Dodaj do ulubionych

Jak poderwać wykładowcę

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 13:32
zależy mi na skutecznych, inteligentnych i nie kompromitujących sposobach!

jestem gotowa wstrzymać się z ostrzejszym działaniem do końca semestru, narazie
chcę mu tylko dac do zrozumienia, że mi się podoba

sprawę utrudnia (a może nie?) fakt, ze "mój wybranek" jest doktorem psychologii
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Re: Jak poderwać wykładowcę IP: 204.79.172.* 22.02.02, 14:22
      Gość portalu: Prima napisał(a):

      > zależy mi na skutecznych, inteligentnych i nie kompromitujących sposobach!
      >
      > jestem gotowa wstrzymać się z ostrzejszym działaniem do końca semestru, narazie
      >
      > chcę mu tylko dac do zrozumienia, że mi się podoba
      >
      > sprawę utrudnia (a może nie?) fakt, ze "mój wybranek" jest doktorem psychologii

      ALe po co??? Wpakujesz się w bagienko po kolana... Nie radzę!
      • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 14:29
        Jak to po co?
        Bo mi się on podoba, ma ciekawe poglądy i sposób zachowania się.
        I wiem napewno, ze nie jest żonaty.
        Mówiąc "poderwać" mam na myśli zainteresować go sobą, umówić się na kawę z
        nadzieją na ciąg dalszy.

        Skąd wiesz, że to będzie bagno.
        Napisz, jeśli sama masz jakieś doświadczenia.
        • Gość: Anna Re: Jak poderwać wykładowcę IP: 204.79.172.* 22.02.02, 14:39
          Bo z reguły fascynacja wykładowcą opiera się na nieco fałszywych przesłankach.
          Wykładowca jest zupełnie innym człowiekiem pośród studentek, a innym w domowych
          pieleszach. Fajnie jest poromansować z autorytetem, gorzej zostać
          skonfrontowanym z jego prawdziwym, codziennym obliczem, które może nie być w
          ogóle zachwycające. Pamiętaj, że chęć imponowania studentkom przyćmiewa inne
          ukryte wady. Jeżeli jest od Ciebie jeszcze sporo starszy, to zacznij to sobie
          wybijać z głowy już teraz - gdyby nawet udało Ci się z nim związać, za parę lat
          odkryjesz, że świat jest pełen równie fascynujących mężczyzn, którzy są przede
          wszystkim młodsi. Sorry, może rozbijam marzenia, ale jestem realistką.
          Napatrzyłam się na bliską przyjaciółkę, która coś takiego zrealizowała. Teraz
          żyje z facetem, który ma córkę w jej wieku, rozlicza ją z każdego grosza, ale
          jako że jest chorobliwie zazdrosny nie daje jej iść do pracy... ech można by
          długo. NIe rób tego.
          • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 15:08
            Dzięki za radę, ale Ty chyba jesteś uprzedzona (może masz powody).
            Przecież zdaję sobie sprawę, że on, prócz tego, ze jest dla mnie autorytetem,
            jest też normalnym człowiekiem.
            Chciałabym się do niego zbliżyc, ale nie będę robiła tragedii, jeśli okaże się,
            ze jest inny niż myślałam.
            Problem wieku dla mnie nie istnieje.
            Jedno, czego się obawiam, to, ze sobie i jemu narobię obciachu, dlatego nie
            chcę działać pochopnie.
            Dla niego jestem w stanie tej socjologii i psychologii uczyc się 2 X wiecej,
            tym bardziej, ze mnie to interesuje.
    • Gość: esbek Re: Jak poderwać wykładowcę-laseczkę zrób mu!!! IP: 192.168.0.* 22.02.02, 14:43
      100%skuteczności.
      • Gość: Ech... Re: Jak poderwać wykładowcę-laseczkę zrób mu!!! IP: 204.79.172.* 22.02.02, 14:47
        Gość portalu: esbek napisał(a):

        > 100%skuteczności.

        Stosowałeś? Ilu masz "odhaczonych"? Chociż sądząc po poziomie twoich wypowiedzi
        to ty o wykładowcach tylko słyszałeś, ale z bliska to nawet żadnej uczelni nie
        widziałeś. Na drzewo, małpo.
        • Gość: esbek Re: Jak poderwać wykładowcę-laseczkę zrób mu!!! IP: 192.168.0.* 22.02.02, 17:49
          Gość portalu: Ech... napisał(a):

          > Gość portalu: esbek napisał(a):
          >
          > > 100%skuteczności.
          >
          > Stosowałeś? Ilu masz "odhaczonych"? Chociż sądząc po poziomie twoich wypowiedzi
          >
          > to ty o wykładowcach tylko słyszałeś, ale z bliska to nawet żadnej uczelni nie
          > widziałeś. Na drzewo, małpo.CHAMIE SZACUNKU TROCHĘ,BYDLAKU JEDEN,NIKT CIĘ NIE
          PYTAŁ O ZDANIE TO PO CO SIĘ WPIEPRZASZ,WON MI STĄD.

      • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę-laseczkę zrób mu!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 15:09
        ha ha ha
        a tak praktycznie to jak to sobie wyobrażasz?
        mam do niego podejść na początku wykładu, czy w trakcie?
        a co jak będzie się bronił???

        nie pozdrawiam
        • Gość: esbek Re: Jak poderwać wykładowcę-laseczkę zrób mu!!! IP: 192.168.0.* 22.02.02, 17:46
          Gość portalu: Prima napisał(a):

          > ha ha ha
          > a tak praktycznie to jak to sobie wyobrażasz?
          > mam do niego podejść na początku wykładu, czy w trakcie?
          > a co jak będzie się bronił???
          >
          > nie pozdrawiam SPYTAJ SIĘ KIEDY CHCE,CO NIE MASZ DOŚWIADCZENIA?jAK CHCESZ ZDAĆ
          W PIERWSZYM TERMINIE TO MUSI BYĆ PEŁNY POŁYK KOCHANIE.a ja pozdrawiam i życze
          sukcesów na uczelni.esbek

    • Gość: mańka Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.astercity.net / 10.135.129.* 22.02.02, 22:45
      Radzę, żebyś uważała, wymaga to dojrzałej decyzji (w tym wypadku zgadzam się z
      Anną), ale jeśli juz wybrałas , to życzę ci powodzenia. Najlepiej by było,
      jakbyś mu pokazała, że ci bardzo na tych naukach zależy, a stopniowo, że tak
      się dzieje dzieki niemu. Bądź naturalna i miła, poprostu bądź sobą!!!

      Ps:Nie gwarantuję skutecznosci, bo nie mam z wykładowcami doświadczenia :), ale
      jeśli nie jest żonaty, to kto wie? Ja ci zyczę powodzenia i osiągnięcia celu!
      • red_aries Re: Jak poderwać wykładowcę 27.02.02, 21:55
        wiesz co - jak on jest dr psychologii, to wystarczy ze zrobisz z siebie
        kompletną kretynke! Przy psychiatrach i psychologach wiekszosc ludzi stara sie
        wypasc jak najbardziej normalnie i wzorcowo, wiec facet na pewno zafascynuje
        sie Twoim przypadkiem :)))
        • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 14:08
          dzięki, fajna rada, bo napewno przyszło by mi to łatwo
          ale znasz takiego faceta - czy to psychologa, czy nie - który chciałby się
          umawiać z kretynką?

          ja chciałabym Go poderwać "na poważnie"...
    • Gość: Martyna Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.proxy.aol.com 28.02.02, 19:48


      Z wykladowcami to rzeczywiscie jest problem . Ale chyba najlepsza jest prosta
      metoda zapros go gdzies. Przygotuj krotki wstep, ze nie widzisz obraczki na
      palcu itd, powiedz mu, ze zrozumiesz jesli odmowi ale do odwaznych swiat nalezy
      i raz sie zyje. Trudno poderwac wykladowce bo prawdopodobnie nawet gdybys mu
      sie podobala on niczego nie zaproponuje bo jest przeciez wykladowca nie chce
      sie skompromitowac.
      Nawet jesli odmowi to nic sie nie stanie bedziesz wiedziala , ze probowalas.
      • red_aries no w czym problem tak naprawde 01.03.02, 12:39
        ..po co tak od razu kawe na lawe! Facet jest dr psychologii! Przejdzcie na komunikowanie niewerbalne; choc szansa, że on
        jeszcze nie zauważył, jak reagujesz na jego obecnosc, jest dosyc znikoma. W koncu to fachowiec! :))) Jestes duzą dziewczynką
        i chyba nie musze Ci tlumaczyc na czym to polega:))) powodzenia w lowach :)))
        • Gość: Prima Re: no w czym problem tak naprawde IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 14:24
          fachowiec, ale od czego?
          facet przekracza połówkę swego żywota i jest sam - może to szewc, co bez butów
          chodzi, tzn. ze swoją psyche sobie nie radzi
          może jest zawiedziony w miłości, może czeka na swoją księżniczkę - nie wiem tego
          ostatnio mówił o "miłości intelektów" - może on już nie potrafi normalnie -
          prosto okazywać uczuć
          to pierwszy problem

          drugi problem - nie chciałabym być wobec niego zbyt obcesowa, w końcu to
          człowiek wykształcony, bywa tu i ówdzie
          sądzę, że jeśli już chciałby się z kimś spotykać, to musi być kobieta z klasą,
          a nie jakaś trzpiotka

          narazie pozostanę przy posyłaniu mu zalotnych uśmiechów i "chłonięciu" wykładów

          • Gość: Martyna Re: no w czym problem tak naprawde IP: *.proxy.aol.com 02.03.02, 18:41

            A skad wiesz, ze jest sam? Moze ma dziewczyne, moze jest zakochany?

            A co z konsultacjami - moze sprobujesz regularnie na nie uczeszczac .
            Jak nie wyjdzie Ci z wykladowca to chociaz doglebnie poznasz psychologie.
            Nie uwazam zeby zaproszenie mezczyzny nakawe czy gdziekolwiek bylo bez
            klasy,takie propozycje schlebiaja mezczyznom oczywiscie nie znaczy to, ze ja
            rzucam na prawo i na lewo propozycjami ale czasami kobieta nie ma wyjscia i
            musi zaryzykowac. W koncu nic nie tracisz jak Ci odmowi to trudno przezyjesz
            bedziesz wiedziala na czym stoisz.
            • Gość: Prima Re: do Martyny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 08:45
              wiem, ze nie jest żonaty, czy kogoś ma czy nie tego rzeczywiście nie jestem
              pewna, ale to narazie nie jest problem

              zaproponowanie mu spotkania przy kawie to bardzo dobry pomysł, ale chyba
              dopiero po egzaminie...nie chciałabym, zeby sobie pomyślał, że zamierzam go w
              jakikolwiek sposób "urabiać", żeby łatwiej mi było zaliczyć

              nie chciałabym też wyjść na jakąś desperatkę - dziwaczkę, która rzuca się na
              pierwszego interesującego wolnego faceta, nie przejmując się tym, ze jest soro
              starszy i ma zupełnie inny status - nie chcę go wprawiać w zakłopotanie

              chciałabym zadziałać umiejętnie, tak, zeby nawet on - jak by nie było:
              specjalista od relacji międzyludzkich - mogł stwierdzić, ze skoro zabieram się
              za flirtowanie z nim - to robię to umiejętnie, a nie "na dziko"
              wiem, ze niechciane zaloty są dla facetów (nie tylko dla nich zresztą)
              kłopotliwe, uciążliwe - nie chcę mu tego fundować

              do tego mam poczucie uciekającego czasu, ostatnio tez dostrzegłam "rywalkę" -
              dziewczynę chyba równie nim zafascynowaną co ja, więc teraz dodatkowo musze się
              starac byc bardziej interesująca niż ona...

              uff, nie miała baba kłopotu - to się zakochała ...:)
    • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.02, 14:23
      No jak, nikt nic więcej nie dopisze....?
      • kombinator2 Re: Jak poderwać wykładowcę 13.03.02, 22:02
        Gość portalu: Prima napisał(a):

        > No jak, nikt nic więcej nie dopisze....?


        Nie jestem doktorem psychologi :)))))) ale.... facetem, ktory na co dzien spotyka
        sie ze studentkami. Czemu wy, kobitki, robicie z tego taki problem? A weźże go -
        dziewczyno - najzwyczajniej w świecie, w czasie rozmowy, zaproś na kawę/piwo! Jak
        zareaguje od razu, sukces 100 procentowy (tzn podobasz mu się). Jak będzie
        zaskoczony (mile), też raczej możesz liczyć na powodzenie. Jak się zdziwi, ale
        potem będzie strzelał za Tobą oczami, zagadywał, ponów zaproszenie (facet nieco
        przytępawy i dotychczas mało zainteresowany młodymi dziewczynami, ale na pewno
        połknął haczyk).
        Jak odmówi zdecydowanie, daj sobie spokój!
        (a może tego wlasnie się boisz?)
        • Gość: Ellen Re: Jak poderwać wykładowcę IP: *.acn.waw.pl 16.03.02, 10:07
          No i jak Ci wyszło z tym panem Primo??? Opowiadaj:-)
          • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę - do Ellen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 10:01
            tak jak się można było spodziewac, czyli nijak.........:(
            jestem zbyt nieśmiała, żeby "iść na całość", jedyne na co mnie stac to uśmiechy
            posyłane mu z daleka. nie zrezygnowałam narazie z marzeń o nim, ale szanse
            rozwinięcia tej znajomości są mniejsze niż szanse Lindy na Oskara :)

            słuchając jego ostatniego wykładu w minioną sobotę doszłam do wniosku, ze być
            może najmocniej wiąże mnie z nim nie podziw, a frustracja, ze nie poświeca mi
            tyle uwagi, ile bym chciała

            mimo to postanowiłam dalej, na przekór upływającemu czasowi, inwestować w niego
            moje uczucie!
            • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę - do Ellen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 10:08
              może w końcu się odważe!
              kombinator2 ma rację - najbardziej się boję, ze on to utnie krótkim "nie jestem
              zainteresowany" i moje marzenia runą z hukiem - wolę się ich pozbywać długo i
              powoli
              pozdrawiam wszystkich, którzy napisali :)
              • Gość: sadysta Re: Jak poderwać wykładowcę - do Ellen IP: 10.30.42.* 19.03.02, 15:12
                Gość portalu: Prima napisał(a):
                > ... i moje marzenia runą z hukiem - wolę się ich pozbywać długo i
                > powoli

                Masochistka????
                • Gość: Prima Re: Jak poderwać wykładowcę - do Ellen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 08:23
                  Gość portalu: sadysta napisał(a):

                  > Masochistka????

                  Nie, dlaczego?
                  Po prostu wolę ból przytłumiony i długotrwały od krótkiego powalającego na ziemię
                  ciosu, po którym zostaną siniaki (albo i połamane żebra).
                  :-)))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka