kikut5
21.12.13, 22:01
www.wprost.pl/ar/?O=112706
Niemcy nie przegrały II wojny światowej. To wniosek, jaki narzuca się po ekonomiczno-politycznej analizie wydarzeń z lat 1939-1945. Wojna, a następnie kontrolowany przez Berlin proces likwidacji jej skutków, były jedną z dróg, które doprowadziły RFN do klubu mocarstw dzisiejszego świata.
Hitler dobrze odrobił lekcję Wersalu. Wiedział, że sukces polityczny zapewni mu dobrobyt obywateli. Poparcie społeczne na poziomie ponad 95 proc. zbudował na obietnicach ekonomicznych i socjalnych, które – co ważne – spełniał. Dlatego długo przed 1 września 1939 r. Berlin wydatkował pieniądze akonto przyszłego łupu. Potem na podbite kraje nakładano ogromne koszty okupacyjne, rabowano miliony ton artykułów spożywczych dla wojska, manipulowano wartością walut czy grabiono mienie państwowe i prywatne. W gospodarce zatrudniono robotników przymusowych. W efekcie Niemcy nagle się wzbogacili. Z ich perspektywy Rzesza stała się doskonałym państwem opiekuńczym. Nieważne, że działo się to kosztem zbrodni, jakich nie widział wcześniej świat.