silowka
25.06.07, 22:05
jestem zrozpaczona.
od około miesiąca zaczęłam się ruszać. nie jakoś obsesyjnie - mniej więcej:
1/tyg - ćwiczenia na siłowni; ok. 20 powtórzeń, nieduże obciążenia - głównie na plecy, 3 maszyny +
brzuch (instruktor obiecywał, że nie nabiorę masy przy tej "technice"; to samo pisało to forum i
super-sylwetka)
2/tyg - lajtowe aeroby - albo szybki marsz na bieżni, albo wycieczki rowerowe - długie, ale niezbyt
forsowne
1/tyg - jakieś zajęcia, w zależności na co zdążę, tbc najczęściej.
z reguły to było tego ruchu nawet mniej.
konsekwentnie jestem na south beach - dzięki której w zeszłym roku schudłam 10kg. w tym roku
postanowiłam dołożyć ćwiczenia - no i pora na efekty:
waga - może kilo w dół (MIESIĄC!!!!)
biceps: +1cm (po co mi?)
biodra: + 1 cm (rozpłakałam się jak to zobaczyłam)
"klata" +2 cm (biustu już prawie pod nią nie widać..)
jedyne miejsce które mi schudło o 1 cm - to najbardziej oszczędzana wewnętrzna część uda.. na
którą z premedytacją nie robiłam NIC.
chce mi się płakać - ten cały wysiłek był po to, żeby było mnie mniej a nie więcej... i co ja mam teraz
robić? czy ja jestem jakaś nienormalna, że nabieram ciała nawet od takich lajtowych zajęć??