Gość: sos
IP: 195.138.200.*
30.04.10, 12:31
Blisko 20 lat temu na wakacjach na Białorusi poznałam faceta i
strasznie się zakochałam. Miałam wtedy 17 lat on 21. Wiedziałam, że
to i tak nie ma przyszłości, ale on twierdził, że wszystko jest
możliwe, jeżeli tylko będziemy tego chcieli, będziemy razem...
Minęły wakacje, pojechałam do domu, a on zaraz przysłał mi
najpiękniejszy list miłosny. Odpisałam mu, że nie damy rady, że
wszyscy wybijają mi go z głowy i apelują o rozsądek, że zbliża się
matura i muszę się wziąć w garść itd... Nie napisał więcej ...
Za parę tygodni jadę służbowo na Białoruś. Wpadłam na pomysł, żeby
go odszukać – miło byłoby spotkać się po latach. Nieoceniona jest
potęga internetu. Wystarczyło zalogować się na miejscowym forum i
znalazł się ktoś, kto go zna. Obiecał pomoc – kazał napisać kim
jestem i dlaczego go szukam. Napisałam, że poznaliśmy się 20 lat
temu, będę niedługo na Białorusi i miło byłoby go zobaczyć. Po kilku
dniach gość z forum pisze mi, że rozmawiał z moim ex, ten ponoć z
trudem sobie mnie przypomniał i stwierdził, że teraz jest żonaty i
dzieciaty i nie widzi sensu nawiązywać ze mną kontaktu bo
najważniejsza jest dla niego rodzina.
Co za durny burak!
Co on sobie wyobraża! Ja też mam męża i dzieci. Cudzych mężów nie
kradnę! Chciałam tylko go zobaczyć, pogadać – może ostatni raz w
życiu. To ja głupia przez całe życie myślałam o tym czy go nie
skrzywdziłam, a ten ledwie sobie mnie przypomniał. Kobiety to jednak
idiotki. Nawet nie zadał sobie trudu, żeby osobiście mi odpisać.
Zabolało.
Nawet nie wiem czy bardziej mnie wkurzył czy zranił.
No to chyba jesteśmy kwita.
Żegnaj Paweł.