hanys_hans
06.10.09, 20:04
Z winy osadników
Intensywne opady deszczu były przyczyną ponad 140 zdarzeń w całym
województwie. Większość podtopień dotyczyła części budynków usytuowanych na
poziomie, bądź poniżej poziomu gruntu. Łączne straty materialne są trudne do
oszacowania. Nie było osób poszkodowanych przez żywioł. W działania
zaangażowanych było ponad 900 strażaków
ochotników i zawodowców. Informacja PCZK w Oleśnie: zalanie stolarni i
lakierni w miejscowości Dobrodzień w zakładzie stolarskim Kler. Zalane zostało
około 400 m powierzchni. Straty oszacowano na około 2 tys. zł. - o godz.6:57
zalanie kotłowni i piwnicy w miejscowości Gorzów Śląski, w zakładzie
produkcyjnym Metal-Tech. Straty oszacowano na 900 zł. - o godz. 6:33 pożar
stodoły w miejscowości
Dalachów. Nadpaleniu uległo część więźby dachowej i pokrycia. Do pożaru doszło
w wyniku uderzenia pioruna. - o godz. 09:37 pożar stolarni w Szemrowicach, w
zakładzie stolarskim Meble-Pyka. Straty około 10 tys. zł. Przyczyna pożaru to
uderzenie pioruna. - zalanych 12 piwnic w gminie Dobrodzień. O godz. 10:40
WSKR w Opolu poinformowało, że na obwodnicy Dobrodzienia na drogę krajową nr
46 obsunęła się skarpa zasypując kawałek jezdni. Na miejsce udały się
odpowiednie służy w celu usunięcia utrudnienia i zabezpieczenia skarpy. Około
godziny 21.40 zgłoszono podtopienie 3 gospodarstw w miejscowości Radawie (gm.
Zębowice). Stefan Bartosiewicz, dyrektor ds. technicznych w Regionalnym
Zarządzie Gospodarki Wodnej we Wrocławiu: - To przez błąd popełniony przed 250
laty. Po wojnach śląskich w latach 1740-1745, w których Austria straciła te
ziemie na rzecz Prus, na Dolny Śląsk zostali sprowadzeni osadnicy niemieccy.
Nie znali specyfiki tych terenów, dlatego zaczęli budować miasta wzdłuż rzek
na obszarach zalewowych. Czegoś takiego nie ma w innych częściach Polski -
nawet jeśli miasta są przy rzekach, to najczęściej na wzgórzach, bo budowali
je rdzenni mieszkańcy, znający okolicę. Takiej wiedzy zabrakło osadnikom.
Kiedy przekonali się, że powodzie powtarzają się regularnie, miasta już stały.
Ich mieszkańcom szkoda było je porzucać, więc mozolnie po każdym zalaniu je
odbudowywali. Gdy w 1945 roku te tereny wróciły do Polski, odziedziczyliśmy
problem.