Dodaj do ulubionych

Profesorowie interweniuja;-)

18.10.05, 07:26
Impra Jezusa - jak ślązak wydał Biblię




Biblia przetłumaczona na gwarę góralską




Biblia ślązaka





Katarzyna Wiśniewska 18-10-2005 , ostatnia aktualizacja 17-10-2005 22:44

"Ponboczek" zamiast Pana Boga, Matka Boska jako "najszykowniejszo frelka" -
podobne określenia zawiera przekład Biblii na gwarę śląską. Profesorowie z
Rady Języka Polskiego PAN zwrócili się do Episkopatu z prośbą o interwencję.

Z opisu wesela w Kanie Galilejskiej - impry w ewangelii przełożonej na slang
młodzieżowy: "Zaproszono też na tę imprę Jezusa i jego uczniów. Jak zabrakło
im wina, matka Jezusa zagadała do niego: poszło całe wino".

W tymże młodzieżowym przekładzie, zatytułowanym "Dobra czytanka wg św. ziom'a
Janka": "Zmordowany podróżą Jezus glebnął se przy studni; to było koło
szóstej. A tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody. Jezus
powiedział do niej: Daj mi pić! Wtedy ta panna powiedziała mu: Pogięło cię?
Jesteś Żydem i prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? (bo Żydzi nie zadają się z
Samarytanami). Jezus na to: Gdybyś znała Boży dar i gościa, który mówi do
ciebie: daj mi pić, sama byś go prosiła, a on by ci dał żywej wody".

Profesorowie krytykują jednak nie tylko młodzieżowy slang, ale także Biblię w
gwarze śląskiej i góralskiej.

"Ponboczek kozoł ci pedzieć, że poczniesz i urodzisz synka [...] o kerym
bydom godać, że je Ponboczkowym Synkiym" (zwiastowanie); "Ponboczek uros na
fajnego karlusa [to tekst niebiblijny]. Ale w jedna noc zaś przyśnioł sie
Zefkowi anioł..." (ucieczka do Egiptu) - to z Biblii Ślązoka Marka Szołtyska.

"Kawalerze, godom ci - wstoń!" - wskrzesza Chrystus zmarłego młodzieńca w
Biblii góralskiej. Tamże: "Udobruchoj się ze swoim prociwnikiem artko,
pokielaś ś nim w dródze, coby cie ón nie podoł do sondu, a syndzia nie oddoł
hajdukowi, i coby cie nie dali do hereśtu".

Profesorowie z Rady Języka Polskiego PAN napisali: "Pomysły wątpliwej jakości
merytorycznej i nieumiejętne wykonanie szkodzą tekstom uznawanym przez
chrześcijan za święte".

- Trzeba postawić sobie pytanie: czemu taki przekład ma służyć? Tłumaczymy
coś z języków obcych, żebyśmy mogli zrozumieć. Te przekłady takiej funkcji
nie spełniają, raczej odwrotnie - mówi prof. Renata Przybylska, dziekan
Wydziału Polonistyki UJ. - Mam wątpliwości co do sakralnego charakteru takich
przekładów. Przekład na rozmaite dialekty i style może prowadzić do
desakralizacji, prymitywizacji treści Biblii. Uważam, że istota języka
biblijnego tkwi w jego osobliwości. Dlaczego raptem zaczęły nam przeszkadzać
archaizmy? - ubolewa prof. Przybylska

Episkopat nie zajął na razie oficjalnego stanowiska w kwestii
kontrowersyjnych biblijnych przekładów. Opinie mogą jednak okazać się
podzielone.

- Zainteresuję treścią listu także Konferencję Episkopatu. W sprawie
przekładów biblijnych wskazana jest zawsze najwyższa uwaga i ostrożność -
stwierdza w oficjalnym komentarzu dla KAI bp Stanisław Wielgus,
przewodniczący Rady Naukowej Episkopatu.

- Takie tłumaczenia mają charakter kulturowy, dlaczego mielibyśmy to hamować?
One są wyrazem pluralizmu kulturowego, raczej wzbogacają, niż profanują. Nie
można zabronić ich publikowania, chociaż jest oczywiste, że nie mogą stanowić
podstawy w debatach ściśle teologicznych. Podobnie z przekładem młodzieżowym -
jeśli funkcjonuje w koleżeńskich rozmowach, nie widziałbym problemu -
mówi "Gazecie" abp Alfons Nossol, jeden z członków Rady Naukowej.

do teologicznych mozno niy, ale zato som podstawom do inkszych debat;-)
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Profesorowie interweniuja;-) 18.10.05, 07:46
      :))

      no, mom nadzieja ize przinajmiyj nasz Nossol mie niy pomylou ze Szoutyskym:)))
      • ramon6 Re: Profesorowie interweniuja;-) 18.10.05, 07:56
        brachst Du Rechtsbeistand?
        • ciupazka Re: Profesorowie interweniuja;-) 18.10.05, 14:19
          Ostatnio dyskutowano w TVP także nad przekładem Pisma Świętego i Psalmów pod
          red. X W. TURKA. Kontrowersyjne tłumaczenie dotyczy "Ojcze nasz" , w którym
          pojawiło się: "...i odpuść nam nasze długi..."; słowo: "błogosławiona"
          zamieniono na "szczęśliwa" zgodnie z tłumaczeniem z greckiego. Niestety, nie
          miałam tego przekładu oczekiwanego od wielu lat w ręku i nie czytałam.
          Dyskusja nad tą biblia była skierowana do współodbiorców. "Biblia nowego
          przekładu Testamentu "Pismo Święte Nowego Testamentu, Psalmy" 2005.
          • szwager_z_laband Re: Profesorowie interweniuja;-) 18.10.05, 14:27
            znaczy zanosi sie na to ize bydzie sie inaczyj tega zykac Ojcze Nasz?
        • szwager_z_laband Re: Profesorowie interweniuja;-) 18.10.05, 14:29
          narazie niy
    • jaborygyn Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 20.10.05, 23:34
      Jedni ze tyh Rehtorowyh "ekszpertoow", kej mogoom se nabijac' poonkty we polski
      Radzie Jynzyka PAN, to padajoom na Poombooczka ... fuj?!

      A kej same sprawjajoom recynzyjo do szloonzkyh buhoow, to szkryflajoom:
      (...) Te same słowa można by odnieść do śląskiego, dębieńskiego pamiętnikarza.
      Szczęśliwego, bo miał szczęście od Pon Bóczka. (...)

      ksiazki.wydawnictwowam.pl/?app=r&poz=864&rp=450

      Toorz jak to je?

      Tam Poombooczek soom ... fuj, a jak sie samymu cosik publikuje,
      coby "szloonzkos'cioom" blysnoon'c' przed uoczami inkszyh, to Poombooczek soom
      gut?

      Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie?
      • jaborygyn Fahmany soom przi Prowdzie? 20.10.05, 23:55
        " Tero sie tym to zajyna Rada,
        kjero Noom powjy co Noom wypada?

        Cy sie mogymy, podnoszoonc uocka,
        zwroucac' we Goudce Ci do Poomboocka?

        A skoond Ci Uoone wjoom, rozguoszujoom,
        co TAM Jyh mowa lepi pojmujoom? "


        z "pasikoonikowy" becki
        • szwager_z_laband Re: Fahmany soom przi Prowdzie? 21.10.05, 04:36
          tak ino do przipomniynia:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8148806&a=30155797
      • dialektolog Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 21.10.05, 11:50
        jaborygyn napisał:

        > Jedni ze tyh Rehtorowyh "ekszpertoow", kej mogoom se nabijac' poonkty we
        polski
        >
        > Radzie Jynzyka PAN, to padajoom na Poombooczka ... fuj?!
        >
        > A kej same sprawjajoom recynzyjo do szloonzkyh buhoow, to szkryflajoom:
        > (...) Te same słowa można by odnieść do śląskiego, dębieńskiego
        pamiętnikarza.
        > Szczęśliwego, bo miał szczęście od Pon Bóczka. (...)
        >
        > ksiazki.wydawnictwowam.pl/?app=r&poz=864&rp=450
        >
        > Toorz jak to je?
        >
        > Tam Poombooczek soom ... fuj, a jak sie samymu cosik publikuje,
        > coby "szloonzkos'cioom" blysnoon'c' przed uoczami inkszyh, to Poombooczek
        soom
        > gut?
        >
        > Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie?


        1. Dziynkuja za pytanie. Rozumia, że chcecie poznać odpowiedź, a nie yno
        mie "zdemaskować".
        2. Jak se myślicie, żech sie spotykoł, dyskutyrowoł i pisoł dlo "nabijanio
        punktów", to niy mocie prawie.
        3. Niy godom na Pónbóczka "fuj" - ani som, ani w grupie.
        4. Nie rozumiem, o co chodzi z "błyskaniem śląskością". Czy to jest wina, że
        dobrze napisałem o książce, która mi się spodobała?
        5. Przysięgałem, że będę szukał prawdy i nie będę się oglądał na korzyści ni
        próżną sławę.

        A teraz do rzeczy.
        Cytat:
        Razi tam zwłaszcza niezgodność z treścią Pisma Świętego, nieuzasadniona
        poufałość wyrażana zdrabnianiem imion i teologiczna beztroska „tłumacza”.
        Na przykład: Ponboczek to zarówno Bóg Ojciec, jak i Jezus: „Ponboczek kozoł ci
        pedzieć, że poczniesz i urodzisz synka [...] o kerym bydom godać, że je
        Ponboczkowym Synkiym” (zwiastowanie, por. Łk 1,31–32, s. 46); „Ponboczek uros
        na fajnego karlusa [to tekst niebiblijny]. Ale w jedna noc zaś przyśnioł sie
        Zefkowi anioł...”

        Objaśniynie: nie uważam za słuszne zmieniania tekstu Biblii bez powodu. Skoro
        mamy "Ewangelię dzieciństwa", to należałoby mówić o Jezusie (może dla
        konsekwencji: Jezusku), ale nie można na ten fragment Biblii nakładać
        perspektywy "późniejszej", kiedy Jezus objawia Ojca.
        Jeśli Łukaszowe "wzrastanie w mądrości, latach i w łasce u Boga i u ludzi"
        równa się wyrośnięciu na "fajnego karlusa", to wyboczcie, ale spłycenie wydaje
        mi się określeniem adekwatnym.

        Imionami zdrobniałymi są Maryjka i Zefek.
        Nie każde śląskie formalne zdrobnienie jest zdrobnieniem, bo jeśli nie
        funkcjonuje w danej gwarze forma niezdrobniała, to sytuacja jest inna, np.
        jeśli gdzieś jest tylko "mamulka", a nie ma "mamy" czy "matki".
        Z faktu, że w mowie potocznej, codziennej spotykamy Jezuska, Maryjkę i św.
        Antoniczka, nie wynika, że w przekazie wiary tak powinno być. Biblia nie jest i
        nie powinna być potoczna. Każde słowo i jego znaczenie jest cenne.

        O samo słowo "Pónbóczek" nie szło tu wprost, ale też. Ważne jest pytanie, czy
        słowo, którego się używa w prywatnych pobożnych westchnieniach i modlitwach
        powinno być w przekładzie czy poważnym, niedziecinnym przekazie Biblii. (Kto,
        kiedy i gdzie mówi "Bozia"?). Czy Bóg, który kocha swój lud, ale też jest
        potężny i objawił swą moc, może i powinien być stale "zdrabniany". Czy
        przekazuje się perspektywę biblijną, czy TYLKO ludową pobożność.
        Czy w Dekalogu w "języku śląskim" istotnie ma być: "Jo je wasz Ponboczek, kery
        wos wykludził z ziymie egipskij" (BŚ, s. 22).
        I czy godnie brzmi PRZEKŁAD np. IX przykazania: "Niy bydziesz sie łonaczoł z
        cudzą babą!" (BŚ, s. 22).

        U mnie się mówi: "ło mój Bońku", gdzie indziej w
        Polsce: "Boziuchna", "Boziula", "Bożyczek" (to też w Prudnickiem).
        Uważam jednak, że skoro w dialekcie śląskim jest słowo "Bóg", to w lepiej go
        używać w kontekstach religijnych,
        niż "domowego", "prywatnego", "intymniejszego", "cichszego" słowa "Pónbóczek".
        Jeśli w trawestacji Księgi Wyjścia 3,14, może w najbardziej tajemniczym i
        uroczystym miejscu Pisma Świętego w opowieści M. Szołtyska czytamy: "Jo je
        Ponboczkiym!" (BŚ, s. 18) to ja to uważam za dowód stylistycznego spłaszczenia,
        pośpieszności i słabości językowej propozycji M. Szołtyska.
        A to nie jest ganc egal.
        I nie byłoby za dużo, gdyby ktoś zorganizował konferencję naukową
        pt. "Słowo «Ponbóczek»
        • jaborygyn Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 21.10.05, 14:40

          Piz'ni w tisz, a norzycki uodedadzoom klang?!

          Kej by niy Poombooczek, ze kjerymi uoswojali sie My za modu, przekouzani Noma
          za Dziyjcia bez Mamine lebo Oumine uozprowki przed us'niyn'ciym, to niyjedyn by
          pewnikym niy wjejdziou do terouzka, fto to taki je tyn ... Boog?

          To ze ciepuym Maminygo dyhu, halaniym po gowje, s'ciskaniym i uobuopjaniym,
          Jejih Mjyuos'cioom i Dobrocioom jarzi Noom sie ... Poombooczek!

          Bo na co przidajny boou by "zimny hoow"? Coby zymrzic' na staros' w altyshajmje?

          Niy banam tu sie wadzioou i wargowou, a tym barzi worzoou bogajstwo, kjere je
          we Szołtyskowy "Bibliji", ale przeca trza za Niymi stanoon'c' aby skirz tego,
          irze "ekszperty" do terouzka stouy ze zauorzoonymi rankooma!

          Co we tym je zuego, irze niyuobyto tero jurz tak dobrze jak kejsik we Godce
          modo Mamulka siyngnie se po takigo poomagera?
          I bandziy howac' Maue, jak Nous howali?
          Kej soom jakesik lepi sprawjoone i "prawe" Biblije przed goornouszloonzky
          Dziejcia, to douwejcie je na lada!

          Ale tak jak Jou, tak i Wy dobrze wjycie, co niy we tym je Rzecz!

          Tero we modzie je uorzadzac' wszysko, co hocia z'dziebko cuc'
          goornouszloonzkos'cioom. Co hocia by yno przi ni kwilka lerzauo.
          To terozki je "tryndy", pra?
          I korzdo sposobnos' ku tymu je stosowno, coby po to siyngnoon'c'.

          Stoc' kole i palcym niy kiwnoon'c'.
          Habilitowac' sie, ale nic przidajnego niy sprawic' przed "Istnyh".

          Ale jak sie kjerysik s' Nih na cosik goornoszloonzkigo uodpoworzy,
          to trza Go sponiywjyrac'! Bo uode tego, to yno soom te z PAN "ekszpertooma".

          Przeca "medale" za wykrys'lyniy Goornoszloonzoukoow ze Ustawy uo myn'szos'ciah
          norodowyh i etnicznyh sebrauy tyrz Uoone! Soom to wjym, bo`h sie tymu
          przisuhiwou. Woom, we ty sprawje tyrz.

          Sprawy tyjologiczne uostawjoom na boku, bo uode tego soom Inksze.
          Zdo Mi sie, co i Wy we Ty materyji niy soomes'cie mocne?
          A kej Autorytet we Tym, niy yno przedy Mje, abp Alfons Nossol nic zuego
          naprzeciwko tego niy widzoom, to pojakymu niy mogoom se we howaniu Dziejcio po
          to siyngac' teroz'niejsze Muterki?

          Do niydouwna nawet tak zgooniany, Szołtyskowy "Biblije" pod rankoom niy boouo.
          Radujma sie ze tego co je!

          Noo, ale przeca niy kourzdego to raduje!

          Trza to uobrzidzic'! Na jedyn, a tyn soom muster uorzadzic'.

          Bo je szrajbnioone "gwaroom", a uoona je ku tymu niy prziszykowano.
          Niy trza poo nia siyngac', kej je wysoki zorty Jynzyk "Filozofoow i Myntoroow".

          Kej sie Woom ze jynzykowy stroony cosik niy widzi, to wolcie na cauego!
          Bo przeca to Wy, mjyndza inkszymi, mocie sie za jynzykowego Fahmana?
          Ale we ty materyji niy pis'lis'cie ani suoowecka.

          Yno wymoondrzocie sie we sprawah ... Sakroom.

          Kcecie tero wygryz' Arcybiskupa?
          • szwager_z_laband Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 22.10.05, 21:37
            jo tam na M.Sz. som bych suchyj nitki niy ostowiou, tak ze niymom sie w tym
            przipadku o co wadzic.

            Wadzic sie byda jak sie kery za richtik Slonsko biblia weznie i bydzie jom
            napasztowou. We tyn czas przidzie symnom na krziwe gymby, a tak ....
          • slezan Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 27.10.05, 18:07
            Proponuję więcej opanowania. Mozna chyba dyskutować bez wzajemnych pomówień.
            Nie jestesmy strażnikami jedynej, objawionej prawdy, ale ludźmi, którzy próbują
            coś dla Śląska zrobić. Doceńmy życzliwe zainteresowanie z polskiej strony, bo
            chyba na nadmiar podobnej sympatii nie cierpimy.
            • szwager_z_laband Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 27.10.05, 21:28
              Slezan, prawie za take cos mi sie dostauo na forum o kodyfikacji :))
              • dialektolog Forum o kodyfikacji 29.10.05, 11:50
                szwager_z_laband napisał:

                > Slezan, prawie za take cos mi sie dostauo na forum o kodyfikacji :))

                Znodżech te Forum w Siecie, poprosiyłech o przijyncie i czakom...
                • szwager_z_laband Re: Forum o kodyfikacji 29.10.05, 11:52
                  :)
                  • jaborygyn Re: Forum o kodyfikacji 30.10.05, 23:16
                    Kej Uooni prawjoom "czako", to pewnikym soo ... bergmoonym?

                    I takym to Tyn Istny - "dialektolog", je Fahmanym uode "śląskiej gwary języka
                    polskiego"!

                    Tos'cie terouzki i Wy to zmjarkowali, pra?

                    Kejs' korzdy farbowany podpadnie!
                    • dialektolog Czakać? - ja! (Jo czakom, ón czako) 31.10.05, 08:32
                      jaborygyn napisał:

                      > Kej Uooni prawjoom "czako", to pewnikym soo ... bergmoonym?
                      >
                      > I takym to Tyn Istny - "dialektolog", je Fahmanym uode "śląskiej gwary języka
                      > polskiego"!
                      >
                      > Tos'cie terouzki i Wy to zmjarkowali, pra?
                      >
                      > Kejs' korzdy farbowany podpadnie!
                      ---------------------------------------------------------------------------

                      Mistrzu Jaborygynie (i Wy, Szanowni Czytelnicy tego Forum)!

                      CZAKAĆ mówi się na Śląsku Cieszyńskim i trochę dalej, DRUKOWANE świadectwa tego
                      mamy z Darkowa, Karwiny, Nawsia [obecnie Republika Czeska], Brennej i Jaworza, a
                      także z Lędzin i Kryr.

                      [Zob. Kell II 144, BMJP XIV 59; OndrProza 19; PiegKoz 13; Cinc 39; MPTL XV cz 2
                      s 180; NT II 40; BMJP XIV 40; MPKJ IV 116, AJŚ V m 974]

                      Ponieważ uważam, że zna Pan doskonale dialekty ślónskij godki i zróżnicowanie
                      między CZAKAĆ i CZEKAĆ, uważam formę i treść przytoczonego wyżej postu za
                      prowokację, wprowadzanie w błąd PT. Czytelników i akt bezpodstawnej wrogości.

                      Kodyfikatorom życzę dalszego doskonałego samopoczucia.

                      Wszystkiego dobrego w Święto Reformacji.
                      • dialektolog W Jastrzymbiu i Gorzycach t yż czakajom (-óm) 31.10.05, 10:30
                        A Lucyper w piekle CZAKO,
                        coby dusza łapnyć jako.
                        [Ewelina Kuśka, Skąd sie bierom diobły, Jastrzębie Zdrój 2005, s. 8]


                        Przecióngłach sznura od płota ku chałupie i klamoty nawieszała. Nos miałach na
                        szybie i CZAKOM.
                        [Stazyja Bizoń, Gorzyce, www.unas.gorzyce.pl/2003/6/roztomili_ludkowie.html]

                        CZAKAĆ - czekać
                        www.slaskie-abc.com.pl/slownik.txt
                        [Słownik M. Szołtyska]

                        CZAKAĆ – czekać, oczekiwać: Czakejcie na mnie. Czy nie wiysz, że w chałupie
                        czako na mnie jeszcze robota?
                        [Słownik gwarowy Śląska Cieszyńskiego, 1995, s. 73]
                        • szwager_z_laband Re: W Jastrzymbiu i Gorzycach t yż czakajom (-óm) 31.10.05, 10:34
                          jo nic niy godom :))

                          ps

                          lyj dialektolog tymu kery ze na to zarobiou :)))
                      • jaborygyn Za Wolnos' Waszo i Naszo? 02.11.05, 21:24
                        Przeca to boou szpas!

                        Wy uo tym niy wjycie, bo wjejdziec' niy mogecie, co TU sie prawi uo Mowje
                        Naszyh Ludzioow uode Glajwitz!

                        I kole Ni sie TU szykuje kodyfikacyjo.

                        A jak sie prawi dali na pouednie pokazujoom uode douwna Nasze Ludzie ze
                        Trzyn'ca:

                        www.blaf.cz/index.php?body=slovnik
                        www.blaf.cz/index.php?body=slovnik&znak=c
                        ( czakać - čekat )

                        I we tymu je reht, yno pojakymu we godce z Nooma prawicie podle tego mustra?
                      • jaborygyn Zeckejcie kwilka! 03.11.05, 07:19
                        Tak goudali Tanty Ana, kej My sie za gibko napoczynali zbjyrac' ku Haupje.

                        Poczkej, poczkej powjym Mamje ...
                        (Dziejcia s'pjywauy i grozioouy se palcym przi grackah).

                        Pewnikym Naszo Mowa mo we sia wjynkszy Bogajstwo, niz'li polsko yno ... "gwara"!
                        • szwager_z_laband ps 03.11.05, 11:12
                          tak przi okazji - mogesz sam przipomniec tekst tyj piosynki(?!)

                          Cos mi sie przipomino, ale dalyj se niy poradza spomniec.

                          Mo ktos couki tekst tego???
                          • dialektolog Poczkej, poczkej 03.11.05, 12:16
                            Dziwne znalezisko 1) POCZEJ, POCZKEJ powiym mamie, powiym mamie, powiym
                            mamie, żeś fortuszek podarł na mnie, podarł na mnie,
                            hej. Niy uciekej, duszko, niy uciekej, aha, ha, ha,
                            lecz mi dej serduszko, dej serduszko, dej. Niy
                            wiedzuiłech, żeś ty tako, żeś ty tako, za to dom ci
                            dziś buziaka, dziś buziaka, hej. Jo ci dzisioj
                            obiecuja, obiecuja, obiecuja, że ci tego niy daruja,
                            niy daruja, hej.
                            www.wporzo.com.pl/tatu/
                            2) Antek Respondek, Tworzynie suownika i matryce Jynzyka S’loonskego,
                            ale i uosprowek ( rozmówek ) s’loonskih.
                            [...]
                            poczkej, poczkej powiym mamie
                            [...]
                            www.slonsk.com/godka/matrycasloonskego.htm
                            • szwager_z_laband Re: Poczkej, poczkej 03.11.05, 12:21
                              Dziynki!

                              Tera mi sie przipomniauo, dyc to spiywo chyba tysz Jacek Kierok :)!!
        • szwager_z_laband Re: Kej`s'cie Fahmanie byli przi Prowdzie? 23.10.05, 15:19
          Jako ze flazuo na mojego "Ponboczka, "Pona Boga i "Boga" to sie musza sam
          trocha wypowiedziec. Jak es richtik merknou uzywom w moim tuplikowaniu
          wszyskich tych form, i podejzywom ize wiysz poczamu. Ale do tych kere tego sie
          niy domyslajom, musza to dopedziec, Dyc jak se wezniecie niykere tuplikowania
          Pisma Swiyntego np na polsko mowa to i tam fachmony rozrozniajom w przekuadach
          z greki abo ze hebrajsjego roztomaite nazywanie Boga, roz sie godo Jahwe = u
          mie to je Bog, roz Bog, to je u mie Ponboczek, a nyikedy je konieczne pedziec i
          we slonskyj wersji Bog choby ino ze wzglyndu na kontekst i niy za czynste
          powtorzanie sie - tako mauo uomnosc tuplikatorow abo tych kere sie w nich
          bawim:))

          Chociosz niyznom ani greki ani hebrajskego, to jednak zdowom se sprawa przi
          samym czytaniu mojyj czitomowyj "Tysioncatki" (wazne som tam choby same
          obszerne przypisy autorow!) ize tuplikowanie tego tekstu je dosc skomlikowanym,
          np ze wzglyndu na odmiynne znaczynia niykerych uzywanych w nim okreslyn w
          roztomaitych czasach - same zespouy kere sie zajmowauy np
          przigotowaniym "Tysinclatki" miauy z tym problymy, i czynsto zastrzegauy se
          uwagami niykere tuplikowane fragmynty. Jeszcze wyrazniejszo je ta problemytyka
          jak sie weznie i porownuje roztomaite wersje tuplikowania Biblii i njlepiyj
          jeszcze we roztomaitych godkach(do nos Slonzokow np wersja niymiecko i polsko
          porownywac je ciekawyn doswiadczyniym).

          No a jak idzie o moja proba tuplikowania "Biblii" na naszo slosnko godka, to
          miauo to byc wiyncyj prowokacjom do farorzy i inkszych "kapelonkow" i mom
          nadzieje ize mi sie to udauo. Samo dyskusja kero ostatnio we mediach, i kaj
          ino, sie w kole tego krynci, je poczebno, no i w tym synsie uwazom ize i
          dialektologowi cza zwrocic honor, bo przeca chociosz krytykowou mozno razym z
          tom komisjom za ogolnikowo, to bouo to chyba ino w trosce coby zodyn tego niy
          robiou tak ajnfach bezmyslnie i beztrosko.

          Samo ksionzka M.Sz. podkreslom to jeszcze roz", mniymo ze bibliom jako takom
          wiela spolnego, to je ino "farsa" i nic wiyncyj.
    • builder Re: Profesorowie interweniuja;-) 30.10.05, 23:50
      i dobry!,
      bo czos cus` zmienic` we tiym podyjs`ciu "mas",
    • szwager_z_laband do tych kerych to interesuje 04.11.05, 20:58
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14682
      • jaborygyn Dobrze wjysz co Nous interesuje! Kodyfikacyjo! 09.11.05, 13:41
        Niy przeginosz Szwager?

        Kces Nous terouzki "nawroucac'" na polsko szpraha bez Mjymce?

        Jesce kjery pomys'li, cos' tam je za polskigo rezidynta?
        A to przeca niy je Prowda, pra? :-)
        • szwager_z_laband Re: Dobrze wjysz co Nous interesuje! Kodyfikacyjo 09.11.05, 13:54
          :))

          mie sie zdo ize niy zaszkodzi zodnymu jedna szpracha abo dialekt wiyncyj
          poznac - mie np polske dialekty tysz interesujom i zowdy chyntnie o nich
          czytomm. A jak wiysz Poloki chcom na chama nom godac ize my momy polski dialekt
          ino. wiysz tysz ze sie z tym niy zgodzom, ale to niy znaczy ize niy momy sie
          tysz i intersowac co oni na tyn temat myslom. To samo odnosza zresztom i do
          niymieckego i do czeskego:))

          • jaborygyn Re: Dobrze wjysz co Nous interesuje! Kodyfikacyjo 09.11.05, 14:07
            Bele se ta interesa brac' z umjarym!

            Bo niykej moge ... uodrywac' uode Roboty? :-)
            • szwager_z_laband Re: Dobrze wjysz co Nous interesuje! Kodyfikacyjo 09.11.05, 15:40
              no to do roboty!

              :)))
    • szwager_z_laband Re: Profesorowie interweniuja;-) 28.11.05, 13:05
      www.language-museum.com/p/polish-silesian.htm
      • dialektolog Re: Profesorowie interweniuja;-) 11.12.05, 17:53
        szwager_z_laband napisał:

        > www.language-museum.com/p/polish-silesian.htm

        Dzięki za to kolejne śląskie "Ojcze nasz". To chyba ma pewne cechy
        południowośląskie (a może to Gliwice?). W każdym razie fascynujące.
        • sloneczko1 Re: Profesorowie interweniuja;-) 11.12.05, 19:15
          myśla,że to morawskie bardziyj,my tak niy rzykomy
    • dialektolog Marek Szołtysek o profesorach i "Biblii Ślązoka" 28.12.05, 14:58
      Źródło:
      katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/550718.html----------------------------------------

      Śląska gwara w „Biblii Ślązoka” wyraźnie nie przypadła do gustu ekspertom z
      Rady Języka Polskiego

      Piątek, 23 grudnia 2005r.

      Niezgodność z treścią Biblii, nieuzasadniona poufałość, gwarowe zdrabnianie
      imion, teologiczna beztroska, mieszanie sacrum z profanum – to główne zarzuty
      ekspertów Rady Języka Polskiego wobec m.in. „Biblii Ślązoka” Marka Szołtyska.

      Rada zwróciła się nawet z prośbą o interwencję w tej sprawie do
      przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu, bp. Stanisława Wielgusa, by w
      przyszłości zapobiec „niepokojącym zjawiskom”.



      „Bydziesz poczciwym Ślązokiym”

      – To tak, jakby ktoś z bajki o Czerwonym Kapturku pisał doktorat o życiu wilków
      w Bieszczadach. Znajdzie tam, że po rozcięciu brzucha wilki nadal mogą żyć
      dalej. Kretyństwo kosmiczne – komentuje ostro autor „Biblii Ślązoka”, Marek
      Szołtysek. – Oskarżam RJP o analfabetyzm wtórny. Otóż to nie jest coś takiego,
      że ktoś nie potrafi czytać. Występuje wówczas, gdy ktoś potrafi czytać, ale
      sensu nie rozumie – komentuje.

      Już z samej ryciny na okładce jasno wynika przecież kontekst książki:
      – Ponboczek na górze Synaj daje Mojżeszowi tablicę. Nie ma tam 10 przykazań,
      ale napis: „Bydziesz poczciwym Ślązokiym”. Poza tym opowieści biblijne w tej
      publikacji zestawiam z rzeczywistymi wydarzeniami na Śląsku. Na przykład
      przypowieść Dawida z Goliatem porównuję do walki śląskich powstańców z
      Niemcami – dodaje Szołtysek.

      Pisarz nie ma pojęcia, dlaczego uznano, że jego publikacja ma mieć coś
      wspólnego z regionalno-gwarowym tłumaczeniem Pisma Świętego. Przecież już we
      wstępie napisał, że książka ta powstała z potrzeby serca.

      – Pisząc ją miałem przed oczyma swoją babcię Agnieszkę, która niegdyś
      oprowadzała mnie po parafialnym kościele, omawiając figury świętych i stacje
      drogi krzyżowej – wyjaśnia autor. – Nigdzie w „Biblii Ślązoka” nie jest
      napisane, że jest to tłumaczenie. Jest to opowiadanie różnych historii
      biblijnych w gatunku literackim, który nazwałem: „śląsko babcia godo”.


      „Przifurgnął z nieba anioł Gabriel. Wloz do chałpy, kaj miyszkała tako jedna
      piykno a pobożno frelka Maryjka...”


      RJP wskazała na lekceważące słowo „frelka”, odnoszone do Maryi. Nie podobało im
      się również słowo: „najszykowniejszo”, używane w znaczeniu „błogosławiona”.
      – Najpierw mnie zdefiniowano, że tłumaczyłem Biblię, co jest nieprawdą. To
      jakby ktoś powiedział, że jest słoniem, a potem zwołał komisję troski o jego
      trąbę – komentuje Szołtysek.

      Dlaczego „frelka”? Przypomniał sobie znowu opowiadanie babci, starał się wczuć
      w jego klimat.
      – W moim rozumieniu gwary, najpierw jest mało dziołszka, to gdzieś dziewczynka
      do 10 lat. Nieco starsza, 13, 14, 15 lat, to już frelka. A potem to już była
      panna na wydaniu, a na końcu baba. Matka Boska nie była dziołszką, według mnie
      nie była jeszcze panną, bo miała według różnych teologów około 16 lat. Wiedząc
      poniekąd, że była bardzo młoda, postanowiłem użyć akurat tego sformułowania –
      tłumaczy. – Można oczywiście dyskutować. Wy uważacie, że frelka jest źle, ja
      uważam, że dobrze. Kto napisał książkę, wy czy jo? Jo!

      Dziwi się, że był atakowany nawet za sformułowanie: „Archanioł przifurgnął”.
      – A przepraszam bardzo. Mioł skrzydła, czy nie mioł? Mioł, więc przifurgnął –
      przekonuje ze swadą Szołtysek.

      „Beztoż to z chałpy w Nazarycie wyszoł Zefek ze swoją babą Maryjką, kero
      spodziywała się dziecka”
      Ekspertom z RJP nie podoba się na przykład to, że „Ponboczek” u Szołtyska to
      zarówno Bóg Ojciec, jak i Jezus... „Ponboczek kozoł ci pedzieć, że poczniesz i
      urodzisz synka (...) o kerym bydom godać, że je Ponboczkowym Synkiym”
      (zwiastowanie, por. Łk 1,31–32, s. 46). Autorzy wypracowania podają też inny
      przykład: „Ponboczek uros na fajnego karlusa”.

      – Ten, co to pisał, chyba w ogóle na religię nie chodził. Przecież mamy Boga w
      trzech osobach: Syn Boży, Bóg Ojciec i Duch Święty – uśmiecha się. – Poza tym
      tak mówiono w moim domu i w domach moich kolegów. Mamy nas straszyły, że jak
      będziemy nieposłuszni, to nam Ponboczek pokoże! Tak się godało, koniec i
      kropka – dodaje.

      Błędem było ponoć również to, że Szołtysek nazywał Św. Józefa ojcem Pana Jezusa.
      – Oczywiście, to jest pewna przenośnia, ale w tym momencie musielibyśmy
      przecież spalić na stosie wszystkie kolędy, bo tam mowa właśnie o tym. Za samą
      Biblię też się trzeba wziąć, bo przecież gdy Chrystus jako młodzieniec zgubił
      się w świątyni, po odnalezieniu Maryja powiedziała mu: „Ojciec twój i ja z
      bólem serca szukaliśmy ciebie”. To jeszcze z dzieciństwa pamiętam, więc zarzuty
      są kompletnie nietrafione – mówi autor.


      „Jak Ponboczek stworzoł świat i na nim miyjsce dlo Ślozoków narychtowoł”

      Wydana pięć lat temu „Biblia Ślązoka” stała się na Śląsku prawdziwym hitem. Do
      tej pory sprzedano 100 tysięcy egzemplarzy i nadal znajduje rzesze nowych
      zwolenników.
      – Niektórzy mnie posądzali o koniunkturalizm, że chciałem kasę robić. Na dowód,
      że tak nie było, powiem, że razem z Biblią Ślązoka wydałem drugą książkę, czego
      nigdy wcześniej nie robiłem. Bałem się, że się nie sprzeda. Myślałem, że jest
      to zbyt intymne, ważne dla mnie, ale niekoniecznie dla ludzi z zewnątrz – mówi
      Szołtysek.
      Książka wpisuje się w popularny ostatnio w Polsce gatunek gawędy, podobny
      choćby do opowieści Sabały, górala z Zakopanego.

      – Ja jestem pisarzem, a nie teologiem. Ja tego gatunku nie wymyśliłem, on już
      istnieje – opowiada Szołtysek.
      Widać to w każdym miejscu jego książki. Choćby na stronie szóstej, gdzie jest
      opis stworzenia świata. Co Ponboczek zrobił trzeciego dnia?
      Ano pedzioł: „Niych mi tukej bele kto niy zamiyszko, boch tyn plac na Śląsk
      narychtowoł, na kerym to niyskorzij Ślązoki miyszkać bydom”.

      – Jeżeli więc ktoś mi znajdzie taki fragment w oryginale hebrajskim, to mu
      kupię dowolnej marki samochód. I takich momentów jest tu bardzo wiele. To jest
      argument na to, że tu w ogóle nie ma żadnej teologii, więc o teologicznej
      beztrosce też nie może być mowy – odpiera zarzuty Szołtysek.
      O wystąpieniu Rady Języka Polskiego m.in. w sprawie jego przekładu dowiedział
      się z... telewizji. Napisał odpowiedź, ostrą, ale krótką, w dwóch zdaniach. – O
      tym analfabetyzmie tam coś napisałem, dokładnie nie pamiętam – mówi.
      Przypomina, że RJP potrzebowała aż pięciu lat, by wydać swoją opinię.

      „Dlo dobrego mądre godanie, a gupimu lyjty i banie”


      Prof. Andrzej Markowski z RJP zwrócił się nawet z prośbą o interwencję w
      sprawie „Biblii Ślązoka” do przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu, bp.
      Stanisława Wielgusa. Napisał m.in. o „prywatyzacji” Biblii, w wątpliwość podał
      samą potrzebę takich tłumaczeń na języki „o ograniczonym zasięgu społecznym”...

      – Można by również stwierdzić, że nie ma sensu pisać instrukcji obsługi aparatu
      fotograficznego w języku polskim, bo wszyscy znają angielski. A jak nie znasz,
      to siedź, cymbale, w domu. To przecież jest wolność tworzenia, to jest poza
      dyskusją – dodaje w swoim stylu Szołtysek.

      Ma trochę żalu do ekspertów RJP. – Być może im się wydaje, że kultury
      regionalne są ubogie, a Śląsk prymitywny. Może chodzi o to, że porządna rzecz o
      religii musi być napisana po polsku, i nie należy tego profanować gwarami. I tu
      jest pies
      • szwager_z_laband Re: Marek Szołtysek o profesorach i "Biblii Ślązo 28.12.05, 15:42
        :))

        dziynki Dialektolog - jo juzas mom do tego przedewszyskim to co mie u Szoutyska
        nojwincyj szteruje - on jak na Slonzoka niy przistoi najyzdzo na tych Slonzokow
        kere niy som propolske - przepraszom ale tego mu niy zapomna nigdy i zawsze
        byda go miec za to ny liscie darymnych futrow. A tera co do odniego tumaczynia
        sie - jedno podkreslouech zowdy i od poczontku - on nikaj niy godou ze szkryflo
        Biblia, ale od ludzi wiym ze te 100 000 tyj ksionzki by niy kupiyli keby
        wiedzieli ize on dryny take gupoty szkryflo. Tak ze ta liczba sprzedanych
        ksionzek zawdziynczo ino tytuowi, no to niych sie niy dziwuje ze niy ino
        piynionzki mu do kabzy skuli niyj flatujom, ale i ta couko reszta na kero tysz
        se zarobiou samym choby myloncym tytuym tyj ksionzki:)

        A swojom drogom jak na wychowanka KULu to dobrze mu tak:))
      • jaborygyn Re: Marek Szołtysek o profesorach i "Biblii Ślązo 28.12.05, 20:44
        Po Prowdzie adresa je tako:

        katowice.naszemiasto.pl/kultura/550718.html
        Ciekawsze jednak wedle Mje we tym texcie je to, co ze tyh 100 000-coow nakuadu
        wyniko, co hoc' we spisie do godanio po szloonzku prziznauo sie yno 50 000
        Naszyh Ludzioow, to ale cytac' poradzi i pojmuje co po szloonzku je
        naszkryflane - tuplowanie srogo groomadka! 100 000 slabikowauo tyn buh!?

        Bo inakszy, po co by to kupowali?
    • dialektolog Hierarchia interweniuje 30.12.05, 19:33
      Abp Dziwisz: Nie módlcie się po góralsku
      Bartłomiej Kuraś 30-12-2005, ostatnia aktualizacja 30-12-2005 09:47

      Na Podhalu wielkie poruszenie. Arcybiskup Stanisław Dziwisz zakazuje używania w
      liturgii góralskiej gwary i melodii. Nie będzie można czytać np. Nowego
      Testamentu po góralsku, choć w wielu parafiach robi się to od lat.

      Arcybiskup Dziwisz w liście do proboszczów "Pro memoria o tzw. Mszach św. w
      góralskiej oprawie" podkreśla: "Bez wątpienia rozmaite ludowe zwyczaje, piękno
      góralskich strojów, śpiew i muzyka, wystrój świątyń przyczyniają się do
      głoszenia chwały Pana. Pamiętać jednak trzeba, że piękna świętej liturgii nie
      można sprowadzać do turystycznej atrakcji. Dlatego elementy góralskiej tradycji
      mogą pojawiać się w liturgii, lecz tylko w sposób bardzo wyważony i dopuszczony
      przez normy liturgiczne. (...) Już teraz pragnę, by podczas sprawowania Mszy w
      liturgii słowa nie zastępować zatwierdzonych tekstów czytaniami i psalmami
      pochodzącymi z wydanego niedawno tłumaczenia Nowego Testamentu na gwarę
      góralską. (...) Nie powinno się też używać w liturgii popularnych góralskich
      melodii, które nie zawsze pasują do religijnego tekstu i sakralnej przestrzeni".

      - Arcybiskup przypomniał tylko zasady watykańskiej Kongregacji do Spraw Kultu
      Bożego, które zostały ogłoszone w 1984 r. - tłumaczy ksiądz Robert Nęcek,
      rzecznik krakowskiej Kurii Metropolitalnej. - Zrobił to teraz, bo za
      pośrednictwem mediów docierały do nas coraz liczniejsze doniesienia o
      organizowaniu na Podhalu nabożeństw w gwarze góralskiej, a to jest sprzeczne z
      wytycznymi Kongregacji do Spraw Kultu Bożego.

      [...]

      Za "Nowym Dniem"

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3089375.html
      • szwager_z_laband Re: Hierarchia interweniuje 30.12.05, 19:40
        no to dziwisz bydzie miou przesmolone w papiorach niy ino u Gorali.

        jo w kozdym bondz razie na take wezwanie sie suchac niy byda - tela.
        • szwager_z_laband ps 30.12.05, 19:48
          Dialektolog tys bou we tyj komisji - za kero sie chyba tera ganbic ci przidzie:)

          Co Ty o tym pieronstwie tera powiysz???
          • dialektolog Re: ps 31.12.05, 09:35
            szwager_z_laband napisał:

            > Dialektolog tys bou we tyj komisji - za kero sie chyba tera ganbic ci przidzie:
            > )
            >
            > Co Ty o tym pieronstwie tera powiysz???


            Pytosz, odpowiadom, bo mi sie ta "agora', znaczy sie "forum", "areopag", "plac"
            podobo.

            Komisja była "mieszana", "językoznawczo-księżowska".
            Jest oczywiste, że za paragrafy prawa kościelnego i ich stosowanie, a zwłaszcza
            formę ich stosowania dialektolog nie czuje się odpowiedzialny.
            Ani się nie wstydzę, ani nie muszę tego komentować, bo co innego tam robiłem.

            To, że ks. Drozdek i kilku innych proboszczów, Tłumaczka Ewangelii na "gwarę
            górali skalnopodhalańskich z Zakopanego" i inni nie zatroszczyli się, żeby
            zgodnie z prawem kościelnym, za wiedzą i zgodą miejscowego biskupa wprowadzać
            teksty czytań mszalnych do liturgii, nie jest w najmniejszym stopniu kwestią
            dialektologiczną.

            Tłómaczynie poszło miyndzy ludzi. Jo godóm, że nie jes ono dobre, ale jak kożde
            dzieło mo wpływ na to, co ludzie myślom o swojyj godce. Jak bydom fcieć mieć
            godka tako połno polonizmów - to bydom mieli, a jo to byda sztudyrowoł.

            Do mie jes nauka, że nie wdycki sie udo roztomańte niuanse, kiere w dwugodzinny
            dyskusji sie powie, wkludzić do krótkiego, strawnego tekstu. A 30 stron z
            bemerkóngami by nik nie przecytoł.

            I jeszcze mi sie pokazuje jasne, iże dziynnikarze misje informacyjnej nie
            wypołniajom dobrze, bo np. tytuły w depeszy KAI, artykułach GW, Metrze i Nowym
            Dniu nie odpowiadały treści, za to wywoływały synsacjo i agresjo, a nie
            dyskusjo. Przipominom:
            Rada Języka krytykuje Biblię Ślązoka,
            Impra Jezusa, czyli jak Ślązak przetłumaczył Biblię,
            Dziwisz: Nie módlcie się po góralsku.

            W sumie, jest to dla mnie ciekawe doświadczenie funkcjonowania tekstu w sferze
            publicznej.
            • szwager_z_laband Re: ps 31.12.05, 11:44
              :)

              No to dziynkuja zes nom to wyklarowou jako Ty to widzisz. A niy mosz takich
              mysli ize na ta odpowiedz kery ci pado - umywosz ryncy po tym cos namodziou?

              Tak na powaznie ale
              • szwager_z_laband Re: ps 31.12.05, 12:28
                Felieton| Dziwisz dziwi

                List metropolity krakowskiego arcybiskupa Stanisława Dziwisza „Pro memoria o
                tzw. Mszach świętych w góralskiej oprawie” zdziwił mnie, zaskoczył, a nawet
                zniechęcił.

                Wojciech Mróz

                Szklanym okiem Waldemara Bryndzy

                Na całym świecie Kościół poszukuje języka i form, w jakich mógłby się
                porozumieć z błyskawicznie zmieniającą się rzeczywistością.

                Przedstawiciele Kościoła narzekają na ateizację, odpływ wiernych i całą masę
                rzeczy związanych z trudnościami w przekazie.

                Metropolita krakowski, powołując się na papieskie encykliki, w gruncie rzeczy
                zabrania wykorzystania kultury, języka, symboliki góralskiej w czasie mszy.

                Pisze, że „nie powinno się używać w liturgii popularnych góralskich melodii,
                które nie zawsze pasują do religijnego tekstu i sakralnej przestrzeni”. Dla
                mnie problem zaczyna się, kiedy pasują.

                Wiele pięknych kolęd, śpiewanych w okresie świąt Bożego Narodzenia, ma góralski
                rodowód - choćby „malućki, malućki”.

                Wiele góralskich nut oddaje wielokrotnie lepiej świąteczną metafizykę, niż
                półgodzinne kazanie księdza.

                Trudno ludziom zakazać modlitwy w języku ich ojców i dziadów. Jeżeli górale na
                święta ubierają się w swoje stroje, śpiewają po góralsku kolędy i modlą się w
                gwarze, to znak, jak bardzo ta wiara wrośnięta jest w ich życie.

                Nie sądzę, aby Pan Bóg chciał, by przychodzili do niego - jak do urzędu - w
                marynarkach i krawatach, z modlitwą napisaną poprawną polszczyzną.

                Arcybiskup Dziwisz, jak nikt inny, wie o tym najlepiej - jest w końcu rodowitym
                góralem. Wygląda na to, że list metropolity spotkał się na Podhalu z kompletnym
                brakiem zrozumienia.

                Ojciec Święty zapytał niegdyś swojego sekretarza: czy ty się, Stasiu Dziwisz,
                nie dziwisz? To pytanie, wielokrotnie cytowane przez media, obiegło cały świat.

                Nikt nie wie, jaka padła odpowiedź. I czy w ogóle była.
              • dialektolog Re: ps 31.12.05, 13:17
                szwager_z_laband napisał:

                > :)
                >
                > No to dziynkuja zes nom to wyklarowou jako Ty to widzisz. A niy mosz takich
                > mysli ize na ta odpowiedz kery ci pado - umywosz ryncy po tym cos namodziou?


                Jo jes uczony od literek i głosek.
                Jo już jesiyniom 2004 r. publicznie godoł, że tłómaczynie na góralski mo felery.
                Przed zebraniem sie uczonych komisyj i listami biskupa.
                Takie jest moje zdanie i jo je podzielom.

                > Tak na powaznie ale
                • szwager_z_laband Re: ps 31.12.05, 13:25
                  Znaczy to ize i ta komisjo bydzie w tym palce tonkac?

                  Dziwisz i komisja zaczli swoje roboty od zuego konca - dyc wez se mie - jo juz
                  pora lot tymu apelowou do slonskich kapelonkow coby sie za tuplikowanie Bibli
                  wziynli. Jak niyma odwagi we kosciele sie o to postarac to tera po tych
                  ekscesach niych zodyn niy dziwi ze ludzie sie bydom buntowac.

                  Dialektolog, mie sie zdowo ize lepiyj pozno niz wcale - Tys bou w tyj komisji i
                  znosz inkszych co w niyj byli
                  • szwager_z_laband Re: ps/ps 31.12.05, 13:30
                    pozostowo jeszcze inkszy aspekt tyj sprawy - pytom sie:

                    "Czi Dziwisz wiyncyj sie martwi o turystow i dudki, czi tyz musiou by sie
                    wiyncyj(jako Goral) tropic zanikaniym goralskyj godki i aby trocha zadbac o
                    kultura goralsko?
                    • dialektolog Re: ps/ps 31.12.05, 13:41
                      szwager_z_laband napisał:

                      > pozostowo jeszcze inkszy aspekt tyj sprawy - pytom sie:
                      >
                      > "Czi Dziwisz wiyncyj sie martwi o turystow i dudki, czi tyz musiou by sie
                      > wiyncyj(jako Goral) tropic zanikaniym goralskyj godki i aby trocha zadbac o
                      > kultura goralsko?

                      Godka
                      • szwager_z_laband Re: ps/ps 31.12.05, 17:47
                        Wszyske te Twoje zdania uwazom za conajmiyj interesujonce - ino niy
                        ta "konsternacja" = czi godka goralsko zaniko czi niy = bo na zicher sie traci.

                        To ze sie niy zapiek(l)osz to je to co Ci sympatiii przisparzo, a co do
                        tyj "Tumaczuki" to niy spokapiouch(??)

                        ps

                        godka z okolic z kerych pochoddzisz trocha znom, i dziwia sie ize nom jom
                        wiyncyj niy forsztelujesz = bo ciekawo mi sie zow(z)dy zdaua ....


                        Powinszowania szczynsliwego i buogosuawinego Nowego Roczka!
                        • dialektolog Re: ps/ps 31.12.05, 18:40
                          szwager_z_laband napisał:

                          >
                          > To ze sie niy zapiek(l)osz to je to co Ci sympatiii przisparzo, a co do
                          > tyj "Tumaczuki" to niy spokapiouch(??)
                          >

                          - Czuję się dotknięta - komentuje opinię RJP Maria Mateja z Zakopanego. -
                          Robiłam ten przekład z wielką starannością i dbałością, mając na uwadze to, żeby
                          nie było przekłamań. Robiłam to honorowo i w najlepszej wierze. Kawał życia temu
                          poświęciłam i nie życzę sobie, żeby mnie ktoś teraz opluwał. Jestem rodowitą
                          góralką, moje pierwsze słowa, jakie wypowiedziałam, były w gwarze. Dobrze ją
                          znam. Rozumiem, że ktoś może być zaniepokojny, ale żeby wyrażać opinię, powinien
                          sam znać gwarę.
                          media.wp.pl/kat,12611,wid,8049954,wiadomosc.html?ticaid=1d1b

                          >
                          > Powinszowania szczynsliwego i buogosuawinego Nowego Roczka!

                          Bóg zapłać. Nawzajem.
                          • szwager_z_laband Re: ps/ps 31.12.05, 18:45
                            Dziynkuja i jeszcze roz dosiego:)

                            a sam na wszelki wypadek couke:

                            Góralska biblia budzi kontrowersje

                            Polskapresse 06:45



                            Rada Języka Polskiego ma zastrzeżenia do niektórych tłumaczeń biblijnych
                            (fot. GK)


                            Zaniepokojenie poziomem niektórych tłumaczeń biblijnych, w tym m.in. Nowego
                            Testamentu na gwarę góralską autorstwa Marii Matei z Zakopanego, wyraziła Rada
                            Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk w liście do Episkopatu Polski. Jej
                            zdaniem, niektóre z nich (chodzi także o tłumaczenia Pisma Świętego na slang
                            młodzieżowy i gwarę śląską) to w wielu przypadkach pomysły wątpliwej jakości.
                            Nieumiejętnie wykonane szkodzą tekstom uznawanym przez chrześcijan za święte.

                            Błędne rozwiązania




                            REKLAMA Czytaj dalej





                            Rada Języka Polskiego ma także zastrzeżenia do tłumaczenia ewangelii na gwarę
                            góralską Marii Matei z Zakopanego. Zdaniem ekspertów znalazły się w niej błędne
                            rozwiązania językowe. Za przykład podali cytat z Ewangelii św.
                            Łukasza: "kawalerze, godom ci - wstoń!". Powinno być "chłopce",
                            ponieważ "kawaler" to "zalotnik" - stwierdzili naukowcy. Ich zdaniem,
                            nieprzemyślane tłumaczenia szkodzą gwarze. - Takie zabiegi nie przysłużą się
                            ani ewangelizacji, ani szacunkowi dla regionalizmów i gwar - podkreślają.

                            - Czuję się dotknięta - komentuje opinię RJP Maria Mateja z Zakopanego. -
                            Robiłam ten przekład z wielką starannością i dbałością, mając na uwadze to,
                            żeby nie było przekłamań. Robiłam to honorowo i w najlepszej wierze. Kawał
                            życia temu poświęciłam i nie życzę sobie, żeby mnie ktoś teraz opluwał. Jestem
                            rodowitą góralką, moje pierwsze słowa, jakie wypowiedziałam, były w gwarze.
                            Dobrze ją znam. Rozumiem, że ktoś może być zaniepokojny, ale żeby wyrażać
                            opinię, powinien sam znać gwarę.

                            Mam mieszane uczucia

                            Profesor Stanisław Hodorowicz, autor słownika gwary góralskiej, czytał przekład
                            Marii Matejowej i jak mówi, ma mieszane uczucia na temat tego typu przekładów. -
                            Nie zrobiono w nim czegoś, co budziło by kontrowersje z punktu widzenia
                            etycznego, tekst nie razi. Jest w miarę poprawny, choć zawiera określenia
                            dyskusyjne, pewne nieścisłości. W moim przekonaniu nie oddaje jednak filozofii
                            i ducha góralskiego, co jest niezwykle ważne. Nie jest to też tłumaczenie,
                            które stara się oddać ducha Pisma Świętego. A jest to jedna znajważniejszych i
                            najtrudniejszych rzeczy, z jaką przychodzi się zmierzyć tłumaczowi. Za każdym
                            słowem w biblii kryje się przecież wielki sens, wielka filozofia i głębia.

                            Jej przekład nie jest zwykłym tłumaczeniem słowo za słowo. Dlatego do tego typu
                            tłumaczeń trzeba podchodzić bardzo ostrożnie, żeby nie wypaczyć ich sensu. To
                            wielkie zadanie i wielka odpowiedzialność. Trzeba znać gwarę góralską, myśleć
                            po góralsku, co jest dzisiaj rzadkie i być po trochu lingwistą, biblistą, aby
                            dokładnie przekazać sens tych słów, jakże przecież niejednoznaczych w wielu
                            przypadkach. To ogromne wyzwanie i zadanie życia. Dlatego tego typu tłumaczenia
                            są moim zdaniem po części ułomne.

                            I mam mieszane uczucia, czy należy ich dokonywać. Andrzej Gąsienica-Makowski,
                            starosta tatrzański uważa przekład Marii Matei za wartościowy. - Na pewno się
                            pan Bóg nie pogniewa, jeśli się pismo święte przetłumaczy. Ci którzy nie znają
                            gwary, nie znają ducha góralskiego mogą mieć zastrzeżenia. My w Związku u
                            Podhalan czytaliśmy ewangelię po góralsku i wszyscy ją rozumieli. Uważam, że
                            jest to sposób, żeby przybliżyć góralom pismo święte, żeby dzięki gwarze było
                            ono bardziej nasze, bardziej do nas przemawiało. To jest promowanie gwary,
                            promowanie biblii. Uważam, że wierze to nie zaszkodzi. W dodatku to wartościowa
                            dokumentacja współczesnej gwary góralskiej.

                            Biskupi i bibliści nie krytykowali

                            Ksiądz Mirosław Drozdek, kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na
                            Krzeptówkach w Zakopanem broni przekładu Marii Matei. - Czytałem opinie na
                            temat przekładu pisma świętego na gwarę śląską. Z tego co wiem do tej pory
                            Pismo Święte przetłumaczono na gwarę kaszubską, śląską i naszą gwarę góralską.
                            Uważam, że pomiędzy tymi przekładami jest ogromna różnica. Być może
                            rzeczywiście w tłumaczeniu na gwarę śląską użyto niepotrzebnie słownictwa
                            żargonowego, czy też niektóre fragmenty źle zinterpretowano. Ale nie można tego
                            w żadnym przypadku porównywać do przekładu Pisma Świętego na gwarę góralską.

                            Tutaj, aby skonsultować wynik tłumaczenia wysłano je do biskupów polskich i
                            biblistów. Połowa z nich odpowiedziała na prośbę o konsultację. Jak do tej pory
                            nie ma ani jednej negatywnej opinii na temat przekładu Pisma Świętego na gwarę
                            góralską. Autor przekładu wyraźnie przecież zaznacza, jaki jest cel jego pracy.
                            Chodzi przecież o to, aby pokazać obecnemu młodemu pokoleniu górali religijne
                            słownictwo w ich gwarze. To bardzo ważne aby umieli mówić na tematy religijne -
                            podkreśla.

                            Robert Miśkowiec
    • szwager_z_laband Re: Profesorowie interweniuja;-) 12.01.06, 06:52
      15 stycznia w białodunajeckim Ośrodku Kultury odbędzie się konferencja na temat
      tłumaczenia Pisma świętego na gwarę podhalańską. Udział wezmą m.in.: Maria
      Matejowa (autorka przekładu), prof. dr hab. Józef Kąś (językoznawca, UJ), o.
      prof. dr hab. Tomasz Maria Dąbek (biblista, PAT), dr Agnieszka Heszen (filolog,
      UJ), ks. dr hab. Stanisław Bafia – (PAT), o. dr Wojciech Kleofas Gródek (PAT),
      prof. dr hab. Czesław Robotycki (etnolog, UJ), Franciszek Bachleda Księdzularz
      (autor przekładu psalmów na gwarę góralską). Szczegółowy plan spotkania podamy
      niebawem.

      No i nasz dialektolog tysz tam bydzie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka