Dodaj do ulubionych

Wybitne postacie Gornego Ślonska

09.08.09, 12:09

Wybitne postacie Górnego Śląska
Górnośląskie Dziedzictwo to wspólny wysiłek wielu pokoleń wybitnych
ludzi, którzy się tutaj urodzili lub, nie pochodząc ze Śląska,
darowali mu jednak swoje talenty, żyjąc i pracując na tej ziemi. To
właśnie ta kraina wydała tak znaczną grupę noblistów i stąd pochodzi
wielu ludzi, którzy przyczynili się do rozwoju cywilizacji.
Współcześni mieszkańcy Śląska wciąż mało znają ten wielki dorobek
przodków i wciąż wybitne postacie, które się tu urodziły i pracowały
są dużo lepiej znane i cenione w dalekim świecie niż w swoich
rodzinnych stronach.

Przywróćmy pamięć tym, których dokonań jesteśmy spadkobiercami aby
uzmysłowić sobie wielkość i różnorodność naszego górnośląskiego
dziedzictwa kulturowego.

Karol GODULA
Eva von TIELE-WINCKLER
Franz Xaver Graf von BALLESTREM
Friedrich Wilhelm GRUNDMANN
Friedrich Graf von REDEN
Franz von WINCKLER
August KISS
Gustav FREYTAG
Horst BIENEK
Joseph Freiherr von EICHENDORFF
Theodor Erdmann KALIDE
Jerzy BOCK
Wenzel SCHERFFER von SCHERFFENSTEIN
John BAILDON
Joanna Schaffgotsch von Schomberg-Godulla
Ignatz Hakuba
Janosch
Joseph Xaver ELSNER
Leo SCHENDZIELORZ
Thomas MYRTEK
Vincent Lucas MRZYGLÓD
Christoph Scheiner
Alfred Arnd
Peregrinus von Ratibor
Nikolaus von Cosel
August SCHOLTIS
Bartolomäus Galli
Georg von Giesche
Adolf Magnus Graf von Hoym
Eduard Schnitzer (Emin Pasza)
Theodor Kaluza
Wilhelm Martin Kutta
Wacław Olszak


www.gornoslaskie-dziedzictwo.com/index.php?action=ludzie


Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 12:52
      z tych to zech chyba jeszcze niy suyszou o tym Hakubie
      • szwager_z_laband ps 09.08.09, 13:01
        "Ta historia ma kilka początków. Jeden miał miejsce 10 lat temu w
        Suchej Górze, dzielnicy Bytomia znanej z nieczynnej kopalni
        dolomitu. Tutaj mieszkają pan Jerzy i pani Elżbietą. Ich dom
        wyróżnia z otoczenia bajeczny ogród pełen kwiatów, głazów, starych
        lemieszy, wiklinowych koszy, drewnianych rzeźb. Pewnego razu, gdy
        pan Jerzy pielęgnował swój skalnik, usłyszał zza płotu: - Nie
        chciałby pan tego? - pytało go dwóch umorusanych złomiarzy. Na
        zdezelowanym wózku wieźli kamienne popiersie wysokie na 1,5
        m. "Pięknie by wyglądało na moim skalniaku" - pomyślał pan Jerzy i
        zapytał, ile cacko kosztuje. Cacko jak to cacko - w rękach
        miłośników tanich win okazało się niedrogie. Za dwie półlitrówki pan
        Jerzy stał się właścicielem cacka, złomiarze za dodatkowe piwo
        ustawili kolosa na szczycie głazów. - Odtąd to prawdziwie
        dionizyjski ogród - mawiał pan Jerzy i pokazywał swoim gościom
        Bachusa, bo tak nazwał popiersie. Imię pasowało idealnie do głowy z
        dziwaczną koroną, którą tworzy wianek kufli od piwa, a wieńczy
        butelka."



        "Najokazalsza stanęła przy ulicy Jainty 26, w samym sercu miasta.
        Kamienica miała bogaty wystrój, największymi ozdobami były kariatydy
        i atlanty podtrzymujące wystające części fasady. Na samym jej
        zwieńczeniu pojawiła się tajemnicza głowa w koronie z kufli.
        Oryginalna, jakiej nikt nigdy nie widział. Większość kamienic miała
        podobne rzeźby, powielane w nieskończoność, wykorzystujące do
        odlewów te same formy. Hakuba chciał pokazać swoją nietuzinkowość -
        wszystko miało być jednorazowe i unikalne. Głowa wprowadzała w
        konsternację, bo nie wiedziano, co przedstawia - króla pijaków
        Bachusa, a może samego Hakubę, piwnego króla w Beuthen?"


        couke je sam:

        miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,4209879.html
        • szwager_z_laband Re: ps 20.09.09, 11:53
          boua by to familia?
          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=830&pos=59

          fotka zrobiouech na fridhofie we Laband Zakanauym!
      • bratjakuba Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 15:19
        Pora postaci jest tu trocha kontrowersyjnych.
        1.Kto to jest?-Nikolaus von Cosel


        2. Adolf Magnus Graf von Hoym.
        Oprócz tego,że był mężem słynnej hrabiny Cosel,którą poderwał mu August Mocny a
        w zamian obdarzył dobrami i tytułami niczym się nie zasłużył.
        Po intrygach dworskich sprzedał swoje saksońskie dobra i przeniósł
        się na Śląsk pod opiekuńcze skrzydła Fryderyka.Zajmował się najpierw
        zasiedlaniem niemieckich kolonistów.Podejrzewany był o defraudację
        pieniędzy przeznaczonych na kolonizację.Kiedy zwolniono go z tej posady zaczął
        inwestować w nowo powstający,ślonski przemysł.
        Nazwał swoim nazwiskiem kopalnię i przetwórnię mosiądzu i tyle jego ślonskej sławy.
        Następnie spekulacyjnie sprzedał swoje dobra przemysłowe i osiadł w zakupionych
        za te pieniądze dobrach ziemskich.

        • annak12 Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 16:23
          bratjakuba napisał:

          > Pora postaci jest tu trocha kontrowersyjnych.
          > 1.Kto to jest?-Nikolaus von Cosel

          "Mikołaj z Kożla,ur. pod koniec XIV w. ,zm.po 1443r.,uznany za pierwszego
          niemieckiego autora na Górnym Śląsku.
          W latach 1416-1417 sporządzał na własny użytek różnorodne notatki,które
          zachowały sie do dzisiaj.Są to odpisy kazań,traktaty moralne,rady dla
          rolników,porady medycyny ludowej,opisy zjawisk niebieskich,modlitwy ,piesni
          religijne.Napisał je w trzech jezykach-najwiecej po niemiecku,nastepnie po
          czesku,i po łacinie.
          W jezyku niemieckim pisał kazania,modlitwy ,pieśni kościelne,na ten jezyk
          przełożył spore fragmenty Biblii.Przekład ten uważany jest za najstarszy ze
          znanych.Po łacinie spisywał przysłowia i piesni religijne,w jezyku czeskim
          zapisał najwazniejsze modlitwy i cztery piesni,zapewne do celów
          duszpasterskich.Na uwage zasługują kazania ,w których powoływał się na ludowe
          sląskie legendy i opowiadania;wśród nich znajduje się wiele nieznanych bajek i
          anegdot.spuscizna Mikolaja z Kożla dostarcza wielu interesujacych wiadomosci na
          temat życia i mentalnosci ówczesnego społeczeństwa górnoślaskiego,a co
          najwazniejsze ,daje pojecie o tym ,jak wówczas w regionie układało się
          współżycie ludnosci słowiańskiej i niemieckiej.Rekopisy są przechowywane w
          bibliotece Uniwersyteckiej we wrocławiu."

          to urywek z "Ślązacy od czasów najdawniejszych do współczesności"
          • sloneczko1 Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 17:05
            a sam zaś piszom,że Mikołaj z Koźla pisoł po polsku;)

            www.wiadomosci24.pl/artykul/mikolaj_z_kozla_93639-1--1-a.html
            • szwager_z_laband Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 17:35
              to piszom gupoty bo to bouo jak juz to po slonsku!

              co uczciwszy badacz powiy dzisiej najwyzyj ze to bou dialekt slonski
              polskego - ale to je smiyszne, to boua ajnfach slonsko godka.

              tosz to je tyn co szkryflou i zberezne rzeczy - dziouchy wy tego
              poczytac niy dostaniecie!!

              :)
              • annak12 Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 17:57
                „Żałoby na pannę”


                Chczy ia napannu zalowacz ===== Chcy ja na pannu żałować
                nyechczyalat my trochy dacz ===== nie chciała mi trochy dać
                memu kony ofsa ==============memu koni owsa.

                Mnysslyty panno bych byl mal ===Mniszli ty, panno był mał,
                vm=|net wissy iako skal =======u mniet wisi jako skal
                nossyk przybyedrzyczy ====== =nożyk przy biedrzycy.

                Rossy | panno swyeczyczku ==== Rozżży, panno, świecyczku
                przysuczywa dratwiczku ======= przysuczywa dratwiczku,
                yako | pyrwe bylo =========== jako pirwe było.

                Napissane perzynye ========== Na pisane pierzynie
                damy sobye dowole | ==========damy sobie do wole
                pywa ymedu =============== piwa i miedu.

                Rozzy panno kahanecz ======Rozżży, panno, kahaniec
                ohledawa kned wanecz ===== ohledawa hned wianiec
                gyesscze lige cza ==========jeszcze li je cał

                Aktorak mozye czal byczy =====A ktorak może cał byci,
                dala stim gy starhaczy =======dałaś z tym ji starhaci
                kto pirwe przybyehl ======== kto pirwe przybiehł.

                Mnysly panno bich bil slep =====Mniszli, panno, bych był ślep,
                wderzym ya kyem wkerz ======uderzym ja kijem w kierz,
                wysze=|nu zagyecze: ========wyżenu zajece.

                dyć sam już boła godka:)
                forum.gazeta.pl/forum/w,34281,93478829,0,Kto_to_napisol_.html?s=0
                • szwager_z_laband Re: Wybitne postacie Gornego Ślonska 09.08.09, 18:00
                  ale zes je zberezno:))
        • szwager_z_laband niy do dziouchow! 09.08.09, 17:52
          szkryflou tak:

          "Chcy na pannu żałować, Nie chciała mi trochy dać, Memu koniu
          owsa...".

          (Pełno w niej nieprzyzwoitych aluzji, przesłoniętych dla niepoznaki
          słowami neutralnymi - np. "kierz" (krzak) zamiast "kiep" (członek).
          Powstała najprawdopodobniej na bazie erotyku żakowsko-waganckiego,
          jednakże dotąd nie odnaleziono jej łacińskiego pierwowzoru)

          komu jak komu, ale BratowiJakuba tego chyba cytowac niy musza;)
          • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:02
            Chcy ja na pannu żałować,
            Nie chciałat' mi trochy dać
            Memu koni owsa.

            Mniszli ty, panno, bych był mał?
            U mniet' wisi jako *skal
            Nożyk przy biedrzycy.

            Rozżży, panno, świecyczku,
            Przysuczywa dratwiczku,
            Jako pirwe było.

            Na pisane pierzynie
            Damy sobie do wole
            Piwa i miedu.

            Rozżży, panno, kahaniec,
            Ohledawa hned wianiec,
            Jeszczeli je cał.

            A ktorak może cał byci,
            Dałaś z tym ji starhaci,
            Kto pirwe przybiehł.

            Mniszli, panno, bych był ślep?
            Uderzym ja kijem w kierz,
            Wyżenu zajece.



            Objaśnienia

            cantilena inhonesta (łac.) - piosenka nieprzystojna.
            żałować - skarżyć się.
            mniszli - czy sądzisz.
            skal - odczyt niepewny (możliwe też: skarb).
            przy biedrzycy - przy biodrze.
            rozżży świecyczku - zapal świeczuszkę.
            przysuczywa dratwiczku - przędźmy dratewkę.
            pirwe było - dawniej bywało.
            na pisane pierzynie - na zdobionej, wzorzystej pierzynie.
            miedu - miodu.
            kahaniec - lampka, świecznik.
            ohledawa hned wianiec - oglądajmy zaraz wianek.
            jeszczeli je cał - czy jeszcze jest cały (nie naruszony).
            ktorak - jak, jakże.
            starhaci - stargać, potargać.
            kierz - krzew, krzak.
            wyżenu zajece - wygonię, wypędzę zające.
            • annak12 Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:16
              "rozżży świecyczku - zapal świeczuszkę. "

              "porożygać świyczki",jeszcze tak rzondzom
              • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:17
                rozrzygac mosz na mysli(?)
                • annak12 Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:31
                  spotkałach -"rożygać",
                  www.isibrno.cz/~malczyk/slownik.htm#r
                  • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:36
                    kole Anabergu godali(godajom?) tysz w tym synsie rozrzourzac'
                    • annak12 Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 18:58
                      szwager_z_laband napisał:

                      > kole Anabergu godali(godajom?) tysz w tym synsie rozrzourzac'

                      ;) tam goudali(goudajom) ;)))
                      mnie se zdou ,iże "rozrzourzać" barzi odnosiouo se do ognia
                      • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 19:00
                        dyc couki czos o jakim tam ogniu godomy:))
                        • bratjakuba Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 19:19
                          Moje pytanie ,kto to Nikolaus aus Cosel było postawione trocha przewrotnie.Pora
                          miesiyncy tymu ech sam pisoł szyroko,że sie udało odcyfrować tyn frywolny
                          dokument swiadczoncy o tym,że na Ślonsku fraszka pojawiyła sie chrubo przed
                          Kochanowskim.Wtedy to nie znejdło żodnego oddzwiynku.
                          Pewnie i Nicolaus aus Cosel jeszcze tak opisany jak to podała Anna żodnymu by
                          sie nie skojarzył z Mikołajym z Kożla.

                          Mikołaj z Koźla jest jednym z najbardziej zasłużonych dla kultury synów ziemi
                          śląskiej, który pisał wiersze w języku polskim na długo przed Rejem i
                          Kochanowskim. Dlatego jego imię, obecnie zupełnie zapomniane, godne jest
                          upamiętnienia.

                          Dziynki przypadkowym zbiegom okoliczności dysponuja szeregym dokumentow,kiere to
                          powyższe zdanie potwierdzajom

                          Ryszard Ligacz w swej pracy o uczonych pochodzących ze Śląska Opolskiego
                          uważa istnienie szkoły parafialnej w Koźlu za pewne i datuje jej założenie na
                          1329 r. Szkolnictwo śląskie znajdowało się podówczas pod pilnym nadzorem biskupa
                          wrocławskiego Nankera, zaś synod kaliski w 1357 r. przypomniał o obowiązku
                          pielęgnowania języka polskiego w szkołach i w kościele. Wcześniejsze synody,
                          wrocławski z 1248 r. i łęczycki z 1285 r. nakazały kapłanom w każdą niedzielę i
                          w święta wyjaśniać i odmawiać podczas sumy Skład Apostolski, Ojcze Nasz i
                          Zdrowaś Mario w języku polskim. Wydane w 1475 r. przez pierwszego drukarza
                          wrocławskiego Kaspra Elyana Statuta synodalia Conradi episcopi Wratislaviensis
                          zawierały polskie teksty tych modlitw, jako oficjalne wzory dla ludności miejscowej.

                          A na zakończynie trza dodać,że jak zwykle jak sie godo o tak odległych czasach
                          to zazwyczaj som co najmnij dwie prowdy.

                          Lit: Fremde Einflüsse auf das Kunstdrama der schlesischen Tragiker im 17.
                          Jahrhundert.by Ryszard Ligacz

                          Ryszard Ligacz.Uczeni Śląska Opolskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim w XV wieku.
                          • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 19:27
                            "Mikołaj z Koźla jest jednym z najbardziej zasłużonych dla kultury
                            synów ziemi
                            śląskiej, który pisał wiersze w języku polskim ..."

                            "Dziynki przypadkowym zbiegom okoliczności dysponuja szeregym
                            dokumentow,kiere to
                            powyższe zdanie potwierdzajom"

                            ciekawych je w jaki sposob i jake dokumynty potwierdzajom polskosc
                            odniego tekstu(???!)


                            Jako ciekawostka powia ze tyn "zberezny tekst" bou w orginale
                            zamazyny czerniduym - ajnfach bou za zberezny.
                            • bratjakuba Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:02
                              szwager_z_laband napisał:

                              > "Mikołaj z Koźla jest jednym z najbardziej zasłużonych dla kultury
                              > synów ziemi
                              > śląskiej, który pisał wiersze w języku polskim ..."
                              >
                              >
                              >
                              > ciekawych je w jaki sposob i jake dokumynty potwierdzajom polskosc
                              > odniego tekstu(???!)
                              >
                              >
                              > Jako ciekawostka powia ze tyn "zberezny tekst" bou w orginale
                              > zamazyny czerniduym - ajnfach bou za zberezny.


                              Ty byś chcioł aby było napisane,że to jest po ślonsku ale takigo jynzyka nie było.To som zdania z poważnej literatury a tam sie godo najwyżyj o Wasserpolnisch.
                              Od Łużyc po Spiż t.zw. plebs godoł po polsku w roztomańtych wariantach.Wtedy nie było skodyfikowanej mowy i pisowni.
                              Bez to te najstarsze zdanie z Henrykowa zapisane jest daj ja pobruczam,choc należy przipuszczać,że godało sie pobruszam.
                              W tym czasie też nie było jynzyka nimieckiego.
                              Dowodow nie trza szukać.Jynzyk (archaiczny)Niymcow z Banatu(Rumunia)
                              jest cołkowicie nie zrozumiały dlo wspołczesnych.A choćby jynzyk
                              z Schoenwaldu też ni mo nic wspólnego z dzisiejszym niemieckim.

                              Tekst był napisany przez duchownego dość wysokiej rangi,kiery po latach mog sie wstydzić tego co napisoł w młodości i to zamazoł.
                              Udało sie to odcyfrować dziepro nie downo technikami z kryminologii.
                              Ale tu nie idzie o to co jest napisane ale jak,w jakim jynzyku
                              jest napisane.
                              Jak idzie o żródła literackie to tak sie skłodo,że moj bliski krewny
                              zajmowoł sie tym Mikolajym już 50 lot tymu po polsku i po nimiecku i te żrodła sam cytuja.
                              • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:10
                                tos mi ale nic nowego niy padou - som godosz ze niy boua
                                skodyfikowano godka -
                                • szwager_z_laband ps 09.08.09, 20:20
                                  Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai


                                  to na zicher niyje po polsku.
                                • sloneczko1 Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:21

                                  Bogurodzica tysz niy je polsko yno białorusko
                                  • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:22
                                    jo padou ze jom dzisiej znajom, to zawdziynczajom slonskim knigom.
                                    • sloneczko1 Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:29

                                      bo sam było wiyncyj szkoł to sie niy ma co tymu dziwić
                                      • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:31
                                        do tego sier Poloki w zyciu niy psziznajom ze sie odnos kultury
                                        uczyli
                                • bratjakuba Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:32
                                  Swoje zdanie możesz mieć i noleży je szanować ale wyobroż se,że piszesz rozprawa
                                  po nimiecku i tam używosz zwrotu,
                                  geschrieben in schlesischer mundart.Nie przejdzie przez żodno,powazno redakcja.

                                  Zresztom sam krotki opis inkszego wielkigo Ślonzoka "Pilgrim aus Ratibor".

                                  PEREGRINUS (Pilgrim): Dominikaner, geb. kurz vor 1260 in Oppeln, gest. 8.1. nach
                                  1335 in Breslau (?). - P. gilt als bekannter und beliebter
                                  Predigtschriftsteller, vor allem durch seine Sermones de tempore et de sanctis.
                                  Er trat in Ratibor in den Predigerorden ein. In den Jahren 1305, 1312 und
                                  1322-1327 war er Provinzial der polnisch-ostdeutschen Provinz. In den
                                  Jahren 1318 und l327 wird er als Inquisitor für Krakau und Breslau bezeugt. Er
                                  hatte Beziehungen zu bedeutensten Gelehrten des Ordens.

                                  Po jakymu godoł te swoje kozania?Po ślonsku we Krakowie?
                                  Abo możno umioł ze 7 polskich jynzykow?Jedyn do Oupolo,drugi do Raciborza Trzeci
                                  do Pscyny,czworty do Oswiyncima i tam siodmy do Krakowa.
                                  Świat był wteda dlo zwykłych ludzi prostszy choć gorszy i krotko im sie żyło.
                                  • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 09.08.09, 20:39
                                    a czymu niymiou po slonsku we Krakowie by np godac?

                                    dyc my ich tysz rozumiymy a oni nos. Abo?

                                    Zresztom Krakow bou fest niymiecki a do Czech tysz ino krok.

                                    Ja, we slonskyj godce bouo by poprawnie to nazwane/ poprawnie
                                    szkryfninte we powaznych i uczciwych pracach naukowych(!), a to ze
                                    polske abo niymiecke uczone majom nacjonalistyczne zboczynie w tyj
                                    kwesti to niyma nic nowego. Jo sie ino nerwuja jak Slonszoki tego
                                    niy widzom ...
                                    • szwager_z_laband ps 09.08.09, 20:40
                                      i niy zapominej ze mieli my powionzania koscielne ze Krakowym, ale i
                                      kultura we Krakowie boua niymiecko!
                                      • sloneczko1 Ernest Wilimowski 09.08.09, 21:18



                                        Ernest Otton Wilimowski (ur. 23 czerwca 1916 w Katowicach, zm. 30
                                        sierpnia 1997 w Karlsruhe), piłkarz pochodzący z mniejszości
                                        niemieckiej Katowic (sam o sobie mówił, że jest Ślązakiem).
                                        Reprezentant Polski i Niemiec, przeszedł do historii mistrzostw
                                        świata jako pierwszy strzelec czterech bramek w jednym meczu w
                                        turnieju finałowym.

                                        Grał na pozycji lewego łącznika. Dysponował bardzo dobrym
                                        dryblingiem oraz znakomitą skutecznością strzelecką. Był
                                        wychowankiem niemieckiego 1. FC Katowice, następnie w wieku 17 lat
                                        przeszedł do Ruchu Wielkie Hajduki(Chorzów, 1934-1939). Doskonale
                                        wkomponował się w dotychczasowy styl gry zespołu aktualnych mistrzów
                                        Polski, któremu ton nadawali ówcześni reprezentanci: Teodor Peterek
                                        i Gerard Wodarz, a sam stał się niezastąpionym filarem,
                                        najsłynniejszego w historii klubu, ataku "Niebieskich". Z Ruchem
                                        świętował cztery tytuły mistrza Polski (1934-1936 i 1938); w 86
                                        meczach strzelił 112 bramek, był królem ligowych strzelców w 1934 i
                                        1936, przewodził także tabeli strzelców w przerwanym sezonie 1939.
                                        21 maja 1939 w meczu ligowym z Union-Touring Łódź zdobył 10 bramek
                                        (mecz zakończył się zwycięstwem Ruchu 12:1), co do dziś pozostaje
                                        rekordem polskiej ligi.

                                        Podobną skuteczność prezentował w reprezentacji narodowej. W 22
                                        spotkaniach (debiut w 1934 w meczu z Danią) strzelił 21 bramek. Do
                                        historii przeszły przynajmniej dwa mecze Wilimowskiego w kadrze. W
                                        debiucie Polski w finałach mistrzostw świata w 1938 w Strasburgu
                                        zdobył cztery bramki w meczu z Brazylią, a piąta została strzelona z
                                        rzutu karnego podyktowanego po faulu na nim. Popisy strzeleckie
                                        Wilimowskiego wystarczyły jednak tylko do przedłużenia meczu,
                                        Brazylia wygrała po dogrywce 6:5.

                                        Drugim słynnym meczem Wilimowskiego była ostatnia gra polskiej
                                        reprezentacji przed wybuchem wojny. 27 sierpnia 1939 w Warszawie
                                        Polska podejmowała silny zespół węgierski (wicemistrzowie świata z
                                        38). Węgrzy objęli po 33 minutach prowadzenie 2:0; Wilimowski
                                        strzelił w odpowiedzi trzy bramki oraz wywalczył rzut karny, dzięki
                                        czemu mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 4:2.

                                        Po wybuchu II wojny światowej Ernest Wilimowski przyjął obywatelstwo
                                        III Rzeszy i kontynuował karierę sportową. Grał w klubach 1. FC
                                        Katowice (1939-1941), PSV Chemnitz (1940-1941), TSV 1860 Monachium
                                        (1942 - Puchar Niemiec), ponownie Chemnitz, Hameln, Detmold, Kassel,
                                        Augsburg, Offenburg, Singen, VfR Kaiserslautern oraz Kehl. W latach
                                        1941-1942 zaliczył 8 występów w kadrze narodowej Niemiec; zdobył w
                                        tych meczach 13 bramek. Po wojnie pozostał w Niemczech, na boisku do
                                        1959; w PRL został potępiony i skazany na zapomnienie.
                                        • sloneczko1 Ernest Pol 09.08.09, 21:26


                                          Ernest Pol, do 1952 i od 1990 Pohl (ur. 3 listopada 1932 w Rudzie
                                          Śląskiej, zm. 12 września 1995 w Hausach, Niemcy), polski piłkarz,
                                          reprezentant Polski, wielokrotny mistrz Polski, trzykrotny król
                                          strzelców polskiej ekstraklasy. Występował na pozycjach napastnika i
                                          pomocnika, nosił przydomki boiskowe Nochal, Yła, Ewa.

                                          Był z wykształcenia technikiem górniczym, a także instruktorem piłki
                                          nożnej. Pierwsze występy piłkarskie zaliczył w klubie Slavia Ruda
                                          Śląska. Lata 1952-1953, wcielony do wojska, spędził w Orle Łódź (w
                                          tamtym okresie pod nazwą Garnizonowy Wojskowy Klub Sportowy). Od
                                          1953 występował w warszawskiej Legii, w ciągu trzech sezonów
                                          zaliczając dwa dublety - tytuł mistrza Polski i Puchar Polski w 1955
                                          i 1956. Jako pierwszy zawodnik Legii został najlepszym strzelcem
                                          ligi w 1954. W 1956 przeszedł do Górnika Zabrze, gdzie w ciągu
                                          kolejnych jedenastu sezonów zdobył dalsze osiem tytułów
                                          mistrzowskich (1957, 1959, 1961, 1963-1967) i jeden Puchar (1965). W
                                          1959 i 1961 ponownie był najlepszym strzelcem ligowym. Liczba
                                          strzelonych przez Pola bramek - 186 w ekstraklasie - jest do dziś
                                          rekordem polskiej piłki nożnej.

                                          Miał bogatą kartę reprezentacyjną. W latach 1955-1964 wystąpił w 46
                                          oficjalnych spotkaniach kadry; grał na igrzyskach olimpijskich w
                                          Rzymie (1960), gdzie w wygranym meczu z Tunezją zdobył pięć bramek
                                          (Polska wygrała 6:1), ale jego popisy strzeleckie nie zapobiegły
                                          odpadnięciu reprezentacji już w fazie eliminacyjnej po porażkach z
                                          Danią i amatorską drużyną Argentyny.

                                          Był jednym z najwybitniejszych polskich piłkarzy po wojnie, cenionym
                                          za umiejętności kreowania gry ofensywnej. Posiadał także zdolności
                                          egzekutorskie, skutecznie wykańczając akcje partnerów; jego atutem
                                          były silne i celne strzały, oddawane z różnych pozycji na boisku i
                                          wyłamujące się ze schematów. Eksperci cyklu Encyklopedia piłkarska
                                          FUJI uznali Pola za najlepszego polskiego piłkarza w 1959, 1961 i
                                          1964.

                                          W ostatnich latach kariery partnerował na boisku przyszłym
                                          gwiazdorom reprezentacji i Górnika Zabrze Szołtysikowi i
                                          Lubańskiemu. Po zakończeniu kariery pozostał w Górniku jako trener,
                                          był asystentem kilku szkoleniowców.

                                          W 1990 na stałe wyjechał do Niemiec (dokąd wcześniej udały się jego
                                          dwie córki i żona), tam też zmarł.

                                          Od 2004 imię Ernesta Pola nosi stadion Górnika Zabrze.
                                          • sloneczko1 Ewald Latacz 09.08.09, 21:45

                                            W tajnym Komitecie Górnośląskim
                                            26 listopada 1918 roku w Katowicach Ewald Latacz doprowadził do
                                            spotkania braci ks. Tomasza i dr Jana Reginków z przedstawicielami
                                            górnośląskich przemysłowców, a 27 listopada wraz z nimi założył w
                                            Rybniku – tajny Komitet Górnośląski, który postulował utworzenie
                                            niepodległej Republiki Górnośląskiej. 2 grudnia wszyscy trzej
                                            spotkali się w Pradze z premierem Karelem Kramářem, starając się
                                            uzyskać protekcję Czechosłowacji dla tej idei. 9 grudnia 1918 roku w
                                            Kędzierzynie odbyła się konferencja partii politycznych,
                                            działających na Górnym Śląsku. Delegaci pierwotnie ustalili
                                            utworzenie „tymczasowego niezależnego państwa górnośląskiego”, do
                                            czasu ustalenia przynależności państwowej Górnego Śląska w traktacie
                                            pokojowym. Zdecydowanie sprzeciwił się temu Komitet Górnośląski,
                                            którego lider Ewald Latacz wprost ogłosił tam rezolucję utworzenia
                                            niepodległej i neutralnej Republiki Górnośląskiej. Przedstawiciele
                                            wszystkich obecnych partii utworzyli Komisję Śląską pod
                                            przewodnictwem starosty rybnickiego Hansa Lukaschka z Centrum, która
                                            podjęła się uzupełnić Komitet Górnośląski oraz „separatystyczne
                                            wizje na Górnym Śląsku koordynować i rozpowszechniać”. Na drugą
                                            połowę grudnia przypada wyraźny podział górnośląskich separatystów
                                            na autonomistów, czyli grupę pod wodzą rybnickiego starosty Hansa
                                            Lukaschka oraz „radykalnych separatystów” Ewalda Latacza, czyli
                                            niepodległościowców z rybnickiego Komitetu Górnośląskiego.[6] 19
                                            grudnia 1918 roku w sali hotelu Pogody w Rybniku Ewald Latacz, wraz
                                            z przewodniczącym Rady Robotniczej w Rybniku – Fritzem Wassnerem
                                            oraz dwoma innymi tutejszymi działaczami Auchem i Kunowskim,
                                            zorganizował wiec pod hasłem „Górny Śląsk dla Górnoślązaków”, mający
                                            rozpropagować ideę niepodległości Górnego Śląska. 25 grudnia
                                            przywódca autonomistów – rybnicki starosta Hans Lukaschek oraz lider
                                            niepodległościowców dr Ewald Latacz – przewodniczący Rady
                                            Robotniczej w Wodzisławiu przybyli do Wrocławia, by poinformować
                                            zarząd Centralnej Rady Ludowej o dążeniach separatystów do
                                            proklamacji niepodległej Republiki Górnośląskiej. Równocześnie
                                            zażądali natychmiastowego przyznania Górnemu Śląskowi szerokiej
                                            autonomii administracyjnej i kulturowej. Nazajutrz zarząd Centralnej
                                            Rady Ludowej przystał na te żądania oraz zaproponował Lataczowi
                                            objęcie stanowiska swego komisarza na Górnym Śląsku. Wpływ na taką
                                            propozycję miał Lukaschek, który chciał przeciągnąć lidera Komitetu
                                            Górnośląskiego do obozu autonomistów. Jednak Ewald Latacz uzależnił
                                            przyjęcie propozycji od pozostawienia mu swobody urzędowania,
                                            dowolnego doboru współpracowników i wglądu do wszystkim akt
                                            górnośląskich, w tym poufnych. Taka niezależność niedoszłego
                                            komisarza stworzyłaby sprzyjające warunki dla oderwania przez niego
                                            Górnego Śląska od Rzeszy i proklamacji niepodległej Republiki
                                            Górnośląskiej, więc zarząd Centralnej Rady Ludowej jego warunki
                                            objęcia funkcji odrzucił. 30 grudnia 1918 roku odbyła się we
                                            Wrocławiu konferencja dotycząca sytuacji na Górnym Śląsku.
                                            Wysłuchano tam wystąpień trójki rzeczników niepodległości Górnego
                                            Śląska: dr Ewalda Latacza, ks. Tomasza Reginka i dyrektora
                                            generalnego zakładów Schaffgotscha – Emila Wernera. Ewald Latacz, w
                                            swym obszernym wystąpieniu podkreślał: „Górnoślązacy stanowią
                                            jednolity lud, który jest obecnie gotowy, by przeforsować własną
                                            narodowość”[7], a w dalszej jego części przekonywał Niemców, że
                                            utworzenie niepodległego państwa uchroni Górny Śląsk przed
                                            wcieleniem do Polski, by mógł powrócić do Niemiec w sprzyjających
                                            warunkach. Podobnie proniemiecką argumentację zastosowali także ks.
                                            Tomasz Reginek i dyr. Emil Werner. Jednak przedstawiciele władz
                                            niemieckich odrzucili te postulaty, nie wierząc w szczerość
                                            argumentacji Latacza.


                                            pl.wikipedia.org/wiki/Ewald_Latacz
                                        • szwager_z_laband Re: Ernest Wilimowski 10.08.09, 07:48
                                          a miouech niydowno okazja poznac odniego dalszo krewno, pou
                                          Slonzaczka(matka ze Katowic ale i ze glywicami mo powionzania) pou
                                          Wuoszka i co ciekawe dopiyro jo jyj musiou wytuplikowac jak znanego
                                          mo krewnioka:)
                          • annak12 Re: niy do dziouchow! 11.08.09, 15:52
                            bratjakuba napisał:

                            > Moje pytanie ,kto to Nikolaus aus Cosel było postawione trocha przewrotnie.Pora
                            > miesiyncy tymu ech sam pisoł szyroko,że sie udało odcyfrować tyn frywolny
                            > dokument swiadczoncy o tym,że na Ślonsku fraszka pojawiyła sie chrubo przed
                            > Kochanowskim.Wtedy to nie znejdło żodnego oddzwiynku.
                            > Pewnie i Nicolaus aus Cosel jeszcze tak opisany jak to podała Anna żodnymu by
                            > sie nie skojarzył z Mikołajym z Kożla.

                            Myślisz żech to zrobioła specjalnie!?podałach z czygo jest to urywek,dodom
                            yno,iże ta ksionzka boła wydano w 2005r.Kebych boła tamtyn wontek przeczytała do
                            końca,to z pewnościom ta Wasza odpowiydż boła by mi milszo

                            "Tekst zostoł zapisany przez świontobliwego kanonika
                            -Mikołaja z Kożla.
                            Zapisany nie wontpliwie w obiegowym w tyn czas
                            j y n z y k u..... ś l o n s k i m.

                            No i teraz dziepro sensacja.
                            Tekst pochodzi prawdopodobnie z 1417 roku.
                            Szło by rzec,że ok 100 lot przed Mikołajem Rejem
                            i Janem Kochanowskim kierych jynzyk w wielu
                            miejscach jest podobny,mogli my już sie chwolić:

                            Nichej to narodowie wżdy postronni znajom,
                            iż Ślonzoki niy gynsi iż swoj jynzyk majom.
                            forum.gazeta.pl/forum/w,34281,93478829,93523268,Re_Kto_to_napisol_.html
                            > Mikołaj z Koźla jest jednym z najbardziej zasłużonych dla kultury synów ziemi
                            > śląskiej, który pisał wiersze w języku polskim na długo przed Rejem i
                            > Kochanowskim. Dlatego jego imię, obecnie zupełnie zapomniane, godne jest
                            > upamiętnienia.
                            >
                            > Dziynki przypadkowym zbiegom okoliczności dysponuja szeregym dokumentow,kiere t
                            > o
                            > powyższe zdanie potwierdzajom
                            >
                            > Ryszard Ligacz w swej pracy o uczonych pochodzących ze Śląska Opolskiego
                            > uważa istnienie szkoły parafialnej w Koźlu za pewne i datuje jej założenie na
                            > 1329 r. Szkolnictwo śląskie znajdowało się podówczas pod pilnym nadzorem biskup
                            > a
                            > wrocławskiego Nankera, zaś synod kaliski w 1357 r. przypomniał o obowiązku
                            > pielęgnowania języka polskiego w szkołach i w kościele. Wcześniejsze synody,
                            > wrocławski z 1248 r. i łęczycki z 1285 r. nakazały kapłanom w każdą niedzielę i
                            > w święta wyjaśniać i odmawiać podczas sumy Skład Apostolski, Ojcze Nasz i
                            > Zdrowaś Mario w języku polskim. Wydane w 1475 r. przez pierwszego drukarza
                            > wrocławskiego Kaspra Elyana Statuta synodalia Conradi episcopi Wratislaviensis
                            > zawierały polskie teksty tych modlitw, jako oficjalne wzory dla ludności miejsc
                            > owej.
                            >
                            > A na zakończynie trza dodać,że jak zwykle jak sie godo o tak odległych czasach
                            > to zazwyczaj som co najmnij dwie prowdy.
                            >
                            > Lit: Fremde Einflüsse auf das Kunstdrama der schlesischen Tragiker im 17.
                            > Jahrhundert.by Ryszard Ligacz
                            >
                            > Ryszard Ligacz.Uczeni Śląska Opolskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim w XV wie
                            > ku.

                            Biskup Nanker boł przychylny królowi polskiemu,nale na samym poczontku we
                            Wrocławiu narazioł se ksionzyntom ślonskim,mieszczanom,krolowi czeskymu,czynsto
                            se kroł w Nysie,nie mioł na dluzszoł meta wpływu

                            jaki wpływ na j. polski mioł synod kaliski w 1357r.Tu dość obszernie opisane
                            http://books.google.pl/books?id=RGgqAAAAYAAJ&pg=PA22&lpg=PA22&dq=synod+kaliski+w+1357+r&source=bl&ots=KqN7AM7Xn2&sig=uvKrOVK6O7pUyKIVLd2Y6m4bFXY&hl=pl&ei=xGuBSpD3DdPdsga12u3FCQ&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=8#v=onepage&q=&f=false
                            fo
                            • bratjakuba Re: niy do dziouchow! 11.08.09, 17:56
                              annak12 napisała:
                              >
                              > Myślisz żech to zrobioła specjalnie!?podałach z czygo jest to urywek,dodom
                              > yno,iże ta ksionzka boła wydano w 2005r.Kebych boła tamtyn wontek przeczytała d
                              > o
                              > końca,to z pewnościom ta Wasza odpowiydż boła by mi milszo
                              >

                              Ta uwaga nie była w żoudyn sposob skierowano do Ciebie a szło jedynie
                              o moj krytyczny stosunek do tekstu,kiery pod linkym do Nicolaus von Cosel był
                              ogólnie dostympny,a kiery Ty zacytowałaś.
                              Raczej powinien ech Ci podziynkować,że w ogóle odpowiedziałaś
                              bo przeca tyn zasłużony Ślonzok nie znejd żodnego oddzwięku na forum.
                              Przeproszom ,jeśli poczułaś sie dotkniyntom powoływaniem sie na Ciebie w tej
                              sprawie.Nie takie były moje intencje.
                              Dziynki za link do "Synodu kaliskiego" bo tego żrodła ech nie znoł.
                              Wydaje mi sie,że też doszłaś do wniosku,iż tyn Mikołaj z Kożla
                              zasługuje na wiynkszo uwaga niz tyn Nicolaus von Cosel bo tego dotyczyła
                              przewrotność mojego pytania.
                              • szwager_z_laband Re: niy do dziouchow! 11.08.09, 19:06
                                a w jakim jynzyku on najwiyncyj pisou?
                                • sloneczko1 Re: niy do dziouchow! 11.08.09, 22:15
                                  w ślonskim;)
                                  • sloneczko1 Wincynty z Kielczy 11.08.09, 22:18

                                    jechałach dzisio bez Kielcza i taki napis na tamtejszych tabulach
                                    ujrzałach;)
                                    Wincynty z Kielczy wita(żegna)
                                    ani bych niy pomyślała,że stamtond pochodzi tysz ciekawy
                                    górnoślonzok:)


                                    Wincenty z Kielczy

                                    Wybitny dziejopisarz, hagiograf i muzykolog średniowiecza. Znany
                                    dzisiaj znawcom literatury polskiej, historii średniowiecza i
                                    muzykom przede wszystkim jako autor hymnu: „Gaude Mater Polonia”.

                                    Urodził się na przełomie XII i XIII w. Przydomek z Kielczy można
                                    rozumieć dwojako: urodził się w Kielczy lub była to jego miejscowość
                                    rodowa. Po raz pierwszy spotykamy Wincentego w roku 1222, jako
                                    kapelana dworu biskupa krakowskiego, Iwo Odrowąża - ród Odrowążów
                                    pochodził z Opolszczyzny, ze wsi Kamień Śląski. Pięć lat później był
                                    on już kanonikiem w kapitule krakowskiej. Około roku 1235 wstąpił do
                                    zakonu ojców dominikanów. W tym czasie otrzymał zadanie zebrania
                                    informacji na temat męczennika, bpa Stanisława ze Szczepanowa.
                                    Wiedza ta była potrzebna do wszczęcia jego procesu kanonizacyjnego.
                                    Pozwoliła ona również naszemu hagiografowi napisać „Żywot mniejszy
                                    św. Stanisława”. Uzupełnieniem tego dzieła była „Historia św.
                                    Stanisława” czyli oficium brewiarzowe ku czci świętego, z
                                    hymnem „Gaude Mater Polonia”. Był on także autorem tzw. zaginionej
                                    kroniki dominikańskiej, z której obficie czerpał Jan Długosz pisząc
                                    swoje „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego”. W
                                    latach 1257 do 1260 był przeorem tworzącego się klasztoru
                                    dominikańskiego w Raciborzu. Pod koniec życia spisał „Roczniki
                                    Kapituły Krakowskiej”. Zmarł w latach siedemdziesiątych XIII
                                    stulecia. Nekrolog dominikanów krakowskich zapisuje go pod datą 2
                                    stycznia jako Vincentius de Kielcza.

                                    Dwadzieścia lat temu prof. Uniwersytetu Poznańskiego Gerard Labuda
                                    wysunął tezę o pochodzeniu Wincentego nie z Kielc, ale z wioski
                                    niedaleko Strzelec Op. - Kielczy. Powoli hipoteza ta przyjmuje się w
                                    licznych publikacjach historycznych i komentarzach do występów
                                    chóralnych, gdy śpiewany jest hymn „Gaude Mater Polonia”.

                                    www.montes.pl/Montes13/montes_nr_13_14.htm
    • rw777 Nie macie się czym chwalić górnoslonzoki 20.09.09, 19:16
      oprócz trzech , czterech nazwisk reszta to rodowite Niemcy i ci wyznania
      mojżeszowego
      • szwager_z_laband Re: Nie macie się czym chwalić górnoslonzoki 20.09.09, 19:20
        co znaczy rodowite Niymcy w tym pszipadku do ciebie?
      • hans-jurgen Re: Nie macie się czym chwalić górnoslonzoki 20.09.09, 19:32
        rw777 napisał:

        > oprócz trzech , czterech nazwisk reszta to rodowite Niemcy i ci wyznania mojżeszowego
        ---------------------------------------------------------------------
        ---------------------------------------------------------------------
        Autor: sloneczko1☺ 09.08.09, 12:09


        Wybitne postacie Górnego Śląska

        Górnośląskie Dziedzictwo to wspólny wysiłek wielu pokoleń wybitnych
        ludzi, którzy się tutaj urodzili lub, nie pochodząc ze Śląska,
        darowali mu jednak swoje talenty, żyjąc i pracując na tej ziemi. To
        właśnie ta kraina wydała tak znaczną grupę noblistów i stąd pochodzi
        wielu ludzi, którzy przyczynili się do rozwoju cywilizacji.

        +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
        +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
        Przeczytaj kolego co napisano:

        "...którzy się tutaj urodzili lub, nie pochodząc ze Śląska,
        darowali mu jednak swoje talenty, żyjąc i pracując na tej ziemi..."


        Wiec nie czepiaj sie, tylko napisz cos sensownego.
        • socer-schlesier Gornoslasoki majom se czym chwolic. 21.05.13, 08:37
          Sam jeszcze o E. Wilimowskim w jygo swiynto. Pszi okazji mozna se poczytac co polsko prasa na Slonsku pisala.
          www.dziennikzachodni.pl/artykul/899525,ernest-wilimowski-strzelil-10-goli-w-meczu-i-zasluzyl-na,id,t.html
        • socer-schlesier Gornoslasoki majom se czym chwolic. 21.05.13, 08:40
          Sam jeszcze o E. Wilimowskim w jygo swiynto. Pszi okazji mozna se poczytac o "obiektywnyj" polskiej prasie.
          www.dziennikzachodni.pl/artykul/899525,ernest-wilimowski-strzelil-10-goli-w-meczu-i-zasluzyl-na,id,t.html
          • socer-schlesier Re: Gornoslasoki majom se czym chwolic. 13.07.13, 20:01
            www.dziennikzachodni.pl/artykul/943944,z-carlem-wernicke-z-tarnowskich-gor-naukowe-spory-prowadzil-sam-zygmunt-freud-historia-dz,1,1,id,t,sm,sg.html#galeria-material
            • socer-schlesier Re: Gornoslasoki majom se czym chwolic. 14.07.13, 22:45
              www.dziennikzachodni.pl/artykul/944630,august-kiss-wybitny-rzezbiarz-z-mikolowa-historia-dz,id,t.html
              • meg_s Re: Gornoslasoki majom se czym chwolic. 16.07.13, 15:12
                ta baba (GK) jest głupsza niż przewiduje ustawa - najpierw o nagrobku Kalidego pisała, że go nie ma, to teraz żeby jej się saldo zgodziło "wskrzesiła" nieistniejący nagrobek Kissa
                • socer-schlesier Re: Gornoslasoki majom se czym chwolic. 16.07.13, 16:40
                  meg_s pszi Twojyj charyzmie jestym pewiyn ze niy popuscisz i "jom dorwiesz" by jyj to wszystko wytlumaczyc i jom oswiycic.
                  Przeciysz mosz swoje dojscia, abo?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka