szwager_z_laband
11.03.06, 19:43
Czy jeśli codziennie Polak spotyka się z Czechem, to znaczy, że zna czeski? -
Nie - twierdzą tłumacze i dodają, że nieznajomość języków prowadzi do
kłopotliwych sytuacji. Zachęcają do pilnej nauki
Dr inż. Jarosław Pasieka ze Świętoszówki, tłumacz przysięgły języków
czeskiego i słowackiego, mówi, że języki te są rzeczywiście bardzo podobne do
języka polskiego. To podobieństwo bywa jednak dosyć niebezpieczne. - Polacy
oburzali się, że słowaccy pogranicznicy mówią do nich "won". Tymczasem w
języku słowackim to słowo oznacza "na zewnątrz". Z kolei Czesi dziwią się, o
co chodzi Polakom, gdy ci używają słowa "panna". Dla nich to dziewica - mówi
dr inż. Pasieka.
Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie postanowił zorganizować
kurs języka czeskiego dla biznesmenów. Parę dni temu na pierwsze spotkanie
przyszło kilkadziesiąt osób. Przekonani, że znają język, chcieli go tylko
podszlifować. Okazało się, że niewiele potrafią.
- Co innego jest zamówić smażony ser w czeskiej restauracji, a co innego
rozmawiać z kontrahentami o umowach, odsetkach, fakturach i procentach.
Trzeba najpierw wiedzieć, że komputer to poe~tae, a poe~tat to wcale nie
znaczy przeczytać, ale liczyć - mówi Ewa Gołębiowska, szefowa Śląskiego Zamku
Sztuki i Przedsiębiorczości.
Biznesmeni postanowili pilnie uczyć się języka. Kurs będzie trwał najbliższe
cztery miesiące, wykładowcy będą do nich dojeżdżali z Czeskiego Cieszyna. To
jednak jeden z nielicznych kursów czeskiego organizowany na Podbeskidziu i
Śląsku Cieszyńskim. Tutejsze szkoły językowe zapraszają przede wszystkim na
kursy popularniejszych języków, takich jak: angielski, niemiecki, hiszpański,
włoski czy francuski. Nie organizują nauki czeskiego i słowackiego, bo mało
kto chce się ich uczyć. Odsyłają do bielskiej Akademii Techniczno-
Humanistycznej. - U nas tych języków uczą się tylko studenci, nie
organizujemy kursów dla osób z zewnątrz - mówi jednak Leszek Zaporowski,
rzecznik prasowy ATH.
W Bielsku-Białej kurs języka słowackiego dla biznesmenów i bezrobotnych
prowadzi również Fundacja Rozwoju Miasta.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3205159.html