03.02.04, 02:39
"Sukces" to jest taki artykul specjalnie dla wielkich milosnikow Ameryki...

Przed roboczą wizytą w USA dwór prezydenta Kwaśniewskiego, no i oczywiście
sam prezydent, zapewniali buńczucznie, że jadą do Ameryki, ponieważ sprawy w
Polsce na tyle dojrzały, że należy je bezzwłocznie w Waszyngtonie
przedstawić. Odgrażali się, że twardo i konkretnie powiedzą Bushowi, co nas
boli i jakie są oczekiwania Polski względem Ameryki. Ponoć dzień 27.01.2004
był wymarzony na taką odważną, szczerą i braterską w każdym calu i
centymetrze rozmowę. Prezydent Kwaśniewski nie ukrywał, a wręcz z dumą
podkreślał, że cyt: „Stosunki z USA są tak dobre, że lepsze być nie mogą”. Po
takim oświadczeniu umiłowanego przywódcy Narodu polskiego łzy szczęścia i
wzruszenia napłynęły nam do oczu, uśmiech radości rozpromienił nasze lica, a
z gardeł spontanicznie wyrwała się prosta jak nasza emigracja pieśń „To jest
Ameryka, to słynne USA, to jest kochany kraj, na ziemi raj”. Mając tak
idealne stosunki z Wujem Samem, byliśmy święcie przekonani, że robocza wizyta
Kwaśniewskiego musi zakończyć się orgazmem (używając języka dyplomacji),
pełną satysfakcją i całkowitym sukcesem. Cieniem na nasze znakomite
samopoczucie położyła się nieco informacja, iż w organizacji roboczego
szczytowania Kwaśniewskiego z Bushem maczała swoje paluchy najzabawniejsza
pałacowa blondynka Siwiec. Należy on niestety, z grubsza rzecz biorąc, do
tych farciarzy, których nie wolno wysłać nawet po pół litra, bo na bank zgubi
pieniądze albo zbije flaszkę, a co dopiero wysyłać go do Ameryki, by
organizował szczyt!? Ale prawdę mówiąc, tylko przez moment przejmowaliśmy się
tym zabawnie nadętym, nic nie znaczącym prezydenckim pajacem.
Im było bliżej spotkania, tym w mediach podniecenie większe. Wreszcie
nadszedł dzień przez Naród tak oczekiwany! Dwie godziny roboczej wizyty, po
których świat nie miał być już taki sam! Może z tym światem trochę
przenawoziliśmy, ale Polska zmienić się miała nie do poznania. Miało odmienić
się oblicze ziemi, tej ziemi. Wróć! To ostatnie akurat już przerobiliśmy, już
się oblicze odmieniło i jak na taki niezbyt duży kraj, ten jeden raz nam
wystarczy. W końcu zasiedli dwaj mężowie, by porozmawiać. Kwaśniewski z mety
poinformował Busha, czego Polacy, wierni przyjaciele, posłuszni agresorzy i
lojalni okupanci chcą od Ameryki: 1. zniesienia wiz, 2. irackich kontraktów,
3. offsetu, 4. sprzętu wojskowego. Bush słuchał i uśmiechał się, po czym –
jak na Wielkiego Pana przystało – załatwił nasze postulaty od ręki. I tak: 1.
jeżeli chodzi o upokarzające Polaków wizy, to w najbliższych latach zawiąże
się zespół mieszany (ma się rozumieć amerykańsko-polski), który natychmiast
wytyczy mapę wizową, zaznaczy szlak promesowy i wybuduje promenadę
konsularną. 2. kontrakty na odbudowę Iraku przez Polaków – tym zajmie się
speckomisja mieszana (ma się rozumieć...), która opracuje, w miarę
możliwości, mapę kontraktową, doprecyzuje ścieżkę szybkiego dostępu i
skonstruuje plan perspektyw na przyszłość. 3. w sprawie offsetu w ogóle nie
ma o czym gadać, gdyż praktycznie od dwóch lat intensywnie pracuje zespół
mieszany (ma się rozumieć...), który już kończy opracowanie offsetowej mapy
sztabowej, wyznacza drogi bezkolizyjnego dostępu do nowin technologicznych
oraz tworzy trakty długofalowych inwestycji. I wreszcie 4. – no, tu jest
pełen sukces. Nie trzeba żadnych map, gdyż mamy zagwarantowaną po Anglikach
większą ilość lotniczego złomu.

PS Ale co tam udane biznesy, co tam dyplomatyczne sukcesy... Najważniejsze,
że Amerykanie nas i naszego prezydenta tak szanują!

(Artykul z kabaretu Klika)
Obserwuj wątek
    • jarrrek Re: Sukces... 03.02.04, 03:17
      Niebardzo rozumiem co robi na Romantica Twoj wpis tego rodzaju.
      Chyba lepiej go umiesc na Forum "Swiat" lub "Aktualnosci"
      • quickly Re: Sukces... 03.02.04, 04:17
        Pewien bystry obserwator "Romantiki", jarrrek, napisał:
        "Niebardzo rozumiem co robi na Romantica Twoj wpis tego rodzaju.
        Chyba lepiej go umiesc na Forum "Swiat" lub "Aktualnosci"."


        Jak nic nie rozumiesz kaczorek, to nie wymadrzaj sie, siedz cicho i czytaj...

        Mowa tu o milosci romantycznej polakow dla swoich nowych Wielkich Panow
        AMERYKANOW. O milosci wielkiej, ale nieodwzajemnionej, do tego tragicznej, a
        jakze w tym samym czasie pieknej i strasznej...

        Gdybys tu byl jarkowski wczesniej, przeczytalbys wiernopoddancze wpisy pewnych
        pro-amerykanskich lizodupow, pochodzenia polskiego (np. "kocham USA" i kilku
        jemu podobnych bywalcow tego forum) zapewniajace o dozgonnej milosci do
        Amerykanskiego Dolara i afirmujace Wyzszosci Panow nad reszta swiata.
        Mozna bylo sie porzygac...

        Jarkowski, i stad ten moj wpis...
        • jarrrek Re: Sukces... 03.02.04, 07:08
          Quickly, ublizyles mi tu i 50latce na watku 50latki.I za co?
          Jak nie moge spac w nocy to sobie czytam Forum.Nie chce nikogo obrazac – nie
          mam na to ochoty. Zlych uwag pod moim adresem mam dosc na ulicy, jako
          niepelnosprawny w wozku inwalidzkim.
          Nauczylem sie reagowac na powazne sprawy, inne przemilczam, po co mam tracic
          energie i nerwy na cos co nie ma znaczenia?

          Zycze Tobie wiecej szacunku i zyczliwosci w stosunku do ludzi.

    • Gość: zahedan Re: Sukces... IP: *.protonet.pl 03.02.04, 08:31
      you.re right Quickly.
      BTW-ale ty powinieneś napisać w tytuł posta:"nieodwzajemniona,romantyczna miłość polska do ameryka"-i wtedy wszystko być ok
      • quickly Dla zahedana (tylko i wylacznie)... 03.02.04, 23:54
        Masz racje.
        Oczywiscie, ze powinienem staranniej zwracac uwage na forme tego, w jaki sposob
        chce poinformowac czytelnikow o moich przekonaniach i odczuciach dotyczacych
        polityki swiata wspolczesnego... i starac sie zachowac przy tym fundamentalne
        kanony etyki i dobrych manier.

        Tak, tytul mojego watku powinien brzmiec o wiele bardziej sympatycznie, jakos
        tak bardziej prawdziwiej i romantyczniej. Hmmm, powiedzmy...???

        O! Juz mam pomysl: "Jak Polska Yankesom za darmo dupy daje..."
        • quickly Dla jarkowskiego od quicklowskiego... 03.02.04, 23:57
          A czym to ja niby jarkowski Cie urazilem?
          Tym pieszczotliwym “kaczorkiem”!?
          To i tak bylem wyjatkowo wczoraj grzeczny. Ale jak sie czujesz dalej wielce
          obrazony, no to Cie szczerze BARDZO PRZEPRASZAM za moj niewyparzony jezor.

          A co do tego, ze jestes na wozku… Hmmm, no i co z tego??? Dla mnie jestes
          taki sam jak inni i tak Cie bede zawsze traktowac.

          Domyslam sie, ze bedziesz to czytal za chwile… Jak sie jeszcze smiertelnie na
          mnie nie obraziles, to napisz. Bede czekal…
        • Gość: zahedan Re: Dla quickly (tylko i wylacznie)... IP: *.protonet.pl 04.02.04, 09:10
          "dawanie dupy"to na forum erotica bardziej pasować,
          co do tresc listu ja sie zgadzac.
          poniewaz usa troszka ja znac tak wiec na przyszłosc do australia sie wybrac
          • quickly Re: Dla zahedan (tylko i wylacznie)... 04.02.04, 22:41
            Tak. Bez watpienia "....dawanie dupy..." juz na samym poczatku moze wywolywac
            ostry sprzeciw, i bezapelacynie zdyskwalifikowac autora (dzieje sie to bardzo
            czesto zwlaszcza wsrod pan).

            Nalezaloby go wiec zmienic na cos bardziej intymniejszego, bardziej
            kulturalnego i pasujacego do tego forum.

            Proponuje: "Seks Oralny Polski w Przeobrazeniu Polityczno-Spolecznym Iraku w
            2003-2004".
            • Gość: zahedan Re: Dla quickly (tylko i wylacznie)... IP: *.protonet.pl 05.02.04, 08:26
              hoho-pare lat temu ja stac przed była ambasada usa w teheran i krzyczec"mar bar amrika" szkoda ze ciebie wtedy tam nie byc
    • taktaczek Re: Sukces... 04.02.04, 00:31
      Tak sobie z nudów czytnęłam. E, i tylko bardziej się znudziłam. To niby o mnie?
      Bo ja tyż część narodu polskiego. Nie przemawiają do mnie takie teksty i
      zupełnie się z nimi nie zgadzam,nawet usmiechu na mej twarzy gorzszkiego czy
      przez łzy nie wywołują...poruszony temat jest wielce oklepany i to już
      wyklepany na wszytkie strony beeee fuuuuj...nie rozprzestrzeniałbyś takich
      gniotów i tyle.
      • quickly taktaczek, ty elemencie znieczulicy spolecznej... 04.02.04, 00:45
        Sparazlizowalo Ci umysl... Z nim przyszlo znudzenie.
        Dzisiaj jakis tam bezbarwny spiker (tak jak zawsze) cos tam w telewizji (ktora
        nalogowo ogladsz) popierduje sobie o jakiejs komisji sledczej majajcej wyjasnic
        dlaczego wybuchla jakas tam wojna, gdzies tam musialo byc co bylo...

        Ziewsz. Przeciagajac sie robisz sobie kolejna herbate... Wlaczasz komputer. Tak
        sobie surfujesz, tak od niechcenie...

        Trafiasz na ten watek.

        Postanawisz sie wypowiedzic... Nie potrafisz. Otepialym rozumem, potrafisz
        pisac jedynie o swojej znieczulicy - ty odporny na wszystko i wszytskich, na te
        wszystkie pierdoly wyciekajace z ekranow i monitorow...

        Zadowolony sam z siebie, Misiu, powinienes polozyc sie juz spac... Sen zrobi ci
        dobrze.
        • taktaczek Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 04.02.04, 14:11
          quickly napisał:

          > Sparazlizowalo Ci umysl... Z nim przyszlo znudzenie.
          -Hm, a może wiesz jeszcze czemu mi sparaliżowało?Teraz kurcze roztopki są więc
          powinno puścić raczej, nieee?
          > Dzisiaj jakis tam bezbarwny spiker (tak jak zawsze) cos tam w telewizji
          (ktora
          > nalogowo ogladsz)
          -o pardon monsieur, ja nie mam czasu na nałogowe oglądanie tv, ja studiujem i
          3/4 dnia poza domem spędzam...
          >popierduje sobie o jakiejs komisji sledczej majajcej wyjasnic
          > dlaczego wybuchla jakas tam wojna, gdzies tam musialo byc co bylo...
          > Ziewsz. Przeciagajac sie robisz sobie kolejna herbate...
          -mmmm...uwielbiam dobrą mocną herbatę bez cukru i innych takich tam..
          >Wlaczasz komputer. Tak
          > sobie surfujesz, tak od niechcenie...
          -nie od niechcenia, ale nawet z jakby zapałem, że może coś, że może ktoś mna
          wstrząsnie, poruszy, zmieni albo zwyczajnie rozbawi
          > Trafiasz na ten watek.
          -oj trafiłam i nuuuuuuuuuuuuudy, oklepany beznadziejny itd.już raz na ten temat
          się wypowiedziałam
          > Postanawisz sie wypowiedzic... Nie potrafisz. Otepialym rozumem, potrafisz
          > pisac jedynie o swojej znieczulicy - ty odporny na wszystko i wszytskich, na
          te
          -e tam, jedna odp. i to krótka to za mało na charakterystykę mej jakże barwnej
          osobowości
          > wszystkie pierdoly wyciekajace z ekranow i monitorow...
          > Zadowolony sam z siebie, Misiu, powinienes polozyc sie juz spac... Sen zrobi
          ci dobrze
          -tu właściwie ok tylko trza pozmieniąc na bardziej żeński formy-zadowolona z
          siebie, Misiaczko czy tez Niedźwiedzico-tak niedźwiedzica bardziej mi się podoba
          -poszłam spać, wstałam wypoczęta i uśmiechnięta i wciąż uważam, że ten tekst to
          KIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIICHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, nie rozprzestrzeniaj
          takiego czegoś.
          • kobbieta Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 04.02.04, 21:31
            taktaczek napisała:
            >
            > KIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIICHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, nie rozprzestrzeniaj
            > takiego czegoś.

            WLASNIE!
            • quickly kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 04.02.04, 23:02
              To cud natury. A wlasciwie jej wybryk...
              Z taka ilosci zolci jaka jest w tobie kobbitko, rzadko kiedy zyje sie aaaaaaaaz
              tak dlugo...
              • kobbieta Re: kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 04.02.04, 23:54
                quickly napisał:

                > To cud natury. A wlasciwie jej wybryk...
                > Z taka ilosci zolci jaka jest w tobie kobbitko, rzadko kiedy zyje sie
                aaaaaaaaz
                >
                > tak dlugo...

                A Ty nadal zyjesz? A dramatyzowales ze jedziesz tam gdzie sie skraca zycie.
                • quickly Re: kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 05.02.04, 00:01
                  Wrocilem caly i zdrowy jeszcze przed swietami...
                  Na szczescie rozeszlo sie po kosciach.
                  A co bedzie w tym roku? Trudno powiedziec...

                  Ale kobbieta chyba nie zyczysz mnie quicklyemu zle?
                  • kobbieta Re: kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 05.02.04, 00:41
                    quickly, Twoja zmiana nastrojow jest niepokojaca. Myslisz ze do wszystkich sie
                    podlizesz i bedzie cacy??
                    • quickly Re: kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 05.02.04, 00:48
                      kobbieta napisała:
                      "quickly, Twoja zmiana nastrojow jest niepokojaca. Myslisz ze do wszystkich sie
                      podlizesz i bedzie cacy??"

                      Noooo... Jak myslisz uda sie?
                      • kobbieta Re: kobbieta, to ty jeszzce zyjesz? 05.02.04, 00:51
                        quickly napisał:


                        > Noooo... Jak myslisz uda sie?

                        Glupich moze nabierzesz, ale cos z Toba nie tak quickly...
                        • quickly Re: kobbieta, to ty jeszcze zyjesz? 05.02.04, 00:56
                          kobbieta napisała:
                          "Glupich moze nabierzesz, ale cos z Toba nie tak quickly..."

                          kobbieta, jak mozesz sie zadawac z takim nic, takim wulgarysta jak quickly?
                          Nie boisz sie ogolnego potepienia forumowiczow!? Nie wielu mnie tu lubi...
                          Bedziesz miala klopty.
          • quickly Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 04.02.04, 22:48
            To ty jestes dziewczyna!?
            Hm, i tak bywa...
            Bardzo mi przykro.

            Ale przynajmniej misiaczko lubisz herbate. Ja zreszta tez.

            Naczytalas sie i napisalas co nie miare, wiec nie pisz ze sie przy tym
            nudzilas. Nie musisz grac. Czy to byla KIIIIIIIIIICHAAAAAAAAA z mojej
            strony??? Watpie. Ale wiem, wiem bez watpienia, ze czekalas na moja odpowiedz,
            zreszta tak jak ja przed chwila na Twoja...

            Juz tak jest na swiecie, ze lubimy byc zauwazani. Nieprawdaz trabka???
            • taktaczek Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 04.02.04, 23:15
              czekałam....ale to naprawdę kichowy tekst...taki zupełnie nieodkrywczy...bądź
              moim Kolumbem i pokaż mi kawałek świata...
              • quickly Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 04.02.04, 23:39
                Co ja moge Ci pokazac?
                To musisz zobaczyc sama...

                Chcac nie chcac, przejechalem ten kontynent wzdluz i wszerz. Jednym slowem
                (lubie lakoniczne stwierdzenia), to... pieknie przerazajacy kraj...

                Kochasz go i nienawidzisz...


                • taktaczek Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 05.02.04, 00:07
                  Proszę o teksty jasne, I'm Blond, Very Blond.
                  • quickly Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 05.02.04, 00:25
                    Biorac pod uwage argumentacje i konstrukcje gramatyczna Twoich wpisow nie
                    jestes znowu taka Blond... Poza tym nie mam zwyczaju nazywania kogos "Blond".

                    Owszdem, czasami uzywam wulgaryzmow, lub wyrazow bedacych na ich pograniczu.
                    Ale sa one dla mnie tylko i wylacznie wyrazeniami semantycznie zblizonymi do
                    przecinka... I stad wynika to wieczne nieporozumienie, pomiedzy mna i
                    wiekszoscia tu piszacych. :)

                    Ale zaraz zaraz. Mamy pisac zdaje sie o Australii. A olal na chwile
                    Australie...
                    taktaczek, otworz okno. Tam na dworze, za oknem jest zimne powietrze. I to
                    calkiem za darmo. Dar od samego Pana Boga. Ja o takim moge tylko sobie tutaj
                    pomarzyc. Instalacja klimatyzatora $2500. Godzina pracy to okolo $1. Schladza
                    owszem, ale w sposob bardzo niezdrowy. Wychodzisz na zewnatrz i przezywasz za
                    kazdym razem uderzenie. Pozniej masz przez to katar, przeziebienie, ogolne
                    oslabienie organizmu.
                    Zazdroszcze Ci...

                    • taktaczek Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 05.02.04, 00:34
                      ide spac-mowie to laskawie bys niecierpliwie nie sprawdzal czy odpisalam-hm a
                      czemu zakladasz ze ja z jakiejs wiochy polskiej gdzie o klimatyzatorach to
                      tylko z tv?jestem blond, blond z urodzenia i tego sie nie wstydze,buzka,wredny
                      typku o tendencjach nudystycznych,kulturalnie obrazasz ludzi, to fakt i za to
                      nie potepiam, serio:)do nastepnego razu
        • brzydulca Re: taktaczek, ty elemencie znieczulicy spoleczne 23.02.04, 07:11
          ja tam wole Ameryke, niz Ruskow.Wogole watek jest niesmaczny.
    • sbok Re: Sukces... 04.02.04, 01:14
      nie ma co poważnie traktować osobnika o pretensjonalnym nicku "quickly". To
      niepoważny gosc, wariat.Jakiś nienormalny.
      Rzuca się jak opętany po forach, wyzywa ludzi i wygraża za to że mają czelność
      mieć inne poglądy.

      A nie potrafi przy tym logicznie argumentować.
      • quickly Re: Sukces... 04.02.04, 01:33
        sbok napisał:

        "nie ma co poważnie traktować osobnika o pretensjonalnym nicku "quickly". To
        niepoważny gosc, wariat.Jakiś nienormalny.
        Rzuca się jak opętany po forach, wyzywa ludzi i wygraża za to że mają czelność
        mieć inne poglądy.
        A nie potrafi przy tym logicznie argumentować."
        ***************************************************************************
        To tylko tyle na dzisiaj sboczek? Jakos tak cieniutko... Smutno i szaro (tak
        jak za twoim oknem)...
        Przeciez doskonale wiesz, ze stac cie na o wiele wiecej. Pamietaj dzidzius abys
        w swoje samokrytyce nikogo nie oszczedzaj...
        • harriet_makepeace Re: Sukces... 04.02.04, 08:38
          Wiesz co Quickly, cos w tym jest co napisal sbok, chodzi mi o to zdanie
          "A nie potrafi przy tym logicznie argumentować."
          no bo zauwazylam u Ciebie pewna nieprofesjonalna maniere przytyku personalnego
          do adwersarza umniejszajacego jego wartosc - zawsze zakladasz, ze osoba ktora
          sie z Toba nie zgadza - "nic o zyciu nie wie bo jest mlodsza" - wiec mowisz
          kaczorku, dzidziusiu, dziecinko etc. - probujesz w ten sposob zdeprecjonowac
          wage argumentow przeciwnika, ale w warstwie merytorycznej dyskusji niczego w
          ten sposob nie osiagniesz.
          Nie mowiac juz o tym ze czytajac niektore Twoje wypowiedzi mozna odniesc
          wrazenie, ze jestes amerykofobem i masz lekko obsesje na tym punkcie. Powiem
          Ci tak: skoro nie masz wplywu na polityke zagraniczna Polski to po co sie
          szarpac i stresowac czyms co i tak jest niezmienne? Szkoda nerwow.
          Pozdrawiam

          • besen Re: Sukces... 04.02.04, 09:02
            harriet_makepeace napisała:

            > do adwersarza umniejszajacego jego wartosc - zawsze zakladasz, ze osoba ktora
            > sie z Toba nie zgadza - "nic o zyciu nie wie bo jest mlodsza" - wiec mowisz
            > kaczorku, dzidziusiu, dziecinko etc. - probujesz w ten sposob zdeprecjonowac
            > wage argumentow przeciwnika,>


            To to jeszcze nic, quickly ma dużo większy zasób "epitetów" jak poniżej widać.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=9129144&v=2&s=0
          • spokofacio Re: Sukces... 04.02.04, 09:20
            a tutaj jest następny popis Quicklego:

            Dla slodko pierdzacych "oburzonych"...
            Autor: quickly
            Data: 03.02.2004 05:06 + dodaj do ulubionych wątków

            "Barany!!! Czy rzeczywiscie jestescie tacy slepi, ze nie widzicie ZE ZANOSI SIE
            NA KOLEJNA WOJNE, NA KOLEJNA AGRESJE I OKUPACJE!!! Tym razem bedzie to Korea
            Polnocna. Busz rozpoczyna kolejna nagonke, nakreca propagande, podjudza do
            zbrodni... Polowanie z nagoka juz sie rozpoczelo!

            No a takie pospolstwo, jak jarkowski czy tez 50letnia, naczytalo sie po
            gazetach, wielce wzruszylo i zaczelo im plesniec pod dekielkiem nienawiscia do
            koreanskich "zbrodniarzy". Wielce oburzeni popierduja teraz na "Romantyce" jak
            dwa naiwne dupki...
            Rzygac sie chce..."


            I mowisz Quickly że nie obraziłeś jarka?

          • Gość: calineczka Re: Sukces... IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 04.02.04, 15:41
            harriet a kto ma wplyw na polityke? Tylko politycy? I tu sie mylisz, bo nowe
            pomysly plyna wlasnie od ludzi nie zwiazanych z polityka - uczacych sie,
            studiujacych itp - potem oni tworza partie i wchodza do sejmu. Wiadomo, ze
            trzeba cos robic zeby zniknal ten balagan - tak bedziemy stac z zalozonymi
            rekami to nigdy nie bedzie lepiej - uwierz mi - nigdy.
            • harriet_makepeace Re: Sukces... 04.02.04, 15:52
              uczacych sie,
              > studiujacych itp

              no ale quickly`ego juz to raczej nie dotyczy ;))))

              kto ma wplyw na polityke? Tylko politycy? (...) nowe pomysly plyna od ludzi
              nie zwiazanych z polityka (...)potem oni tworza partie i wchodza do sejmu"

              czyli staja sie politykami ;)))))))))
              • racyja Re: Sukces... 04.02.04, 23:01
                harriet_makepeace napisała:
                > no ale quickly`ego juz to raczej nie dotyczy ;))))

                NIE dotyczy, bo quickly woli zbijać dulary w bogatej Australii.
                quickly, Jakim prawem mowisz nam co mamy robić w Polsce???

                Czemu nie jesteś w Polsce by uczestniczyć aktywnie w tworzeniu lepszego jutra?
                A krzyczysz tutaj, że panuje wsrod Polakow w kraju znieczulica.…

                Czasem mnie wkurza ktoś taki, kto wyjechał za dolarami, a głośno krytykuje nas
                w Polsce, któtrzy zostają i starają sie wiązać koniec z końcem. Mało że
                krytykuje, ale glośno na nas krzyczy wyzywając od baranów i tluków. Z tego co
                pisałeś nie masz rodzinnych zobowiazan i pieniążki zrobiłeś. Powinieneś był
                dawno wrócic do ojczyzny i coś robić w kierunku lepszego jutra w Polsce. A Ty
                co robisz oprócz wysiadywania przed komputerem i obrażania nas? Rusz swój tyłek
                ze stołka. Zamiast “zagrzewać” nas (i to agresywnie do walki), SAM powalcz .


                • quickly racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post... 04.02.04, 23:29
                  Nie czesto pisza tu ludzie tak, jak zrobilas to przed chwila. Napisals bardzo
                  szczerze, bez ceregieli... i za to serdecznie Ci dziekuje.

                  Po kolei. Pieniadze zrobilem, owszem. Trudno byloby nie zrobic. I co z tego?

                  Jak na razie nie powiedzialem nic na temat tego co ma ktos robic w Polsce...
                  Doskonale wiem jakie sa uklady, tam w kraju.

                  Dlaczego nie jestem w Polsce? Cholera go wie... Strach przed bieda? To
                  napewno. Niepewnosc jutra w Polsce? Chamstwo? Cwaniatwo? Tego tutaj tez nie
                  brakuje (np. spojrz na mnie :))) Mylisz sie, ze odcielem sie od Polski. Mam
                  dwa obywatelstwa... Ucze w soboty i niedziele (o ile jestem w Australii) dzieci
                  jezyka polskiego w szkole etnicznej. Doprawadzilem juz kilka klas do matury.
                  W pazdzierniku uczniowie znow beda pisaly egzamin (ktory bedzie oficialnie
                  zaliczal sie im do australijskiej matury...)

                  Widzisz ten quickly nie jest taki znowu "gnoj" do konca... Staram sie jezdzic
                  do Polski regularnie co dwa lata. Mam kilka "znajomych" szkol srednich w
                  ktorych ucze j. angielskiego. Czy wiesz, ze kilku moich uczni z 1991/92
                  obronilo juz doktoraty? Kilku wybralo (za moja namowa) filologie angielska...
                  Mialem wplyw na kilku mlodych ludzi. Moze jest mi latwiej niz innym, bo mam w
                  tej miejscowosci wlasne, umeblowane mieszkanie.

                  Bedac w Polsce nigdy nie wyplacalem pieniedzy z australijskiego konta...
                  Zarabialem tak jak kazdy, czyli wszawe pieniadze. Jakies 950 zlotych.
                  Musialem dawac korki (korepetycje), zeby zwiazac koniec z koncem. Ale za trzy-
                  cztery lata, to co robie w Australii juz sie skonczy. Wczesniej nie moge. Na
                  stale do Polski nie wroce, bo jestem rozdarty pomiedzy dwoma kontynentami - oba
                  na swoj sposob kocham i nie nawidze...
                  • racyja Re: racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post.. 04.02.04, 23:38
                    quickly, nie przekonales mnie.Jezdzisz sobie na wakacje do POlski (dla siebie),
                    uczysz angielskiego, za pieniazki. Masz dwa obywatelstwa? To jest duzy
                    przywilej, w innych krajach tak nie mozna. To podwojne obywatelstwo jest bardzo
                    korzystne dla Ciebie. Uczysz dzieci polskiego no i co z tego? Rzeczywiscie
                    wielkie poswiecenie. Tylko nie napisz mi ze kupujesz polski chlebek, bo
                    zupelnie sie osmieszysz.
                    • quickly Re: racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post.. 04.02.04, 23:58
                      Nie jezde tam tylko na same wakacje (do Polski). Jestem tam grubo przed
                      wakacjami. W koncu ucze w normalnych szkolach...

                      Piszesz, ze: "...uczysz angielskiego, za pieniazki..." Tak to juz jest na
                      swiecie, ze za prace dostaje sie wynagrodzenie.

                      Dalej dodajesz: "...Tylko nie napisz mi ze kupujesz polski chlebek, bo
                      zupelnie sie osmieszysz.". Tego najmniej sie obawiam... Tzn. bycia
                      osmieszonym.

                      A co "polskiego chlebka"... hmmm, to jest jedna z pierwszych rzeczy jakie robie
                      w Polsce. Kupuje bulke chleba. Zytniego. I tak tego nie zrozumiesz... Tutaj
                      takiego chleba nie ma. Najblizszy smakiem wypiekaja Chinczycy, ale to nie to
                      samo.

                      Poza tym odczuwam w Twoich wpisac pewna do mnie niechec. Chyba sie nie myle,
                      ze spostrzegasz mnie jako jakiegos np. nadetego i tepego Polonusa z Chicago? Co
                      to wyjechal z kraju i rznie teraz panisko. Staram sie Ciebie zrozumiec...
                      • racyja Re: racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post.. 05.02.04, 07:25
                        quickly napisał:

                        > Nie jezde tam tylko na same wakacje (do Polski). Jestem tam grubo przed
                        > wakacjami. W koncu ucze w normalnych szkolach...

                        Alez Ty sie poswiecasz, jedziesz specjalnie do POlski zeby uczyc?
                        Czy moze masz az tyle miesiecy wakacji, ze z NUDOW tez pouczysz.
                        (Reszta musi pracowac na chleb). Fajnie, sobie przyjedziesz na wiosne i lato.
                        Zyc nie umierac.

                        Nadal twierdze, ze nie masz zadnego prawa krytykowac i wyzywac nas w POlsce.
                        Uciekles z kraju zeby robic forse. Siedz sobie gdzie siedzisz - Twoja sprawa.
                        Ale nie wtracaj sie do innych.
                        • quickly Re: racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post.. 05.02.04, 21:28
                          Tak jest obywatelko racyja!!!
                          Bede siedzial tam gdzie obywatelka powiedziala, ze mam siedziec (moze byc w
                          Australii przed komputerem???). Ale cicho to ja nie bede...
                          • taktaczek Re: racyja, strasznie spodobal mi sie Twoj post.. 05.02.04, 21:35
                            nie bądź nie bądź,plizzzzzzzzzz:]
                            • quickly dobry wieczor taktaczek... 05.02.04, 21:51
                              Jaki masz dzisiaj nastroj?
                              Bedziesz dzisiaj znow niszczyc biednego, samotnego, nieszczesliwego quicklego?

                              Nie da rady! quickly dzisiaj bardzo zajety. A nastepne trzy tygodnie bedzie
                              bardzo, bardzo daleko...

                              Serdecznie pozdrawiam.
                              • taktaczek Re: dobry wieczor Quickly... 05.02.04, 22:01
                                No wreszcie coś do mnie bo taka zasmucona siedziałam, że mnie
                                pomijasz...rozpromieniłam się ale tylko na chwilkę...
                                > Jaki masz dzisiaj nastroj?
                                > Bedziesz dzisiaj znow niszczyc biednego, samotnego, nieszczesliwego quicklego?
                                Już miałam krzyknąć: NIE...!Nie będę wredna...będę miła, uwodzicielska, ciepła
                                czuła...Ale przeczytałam resztę...
                                > Nie da rady! quickly dzisiaj bardzo zajety. A nastepne trzy tygodnie bedzie
                                > bardzo, bardzo daleko...
                                No cóż...tjudno...cmok nosek Quickly...
                                • quickly Re: dobry wieczor Quickly... 05.02.04, 22:08
                                  No nie, no tak zajety to ja nie jestem. Za chwile ide uczyc jak sie zabija
                                  ludzi, ale gdzis tak za dwie godziny bede spowrotem...

                                  Ale taktaczek, prosze Cie, zastanow sie co robisz. Mnie tu nikt nie lubi.
                                  Zreszta, nie bez racji... Poza tym wytykaja mi dulary (tzn. ich u mnie
                                  nadmiar), brak milosci do Busza i USA, pozeranctwo, bajeranctwo itd. itd. Moze
                                  Ci byc przykro, jak Ci ktos napisze cos nieprzyzwoitego ze wzgledu na "nasza
                                  znajomosc".

                                  Moze sie lepiej ze mna nie zadawaj?
                                  • drakulina Re: dobry wieczor Quickly... 05.02.04, 22:13
                                    quickly napisał:

                                    > No nie, no tak zajety to ja nie jestem. Za chwile ide uczyc jak sie zabija

                                    No a tutaj zgrywasz James Bonda, quickly znowu bajerujesz. Doskonale wiesz o
                                    tym.
                                    • taktaczek Re: dobry wieczor Quickly... 05.02.04, 22:16
                                      Bajeruje? ja od razu pomyślałam, że może instruktor jazdy albo szalony chemik:)
                                      suuuper, a może w rzeźni pracuje i te małe animalsiątka buch buch ubija:)
                                  • taktaczek Re: dobry wieczor Quickly... 05.02.04, 22:14
                                    Taki mężczyzna wyrzucony poza nawias społeczeństwa, taki nie rozumiany, taki
                                    samotnik...cóż to za wyzwanie dla młodej i ambitnej kobiety-czytaj
                                    taktaczka:)...Ja myślałam, żeś Ty przynudzacz po tym tekście, żeś Ty taka
                                    nuuuuuuuuuuuuuuudna papka...a tu hop:)jeden uśmiech na mej twarzy, drugi
                                    uśmiech na mej twarzy itd...Lubię Cię już...ty bystra bestyjo...:)tylko martwi
                                    mnie czy nie jesteś kobietą:)cmoook
                                    • dziwaq Re: dobry wieczor Quickly... 27.02.04, 02:54
                                      taktaczek napisała:

                                      > Taki mężczyzna wyrzucony poza nawias społeczeństwa, taki nie rozumiany, taki
                                      > samotnik...cóż to za wyzwanie dla młodej i ambitnej kobiety-czytaj
                                      > taktaczka:)...

                                      Lubisz slabeuszkow? :-)
          • quickly Dla harriet_makepeace... 04.02.04, 22:59
            (Nie mozesz sobie wymyslec jakiegos krotszego nika? Jakies "lucy", albo "lulu",
            czy cos...)

            No dobra. Zaczyna od pozytywnych rzeczy. Po przeczytaniu Twojej uwagi na
            temat uzywania przytyku personalnego do adwersarza, postanowilem sie zabko
            zmienic. Definitywnie. Raz na zawsze. Nigdy wiecej promyczku takich rzeczy
            juz nie bede uzywal!

            Co do argumentacji, to jestes w bledzie. Poszukaj tych moich wpisow, gdzie nie
            argumentowalem. Przeczytaj jak pisze, pozniej zastanow sie, zanim zaczniesz
            mnie ranic...
            • harriet_makepeace Re: Dla harriet_makepeace... 05.02.04, 08:44
              ha! zgadlam ze mnie nazwiesz promyczkiem - na zabke nie wpadlam ;)

              szczerze mowic Quickly to jest oczywiscie Twoja sprawa co i do kogo piszesz,
              bo na forum mozna pisac wszystko, niemniej jednak zaczynasz byc przewidywalny.
              I mam wrazenie, ze strasznie sie denerwujesz - niepotrzebnie.

              Kwestii mojego nika nie skomentuje - inni pisza do mnie po imieniu - Harriet,
              moze w ten sposob ulatwie Ci zycie.
              • quickly Re: Dla harriet_makepeace... 05.02.04, 21:35
                Wiedzialem! Wiedzialem od samego poczatku nie nie mialem do harriet podskoku.
                Bo tego, no... baby cholera, maja rentgeny w oczach. Facet to tepy samiec.
                Wydaje mu sie, ze jest inteligentny, i ze jak sie naslini przed komputerem i
                ladne imionka im powymysla, to im zaimponuje. Ale gdzie tam! One sie na to nie
                lapia... Zwymyslaja, osmiesza, a jeszcze pozniej powiedza, ze glupi i prostak...

                A moze to dlatego, tak coraz mniej malzenstw sie zawiera?
                • drakulina Re: Dla harriet_makepeace... 05.02.04, 21:51
                  quickly napisał:

                  > Wiedzialem! Wiedzialem od samego poczatku nie nie mialem do harriet podskoku.

                  Moze sprobujesz dla odmiany byc soba, a nie ciagle grac kogos pozerze? Po
                  jakims czasie staje sie to nuuuudne.

                  > lapia... Zwymyslaja, osmiesza, a jeszcze pozniej powiedza, ze glupi i
                  prostak..


                  > A moze to dlatego, tak coraz mniej malzenstw sie zawiera?

                  Nie, zawiera sie nadal, ale sie rozpadaja dlatego ze on jest glupi, prostak,
                  niepohamowany - zaczyna wyzywac, a moze nawet bic zone.
                  • quickly drakulina, musze przyznac, ze otwieralem... 05.02.04, 21:57
                    Twoj post z bijacym sercem. Dawno Cie tu nie bylo. Spodziewalem sie jak
                    zawsze z Twojej strony steku obelk i przeklenstw pod moim adresem... A tu...
                    Hmmm... Skonczylo sie tylko na "pozerze". Niezle, niezle. Jak tak tak dalej
                    pojdzie, to moze juz na Boze Narodzenie wymienimy sie pozdrowieniami?

                    Co Ty na to malutka?
                    • drakulina Re: drakulina, musze przyznac, ze otwieralem... 05.02.04, 22:07
                      quickly napisał:

                      Spodziewalem sie jak
                      > zawsze z Twojej strony steku obelk i przeklenstw pod moim adresem... A tu...

                      quickly, nigdy z mojej strony nie bylo obelG ani przklenstw - to jest Twoje
                      hobby. Poza tym piszesz ze nie jestes lubiany. A nie pomyslales ze w jakis
                      sposob sobie na to zasluzyles. Nie ma dymu bez ognia.

                      POza tym nazywanie kazdej dziewczyna tutaj "malutka" jest obrazliwe. Brak
                      szacunku. Ja sobie nie zycze ze kazdy i byle kto tak sie do mnie zwracal.. To
                      jest zarezerwowane dla kogos szczegolnego.Chyba dawno nie miales do czynienia z
                      kobietami, bo nie wiesz jak do nich podejsc.

                      >
                      • quickly Re: drakulina, musze przyznac, ze otwieralem... 05.02.04, 22:14
                        Szanowna Panno Drakulino,
                        Zwracam sie z uprzejma prosba o wybaczenie mi, nazawania Szanownej
                        Panny "malutka". Za cale zaistniale porozumienie serdecznie Panne Draculine
                        przepraszam.

                        Z slowami najwyzszego szacunku,
                        quickly
                      • taktaczek Re: drakulino miła... 05.02.04, 22:26
                        drakulina napisała:

                        > POza tym nazywanie kazdej dziewczyna tutaj "malutka" jest obrazliwe. Brak
                        > szacunku. Ja sobie nie zycze ze kazdy i byle kto tak sie do mnie zwracal.. To
                        > jest zarezerwowane dla kogos szczegolnego.Chyba dawno nie miales do czynienia
                        z
                        >
                        > kobietami, bo nie wiesz jak do nich podejsc.
                        hm, cóż jestem bardzo wysoką kobietką, okrągłą tu i tam...mi osobiście sprawia
                        przyjemność gdy mężczyzna mówi do mnie-malutka...bo malutka nie jestem a czasem
                        bym być chciała...
                        • drakulina Re: drakulino miła... 05.02.04, 22:30
                          taktaczek napisała:

                          > hm, cóż jestem bardzo wysoką kobietką, okrągłą tu i tam...mi osobiście
                          sprawia
                          >
                          > przyjemność gdy mężczyzna mówi do mnie-malutka...bo malutka nie jestem a
                          czasem
                          >
                          > bym być chciała...

                          Ja nie mam objekcji do samego slowa - lubie je. Chodzi mi o to ze nie chce by
                          kazdy mnie tak nazywal. A szczegolnie quickly, ktory nie zna mnie, tak jak i
                          Ciebie nie zna. On tutaj kazda nazywa "malutka". Czy w sklepie, w pracy i w
                          kazdej sytuacji chcesz byc nazywana "malutka" przez obcych mezczyzn? A chciala
                          bys by Twoj chlopak na inne kobiety mowil "malutka"?
                          • taktaczek Re: drakulino miła... 05.02.04, 23:07
                            Będę obstawać przy używaniu malutkiej...mi się zbyt miło kojarzy...nie cierpię
                            za to: LALUNI,LALECZKI i wszelakich odmienników, DU.Y, LASKI i paru innych,
                            których aktualnie zabrakło mi w pamięci.Ale rozumiem, możesz nie lubić:]
                            • drakulina Re: drakulino miła... 05.02.04, 23:22
                              taktaczek napisała:

                              > Będę obstawać przy używaniu malutkiej...mi się zbyt miło kojarzy...nie
                              cierpię
                              > za to: LALUNI,LALECZKI i wszelakich odmienników, DU.Y, LASKI i paru innych,
                              > których aktualnie zabrakło mi w pamięci.Ale rozumiem, możesz nie lubić:]


                              przeciez mowie ze LUBIE slowo, nie lubie natomiast by kazdy mnie z ulicy tak
                              nazywal. To jest zarezerwowane dla mojego chlopaka. Moze narzeczonej quicklego
                              nie przeszkadza, ze on inne kobiety tak nazywa. Mi by to przeszkadzalo.
                              • brytan Re: drakulino miła... 05.02.04, 23:38
                                drakulina napisała:


                                > przeciez mowie ze LUBIE slowo, nie lubie natomiast by kazdy mnie z ulicy tak
                                > nazywal. To jest zarezerwowane dla mojego chlopaka. Moze narzeczonej
                                quicklego
                                > nie przeszkadza,
                                chyba nie, bo ja nazywa "aniolek" na Forum. Widocznie "malutka" jest dla
                                pozostalych. Ot tak wykombinowalem.
                • harriet_makepeace Re: Dla harriet_makepeace... 05.02.04, 22:20
                  ???????????????? hę?

                  Zwymyslaja, osmiesza, a jeszcze pozniej powiedza, ze glupi i prostak..

                  wiesz co albo ci sie moj post pomylil z jakims innym albo masz problemy z
                  czytaniem i widzisz slowa ktorym nie ma...
                  przeczytaj moze jeszcze raz moje posty i zastanow sie czy aby na pewno cie
                  zaatakowalam? wytknelam ci pewien blad i zwrocilam ci uwage ze jestes
                  monotematyczny, ale wybacz - nie zwymyslalm cie. moze nastepnym razem ;P
                  • quickly No, juz jestem spowrotem... 05.02.04, 23:49
                    Spocony, padniety, ale zywy i caly, czego wam zycze z calego serca...

                    harriet, zaczne od Ciebie. Napisalem tak ogolnie. To boj moj samotny, bolesny
                    glos tragicznej rozpaczy, cichy szloch niezrozumienia... A Ty zaraz, ze to do
                    Ciebie. Ze jestem monotematyczny. Friends again?

                    draculino, dlaczego tak ladnie potrafisz rozmawiac z taktaczkiem, a do mnie to
                    zawsze z widlami...

                    taktaczek, jestes tam?
                    • taktaczek Re: No ba! Śpiaca i drżąca;] 05.02.04, 23:53

                      • quickly Re: No ba! Śpiaca i drżąca;] 06.02.04, 00:04
                        Lepiej idz juz spac taktaczku. Pozno juz i ciemno u Ciebie za oknem. Wlacz
                        radio, zaraz rozpoczyna sie program nocny... przyciemnione swiatlo... herbata
                        slicznie zaparzona w szklance.

                        Moze poplyniesz mysla do goracej Australii? Moze wyobraz sobie pelne slonce na
                        zupelnie blekitnym niebie? Zar z nieba. Palmy i surfingowe fale...
                        Rozgrzane, opalone, rozleniwione ciala wylegujace sie na plazy...

                        • taktaczek Re: No ba! Śpiaca i drżąca;] 06.02.04, 00:11
                          Plizzzzzzzzzzzzzzzzz ja chcę inteligentnych tekstów chłopie a nie takiego
                          pseudo romantycznego mamciolenia...jeszcze o kangurach bym znisła albo o tych
                          miśkach...stać Cię na więcej..tak tak, nie zaprzeczaj, za późno, przeglądnęłam
                          Twoje teksty, stać Cię na więcej...i jeszcze jedno...herbatę pijam w kubku,
                          KUBECZKU a nie w szklance a fuj!Cmok nosek:]
                    • harriet_makepeace Re: No, juz jestem spowrotem... 06.02.04, 09:11
                      Quickly,

                      Po pierwsze to nie lubie takich uogolnien, kiedy wrzuca sie mnie do jednego
                      worka z wszystkimi "wrednymi" kobietami ktore jakiegos faceta skrzywdzily.
                      Istnieje wiecej niz jeden typ kobiet. No sorry ale nie znam Cie na tyle zeby
                      wiedziec czy pijesz do mnie czy do ogolu - moze na przyszlosc to zaznaczaj ;P

                      Po drugie twoje zdanie "Friends again? " - Quickly no prosze Cie nie badz
                      dzieckiem ;P - dyskusja nie rowna sie klotnia - a my prowadzimy wlasnie
                      dyskusje, ktora ze swojego zalozenia powinna odrzucic emocje w rodzaju
                      sympatia/antypatia. Mozna sie lubic i nie zgadzac w pewnej kwestii, tak samo
                      jak kogos nie lubic ale przyznac mu racje na pewnym polu, uznac sile jego
                      _racjonalnych_ argumentow.
                      pozdrawiam
    • sfiat Re: Sukces... 05.02.04, 00:13
      harriet_makepeace napisala
      <Nie mowiac juz o tym ze czytajac niektore Twoje wypowiedzi mozna odniesc
      wrazenie, ze jestes amerykofobem i masz lekko obsesje na tym punkcie>

      I nie tylko amerykofobem jak quickly demonstruje w tym poście:

      Re: Proces Miloszewicza
      Autor: Gość: quickly IP: *.defence.gov.au
      Data: 20.02.2002 13:30 zarchiwizowany

      Majac w reku mas-media, tak jak obecnie zydo-amerykanska mafia, to bez
      najmniejszgo klpotu mozna formowc ludzi w dowolny sposob. Barany uwierza we
      wszystko!


      • quickly sfiat, no i gdzie jest twoja argumentacja... 05.02.04, 00:43
        Jak narazie to tylko wyciagneles moj archiwalny wpis... (musiales sie mnie
        niezle naczytac, co? :)))

        Co do mas mediow... Bez watpienia naleza one do bardzo waskiej, bardzo
        wplywowej grupy ludzi, majacych olbrzymi wplyw na ksztaltowanie swiadomosci
        spolecznej. Powiedzmu taka "Gazeta Wyborcza" nalezy, jako taka, do p.
        Michnika. Zyd z pochodzenia. Dziennik cotygodniowy "Nie" nalezy do p.
        Urbana... chyba nie musze Ci udawadniac, ze p. Urban jest pochodzenia
        zydowskiego. Itd. itd. I to jest tylko maly wyrywek z Polski.

        Jak dziala oddzialywanie na psychike? Otoz kilka dni temu ukazal sie w G.W.
        artykul na temat rzekomych "obozow smierci" w Koreii Polnocnej. Ogolne
        poruszenie. Kazdy wie, ze w Korei jest zle, bo tam sa same komuchy i
        zbrodniarze. Co prawda po raz pierwszy, ktos wyskoczyl z "obozami smierci",
        ale to nic nie szkodzi, skoro w gazecie tak napisali... Swiete oburznie
        50latki i innych. Odciagniecie uwagi naiwnych... od innych spraw. I o to tu w
        tym wszystkim chodzi: Dac naiwnym kolejna pozywke. Niech przezywaja. Oderwac
        ich od rzeczywistosci, swoich problemow, przekretow na duza i mala skale...
        A biznes kreci sie dalej...
    • polonuz quickly - czy sumienie pozwala Ci spac??? 05.02.04, 06:28
      quickly napisał:
      > spostrzegasz mnie jako jakiegos np. nadetego i tepego Polonusa z Chicago? Co
      > > to wyjechal z kraju i rznie teraz panisko. Staram sie Ciebie zrozumiec>...

      A co masz przeciwko "Polonusom" z USA??? Wielu sobie swietnie ulozylo zycie i
      to uczciwa ciezka praca. A Ty???
      Robisz wrazenie jakies frustrata imigranta. Musisz koniecznie komus dokpac zeby
      sie lepiej poczuc.
      IP defence???? Ale jaja! Jestes w australijskim woju, ktory jest pelna para
      za Bushem??? Przeciez Ty go nienawidzisz!... I Ty masz czelnosc tutaj
      poniewierac zwolennikow Busha?? Jestes w najgorszym wydaniu hipokryta..I nie
      masz koles moralniaka?? Ciekawe jak po nocach spisz.
      Mate, you are scum of the earth, to say the least
      • quickly Re: quickly - czy sumienie pozwala Ci spac??? 05.02.04, 21:41
        polonuz, nerwowy jestes!
        Duzo halasu, malo muzyki.
        Przeczytaj swoj post jeszcze raz i ocen to, kto z nas jest tutaj bardziej
        nerwowy... Wez jakis panadol, albo cos, bo ci leb jeszzce urwie od tego
        myslenia przed komputerm :)

        A co do Busza... No coz, bardzo mi przykro, ze jestes buszomanem. Ale ja to
        rozumie - rozne sa teraz po swiecie zboczenia...
        • polonuz Re: quickly - czy sumienie pozwala Ci spac??? 05.02.04, 22:22
          quickly napisał:

          >>
          > A co do Busza... No coz, bardzo mi przykro, ze jestes buszomanem. Ale ja to
          > rozumie - rozne sa teraz po swiecie zboczenia...

          No sa, ale Twoje zboczenie jest nie do pobicia - Nienawidzisz Busha,
          (wymyslasz jegozwolennikom) ale jestes jego chlopcem na posylki.
          • taktaczek Re: quickly - czy sumienie pozwala Ci spac??? 05.02.04, 23:27
            Sorry ale quickly nie wygląda mi na takiego co się daje posyłać...
            • quickly Biedny jestes polonuz... 05.02.04, 23:57
              a tak mu dobrze z oczu patrzy. Moze sie tylko domyslac, kim tak naprawde ten
              obrzydliwy quickly jest.
              A to go od chlopcow na posylki wyzwie, a to powie quicklyemu, ze Busza nie
              miluje jak milowac powinien...

              Eh, polonuz poloz sie juz spac, bo Cie ciekawosc do reszty zkonsumuje.
              • taktaczek Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:02
                Ba,ja myślę, że polonuz skręca się do tego z zazdrości, że tyle kobietek do
                siebie przyciągasz heheh;]
                • quickly Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:13
                  Wiesz taktaczku, mialas racje podejrzewajac mnie, ze jestem kobieta. Nie, nie.
                  Jestem facetem. Ale pierwszy raz spotkalem sie z czyms podobnym bedac w Polsce
                  w 1989 r. Pewna pani (nauczycielka)zarzucila mi, ze jestem w stosunku do
                  innych pan bardzo "kokieteryjny". "kokieteryjny!?" A to jest przeciez cecha
                  bardzo feministyczna. Tutaj, u mnie na codzien jest zupelnie inaczej.
                  Przeklenstwa na porzadku dziennym (inaczej by mnie nie zrozumieli), szorstkosc
                  odzywek, bycie twardym... Chyba w ten sposob odreagowywuje na to, czego mam na
                  codzien za duzo. Czy to chec odskocznia do na przeciwny biegun? Moze chec
                  zapomnienia, chec kokietowania graniczaca z masochizmem?
                  • brytan Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:15
                    quickly napisał:

                    Pewna pani (nauczycielka)zarzucila mi, ze jestem w stosunku do
                    > innych pan bardzo "kokieteryjny". "kokieteryjny!?" A to jest przeciez cecha
                    > bardzo feministyczna.

                    nie feministyczna, a typowo kobieca.
                    • drakulina Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:46
                      brytan napisała:


                      > nie feministyczna, a typowo kobieca.

                      Ktos kiedys napisal, ze quickly sie kryguje jak panienka

                      • quickly Drakulina, wspolczuje temu Twojemu facetowi... 06.02.04, 01:04
                        ...jemu tez tak wiercisz dziure w brzuchu?

                        Sikorko, lepiej idz juz spac.

                        • drakulina zalosny jestes quickly 06.02.04, 01:08
                          Kiedy Ty wkoncu dojrzejesz piter pan?
                          Twoje wpisy sa pelne sprzecznosci, niewiadomo juz czemu wierzyc.
                          • quickly Re: kochany jestes quickly 06.02.04, 01:20
                            Nie ma sprzecznosci. Nie mam zwyczaju klamac. Napisz cos pozytywnego, postaram
                            sie tym samym odwzajemnic...
                            • drakulina zalosny jeses quickly 06.02.04, 01:25
                              quickly napisał:

                              > Nie ma sprzecznosci. Nie mam zwyczaju klamac. Napisz cos pozytywnego,
                              postaram
                              >
                              nie ma? tylko jest duuuuuza przesada w tym co piszesz.
                              Zal mi Ciebie, gdy staniesz oko w oko z kims kto Cie "znal" internetowo
                              Chyba Ty nie zniesiesz konfrontacji z rzeczywistoscia.Egzamin zawalisz...
                              • quickly Re: kochany jestes quickly (prosze nie zmieniac) 06.02.04, 01:43
                                drakulina napisała:

                                "...tylko jest duuuuuza przesada w tym co piszesz."
                                No pewnie ze jest. To swieto prawo autora. Postaraj sie napisac w podobny
                                sposob o swoim zyciu. Przeczytam, nie skrytykuje, od pozorantow i bajerantow
                                nie zwymyslam... Pomysle cieplo o drakulinie, ze zycie afirmuje.

                                "Zal mi Ciebie, gdy staniesz oko w oko z kims kto Cie "znal" internetowo
                                Chyba Ty nie zniesiesz konfrontacji z rzeczywistoscia. Egzamin zawalisz..."
                                A wiesz drakulino juz myslalem o tym. Troche sie tego boje. Ale ty mnie juz
                                troche znasz... Moze sie tak gdzies spotkamy? Obiecuje, ze bede grzeczny,
                                szarmancki i nie nazwie Cie malutka...
                  • taktaczek Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:22
                    O, właśnie takie tekty taktaczki lubią najbardziej, z pomysłem, dowcipne i w
                    gruncie rzeczy o d... szanownej Maryni...widzę, że oceniłam Cię
                    prawidłowo...mmmm...uczta dla mych oczu...taaaaak rób z siebie dalej twardziela
                    o pięknej duszy;]
                    PS
                    Gdybyś miał wątpliwości...nie naśmiewam się z Ciebie.
              • polonuz Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:09
                quickly napisał:

                > a tak mu dobrze z oczu patrzy. Moze sie tylko domyslac, kim tak naprawde ten
                > obrzydliwy quickly jest.

                To jasne kim jestes, mocny w gebie, slabiej w czynach godnych czlowieka z
                honorem.

                > A to go od chlopcow na posylki wyzwie,

                To jest wyzwisko? Napewno nie dorownam Tobie w prostackich wyzwiskach.

                >a to powie quicklyemu, ze Busza nie miluje jak milowac powinien>
                A nie miluj Busha, Twoja sprawa.Ale nienawidzac sluzyc mu?. Eh quickly, how low
                can you get?
                • quickly Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:23
                  No nie. No nie wciskaj mi dziecka w brzuch!
                  Ze ja sluze samemu furherowi Buszowi!?

                  Bez przesady polonuz... No takich chodow to ja nawet nie mam.
                  • polonuz Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 00:31
                    quickly napisał:

                    > No nie. No nie wciskaj mi dziecka w brzuch!
                    > Ze ja sluze samemu furherowi Buszowi!?
                    >
                    > Bez przesady polonuz... No takich chodow to ja nawet nie mam.

                    Ciekawy z Ciebie typek Quickly.Wymyslasz od baranow i pospolstwa zwolennikom
                    Busha, a sam jestes w rzadowej instytucji,ktora 100% go popiera.
                    • quickly Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 01:10
                      Polonuz przyjdz do naszej kantyntyny... Posluchasz gdzie tacy jak my mamy
                      Busza :))))
                      • quickly taktaczku, dobrze poszlas juz spac... 06.02.04, 01:15
                        ...ja tu jeszcze troche zostane i "poobrzucam" sie z "twardzielami".
                        Misiu koala? Kangury? Moze kiedys jeszcze o tym napisze...

                        Zycze spokojnych snow.
                        • taktaczek Re: A po no cy przychodzi dzień:) 06.02.04, 12:18
                          Poszłam poszłam, w końcu młoda jestem i i tak długo wytrzymałam po dobranocce;]
                          tak sobie zerknęłam, że strasznego obrzucania nie było;[ i aż mi smutno no ale
                          nic (bo ja tak lubię rozróbki;) Ja tam w takie dyskusje to się nie włączam bo
                          ma wiedza o świecie ubożuchna niestety...A pana Busza to ja nie lubię bo ma
                          oczy jak ktoś tam w mojej rodzinie a ten ktoś to straszny kombinator,o malunim
                          rozumku dodajmy i pazerny na forsę, że aż fuj(ja też jestem pazerna dodam na
                          marginolu ale nie aż tak...ja się czasem hamuję), a te oczka takie tycie,
                          świńskie i rozbiegane...nie wzbudzaja nic prócz niechęci. Nie cierpię takich
                          oczek,wrrrrrrr.To chyba tyle...Buziaczek w nos i weny życzę;)dużo weny...
                          PS
                          a jak bym chciała sobie coś poczytać o australijskich zielonych z bronią to
                          gdzie?:)-zaznaczam tu, że z angielskim sobie radzę , heheheh:*
                          • kotkaa Re: A po no cy przychodzi dzień:) 06.02.04, 12:53
                            taktaczek napisała:

                            >
                            > oczek,wrrrrrrr.To chyba tyle...Buziaczek w nos i weny życzę;)dużo weny...
                            > PS

                            Kobieto przecież Ty jestes żenująca...
                            • taktaczek Re: A po no cy przychodzi dzień:) 06.02.04, 13:28
                              Wychodzę z założenia, żę ktoś taki być musi, heheh;]
                              • kredo0 do kotkaa 06.02.04, 13:45
                                no ale quickly wyraznie zaleca sie do tkaczka i oni faktycznie do siebie
                                pasuja.
                                • taktaczek Re: do kotkaa 06.02.04, 14:25
                                  To że kobieta i mężczyzna przyjaźnie ze sobą rozmawiają nie oznacza, że na
                                  siebie lecą;*
                      • harbour Re: Biedny jestes polonuz... 06.02.04, 03:18
                        quickly napisał:

                        > Polonuz przyjdz do naszej kantyntyny... Posluchasz gdzie tacy jak my mamy
                        > Busza :))))

                        No a austalijska armia to (jak ktos okreslil kiedys) to relaksowy oboz
                        harcerski.Kangury mieczaki sie nie przemeczaja.Okazalo sie ze polowa armii
                        zazywa sobie narkotyki. Wstyd przed swiatem.
                        • harbour re: australiujskie wojsko = oboz harcerski 06.02.04, 03:24
                          Mlode amerykanskie chlopaki, 19latki gina w Iraku, a troche(troche!) mieczakow
                          z australijskiego wojska koczuje sobie jak na obozie (misja.. pokojowa).Daleko
                          od niebezpiecznych punktow.Nic im nie zagraza, tak jak Amerykanom i innym
                          wojskom koalicji.
                      • polonuz zalosny jestes quickly faktycznie 06.02.04, 14:14
                        Jestes w woju,ktore calkowicie jest oddane Bushowi.Masz wyjatkowo silna
                        amerykofobie.

                        Nie mogles dostac pracy gdzie indziej, prywatnie? Za wysokie wymagania?


                        • taktaczek Re: zalosny jestes quickly faktycznie 06.02.04, 14:26
                          polonuz napisał:

                          > Jestes w woju,ktore calkowicie jest oddane Bushowi.Masz wyjatkowo silna
                          > amerykofobie.
                          >
                          > Nie mogles dostac pracy gdzie indziej, prywatnie? Za wysokie wymagania?
                          -na szefów zawsze się psioczy;*jacy by nie byli heheh
                          • besen quickly jest czlowiekiem bez zasad 06.02.04, 21:56
                            a propos quickly, przypomina mi sie prawdziwa historia z Forum Zwierzeta.

                            Kobieta pracuje we Francji w laboratorium, w ktorym sie uzywa zwierzat do
                            eksperymentow (do celow kosmetycznych).Na Forum krzyczala, ze ludzie nie maja
                            serca dla zwierzat i ze wlasnie takie rzeczy sie dzieja (sama zarabiajac na
                            tych laboratoryjnych torturkach-doslownie).

                            Spytalam czemu tam pracuje. Odpowiedziala, ze musi bo....o prace trudno.Potwor
                            nie czlowiek.
                          • besen Re: zalosny jestes quickly faktycznie 06.02.04, 22:00
                            taktaczek napisała:

                            > -na szefów zawsze się psioczy;*jacy by nie byli heheh
                            >
                            Dla Ciebie naprawde wszystko "hehe?" Nie chodzi tutaj o szefa, ale o to co
                            instytucja soba reprezentuje.Sa ludzie, ktorzy za forse wszystko zrobia.Inni
                            NIE, bo maja zasady.
                            • taktaczek odnośnie mojego heheh 06.02.04, 23:12
                              Gdyby nie moje optymistyczne podejście do świata to byłabym w ciężkiej depresyi
                              i złośliwym, szydzącym okiem spoglądałabym na świat. Lubię i dużo się śmieję a
                              przynajmniej staram się uśmiechać.Nie wydurniać ale uśmiechać właśnie.I takie
                              jest moje podejście do życia i taka jest moja życiowa filozofia.Nie dać się
                              pozbawić uśmiechu.Ludzie są okropni i dobrze o tym wiesz.Dla mnie instytucje to
                              ludzie,ludzie konkretni a nie stos idei czy wartości. Nie szereguję a
                              przynajmniej mam cichą nadzieję, że tego nie robię.Starałam się jasno i bez
                              heheh, ale bez heheh się nie da, więc heheh:]
                              • besen Re: odnośnie mojego heheh 06.02.04, 23:46
                                taktaczek napisała:

                                > Gdyby nie moje optymistyczne podejście do świata to byłabym w ciężkiej
                                depresyi
                                >
                                > i złośliwym, Starałam się jasno i bez
                                > heheh, ale bez heheh się nie da, więc heheh:]

                                Rozumiem :-)))
                                • taktaczek Może ja taka głupia heheh nie jestem. 06.02.04, 23:56
                                  No to się cieszę.Trzymaj uśmiech;]
                                  • quickly A nie mowilem taktaczek, ze bedziesz miala... 08.02.04, 07:52
                                    ...przeze mnie nieprzyjemnosci na tym forum?

                                    Do uslyszenia za tydzien...
    • jmx "nieodwzajemniona miłość" 09.02.04, 01:16

      W polityce nie ma miejsca na sentymenty. To czysty biznes, a nie imieniny u
      cioci. Albo sie nauczymy robić interesy albo będą nas wykorzystywać (a
      właściwie naszą głupotę).
      • ja_nek Re: "nieodwzajemniona miłość" 11.02.04, 01:53
        Widzę, że przegapiłem co nieco z polityki na Romantice:)Quickly, czy Ty kiedyś
        dasz spokój tym wycieczkom pod adresem USA? Czemu zostawiasz Rosjan,
        Chińczyków, Arabów lub innych? Razi Cię istnienie jedynego mocarstwa???

        Co do wprowadzajacego postu: jak się ma wielkie aspiracje i apetyty jak polscy
        politycy ostatnio, to trudno przełknąć porażkę. A jesteśmy krajem małym i
        biednym, który nie ma możliwości nacisku ani specjalnych atutów w garści.
        Jeśli ktoś myślał, że Bush da nam na tacy kontrakty i zniesie wizy musiał być
        wielkim optymistą, żeby nei powiedzieć dosadnie.
        Albo nas lubią, albo coś wyszarpiemy. Chcemy by nas lubili, więc kiepsko idzie
        z pozyskiwaniem korzyści. A sojuszników trzeba sobie dobierać, a USA jest
        najlepszym możliwym aliantem.
        Korzyści z bycia aliantem mogą mieć charakter niekoniecznie wprost i
        natychmiast przekładalny. Będziemy mieli amerykańskie bazy (prawdopodobnie) i
        każdy powiat w Polsce o tym marzy. Niby stosunki z Niemcami już ok, ale coś
        pozostało, skoro przenoszą te bazy.
        Co do offsetu, czy nie jest za wcześnie się czepiać?
        Co do kontraktów: są w trakcie (tu nie decyduje sam Bush) i nie wiadomo
        dokładnie na ile. Języczkiem uwagi jest kto i dlaczego. Zamiast biadolić
        popatrzmy, że portfel zamówień BUMAR-u wcale nie jest taki skromny (patrz
        Azja). Po prostu nie zawsze można mieć wszystko.
        Cieszmy się i zabiegajmy o więcej zamiast tylko narzekać i psy wieszać.

        Pozdrawiam
        janek
        P.S. Quickly stonuj trochę swoje zacietrzewienie. To jest modne, ale jest jak
        owczy pęd.
    • polonuz Re: Sukces... 11.02.04, 08:49
      To jest ciekawe ze jakos na Ruskow nie szczeka, tylko wlasnie na Amerykanow
      quickly zachowuje sie jak zwykly komuch, dla ktorego bohaterem jest Stalin.
      Rzeczywiscie to jest podejrzane... Moze nawet jest wtyczka i pracuje dla nich...
      • ja_nek Re: Sukces... 12.02.04, 01:13
        Polonuz nie demonizuj:)
        Quickly mógłby pracować w pionie propagandy:)))
        Swoją drogą taki radykalizm jest modny i wśród młodych aktywistek lewackich w
        jkaiejś komunie Quickly mógłby zrobić furorę.
        (bez urazy Quickly)

        Pozdrawiam Was
        janek
        • sfiat Re: Sukces... 17.02.04, 22:34
          To wszystko jest dosc podejrzane...
          • Gość: fast Re: Sukces... IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 24.02.04, 16:25
            Co tu podejrzanego? Busz jak Busz. Jak każdy człowiek. Kto go nie potępia to
            tylko ten kto sie juz przyzwyczail. Stalina i Hitletlera tez sie nie potepia.
            Kazdy mysli co mysli na jego temat - wrecz sie go żałuje. A z nim tak samo.
            Ale byli i dobrzy prezydenci. Zabici bo zabici ale... dlaczego o nich nie
            wspominacie?
            • quickly Uczen z wymiany. 27.02.04, 03:53
              USA. Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia.
              – To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
              Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
              – Dobrze, zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są
              słowa: „Dajcie mi wolność albo śmierć”?
              W klasie cisza. Suzuki podnosi rękę:
              – Patrick Henry, 1775, Filadelfia.
              – Bardzo dobrze, Suzuki. A kto powiedział: „Państwo to ludzie, ludzie nie
              powinni więc ginąć”?
              Znowu Suzuki:
              – Abraham Lincoln, 1863, Waszyngton.
              Nauczycielka do uczniów z wyrzutem.
              – Wstydźcie się. Suzuki to Japończyk, a zna amerykańską historię lepiej niż wy!
              W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept.
              – Pocałuj mnie w dupę, pieprzony Japończyku...
              – Kto to powiedział? – krzyczy nauczycielka, na co Suzuki podnosi rękę i mówi:
              – Generał McArthur w 1942 roku na Guadalcanal i Lee lacocca w 1982 roku na
              walnym zgromadzeniu Chryslera.
              W klasie jeszcze ciszej... Ktoś szepce:
              – Rzygać mi się chce.
              – Kto to?! – wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada:
              – George Bush senior do premiera Tasaki w 1991 roku podczas obiadu.
              Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno:
              – Obciągnij mi druta!
              Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:
              – To już koniec. Kto tym razem?
              – Bill Clinton do Moniki Lewinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym
              Domu – odpowiada Suzuki.
              Na to inny uczeń:
              – Suzuki to kupa gówna!
              A Suzuki:
              – Valentino Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku!
              Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, do klasy wchodzi dyrektor:
              – Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem.
              Suzuki:
              – Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w
              Warszawie w 2003 roku.
              • clickkey Re: Uczen z wymiany. 27.02.04, 04:32
                quickly, opowiadanie dowcipów dobrze Ci wychodzi, jeśli jeszcze jesteś niezły w
                piciu wódki, to chyba jesteś Polakiem!

                P.S.
                A co z Twoją nową i starą książką?
              • Gość: fast 2 słynnych zastrzelonych prezydentów USA: IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 29.02.04, 14:30
                Abraham Lincoln, F.Keneedy:

                Lincoln wybrany do kongresu - 1846, Keneedy - 1946
                Lincoln zostaje prezydentem - 1860, Keneedy - 1960
                Keneedy i Lincoln - oba nazwiska po 7 liter
                -obaj walczyli o prawa obywatelskie
                -żony obydwu straciły dzieci podczas pobytu w białym domu
                Sekretarka Lincolna nazywala sie Mrs Keneedy
                Sekretarka Keneedego nazywala sie Mrs Lincoln
                Obydwu zabil mieszkaniec poludnia
                Obydwaj nastepcy nazywali sie Jonson:
                Andrew Johnson - ur. 1808,
                Lyndon Johnson - ur. 1908

                zabojca Lincolna - John Wilkes ooth, ur. 1839
                zabojca Keneedego - Lee Harrey Oswald, ur. 1939
                -trojczlonowe nazwiska po 15 liter.

                Lincoln zginal w teatrze o nazwie "Keneedy"
                Keneedy zginal w samochodzie marki Lincoln.

                Booth uciekal z teatru, a zlapano go w magazynie,
                Oswald uciekał z magazynu, a złapano go w teatrze
                Booth i Oswald zgineli zanim rozpoczeli sie ich procesy sadowe.

                Tydzien przed śmiercią Lincoln był w Monroe, Merylano
                Tydzień przed śmiercią Keneedy był z Marlin Monroe
              • taktaczka Re: Uczen z wymiany. 04.03.04, 16:27
                Tak, Quickly juz zdecydowanie lepiej takie teksty niz to co na poczatku.
                Zdecydowanie sie usmiechnelam i to nawet wiecej niz raz;]a nicka zmienilam bo
                jak na blond prystalo poknocilam cos z kontem heheh...Pozdrawiam goraco z
                baaaardzo zimnego miasta mego rodzinnego;]
                • gazimierz Re: Uczen z wymiany. 04.03.04, 22:26
                  taktaczka napisała:

                  > Tak, Quickly juz zdecydowanie lepiej takie teksty niz to co na poczatku.
                  > Zdecydowanie sie usmiechnelam i to nawet wiecej niz raz;]a nicka zmienilam bo
                  > jak na blond prystalo poknocilam cos z kontem heheh...Pozdrawiam goraco z
                  > baaaardzo zimnego miasta mego rodzinnego;]

                  Ales ty upierdliwa.A facet oglosil ze kocha dozgonnie pewna osobe poznana przez
                  internet.
                  • quickly Re: Uczen z wymiany. 05.03.04, 00:02
                    gazimierz, ja Cie bardzo prosze - Ty sie niedenerwuj. Wszystko bedzie dobrze.
                    Ja bardzo lubie taktaczka.

                    taktaczek, rowniez serdecznie pozdrawiam. U mnie dzisiaj po poludniu ma byc
                    cyklon. Na razie zrobilo sie ciemno. Pokropil juz nawet deszcz. Do tego bola
                    mnie rece, bo dzisiaj wchodzilem (bez konca) z klamotami na plecach po linie.
                    Pozniej byla "sciezka zdrowia". Od czasu do czasu robie to razem z "kotami"
                    dla podniesienia swojej kondycji fizycznej. A niech sie szczuny ucza szacunku
                    dla starszych...

                    A teraz siedze wiec przed komputerem, drza mi rece (jak to bywa po silnym
                    wysilkow), i co tu duzo ukrywac... jestem padniety. Ide zaraz wziasc prysznic,
                    pozniej duza kawa "po polsku"... Totalny relaks - w koncu to piatek. Nie moge
                    sie zbytnio przemeczac. Jutro czeka mnie trzy i pol godziny z dzieciakami w
                    polskiej szkolce, pozniej harowka w ogrodzie... I znow minie niepostrzezenie
                    kolejny weekend.

                    Czy to Twoje miasto jest ladne?
                    Bylas kiedys w Zielonej Gorze?

                    • taktaczka Re: Uczen z wymiany. 11.03.04, 17:18
                      quickly napisał:

                      > Czy to Twoje miasto jest ladne?
                      > Bylas kiedys w Zielonej Gorze?

                      Widzisz Quickly, moje miasto jest ładne na swój sposób, jest ładne bo jestem do
                      niego przywiazana itd.itp. ale obiektywnie-bo czasem umiem tak na coś zerknąć-
                      ładne nie jest, straszny w nim bajzel żeby syf nie szepnąć.I do tego okropnie
                      okropnie go ludzie nie lubią...a właściwie mieszkańców. Bo do samego lgną jak
                      pszczółki do miodu...normalnie inwazja i czasem to aż się trochę obco w niem
                      czuję...nie znam nazw ulic a napływowcy to kurcze sypią nazwami jak z rękawa i
                      wtedy myślę sobie, że skoro oni wiedzą a ja nie to prawo me do miasta
                      znika...oj zasmuciło mnie Quickly...W ogóle problem miastowania skomplikowany
                      jest...No nic...A w Zielonej nie byłam:)może przejazdem jak malusia byłam i na
                      Zachód sie jeździło różnymi szlakami z familią.
                      Pozdrawiam Quickly.Trzym się Pedagogu, cyklon Cię chyba nie wycyklonowal;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka