carollcat 10.02.10, 17:55 Wertując wątki o aktualnych lekturach zauważyłam, że sporo osób czytało, ale jakoś wrażeniami nikt się nie podzielił. Więc zapraszam do podzielenia się Mam wrażenie, że ktoś osto ją skrytykował, ale znaleźć nie mogę. Może to o coś innego chodziło? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
negev56 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 20:35 Miało być odkrywczo bo Irlandia, miał być następca Wallandera Devlin, obiecano dobrą intrygę wśród małej społeczności na granicy Północnej i Południowej Irlandii. To wszystko znajdziemy w powieści, tyle, że Devlin to nie Wallander, a zwyczajny Devlin, normalne morderstwa z tajemnicą cofającą czytelnika dekadę wstecz, można by powiedzieć, najzwyklejszy kryminał. Tylko absolutnie nie przemawia do mnie motyw zabójstw, zemsta i morderca, jak dla mnie wydumane i zbyt nierzeczywiste. Poza tym policja jakaś taka niegramotna i pierdołowata. I drażni mnie, że nie wiem do końca co to garda, posterunek, placówka czy coś. I na koniec, wydawnictwa mogłyby darować sobie reklamę powieści (nie tylko tej), prawie jak Wallander, prawie jak Chandler, bo krzywdę takim tekstem robią czytelnikowi, i myślę autorowi. Chyba każdy pisarz ma swój styl, tak mi się prawie wydaje. Odpowiedz Link
emka_1 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 20:46 Garda to Policja Państwowa Republiki Irlandii, garda z małej to policjant, w liczbie mnogiej gardai, w ostateczności może chodzić o policję, ale rzadko Znaczy tłumacz koloryt lokalny zostawił, żeby było tak jak ze Scotland Yardem, tylko jak widać mu nie wyszło Odpowiedz Link
negev56 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 21:12 Dzięki za wyjaśnienie i rozjaśnienie. A wracając jeszcze do powieści, ta książka to debiut McGilloway'a, może następne będą lepsze. Wcale nie jest powiedziane, że ta kniga jest zła czy słaba, ale lepsze się czytało. Na str.19 ciekawa informacja o Wędrowcach, grupie społecznej Wielkiej Brytanii i Irlandii, przypominająca kontynentalnych Cyganów (za tłumaczem), bardzo to interesujące. Odpowiedz Link
emka_1 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 22:14 Lucht siúil albo travellers, ale to przynajmniej w U.K. gatunek ginący, ze względu na zmianę prawa jakieś 15 lat temu, o ile sobie przypominam wystąpili chyba w którymś Midsomerze (filmowym), a na pewno w ostatniej Elizabeth George Careless in red jedna z bohaterek jest córką travellerów osiadłych Odpowiedz Link
emka_1 no jak mogłam zapomnieć :) 10.02.10, 22:39 Brad Pitt w Snatchu gra travellersa - boksera i jak pięknie go gra! Odpowiedz Link
chiara76 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 22:28 negev56 napisała: > coś. > > I na koniec, wydawnictwa mogłyby darować sobie reklamę powieści (nie tylko tej) > , > prawie jak Wallander, prawie jak Chandler, bo krzywdę takim tekstem robią > czytelnikowi, i myślę autorowi. Chyba każdy pisarz ma swój styl, tak mi się > prawie wydaje. prawie robi wielką różnicę w sumie, czyż nie? Odpowiedz Link
emka_1 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 22:41 W sumie lepsze prawie jak niżdrugi Odpowiedz Link
negev56 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 10.02.10, 23:00 chiara76 napisała > prawie robi wielką różnicę w sumie, czyż nie? my to wiemy, a wydawnictwo wypuszczając taki Kryminał z klasą (Amber, pierwszy lepszy przykład), myśli, że nie wiemy. Zalęgło się we mnie podejrzenie, że nie traktują nas poważnie, ot co. Odpowiedz Link
carollcat Re: Brian McGilloway "Na granicy" 12.02.10, 23:27 negev56 napisała tyle, że Devlin to nie Wallander, No i chwała Bogu (nie, żebym nie lubiłą Wallandera, ale iluż ponurych rozwodników można znieść?) normalne morderstwa z tajemnicą cofającą czytelnika dekadę > wstecz, można by powiedzieć, najzwyklejszy kryminał. Tylko absolutnie nie > przemawia do mnie motyw zabójstw, zemsta i morderca, jak dla mnie wydumane i > zbyt nierzeczywiste I tak nie umywa się do Liz Salander, jak chodzi o prawdopodobieństwo. Poza tym policja jakaś taka niegramotna i pierdołowata Trudno oczekiwać, że policja w dziurze, gdzie najwyżej się włąmują do domków letniskowych lub wszczynają pijackie burdy, będzie równie lotna jak Scotland Yard. A tak ogólnie - mnie się podobało Odpowiedz Link
siostra_pelagia Re: Brian McGilloway "Na granicy" 11.05.10, 20:51 Zapowiadało się bardzo dobrze i intrygująco. Tereny przygraniczne, mała miejscowość, specyficzni mieszkańcy. I prostoduszny małomiasteczkowy policjant, któremu znienacka sypie się trup za trupem. Potem powoli przestawało mi się podobać. Ja rozumiem, że to mała mieścina i policja dotąd zajmowała się jedynie ściąganiem podglądaczy z drzew czy też uspakajaniem miejscowych pijaczków w barze. Ale to co wyrabia ten policjant, to wprawiło mnie w osłupienie. Przez komórkę rozmawia tak, że oczywiście wszyscy w pubie go słyszą, co lepsze rozwiązania to mu żona podsuwa, której zdaje zawsze szczegółowe sprawozdania ze śledztwa przed snem (żona wydaje się być znacznie bystrzejsza od swego męża policjanta). Bierze się za ściganie morderców a własnego psa nie potrafi upilnować. A końcówka to już zupełne rozczarowanie. Myślałam, że to będzie coś na skalę Tany French czy Denise Mina, a tu nic z tego. Przejrzałam sobie jeszcze recenzje tej serii z Devlinem (bo to już 4 pozycje się ukazały) i wszędzie zachwyty. Tak już dla spokoju sumienia przeczytam sobie jeszcze jego jakąś książkę i sprawdzę. Odpowiedz Link
negev56 Re: Brian McGilloway "Na granicy" 11.05.10, 22:12 Ja już nie będę sprawdzała następnej jego książki, nie sądzę, żeby rokowania były pomyślne . Odpowiedz Link
es_zet_pe Re: Brian McGilloway "Na granicy" 16.06.10, 18:03 Nie jest takie złe... choć też i nie najlepsze. Porównania do Mankella i Wallandera to typowy chwyt reklamowy, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. W rzeczywistości McGilloway to bardziej skrzyżowanie powieści obyczajowej z życia małego miasteczka z dośc klasycznym kryminałem. Nie jest to może mistrzostwo świata, ale czyta się całkiem nieźle - zaskakujące zwroty akcji, czarny humor, irlandzki klimat. Dużo prozy życia, bardzo realistyczne portrety wrednych drobnych sukinsynów takich jak Szczur Donaghey, Johnny Cashell i Siwy McKelley. Pokazani jako naprawdę niesympatyczne wredne i nieciekawe małe gnoje. Tak naprawdę przecież jest. Niegramotna policja - no cóż, po pierwsze to policja z prowincji i tio lekko skorumpowanej. Przez wiele lat musieli przecież przymykać oko na działalność IRA (bo albo z nimi sympatyzowali, albo się bali), na działalność miejscowych grup trzymających władzę w rodzaju przedstawionego w powieści T. Powella ojca i syna, a sprawy polityczne na granicy Eire i Irlandii Północnej często mogły być ważniejsze od ścigania kryminalistów, którzy bywali użyteczni dla tej, tamtej czy siamtej strony konfliktu. Stąd zwykła policja pewnie wolała się bardziej interesować łapaniem pijaków i drobnych włamywaczy, niż szukaniem zaginionych osób. Ciekawy aspekt wędrowców, granicy i współpracy z Północą. Irytujące jest tylko tłumaczenie - dali "ten wędrowca" zamiast "ten wędrowiec" zresztą skoro to grupa etnokulturowa, powinno być Wędrowiec z dużej litery. Nierozwiązane skróty - PSNI, RUC, RTE i inne. Co to jest PSNI i RUC akurat wiedziałem, bo troszkę się interesowałem historią Irlandii. Ale nie każdy musi to wiedzieć. "Whistle" w sensie instrument muzyczny, powinno być przetłumaczone jako "piszczałka" albo "flażolet" (flażolet irlandzki), a nie jako "gwizdek". Odpowiedz Link
es_zet_pe Jeszcze o Wędrowcach 16.06.10, 21:41 Irlandzcy wędrowcy (Travellers) to przykład tzw. quasi-cygańskiej grupy socjokulturowej, zjawisko charakterystyczne dla Europy Zachodniej. Podobne grupy występują w Skandynawii (Resande), w Niemczech i Szwajcarii (Jenische) i w Hiszpanii. Są znani pod różnymi nazwami, niektóre z nich są dziś uważane za obraźliwe. Prowadzą podobny tryb życia co Cyganie, ale nie wiadomo dokładnie czy są z nimi jakoś spokrewnieni genetycznie. Pod względem fizycznym Travellers, Resande, Jenische etc. nie róznią się od otaczającej ich większości, są typowymi białymi Europejczykami. Nie wiadomo dokładnie kiedy i w jaki sposób te grupy powstały. Co do Irlandii np. spotyka się różne wersje: - że to potomkowie dawnych bardów i filidów, którzy kiedyś grali muzykę na dworach królów celtyckich - że to potomkowie chłopów wyrugowanych z ziemi podczas inwazji Cromwella na Irlandię albo podczas wielkiego głodu w XIX w. Nie wyjaśnia to jednak genezy podobnych grup na kontynencie. Posługują się odrębnymi żargonami , w przypadku Travellersów jest to Shelta oparty na gramatyce angielskiej ale z licznymi słowami celtyckimi, jest to żargon tajemny podobny jak żargony złodziejskie. Wszystkie te grupy są zmarginalizowane i otoczone niechęcią większości, powszechnie postrzega się ich jako grupę kryminogenną. Byli niejednokrotnie obiektem prześladowań, zwłaszcza w XX w. w dobie rasizmu i eugeniki (słynna szwedzka afera ze sterylizacją też ich dotyczyła) Odpowiedz Link