, że można kazać zdawać i już,
          tylko po co? Nie lepiej oszczędzać ludziom niepotrzebnych stresów? Bo to jest
          zawsze stres nawet jak umiesz na 200%.
          • kociamama Re: widzimisię nauczyciela 06.12.03, 21:14
            Droga Miu,
            Wypowiadasz sie, ze FC powinno zdawac z matury, bo lepiej zaoszczedzic
            zbednego stresu. Z jednej strony masz racje, a z drugiej strony, zycie jest
            stresujace. Lapiej sie przygotowac wczesniej na rozne weryfikacje niz pozniej.
            Im wiecej ustnych egzaminow, na ktorych jest obecna jakas komisja, tym lepiej,
            bo mozna nauczyc sie zachowania w takich sytuacjach w kolejnych etapach, typu
            egzaminy na studiach, rozmowy o prace.

            POnadto, chyba docelowo chodzi o podniesieinie rangi matury kosztem egzaminow
            cambridge. No bo jesli maturzysci beda reprezentowac taki sam poziom (jak na
            FCE czy CAE), co bedzie zweryfikowane przez niezalezne komisje w innych nie
            szkolach nie bedzie potrzeby wydawania grubej kasy na owe certyfikaty.
            Mnie sie ten pomysl podoba, zeby miec za darmo to, za co dotychczas placi sie
            slono.

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
          • unsatisfied6 Re: widzimisię nauczyciela 09.12.03, 12:33
            Gość portalu: Mia napisał(a):

            > Zależy o jakiej maturze mówimy. Ustna jest zdecydowanie łatwiejsza niż FCE.
            To
            > w ogóle jest bezdyskusyjne. Co do pisemnej, to zależy. To są po prostu
            zupełnie
            >
            > inne egzaminy. Inne testy, inne rzeczy są ważne. Więc tak:
            > 1. writing - chyba jednak trudniejszy na FCE, wprawdzie krótsze teksty (ale
            > czasem limit słów bardziej przeszkadza niż pomaga, zwłaszcza, że jego
            > przekroczenie jest karane odjęciem punktów), ale za to dwa i trzeba być dość
            > precyzyjnym, nie można dowolnie fantazjować, no i nie ma się słownika, który
            na
            >
            > maturze (część -wypracowanie) jest absolutnie dozwolony
            > 2.listening - więcej materiału jest na FCE, pytania są na ogół bardziej
            > podchwytliwe, ludzie mówią z różnym akcentem, ale z drugiej strony czasem te
            > maturalne listeningi też potrafią zaskoczyć, tak, że tu dałabym remis
            > 3. grammar/use of Eng.- o wiele mniej zadań i o wiele łatwiejsze na FCE
            > 4.reading comprehension -na maturze jest to poziom pomiedzy FCE a CAE, ze
            > wskazaniem na ten drugi (mam na myśli zwłaszcza słownictwo), ale są to na
            ogół
            > dwa teksty, a na FCE cztery, więc w sumie też pewnie na jedno wyjdzie.
            > Poza tym jedna uwaga ogólna. Znajomość języka to również ( w wypadku
            egzaminów)
            >
            > znajomośc pewnych schematów i form i ktoś kto wcześniej nie próbował
            rozwiązać
            > podobnych zadań będzie miał spore kłopoty. Tak więc wcześniejsze zdanie FCE i
            > tak wymagałoby pewnego przygotowania się do pisemnej matury.
            > Ceterum censeo, FCE powinno zwalniać z matury pisemnej (można by się umówić,
            że
            >
            > tylko zdane na A, co nie jest znów takie trudne, bo wystarczy zdać na ᢈ%),
            > a
            > o ustnej to już nawet mówić nie warto. Większość dobrych uczniów zdaje ustną
            na
            >
            > 5, a tylko nieliczni z nich zdaliby FCE. Pewnie, że można kazać zdawać i już,
            > tylko po co? Nie lepiej oszczędzać ludziom niepotrzebnych stresów? Bo to jest
            > zawsze stres nawet jak umiesz na 200%.
            matura pisemna nie jest obowiązkowa . pisałem o ustnej.
            • kociamama Re: widzimisię nauczyciela 09.12.03, 13:08
              Matura pisemna z jezyka jest obowiazkowa od nastenego roku.

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
              • unsatisfied6 w jakim celu? 10.12.03, 12:51
                kociamama napisała:

                > Matura pisemna z jezyka jest obowiazkowa od nastenego roku.
                >
                > Pozdrawiam,
                > Kociamama.

                to duże przegięcie .
                czemu ma to słuzyć ?
                nawet 5 lub 6 na maturze ustnej może nie zaliczyć pisemnej .
                przeciętny uczeń nie zda matury pisemnej , ten co zda z dobrym
                wynikiem może z dobrym skutkiem zdawać na filologię po drobnym
                wyszlifowaniu .

                zacznie się panika , korki i łapówy - taki jest tego cel ?
                • kociamama Re: w jakim celu? 10.12.03, 16:20
                  Cel pisemnej matury dla kazdego jest taki, zeby przecietny obywatel umial sie
                  dogadac w jezyku, kotrego uczy sie lat co najmniej 9.
                  Czas by wreszcie jezyk potraktowac na serio, a nie jak przedmiot na rowni z
                  wf, plastyka (o pardon, sztuka, obecnie) i PO.

                  Nowa matura nie bedzie w takiej formie jak stara. Bedzie sie skladac z
                  reading, listening i writing, wiec naprawde praktyczne rzeczy.
                  Nie wiem dokladnie jak bedzie wygladac writing, bo dobrze by bylo zawrzec
                  pisma (listy formalne), ale podejrzewam, ze beda to jakies rozprawki, podobno
                  ok 200-250 slow. I nareszcie. Czas odejsc od kladzeina nacisku wylacznie na
                  poprawnosc form gramatycznych.
                  W chwili obecnej, ludzie po tylu latach nauki wiedza jak zamienic I wish, na I
                  regret, ale coz z tego jak nigdy nie uzywaja tego w praktyce, a niektorzy
                  nawet nie wiedza, co to znaczy...

                  Matura w dotychczasowej formie byla zbedna, bo kazdy ustna zdawal na 5 lub 6
                  nieraz przy bardzo slabej umiejetnosci porozumiewania sie.

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
                  • unsatisfied6 To absurd 11.12.03, 13:14
                    kociamama napisała:

                    > Cel pisemnej matury dla kazdego jest taki, zeby przecietny obywatel umial sie
                    > dogadac w jezyku, kotrego uczy sie lat co najmniej 9.
                    > Czas by wreszcie jezyk potraktowac na serio, a nie jak przedmiot na rowni z
                    > wf, plastyka (o pardon, sztuka, obecnie) i PO.
                    >
                    > Nowa matura nie bedzie w takiej formie jak stara. Bedzie sie skladac z
                    > reading, listening i writing, wiec naprawde praktyczne rzeczy.
                    > Nie wiem dokladnie jak bedzie wygladac writing, bo dobrze by bylo zawrzec
                    > pisma (listy formalne), ale podejrzewam, ze beda to jakies rozprawki, podobno
                    > ok 200-250 slow. I nareszcie. Czas odejsc od kladzeina nacisku wylacznie na
                    > poprawnosc form gramatycznych.
                    > W chwili obecnej, ludzie po tylu latach nauki wiedza jak zamienic I wish, na
                    I
                    > regret, ale coz z tego jak nigdy nie uzywaja tego w praktyce, a niektorzy
                    > nawet nie wiedza, co to znaczy...
                    >
                    > Matura w dotychczasowej formie byla zbedna, bo kazdy ustna zdawal na 5 lub 6
                    > nieraz przy bardzo slabej umiejetnosci porozumiewania sie.
                    >
                    > POzdrawiam,
                    > Kociamama.

                    wprowadzanie takiej matury nie zmieni poziomu wiedzy z języka , jedynie
                    jak już wspomnialem , spowoduje panikę wśród uczniów , popyt na korki
                    i wieksze łapówkarstwo .

                    przymus zdawania tego w formie pisemnej i ustnej , to tama dla
                    wielu potencjalnych fachowców na przyjęcie na studia .

                    W którym kraju stosuje się takie beznadziejne sposoby niszczenia
                    potencjału ludzkiego . Gdzie wymaga się tak wysokich umiejetnośći
                    posługiwania sie obcym językiem ( nie wliczając w to krajów okupowanych )
                    • kociamama Re: To absurd 12.12.03, 10:54
                      Jak wysokie sa to wymagania to sie dopiero okaze. Ale ja nie uwazam, zeby zbyt
                      ostre byly.
                      Chyba naturalne, ze prace nauczycieli i uczniow nalezy zweryfikowac. Jezeli
                      ktos uczy sie jezyka przez lat conajmniej 9 za panstwowe pieniadze to powinien
                      do tego podchodzic na serio i wyciagnac cos z tej nauki.

                      Piszesz o blokowaniu dostepu do studiow ludziom z potencjalem. W rownym mierze
                      blokuje go matura z polskiego jak i matematyki, idac Twoim tokiem rozumowania.
                      Pytasz, w ktortym kraju tak wysoki poziom jezyka obcego jest wymagany.
                      Ja uwazam, ze Polacy reprezentuja bardzo niski poziom jezyka obcego, jezeli
                      chodzi o praktyczne umiejetnosci. Co z tego, ze wiedza, jak uzyc present
                      simple i, ze w trzeciej osobie liczny poj. dodaje sie -(e)s, jak boją sie
                      odezwać i nie potrafią sie wypowiedziec, sformulowac opinii w jezyku ang.?

                      Uwazam, ze inne nacje maja o wiele wyzszy poziom jezykowy bez dodadtkowych
                      kursow, a o korkach na zach nikt nie slyszal.

                      POlska kadra naukowa tez reprezentuje zenujacy poziom jezyka. Przykro jest
                      slyszec jak przy spotkaniu z goscmi zagranicznymi profesorowie polscy dukaja z
                      obrzydliwym akcenmtem, podczas gdy np. profesorowi skandynawscy wypowiadaja
                      sie plynnie na poziomie native'a.

                      Piszesz o blokowaniu dostepu do studiow, ale jesli ktos studije chocby fizyke,
                      a dostepne materialy do jego magisterki sa jedynie po ang., a on zielonego
                      pojecia nie ma o ang., to jak ma sobie z magisterka poradzic? Moze oplacac
                      tlumacza? A moze kosztowne korki?

                      Mowisz o lapowkarstwie. Matury maja byc kodowane i sprawdzane przez niezalezna
                      komisje, wic mniejsza szansa na lapowke niz gdyby przeprowadzano ustna na
                      dotychczasowych zasadach.

                      POnadto, najlepszy czas, zeby sie dobrze nauczyc jezyka do do liceum. Na
                      studiach juz trzeba sie skupic na innych rzeczach i fajnie jest wiedze
                      poglebiac, a nie zaczynac od podstaw.

                      POzdrawiam,
                      Kociamama.
                      • unsatisfied6 "na poziomie nativa" 17.12.03, 14:19
                        kociamama napisała:

                        > Jak wysokie sa to wymagania to sie dopiero okaze. Ale ja nie uwazam, zeby
                        zbyt
                        > ostre byly.
                        > Chyba naturalne, ze prace nauczycieli i uczniow nalezy zweryfikowac. Jezeli
                        > ktos uczy sie jezyka przez lat conajmniej 9 za panstwowe pieniadze to
                        powinien
                        > do tego podchodzic na serio i wyciagnac cos z tej nauki.
                        >
                        > Piszesz o blokowaniu dostepu do studiow ludziom z potencjalem. W rownym
                        mierze
                        > blokuje go matura z polskiego jak i matematyki, idac Twoim tokiem rozumowania.
                        > Pytasz, w ktortym kraju tak wysoki poziom jezyka obcego jest wymagany.
                        > Ja uwazam, ze Polacy reprezentuja bardzo niski poziom jezyka obcego, jezeli
                        > chodzi o praktyczne umiejetnosci. Co z tego, ze wiedza, jak uzyc present
                        > simple i, ze w trzeciej osobie liczny poj. dodaje sie -(e)s, jak boją sie
                        > odezwać i nie potrafią sie wypowiedziec, sformulowac opinii w jezyku ang.?
                        >
                        > Uwazam, ze inne nacje maja o wiele wyzszy poziom jezykowy bez dodadtkowych
                        > kursow, a o korkach na zach nikt nie slyszal.
                        >
                        > POlska kadra naukowa tez reprezentuje zenujacy poziom jezyka. Przykro jest
                        > slyszec jak przy spotkaniu z goscmi zagranicznymi profesorowie polscy dukaja
                        z
                        > obrzydliwym akcenmtem, podczas gdy np. profesorowi skandynawscy wypowiadaja
                        > sie plynnie na poziomie native'a.
                        >
                        > Piszesz o blokowaniu dostepu do studiow, ale jesli ktos studije chocby
                        fizyke,
                        > a dostepne materialy do jego magisterki sa jedynie po ang., a on zielonego
                        > pojecia nie ma o ang., to jak ma sobie z magisterka poradzic? Moze oplacac
                        > tlumacza? A moze kosztowne korki?
                        >
                        > Mowisz o lapowkarstwie. Matury maja byc kodowane i sprawdzane przez
                        niezalezna
                        > komisje, wic mniejsza szansa na lapowke niz gdyby przeprowadzano ustna na
                        > dotychczasowych zasadach.
                        >
                        > POnadto, najlepszy czas, zeby sie dobrze nauczyc jezyka do do liceum. Na
                        > studiach juz trzeba sie skupic na innych rzeczach i fajnie jest wiedze
                        > poglebiac, a nie zaczynac od podstaw.
                        >
                        > POzdrawiam,
                        > Kociamama.
                        przesadzasz mówiąc "na poziomie nativa" - studiowałem w stanach i przybywałem
                        tam siedem lat . znam wielu obcokrajowców , w tym ze skandynawi - nikt
                        nie wałda tym językiem na "poziomie nativa" .

                        zasypujesz mnie masą argumentów , które nie są odpowiedzią na pytanie
                        1.czy szkoły są przygotowane do przygotowania ucznia do takiej matury
                        2.w jakim procencie ta matura zmniejszy ilość potencjalnych studentów
                        3.czy szkoła służąca uczniowi wzięła pod uwagę opinię uczniów i rodziców
                        przy podjeciu takiej decyzji ?
                        • kociamama Re: "na poziomie nativa" 17.12.03, 20:19
                          unsatisfied6 napisał:
                          > przesadzasz mówiąc "na poziomie nativa" - studiowałem w stanach i
                          przybywałem
                          > tam siedem lat . znam wielu obcokrajowców , w tym ze skandynawi - nikt
                          > nie wałda tym językiem na "poziomie nativa" .


                          Nie przesadzam. Osoby, ktore przyjezdzaly na nasz uniwerek (UG) ze Skandynawii
                          umialy sie poslugiwac jezykiem angielskim biegle, z poprawna wymowa, akcentem
                          i intonacja (zazwyczaj amerykanska), starannie dobierajac słów uzywając jezyka
                          na poziomie akademickim. Przynajmniej ich wyklady byly na poziomie native'a.
                          Tylko jeden polski dr robil podobne wrazenie, a reszta polskiej kadry
                          zazwyczaj nie mowi, lecz czyta swoj wyklad z okropnym akcentem, ze trudno jest
                          cokolwiek zrozumiec.

                          Byc moze spotkales jakis studentow obibokow ze Skandynawii, ktorzy kiepsko
                          znali ang., ale musiales miec wyjatkowego pecha, bo o wiekszosci Skandynawow
                          da sie powiedziec, ze potrafia mowic po ang. Jesli nawet upierasz sie, ze nie
                          jest to poziom native'a (oczywiscie poziom tez zalezy od samego native'a, ale
                          chyba bierzemy pod uwage przecietnego native'a, i nie porownujemy profesora
                          anglojezycznego ze Szwedem z wyksztalceniem podstawowym), to niewatpliwie
                          Skandynawowie nie maja problemu z "expressing themselves in English", a POlacy
                          owszem. Zazwyczaj maja tez dobra wymowe, bo ogladaja TV po ang. od dziecka,
                          jako, ze w Skandynawii, i tak samo w Holandii nie ma dubbingu ani lektora
                          czytajacego filmy i programy.

                          >
                          > zasypujesz mnie masą argumentów , które nie są odpowiedzią na pytanie
                          > 1.czy szkoły są przygotowane do przygotowania ucznia do takiej matury
                          > 2.w jakim procencie ta matura zmniejszy ilość potencjalnych studentów
                          > 3.czy szkoła służąca uczniowi wzięła pod uwagę opinię uczniów i rodziców
                          > przy podjeciu takiej decyzji ?
                          >


                          Drogi unsatisfied,
                          Chyba ,logiczne, ze zeby egzamin testujacy poziom wiedzy mial sens, a stopien
                          uzyskany z danego przedmiotu byl naprawde miarodajny i moglby byc swiadectwem,
                          ze dana osoba rzeczywiscie dany poziom wiedzy opanowala, nie moze brac pod
                          uwage opinii rodzicow i uczniow.
                          Matura jest wszakze egzaminem panstwowym, a nie jakas tam klasowka. Uczac sie
                          przez lat 9 2 razy w tygoddniu uczen powinien byc w stanie zdac Proficiency,
                          albo CAE przynajmniej. Matura jest na poziomie nizszym niz FC, wiec nie jest
                          to za wysoka poprzeczka.
                          Matura nie jest egzaminem obowiazkowym. Ci, ktorzy nie chca sie uczyc, lub nie
                          sa w stanie, moga po prostu do egzaminu nie podchodzic.

                          NIe wiem jakie egzaminy biora pod uwage opinie rodzicow i uczniow, bo na pewno
                          nie sa to egzaminy wstepne na studia, ani tym bardziej egzaminy Cambridge.

                          POzdrawiam,
                          KOciamama.
                          >
                          >
                          • unsatisfied6 ty zapewne możesz podejść do matury 18.12.03, 00:41
                            kociamama napisała:

                            > unsatisfied6 napisał:
                            > > przesadzasz mówiąc "na poziomie nativa" - studiowałem w stanach i
                            > przybywałem
                            > > tam siedem lat . znam wielu obcokrajowców , w tym ze skandynawi - nikt
                            > > nie wałda tym językiem na "poziomie nativa" .
                            >
                            >
                            > Nie przesadzam. Osoby, ktore przyjezdzaly na nasz uniwerek (UG) ze
                            Skandynawii
                            > umialy sie poslugiwac jezykiem angielskim biegle, z poprawna wymowa, akcentem
                            > i intonacja (zazwyczaj amerykanska), starannie dobierajac słów uzywając
                            jezyka
                            > na poziomie akademickim. Przynajmniej ich wyklady byly na poziomie native'a.
                            > Tylko jeden polski dr robil podobne wrazenie, a reszta polskiej kadry
                            > zazwyczaj nie mowi, lecz czyta swoj wyklad z okropnym akcentem, ze trudno
                            jest
                            > cokolwiek zrozumiec.
                            >

                            mówisz o kadrze nauczającej języka angielskiego , czy studentach ?
                            to duuuużaaa różnica

                            > Byc moze spotkales jakis studentow obibokow ze Skandynawii, ktorzy kiepsko
                            > znali ang., ale musiales miec wyjatkowego pecha, bo o wiekszosci Skandynawow
                            > da sie powiedziec, ze potrafia mowic po ang. Jesli nawet upierasz sie, ze nie
                            > jest to poziom native'a (oczywiscie poziom tez zalezy od samego native'a,
                            ale
                            > chyba bierzemy pod uwage przecietnego native'a, i nie porownujemy profesora
                            > anglojezycznego ze Szwedem z wyksztalceniem podstawowym), to niewatpliwie
                            > Skandynawowie nie maja problemu z "expressing themselves in English", a
                            POlacy
                            > owszem. Zazwyczaj maja tez dobra wymowe, bo ogladaja TV po ang. od dziecka,
                            > jako, ze w Skandynawii, i tak samo w Holandii nie ma dubbingu ani lektora
                            > czytajacego filmy i programy.

                            nie można brać trochę od Szwedów , trochę od Niemców , trochę od Japonczyków
                            bo wyjdzie z tego niestrawialny bigos .

                            >
                            > >
                            > > zasypujesz mnie masą argumentów , które nie są odpowiedzią na pytanie
                            > > 1.czy szkoły są przygotowane do przygotowania ucznia do takiej matury
                            > > 2.w jakim procencie ta matura zmniejszy ilość potencjalnych studentów
                            > > 3.czy szkoła służąca uczniowi wzięła pod uwagę opinię uczniów i rodziców
                            > > przy podjeciu takiej decyzji ?
                            > >
                            >
                            >
                            > Drogi unsatisfied,
                            > Chyba ,logiczne, ze zeby egzamin testujacy poziom wiedzy mial sens, a stopien
                            > uzyskany z danego przedmiotu byl naprawde miarodajny i moglby byc
                            swiadectwem,
                            > ze dana osoba rzeczywiscie dany poziom wiedzy opanowala, nie moze brac pod
                            > uwage opinii rodzicow i uczniow.
                            > Matura jest wszakze egzaminem panstwowym, a nie jakas tam klasowka. Uczac sie
                            > przez lat 9 2 razy w tygoddniu uczen powinien byc w stanie zdac Proficiency,
                            > albo CAE przynajmniej. Matura jest na poziomie nizszym niz FC, wiec nie jest
                            > to za wysoka poprzeczka.
                            > Matura nie jest egzaminem obowiazkowym. Ci, ktorzy nie chca sie uczyc, lub
                            nie
                            > sa w stanie, moga po prostu do egzaminu nie podchodzic.
                            >
                            > NIe wiem jakie egzaminy biora pod uwage opinie rodzicow i uczniow, bo na
                            pewno
                            > nie sa to egzaminy wstepne na studia, ani tym bardziej egzaminy Cambridge.
                            >
                            > POzdrawiam,
                            > KOciamama.
                            > >
                            > >
                            Ten argument już podałaś . 9 lat bylejakości nauczania czym
                            potwierdzasz pisząc o miernyej znajomości angieleskiego
                            prze kadrę na uniwesrsytecie , a co się dzieje w szkole ?!!!

                            beznadziejnym jest argument , że "nie każdy musi podejść do matury"

                            powiedz , ile procent odpadnie i z jakim skutkiem dla przyszłosci
                            naszej gospodarki w imię twoich szczytnych celów ?
                            • kociamama Re: ty zapewne możesz podejść do matury 18.12.03, 10:56
                              Czy Ty proponujesz zniesienie matury?
                              Bo egzamin, ktory nic nie sprawdza i nic nie znaczy jest niepotrzebnym
                              stresem.

                              POzdrawiam,
                              Kociamama.
                              • unsatisfied6 dlaczego nie? 18.12.03, 11:32
                                kociamama napisała:

                                > Czy Ty proponujesz zniesienie matury?
                                > Bo egzamin, ktory nic nie sprawdza i nic nie znaczy jest niepotrzebnym
                                > stresem.
                                >
                                > POzdrawiam,
                                > Kociamama.
                                a dlaczego nie .
                                jest absurdem i kompletnie nic nie daje .
                                uczeń który chce iść na studia i tak musi wziąć testy .
                                • kociamama Re: dlaczego nie? 18.12.03, 14:42
                                  Wiesz, ze celem jest aby matura byla jednoczesnie egzaminem wstepnym na studia?
                                  Tak jak w Twoich ukochanych Stanach??

                                  Pozdrawiam,
                                  KJociamama.

                                  P.s. Po polsku sie testów nie bierze, ale sie je pisze.
                                • kociamama Re: dlaczego nie? 18.12.03, 14:45
                                  Z tego co piszesz wynika, ze popierasz system, gdzie jedynie bogaci dostaja
                                  sie na studia.

                                  Jezeli liceum zmusza do regularnej nauki a egzamin je podsumuwujacy ma wysoki
                                  prestiz, oznacza to, ze kazdy moze sie na studia dostac, kto jest absolwentem
                                  liceum.

                                  Jesli liceum ma sie nie konczyc zadnym egzaminem podsumuwujacym papier
                                  skonczenia liceum nic nie oznacza. Czyli jest to strata czasu skoro i tak
                                  trzeba doksztalcac sie placac gruba kase na korkach tudziez kursach mniej lub
                                  bardziej legalnych.

                                  MOze by tak w ogole zlikwidowac zatem system edukacji? Tylko wtedy juz na
                                  pewno nie znajdziesz wymarzonej pracy w szkole panstwowej...

                                  POzdrawiam,
                                  Kociamama.
                            • kociamama Re: ty zapewne możesz podejść do matury 18.12.03, 10:59
                              Jezeli kadra, ktora ma swiecic przykladem reprezentuje sobna mizerny poziom,
                              to kto ma nauczyc studentow jezyka, tudziez byc wzorem, jak powinien wygladac
                              pracownik akademicki?
                              Angielski jest oficjalnym jezykem akademickim, wiec uczniowie sie nim
                              nieposlugujacy powinni sie go nauczyc w trybie ekspresowym, lub odpuscic sobie
                              studia.

                              POzdrawiam,
                              Kociamama.
                              • unsatisfied6 utopia 18.12.03, 11:37
                                kociamama napisała:

                                > Jezeli kadra, ktora ma swiecic przykladem reprezentuje sobna mizerny poziom,
                                > to kto ma nauczyc studentow jezyka, tudziez byc wzorem, jak powinien wygladac
                                > pracownik akademicki?
                                > Angielski jest oficjalnym jezykem akademickim, wiec uczniowie sie nim
                                > nieposlugujacy powinni sie go nauczyc w trybie ekspresowym, lub odpuscic
                                sobie
                                > studia.
                                >
                                > POzdrawiam,
                                > Kociamama.
                                kompletna bzdura .
                                znam wykształconych Niemców , Francuza i byłem kilka mięsięcy we
                                Włoszech przebywając wśród wykształconych ludzi ( w Szwjcarii bywało
                                że nie potrafili mi powiedzieć po angielsku gdzie jest hotel )

                                żadko się zdarza , by spotkać wśród nich kogoś dobrze mówiacego
                                po angielsku .

                                chcesz tworzyć coś lepszego ? czy tworszysz zwyczajną utopię ?
                                • diab.lica Re: utopia 22.12.03, 16:29
                                  unsatisfied6 napisał:

                                  > żadko się zdarza , by spotkać wśród nich kogoś dobrze mówiacego
                                  > po angielsku .


                                  jesli juz to rzadko. jesli jestes przed matura, to sie lepiej idz poucz.
                                  a to ze niemcy nie mowia dobrze po angielsku? i co z tego? popatrz lepiej na
                                  skandynawow czy holendrow. nie lepiej rownac w gore niz w dol?

                                  ps. a FCE jest banalny i to minimum jakie powinno sie wyniesc z liceum.
                  • Gość: Asia Re: w jakim celu? IP: 213.76.150.* 29.12.03, 19:28
                    Jesteś nauczycielką i nie wiesz jak będzie wyglądał writing na nowej maturze?
                    Ciekawe...
        • mamosz Re: widzimisię nauczyciela 07.12.03, 00:58
          unsatisfied6 napisał:

          > Gość portalu: Monika napisał(a):
          >
          > > FC to Fc , a matura to matura, to sa 2 różne egzaminy. No i chyba egzamin
          > > maturalny jest troche trudniejszy od FC...nawet na 'A'.Jestem za matura z
          > > jezyka.
          >
          > jakiś dowcip czy tylko chybanie ?
          >
          > obowiązkaowa matura ustna z języka obcego to wyrycie na pamięć kilku
          > "sytuacji" i kilku reguł gramatycznych + widzimisię nauczyciela .
          >
          > przeciętny uczeń z szóstką z matury ustnej oblewa FC .
          >
          > Po pierwsze mowimy o maturze 2005,ktora jednak wygladz nieco inaczej- nim
          zapałaśz świetym oburzeniem nalezałoby sprawdzic o czym piszesz
          Po drugie,niezaleznie od tego że rezygnacja z uznania FCE czy innych egzaminow
          Cambridge za powód do zwolnienia z matury jest nonsensem.d;a osoby,ktora taki
          certyfikat posiada zdanie Nowej Matury (a o tejk mowimy) nie powinno być
          problemem.
          Kręcicie sie w kółko w tej dyskusji nie za bardzo wiedzac o czym dyskutujecie.
          A problem polega na 1)uataleniu "przelicznika" egzaminu Cambridge na pkty
          maturalne 2) przekonaniu,ze Matura jest polskim egzaminem państwowym i jako
          taki jest jedynym uprawnionym w polsce do figurowania na świadectwie maturalnym
          i last but not least 3) nie bedzie Angol plul nam w twarz i zbijal kabzy na
          naszych głupawych dzieciach,ktorym sie wydaje ze FCE to bułka z maslem-a za
          oblany egzamin kasy sie nie zwraca.Z tym moznaby podyskutować.
          >
          • Gość: Mia Re: widzimisię nauczyciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.03, 14:28
            O zwracaniu kasy za oblane egzaminy Cambridge mowy być nie może. Przecież płaci
            się egzaminatorom za ich pracę, a ona jest taka sama zarówno w wypadku 'pass'
            jak i 'fail'. W przeciwnym razie byłaby to raczej jakaś gigantyczna łapówka za
            spojrzenie przychylnym okiem, a nie opłata za egzamin.
            Z egzaminami Cambridge jest tylko jeden poważny problem - czasem wybiera się za
            niski poziom (bo to pierwszy raz, bo stress, bo może spanikuję, bo nie zdążę,
            etc) i w rezultacie zdaje się FCE zamiast CAE, no bo chce się być pewnym zdania
            (bo pieniądze, bo matura, itd.) Mój syn w zeszłym roku zdawał FCE (zdał na "A"
            i wszystko miał na bardzo wysokim poziomie "exceptional"), a szkoda, bo i CAE
            zdałby na pewno, choć może nie aż tak dobrze, a zawsze to oczko wyżej. I teraz
            na CAE już nam szkoda pieniędzy i chyba dopiero za jakiś czas zda sobie CPE.
            • unsatisfied6 Re: widzimisię nauczyciela 09.12.03, 12:39
              Gość portalu: Mia napisał(a):

              > O zwracaniu kasy za oblane egzaminy Cambridge mowy być nie może. Przecież
              płaci
              >
              > się egzaminatorom za ich pracę, a ona jest taka sama zarówno w wypadku 'pass'
              > jak i 'fail'. W przeciwnym razie byłaby to raczej jakaś gigantyczna łapówka
              za
              > spojrzenie przychylnym okiem, a nie opłata za egzamin.
              > Z egzaminami Cambridge jest tylko jeden poważny problem - czasem wybiera się
              za
              >
              > niski poziom (bo to pierwszy raz, bo stress, bo może spanikuję, bo nie zdążę,
              > etc) i w rezultacie zdaje się FCE zamiast CAE, no bo chce się być pewnym
              zdania
              >
              > (bo pieniądze, bo matura, itd.) Mój syn w zeszłym roku zdawał FCE (zdał
              na "A"
              > i wszystko miał na bardzo wysokim poziomie "exceptional"), a szkoda, bo i CAE
              > zdałby na pewno, choć może nie aż tak dobrze, a zawsze to oczko wyżej. I
              teraz
              > na CAE już nam szkoda pieniędzy i chyba dopiero za jakiś czas zda sobie CPE.

              w stanach zdawałem TOEFL za 35$ ( koszty pokryła uczelnia ) .

              uważam , że koszt FCE jest zdecydowanie za wysoki . Ponadto
              tego typu egzamin może być równie dobrze i z pożytkiem dla
              szkolnictwa poslkiego organizowany przez poslkie podmioty .
          • unsatisfied6 TYLE SZMALU OBCYM 09.12.03, 12:36
            mamosz napisała:

            > unsatisfied6 napisał:
            >
            > > Gość portalu: Monika napisał(a):
            > >
            > > > FC to Fc , a matura to matura, to sa 2 różne egzaminy. No i chyba egz
            > amin
            > > > maturalny jest troche trudniejszy od FC...nawet na 'A'.Jestem za matu
            > ra z
            > > > jezyka.
            > >
            > > jakiś dowcip czy tylko chybanie ?
            > >
            > > obowiązkaowa matura ustna z języka obcego to wyrycie na pamięć kilku
            > > "sytuacji" i kilku reguł gramatycznych + widzimisię nauczyciela .
            > >
            > > przeciętny uczeń z szóstką z matury ustnej oblewa FC .
            > >
            > > Po pierwsze mowimy o maturze 2005,ktora jednak wygladz nieco inaczej- nim
            > zapałaśz świetym oburzeniem nalezałoby sprawdzic o czym piszesz
            > Po drugie,niezaleznie od tego że rezygnacja z uznania FCE czy innych
            egzaminow
            > Cambridge za powód do zwolnienia z matury jest nonsensem.d;a osoby,ktora taki
            > certyfikat posiada zdanie Nowej Matury (a o tejk mowimy) nie powinno być
            > problemem.
            > Kręcicie sie w kółko w tej dyskusji nie za bardzo wiedzac o czym dyskutujecie.
            > A problem polega na 1)uataleniu "przelicznika" egzaminu Cambridge na pkty
            > maturalne 2) przekonaniu,ze Matura jest polskim egzaminem państwowym i jako
            > taki jest jedynym uprawnionym w polsce do figurowania na świadectwie
            maturalnym
            >
            > i last but not least 3) nie bedzie Angol plul nam w twarz i zbijal kabzy na
            > naszych głupawych dzieciach,ktorym sie wydaje ze FCE to bułka z maslem-a za
            > oblany egzamin kasy sie nie zwraca.Z tym moznaby podyskutować.
            z tym ostanim się zgadzam . powinny byc testy pozaszkolne , dające
            możliwość wiekszej obiektywności oceny , lecz to MEN i polskie
            szkolnictwo piwnno na tym zarabiać i niekoniecznie TAKĄ KASĘ .
            > >
            • Gość: Mia Re: TYLE SZMALU OBCYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 12:48
              Taaak. Tylko kto na świecie lub choćby w Europie potraktuje poważnie egzamin
              oceniany w Polsce (wiadomo kraj o największej korupcji- jak twierdzi
              Transparency International). A Cambridge to zawsze Cambridge.Egazminy państwowe
              już były za tzw. komuny, ale teraz urzędników obowiązują egzaminy Cambridge. A
              co do Toefla, to zdaje się, że jest ważny tylko 2 lata, a Cambridge for ever.
              • unsatisfied6 nie przeterminowany towar 10.12.03, 12:55
                Gość portalu: Mia napisał(a):

                > Taaak. Tylko kto na świecie lub choćby w Europie potraktuje poważnie egzamin
                > oceniany w Polsce (wiadomo kraj o największej korupcji- jak twierdzi
                > Transparency International). A Cambridge to zawsze Cambridge.Egazminy
                państwowe
                >
                > już były za tzw. komuny, ale teraz urzędników obowiązują egzaminy Cambridge.
                A
                > co do Toefla, to zdaje się, że jest ważny tylko 2 lata, a Cambridge for ever.
                papier ważny do końca , wiadomości i umiejetności jednakże zanikają
                jak nie praktykowane . Po 2 latach nie używania języka zostaje
                tylko "ważny" papier .

                śmieszne , że ma być tak dużo droższe , bo się nie przeterminowuje
                w ciągu 2 lat ( tylko na papierze ) .
                • Gość: Mia Re: nie przeterminowany towar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.03, 13:00
                  Przecież my tu cały czas rozmiawiamy tylko o papierze. To, że język nieużywany
                  szybko zanika to w ogóle nie podlega dyskusji. Ale nie o to tu chodzi.
                  • unsatisfied6 Re: nie przeterminowany towar 10.12.03, 13:52
                    Gość portalu: Mia napisał(a):

                    > Przecież my tu cały czas rozmiawiamy tylko o papierze. To, że język
                    nieużywany
                    > szybko zanika to w ogóle nie podlega dyskusji. Ale nie o to tu chodzi.
                    racja
                    • Gość: baba Do Mii IP: *.acn.waw.pl 12.12.03, 20:07

                      Czy Twoj syn opanowal jezyk w tak mlodym wieku ta dobrze przebywajac tylko w
                      Polsce ??!
                      Jesli tak, to musi byc bardzo uzdolniony. Prosilabym o pare wskazowek, jaki
                      rodzaj ksztalcenia zapewnic dziecku,zeby CAE mogl zdac przed matura.
                      PZDR
                      • kociamama Re: Do Mii 13.12.03, 17:54
                        Przepraszam, ze sie wtrace, ale ja opanowalam jezyk na tyle, wylacznie w
                        Polsce (poza 6-tygodniowym pobytem w Kanadzie podczas wakacji), ze zdalam
                        Proficiency (CPE) przed matura i osiagnelam kompetencje jezykowe bliskie
                        poziomu native speakera. Nie uwazam sie za osobe specjalnie zdolna, po prostu
                        mialam w liceum wymagajaca nauczycielke, ktora zmuszala nas do mowienia na
                        kazdej lekcji.

                        Wskazowki: ogladanie telewizji po angielsku, czytanie prasy w tym jezyku,
                        ogladanie filmow. Nalezy oczywiwscie nie tylko biernie czytac/ogladac, ale
                        notowac nowe slowa (jak najwiecej, najlepiej wszystkie, kotre sa
                        niezrozumiale), notowac sobie ciekawe zwroty i potem opowiadac komus to co sie
                        widzialo, przeczytalo, tak aby uzyc nowych zwrotow w praktyce, a nie
                        ograniczac sie do jednego zdania.
                        Nalezy tez przygotowywac speache (wypowiedzi ustne), ktorych poziom powinien
                        byc akademicki.

                        POzdrawiam,
                        Kociamama.
                        • Gość: baba Re: Do Mii IP: *.acn.waw.pl 13.12.03, 18:36
                          Bardzo dziekuje za wskazowki.
                          Mialas wielkie szczescie do nauczycielki. Jesli chodzilas do normalnego liceum,
                          to zaprawde cudotworczyni ona byla :-)

                          Nie zgadzam sie, ze nie jestes uzdolniona. Czy wszyscy w Twojej klasie zdali
                          CPE przed matura ?
                          Watpie.
                          Oczywiscie uzdolnienia nie wystarcza, trzeba wlozyc jeszcze mnostwo pracy.
                          No i oczywiscie niemozliwe jest mowienie bez akcentu, ale to nie ma wiekszego
                          znaczenia.
                          Co teraz robisz ?
                          Pewnie skonczylas anglistyke i gdzies uczysz ?
                          POZDR
                          • kociamama Re: Do Mii 14.12.03, 12:01
                            Amerykanie twierdza, ze moj akcent jest amerykanski, a nabylam go ogladajac
                            CNN. Jest mozliwe nauczenie sie akcentu przez ogoladanie filmow i TV, trzeba
                            tylko chciec sie nauczyc, nie wstydzic produkowac dziwne dla Polakow dzwieki,
                            no i miec troche sluchu.
                            Nie skonczylam anglistyki, ale ucze sie na innej filologii, no i angielskiegfo
                            nauczam takze, bo wyksztalcilam sie w tym kierunku (odpowiednie kurs
                            przygotowawcze do nauczania).
                            Z mojej klasy duzo osob zdalo proficiency, moze nie przed matura, ale troche
                            po, za to bez kursow przygotowawczych, ale po samodzielnym przygotowaniu.

                            Nauczycielke bardzo cenie, ale cudotworczynia nie byla, tylko solidnie
                            przygotowywala sie do lekcji, nie tracila czasu, tzn, lekcja zaczynala sie
                            rowno z dzwonkiem i trwala 45 min, bez tracenia czasu na bieganie po
                            dziennik, lazenie od sali do sali i sprawdzanie listy obecnosci prze 15 min,
                            tudziez dyskusje po polsku co bedzie na maturze i dlaczego bedzie trudno.
                            Mysmy tematu matury nigdy nie poruszali, a bylismy tak przygotowani, ze to
                            leniuchy pisaly mature z angola (wtedy bardzo trudna) i wszyscy co pisali
                            zdali na 5-tki, 6tki i kilka 4-rek sie trafilo).

                            Nauczycielka umiala motywowac do pracy, bo nie mozna bylo czegos zrobic na
                            odwal. Albo robilo sie bardzo dobrze i dostawalo sie 4-5, albo jak praca nie
                            spelniala oczekiwan dostawalo sie nic i trzeba sie bylo przygotowac w innym
                            terminie. Mielismy tak w polroczu po 30 ocen, z czego mozna bylo nie miec gora
                            pieciu ocen.
                            Wynik byl taki, ze kazdy miaal na koniec roku 4 lub 5, chociaz nauczycielka
                            byla bardzo wymagajaca, no i mial satysfakcje, jak sie solidnie przygotowal,
                            bo jego praca byla doceniona.

                            Pozdrawiam,
                            Kociamama.
                            • Gość: baba Re: Do Mii IP: *.acn.waw.pl 14.12.03, 12:36

                              Jaki kurs przygotowawczy do nauczania zdalas i gdzie ?
                              Masz rzeczywiscie bardzo dobry sluch ! I mialas zdyscyplinowana klase (
                              uczylam historii przez rok w liceum, wiem, o czym pisze...).
                              Pzdr
                              • kociamama Re: Do Mii 14.12.03, 14:14
                                Ja jestem z Gdanska i sa kursy metodyczne jezyka ang. organizowane przez
                                British Council wraz z Uniwerkiem. Kurs taki obejmuje 400 godzin przedmiotow:
                                gramatyka pedagogiczna, metodyka, pedagogika, kultura USA i GB + praktyki w
                                szkolach (obserwcje i przeprowadzanie lekcji).
                                Ja sie zalapalam jeszcze na bezplatny, teraz sie za niego placi, jak za 2
                                semestr studiow zaocznych.

                                Wracajac do mojej klasy, nie byla to specjalnie zdyscyplinowana klasa, bo na
                                innych przedmiotach wcale lekcje tak nie wygladaly.
                                Musze jednak przyznac, ze bylo to tzw. renomowane liceum, wiec kazdemu
                                zalezalo by byc w tym liceum i w tej klasie. Ty nie mniej, nie wszyscy
                                nauczyciele w tym liceum byli tak dobrzy, np. nasza klasa byla podzielona na
                                dwie grupy, i podczas gdy my dyskutowalismy i dzialalnosci Khmerów Czerwonych
                                (po ang.) druga czesc klasy robila 2 cwiczonka na transformacje... (nawet na
                                poziomie proficiency, ale coz z tego). Dodam, ze klasa byla podzielona
                                alfabetycznie, wiec nie dostalam sie do tej grupy z powowdu wyzszego poziomu
                                jezyka...

                                Po prostu nauczanie jezyka wymaga czegos od nauczyciela, nie tylko
                                przeprabiania ksiazki, ale i ciaglego rozwijania sie jezykowego, znajdowania
                                aktualnych tematow. Gdyby skupic sie jedynie na ksiazce, to wszyscy by sie
                                szybko znudzili, bo kazda ksiazka ma podobny zakres tematyki, a ile lat mozna
                                omawiac te same tematy??
                                Oczywiscie ta druga grupa miala co rok inna ksiazke pierw FC, potem do CAE, a
                                potem do Proficiency (moze ta ostatnia przez 2 lata) My w tym czasie 2 lata
                                robilismy ksiazke do FC (bedac w stanie zdac CAE po jej zakonczeniu), a potem
                                2 lata CPE. Oczywiscie robilismy testy na poziomie wszystkich 3 egzaminow
                                kolejno, + inne materialy, jak mowilam (filmy, prasa).
                                Stad sukces calej klasy.

                                Pozdrawiam,
                                Kociamama.
                                • Gość: baba Re: Do kociejmamy IP: *.acn.waw.pl 14.12.03, 18:47


                                  Dzieki :-)
                                  Zdaje sie, ze tez bede musiala pojsc ta droga, bo na moja ukochana historie
                                  zapotrzebowanie jest prawie zadne. Wlasnie zdawalam CAE, jesli dobrze pojdzie,
                                  za rok- poltora planuje Proficiency.Oczywiscie jakis kurs metodyczny bede
                                  musiala zrobic, mimo, ze skonczylam specjalizacje pedagogiczna.
                                  Zycze Ci zcalego serca, zebys byla tak dobra nauczycielka, jak Twoja
                                  profesorka.
                                  PZDR
                                  • kociamama Re: Do kociejmamy 17.12.03, 20:22
                                    Dzeikuje za cieple slowa, staram sie jak moge nauczac dobrze...
                                    Tobie tez zycze powodzenia i zdania egzaminow.

                                    POzdrawiam,
                                    Kociamama.
                                • unsatisfied6 rozdwojenie jaźni? 17.12.03, 14:31
                                  kociamama napisała:

                                  > Ja jestem z Gdanska i sa kursy metodyczne jezyka ang. organizowane przez
                                  > British Council wraz z Uniwerkiem. Kurs taki obejmuje 400 godzin przedmiotow:
                                  > gramatyka pedagogiczna, metodyka, pedagogika, kultura USA i GB + praktyki w
                                  > szkolach (obserwcje i przeprowadzanie lekcji).
                                  > Ja sie zalapalam jeszcze na bezplatny, teraz sie za niego placi, jak za 2
                                  > semestr studiow zaocznych.
                                  >
                                  > Wracajac do mojej klasy, nie byla to specjalnie zdyscyplinowana klasa, bo na
                                  > innych przedmiotach wcale lekcje tak nie wygladaly.
                                  > Musze jednak przyznac, ze bylo to tzw. renomowane liceum, wiec kazdemu
                                  > zalezalo by byc w tym liceum i w tej klasie. Ty nie mniej, nie wszyscy
                                  > nauczyciele w tym liceum byli tak dobrzy, np. nasza klasa byla podzielona na
                                  > dwie grupy, i podczas gdy my dyskutowalismy i dzialalnosci Khmerów Czerwonych
                                  > (po ang.) druga czesc klasy robila 2 cwiczonka na transformacje... (nawet na
                                  > poziomie proficiency, ale coz z tego). Dodam, ze klasa byla podzielona
                                  > alfabetycznie, wiec nie dostalam sie do tej grupy z powowdu wyzszego poziomu
                                  > jezyka...
                                  >
                                  > Po prostu nauczanie jezyka wymaga czegos od nauczyciela, nie tylko
                                  > przeprabiania ksiazki, ale i ciaglego rozwijania sie jezykowego, znajdowania
                                  > aktualnych tematow. Gdyby skupic sie jedynie na ksiazce, to wszyscy by sie
                                  > szybko znudzili, bo kazda ksiazka ma podobny zakres tematyki, a ile lat mozna
                                  > omawiac te same tematy??
                                  > Oczywiscie ta druga grupa miala co rok inna ksiazke pierw FC, potem do CAE, a
                                  > potem do Proficiency (moze ta ostatnia przez 2 lata) My w tym czasie 2 lata
                                  > robilismy ksiazke do FC (bedac w stanie zdac CAE po jej zakonczeniu), a potem
                                  > 2 lata CPE. Oczywiscie robilismy testy na poziomie wszystkich 3 egzaminow
                                  > kolejno, + inne materialy, jak mowilam (filmy, prasa).
                                  > Stad sukces calej klasy.
                                  >
                                  > Pozdrawiam,
                                  > Kociamama.
                                  aż mi się wierzyć nie chce , że baba zadaje ci takie pytania .
                                  może rozdwojenie jaźni?
                                  • Gość: baba Re: rozdwojenie jaźni? IP: *.acn.waw.pl 17.12.03, 18:41

                                    Dlaczego mialabym miec rozdwojenie jazni ???!!!
                                    Po prostu uczylam swego czasu w liceum(historii), nawet podobno niezlym i
                                    wiem, jak wygladac moze dyscyplina mlodziezy i jej chec do nauki.
                                    Licea, gdzie jest tak wysoki poziom angielskiego jak u kociejmamy w calej
                                    Polsce mozna policzyc na palcach.
                                    Choc, oczywiscie, wiele jest takich, gdzie wszyscy maturzysci bez problemu
                                    zdaja FCE.
                                    Co jest dziwnego w moich pytaniach ?
                                    • unsatisfied6 Re: rozdwojenie jaźni? 17.12.03, 22:32
                                      Gość portalu: baba napisał(a):

                                      >
                                      > Dlaczego mialabym miec rozdwojenie jazni ???!!!
                                      > Po prostu uczylam swego czasu w liceum(historii), nawet podobno niezlym i
                                      > wiem, jak wygladac moze dyscyplina mlodziezy i jej chec do nauki.
                                      > Licea, gdzie jest tak wysoki poziom angielskiego jak u kociejmamy w calej
                                      > Polsce mozna policzyc na palcach.
                                      > Choc, oczywiscie, wiele jest takich, gdzie wszyscy maturzysci bez problemu
                                      > zdaja FCE.
                                      > Co jest dziwnego w moich pytaniach ?
                                      nic
                    • unsatisfied6 więc o co chodzi? 17.12.03, 14:22
                      unsatisfied6 napisał:

                      > Gość portalu: Mia napisał(a):
                      >
                      > > Przecież my tu cały czas rozmiawiamy tylko o papierze. To, że język
                      > nieużywany
                      > > szybko zanika to w ogóle nie podlega dyskusji. Ale nie o to tu chodzi.
                      > racja
                      >
                      >
                      więc o co chodzi?
    • unsatisfied6 po co to piłowanie 18.12.03, 10:56
      matura-po co ona jest?
      poziom i stres wyższy niż na jakimkolwiek egzaminie na studiach ,
      a komletnie nic nie daje , z wyjątkiem przedwczesnej selekcji
      ( po wczśniejszej po 6 klasie szkoły podstawowej ) .

      czy ma zachęcać czy zniechęcać do dalszej nauki .

      statystyki wykazują , że zniechęca .

      zamiast zostawić uczelniom sprawę przyjęcia na studia ,
      twórcy naszego systemu edukacyjnego prześcigają się
      w tworzeniu coraz to bardziej skomplkowanych testów
      maturalnym . po co ?

      czy system amerykański nie dowiódł , że nie trzeba
      dołować i gnębić ucznia od najmłodszych lat , by
      w przyszłosci ok 30% skonczyło wyższe uczelnie .

      kończą uczelnie na tyle skutecznie , że są w stanie
      kontynuować budowę gospodarki swojego kraju na najwyższym
      światowym poziomie .

      a jak jest w Europie . szczycimy się , że mamy najwyższy poziom
      w szkołach podstwowych i średnich , gorzej nam wychodzi
      porównanie z poziomem uniwersyteckim .

      inną sprawą jest bardzo niski pragmatyzm i skuteczność
      nauczania w szkole - zwyczajne wkuwanie reguł - każdy
      nauczający języka obcego musi to widzieć .
      kartówki majace na celu sprawdzenie znajomości
      słownika , a nie języka i kilka wkutych reguł z gramatyki .
      jaki może być skutek ? taki jak jest .

      9 LAT ANGIELSKIEGO ze skutecznością bliską ZERU !!!
      męczyć ucznia 9 lat ?!!! po co . zabrać komuś czas i
      doprowadzić jedynie do przkonania , że "nie jest zdolny"
      i nie jest w stanie się nauczyć języka ?
      • kociamama Re: po co to piłowanie 18.12.03, 11:08
        nowa matura z ang. to nie jest skomplikowany test.
        Czytanie ze zrozumieniem, listening comprehension i napisanie wypracowania
        (zero gramattyki!!!) to proba, (mam nadzieje ze udana) odejscia od wkuwania
        regulek po polsku.

        Tylko, ze ja uwazam, ze nauczyciele rowniez powinni byc jakos oceniani.
        Niewatpkliwie kiepscy nauczyciele powinni byc ze szkol eliminowani (wpeirw
        ganieni jakas nizsza pensja, choc to w szkolach niemozliwe chyba niestety...)
        Np. opierajac sie na wynikach uczniow z kolejnych egzaminow... (testy
        kompetencji, matura) Z tym, ze komopetencje z ang. powinny byc takze
        przeprowadzane po podstawowce i giomnazjum.
        NIC dziwnego ze ang. jest na niskim poziomie w liceum, skoro na poprzednich
        etapach jest traktowany jako przedmiot drugiej kategorii wraz z wf i sztuka...

        POzdrawiam,
        Kociamama.
        • unsatisfied6 gdyby przetestować nauczycieli 18.12.03, 11:30
          kociamama napisała:

          > nowa matura z ang. to nie jest skomplikowany test.
          > Czytanie ze zrozumieniem, listening comprehension i napisanie wypracowania
          > (zero gramattyki!!!) to proba, (mam nadzieje ze udana) odejscia od wkuwania
          > regulek po polsku.
          >
          > Tylko, ze ja uwazam, ze nauczyciele rowniez powinni byc jakos oceniani.
          > Niewatpkliwie kiepscy nauczyciele powinni byc ze szkol eliminowani (wpeirw
          > ganieni jakas nizsza pensja, choc to w szkolach niemozliwe chyba niestety...)
          > Np. opierajac sie na wynikach uczniow z kolejnych egzaminow... (testy
          > kompetencji, matura) Z tym, ze komopetencje z ang. powinny byc takze
          > przeprowadzane po podstawowce i giomnazjum.
          > NIC dziwnego ze ang. jest na niskim poziomie w liceum, skoro na poprzednich
          > etapach jest traktowany jako przedmiot drugiej kategorii wraz z wf i sztuka...
          >
          > POzdrawiam,
          > Kociamama.

          to gdybanie . ja straciłem pracę ( UCSD graduate) i miałem bardzo
          dobre wyniki w nauczaniu ( uczniowie mówili po angielsku ) .

          co masz przeciwko wf i sztuce ?

          na szczęścię w stanach wziąłem pływanie ( licząc na easy credit -przeliczyłem
          się na swoje szczęście) .
          i nauczyłem się dobrze pływać , dzięki czemu uratowałem swoje
          dziecko od utonięcia ( obok stał ratownik , lecz pilnując tak
          wielu , mógł nie zauważyć że moja córka tonie ) .

          na podstwie czego mozna wśród uczniów przeprowadzić listening
          comprehension - to jakaś paranoja !!! wielu nauczycieli
          nie zda takiego testu , więc jak przygotują mlodzież .

          może najpierw przetestować nauczycieli na nowych testach maturalnych ? jestem
          pewien że wynik byłby tragiczny .

          nikt z dzieciaków ani rodziców nie traktują angielskiego
          jak przedmiot drugiej kategorii( z małymi wyjątkami może) . jeśli mają dobrego
          nauczyciela , to się nauczą .
          • kociamama Re: gdyby przetestować nauczycieli 18.12.03, 14:39
            Ja nic nie mam przeciwko sztuce.
            Mowie tylko, ze jest to przedmiot, na ktory kladzie sie mniejszy nacisk.
            Jezeli jezyk nie jest uwzgledniony w testach kompetencji znaczy, ze jest
            traktowany jako przedmiot drugiej kategorii.
            NIe rozumiem co ma do tego Twoje plywanie?? Ja tez uwazam, ze wf jest bardzo
            istotny, ale mowie jakie jest ogolne podejscie do tego przedmiotu.

            Ci rodzice, ktorym zalezy, zeby dzieciaki znaly ang. i tak zapisuja je na
            kursy i korki, bez wzgledu na poziom nauczania w szkole, jak nie na korki to
            zeby sie dzieciak douczal i umial jeszcze wiecej.

            Ja uwazam, ze ang. akurat jest jednym z najwazniejszym przedmiotow w szkole i
            powinno sie klasc na niego bardzo duzy nacisk, dlatego, ze przyda sie kazdemu,
            bez wzgledu na profesje i przyszle wyksztalcenie (chociazby w konrtaktach
            miedzy ludzkich). Egzaminy sa na pewno jakas mobilizacja dla kazdego ucznia,
            zatem im wyzszy ich poziom, tym wiecej uczniowie sie naucza. I nie jest to
            zadna utiopia. ( lat nauki powinno wystarczyc by zdac FC, albo egzamin na tym
            poziomie (patrz matura, ktora jest jego okrojona wersja, czyli bez czesci use
            of english)

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
            • Gość: baba Re: gdyby przetestować nauczycieli IP: *.acn.waw.pl 18.12.03, 15:18

              Straciles robote i nikt Cie nie chce zatrudnic ?
              Z takimi kwalifikacjami ?
              Ty chyba nie jestes z nami do konca szczery ...
              W Warszawie w tej chwili moglabym Ci podac adres szkoly JEZYKOWEJ gdzie
              przyjeliby Cie od zaraz ! Musiales miec strasznego pecha skoro Cie zwolnili (
              (siostrzennica dyrektorki z FCE w potrzebie), a w trakcie roku to szkoly
              rzadko przyjmuja kogos nowego.
              Albo cos nawywijales...
              PZDR
              • unsatisfied6 Re: gdyby przetestować nauczycieli 18.12.03, 16:46
                Gość portalu: baba napisał(a):

                >
                > Straciles robote i nikt Cie nie chce zatrudnic ?
                > Z takimi kwalifikacjami ?
                > Ty chyba nie jestes z nami do konca szczery ...
                > W Warszawie w tej chwili moglabym Ci podac adres szkoly JEZYKOWEJ gdzie
                > przyjeliby Cie od zaraz ! Musiales miec strasznego pecha skoro Cie zwolnili (
                > (siostrzennica dyrektorki z FCE w potrzebie), a w trakcie roku to szkoly
                > rzadko przyjmuja kogos nowego.
                > Albo cos nawywijales...
                > PZDR

                w Warszawie nie było problemu . od reki wszędzie mogłem być zatrudniony .
                pewien Kanadyjczyk ( jakaś szkoła biznesu na północy ) stwierdził
                że może mnie zatrudnić jako nativa .

                teraz mieszkam w Bydgoszczy .

                gdy mnie zwolnili , pracowałem w Elblagu . jak myslisz , kto mi pomógł .
                wredota ludzka . była jakaś miernota , która robiła co mogła
                by mnie tam nie było . uczyła kiedyś rosyjskiego i uczniowie
                przychodzili ze słusznymi skargami do mnie . ja broniłem
                jej mówiąc , że "każdy moze się pomylić" . ona natomiast dyrekcji
                donosiła o moim "złym ocenianiu" , że bez wykształcenia pedagogicznego ,
                "dziwnych książkach" itd . istny cyrk . przestał się liczyć fakt , że
                młodzież z moich klas mówi znacznie lepiej od uczniów starszych klas
                a zaczęły być istotne znajomości i mozliwości wredoty .

                przenieśli mnie do czwartych klas kompletnie nie znających podstaw
                angielskiego i mialem ich przygotować do matury - sam się zwolniłem .

                gdyby mi chociaż jedną moja klasę zostawili , to bym został .
            • unsatisfied6 nie odpowiedzaiłaś na zasadnicze pytanie 18.12.03, 16:35
              kociamama napisała:

              > Ja nic nie mam przeciwko sztuce.
              > Mowie tylko, ze jest to przedmiot, na ktory kladzie sie mniejszy nacisk.
              > Jezeli jezyk nie jest uwzgledniony w testach kompetencji znaczy, ze jest
              > traktowany jako przedmiot drugiej kategorii.
              > NIe rozumiem co ma do tego Twoje plywanie?? Ja tez uwazam, ze wf jest bardzo
              > istotny, ale mowie jakie jest ogolne podejscie do tego przedmiotu.
              >
              > Ci rodzice, ktorym zalezy, zeby dzieciaki znaly ang. i tak zapisuja je na
              > kursy i korki, bez wzgledu na poziom nauczania w szkole, jak nie na korki to
              > zeby sie dzieciak douczal i umial jeszcze wiecej.
              >
              > Ja uwazam, ze ang. akurat jest jednym z najwazniejszym przedmiotow w szkole i
              > powinno sie klasc na niego bardzo duzy nacisk, dlatego, ze przyda sie
              kazdemu,
              > bez wzgledu na profesje i przyszle wyksztalcenie (chociazby w konrtaktach
              > miedzy ludzkich). Egzaminy sa na pewno jakas mobilizacja dla kazdego ucznia,
              > zatem im wyzszy ich poziom, tym wiecej uczniowie sie naucza. I nie jest to
              > zadna utiopia. ( lat nauki powinno wystarczyc by zdac FC, albo egzamin na tym
              > poziomie (patrz matura, ktora jest jego okrojona wersja, czyli bez czesci use
              > of english)
              >
              > Pozdrawiam,
              > Kociamama.

              ilu wg twojego szacunku nauczycieli szkoły średniej jest w stanie
              zdać listening comprehension

              wg mojej orientacji niewielki procent zdałby maturę pisemną
              w dzisiejszym kształcie . niewielu rozumie mówiony angielski
              ( może 50% ) , zatem jak mają przygotować mlodzież do matury .

              egzamin moze mobilizować , ale bez odpowiedniego przygotowania
              to dodatkowy i niepotrzebny stres .

              ponadto , ciągle nie rozumiem , dlaczego tak uparcie twierdzisz ,
              że inteligentny człowiek musi znać angielski - jest wielu
              inteligentniejszych i ode mnie i od ciebie , którzy go nie znają .

              co do mojego pływania ma ono tyle do angielskiego co każdy inny
              przedmiot . DLA CIEBIE angieslki jest najważniejszy ( co za
              ogromne ograniczenie - mi służył do poznania matematyki , bo
              sam w sobie w moim kraju nie przedstwia większych wartości ,
              wolę czas spedzać nad matematyką , muzyką i pływaniem -
              czasami poczytam sobie literaturę w angielskim dla przyjemnosci )

              szkoła to nie angielski ( wg ciebie najważniejszy ) polski (
              najważniejszy wg polonisty , czy matematyka - najważniejsza
              dla matematyka ) . szkoła ma dostarczać uczniowi i kształcić
              jego zainteresowania i predyspozycje .
              • kociamama Re: nie odpowiedzaiłaś na zasadnicze pytanie 18.12.03, 19:00
                NIe mam pojecia ile nauczycieli nie zdaloby listening comprehension i nie wiem
                skad TY takie dane bierzesz. Nie rozumiem jak mozna nauczac jezyka, ktorego
                sie nie rozumie. Jezeli nauczyciele zdali chociazby FC, tzn. ze listening
                comprehension zdali(by), a jednak FC (na szczescie) nie jest wystarczajacym
                kryterium zeby nauczac w liceum.

                Skad wiesz jaki poziom ang. reprezentuja Twoi koledzy? Ja nie rozmawialam po
                ang. z kolezankami z pracy, wiec nie mam podstaw do jakiejkolwiek ich oceny.

                Nauczenie sie ang. nie jest wyznacznikiem czyjejs inteligwncji, i na prawde
                nie twierdze, ze ang. jest najwazniejszy, bo to przedmiot ktorego ja ucze.
                Uwazam tylko, ze jest rownie wazny jak jezyk polski (nasz jezyk ojczysty) i
                matematyka, ktora naucza logicznego myslenia i wf, ktory naucza higieny
                osobistej (bo sport do niej wlasnie nalezy).

                Jezeli daje sie mlodziezy szanse na nauke tego jezyka, to powinna byc
                nalezycie wykozystana i nie pojsc na marne.

                Nie posune sie do stwierdzenia, ze tak zaciekle bronisz, zeby poziom ang. w
                szkolach byl niski, bo kogo bys nauczal w tej szkole prywatnej...

                POzdrawiam,
                Kociamama.
                • unsatisfied6 Re: nie odpowiedzaiłaś na zasadnicze pytanie 18.12.03, 23:19
                  kociamama napisała:

                  > NIe mam pojecia ile nauczycieli nie zdaloby listening comprehension i nie
                  wiem
                  > skad TY takie dane bierzesz. Nie rozumiem jak mozna nauczac jezyka, ktorego
                  > sie nie rozumie. Jezeli nauczyciele zdali chociazby FC, tzn. ze listening
                  > comprehension zdali(by), a jednak FC (na szczescie) nie jest wystarczajacym
                  > kryterium zeby nauczac w liceum.

                  przeczysz samej sobie . pisałaś już o swoich spostrzeżeniach
                  dotyczących praktycznej znajomosci angielskiego .

                  na podstawie czego ja to mogę stwierdzić .na podstawie wyników
                  jakie osiągnają po 9 LATACH nauki młodzieży w szkole .
                  >
                  > Skad wiesz jaki poziom ang. reprezentuja Twoi koledzy? Ja nie rozmawialam po
                  > ang. z kolezankami z pracy, wiec nie mam podstaw do jakiejkolwiek ich oceny.
                  >
                  > Nauczenie sie ang. nie jest wyznacznikiem czyjejs inteligwncji, i na prawde
                  > nie twierdze, ze ang. jest najwazniejszy, bo to przedmiot ktorego ja ucze.
                  > Uwazam tylko, ze jest rownie wazny jak jezyk polski (nasz jezyk ojczysty) i
                  > matematyka, ktora naucza logicznego myslenia i wf, ktory naucza higieny
                  > osobistej (bo sport do niej wlasnie nalezy).
                  >
                  > Jezeli daje sie mlodziezy szanse na nauke tego jezyka, to powinna byc
                  > nalezycie wykozystana i nie pojsc na marne.
                  >
                  a idzie na marne - biorąc pod uwagę relacje między poniesionymi
                  kosztami , zaangażowaniem i pracą ucznia i innymi srodkami
                  zainwestowanymi w 9 letnie kształcenie , mozna
                  z czystym sumieniem powiedzieć , że te środki są
                  marnowane . egzamin tego nie rozwiąze .

                  > Nie posune sie do stwierdzenia, ze tak zaciekle bronisz, zeby poziom ang. w
                  > szkolach byl niski, bo kogo bys nauczal w tej szkole prywatnej...
                  >
                  nie uczyłem w szkole prywatnej a państowowej z rozszerzonym angielskim .

                  często bywało , że przychodzili z kompletnym brakiem wiedzy , a ci co
                  jakąś posiadali , często bywało , że po korkach .

                  ponadto i ja i kilku innych dobrych nauczycieli ( znali jezyk świetnie )
                  zostali delikatnie ze szkoły na własne życzenie zwolnieni .

                  mam poza tym watpliwości co do sumienności twojej krytyki .
                  zaczęłaś cholernie niefortunnie zarzucając mi błąd gramatyczny
                  w angielskim . mniejsza o to czy to drobiazg , czy nie .
                  fakt jest taki , że atakujesz a twój atak może być kompletnie
                  bezpodstawny .

                  to co teraz piszesz , nie jestem w stanie ci tak prosto
                  jak w przypadku wskazanego "błędu " wykazać nieprawidłowości .

                  bronisz swojego punktu widzenia , a nie zastanawiasz się
                  nad skutkami dla ucznia .taka matura , to dla ciebie
                  wyższy prestiż i więcej korków ( może nawet droższe ) .

                  dla ucznia , moim zdaniem to ograniczony dostęp na studia ,
                  wiekszy stres i taka sama jak nie gorsza skuteczność nauczania
                  angielskiego ( nie mówiąc o powolnej degradacji innych
                  przedmiotów ) .

                  twierdzenie jakoby angieleski był drugorzędnym przedmiotem
                  jest często stosowanym przez ciebie argumentem .
                  dlaczego więc to anglicyści dostają najwyższe
                  pensje w szkołach i to niekoniecznie po filologii angielskiej?

                  widzę jak wielu anglicystów terroryzuje uczniów zmuszając
                  ich do korków . zadają absurdalne prace domowe . stosują
                  zaniżanie ocen ( przykład - grupa początkująca zmieszana
                  z grupą średniozaawansowaną - 5 osób początkujacych
                  i nie majacych żadnej styczności z języki jedynki na koniec
                  pierwszego semestru .
                • Gość: Asia Re: nie odpowiedzaiłaś na zasadnicze pytanie IP: 213.76.150.* 29.12.03, 19:56
                  A skąd wzięłaś te 9 lat nauki? Zwykle uczą się dopiero w LO - 2,5 roku, lub
                  ewentualnie do 5 lat. A nie 9.
    • unsatisfied6 praktyka wszysto naprawi 29.12.03, 19:59
      poruszyłem powyższy problem z kilkoma znajomymi nauczycielami
      w realu . jestem zaskoczony ich reakcją .

      stwierdzili , że praktyka wszystko naprawi .

      horror !!!

      buble w postaci takich i innych zarządzeń mają być
      weryfikowane przez praktykę !!! kto na tym ucierpi ?
      ile takie "wdrażanie" będzie kosztowało ?!!!

      dobrze , że jeszcze mechanicy w tym kraju coś niecoś zrobią przy samochodzie .
      gdy robią hamulce , nie każa mi wyjechać na ulice , by sprawdzić
      jak hamulce działają .
Pełna wersja