Dodaj do ulubionych

obecny los kobiet w Iraku

04.07.06, 07:22
Wielkie przegrane irackiej wojny
Po trzech latach od rozpoczęcia amerykańskiej inwazji kobiety właściwie
zniknęły z ulic Basry
Kiedyś mogły robić kariery, odsłaniać twarze, prowadzić samochody. Teraz
mężczyźni pozamykali je w domach i podporządkowali swoim prawom. Irakijkom
obalenie Saddama nie przyniosło upragnionego wyzwolenia, lecz przekonanie, iż
wolność jest zarezerwowana tylko dla mężczyzn.
Po trzech latach od rozpoczęcia amerykańskiej inwazji kobiety właściwie
zniknęły z ulic Basry. Prawa, jakimi cieszyły się niegdyś Irakijki, budząc
zawiść innych mieszkanek Bliskiego Wschodu, zostały obalone przez wojujący
islam, którego rola nad Tygrysem i Eufratem stale rośnie. Jak Irak długi i
szeroki, wszędzie dyskryminacja kobiet przybiera na sile.


fot. AP

Wielu z nich ogolono głowy, tylko za to, że odmówiły noszenia chusty. Inne
oberwały kamieniami, bo ośmieliły się zrobić makijaż. Jeszcze inne zostały
porwane i zamordowane za czyny określane wspólnym mianem „nieodpowiednie
zachowanie”. Powstanie skierowane przeciwko słabemu i z trudem zarządzanemu
państwu oddało faktyczną władzę w ręce ekstremistów, którzy uważają, że
kobiety nie powinny mieć nic do powiedzenia.

W południowym Iraku, okupowanym przez Brytyjczyków, będącym domeną bojówek
Muchtady al Sadra, sytuacja Irakijek jest zdecydowanie najgorsza. W tej
strefie zmusza się je do ciągłego przebywania w domu, a jego mury mogą
opuszczać jedynie w chustach, do tego w towarzystwie męża lub ojca. Za
włożenie dżinsów kobiecie grozi tu kara śmierci.

Doktor Kefaya z Basry pracowała kiedyś w szpitalu w miasteczku uniwersyteckim
na oddziale kobiecym i dziecięcym. Wkrótce po wkroczeniu do Iraku wojsk
koalicji zaczęła otrzymywać pogróżki od ekstremistów, ale nie zwracała na nie
uwagi i dalej robiła swoje. Aż pewnego dnia do szpitala wszedł jakiś
mężczyzna i ją zabił. „Obok doktor Kefayi na tak zwanej liście śmierci
figurowało jeszcze pięć innych nazwisk” – opowiada Eman Aziz, jedna z
pierwszych kobiet, które odważyły się przełamać zmowę milczenia. – Wszystkim
im grożono: »Jeśli nadal będziesz pracować, to cię zabijemy« – słyszały”.

Ale większość Irakijek jest zbyt zastraszonych, żeby się skarżyć. Obawiają
się, że wkrótce nie będą miały już żadnych praw. Niektóre z nich zdobyły się
jednak na odwagę i nie bacząc na niebezpieczeństwo zaczęły mówić.

Doktor Kefaya to tylko jedna z wielu czynnych zawodowo kobiet, jakie straciły
życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. W wywiadzie dla dziennika „The
Independent”, udzielonym w pobliżu dawnego pałacu Saddama w centrum Basry
Eman Aziz wymienia nazwiska kolejnych ofiar. Od czasu rozpoczęcia inwazji
zabito już trzy z jej uniwersyteckich koleżanek.

„Moja przyjaciółka Sheda i jej siostra zostały zamordowane – opowiada. –
Pewnego dnia wracały do domu wraz z dwiema innymi kobietami. Wszystkie cztery
zostały zabite. Tak jak moja przyjaciółka Lubna. Zabito ją na oczach jej
narzeczonego – jemu przestrzelono ramię”. Zginęły także dwie siostry Aziz.
Pracowały w pralni mieszącej się w piwnicach pałacu w Basrze. Kobieta
opowiada o tym bez emocji, automatycznie. Rękoma wykonuje gest, aby pokazać,
jak skończono z jej siostrami.

Pod rządami Saddama kobiety odgrywały bardzo nieznaczną rolę w życiu
politycznym kraju. Ale pracownice uniwersytetu i bizneswomen mogły podróżować
samodzielnie po całym Iraku, a ich córki miały prawo studiować na uczelni
razem z chłopcami. Dziś nawet najbardziej wyemancypowane kobiety czują się
zalęknione.

Arij al Soltan, 27-letnia producentka telewizyjna, dziś na uchodźstwie,
tłumaczy: „Kobietom na południu żyje się o wiele gorzej niż kiedyś. Mam za
złe Brytyjczykom, że nie stać ich na bardziej stanowcze działania, by je
chronić”. 37-letnia Sayida Haun Alebadi, która podobnie jak Aziz pogodziła
się z noszeniem chusty, mówi: „Kobiety są tu mordowane. Ci, którzy za tym
stoją, mają zawsze to samo usprawiedliwienie. Ich zdaniem te kobiety są złe,
dlatego trzeba je zabić”.

Im bardziej nasilają się w Iraku działania powstańcze, tym straszniejszy
staje się los kobiet odważających się sprzeciwić islamskiej ortodoksji.
Wydaje się coraz to nowe religijne zarządzenia zabraniające im prowadzić
samochód lub wychodzić samym na ulicę. Policja rekrutująca wielu islamskich
fanatyków nie ma ochoty bądź nie potrafi skutecznie przeszkodzić
fundamentalistom.

„Po upadku reżimu ekstremalne partie religijne wyszły na ulice i zaczęły
grozić kobietom. I chociaż są w mniejszości, kontrolują najważniejsze
stanowiska we władzach. Innymi słowy, podporządkowały sobie całą Basrę” –
wyjaśnia Alebadi.

Dziś pojawienie się na ulicy bez męskiego towarzysza oznacza dla Irakijki
wielkie ryzyko. Kobieta może zostać zaatakowana, poniżona, a nawet porwana.
Dziennikarka Shatta Karim opowiada: „Pewnego dnia prowadziłam samochód, gdy
nagle ktoś uderzył we mnie tak, że wypadłam z szosy. Jeśli kobieta siada za
kierownicą, uważa się, że dopuszcza się pogwałcenia praw mężczyzn”.

Istnieje obawa, iż nowe ustawodawstwo usankcjonuje nakazy ortodoksyjnego
islamu. „Zgodnie z muzułmańską religią, jeśli umiera mężczyzna, jego majątek
może odziedziczyć tylko krewny płci męskiej – opowiada Aziz. – Po wojnie
iracko-irańskiej było u nas tak wiele wdów i sierot, że Saddam zmienił to
prawo, pozwalając kobietom i dzieciom dziedziczyć spadek po zmarłym. Dziś
przywrócono dawne ustawodawstwo”.

Alebadi oblicza, że w Basrze w wyniku ciągłych konfliktów owdowiało już
prawie 70 procent kobiet. „Na rogach ulic wszędzie zobaczyć można wdowy
proszące o jałmużnę” – mówi. Zdaniem optymistów fakt, iż 25 procent
prowincjonalnej rady stanowią kobiety, świadczy o tym, jak dobrze wiedzie się
teraz Irakijkom. Jednak mieszkanki Basry tłumaczą, że jest to tylko zasłona
dymna. Bowiem żadna z pań, którym uda się zdobyć stanowisko w regionalnych
władzach, nie jest w stanie przeforsować zmian w prawie.

Wystarczy przyjrzeć się ulicom miasta, by się o tym przekonać. Ściany
budynków oklejono plakatami promującymi nową konstytucję. Twarze kandydatek w
wyborach zostały zamalowane, a ich zdjęcia opatrzono komentarzem: „Kobietom w
polityce – nie!”.

Aziz wyjaśnia: „Irakijki, które dostały się do rady naszej prowincji, miały
wiele marzeń. Powiedziano im jednak: »Z całym szacunkiem, jedno jest pewne –
wy o niczym nie macie pojęcia. Polityka to świat mężczyzn. Wasze zdanie jest
ciekawe, ale się nie liczy«. I tak radne muszą ograniczać się do podpisywania
dokumentów przygotowanych przez mężczyzn. Mamy kobiety we władzach, ale są
one całkowicie tej władzy pozbawione”.

wiadomosci.onet.pl/1344760,2678,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • ballest Re: obecny los kobiet w Iraku 04.07.06, 07:53
      No wlasnie, to je ta demokracja, ktora przyniosla amerykanska-polsko-brytyjska
      inwazja.
      Kiedys w Iraku zylo sie o wiele lepiej, jak go nie okupowano i on byl naprawde
      na drodze do demokracji, bo np. kobiety mialy duzo wiecej praw jak w sasiednich
      krajach.
      Z okupantami wrociou konserwatywny Islam do Iraku a juz sie wydawalo, ze to
      moze byc mozliwe w Iranie ale nie w Iraku, ale USA, Polska czy W.B. staly sie
      poüprzez swoja bezradnosc glownymi kolumnami zacofanego islamu.
      Jak by USA pozwolily Irakijczykom na eksporty ropy to bylby Irak nie czym jest
      dzisiaj, czyli szkola TERRORYZMU, tylko modernym panstwem.
      • alojs Re: obecny los kobiet w Iraku 04.07.06, 12:10
        JA Ja slonecko te moslemki to mozes dziesien razy nawracac na demokracjo
        ja łone tak cy tak zas ta pieronsko "BURKA" łoblecom i som schczynsliwe jak
        dostanom w doma w tromba łod Ahmeda bo Ahmed mo przeca zawsze racyjo tak godo
        jejich Hodscha i poco te uzolynia??
        • ballest Re: obecny los kobiet w Iraku 04.07.06, 12:33
          Tylko Amerykon ich znowu u Achmeda w doma zamknou.
    • sloneczko1 Re: obecny los kobiet w Iraku 05.07.06, 09:16
      tam kobiety też chcą mieć prawo do wolności osobistej a nie niewolnictwa,i
      teraz też uważam ,że amerykanie ,patrząc tylko na zyski zrobili z Iraku to co z
      Iranem kiedyś,czy z Afganistanem
      • ballest Re: obecny los kobiet w Iraku 05.07.06, 09:39
        USA wszyndzie wprowadzajom radykalny ISLAM, takou je PROWDA Suoneczko.
        • sloneczko1 Re: obecny los kobiet w Iraku 05.07.06, 10:00
          sami na siebie kryncom bicz
          • ballest Re: obecny los kobiet w Iraku 05.07.06, 17:09
            SUONECZKO - D A N K E !!!!!
            To cauy czas tu piszam, nie tylko na nich ale na wszystkich NOS!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka