Dodaj do ulubionych

Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju

IP: *.telsten.com / *.telsten.com 03.01.04, 22:34
Jestem uczniem 2 klasy jednego z najlepszych liceów w Polsce (złota 100).
Niestety mimo, iż jest to klasa mat-fiz i chodzą tam uzdolnieni uczniowie
nauczycielka angielskiego kompletnie olewa lekcje. Przychodzi 15 minut po
dzwonku po czym rozpoczyna powtarzanie materiału z zakresu szkoły
podstawowej.Dodatkowo z co drugiej lekcji nas zwalnia i tłumaczy się
jakimiś "innymi obowiązkami". Uważam, iż poziom nauczania angielskiego
uwłacza tu nazwie liceum, a ambitni uczniowie są poprostu ograniczani i nie
mają najmniejszej szansy rozwoju. Czy jest to normalne? Czy podobne sytuacje
zdarzają się w waszych szkołach? Napiszcie!
Obserwuj wątek
    • Gość: Belfer Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: 212.160.235.* 04.01.04, 14:14
      To napisz jakie to liceum - inaczej Twoje pisanie niczemu nie służy!
    • Gość: km Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.net-serwis.pl 04.01.04, 16:08
      Nie wiem o jakiej szkole piszesz - i nie zależy mi na jej ujawnieniu.
      Natomiast widzę, że nie rozumiesz znaczenia Ogólnopolskiego Rankingu Szkół
      tworzonego przez Perspektywy i Rzeczpospolitą. Pozycja szkoły w tym Rankingu
      jest odzwierciedleniem sukcesów szkoły w olimpiadach przedmiotowych: tylko tego
      i niczego więcej i to na dodatek wyłącznie w poprzednim roku szkolnym. Żeby
      szkoła znalazła się w pierwszej setce wystarczy kilku olimpijczyków i twoja
      szkoła na pewno ich ma. Warto ustalić z jakich przedmiotów, pewnie nie są to
      języki obce.
      Za kilka dni zostanie ogłoszony kolejny ranking ogólnopolski. Pozycje szkół
      będą się znacznie różniły od tych sprzed roku. Czy to znaczy, że niektóre
      szkoły w ciągu roku stały się dużo gorsze, a inne dużo lepsze? Nie, to w
      kolejnych rocznikach uczniów jest mniej lub więcej olimpijczyków.
      Jeżeli wybrałeś sobie klasę z rozszerzoną matematyką i fizyką - a nic o tych
      przedmiotach nie piszesz - to mam nadzieję, że ich poziom nie budzi Twoich
      zastrzeżeń. I z tego należy się cieszyć.
      Oczywiście byłobu bardzo dobrze, gdyby w każdej szkole, w każdej klasie poziom
      nauczania wszystkich przedmiotów odpowiadał aspiracjom i potrzebom uczniów.
      Niestety nie zawsze jest to możliwe. Czasami jednak uczniowie narzekają na zbyt
      wysoki poziom przedmiotów, w których nie chcą się specjalizować.
      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Mokotowska
      Warszawa
      • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 04.01.04, 17:40

        Mam nadzieje, ze pan Dyrektor dba o poziom jezykow w swojej szkole, bo
        problem, jaki tu zostal postawiony jest niestety dosc rozpowszechniony,
        vide dlugasny watek o cae i maturze.
        Dyrektorzy biora magistrow w plasach i lansadach, nie patrzac na to czy gosc
        ma iskre boza do uczenia i ambicje, zeby czegos nauczyc, czy tez nie, Na
        niesmiale skargi rodzicow odpowiada dumny jak paw, ze pani/pan ma odpowiednie
        kwalifikacje i koniec rozmowy.
        Wiem, jak potrafi zachowywac sie mlodziez na lekcjach, ale wiem tez, ze dobry
        i sprawiedliwy nauczyciel znajduje uznanie. Dlaczego nie mozna zatrudniac ludzi
        z ze zdanym egzaminem proficency, przygotowaniem metodycznym i sercem do
        uczenia,
        a magister to zloty cielec ?!Wiem, ze to nie jest pretensja do dyrektorow,
        tylko do idiotycznych wymogow kuratorium, ale dyrektorzy malo czasu poswiecaja
        na hospitacje dajac sie zwiesc pokazowkom raz na rok.
        Pana, mam nadzieje, to nie dotyczy, ale ciesze sie, ze ten problem zostal
        poruszony, jest doskonala kontynuacja wspomnianego watku o cae i maturze.
        Pozdrawiam
        • Gość: Barbara Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:52
          Twierdzi Pani, że dyrektorzy za rzadko hospitują lekcje nauczycieli. Gdyby
          nawet hospitowali kilka razy w roku, nic by to zapewne nie zmieniło. Lekcja
          hospitowana to lekcja "sztuczna" dla nauczyciela i uczniów, pokazówka, ale
          nawet gdyby hospitacja była niezapowiedziana, to i tak jej efekt nie byłby w
          pełni miarodajny, bowiem zmiennych wpływających na sytuację lekcyjną jest
          wiele.
          Zarzuca Pani dyrektorom, że "biorą magistrów w pląsach i lansadach", a kogo
          mają brać, tych po FCE? Jak na podstawie nawet kilku rozmów z przyjmowaną do
          pracy osobą mającą odpowiednie kwalifikacje zawodowe i przygotowanie
          pedagogiczne rozpoznać, czy będzie ona dobrym dydaktykiem, a można działać
          tylko w oparciu o obowiązujące prawo (nie można jej przeegzaminować).
          Kompetencje nauczycieli językowców to tylko jedna i wcale nie najczęstsza
          przyczyna mizernych efektów nauczania j. obcych.
          Wydaje mi się, że zmian wymaga cały system kształcenia. Konieczne
          jest "odchudzenie" programów nauczania, mniej encyklopedyzmu, w ogóle
          profilowanie kształcenia (mniej przedmiotów) i zmniejszenie liczebności klas.
          Pozdrawiam.
          • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 04.01.04, 20:30

            Przepraszam, wyrazilam sie nieprecyzyjnie.
            Oczywiscie, ze nie tych po FCE. Chodzilo mi o bezkrytyczna wiare w
            kompetencje magistrow, tymczasem osoba po proficiency z przygotowaniem
            metodycznym i talentem bylaby lepsza od magistra olewajca.
            Ma pani racje z tymi hospitacjami, chyba, ze dyrektor sam jest filologiem i
            moze sie zorientowac w postepach klasy i jej mozliwosciach. Niemniej istnieja
            tacy ludzie jak metodycy, w koncu niektorzy rodzice tez angielski znaja i
            postepy pociechy moga okreslic.Wielu Dyrektorow niechetnie ich slucha, nie
            szukajac
            nowych, bardziej skutecznych osob, bo po co sobie glowe zawracac, kiedy
            fachowiec jest ?
            Sama mam
            dziecko w wieku gimnazjalnym, ale moi znajomi maja starsze dzieci, skargi na
            brak sumiennosci nauczycieli jezykow sa nagminne, laske robia, ze w ogole
            pojawiaja sie w szkole, czy dyrektorzy naprawde nie maja na to zadnego wplywu ?

            Jesli chodzi o przeladowane programy zgadzam sie.
            Pozdrawiam
            • Gość: Barbara Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:10
              Pisze Pani, że językowiec z proficiency i z talentem byłby lepszy od magistra,
              na pewno, ale jak to w praktyce stwierdzić przy przyjmowaniu pracownika. Poza
              tym dyrektor, co logiczne, wybiera pracownika z wyższymi kwalifikacjami
              zawodowymi, bo prawdopodobieństwo, że będzie on lepiej merytorycznie i
              metodycznie przygotowany jest większe niż w przypadku kogoś, kto ma tylko
              egzamin państwowy, nawet na poziomie zaawansowanym (profesjonalnym).
              Obecnie rola doradcy metodycznego jest bardzo ograniczona, zresztą i wcześniej
              w praktyce pożytek z tego typu "doradztwa" był niewielki, poza tym metodyk nie
              może nieproszony przyjść hospitować lekcję nauczyciela.
              Dyrektorzy muszą działać w granicach obowiązującego prawa i przestrzegać
              procedur związanych z oceną pracy nauczycieli. Opinie rodziców o pedagogach
              nie zawsze są bowiem wiarygodne, a roszczeniowość młodzieży i ich opiekunów
              jest coraz większa i nie uwzględnia możliwości kadrowych czy prawnych
              szkoły,np. rodzice często żądają, aby zrezygnować z jednej godziny wf czy
              religii i dodać jedną godzinę angielskiego, bo to bardziej przyda się uczniom.
              Niestety nie można tego zrobić, bo naruszyłoby się prawo, a za jego
              przestrzeganie w szkole odpowiada przede wszystkim dyrektor.
              Pozdrawiam.
              • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 04.01.04, 22:42

                Alez ja wcale nie mam pretensji do dyrektora, ze wybiera osobe z wyzszymi
                kwalifikacjami, przynajmniej na papierze- na szczescie jest wielu dobrych
                nauczycieli- magistrow.
                To wielka szkoda,ze doradztwo metodyczne ma tak male znaczenie, sadze, ze
                powinno sie to zmienic.
                Wiem, jacy potrafia byc uczniowie, niektorzy rodzice i wspolczuje dyrektorom
                ciezkiego chleba. Niemniej sa rodzice rozsadni i wyksztalceni, ktorych zdanie
                powinno byc wziete pod uwage jesli sygnalizuja zla postawe nauczycieli.
                Denerwuje mnie, ze kiedy wielmozny pan magister anglista zostanie zatrudniony,
                obchodzi traktowany jest jak swieta krowa, nawet jesli sie ewidentnie do tej
                pracy nie nadaje.Dyrektor boi sie go zwolnic, bo zostanie bez "fachowca", kogos
                innego w LO zatrudnic nie mozna (tak slyszalam)- ten brak elastycznosci w
                przepisach i nabozna czesc dla papieru mnie irytuje.
                Na szczescie sa widoczne pewne zmiany na lepsze, przynajmniej w renomowanych
                liceach ( sama do takiego chodzilam 20 lat temu- francuski to byla rozpacz,
                uczyla, a w zasadzie nie uczyla nas pani mgr swieta krowa).
                Mam nadzieje, ze moje uwagi nie beda przyjete jako krytykanctwo.

                Pozdrawiam
                • kociamama Co do kwalifikacji mgr filologii... 04.01.04, 22:57
                  Jestem na V roku takowej, wiec moge sie wypowiedziec, a i info zasiegalam u
                  studentów innych filologii.
                  Poziom praktycznej nauki jezyka jest zenadny! Wielu wykladowcow reprezentuje
                  niski poziom, zatem i studenci niski poziom maja.
                  Na anglistyce (na UG) sa 3 lata praktycznej nauki, potem przez 2 lata juz nic.
                  Oczywiscie zalozenie jest, ze na anglisctyce nie ang sie uczy, ale poglabia
                  wiedze na temat jezyka, kultury, literatury... Ale jesli student sam nic przez
                  te 2 lata nie robi, to cofa sie w rozwoju, bo jezyk praktyki wymaga.
                  Wszyscy teraz studia koncza, bronia sie na 5 jak tylko chce im sie cos zrobic
                  w terminie.
                  Czy taki absolwent jest fachowcem?

                  po prostu mysle, ze przy przyjmowaniu do pracy oprocz dokumentow
                  potwierdzajcych kwalifikacje nalezaloby sie takze pytac o metody nauczania,
                  najlepiej przeprowadzic interview po ang. (Tylko kto to ma robic, prawda...)

                  Pozdrawiam,
                  Kociamama.
                • kociamama Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju 04.01.04, 23:02
                  I w ogole chyba jestem przeciniczka nauczycieli ang. po anglistyce.
                  Bo wiele z tych osob ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, a umiejetnosci
                  jezykowe takie sobie. Nauczyli sie mowic dopiero na studiach (bo wczesniej
                  tylko kucie gramatyki), akcentu i tak nie nabyli, poza wyuczonymi frazesami
                  powtarzanymi na lekcjach fonetyki i mysla, ze anglistyka to jedyny sposob na
                  opanowanie jezyka biegle, czy tez "perfekt". W wyniku czego traktyuja uczniow
                  jak glupokw, ktorzy nie potrafia angielskiego w takim stopniu jak oni
                  opanowac...

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
                  • Gość: chris Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.icpnet.pl 04.01.04, 23:18
                    Kociamamo, czy jesteś przeciwniczką nauczycieli angielskiego po anglistyce czy
                    nauczycieli języków po filologiach? Bo coś mi się wydaje, że do tych pierwszych
                    żywisz jakąś wyjątkową niechęć?
                    • kociamama Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju 05.01.04, 00:58
                      W sumie nie chce byc zbyt radykalna... Bo kto w sumie ma byc lepszym
                      nauczycielem niz osoba do tego przygotowana na studiach?
                      Pytanie czy to wlasnie filologie przygotowuja do nauczania?
                      Spotkalam sie juz nieraz z opinia, ze np. ludzi po Kolegiach jezykowych sa
                      lepszymi specjalistami jezeli chodzi o nauczanie i praktyke.
                      NIe ma oczywiscie reguly...

                      Mysle po prostu, ze chyba powinno sie studentom na uczelniach stawiac wyzsze
                      wymagania, a przy przyjmowaniu do pracy kazdego delikwenta 'przepytywac', ale
                      to utopia...

                      Pozdrawiam,
                      Kociamama.
                      • Gość: chris Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.icpnet.pl 05.01.04, 21:43
                        Ja się czasami zastanawiam co właściwie przygotowuje do uczenia? Pewnie często
                        to 'przygotowanie pedagogiczne' jest tyle samo warte co ileś tam godzin
                        metodyki na anglistyce.

                        Natomiast co do umiejętności językowych, to myślę, że pod tym względem raczej
                        trudno narzekać na absolwentów anglistyk. Przecież już żeby się dostać trzeba
                        reprezentować dosyć wysoki poziom jeśli chodzi o język, a wymagania już na
                        studiach są dosyć wysokie (no właśnie niekoniecznie dużo uczą, ale z pewnością
                        dużo wymagają) - tak przynajmniej było na mojej anglisytce (Poznań).

                        Jest natomiast jeden typ nauczycieli, który mnie szczególnie denerwuje - to
                        panie (głównie), które sie przekwalifikowały i teraz uczą angielskiego w
                        jakiejś małej szkółce. I chodzi taka pani na kurs pre-intermediate, gdzie pisze
                        o sobie opowiadanie "I working in school and I teach history and english". I
                        najgorsze jest to że nie widzi potrzeby przykładania się - przecież i tak wie
                        więcej od uczniów. A dyrektor trzyma taką panią, bo lepszy taki nauczyciel niż
                        żaden. Cóż, ja uważam że lepszy żaden nauczyciel niż taki.

                        A co do wątku głównego - to myślę, że tu nie chodzi o to, że jakaś nauczycielka
                        języka sobie wszystko olewa nie prowadząc zajęć. Tu chodzi raczej o to, że to
                        pracownik, który kiepsko pracuje i z tym dyrektor chyba powinien coś zrobić.
                        Jeśli wie - a skąd niby ma wiedzieć, jeśli nikt mu nie powie?
                        • kociamama Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju 05.01.04, 22:16
                          Hmm, piszesz, ze skonczylas anglistyke w POznaniu, ale to ponoc najlepsza
                          anglistyka w POlsce. Na UG poziom nie jest zbyt wysoki. To prawda, ze trudno
                          sie dostac, ale czesto to ostatnia trudnosc na filoliogiach na uG.

                          NIestety znam troche ludzi z anglistyki, ktoryz sa bardzo kiepscy jezykowo
                          pomimo % na dyplomie z mgr... To prawda, ze u nas wysoki jest poziom wymagan,
                          przez 3 lata, a potem juz tylko uwstecznienie, tak, ze jezeli delikwent nie
                          chce sie o swoj jezyk zatroszczyc, to nikt go do tego nie zacheca ani nie
                          zmusza i spoko mozna zostac magistrem mowic po angielsku dosc kiepsko
                          (oczywiscie kiepsko to pojecie wzgledne, wiadomo poziom swobodnej komunikacji,
                          ale brak jakiegos akcentu - amerykanski czy brytyjski, brak poziomu jezyka
                          native speakera, brak poziomu akademickiego, co dla mnie oznacza urozmaicone
                          slownictwo, uzywanie bezproblemowo bardziej wyszukanych struktur gramatycznych
                          bezblednie)

                          POzdrawiam,
                          KOciamama.
                          • Gość: chris Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.icpnet.pl 05.01.04, 22:41
                            Tylko to uwstecznianie się nie dotyczy jedynie studentów filologii, ale
                            kogokolwiek kto się uczy języka.
                            A swoją drogą za rozwojem angielskiego naprawdę czasami trudno nadążyć;-)
                            • kociamama Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju 05.01.04, 23:54
                              Masz racje, ze kazdy, kot nie ma kontaktu z jezykiem naraza sie na
                              uwstecznienie, ale niestety chyba od specjalisty powinno sie oczekiwac wicej
                              niz od tej przykladowej pani na poziomie pre-intermediate, czy nawet FCE...

                              Pozdrawiam,
                              Kociamama.
                              • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 08:33

                                Kociamamo, Twoj kot to na pewno ma kontakt z jezykiem, i to niejednym :-)
                                • kociamama ;)) Pozno bylo... 06.01.04, 14:11
                                  Ale prawda, moj kot ma kontakt z kilkoma jezykami...

                                  Pozdrawiam,
                                  Kociamama.
                • Gość: Barbara Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:29
                  Ma Pani rację, dyrektor zawsze powinien wziąć pod uwagę opinię rodziców i
                  uczniów, ale nie może ona być decydująca przy ocenie nauczyciela. Całkowicie
                  zgadzam sie z tym, że niedopuszczlne jest nieprzychodzenie przez nauczyciela
                  na lekcje, jeśli jest w szkole i tu powinien dyrektor w razie nieprawidłowości
                  stanowczo reagować. Zgadzam się też, że są rozsądni i wykształceni rodzice,
                  ale niestety należą oni do mniejszości. Być może ma Pani to szczęście, że w
                  kręgu takowych się obraca, lecz naprawdę to nie jest jeszcze norma.
                  Pisze Pani o "nabożnej czci dla papieru", ale to na jego podstawie przede
                  wszystkim rozliczany jest dyrektor i nauczyciele. Zresztą słynna nagłośniona
                  przez media akcja "Szkoła z klasą" to nic innego jak papierowa fikcja.
                  Ma Pani rację, dyrektor niekiedy boi się zwolnić językowca, głównie na
                  prowincji, bo ma alternatywę albo lekcje z miernym nauczycielem, albo w ogóle,
                  więc co ma wybrać?
                  Początkujący nauczyciel mając 18 godz. etat, zarabia ok. 700zł., ale ma kupę
                  nauki i papierowej roboty w domu, a awans zawodowy trwa długo i jest bardzo
                  czasochłonny i stresujący, nie mówiąc o "przyjemności" pracy z
                  niezdyscyplinowaną często młodzieżą (szczególnie w gimnazjum), więc wielu
                  wykwalifikowanych językowców nie chce pracować w szkole.
                  Ja także mam nadzieję, że poziom polskiej oświaty będzie się podnosił, a
                  uczniowie i rodzice będą wybierali szkoły zapewniające odpowiedni standard
                  nauczania i wychowania, w tym także j. obcych tak niezbędnych we współczesnym
                  świecie.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 10:12

                    Ciesze sie, ze sie zrozumialysmy. Prosze mi wierzyc, ja wiem, jak ciezka i
                    nisko platna jest praca nauczyciela, noz mi sie w kieszeni otwiera, kiedy
                    slysze brednie o srednio 2000 zl za 18 godzin ( skad te rewelacje?).
                    Pisze o sytuacji, kiedy brak jest osob wyksztalconych wg norm kuratoryjnych,
                    a dyrektorzy liceum nie moga zatrubnic osoby, ktora dobrze zna jezyk,
                    chcialaby uczyc ( bo powiedzmy sobie szczerze, kurs metodyczny to kolejny
                    papier, a jak na studiach ucza metodyki nieprzypadkiem wiem), ale nie ma
                    dyplomu.Ta niezyciowa biurokracja obraca sie przeciw wszystkim.
                    Zgadzam sie z Pania, za duzo papierow, akcja szkola z klasa tez zachwycona nie
                    jestem, ale moze to niesmiala proba zrobiona w dobrej wierze ?

                    Jesli jest Pani dyrektorem, to chcialabym podobna osobe miec za zwierzchnika.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: MP Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.fuw.edu.pl 05.01.04, 13:51
                      > kiedy
                      > slysze brednie o srednio 2000 zl za 18 godzin ( skad te rewelacje?).

                      Z przepisów, moja droga! Wystarczy umieć czytać.
                      Minimalne wynagrodzenie zasadnicze dyplomowanego za 18 godzin przy
                      tablicy to 1941 zł brutto. Do tego trzeba dodać typowe 20%
                      za wysługę lat, typowe 10% motywacyjnego i jakiś kawałek za
                      wychowawstwo (w Warszawie było to 120 zł). To daje razem
                      2650 zł brutto czyli 1800 zł netto. Jeśli doliczyć zastępstwa
                      (na których nauczyciel taki jak z początku wątku zapewne nie robi
                      nic poza pilnowaniem, by młodzież się nie pozabijała)
                      i obrywki socjalne (wakacyjne, karpiowe, jakieś -nastki)
                      to zbliżamy się bardzo mocno do tych dwóch tysięcy nawet
                      netto i za efektywne 3/4 roku pracy. Jedyne, co się da
                      zakwestionować to te 18 godzin. I tu tkwi problem! Nasz kochany
                      system nie potrafi w żaden sposób odróżnić takiego nauczyciela,
                      o którym pisano na początku (zero przygotowania w domu, 45 minut
                      zredukowane do 30 i w większości zamrnowane) od takiego, który
                      do tych 18 godzin przed tablicą dokłada dwa razy tyle w domu plus
                      inne dobra (np. typu komputer i papier kupione za pieniądze męża).
                      Dla pierwszego te dwa tysiące to pieniądze stanowczo za duże
                      (jakiekolwiek są za duże, jeśli jest to zwykły edukacyjny szkodnik!).
                      Dla drugiego nawet te dwa tysiące wydają się być zapłatą znacznie niższą
                      niż godziwa. Ale dopóki system nie będzie umiał ich odróżniać, jesteśmy
                      skazani na głosy oburzenia mówiące o dwóch tysiącach za 18 godzin bumelowania
                      plus wakacje. I bardzo często w konkretnych przypadkach (jak ten wyżej)
                      są to głosy całkowicie uzasadnione.
                      • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 14:18

                        No dobrze, ale do nauczyciela dyplomowanego droga daleka, wiekszosc tego
                        nobliwego i dosc intratnego jak na warunki polskiej oswiaty tytulu nie ma.
                        Prawda jest, ze tacy nauczyciele sa w mniejszosci, dlaczego mowi sie o nich i
                        pisze jako reprezentatywnych ?
                        Przeciez Pani Barbara sobie tych 700 zl ( a potem jeszcze dluuuugo niewiele
                        wiecej) z palca nie wyssala ?
                        Ja nie umiem czytac przepisow, bo to w wiekszosci kupa szkodliwych bzdur, ale
                        Pan musi. Serdecznie wspolczuje.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: MP Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.fuw.edu.pl 05.01.04, 14:57
                          > Przeciez Pani Barbara sobie tych 700 zl ( a potem jeszcze dluuuugo niewiele
                          > wiecej) z palca nie wyssala ?

                          Może trochę uprościła?
                          Stażysta z pełnymi kwalifikacjami ale bez żadnego dodatku,
                          czyli z minimalną pensją dopuszczaną jeszcze przez przepisy
                          nie może zarabiać mniej niż 1078 zł brutto czyli 770 zł netto plus obrywki,
                          o których wspominałem. Jeśli to jego pierwsza praca, to ma
                          prawo do bezzwrotnego zasiłku na zagospodarowanie (dwumiesięczne
                          zasadnicze). Po roku - nadal bez dodatków i obrywek - nie może
                          zarobić mniej, niż 1278 zł brutto, czyli trochę ponad 900 zł netto.
                          Zwykle wtedy dostaje też wychowawstwo (ok. 100 zł wiecej).
                          Do kompletu, zupełnie minimalna stawka mianowanego (po kolejnych
                          3 latach), to 1617 zł brutto, czyli 1127 netto. Nie wyobrażam sobie
                          by taki nauczyciel nie miał żadnych dodatków kwotowych i procentowych.
                          Odpowiada to mniej więcej pensji adjunkta na uczelni (bez grantów itp.)
                          To nie są kokosy, ale przy kasie w supermarkecie płacą znacznie
                          mniej.

                          > Ja nie umiem czytac przepisow, bo to w wiekszosci kupa szkodliwych bzdur

                          Szkodliwą bzdurą jest afirmowanie takiego poglądu. Przepisy rzeczywiście
                          często są głupie, niespójne, niejasne, absurdalne (choć te, o których
                          tu piszemy są całkowicie jasne!). I takie bzdurne pozostaną, jeśli się z tym
                          pogodzimy, dumnie obrażeni na tych, których wybieramy i którymm płacimy,
                          za to by było inaczej. Jeśli nasza rzeczywistośc nie ma nadal staczać się
                          na dno, to może warto poświęcić trochę czasu także na czytanie (ze
                          zrozumieniem) przepisów, a nie tylko na czytanie (z egzaltacją) poezji?
                          • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 15:15



                            Ma Pan racje, absolutnie !
                            Przeciez zeby stwierdzic, czy cos jest bzdurne czy nie, to trzeba wiedziec
                            dlaczego :-)
                            Nie wszystkie zreszta sa bez sensu.
                            Mam natomiast duzo bardziej pesymistyczny od Pana poglad na nasze mozliwosci
                            wplywania na politykow ( 2 moje ciotki byly poslankami, znam troche od kuchni
                            ten biznes), jesli sie to zmienia to bardzo powoli.
                            Sugestia, jakobym czytala z egzaltacja poezje naprawde mnie rozbawil, a
                            poniewaz nie ma jak serdeczny smiech w poniedzialek, serdecznie dziekuje !
                            Pozdrawiam
                            • Gość: MP Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.fuw.edu.pl 05.01.04, 15:30
                              > Sugestia, jakobym czytala z egzaltacja poezje naprawde mnie rozbawil, a
                              > poniewaz nie ma jak serdeczny smiech w poniedzialek, serdecznie dziekuje !

                              Przepraszam, jeśli wyglądało to na uwagę osobistą. Miało to być jedynie
                              wskazanie dość abstrakcyjnej sytuacji kontrastowej. A gdzieś tam w
                              podświadomości pewnie i żal, że szkoła znacznie więcej czasu poświęca
                              na naukę sztuki "jedynie słusznego" odczytania poezji niż na naukę sztuki
                              odczytania treści przepisów.
                              • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 15:59

                                Alez nie ma za co :-)
                                Ja sie rzadko egzaltuje, czesciej wkurzam, stad rozbawienie,

                                Uczac historii, gdzie sa teksty zrodlowe, rowniez ubolewalam nad zbyt powolnym
                                wylapywaniem z nich odpowiednich tresci przez uczniow, uwaga o czytaniu
                                przepisow jest wiec na rzeczy .
                                Czy mozna zapytac, jaka specjalnosc Pan reprezentuje i czy wobec podwladnych
                                tez nie jest Pan dety ?
                                Jakos nie mialam szczescia do rownych dyrektorow...
                                • Gość: MP :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 17:55
                                  Jestem fizykiem i ani dnia nie byłem zatrudniony w szkole. A jedynymi
                                  moimi "podwładnymi" - na szczęście - są moi synowie i córki. Nie
                                  jestem pewien, co myślą o moim "dęciu" :-)
                          • Gość: Barbara Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 17:51
                            Gość portalu: MP napisał(a):

                            > > Przeciez Pani Barbara sobie tych 700 zl ( a potem jeszcze dluuuugo niewiel
                            > e
                            > > wiecej) z palca nie wyssala ?
                            >
                            > Może trochę uprościła?
                            > Stażysta z pełnymi kwalifikacjami ale bez żadnego dodatku,
                            > czyli z minimalną pensją dopuszczaną jeszcze przez przepisy
                            > nie może zarabiać mniej niż 1078 zł brutto czyli 770 zł netto plus obrywki

                            Ma Pan rację, byłam nieprecyzyjna, początkujący nauczyciel otrzymuje 770zł.
                            netto, a nie ok. 700 jak napisałam, plus jednorazowy zasiłek na
                            zagospodarowanie.
                            Pozostałe stawki zasadnicze, które Pan podał, też się zgadzają.
                            Mam jednak zastrzeżenia do stwierdzenia "typowe 10% dodatku motywacyjnego".
                            Dodatek motywacyjny przyznawany jest czasowo i nie jest obligatoryjny dla
                            każdego. W mojej szkole otrzymują go tylko mauczyciele, którzy mają szeroko
                            rozumiane osiągnięcia w danym okresie, bez względu na to, jaki mają staż pracy
                            i stopień awansu zawodowego, reszta, jak niczym się nie wykazała, nie dostaje
                            nic. Po drugie, przynajmniej w mojej szkole, płatne zastępstwa należą do
                            rzadkości, więc trudno je uwzględniać jako stały miesięczny dochód nauczyciela.
                            Dodatek za wychowawstwo to w gruncie rzeczy groszowa sprawa, biorąc pod uwagę
                            ilość obowiązków z tym związanych, więc nauczyciele wcale się do tego nie palą.
                            Całkowicie się z Panem zgadzam w sprawie zróżnicowania wynagrodzenia lub
                            pensum godzin między np. matematykiem czy polonistą a np. nauczycielem wf,
                            który zazwyczaj niewiele w szkole robi, a i jego merytoryczna
                            odpowiedzialność jest żadna (jaki egzamin weryfikuje pracę wuefisty?). Dziwię
                            się, że środowisko nauczycielskie nic w tej sprawie nie robi. No ale z drugiej
                            strony to wuefiści, którzy mają dużo czasu po lekcjach, bawią się w
                            działalność związkową, są aktywistami różnych partii, często awansują na
                            wizytatorów, dyrektorów, naczelników, a niekiedy posłów, więc są decydentami i
                            konserwują istniejący stan rzeczy.
                          • mbmm wyliczanie pensji 28.01.04, 15:03
                            Czytam, zgadzam sie z prawie wszytskim. Tym z czym sie nie zgadzam jest kwota
                            podana przez Pana za wychowawstwo. Ja dostaję 40 zł brutto. Skąd więc ta suma?
                            Nowa ustawa nieco zmienia kwestie odbywania stażów i prawa do zasiłku na
                            zagospodarowanie.
                            Pozdrawiam serdecznie:)
                            Mo.
                      • Gość: Aga Dodatki... IP: *.wp3.ptc.pl 05.01.04, 14:32
                        U nas 1,5 -1,8 % motywacyjnego i 23 zł z groszami brutto za wychowawstwo. Kto
                        ma mniej?
                        • Gość: MP Re: Dodatki... IP: *.fuw.edu.pl 05.01.04, 15:03
                          Daję sobie paznokcie obciąć, że nauczyciel w liceum z pierwszej setki,
                          ma więcej. O problemie z nim i z takimi jak on głównie była tu mowa!
                          • Gość: UFO Re: Dodatki... IP: *.w3cache.pl / *.pl 05.01.04, 15:16
                            To zależy od tego gdzie(!!!!) jest to liceum, a nie od wynikow!Poza tym dodatki
                            nie zależą od miejsca w rankingach i wyników - w całej Warszawie np.wszystkie
                            (!) szkoły maja założony jednakowy średni(!) poziom dodatkow na 1 nauczyciela!
                            • Gość: MP Re: Dodatki... IP: *.fuw.edu.pl 05.01.04, 15:37
                              > To zależy od tego gdzie(!!!!) jest to liceum, a nie od wynikow!

                              Zależy (lub raczej jest korelacja) w tym sensie, że obecność
                              w rankingu szkół z gmin uboższych jest bardzo mizerna. (Nie znaczy
                              to, że ich nie ma, i tym większa chwała za to tym, które mimo
                              to są!)
                              • Gość: lala trochę odbiegam od tematu, ale... IP: *.icpnet.pl 03.02.04, 15:59
                                A ja jestem właśnie z prowincji, bardzo głębokiej prowincji, uczyłam się w
                                takim rankingowym liceum (co roku w pierwszej trzydziestce w "Perspektywach") i
                                muszę z przykrością stwierdzić, że nasi olimpijczycy wcale nie są dla
                                szkoły "reprezentatywni". Co roku jest ich kilku, ale na tle szkoły wyglądają
                                genialnie, niesamowicie, ponieważ "tło" czyli reszta uczniów to ludzie "poniżej
                                przeciętnej". Było tak : w czterech/ pięciu klasach w jednym roczniku znalazło
                                się trzech - pięciu olimpijczyków, a reszta miała średnią ocen około 3,0. I
                                wcale ta niska średnia nie świadczy o wysokim poziome nauczania, czy o jakichś
                                wielkich wymaganiach.
                                Pani od chemi, uczyła też biologii (chociaż biologiem nie była... - więc
                                zaczęła sobie zaocznie biologię studiować) - a raczej nakazywała nam czytać
                                podręcznik, a na następnej lekcji przez pół godziny z tego pytała.
                                Pani od polskiego uczyła także łaciny, choć filologii klasycznej nie skończyła,
                                a nawet nie zaczęła.
                                Pan od angielskiego był zaocznym studentem III roku filologii angielskiej na
                                bardzo słabym wydziale anglistyki (wiem to teraz, kiedy sama studiuję...)
                                Pan od w-f przeklinał głośno i zachowywał się jak ostatni prostak.
                                Pani od matematyki była bardzo skuteczna w zniechęcaniu i obrzydzaniu młodym
                                ludziom matematyki. (Pochodzę z rodziny, w której tata jest matematykiem, mama
                                fizykiem, a ja - ich córka, dopóki nie zaczęłam pobierania nauk w liceum,
                                wygrywałam różne olimpiady i konkursy matematyczne. Gdy trafiłam do tego
                                liceum, do klasy o profilu mat.-fiz., po 1 semestrze przestałam lubić
                                matematykę. Po roku przeniosłam się do klasy o profilu humanistycznym.)
                                Nauczyciele, którzy ratowali honor tej szkoły, to doświadczona polonistka i
                                doświadczony historyk. Chyba tylko dzięki temu, że oni tam uczyli, nie
                                stoczyłam się na intelektualne dno.
                                Nie wspomniałam jeszcze o pani od geografii... To była blondynka... Opalona na
                                solarium. Nie interesowała ją geografia, ani nauczanie. Sama powinna przejść
                                najpierw jakiś podstawowy kurs geografii. Lekcja u niej wyglądała tak : 20
                                minut odpytywania, a reszta lekcji czytanie podręcznika. Jak ktoś nie przyniósł
                                podręcznika, dostawał minus. Trzy minusy i była jedynka w dzienniku. Był to rok
                                1995-2000. Pani opalona blondyna "uczy" tam do dziś.
                                To jest własnie rankingowe liceum na prowincji (i pewnie nie tylko na prowincji
                                są takie rankingowe licea...).

                                Rodzice - nie wierzcie rankingom!! Sami zróbcie sobie ranking, który będzie
                                adekwatny do zainteresowań Waszych dzieci. Popytajcie znajomych, porozmawiajcie
                                z dziećmi znajomych, które uczą się w liceach.

                                • Gość: Zielicz Opowiadasz bajki:3 - 5 olimpijczyków nie da szkole IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 04.02.04, 12:51
                                  miejsca w pierwszej 30 rankingu "Perspektyw". Nie da nawet w pierwszej setce!
                                  (chyba ,że to małe(!) niepubliczne liceum!)Chyba więc nie jest prawdą to, co
                                  piszesz!Co więcej, nie obejrzałaś dokladnie rankingu! Po co opowiadasz
                                  nieprawdę,żeby wmówić ludziom, że wychowanie olimpijczyków nie jest miernikiem
                                  jakości szkoły? Albo jesteś sfrustrowanym nauczyciele lub dyrektorem szkoły,
                                  która tych olimpijczyków nie ma wcale i w taki brzydki sposób sobie i innym to
                                  tłumaczy i rekompensuje, albo nie dostałaś się do takiej szkoły i.. patrz
                                  wyżej ? Skądinąd najlepiej by było, gdybyś napisała co to za szkoła, o której
                                  tak źle piszesz;-)O ile ona istnieje.....
                                  • Gość: lala Re: Opowiadasz bajki:3 - 5 olimpijczyków nie da s IP: *.icpnet.pl 06.02.04, 10:22
                                    3-5 olimpijczyków w jednym roczniku !!! a roczników w liceum jest cztery...
                                    Więc oblicz sobie resztę. I przeczytaj mój list uważnie - jeśli oczywiście
                                    chcesz, bo wcale Cię do tego nie zmuszam.
                                    Nazwy szkoły nie podaję, bo mi się nie chce - i mam do tego prawo, z którego
                                    nie będę się przed nikim tłumaczyc.
                                    Przejrzałam ranking "Perspektyw" i muszę z zadowoleniem stwierdzić, że
                                    moje "byłe" liceum nie jest już w pierwszej trzydziestce. Ale nadal w
                                    pierwszej - powiedzmy - setce... O czymś to tez świadczy.
                                    Rankingi tworzone na podstawie samych tylko olimpiad nie mają większego sensu.
                                    lala
                                  • mamosz Re: Opowiadasz bajki:3 - 5 olimpijczyków nie da s 07.02.04, 23:48
                                    Gość portalu: Zielicz napisał(a):
                                    > miejsca w pierwszej 30 rankingu "Perspektyw". Nie da nawet w pierwszej setce!
                                    > (chyba ,że to małe(!) niepubliczne liceum!)Chyba więc nie jest prawdą to, co
                                    > piszesz!Co więcej, nie obejrzałaś dokladnie rankingu! Po co opowiadasz
                                    > nieprawdę,żeby wmówić ludziom, że wychowanie olimpijczyków nie jest
                                    miernikiem
                                    > jakości szkoły? Albo jesteś sfrustrowanym nauczyciele lub dyrektorem szkoły,
                                    > która tych olimpijczyków nie ma wcale i w taki brzydki sposób sobie i innym
                                    to
                                    > tłumaczy i rekompensuje, albo nie dostałaś się do takiej szkoły i.. patrz
                                    > wyżej ? Skądinąd najlepiej by było, gdybyś napisała co to za szkoła, o
                                    której
                                    > tak źle piszesz;-)O ile ona istnieje.....
                                    Zelicz ty masz jakąs obsesję rankingów,prowadzisz tu non stop akademickie
                                    dyskusje na ten temat nudząc przy tym do bólu.Ranking jak oglądalność ;jest
                                    kreacją i kompletnie o niczym nie swiadczy,a na pewno nie o jakosci nauczania
                                    w szkole,stosunku do uczniów i wartości nauczycieli jako ludzi.Nie jest ta
                                    wypowiedż wyrazem mojej frustracji - ale powoli nauczyciel,ktory w codziennym
                                    mozole doprowadza słabeuszy na dobry poziom wiedzy umożliwiający im dalszy
                                    rozwój i edukację (niekoniecznie na obleganych wydziałach renomowanych
                                    uniwersytetów)staje sie jakimś dłubkiem nikomu niepotrzebnym.Liczą sie
                                    olimpiady konkursy pokazy i inne czysto marketingowe zabiegi, które tak na
                                    prawdę nic merytorycznie nie wnoszą-bo poziom trzymany metoda nie uczę, a
                                    wymagam prowadzi tylko do nerwic i frustracji, a to powszechna praktyka w
                                    tzwliceach z top listy.Są szkoły, ktore po prostu przyjmują tylko wybitnie
                                    zdolnych , a dalej to samograj ,więc przestań i porozmawiajmy o czymś
                                    ciekawszym.Jedyne co w tym systemie może być wartościowe (ale niestety nie
                                    zawsze jest) to to,że zdolny uczeń wymusza na nauczycielu pracę i stałe
                                    doskonalenie.Pozdrawiam
                                    • Gość: Zielicz Re: Opowiadasz bajki:3 - 5 olimpijczyków nie da s IP: *.sprintserwis.pl 08.02.04, 18:55
                                      Kazdy sposób na wytłumaczenie braku osiągnięć jest dobry ;-)
                      • Gość: alma Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 17:38
                        20%dodatku to po 20 latach pracy w szkole - nikt, kto zaczyna nie ma takiego
                        dodatku (1% za każdy rok pracy) , a 10% motyacji to teoria, większość
                        nauczycieli ma po 50 - 100 zł oraz nie każdy ma wychowawstwo - ja po 23 latach
                        pracy dostaję netto 1300 zł. Naprawdę ta praca nie jest doceniana i nikomu
                        nie życzę pracy szczególniew rejonowym gimnazjum 1
            • Gość: Olcha Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 20:24
              jestem nauczycielką niemieckiego w baardzo dużym gimnazjum i muszę powiedzieć,
              że na 14 nauczycieli języków obcych w naszej szkole żaden nie pojawia się z
              łaski oczekując pieśni dziękczynnych za samą obecność. Wprost przeciwnie:
              dwoimy się i troimy, żeby kogoś nauczyć czegokolwiek w klasie 20 osobowej (kto
              uczy języka wie, że każdy uczeń musi mieć na lekcji jak najwięcej możliwości
              zabrania głosu, wysłuchania nagrania, itp). Niestety xero często ledwo zipie,
              na płyty z nagraniami dawno dawno temu skończyły się pieniądze, a podręczników
              (DEIN DEUTSCH) nie wolno zmienić, bo uczniowie co roku odkupują je od siebie i
              nie wolno narażać rodziców na koszty (zresztą rodzice pochwalają tą praktykę).
              Poza tym proszę zwrócić łaskawie uwagę na fakt, że po wypełnieniu przez
              nauczyciela swej "biurokratycznej powinności" względem wybujałych aspiracji
              pani minister, niewiele czasu zostaje na działalność dydaktyczną, wychowawczą i
              edukacyjną.
              Zanim ktoś napisze gorzkie słowa generalizując i wrzucając wszystkich do
              jednego worka, niech się dwa razy zastanowi i spojrzy na zagadnienie z kilku
              perspektyw, w tym naszej nauczycielskiej.
      • Gość: UFO Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.w3cache.pl / *.pl 05.01.04, 15:21
        Panie Dyrektorze!
        Niech pan nie deprecjonuje tych kilku:-) olimpijczyków!!W rankingu "Perspektyw
        jest 300 szkół Średnich z conajmniej dwma finalistami olimpiad.W polsce szkół
        średnich jest około 10 tysięcy!(Szkól olimpijskich jest więc okolo 3%)Tak więc
        zdecydowana większość szkół średnich tych olimpijczyków nie ma i mieć nie
        będzie!!!
        • Gość: km Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: 213.195.141.* 05.01.04, 16:00
          Gość portalu: UFO napisał(a):

          > Panie Dyrektorze!
          > Niech pan nie deprecjonuje tych kilku:-) olimpijczyków!!W
          rankingu "Perspektyw jest 300 szkół Średnich z conajmniej dwma finalistami
          olimpiad.W polsce szkół średnich jest około 10 tysięcy!(Szkól olimpijskich
          jest więc okolo 3%)Tak więc zdecydowana większość szkół średnich tych
          olimpijczyków nie ma i mieć nie będzie!!!

          Jestem daleki od deprecjonowania szkół, które mają olimpijczyków. To jest duże
          osiągnięcie uczniów i nauczycieli. Ale w skali szkoły zajmującej w rankingu
          pozycję pod koniec pierwszej setki taki sukces oznacza kilku olimpijczyków w
          kilku olimpiadach na łącznie kilkuset uczniów. Jest to sukces 1-2% uczniów i
          kilku nauczycieli (szacunkowo 10%). Ten sukces bardzo niewiele mówi o tym jak
          pracuje zdecydowana większość nauczycieli.
          Stąd w pełni doceniając sukces szkoły w rankingu olimpijskim wyjaśniam, że nie
          jestem zaskoczony faktem, że w takiej szkole nauczanie jakiegoś innego
          przedmiotu (np języków obcych) kuleje.
          Bardzo łatwo można sobie wyobrazić taką organizację pracy szkoły, aby
          podstawowym celem był sukces olimpijski - po prostu nauczyciele koncentrują
          się na garstce najzdolniejszych ........
          Moim zdanie bardziej miarodajny jest np Ranking Warszawski, którego podstawą
          jest przede wszystkim rekrutacja na wyższe uczelnie. Taki Ranking
          odzwierciedla skalę sukcesu dużo większego grona uczniów.
          Pozdrawiam serdecznie
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO Warszawa
          • Gość: lala Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.icpnet.pl 07.02.04, 14:15
            Otóż to !!

            Ranking "Perspektyw" jest zrobiony nielogicznie!!!
            Podkreślam : NIELOGICZNIE .

            Pytanie : Jaki jest cel prawdziwy takiego rankingu... ???
        • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 16:00

          Smutne, nie ?
    • Gość: Mike Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.telsten.com / *.telsten.com 05.01.04, 17:03
      ha, a ja miałem w liceum przez pół roku angielski z przekfalifikowaną 60-letnią
      rusycystką, o poziomie nie wspomne, gdyż był żałosny. Jednakw odróżnieniu od
      Twojej sytuacji kobieta była sumienna i przykładała się do zajęć. Szczerze
      współczuję.
    • Gość: chłop Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.telsten.com / *.telsten.com 05.01.04, 17:09
      Współczuję takiego miksu- słabowaty nauczycieli plus olewus. Gdyby uczył taki
      przysposobienia obronnego czy przedsiębiorczości to jeszcze pół biedy. Ale
      angielski(czy też inny język obcy) staje się teraz równie ważny co polski. Nie
      dość że wszyscy muszą zadawać go na maturze to jeszcze człowiek nie znający
      języka stanie się za parę lat analfabetą. Chyba Twoja nauczycielka tego nie
      rozumie.
      • Gość: baba Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 17:28

        ... przedsiebiorczosci, hihihi, toz to bylby cyrk !
        • Gość: Barbara Re: Do baby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 21:25
          Dziękuję za miłe słowa.
    • Gość: Zielicz Dalej opowiadasz bajki!!!!! IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 12:16
      Ranking oparty jest o wyniki olimpiad w poprzednim roku! Tak więc liczeni są w
      nim oczywiście olimpijczycy z jednego rocznika - maturalnego! Oczywiście
      czasem się zdarzy(ł) jakiś niezwykle zdolny trzecioklasista (ale skąd on w tak
      okropnej szkole;-)?)Olimpijczycy na poziomie laureata czy finalisty olimpiady
      na poziomie ogółlnopolskim z klas jeszcze młodszych (1 czy 2) to zupelne
      ewenementy (i znowu pytanie:skąd oni w tak okropnej szkole?)Tak więc ci
      olimpijczycy liczeni w rankingu są głównie z jednego rocznika. Dalej więc
      plączesz się w zeznaniach.Podejrzewam więc,że szkoła, o której piszesz nie
      istnieje i wymyśliłaś ją z powodow, o których napisałem poprzednio!
      • Gość: Zielicz To bylo do lali! IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 12:17
        • Gość: MP Z innej beczki IP: *.fuw.edu.pl 06.02.04, 13:29
          Nudzi mnie Pana spór z lalą, ale to co napiszę trochę się łączy:
          Jak Pan skomentuje www.if.pw.edu.pl/~olimp/wyniki2T-OF53.htm ?
          Wiem, że SL i EZ robią bardzo solidną robotę, ale czy jest to
          rzeczywiście robota tak wielka by uzasadniała mierzenie jej
          miarką o rząd wielkości większą niż pracę Pana lub innych osób,
          których śladu nie ma nawet na liście? I czy powinna się przekładać na
          ocenę jakości pracy szkoły jako takiej, czyli tych kilkudziesieciu
          innych nauczycieli, którzy żadnych sukcesów nie generują i nie
          wygenerują, bo nie takie jest ich zadanie? Czy to, że szkoła ma
          sukcesy w nie ich dziedzinach, to zank, że pracują dobrze? Lub odwrotnie:
          czy fakt, że oni nie mają olimpijczyków, to znak, że z tymi
          olimpijczykami z innych dziedzin pracują źle?

          I dodatkowa sprawa (wracając do linku): czy wie Pan jak niskie
          musiały być kryteria by wygenerować tak "bogatą" listę (w innych
          okręgach było jeszcze gorzej!)?
          A jakie będą w przyszłym roku, by na liście tej mogło znaleźć
          się więcej uczniów niż palców u jednej ręki (tych kilku można
          obstawiać już dzisiaj i żaden nauczyciel im nie zaszkodzi)?

          Trudno odrzucać mi argumenty za "pomiarem olimpijskim", które podawał
          Pan wcześniej, bo wiem, że - choć niedoskonałe - były dość racjonalne
          i przynajmniej w realnej sytuacji wskazywały na "właściwych" ludzi.
          Ale to było w ustabilizowanym systemie 8+4. Jak będzie obecnie? Szczególnie
          w tych kilku kolejnych latach totalnego załamania poziomu związanego
          z transformacją, z ustanawianiem standardów nauczania (lub
          lepiej "niedouczenia") metodą faktów dokonanych, tworzonych za sprawą
          kompletnie niedomyslanej programowo i efektowo koncepcji uczenia
          gimnazjalnego oraz jego konsekwencji dla liceum?

          (By nie było wątpliwości: ostatnia uwaga nie jest głosem w dyskusji o wyższości
          8+4 nad 4x3. Jest głosem za tym, że - niezależnie od modelu - rozwiązanie
          wypełnione jakąś konkretna treścią, choćby nawet nie zadekretowaną, a jedynie
          ukształtowaną w ramach pewnej tradycji, jest rozwiązniem lepszym niż
          rozwiązanie bez treści, z treścią nierealną lub bez narzędzi pozwalających
          posiadaną treść wyegzekwować.)
          • Gość: Zielicz Re: Z innej beczki IP: *.sprintserwis.pl 08.02.04, 18:49
            Myślę,że trzeba trochę inaczej traktować szkoły wyspecjalizowane w określonej
            dziedzinie(nach)- mat-fiz czy językowe.Ale ranking właśnie to robi - nagradza
            (i to bardzo!)za wszechstronność!Jest taki element we wzorze!
            Co do Pańskiego pytania.Ja myślę, że dzięki rankingowi olimpijskiemu uczniowie
            zdolni(a również ich nauczyciele!) mogą w szkolach(a i to w niezbyt wielu!)
            uzyskać większe wsparcie przynajmniej ze strony dyrekcji i co madrzejszych
            nauczycieli.To i tak jest bardzo dużo przy niechęci oswiatowej biurokracji i
            nauczycielskich zawistnych mas.Dopóki nie będzie na to innego (lepszego!)
            pomysłu, to będę bronił rankingów (jak niepodległości :-) )Pozdrawiam
        • Gość: a to do Zielicza Re: To bylo do lali! IP: *.icpnet.pl 07.02.04, 14:37
          Nie chce mi się przekonywać kogoś tak niedoświadczonego...
          Szkoła istnieje i w swoich "przekrętach" (szczególnie na poziomie dyrekcji...)
          ma się dobrze.
          Mogę opowiedzieć jeszcze kilka ciekawych historii z życia tej instytucji. A
          oto jedna z nich :
          Kto z Was wie, jakie są kryteria przyznawania stypendiów dla najlepszego ucznia
          w szkole? Chodzi mi o to stypendium, fundowane niegdyś przez premiera (nie
          wiem, czy to jeszcze jest, bo nie interesowałam się od kilku lat). W mojej
          szkole najlepszym uczniem okazał się syn "miejskiej szychy" (małomiasteczkowej
          szychy), który słynął w szkole z wyników sportowych i z tego, że ładnie śpiewa.
          I to on został wybrany przez dyrekcję szkoły i uhonorowany stypendium. To było
          żałosne, bo cała szkoła ( z nauczycielami włącznie) była przekonana, że
          stypendium należy się komuś innemu. Sytuacja żałosna. Ale "odgórnej decyzji
          dyrekcji" nikt się nie sprzeciwił - bo ... to chyba oczywiste.

          Jest to małe miasteczko. Licea są w nim dwa. Zdolni (których jest wielu i
          pracowici, których jest wielu - bo wszyscy chcą się z tego miasteczka wyrawać,
          najlepiej na studia) biorą udział w olimpiadach juz od 1 klasy. Sama to
          przechodziłam. I nikt z nauczycieli mi nie pomagał, ale jak dostawałam się do
          kolejnego etapu, to oczywiście była to "zasługa" szanownego grona
          pedagogicznego, które zajmowało się głównie plotkowaniem w nauczycielskim
          pokoju. Szajka dulskich !!

          lala

          PS : Zielicz - ja to piszę nie po to, żeby Cię przekonywać, że liceum nr.... w
          miejscowości.....XYZ.... jest namacalnym bytem ontologicznym, ale po to, żeby
          przestrzec przed bezmyślną wiarą w rankingi, a szczególnie przed kierowaniem
          się rankingiem "Perspektyw" w wyborze szkoły.
          • Gość: Zielicz Dalej zero wiedzy i konkretów!!! IP: *.sprintserwis.pl 08.02.04, 18:53
            Podajesz nieprawdziwe fakty, więc trudno uwierzyć w resztę.A skoro tak
            nienawidzisz swojej szkoły to czemu tak dbasz o jej anonimowość ;-)?
            Dalej sądzę,że jesteś nauczycielem/dyrektorem frustratem, który zazdrości innym
            wyników!
    • Gość: s Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.hd.pl / *.hd.pl 06.02.04, 14:35
      A ja jestem uczennicą gimnazjum. U nas taką olewuską jest "nauczycielka"
      informatyki. Od czasu do czasu daje robotę, były już listy z wakacji, kartka
      świąteczna, robienie tabeli, a ostatnio dyplom - wszystko w edytorze tekstu. W
      tym roku jedyne, czego nas nauczyła (nas=dziewczyny z mojej klasy) to robienie
      wykresów w arkuszu kalkulacyjnym. Jeśli któraś czegoś nie umie, bo np. nie ma
      komputera w domu, zwykle pyta koleżankę, która się zna. A większość lekcji to
      siedzenie w Internecie (jakie to wygodne - "nauczycielka" robi coś swojego, a
      ludzie mają zajęcie, głównie rozmowy na czatach). Ciekawa jestem, jakie
      wykształcenie ma ta "nauczycielka". Kilka lat temu miałam z nią matmę, ktorą
      aktualnie wpycha nam do głów kobieta-elektryk.
    • Gość: bambina Re: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju IP: *.icpnet.pl 08.02.04, 10:59
      Ciekawa jestem, czy jest to liceum katolickie? czy Norwida? czy Śniadeckich...
      Wszystkie są rankingowe...

      Pytacie o jakie miasto chodzi Zawiedzionemu? O Bydgoszcz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka