johnny2
05.03.02, 08:16
Cześć!
Chciałbym się podzielić kilkoma uwagami dotyczącymi kobiecej natury... Wiem, że
to temat rzeka, ale tym razem chodzi tylko o mały wycinek. Otóż na własnej
skórze przekonałem się już nie po raz pierwszy, że dla pań niestety na
pierwszym miejscu stoi wygląd faceta, nie zaś jego cechy charakteru czy porywy
serca. Prędzej czy później dochodzą do wniosku, że z "niewyjściowym" facetem
lepiej się nie pokazywać, pojawiają się zdania "Nie jesteś w moim typie", "Może
lepiej zostańmy przyjaciółmi" i tym podobne. I obojętne jest, jak bardzo facet
się stara, obdarza uczuciem, dba o dziewczynę, robi dla niej wszystko; to traci
w sumie na znaczeniu jeśli jest się mało przystojnym i nie ma się czym
pochwalić koleżankom, znajomym albo rodzinie... Można stawać na głowie, żeby
sprostać oczekiwaniom, mieć ciekawe zainteresowania, robić rzeczy o których
wcześniej nawet by się nie pomyślało, ale wyglądu nie da się do końca zmienić.
Wiem, że przemawia przeze mnie gorycz, ale naprawdę jest to szalenie przykre
uczucie, zostawać w ten sposób odrzuconym... I wiem, że nie jest to jednostkowy
problem, ale dotyczy wielu osób. A kochać i być niekochanym to najgorsze co
może człowieka spotkać.
A dla mnie najgorsze jest to, że straciłem już nadzieję, że ktoś potrafi
czerpać z tego źródła uczucia jakie mnie przepełnia...
Piszę to żeby się z kimś tym podzielić, nie chcę żadnych uwag typu "Weź się w
garść", "Będzie lepiej" i tym podobne. Dzięki tylko za to, że chcieliście
przeczytać ten tekst.
Pozdrawiam