mojito
21.10.05, 04:51
Wlasnie... i co po nim? Gdy juz slonce zniknie w oceanie lub
za horyzontem i zdarzy sie Wam usiasc przy barze lub polozyc
w hamaku po pelnym wrazen dniu. W hamaku wiadomo, najlepiej
i najwygodniej pije sie piwo (cerveza).
Przy barze wybor jest wiekszy. Mozna zamowic tequile. Mozna pic
ja czysta (stright) z trzech rodzajow kieliszkow (canita, caballito
i medida) pomagajac sobie tylko sola i limetka. Mozna tez pic na
meksykanska patriotyczna nute (Bandera Mexicano), tzn. tequile (kolor
bialy) poprzedzic sangrita (czerwona) i wyssac limetke (zielona).
Mozna sprobowac ostroznie mezcal i przyjrzec sie w swietle latarki
barmana robaczkowi/larwie gusano maguey lezacym na dnie butelki.
Po trzecim kieliszku mezcalu gusano juz nam nie bedzie przeszkadzal :).
Mozna tez pic tequila sunrise lub vampiro (bloody Mary).
Mozna tez zaczac i skonczyc wieczor z margarita. I tutaj wybor jest
ogromny. Margarita clasico, frozen, blue, strawberita, bananita itd.
Mozna zostac przy cuba libre lub przy importowanej z Brazylii caipirinha.
Mozna tez wywolac lekkie podniesienie brwi barmana zamawiajac copa de vino.
Cokolwiek by sie pilo, nalezy pamietac o tym aby tego szerokiego
asortymentu nie mieszac i pic w zaleznosci od mozliwosci :). Jest taka
meksykanska wyliczanka: jedna tequila, druga tequila, podloga...
Nadmiar moze pozwolic nam na pojawienie sie nazajutrz - la cruda (kac).
Meksykanie lecza "la cruda" na trzy sposoby: po malej przerwie pija
dalej az "la cruda" zniknie (analogia do polskiego klina :), jedza
birria (zupowaty gulasz tradycyjnie z cabrito/kozle) - duma stanu Jalisco
lub jedza meksykanskie flaki "menudo". Menudo jest meksykanskim
antidotum na wszystkie dolegliwosci z "la cruda" wlacznie.
Nie bez powodu jest to glowne danie przyrzadzane w dzien Nowego Roku :).
Salud!
mojito.