Dodaj do ulubionych

no to jadę

23.03.08, 17:08
Jadę poza Krawędź Świata zobaczyć, jak ocean spływa w bezkresną przestrzeń
kosmosu, a Wielki Żółw w wiecznej swej wędrówce niesie dysk naszej ziemi przez
przestworza!

A jeśli mity o istnieniu Ameryki mają podstawę w rzeczywistości, to zamiast
krawędzi ujrzę sonorską pustynię, kaktusy, prawdziwą birrię i huevos rancheros
na śniadanie :-)

Do napisania za miesiąc - na pewno będę miała słowotok po powrocie, o ile
oczywiście nie spadnę poza Krawędź ;-)
Obserwuj wątek
    • caaathy Re: no to jadę 23.03.08, 20:51
      eluuuu, suerte :*
      • leonardito Re: no to jadę 24.03.08, 02:19
        hola,
        sluchaj : "Wielki Żółw" bardzo spi !
        Mozesz porozmawiac z Sultanem "Don Ricardo" mieszka w Grand Oasis.
        On Ci zdradzi wszystkie "tajemnice" .
        Przed tym jednak zobacz "El Mago" z Xcaret on Cie zaprowadzi do
        Sultana, (powiedz ze leonardito Cie przyslal).
        Napisz o przygodach ........jejeje , jesli wrocisz ...
        suerte !








        ,


        cancun-hotels.tripadvisor.com/Hotel_Review-g150807-d634235-Reviews-Great_Parnassus_Resort_and_Spa-Cancun_Yucatan_Peninsula.html
    • yskyerka Re: no to jadę 01.04.08, 20:11
      Wróci czy nie wróci? - oto jest pytanie.
      A jeśli wróci, to na jak długo? :)

      Tak czy inaczej, powodzenia!
      • mojito Loty i powroty... 02.04.08, 06:04
        yskyerka napisała:

        "Wróci czy nie wróci? - oto jest pytanie."

        Wroci, ale juz nie ta sama :). Bedzie miala w sobie duzo
        meksykanskiego slonca. W zakamarkach duszy osiadzie trwale
        pyl pustyni sonorskiej. W pamieci odcisna sie na zawsze
        fotograficzne obrazy zalesionych gor Sierra Madre i olsniewajaco
        bialej w sloncu fasady katedry w Hermosillo. Kubeczki smakowe
        beda mialy odruch Pawlowa na wspomnienie "cocina mexicana".

        Wroca na pare lat do Irlandii. I beda od czasu do czasu emocjonalnie
        negocjowac przeprowadzke do Meksyku. A w miedzyczasie beda wygodnie
        zawodowo wrastac w Europe. Meksyk za dwa lata ponownie odwiedza.
        I znowu sentyment uspionego powrotu wyplynie na powierzchnie uczuc.
        I znowu beda negocjowali. Mozna Meksykanina calkowicie wyrwac z
        Meksyku ale nie mozna Meksyku calkowicie wyrwac z Meksykanina.
        I znowu, po raz trzeci, poleca do Hermosillo. I wroca...

        Zostana wiec w Europie na pewno do Euro 2012. Kto nie chcialby
        obejrzec rozgrywek na miejscu w Europie :). A potem juz...

        Moge sie, oczywiscie, mylic. Ale takie jest ryzyko przewidywania :).


        • leelly Re: Loty i powroty... 03.04.08, 17:41
          ayyy nooo....Nawet nie pytam Mojito skad wiesz jak wyglada dusza
          biednej Polki po poznaniu smaku Meksyku....Jeszcze wieksza tesknota
          ogarnia gdy spedziles tu rok czasu....Mowisz, tak, chce wrocic do
          Polski, mam dosyc korkow, codziennych 1,5h jazd do pracy, tloku,
          braku widoku rozkwitajacych krokusow, tulipanow, konwalii...Chcesz
          wrocic do Polski, ale z drugiej strony...Wiesz ze wrocisz nie ta
          sama, ze zawsze bedziesz tesknic za Meksykiem bedac w Polsce i za
          Polska bedac w Meksyku....A co sie bedzie dzialo w Twojej duszy
          jesli dodtakowo zostawiasz tutaj hmm...mozliwe ze milosc Twojego
          zycia??? (choc z latinos nigdy nie wiadomo kiedy im sie nagle
          odwidzi) Nie wiem...mam 4 miesiace zeby zdecydowac co dalej....Czy
          chce sprawdzic jak wyglada dusza Polki porzucajacej Meksyk, swojego
          novio i mieskzajacej w Polsce, wprawdzie z dobra praca, blisko
          rodziny ale....
          Na pewno rok w Meksyku powoduje duze zmiany w kazdym z nas:)
          Saludos z uroczego D.F...
          • mojito Re: Loty i powroty... 04.04.08, 05:30
            leelly napisała:

            " Chcesz wrocic...ale z drugiej strony..."

            Leelly,

            mialem przywilej zagladania do dwoch polskich kobiecych dusz
            mieszkajacych w DF. Widzialem ich sloneczne i teczowe zakamarki.
            Widzialem tez zamglone i mroczne. Nastroje najlepiej oddawalo
            porownanie do krecacego sie yo-yo. W gore i w dol. I w gore
            ponownie... Analogia do pracy marynarza. W morzu teskni do domu.
            W domu zaczyna tesknic za morzem :).

            "Novio" nie zostawia sie ani dla rodziny ani dla pracy (nawet
            bardzo dobrej :). Rodzina chce abys byla szczesliwa. Odleglosc
            ma mniejsze znaczenie. Praca, wiadomo, rzecz nabyta. Sprawa
            wazna ale nie najwazniejsza. Twoje szczescie liczy sie najbardziej.

            Aby wrocic trzeba wyjechac :). Prawie ostateczna decyzje mozesz
            odlozyc do konca roku. Dajcie sobie pol roku. Wrocisz do kraju
            i powrot pomoze Tobie w decyzji. Bedzie widoczne i odczuwalne
            natezenie Waszej tesknoty. Czestotliwosc kontaktow elektronicznych
            na odleglosc zabarwi odpowiednio papierek lakmusowy Waszej
            znajomosci. Obudzisz sie ktoregos jesiennego dnia w kraju i bedziesz
            wiedziala na pewno. Wszystko stanie sie krystalicznie przezroczyste.
            I bedziesz juz przygotowana na taka okolicznosci. Albo nie wracaj
            i zostan od razu. To tez jedna z opcji. Do konca roku bedziesz mogla
            zweryfikowac swoja decyzje.

            Rzut "piniata" od Palacio de Bellas Artes, po polnocnej stronie
            parku Alameda Central, na Avenida Hidalgo jest Hotel de Cortes
            (Best Western). Szara zabytkowa fasada hotelu stoi od 1780 roku.
            W srodku jest sympatyczny kolonialny dziedziniec/patio z restauracja.
            Urocze miejsce do zjedzenia czegos w ciagu dnia. Na kwiatowej
            fontannie siedza ptaki i zagladajac do talerzy glosno wszystko
            komentuja. Najczarniejszy reagowal kiedys na "loco polaco" i w
            nagrode dostawal kawalek ryby. Kurczaka nie lubil :). Gdybys
            zdecydowala sie zajrzec tam kiedys w porze lunchu rozejrzyj
            sie czy czarny ptak ciagle sie tam kreci. I wrzuc, prosze, do
            fontanny peso w moim imieniu. Chcialbym tam wrocic w grudniu :).

            Gracias y suerte!
            m.




            • leelly Re: Loty i powroty... 11.04.08, 16:46
              :) W mojej duszy prawie nie ma mrocznych zakamarkow i...to mnie
              niepokoi bo nigdy nie bylam tak bardzo pewna czegos a raczej kogos:)
              Jesli chodzi o rozlaki to juz probowalam 2 razy.....zwiazki
              przetrwaly ale nie chce wiecej tego przezywac ani probowac. Tak wiec
              zgodnie z Twoja rado wyjade, pod koniec lipca, i wroce pod koiec
              sierpnia lub...za pare lat, ale juz tylko zeby powspominac cudowne
              chwile:) Ciagle mam nadzieje ze jednak pod koniec sierpnia.
              Myslñalam ze Ty jestes w Meksyku, ale wydaje sie ze nie, a
              przynajmnije nie w DF. W ten weeknd postaram sie wybrac do
              restauracji i pozdrowie szalonego ptaka:)Peso wrzuce.
              I mam nadzieje ze w grudniu przyjedziesz, i ze ja jeszcze tutaj
              bede:)
              Gracias za slowa otuchy:)
              Saludos
    • eeela Re: no to jadę 19.04.08, 17:32
      Wróciłam i świat jest inny :-)

      Sama nie wiem, od czego zacząć - słowa się we mnie gotują, ale boję się odstawić
      pokrywkę, bo ciśnienie wewnątrz jest zbyt duże ;-)

      Będę pewnie stopniowo opisywać niektóre rzeczy na blogu. Zasygnalizję, jak się
      już zdobędę na opisywanie :-)
      • eeela 1 notka 26.04.08, 14:58
        ju.blox.pl/2008/04/Inny-swiat.html
        Myślę, że odcinków wspominkowych wystarczy na rok ;-)
        • eeela 2 i 3 notka 21.05.08, 12:28
          Zapomniałam, że miałam mówić, że się pojawiają :-)


          ju.blox.pl/2008/05/Polnoc-poludnie-czyli-wschod-zachod.html
          ju.blox.pl/2008/05/Morelia-Ogrod-Nowej-Hiszpanii.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka