Lot / Spanie
Jesli lecicie z Cancun do Havany via Cubana (rozpadajacy sie YAK,
wysmienita przygoda

), radze sie zaznajomic z promocjami. Ja
bookowalem bilet z Dallas do Houston i z Houston do Cancun 3 tyg
wczesniej (450USD). Bilet z Cancun do Havany 5 dni przed wyjazdem.
Pomagalo mi biuro z austin, ktore zaznajomione jest z promocjami
Cubany a do tego bardzo milo i sprawnie wszystko organizuje
(wlacznie z dojazdem z lotniska do hotelu) Przy zakupie biletu w
promocji dostaje sie noc w jakimkolwiek (prawie) hotelu w Havanie za
1/6 ceny, ale tylko 1 noc.
www.cubatravelusa.com/havana_hotels.htm Druga jest tez
przeceniona, ale nie juz az tak. Dla przykladu, zostalem pierwsza
noc w 5* hotelu Parque Central. (wysmienity, superluxusowy hotel,
najlepszy chyba na calej Kubie.. bylem w paru w Veradero, nie
rownaly sie). Cena za taka przyjemnosc wraz z biletem - okolo 330USD
za leb. (310USD bilet w tym).
Kolejne noce, Casa Particular. Jest ich pelno w kazdej wsi i
miescie. Naganiacze zaprowadza, jak nie, szukac "znaczka". W Havanie
bylem w jedej zaraz obok Hotelu w centrum za 25CUC za leb ze
sniadaniem, nastepna noc na pograniczach Havany 30CUC "w willi", by
zobaczyc jak zyje i mieszka "wyzsza klasa". Na calej kubie ceny
wachaja sie od 20-35CUC za pokoj, czesto z jednym posilkiem). Spanie
w samochodzie.. Spalem dwa razy, raz w gorach, raz przy
autostradzie. Znajdzcie jakas boczna droge, ustawcie sie przodem
do "ewakuacji", blokada drzwi, okna zamkniete przed komarami i w
kimono

)) Da sie, nawet w Polo w 2 osoby.
Scooter (Havana)
Uuwazam iz jest to znakomity srodek transportu by poznac samemu, na
wlasna reke miasto. Nie mozliwe dotarcie jest tylko pod tunelem do
Latarni morskiej, wszedzie indziej, bez problemu. Koszt w 3
wypozyczalniach taki sam (25 CUC/dobe + srednio 3CUC za bak. A ze
skuter pali tyle co nic, 3 dni wyszly mnie (2 osoby) poltora baku.
Dodatkowo - 30CUC depozyt. Zwracaja) Dojazd z centrum do
wypozyczalni - 4CUC za Taxi (yellow Cab - 3kolowa bzynkomotorynka -
2 osoby max, jeden duzy plecak). Sscootery w dobrym stanie. Nie
mialem problemu ani jednego.
Samochod (Havana + cala wyspa)
Z ubezpieczeniem za sredniej klasy samochod (VW Polo, Kia..) 50CUC -
60CUC za dzien. Potrzebne prawo jazdy + paszport + 300CUC depozytu
(havanaauto). Miejsca by wypozyczyc samochod - kazdy duzy hotel w
miescie + sporo lokalnych, mniejszych biur/agentow. (4 duze
wypozyczalnie) Warto pilnowac kto prowadzi samochod vs kto jest na
kontrakcie, gdyz kazda kontrola to sprawdza. Kontrakt nalezy miec ze
soba. Policyjne kontrole - bardzo czeste ale w 100% (moj przypadek)
obchodzilo sie na "pouczeniu turysty". Na samym skoterze
zatrzymywano mnie cirka 6 razy dziennie..

Wypozyczalnie zazwyczaj
w cenie maja wliczony juz caly bak (oddajemy samochod z pustym).
Dodatkowo, zawsze wykrecamy z samochodu to co "chodliwe". Antene,
panel od radia itp. Ubezpieczenie tego nie pokrywa). Mnie sie udalo,
ktos tu na formu pisal ze doplacal za nie oddanie kolpakow..
Sprawdzcie zapasowe kolo - mus, by bylo w dobrym stanie. Jesli
jestescie w hotelu lub w Casa P. (zagrodzone) - nie ma co sie
przejmowac. Zostawiajac samochod na ulicy, nie szczedzcie 2CUC za
kolesia, co postawi sobie przy nim krzeslo i bedzie siedzial cala
noc i pilnowal. (czasem odbierze sie z rana od niego samochod
z "bonusem" - umyty).
Samochodem po Kubie.
Napisze tak. Przejechalem samochodem z Warszawy do Chin, Caly meksyk
i wiele innych miejsc, wiec "jakosc" drog jest pojeciem wzglednym.
Jest jednak jedna rzecz z ktora wczesniej sie nie spotkalem. Na
2giej i 3ciej kategorii drog uwazam, ze nie powinno sie jezdzic w
nocy. Powod mianowicie jest taki, ze na Kubie instytucja latarni
drogowej wymarla. Swiatla na rowerach i motorach jak i autobusach i
ciezarowkach naleza do rzadkosci. Zero pobocza. Jedna linia. Cala
noc i caly dzien - ruch. Maly, ale jest. W nocy nie widac NIC.
Kubanczycy spia na poboczach (czasem polowa tulowia na pasie)
czekajac na "okazje" (bardzo popularny srodek transportu na Kubie).
Rowerzysci na srodku drogi non stop. Jako kolejna ciekawostke
powiem, ze prawo kubanskie za potracenie czlowieka lub jakikolwiek
wypadek z udzialem czlowieka, jest takie, ze niezaleznie z czyjej
winy, kto byl badz nie pijany, policja zabiera paszport "do czasu
rozwiazania sprawy". Moj znajomy potracil pijanego motocykliste na
wschodzie Kuby. Powiadomil wladze. Zabrano mu paszport. Nie mogl
wyjechac przez 7 miesiecy. Do wiezienia sie nie idzie, ale
przymusowe przedluzone wakacje jak najbardziej. Wiec radze uwazac w
nocy. Stan drog - sa dwie "autostrady" na Kubie. Jedna perfect z
kurortow w Veradero do Havany (okolo 120 km) + druga, idaca przez
1/3 kuby. Da sie jechac, jest szeroko, lecz w dziure mozna wjechac
nieoczekiwanie bardzo czesto. Policja na tych autostradach zazwyczaj
czai sie pod wiaduktami. Na motorach, miedzy autostopowiczami. Ruch
sredni. Pomijajac autostrady, jak ktos zaposci sie w drogi ktorych
prawie nie ma na mapie (mapa - kupcie, jak nie umiecie podrozowac
bez, w hotelu lub na lotnisku. Od havany na wschod nikt o niczym
takim nie slyszal, jak mapa, ani na stacjach, anie w sklepach..)...
coz, trzeba miec szczescie. Mozna zobaczyc duzo ciekawych rzeczy,
ale jedzie sie srednio 10, 20 km/h. Nie ma drogi, jedzie sie po
kamieniach z wytyczonymi koleinami przez jadace raz na 4h
ciezarowki. (Wschod, gory, np. miedzy Baracoa i Moa + drogi boczne).
Wtedy trzeba miec wkalkulowany extra czas, gdzie jak pojdzie drugi
zapas, musimy czekac na transport, by zawiezli reperowac kolo itp..)
Mnie sie udalo przejechac te "drogi" bez najmniejszej awarii (no,
poza oberwana oslona pod silnikiem..). Na calej tej trasie po gorach
spotkalem jednego "turyste" w 4x4 samochodzie + 4 ciezarowki. Ale
bylo warto.
Benzyna. Nie wszedzie jest dostepna "Specjalna Benzyna"wymagana do
nowych samochodow, wiec lano mi paliwo do motorow (78 oktanow).
Krztusil sie Polo, ale dal rade (2xTansza...). Na drogach po gorach,
lepiej wziac pelen bak, gdyz obudzic sie bez wachy w srodku niczego
nie bedzie pewnie najmilsze. Tankowanie nie w miastach a na malych
stacjach na trasie jest kasowo bardziej oplacalne. Samochody
zazwyczaj wyposazone w CD. Jak nie, w kazdej dziurze jakies radio, a
w Guantanamo odbieralem (dedykowane wojakom) prawie kazda stacje
radiowa z Florydy, wiec od HipHopu po Kantry (prawie jak w domu sie
poczolem, ..z TX jestem

) szitt..
Dodatkowo, nie bojcie sie zabierac lokalnych autostopowiczow. Nie
dosc ze wyswiadczycie przysluge, to zawsze mozna sie czegos
ciekawego dowiedziec, cos wiecej zobaczyc.
Kasa / Wydatki / Przykladowe Ceny
Dla wiedzacych jak sie "milo obchodzi z naganiaczami" da sie Kube
zwiedzic za bardzo male pieniadze. Dla tych, co dadza wpedzic sie w
wir "okazji" i "super deal'ow" .. mozna wrocic bedac doszczetnie
splukanym. Jak traficie pierwszego dnia "pomagacza lokalnego" ktory
zaoferuje duzo wiedzy przydatnej o miescie jak i was oprowadzi po
ciekawych miejscach.. warto mu "pomoc". Pomaga sie tak,
ze "przylepie" takiej fundujecie i robicie z nia wszystko co dla
siebie samych. Dodatkowo, zaprowadzi was do oryginalnych miejsc, by
na serio dobrze zjesc, ale to sa "jego miejsca" z ktorych dostaje
prowizje potem. Zawsze poprosi o "reszte" z rachunku i wzmie siatke
by napakowac jedzenia dla rodziny. I tak wlasnie mozna zjesc tego
samego lobstera za 20 jak i za 5 CUCow. Wskazanie dobrej lokalizacji
w Havanie, zawiezienie do wypozyczalni skuterow, pare posilkow i w
cholere Mohito o 3am, rozmowy o polityce, obyczajach i zwyczajach
przez dwa dni, za nas Trojke (my + on) wyszlo nas prawie 200CUC
total. Ale uwazam ze bylo warto, gdyz nastepne 10 dni jedyne co
odpowiadalem, to bylo po hiszpansku - "nie mam kasy, wszystko