czyli coś jakby neo-gothic z lekko pokręconymi intrygami. Powieści po polsku
są z tego, co wiem trzy: Pająk, Groteska i Port Mungo, na razie przeczytałem
Pająka (parę lat temu zekranizowanego przez Cronnenberga z rewelacyjnym
Finesem w roli głownej) i Groteskę i mimo, że oba teksty są do siebie dość
podobne i w głównym pytaniu i w sposobie budowania klimatu, to pan jednak
jest pisarzem ciekawym i jak na kryminalistę nietypowym. Nietypowość zawazyła
też chyba na tym, że C&T wydaje to nie w swojej serii kryminałów, tylko w
serii "Dobra Powieść".
A pan McGrath ma jednego wkręta i jedną obsesję - wcale go nie
interesuje 'kto zabił' 'za co', 'jak' i reszta standardowych pytań. Jego
interesuje narrator w opowieściach i tu własnie tkwi najfajniejsza kryminalna
zabawa tego autora. Oba teksty prowadzone sa w narracji pierwszoosobowej i
wszystko, co dostajemy z wiadomosci o zbrodni - bo w obu tekstach oczywiście
jest jakas zbrodnia, dostajemy przefiltrowane przez nietypowych narratorów.
Narratorów, którym nie wiemy, czy mozna wierzyć, narratorów o których nawet
nie wiemy, czy sa normalni. Ale nie mamy wyjścia, bo nie mamy innych danych i
zagadke trzeba (i mozna) rozwiazac opierając się tylko na tych niepewnych
informacjach. Taki niby w sumie prosty zabieg (perfekcyjnie wykonany w
Pajaku, bardzo dobrze w Grotesce) a daje mnóstwo dodatkowej radochy.
Do tego dochodza jeszce sugestywne opisy dzielnic biedy, domów wariatów,
opuszczonych i walących się manorów, uroczysk, bagien i moczarów, snujące sie
mgły i cały ten fajny, brytolski sztafaż towarzyszacy trupom grzebanym w
torfowiskach.
Autor może nie wielki, może dośc schematyczny, ale potrafi wciagnąć
czytelnika w świat chorych (albo i nie) wizji swoich narratorów i dac dwie,
trzy godzinki radochy obcowania ze sprawnie napisanymi tekstami. Warto.
P