Dodaj do ulubionych

Wróciłem z Anabergu

18.09.11, 23:34
Zmęczony jazdą "Gierkówką w budowie" i zasmucony wielce. Sanktuarium i dożynkowe korony wspaniale, choć z sanktuarium wyłazi komercja.
Św. Anka okazała się dla mnie łaskawa i za pokutę nakazała obejść w koło wulkaniczny krater.
Chyba wiedziała co czyni, bo miałem okazje zobaczyć pomnik za przeproszeniem czynu powstańczego. Jak na nowych właścicieli przystało, wszystko popada w ruinę. Schody się rozpadają, obmurówka pomnika zieje dziurą, a jedynie dawne element pozostają niewzruszone. Nawet piece do wypalania wapienia przypominające dawne wieże wytrzymały próbę czasu.
Kiedy zziajany wróciłem do sanktuarium i opadłem na ławkę, dotarło do mnie, że zobaczyłem dwa światy - dawny trwały i niewzruszony w swojej doskonałości jak droga z granitowej kostki ułożonej pod karem, aby strudzony wędrowiec się nie poślizgnął i obecny, tymczasowy, niczym teatralna zakurzona i podarta kurtyna.

Zwracałem uwagę na ludzi - jak mówią. Śląskiej gadki niewiele, niemieckiej mowy też mało. Przeważała polszczyzna, choć trafił się język słowacki.

Mimo wszystko, Anaberg jest wspaniały i może kiedyś Anka się wkurzy i wyrzuci płynna lawę na niegospodarnych obecnych właścicieli. Przecież jak na świętą, 700 metrów do płynnej lawy to tak jak splunąć.

Na dowód, iż Anka darzy mnie specjalnymi względami mogę uznać niespodziewany dar "w intencji nawrócenia" otrzymany od nieznanej mi osoby, w postaci grafiki z wizerunkiem sanktuarium i samej św. Anny. Moje zaskoczenie było ogromne i chcąc podziękować darczyńcy nie dostrzegłem nigdzie tej niewiasty, choć jej usilnie poszukiwałem. Ktoś mi powiedział, że czasami sama święta potrafi tak postąpić.
Obserwuj wątek
    • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 18.09.11, 23:38
      Poprawiam literówkę:

      Jest: "jak d
      > "z granitowej kostki ułożonej pod karem,"

      jak d
      > z granitowej kostki ułożonej pod kątem,
      • herbjelita Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 07:36
        fatum, to sie pieknie sklada, twoj tekst i moj jutrzejszy wyjazd do Gory sw. Anny.
        Zawsze tam hetnie jade a bedac na gorze odczowam pewna mistyke, pewne podniesienie i przedstawiam sobie jak to dawniej tu bywalo. Samochodow jeszcze nie bylo, byly konie i powozy, bryczki i kolasy (i tez musialy byc dla nich jakies parkingi) Koni zas nie mozna bylo samych pozostawiac tak jak samochodu. Zawsze parobek musial na nie uwazac.
        Ludzie w innych jak dzis strojach i innym rozumieniem wiary. Czemu sie tez nie nalezy dziwic, gdyz wtedy z ambony straszono Bogiem. Bog wszystko widzi. Przyjdzie koniec swiata i wtedy was ukara. Dlatego tez do dzisiaj we wiejskich kosciolach kobiety z pelnia skruchy staraja sie swoja glowe na bok uchylac, co ich zdaniem okazuje innym ich skruche, poboznosc i swietosc.
        Waznym tez jest aby oczy tak troche w gore podnosic, gdyz to podnosi jej aure.
        Pwracajacych zas z kosciolow witano w domach slowami "A witom wos z kosciola".
        Tak powitana osoba odpowiadala - "Bog zaplac"

        Eli jo tysz byda take szczynscie miol jak ty z tom sw. Annienkom co ci se pokouzaua?.
        • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 10:22
          Masz rację, bo miejsce jest szczególne. Okolice piękne, choć brakowało mi śląskiej gadki, którą słyszałem głównie wśród ludzi stających przy misternie wykonanych dożynkowych koronach. Precyzja wykonania i pomysłowość są doskonałe.
          Anaberg zauroczył mnie tak bardzo krajobrazem, szatą roślinna i czymś takim nieuchwytnym, że sprzedałbym swoją posiadłość i przeniósł się tam mieszkać.

          Może mój pomysł wydaje się śmieszny, ale czemu nie ma nabożeństw po śląsku? Przecież kiedyś ludzie do Boga zwracali się w swojej gadce.

          Wracając do otrzymanej grafiki, to nie jest nic szczególnego, ot wielkości 1/4 kartki z zeszytu.
          W końcu nie jest ważne wykonanie, ale tajemnicza osoba darczyńcy i czemu akurat wśród tylu osób podeszła do mnie. Najciekawsze jest w tym wszystkim to, że nie umiałbym opisać tej kobiety poza ogólnikami. Tak, jakby jej nigdy nie było, tylko ta gragika.
          Dziwne miejsce i chyba jest jednym z miejsc "mocy" na Ziemi, bo daje się tam wyzwolić zdolności radiestezyjne i skrywane siły mentalne. W takich miejscach lokowano pogańskie świątynie.
          W pamięci utkwiło mi zdanie tam usłyszane, że prawdziwy Schlesier musi przyjść na Anaberg.
          • dede99 Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 11:29
            1fatum napisał:
            W pamięci utkwiło mi zdanie tam usłyszane, że prawdziwy Schlesier musi przyjść
            > na Anaberg.

            No to Fatum Witomy Cie w Klubie :)
            • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 12:14
              Dzięki. Chyba jednak mój pradziad Alois maczał w tym palce, bo nie tak dawno się dowiedziałem, że wywodził się z okolic Kreuzburga.
              • herbjelita Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 13:45
                Co prawda urodzilem sie w Labedach, ale ze ojciec moj pochodzil zpod sw. Anny.
                Dlatego poczawszy od lat 50 coroczne wakacje tam spedzalem i wiele rzeczy przezylem.
                Czasy transportu konnego, wystepy zespolow teatralnych na amfiteatrze, gdzie minn. wystepowal chinski zespol ludowy z takim wielkim smokiem, Potop z wojskiem na koniach, istrzelajace armaty na Jasna Gore. Widzow tam sie nazjezdzalo na 100-ki tysiecy i kielbasa grzena byla smaczna. Wtedy to jeszcze amfiteatr byl w doskonalym stanie. Ci polscy gospodarze znow tak jak z tym zegarkiem i tu zawiedli. Ktos z rzadacych zapropnowal aby Niemcy dali na remont pieniade, tak jak na pomnik na Wsterplatte. Oni wstydu nie znaja!.
                • cirano Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 15:34
                  To cechuje Polaka, bezwstydność.
                  Pora lot tymu zawaliło sie sopocke molo, do ftorego wstymp kosztowoł ftynczos (bodajże), 3 PLN od łepka i był pilnie kasowany. Na rymont mola niy było ale piniyndzy (?) i polske fagasy próbowali te "drobne" z Unii wydojić. Unia, jak pamiyntom, pedziała jym "niy"
                  • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:05
                    Cirano, jak to jest z twoim bezwstydem? Sam tu na forum wspominałeś, że w latach 70-tych starałeś się o przyjęcie do komunistycznej Milicji Obywatelskiej. Ty, taki wielki patriota śląski zamierzałeś brać brudne pieniądze od Polaków?
                    • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:18
                      firiduri napisał:

                      > Cirano, jak to jest z twoim bezwstydem? Sam tu na forum wspominałeś, że w latac
                      > h 70-tych starałeś się o przyjęcie do komunistycznej Milicji Obywatelskiej. Ty,
                      > taki wielki patriota śląski zamierzałeś brać brudne pieniądze od Polaków?

                      ************************************************

                      Milicja, to nie UB, czy SB. Gdyby nie milicja, czy policja, to bałbyś się wyjść na ulicę. W każdym kraju potrzebny jest "stójkowy" i ten z kryminalnego. Technik kryminalistyki też. Przecież lepiej być milicjantem niż złodziejem, czy bandytą.
                      Należy pamiętać, że w Polsce nie było komunizmu.
                      Dla bezpieczeństwa ludzi była potrzebna milicja i ta milicja była całkiem inna od tej z wczsnopowojennych lat.
                      Nie brano tam ludzi karanych.
                      Jak nie wiesz, to się dowiedz, że kiedy powstawała Solidarność, to pierwszy niezależny związek zawodowy w milicji powstał w ZOMO.

                      Jeżeli nasz kolega miał odwagę napisać prawdę i nie wstydził się swoich czynów, to znaczy, że ma cywilna odwagę i nie ma ciemnych plam na sumieniu.

                      On mógł być milicjantem, ale jego nie było wolno zwerbować jako TW (tajny współpracownik UB), ale ciebie mogli zwerbować.
                      Może teraz piszesz tu na forum, bo mają na ciebie haka, bo kiedyś podpisałeś lojalkę.

                      Napisz kim jesteś i dlaczego akurat tutaj piszesz?

                      Brak odpowiedzi będzie świadczył, że byleś ucholem i nie masz wyboru.
                      • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 23:04
                        No właśnie. Cirano nie został przyjęty do MO (coś nie tak było?), za to do ORMO brali wszystkich. O mało się nie popłakałem ze wzruszenia o pierwszym związku SOLIDARNOŚĆ w ZOMO. Widzę, że w tych procedurach werbunkowych nieźle jesteś poinformowany.
                        • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 23:17
                          firiduri napisał:

                          > No właśnie. Cirano nie został przyjęty do MO (coś nie tak było?), za to do ORMO
                          > brali wszystkich. O mało się nie popłakałem ze wzruszenia o pierwszym związku
                          > SOLIDARNOŚĆ w ZOMO. Widzę, że w tych procedurach werbunkowych nieźle jesteś poi
                          > nformowany.

                          ******************************************

                          Oczywiście, bo takie szmatławce jak ty, to wszędzie były i nawet śląskie pedały z nimi nic wspólnego mieć nie chciały. Nawet śląski ORMOWIEC, to panisko wobec takiego jak ty.
                          Ty nawet na prawdziwa obelgę nie zasługujesz.
                          Szkoda śliny na ciebie.
                          Idź pod swój polski kamień spod którego wypełzłeś i nie psuj tutaj powietrza.
                          Nikt ciebie nie zapraszał i nikt nie chce.
                          Żyj wśród swoich, gdzie kur....a kur ...ie łba nie urwie.
                          • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 23:41
                            "Oczywiście, bo takie szmatławce jak ty, to wszędzie były i nawet śląskie pedały z nimi nic wspólnego mieć nie chciały. Nawet śląski ORMOWIEC, to panisko wobec takiego jak ty.
                            Ty nawet na prawdziwa obelgę nie zasługujesz.
                            Szkoda śliny na ciebie.
                            Idź pod swój polski kamień spod którego wypełzłeś i nie psuj tutaj powietrza.
                            Nikt ciebie nie zapraszał i nikt nie chce.
                            Żyj wśród swoich, gdzie kur....a kur ...ie łba nie urwie."

                            Cudowna, cudowna, piękna i uduchowiona litania godna prawdziwego Ślązaka. Wręcz eksplozja kultury, emanacja i sama esencja tej przebogatej śląskiej duszy.
                            Nieśmiało zapytam łaskawco, zanim pójdę we wskazane miejsce, czy to po pielgrzymkach do tych świętych miejsc macie takie natchnienie?
                            • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 04:24
                              Myśl sobie co chcesz, choć lepiej byś zrobił idąc jednak tam, gdzie będziesz się czuł znacznie lepiej. Pamiętaj, że i u swoich jak posiejesz wiatr, zbierzesz burzę. Skoro przywołujesz to uduchowione miejsce, to czemu zapominasz i słowach: "oko za oko, ......".
                              Z moich słów nie wynika nic złego, bo nie życzę ci czegoś złego, a jedynie życia wśród swoich, nie oplułem, a jedynie stwierdziłem, iż ślina jest bardziej cenna i szkoda nią opluwać, podobnie pożałowałem prawdziwej obelgi, zaś po twoich wystąpieniach określenie szmatławiec jest ze wszech miar nobilitujące.

                              Zaprawdę, powiadam ci idź i nie wracaj więcej.
                              • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 12:20
                                "(...) zaś po twoich wystąpieniach określenie szmatławiec jest ze wszech miar nobilitujące."

                                Moje wystąpienia polegały na zacytowaniu słów profesora Miodka, jak by nie było, z urodzenia Ślązaka i znającego śląską gwarę. Zadałem też pytanie cirano dotyczące bezwstydu. Ma on w zwyczaju na wszystkich forach wypisywanie postów obrażających Polaków, co jest przez innych Ślązaków nie tylko tolerowane, ale spotyka się z daleko idącą aprobatą (nawet gorliwą obroną).
                                To forum ma charakter publiczny, nie trzeba się logować, aby czytać i pisać posty. Nie użyłem tu zwrotów powszechnie uważanych za obraźliwe. Za to sam otrzymałem sporą dawkę inwektyw. Przy okazji (tu) zauważyłem, że zapewne jako śląski katolik, masz błyskawiczną zdolność samooczyszczenia własnej duszyczki. Nie tak dawno zamierzałeś mnie załatwić przy pomocy śląskich pedałów, a tu widzę już sumienie wyglancowane, błyszczące, wręcz kryształowo-niklowane. Nie mam zamiaru przechowywać urazy, ale jednak radzę: przy najbliższej okazji przejedź się jeszcze raz do tego Anabergu
                                • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 15:06
                                  Dziękuję za radę i na pewno skorzystam, tak samo jak z opcji ignorowania twojego nicku, bo towarzystwo do dyskusji sam sobie dobieram.
                                  • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 15:28
                                    Chyba jednak nie zauważyłeś, że ze mną nie dyskutowałeś, tylko się na mój temat wyrażałeś (powiedzmy: - niezbyt pochlebnie). Tak więc żegnam bez żalu z mojej strony.
                                    • kubiss Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 16:44
                                      Dzieki za ten Paciorek po slasku .
                                      Wszyscy moi podwladni beda jutro mieli niezly ubaw jak im wydrukuje i kaze toto czytac :-)


                                      • ballest Re: Wróciłem z Anabergu 12.11.11, 10:04
                                        Ślonski jynzyk - jak my kejś godali.

                                        Lata tymu mieli my metalowe miski i tygliki,
                                        we biksach trzimali my sicherki i szpyndliki,
                                        do krałzów zbiyrali my bonte knefliki,
                                        na babki godali my starki, na dziadków starziki.
                                        Łone były dziołchy, my byli chopcami
                                        taki to boł podział miyndzy nami,
                                        dziołchy mieli dugie wosy, chopcy krótkie i szajtle
                                        a łogólnie godało sie na nos bajtle.
                                        Bombony to mieli my kopalnioki
                                        na kere godali my tyż szkloki,
                                        przyndza i nici mioł kożdy w doma
                                        sztopfnadla i hyknadla miała kożdo Oma.
                                        Matki sztrikowały nom mycki, glazyje i zoki
                                        co lepszo hyklowała szajbki, gardiny i boki.
                                        Fuzekle sie wtedy jeszcze sztopowało,
                                        mydłym ze gruby mył kożdy swoji ciało.
                                        Gardiny my szpanowali u ciotki Eriki
                                        po żur my łazili do starki Mariki.

                                        Choć godka sie zmiynio, niekierych słów już niy ma
                                        to Hanys tukej miyszko już łod pokolynia
                                        ta ziymia toż przez wieki zawsze naszo była
                                        Ślonsk łostanie Ślonskym - w tym jest Jego siła!

                                        • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 12.11.11, 12:07
                                          kto to szkryfnou Ballest?
                                          • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 12.11.11, 17:00
                                            szwager_z_laband napisał:

                                            > kto to szkryfnou Ballest?

                                            To je richtig fajne ballest.
                                        • herbjelita Re: Wróciłem z Anabergu 13.11.11, 10:06

                                          ballest napisał:

                                          Ślonski jynzyk - jak my kejś godali.

                                          Lata tymu mieli my metalowe miski i tygliki,

                                          Łone były dziołchy, my byli chopcami

                                          Caly gedicht je bardzo fajny, jeno dwa slowa bych zmieniou:

                                          1 - metalowe - na zelazne, abo blaszanne.
                                          2 - chopcami - na synkami, abo pachouami.

                                          Pyrsk
                                          • bratjakuba Re: Wróciłem z Anabergu 13.11.11, 12:10
                                            herbjelita napisał:

                                            >
                                            > ballest napisał:
                                            >
                                            > Ślonski jynzyk - jak my kejś godali.
                                            >
                                            > Lata tymu mieli my metalowe miski i tygliki,

                                            > Łone były dziołchy, my byli chopcami
                                            >
                                            > Caly gedicht je bardzo fajny, jeno dwa slowa bych zmieniou:
                                            >
                                            > 1 - metalowe - na zelazne, abo blaszanne.
                                            > 2 - chopcami - na synkami, abo pachouami.
                                            >
                                            > Pyrsk
                                            ===================================================
                                            Z jednej strony take teksty som wzruszajonce ale z drugej pokazujom jak daleko nom je do ślonskej godki jako jynzyka regionalnego.
                                            Niebezpieczyństwo,ze coroz bardzi bydymy sie od tego oddalać leży w tym,że kożde słowo pisane służy za wzor i standart dlo tych,kierzi dziepro tyn jynzyk poznowajom choc som rodowitymi Ślonzokami a takich je wiynkszość.
                                            W tym dość trza prziznać fajnym tekście je wiyncy takich "nowotworow" słownych i myślowych o kierych sam spomino Herbjelita.

                                            Np.
                                            Kopalnioki a szkloki to ni ma to samo.Kopalnioki to były czorne bombony z odcisnytym kilofkym i młotkym a szkloki to bontne bombony zwane po polsku landrynkami.
                                            Przyndza to polsko nowośc a u nas boł twist abo zwist.
                                            Glazyje,jak pomyślicie co to je,to przeca nie idzie sztrykować.Dyć glazyjki som ze skory.
                                            Starki sztrykowały zwyczajnie rynkawice,rynkowice abo rankawice z piyńciyma palcami
                                            abo wełnianne makowy z jednym palcym.
                                            I tak to tym sposobym, po mału z takej tworczości powstowajom ślonske jynzyki Ojgyna z Pniokow,Feuermana,Dzierżawy,Marka Szołtyska,Labanderow,"Dangi", autorow tuplikorza
                                            ale i roztomańtych anonimow.
                                            A trza poki idzie słuchać i zapisować mowa ludzi,kierzi sie z tym jynzykym urodziyli i śnim żyli niezależnie od psikusow jake im wyprowiała historia i jak nejpryndzy opracować standard.
                                            Nie musi być jednolity bo idzie przeca wymiynić roztomańte warianty tak jak pisza sam o rynkawicach.

                                            • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 13.11.11, 12:22
                                              co do tych rynkawiczkow to dodom jeszcze tyn wyraz "handszuiczki"
                                              • bratjakuba Re: Wróciłem z Anabergu 13.11.11, 12:40
                                                szwager_z_laband napisał:

                                                > co do tych rynkawiczkow to dodom jeszcze tyn wyraz "handszuiczki"
                                                ==================================================
                                                Jak godomy o standardach to tyn wyraz ale dzisiej nie przyńdzie,możno jeszcze nie przyńdzie.
                                                • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 16.11.11, 08:30
                                                  niywia, wiym ino ze do mie to je normalny wyraz po naszymu.
                                                  • szwager_z_laband ps 16.11.11, 08:32
                                                    Na somprzod dostouch take blank maue, take ze jednym palcym. Juz niy poradza się tych piyrszych spomniec, ale mom fotka, tako kero chyba kozdy mo na pamiontka, na keryj je zech roczek - blank maluski i fajnie po biouymu obleczony. I bezto tysz coch się rodziou w zima, to te moje piyrsze handszuiczki na niyj widac. Potym to juz konsek poradza se spomniec. Wiym, co te nostympne bouy sztrikowane. Kej się stargauy, to juzas bouo co do prucio, a potym bou do nos bajtlow szpas, bo kulauo się kulki z wouny. I juzas bouy gibko nowe handszuiczki. A jeszcze potym prziszou czas kej piyrszy roz kozdy się z synkow mog poasic, co mo jak fater take fajne ze palcoma, a jak już kerys miou ze skory handszuiczki, to to bou już blank wielki as. I bouo egal wiela od nich palce bouy jeszcze za duge, u niykerych to szuo pedziec , co bouy pieronym matne. Zodnymu to nic niy robiouo, kozdy uaziou w nich i smolou to czi mu bouo zimno w rynce czi niy, wazne bouy ino handszuiczki. O makowach sam wiela niy byda spominou, powia ino coch je tysz poznou, a wiycie przeca jake to bouo z nich pieronstwo - nic w nich niyszuo chycic. Jakech miou fatrowi pomoc sniyg odciepnonc, abo somsiodce wyngel sciepnonc do piwnicy, toch brou makowy. A zoki? Zoki tysz bouy sztrikowane ze wouny, ze sprutych starych pulouwrow. Ja, tak bouo i w tym idzie znosc fajne spomniynia. Ach ja, jeszczech se cosik spomniou o handszuiczkach, przeca te ze jednym palcym szuo blank gibko przeuonaczyc na chopka do teatru. Palec od nich się wrazauo rajn i to bou dziobek, abo szuo tysz ze niego zrobic kichol. Slypia to bouy dwa knefle, kere się cza bouo prziszyc,a mycka tymu chopkowi się robiouo ze papioru - tak jak się robi uodki(przeca wiycie). Potym to juzas mieli my z tego teater, bo cza bouo te knefle odpruwac, coby gibko szu ponsc na plac i się ciepac kulkoma ze sniega. Co to tysz te bajtle niy poradziyli mieć kedys szpasu(?)Tak do przikuadu ze normalnymi handszuiczkoma idzie już mauo geszichta, abo jaki konsek i starym Pieronom naszkryflac. Sam dowom jedyn konsek odymie :

                                                    Handszuichki
                                                    Handszuiczki, handszuiczki
                                                    Wiela to juz lot
                                                    Kejch je z jednym palcym nosiou
                                                    Dzisio rod bych juzas znod
                                                    Handszuiczki, i zas ouma prosiou
                                                    Coby fajne mi usztrikowaua
                                                    Take nowe, kolorowe
                                                    Abo mamie codziyn od niyj „krod”
                                                    Coby mieć te co palcow majom piync
                                                    Tak spominom w handszuiczkach
                                                    Nosz za bajtla swiat
                                                    Couki z wouny sztrikowany
                                                    On bou ciepuy, on bou swojski
                                                    Bo couki od oumy i couki od mamy.

                                                  • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 16.11.11, 11:59
                                                    szwager_z_laband napisał:

                                                    > niywia, wiym ino ze do mie to je normalny wyraz po naszymu.

                                                    Jo tysz jeszcze te Hanczuiczki nie slyszou ,ale to je podobne do powszechnie uzywanygo Mantliczek .to napewno se rozlazi o dziecience zeczy (zdrobniale)
                                      • gry-fny Re: Wróciłem z Anabergu 16.11.11, 11:48
                                        kubiss napisał:

                                        > Dzieki za ten Paciorek po slasku .
                                        > Wszyscy moi podwladni beda jutro mieli niezly ubaw jak im wydrukuje i kaze toto
                                        > czytac :-)
                                        >
                                        >



                                        Przeciez ten bajtel nie jest zadnym Slazakiem. To Gorol spoza Slaska, ktory uroil sobie, ze zostanie Slazakiem . Od czasu do czasu lubi pobluzgac na "polaczkow"
            • seppel Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 22:38
              dede99 napisał:

              > 1fatum napisał:
              > W pamięci utkwiło mi zdanie tam usłyszane, że prawdziwy Schlesier musi przyjść
              > > na Anaberg.
              >
              > No to Fatum Witomy Cie w Klubie :)
              .........
              Scheiße!
              wyuazi na to, co tyn pjeron(Fatum )je lepszy Schlesier nisz jou
              bo jo niy mjouech jeszce okazyji tam(Anaberg) byc
              aber,jou to wjym bo odstowom trocha od tego co sie za Maßstab(ein gute Schlesier) widzi und wünscht ;)) na ja, ist halt so ;))
              -ze tfojich fotek und opowjesci wyniko coch
              wjela niy straciou
              Jahrmarkt und Kommerz niy poczebuja
              a Ponboczka spotkom wszyndzie -ob ich will oder nicht





              >
              • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 23:23
                Dla św. Anki nikt nie jest lepszy, ani gorszy, skoro takiego jak ja w rzyć nie kopnęła.

                Już dawno chciałem jechać na Anaberg, nawet wtedy, kiedy nawet nie sądziłem, że będę miał swoja ukochaną Hanyskę.
                Ona się przyznała, że mocno się do Anki modliła o dobrego chłopa. Nie wiem, czy akurat to o mnie chodziło i czy się dla niej nadaję, ale poznawszy Hanyskę nigdy bym już nie wziął Hadziajki.

                Z racji mojej profesji potrafię obserwować i zwracać uwagę na to co innym uchodzi ich uwagi.
                Taki dysonans. Wierni podzieleni na 3 grupy. Schlesierzy, Hadziaje i zagranicznicy. Dożynki pozwoliły mi zobaczyć prawdziwą śląskość. Śląskość w stroju i mowie. Moją uwagę przykuły Ślązaczki w ludowych strojach niosące koronę.

                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878689,2,1,ziarnkodoziarnka.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878690,2,2,Nasionka.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878691,2,3,Korona.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878692,2,4,Hanyski.html
                Wielce ubolewam, że tak mało śląskości dostrzegłem na Anabergu. Chyba jednak dobrze, że każdy przychodzi do tej śląskiej św. Anki, a Ona nikogo nie odrzuca.
                • seppel Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 19:52
                  1fatum napisał:

                  > Dla św. Anki nikt nie jest lepszy, ani gorszy, skoro takiego jak ja w rzyć nie
                  > kopnęła.
                  >
                  .............
                  na klar! Heilige Anna mogt all Leut ;) ja Ona lubi wszystkich ludzi
                  aber widac (na Tfojich Fotkach )ze co niykere Jeij niy lubjom -przinojmi ci co tam za tak zwanych Hausmeistrof robjom
                  bo niy wjerzam ze zajs Pijyndzy brak (ludzie ciepjom jeszce do Kosza oder?)
                  • seppel Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 20:08
                    Also Fatum ,-
                    • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 20:49
                      seppel napisał:

                      > Also Fatum ,-
                  • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 20:35
                    Bardzo chcę zmienić zdanie jakie wynikało z pierwszego wrażenia.
                    Jedno jest pewne, że miejsce jest szczególne. Dla mnie bardziej emanujące mocą, ponieważ mam zdolności radiestezyjne, liznąłem kontroli umysłu i medytacji.
                    Na Anabergu miałem podobne odczucia jak na Wawelu. Pobyt we wnętrzu świątyni daje niezapomniane przeżycia nawet dla takiego jak ja. Odrzucałem blichtr i fałszywą pozłotkę, a sama święta pojawiła się nie przed ołtarzem pośród dymu kadzidła, lecz pod organami, gdzie zwyczajni ludzie modlili się całym sobą. Św. Anna była w wytatuowanym facecie i skromnie ubranek kobiecie z dwojgiem dzieci. Niczym kamerą filmową rejestrowałem ludzi, ich zachowanie.
                    To ludzie byli święci, a jakoś ta świętość rozpływała się w kadzidlanym dymie im bliżej było kadzielnicy.

                    Chyba zaczynam rozumieć świętość miejsca i tego w jakim celu walczono o ten wygasły wulkan.
                    • seppel Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 22:49

                      myslam,kiedys(downo),mjejsca take byuy specjalnie wyszukiwane
                      -Przirodnicze cuda(Vulkan),moze niyzrozumjaue promjeýniowanie ...
                      te mjejsca mjauy moc powalynio Wjernych na kolana .I to je egal ob Kosciou ader Krziz przi polny drodze tam ta Moc niy wygoso.
                      We und przi nowych "budowlach "tego czaru niyma
                      niy wjym czi zes take cos jusz zauwazou
                      -na Krojzongu(u Nos) stoji staro Kapella (moze 100-200lout)stare Dzewa,stare Krzoki,Trowa i
                      Uawka .Jak tam na chwila siedniesz, to couke Larmo co na tym Krojzongu Auta produkujom
                      jest weg ! Myslam ze tyn Platz bou damals spezjalnie wybrany
                      Moze to tysz yno take zudzynie
                      bo jedyn znajomy siedziou tam (czekou na Bus) i pedziou ze tam szczimac niy idzie take larmo.
                      Ale uon stakimi "zeczami" niy mo nichts am Hut
                      Tysz sie stobom zgodzam, czym blirzy do przodku,do kadzidua,tym myni swjyntosci
                      Gold und Geld to som take dwa bjeguny cosie chyntnie prziciongajom -som jeszcze inne aber to przeca znousz und wjysz
                      A co do "Hanyski",
                      Mje je Egal jak jom nazywousz -jou ci yno naschkryflou coby Moja zymnom zrobjyua ;))
                      und jak Tfoji to sie podoubo to je wszystko fporzontku oder?






                      -

                      • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 23:12
                        Tylko prawdziwy przyjaciel potrafi powiedzieć prawdę w oczy.

                        Zapytałem się mojej ukochanej, a ona powiedziała, że za ta Hanyskę czuje się dumna, bo jest inna od innych.
                        Jednak mam przyjaciół, którzy też chcą dobrze i postaram się unikać tego stwierdzenia.
          • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 15:21
            "(...)ale czemu nie ma nabożeństw po śląsku?"

            W wywiadzie dla "dziennika Zachodniego" Jan Miodek mówi:
            Modlitwa "Ojcze nasz..." nigdy nie była zamieniana na wersję gwarową?
            Nigdy. Pierwszy druk polski z modlitwami "Ojcze nasz...", "Zdrowaś Mario...", "Wierzę w Boga..." powstał na Śląsku pod koniec XV wieku. A teraz po śląsku będziemy mówić "Łojcze nas..."? Śląscy biskupi, wielu księży mówią mi, że nie wyobrażają sobie kazania po śląsku ani mszy po śląsku, bo ona nigdy po śląsku odprawiana nie była.
            • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 16:04
              firiduri napisał:

              > "(...)ale czemu nie ma nabożeństw po śląsku?"
              >
              > W wywiadzie dla "dziennika Zachodniego" Jan Miodek mówi:
              > Modlitwa "Ojcze nasz..." nigdy nie była zamieniana na wersję gwarową?
              > Nigdy. Pierwszy druk polski z modlitwami "Ojcze nasz...", "Zdrowaś Mario...", "
              > Wierzę w Boga..." powstał na Śląsku pod koniec XV wieku. A teraz po śląsku będz
              > iemy mówić "Łojcze nas..."? Śląscy biskupi, wielu księży mówią mi, że nie wyobr
              > ażają sobie kazania po śląsku ani mszy po śląsku, bo ona nigdy po śląsku odpraw
              > iana nie była.
              ******************************************

              Święte słowa. Ślązacy od zawsze uczyli się polskiej mowy, aby mogli się na Śląsku modlić, a nie rzykać w ojczystej mowie.

              Polscy księża i biskupi znacznie wiece sobie nie wyobrażają, nie tylko modlitw i kazań po śląsku. Bardziej trudno im sobie wyobrazić odejście od duchownego stanu pederastów i pedofil.

              Skoro Polacy nie opanowali druku, to nie dziwmy się, że modlitewniki drukowano na Śląsku. Tylko co ma piernik do wiatraka? Przecież lokalizacja drukarni o niczym nie świadczy.

              Nie będę kłamcy mówił, że łże, ani idiocie wypominał,, że jest idiotą, bo to nieładnie, ale udowodnię, że modlitwa jednak była Ślaska.

              Lojczulku swiynty kerys jest w niebie
              Dzisioj ty wszyjscy rzykomy do Ciebie,
              Wiysz ze Slazoki dycki Cie chwolom,
              I Twe królestwo zachowac wolom.

              Niych Twoja wola zowdy tu dydzie,
              Bo przez nia durch nom pomogosz w biydzie.
              Twa wola musi byc tukej i w niebie,
              Lona nom sprzijo w kozdyj potrzebie.
              Dej nom chlebiczka ,tego dziynnego,
              Bo wiysz ze ciynzko wyzyc bez niego.
              Bez ta modlitwa lodpusc nom winy,
              A my i innym tyz lodpuszczymy.

              Sprow by nos nigdy niy kisiyl diobol,
              I coby kozdy Ciebie szanowol.
              Lod zla wszystkigo wybow nos Panie,
              Lo to Cie proszom Slazoki-amen!
              • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 17:19
                Chopcy to je blank ajnfach. "Ojcze Nasz" musieli my sie uczyc abo po niymiecku, abo po polsku(niykedy i po czesku), bo nawet jak my byli w Nimcach to szkolyli do nos kapelonkow ino w tych godkach = i tak oni nos dalyj probowali uczyc. Pomimo tego natrefiouech juz pora razy na stare wersje tego zykania po slonsku. Sam do pszipomniynia i np jedna moja odaptacja jednego nowszego zykania po slonsku, kero pora lot curik zech juz sam szkryflou:

                Ponboczku

                Ojczulku swiynty kerys je w niebie
                Dzisiej sam wszyjscy proszymy Ciebie,
                Wiysz co Slonzoki dycki Cie chwolom,
                Twoje krolestwo zachowac wolom.

                Niych Twoja wola zowdy sam bydzie,
                Bo bez nia durch nom pomogosz w biydzie.
                Niych ona bydzie tukej i w niebie,
                Ona nom sprzijo w kozdyj poczebie.

                Dej nom chlebiczka ,tego dziynnego,
                Bo wiysz co ciynszko wyzyc bez niego.
                Bez te rzykanie odpusc nom winy,
                A my i inkszym tysz odpuszczymy.

                Dej coby nos nigdy niy kusiou dziobou,
                I coby kozdy Ciebie szanowou.
                Od zua wszystkigo wybow nos Panie,
                O to Cie proszom Slonzoki-amynt!
              • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 19:36
                A to bardzo ładny przykład, a zarazem dowód, że śląska gwara należy jednak do języka polskiego. Polak zrozumie tą modlitwę bez problemów. Patrząc na mapę z polskimi i niemieckimi nazwami miejscowości (dodatek do Gazety Wyborczej) nie trudno zauważyć, że wasi przodkowie (1910 rok) w znacznym procencie podawali język polski za ojczysty (w niektórych miejscowościach blisko 50%). W cytowanym fragmencie chodziło jednak o "Ojcze nasz..." i mszę po śląsku. Natomiast ludzie codziennie na całym świecie modlą się do Boga w swoich językach. Czyli jak sam napisałeś, co ma piernik do wiatraka.
                • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 20:53
                  We wspomnianym wywiadzie w innym miejscu Miodek mówi:

                  Można tłumaczyć Biblię na śląski, a "Ojcze nasz..." - nie?
                  Można w żartach przetłumaczyć nawet Biblię i powiedzieć: "Archanioł Gabryjel przyfurgoł do frelki Maryjki i Jej pedzioł, co bydzie miała karlusa, kierymu nado imie Jezus...". Można przy tym rechotać ze śmiechu, jak rechoczą moi koledzy z Warszawy, Wrocławia czy Poznania, kiedy im takie śląskie zdania wygłaszam.
                  • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:02
                    firiduri napisał:

                    > We wspomnianym wywiadzie w innym miejscu Miodek mówi:
                    >
                    > Można tłumaczyć Biblię na śląski, a "Ojcze nasz..." - nie?
                    > Można w żartach przetłumaczyć nawet Biblię i powiedzieć: "Archanioł Gabryjel pr
                    > zyfurgoł do frelki Maryjki i Jej pedzioł, co bydzie miała karlusa, kierymu nado
                    > imie Jezus...". Można przy tym rechotać ze śmiechu, jak rechoczą moi koledzy z
                    > Warszawy, Wrocławia czy Poznania, kiedy im takie śląskie zdania wygłaszam.
                    ********************************************

                    Tak samo Ślązacy rechocą, kiedy Polaczki mówią po swojemu.

                    Kim jest ten cały Miodek? Dla mnie to jakiś cwel herbatniczek z rozjechana rurą wydechową.

                    Jak widzisz, każdy z każdego może drwić.
                    Kim ty jesteś, że obrażasz?
                    • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:19
                      Nie widzę tu żadnej drwiny. Język czeski dla Polaków wydaje się też śmieszny, co dodaje nawet Czechom sympatii.
                      Natomiast słowa "cwel", czy "herbatnik z rozjechaną rurą" to słowa z grypsery. Może da się przetłumaczyć na śląski?
                      • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:28
                        Jak się nie da, to w razie potrzeby śląskie pedały całkiem społecznie fizycznie wytłumaczą na czym rzecz polega.
                        Wystarczy poprosić, a później będziesz musiał jeść kwadratowe kartofle, bo okrągłe z dupska powypadają.

                        Ze szczerego serca radzę kup sobie żel intymny, bo będzie bolało.
                        • firiduri Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 22:55
                          Jak widzę obywatel Ślązak nieźle w tych pedalskich praktykach obeznany. Śląskie pedały! To brzmi dumnie. Zamierzacie ich rzucić na pierwszą linie przeciw gorolom. To ma być ta wasza wunderwaffe?
                  • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:12
                    firiduri napisał:

                    > We wspomnianym wywiadzie w innym miejscu Miodek mówi:
                    >
                    > Można tłumaczyć Biblię na śląski, a "Ojcze nasz..." - nie?
                    > Można w żartach przetłumaczyć nawet Biblię i powiedzieć: "Archanioł Gabryjel pr
                    > zyfurgoł do frelki Maryjki i Jej pedzioł, co bydzie miała karlusa, kierymu nado
                    > imie Jezus...". Można przy tym rechotać ze śmiechu, jak rechoczą moi koledzy z
                    > Warszawy, Wrocławia czy Poznania, kiedy im takie śląskie zdania wygłaszam.

                    Fi(ri)brator:Ty tak jak ci Litewscy Polacy w swojej zarozumialosci i wyszszosci uwazali ze Litewska mowa to mowa sluzby i poddanych.Dzis maja za to zaplate .Ty uwazaj zebys kiedys nie zalowal twojego zarozumialego osmieszania Slonskiej Godki.Debilu.
                    • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 21:24
                      Berncik,

                      odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z dawnymi "ucholami" TW, którym przypomniano co podpisali i teraz zaczynają pisać na forum.
                      To naprawdę biedni ludzie. Bądźmy dla nich wyrozumiali. Niczego nie zmienią, a czymś wykazać się muszą.
                      Przecież społecznie nikt idiotą nie będzie.

                      Biedny jest ten cały firibrator.l. Przypomina naszego dawnego Ku ......a...
                      Też był takim samym idiotą.
    • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 16:16
      Anaberg w obiektywie:


      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878244,2,1,miejscemocy.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878245,2,2,Dawnadroga.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878246,2,3,polskieschody.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878247,2,4,schodydoupadku.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878248,2,5,fundament.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2878253,2,1,pastwisko.html
    • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 17:23
      Swiynto Ana Samotrzecio, to juz symbol som w sobie ...
    • anton_28 Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 19:04
      jou tam za bajtla w 80 latach ze poura razy bou, podobauo mie se na tych schodkach z wiyrchu zagloondac fest daleko na horizont - jou se wdycko myjslouze tam niydaleko jusz som Niymce - ale Papa mie wdycko musiou spamiyntac, pado tam daleko to je ledwie Gogolin !

      No ale jakojs dostouech potyn se na moje Niymce !

      Tera jak bouech uostatni ros 4 lata tymu na Annabergu tozech se tysz na tych schodkach stanou i wejrzou na zachod i zaro mie se moj kindertraum pszipomniou.
      • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 20:29
        Anaberg przypomina skradziony rower, z którego złodziej oderwał lampy, dzwonek i go przemalował. Robił to szybko i byle jak, a za jakiś czas wyłazi dawna farba i ślady po oderwanym wyposażeniu.

        Po wojnie okaleczono i zdewastowano Anaberg, ale dawna świetność, choć nadwyrężona czasem ukazuje swoją doskonałość i kunszt mistrzów, którzy układali kamienie. Jakaś siła obroniła kamienne schody-pochylnie przed roślinnością i dziś wyglądają jak kolejowe tory do czasów minionych drwiąc z powojennej tymczasowości.

        Dobry gospodarz potrafiłby wykorzystać wspaniały amfiteatr. Problem w tym, że dobrego gospodarza brak.
      • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 20:45
        Co jo je na Slonsku to zawsze w niedziela na mszo do sw.Annienki.W lipcu ostatni roz mie se nie podobalo.Te Franciszkany:To same gorolstwo jo nie wia cos zaciongali tak jak lwowiaki.A Ino te gorolske podziekowania nie bouo tymu konca.Nie dziekowali ludziom ze przyszli ,albo ze wciepli cos do skarbonki .Te faroze se dziekowali na wzajem.Nojpierw ten dziwny franciszkon dziekowou pora minut temu proboszczowi ze Opola za to ze odprawiou msza,co je dziwne bo jak jakis farosz mo goscinne wystepy to zbiero cauo kasa,co na tej mszy pozbiero bo On to tam nacos potrzebuje.A Potem zaczon dziekowac tyn proboszcz z Opola,zas pora minut powymieniou tych wszystkich franciszkanow co mu fpadli na jezyk. We Listopadzie zas tam jada ,jak dali tam bydzie taki tejater toch we kosciele u Annienki bou ostatnieroz.Byda lotou tam napewno jak co roku dookola tej gory i po tych okolicznych polach i lasach bo tam jo je w doma.
        • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 21:36
          Byłem tam pierwszy raz i może dlatego bardziej krytycznie obserwowałem i tą fałszywie nastrojoną struną była komercja. Komercja ze strony kleru i personelu. Nowoczesne busy z informacją, że to obsługa Anabergu z kierowcą i dobrze odżywioną, by nie powiedzieć otyłą zakonnicą w środku. Pewnie chora na puchlinę głodową.

          Ludzie biorą udział w religijnym obrządku pełni wiary i oddania, ale kler wydaje się jakiś taki odległy i przypomina bardziej pracowników koncernu, bądź fast foodu niż duchowych przewodników. Zapędzeni, jacyś tacy nieobecni jakby żyjący w innym świecie niż wierni.

          Byłem kiedyś w cerkwi gdzie siwiuteńki pop jak chodząca świętość wraz z młodszym pomocnikiem wprost emanowali ciepłem i dobrocią.
          Tyle, że to było dawno. Jednak różnica jest dostrzegalna.

          Może z czasem, kiedy na Anaberg i do klasztoru wrócą Schlesierzy wrażenie komercji odejdzie w niebyt.
          Trzeba ufać w moc św. Anny, bo znacznie trudniejsze czasy przetrzymała i to Ona, a nie panowie w kieckach uświęcają miejsce i cały Śląsk.

          Przyznaję, że liczyłem na więcej śląskiej gadki na Anabergu.
    • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 20:47
      www.youtube.com/watch?v=YXOBv12M3H4
      • anton_28 Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 21:28
        Jou za wiela tam jusz niy pojada.

        Ale s Autobahny fajnie Berg widac, to se wdycko pomyjsla i Sw Anka pozdrowia !
        • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 21:33
          To je jedna ze tych koron o kerych Fatum pisou.
          https://www.nto.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=NO&Date=20110918&Category=POWIAT10&ArtNo=92109971&Ref=AR&border=0&MaxW=580
          https://www.nto.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?NewTbl=1&Site=NO&Date=20110918&Category=SCIGANI&ArtNo=464276490&Ref=PH&Item=7&MaxW=670&MaxH=600&border=0
          https://www.nto.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?NewTbl=1&Site=NO&Date=20110918&Category=SCIGANI&ArtNo=464276490&Ref=PH&Item=8&MaxW=670&MaxH=600&border=0
    • berncik Re: Wróciłem z Anabergu 19.09.11, 22:12
      Koniec lot 50tych jo mieszkou wiecej na Anabergu we Pilgercheimie jak w doma.
      Miou zech kolegi we Strzelcach .To od niego Ojciec dostou od brata z Niemiec nowego
      Opel Kapitän. To bouo 59r.Partyjoki se zaroz na te auto ciepli,zeby mu go nie zabrali
      Powiedzieli ze to auto Franciszkanow na Gorze Sw.Anny.Ten muj kolega zostal ich szoferem.
      Ten muj kolega Helmut mial swuj pokoik w Pilgercheimie i my obydwaj zesmy tam mieszkali.
      A Najlepi bylo jak bouo Mädchen wallfahrt.
      https://www.fahrzeugbilder.de/bilder/opel-kapitaen-p-26-baujahre-35734.jpg
      OPEL Kapitän P 2,6. Baujahre 1958-1963. 2,6 Liter Hubraum, 90PS. Vmax.150km/h.

      • socer-schlesier Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 07:52
        1fatum napisal:
        "Przyznaję, że liczyłem na więcej śląskiej gadki na Anabergu."
        -------------------------------------------------------------------------
        Na Slonsku slychac jusz niystety coros myni gwary slonski.Latym jezdziolech se kompac na jezioro do Czechowic i tam niy bylo jusz ludzi co po Slonsku godajom a bylo tam ludziskow kupa bo i pogoda byla fajno za to jynzyk jakim se tam mode dziolchy (o chopcach jusz nawet niy spomna) poslugiwaly to tragedia.Co druge slowo to przeklynstwo.
        Roczniki 1920-1930 niy znajom polskiygo (literackygo) jynzyka wcale.Roczniki 1950-1970 jusz jynzyk polski znajom a roczniki powyzi 1990 jusz gwary niy znajom za to yno jynzykym polskim se poslugujom (na Slonsku) bo sie gwarom godac wstydzom niystety a i ich rodzice pomalu jusz tysz.
        To musza powiedziec ze to se Polokom richtig udalo spolszczyc tak stosunkowo szybko tako masa ludzi.
        • 1fatum Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 11:04
          Nie przepadam z OjDyrem Rydzykiem, jednak i jemu uda się coś mądrego powiedzieć, a powiedział:

          Trzeba siać, siać, siać, ...

          Należy pracować nad tym, że mowa śląska nie jest gwarą, ale językiem narodu śląskiego i trzeba być dumnym z bycia Ślązakiem i znajomości języka. Skoro Żydom udało się ożywić hebrajski, który był w zaniku, to chyba łatwiej przywrócić śląską gadkę.

          Upieram się przy tym, że większą krzywdę niż polskie wynarodowienie przyniosła kodyfikacja z pismem bogatym w rozmaite kutasiki.
          Nie wierzę, że uda się Ślązaków wynarodowić, bo obserwujemy przebudzenie się narodu i tak jak do najlepszego jedzenia konieczne są przyprawy, tak dla poczucia narodowej jedności i poczucia dumy niezbędna jest odrobina nacjonalizmu. Nie za dużo, ale i nie za mało.
          Role powinny się odwrócić i tak jak kiedyś kazano się było wstydzić za mówienie gadką, tak teraz powinno być wstyd za jej nieznajomość.

          "Ślązak nie tylko na Śląsku mówi w swoim języku".

          Bardzo lubię słuchać Vatra mojej ukochanej Hanyski, bo mówi piękną śląską gadką i kiedy słyszę nowe słowa, wtedy pytam się o ich znaczenie oraz od czego pochodzą. Tworzy się całkiem inny klimat dawnych lat.
          • socer-schlesier Re: Wróciłem z Anabergu 21.09.11, 23:29
            1fatum napisał:
            "Bardzo lubię słuchać Vatra mojej ukochanej Hanyski, bo mówi piękną śląską gadką i kiedy słyszę nowe słowa, wtedy pytam się o ich znaczenie oraz od czego pochodzą. Tworzy się całkiem inny klimat dawnych lat."
            ----------------------------------
            Nic dodac nic ujonc, jo jak slysza tako godka to wiym ze jo je w doma i nic mi niy grozi a zeby se tom godkom jeszcze choc trocha pocieszyc to jada do Swiyntochowic abo Chorzowa.
            • szwager_z_laband Re: Wróciłem z Anabergu 22.09.11, 15:54
              polecom tysz Rybnik:)
              • wasz_marjanek Re: Wróciłem z Anabergu 15.11.11, 21:43
                szwager_z_laband napisał:

                > polecom tysz Rybnik:)


                We Sosnofcu miyszko wiela Slonsokow i tysch poradzom godac!

                Pyrsk!
    • szwager_z_laband Ò snôżność naszyj môwy 22.09.11, 16:22

      List po ślónsku przeczytany na mszy w Kościele Mariackim w Mysłowicach 22. siyrpnia 2009 r.
      Kiej spóminómy dzisioj rocznicã krztu Ślónska, to trza spómnieć tyż świyntych Kosztanta i Metodego (podug słownika ze Św. Anny, miano Cyryl, abo Konstantin, po ślónsku wymôwiô sie Kosztant). Ci to świynci majóm wielkõ zasugã dlô wszyskich nôrodów słowiańskich, bo piyrsi przetumaczyli Pismo Św. na słowiańskõ môwã. Bez tóż nasze òjce poradzili Słowo Boże zrozumieć, a jak poradziyli jy zrozumieć, to mógli tyż uwierzić i jy przijóńć. Tak sie chrześcijańskô wiara mógła rozprzestrzynić miyndzy Słowianami.
      Coby szło przetumaczyć i zapisać Pismo Św., świynci Kosztant i Metody musieli wymyśleć słowiańskiy pismo, òd poczóntku słożyć òrtografijõ i nojważniejsze reguły gramatyki. Z wiaróm chrześcijańskóm i pismym prziszły na słowiańskiy ziymie prawo, ksiyngi i kultura. Idzie pedzieć, że òd pisma zaczła sie na słowiańskij ziymi cywilizacyjô i że prziszła óna na na Ślónsk razym ze krztym.

      Zdô mi sie, iże dzisioj rozumiyniy tego, że trzeba nóm zapisować naszã ślónskõ môwã, rozprzestrzyniyło sie miyndzy Ślónzkôkami i bezmała żôdyn już tymu niy jes przeciwny.

      Muszymy se to ale rozwôżyć, jakô ta ślónskô môwa mô być. Jes moc ludzi, co myślóm, iże coby gôdać po ślónsku, styknie ino leda jak beblać po polsku. Niyjednymu sie zdô, iże to jes blank po ślónsku, jak se tã swojã gôdkã ómaści pôrma ślónskimi kóńcówkami, pôróma „ausdrukami dlô szpasu”. Jes tyż moc ludzi, co ślónskõ môwã miyszajóm z przeklyństwym, bo padajóm, że to dycki była môwa prostôków i lómpów i skirz tego prawô ślónszczyzna musi być takô soróńskô. Ci to ludzie czynióm naszyj môwie nojwiynkszõ krziwdã.

      Tak dôwnij niy było! Nasze starziki poradziyli niy ino òzprawiać po ślónsku wice, ale tyż sie w tyj môwie radować, gniywać, rzykać do Pana Boga i pozdrôwiać ludzi z uszanowaniym.

      Kôżdy czowiek, tak jak jôdła, spaniô i czystego luftu do dychaniô, potrzebuje tyż snôżności i piykności. Słowa idzie przirownać do cegłów, co ś nich kôżdy buduje wszyskiy swojy myśli, nawet te, co ich nigdy niy wymówi głośno. Jak czyjaś môwa jes niydbałô, niypoukłôdanô, leda jakô, tak tyż côłki czowiek bydzie niypoukłôdany i leda jaki. Tóż idzie pedzieć: „Dej mi posuchać, jakô jes twoja môwa, a powiym ci, jaki jes twój rozum!”

      „Skónd móm wiedzieć, jak mie żôdyn niy nauczy!” – niy jedyn sie tak òdezwie. Coby świadómie, z rozumym piastować prawõ ślónskõ môwã, potrzebujymy słowników, poradników z gramatykóm i tymu podobnych uczydłów. Potrzebujymy tyż autorów, co nóm na nowo pokôżóm, jak nasza môwa może być szumnô, szykownô i eleganckô. Potrzebujymy wierszów, poezyje, piyknyj literatury, żeby sie ś nich uczyć i w rzóndzyniu po ślónsku sie wydoskónalać.

      Jak stawiómy se nowõ chałpã, òbsztalujymy se dobrego majstra, co sie na mularstwie wyznôwô. W dobrym dómu wszysko musi być po porzóndku zaplanowane i musi jedno do drugigo pasować. Budónek musi mieć mocne fóndamynta w ziymi, a na wiyrchu dobry dach. Tak samo, jak chcymy, coby nasza môwa niy była jakimś powichłanym dziwolóngiym, ale żeby w nij wszysko było słożóne jak sie nôleży, muszymy dzieło ukłôdaniô słowników i òporzóndzaniô gramatyki powierzić fachmanóm lingwistóm, co sie na ludzkich môwach znajóm.

      Twardym gróntym, co na nim ślónski jynzyk mô być postawióny, powinna być môwa naszych starzików. W teraźnim czasie niy mogiymy sie już spuścić ino na naszã dziurawõ pamiyńć.

      Móndrzi ludzie padajóm „Fto dbô, tyn mô!” Podwiela słowników i uczydłów napisanych òd fachmanów jeszcze niy mómy, sami muszymy sie starać, coby rzóndzić po ślónsku prawie i snôżnie. Przipóminejmy se, jak sie dôwnij Ślónzôki poradziyli piyknie pozdrôwiać. Nauczmy sie, jak sie w ślónskij môwie pokazowało drugim ludzióm uszanowaniy. Do kogo sie nôleży, gôdejmy za dwoje i a do kogo trza to i za troje. Jak trefiymy jaki piykny ślónski wiersz, abo śpiywkã, nauczmy sie go na spamiyńć! Spróbujmy słożyć piyknie po ślónsku powiynszowania na geburstag, na wesely, abo na Gody. Jak bydymy poradziyli wrócić naszyj môwie snôżność i piykność, to óna sie bydzie brónić sama.

      Niy jes to wszysko lekie i proste, ale przecã ftóż lepij jak Ślónzóki rozumiy, że bezmała niy ma na tym świecie rzeczy dobrych, coby nôs niy kosztowały.

      Trza nóm sie ò naszã ślónskõ rzecz starać, trza nóm ò niã dbać. Muszymy sie w tyj môwie sami bildować, coby jóm corôz to lepij umieć, coby rzóndzić corôz to piyknij. I, jeszcze rôz to powiym: niy po to, coby z kimś wojować, abo kogoś ze Ślónska wyganiać, ino po to, żeby my sami byli lepszymi, pełniejszymi i piykniejszymi ludźmi. Po to, coby kultura i cywilizacyjô, co jy naszym òjcóm przinióśli świynci Kosztant i Metody, niy zginyły, ale żyły i wyrôbiały sie ku lepszymu i coby bezto nasz Ślónsk był corôz to lepszy i piykniejszy.

      Porzykiejmy do Kosztanta i Metodego, coby pómógli nóm uprosić u Pónbóczka łaskã snôżnyj i piyknyj ślónskij môwy.

      Dr. Józef Kulisz, prezes Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy DANGA

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka