Gość: Iwa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.04, 19:25
.... z liceum. W czasach licealnych była..no jakby to powiedzieć...niezbyt
mądrą panienką zajmującą się łamaniem męskich serc, lubiła mocno opalać się
na solarium i buszować w kosmetyczkach innych koleżanek. Spotkałam ją....na
uczelni ....Ja..w charakterze studentki ( miałam rok przerwy w nauce) a ona..
jako... świeżo upieczona pani magister- wykładowczyni. Była jeszcze bardziej
zjarana przez solar-, włosy a'la pam Anderson- tyle, że jasniejsze...
zapytana co słychać.. przechwalała się przez około 30 minut, ile to nie
zarabia ....mnie nawet nie zapytała, co u mnie....Brrrrr..jak dobrze, ze było
to tylko przypadkowe spotkanie ....czasem ja teraz widuję ale staram się
unikać. Zastanawiam się,jak ona zaszła tak daleko..nagłe obudzenie zdolności
intelektualnych czy , kurcze,co ????