IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 20:23
...co sie ze mną sie stało???
Byłem w komisji wyborczej nr 8x. Poznałem dziewczynę, Magdę P. Od zakończenia
pracy nie mogę dojść do siebie. Nie przestaje o niej myśleć.
Mam do niej telefon ale boję sie usłyszeć co ONA powie jak zadzwonie chociaz
powiedziała: do usłyszenia skoro masz mój nr telefonu).
Na marginesie: miedzy nami jest 12 lat różnicy (ja jestem starszy), ona ma
chłopaka a ja żonę i dzieci.
RATUNKU!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: aaaa Re: Rany... IP: *.citynet.pl / 149.156.98.* 15.06.04, 20:34
      chłopie otrzeżwiej. zauroczyłęś sie i konieć .Pilnuj swojego małżeństwa ,a nie
      niszcz dziewczynie życia. Opamietaj sie. Głową w sciane i wracasz do normy.
    • Gość: On Re: Rany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 20:36
      Ja nie chce jej zniszczyć życia. To nie jest tylko zauroczenie. Nie pierwszy
      raz to przyżywam.
      No cóż, postaram się to jakoś rozwiązać...
      • bart68 Re: Rany... 15.06.04, 22:29
        He he he !
        • ja_nek Re: Rany... 15.06.04, 23:44
          Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe...
          Masz żonę, dzieci i dawno już klamka zapadła, jak powiedziałeś
          sakramentalne "tak". Nie utrudniaj dziewczynie życia. Przyszło, to i minie.
          Brutalne, ale miałeś czas na przebieranie w kobietach. Mogłeś choćby skakać po
          kwiatkach, aby się wyszumieć, albo wzdychać platonicznie ile chciałeś. A teraz
          zajmij się pracą, obowiązkami, hobby, czym chcesz, ale nie szukaj kontaktu z
          dziewczyną, unikaj Jej i nie zrób bliskim draństwa. Masz dobrą żonę, ciesz się
          z tego i doceń Ją.

          Pozdrawiam
          janek
          • smutnaaa ja_nek ma racje!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.06.04, 17:52
            pieknie napisales, jestem pod wrazeniem ale masz racje!!! brawo

            ja_nek napisał:

            > Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe...
            > Masz żonę, dzieci i dawno już klamka zapadła, jak powiedziałeś
            > sakramentalne "tak". Nie utrudniaj dziewczynie życia. Przyszło, to i minie.
            > Brutalne, ale miałeś czas na przebieranie w kobietach. Mogłeś choćby skakać
            po
            > kwiatkach, aby się wyszumieć, albo wzdychać platonicznie ile chciałeś. A
            teraz
            > zajmij się pracą, obowiązkami, hobby, czym chcesz, ale nie szukaj kontaktu z
            > dziewczyną, unikaj Jej i nie zrób bliskim draństwa. Masz dobrą żonę, ciesz
            się
            > z tego i doceń Ją.
            >
            > Pozdrawiam
            > janek
    • kurdebelemax Re: Rany... 16.06.04, 04:37
      Nie krzywdz zony i dzieci ... a jak masz takie problrmy ... pogadaj z zona, niech Ci czesciej daje, bo widac ze Ci sie chce ... a nie ze sie "zakochales"
      A poza tym zobaczylem != poznalem :-p
      • meduza4 O rany! 16.06.04, 14:03
        Wredny, ale Ty mu odpaliles, nic dodac nic ujac ;-)

        A co do zonatych, zadurzonych, z ktorymi cos tam sie stalo...
        to im to zadurzenie szybko mija i wlasciwie to oni chca byc
        z ta mlodsza, ale z zony i rodziny nie zrezygnuja (np. "bo cos
        jeszcze czuje do zony, tyle razem przezylismy pieknych chwil",
        "bo to dla dobra syna - dopoki sie nie usamodzielni to nie
        moge odejsc").
        W cudzyslowach teksty autentyczne. Jeden pan 19 lat ode mnie
        starszy, drugi 14. I obaj byli zadurzeni po uszy, obaj szaleli
        az do... chwili w ktorej okazalo sie, ze to zadurzenie we mnie
        wcale nie oznacza, ze sie chca zwiazac :-(

        A potem glupie teksty "bo Ty jestes taka dziecinna, Ty nic nie
        rozumiesz, przeciez seks mozna uprawiac tylko dla przyjemnosci..."
        Mozna, ale od tego jest burdel, wiec tam ich skierowalam.
        Jeden sie bardzo obrazil, ze go ponizylam taka propozycja. Jesli
        nawet - to nie bardziej niz on mnie swoja. Bo zycie sie niestety
        nie konczy na dupie (sorki za slowo) i trzeba miec jakies zasady.

        A do Autora mam pytanie: co Ty zaoferujesz tej swojej nowej
        milosci? Krotka przygode bez znaczenia dla Ciebie, ktora moze
        zmienic jej dalsze losy? Maly romansik dla zabawy? Trojkacik
        bez zobowiazan? No, chyba, ze ona tego chce... ale to ze dala
        Ci numer telefonu jeszcze wcale tego nie oznacza. Moze jest osoba,
        ktora lubi poznawac innych ludzi i tyle.
        Czy dala Ci powody do Twoich emocji, zachowala sie prowokujaco,
        zlozyla pierwsza jakas oferte?

        • Gość: gb Re: O rany! IP: *.toya.net.pl 16.06.04, 14:43
          Jestem pełna podziwu, Meduzo :-) To się nazywa odpowiedzialność!!! Jeżeli
          jeszcze kiedyś się zakocham, natychmiast na tym forum zacznę wylewać żale i
          oczekiwać wylania kubła zimnej wody na głowę. Oczywiście się obrażę
          ale....przejdzie mi to. Ilu natomist uniknę rozczarowań ale też nie będzie mi
          dane dowiedzieć się niektórych rzeczy o sobie.
          Mam tylko jedno pytanie, dlaczego Ty wchodziłaś w większą zażyłość ze
          wspomnianymi panami?
          • meduza4 Re: O rany! 16.06.04, 16:02
            Ze wspomnianymi panami nigdy nie weszlam w wieksza zazylosc, a za to, ze jeden
            poczatkowo przedstawial sie jako rozwiedziony (fakt, byl rozwiedziony, ale potem
            sie ozenil ponownie) a drugi twierdzil, ze jest w separacji (guzik prawda,
            wspolna
            znajoma zaprzeczyla temu) ja juz nie biore odpowiedzialnosci.
            Nie wiem, gdzie jest napisane, ze weszlam z nimi w wieksza zazylosc. Nauczona
            przykrym doswiadczeniem zapytalam o pewne rzeczy PRZED jakimkolwiek
            wejsciem czegokolwiek gdziekolwiek :-PPP

            A kubel zimnej wody owszem - jak ktos ma rodzine to dlatego, ze sam dokonal
            takiego
            wyboru na zasadzie "dopoki smierc nie rozlaczy". Jak sie bidulek zakochal w
            innej to
            niech podejmie wobec niej zobowiazania. Po jaka cholere facet, ktory chce sie
            ciagle
            w kims nowym zakochiwac sie w ogole zeni?
            • Gość: gb Re: O rany! IP: *.toya.net.pl 16.06.04, 19:33
              To ostatnie pytanie jest niezłe :) Ale żeby się dowiedzieć, trzeba by tu
              jakiegos pana do odpowiedzi zmobilizować.
              • meduza4 Re: O rany! 17.06.04, 10:25
                No to ja chce zmobilizowac Autora i do odpowiedzi (cos napomknal,
                ze nie pierwszy raz sie zadurzyl) i do przemyslen.
                Bo to jest wszystko fajnie: wydaje mu sie, ze sie zakochal. Ale co
                dalej, skoro ma rodzine?
                Na czym to zakochanie ma polegac? Chce z nia byc, czy chce tylko
                sie z nia przespac? Jak sie tylko chce przespac to nie jest zadna
                milosc i tyle...
                A przyklady z wlasnego zycia, ktore przytoczylam tylko tyle mialy
                dac do zrozumienia, ze mezczyzna zonaty czasem uwaza, ze ma prawo
                do dwoch sroczek, a gdy sie go zapytac, jakie ma zamiary i czemu
                od kilku miesiecy wyznaje mi milosc... to pada propozycja seksu
                bez zobowiazan, bo on zony nie zostawi.
                Czyli kilka miesiecy deklaracji, wyznan i innych pierdol tylko
                po to, zeby "zaliczyc" kobiete???
                • nieduza5 Re: O rany! 17.06.04, 10:53
                  meduzko,jesteś THE BEST,bo to co dla nas jest takie oczywiste,nie dociera do
                  niektórych samców i wydaje im sie że jak rzucą komplementem i zrobia maslane
                  oczy to kazda dziewczyna głupieje, ale naiwniaki :)))))
                • Gość: gb Re: O rany! IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 10:56
                  On (autor), bardzo sprytnie, nie określa swoich uczuć do poznanej dziewczyny
                  zauroczeniem czy zadurzeniem. To piszący tutaj coś takiego mu sugerują :-) Ja
                  natomiast mam pytanie, jeżeli już tak się wgryzamy w temat :-).....czy nie ma
                  uczucia, które łączyć może mężczyznę i kobietę i nie mieści się w nazwanych tu
                  relacjach? Czyli, nie jest to seks, zauroczenie, zakochanie, zadurzenie? A co do
                  żonatego mężczyzny....każdy z nas może na dowolny temat: sądzić, uważać, mieć
                  swoje zdanie ale opisana sytuacja, to są relację między dwojgiem ludzi i nikt
                  drugiej strony od myślenia na ten temat, nie zwalnia. Meduzo, ja się raczej nie
                  zastanawiam w jakim celu ktoś czyni deklaracje czy wyznania, interesuje mnie
                  przede wszystkim to, co ja chcę osiągnąć. Jeżeli ktoś pozwala "się zaliczać", to
                  jego sprawa i także jego problem, gdy chce tylko "kogoś zaliczać".
                  • meduza4 Re: O rany! 17.06.04, 11:44
                    Oczywiscie, ze miedzy kobieta i mezczyzna moze istniec przyjazn
                    i moi kumple maja moj numer telefonu, ja mam ich namiary.
                    A noz cos sie stanie, trzeba bedzie szybko sie skontaktowac,
                    gdzie wtedy szukac czlowieka? Moze owa Magda Autorowi dala
                    telefon w dokladnie takiej intencji a on juz wrzeszczy "rany!"

                    Wnioskuje, ze nie z przyjazni, tylko z powodu odczuc
                    damsko-meskich, bo moi przyjaciele we mnie takiej burzy nie
                    wzbudzaja i zaden kumpel biorac telefon nie zastanawia sie
                    "co ona sobie pomysli". Kumpel ma sprawe, dzwoni, pyta, ja mu
                    odpowiadam i tyle. Gdzie tu problem, gdzie tu powody do emocji,
                    do stawiania sprawy jako "co sie ze mna dzieje"?

                    Dlatego wnioskuje, ze ze strony Autora odczucia, czy wrecz
                    oczekiwania wyszly ponad slowo "przyjazn" podczas gdy poznana
                    dziewczyna mogla absolutnie nie miec na mysli relacji damsko-
                    -meskich. A Autor juz cos sobie wyobrazil, wydumal, juz chce
                    znajomosc przetaczac na pewne tory...

                    A co do "zaliczania": wysluzone, niespelnione w malzenstwie
                    "samce" maja zwyczaj po prostu klamac. Jesli ktos mowi, ze jest
                    wolny, jesli ktos twierdzi, ze chce sie zwiazac, deklaruje sie
                    z miloscia do kobiety i wszystko to z intencja wprowadzenia jej
                    w blad i zaciagniecia do lozka to nie jest to wina tej "zaliczonej".
                    Gorzej, taki mezczyzna sam sobie moze wmawiac, ze kocha i widocznie
                    obaj moi znajomi byli przeswiadczeni o swojej milosci do mojej
                    osoby dopoki nie zapytalam wprost "i co dalej"? Dalej oprocz
                    seksu bez zobowiazan w planach, marzeniach, oczekiwaniach
                    i nadziejach obu panow nie bylo kompletnie nic...
                    • nieduza5 Re: O rany! 17.06.04, 12:08
                      a jak pytasz takiego faceta z maślanymi oczami-co dalej- on odpowiada-ty mnie
                      nie kochasz- a powinien powiedzieć- ty nie chcesz mi wskoczyć do łóżka- bo o
                      poważnym traktowaniu dziewczyny tu nie ma mowy, jest ta ślubna która zawsze
                      była i będzie a panienka ma być dla dowartościwania sie, że "taki ze mnie
                      adonis "
                      • samowolny Re: O rany! 17.06.04, 12:17
                        oj zostawcie juz chłopa..zauroczył sie, zamarzyło sie i tyle a wy od razu że
                        niecnota. jasne że grzeszy sie myslą , mową, uczynkiem i zaniedbaniem
                        ale jakbysmy tylko jak autor (narazie) mysla grzeszyli to swiat byłby sielski
                        anielski , taki cukierkowy że aż by nas..mdliło:)
                        • nieduza5 Re: O rany! 17.06.04, 12:35
                          samowolny, masz rację, od tych "miłości" i "złych żon" które sa przyczyną
                          rozterek sercowych niektórych samców aż mdło sie robi :))))
                        • mawyr Re: O rany! 17.06.04, 12:38
                          Jakie to prawdziwe, ci mężczyźni z maślanymi ciągnący do łóżka te wolne i
                          niewinne istoty, ale chciał bym mieć tyle bilonu ile kobiet nie zbyt wolnych, w
                          różnych związkach, rączka w rączkę maślaną drogą wskakiwała do łóżka i to nie
                          swoich partnerów, coś w tym jest ;(((
                          • nieduza5 Re: O rany! 17.06.04, 12:50
                            a co w tym wypadku ma piernik do wiatraka, mówimy o tych żonatych ,
                            nagle "zakochanych", z "rozterkami" co to "nie chcą niszczyć życia dziewczynie "
                            • mawyr Re: O rany! 17.06.04, 13:02
                              To płyńcie tym samym halsem dalej ale wiatry wieją z różnych kierunków ;))
                    • Gość: gb Re: O rany! IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 16:51
                      On wrzasnął "rany" bo może jeszcze nigdy nie przyjaźnił się z kobietą i tyle.
                      Jest też bardzo prawdopodobne, że jego oczekiwania są odmienne niż tej dziewczyny.

                      Ale znów czegoś nie rozumiem. Piszesz, że faceci mogą kłamać....mogą ale
                      przecież żeby pójść z facetem do łóżka, trzeba mu się najpierw trochę
                      poprzyglądać. Jeżeli kręci, nie ma dla nas czasu, czyli nie "gra" uczciwie (to
                      się przecież da wyczuć), to nie ma prawa rozwinąć się uczucie a jeżeli nawet
                      zakiełkuje, to można je zdusić w zarodku. Wina leży po obu stronach bo czasem to
                      kobieta nie chce pewnych spraw dostrzec. Warto przeżyć miłość czy choćby
                      zauroczenie ale nie warto, jeżeli chociaż jedna ze stron ma rodzinę, iść na całość.

                      Nie uważasz, że dość zabawne są sytuacje, gdy ktoś wywoła dyskusję i zniknie a
                      uczestnicy, nie zważając na brak autora, zaciekle dyskutują :) Tej dyskusji,
                      zaciekłą bym nie nazwała ale w sumie każdy zaczyna rozważać swoją sytuację i
                      dostarcza inicjatorowi bardzo rozbudowanego spojrzenia na problem :-)
    • jmx Do Wszystkich Świętych 16.06.04, 14:53

      "Klamka zapadła, mogłeś wybierać, nie niszcz życia dziewczynie, zonie"...

      Nie wiedziałam, że telefon do prawie-obcej dziewczyzny można traktować jako
      zdradę i burzenie dotychczasowego życia...?
      • Gość: belbo Re: Do Wszystkich Świętych IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 17.06.04, 06:43
        jaet takie przysłowie: czego oczy nie widza tego sercu nie zal..
        i drugie: okazja czyni złodziaja.

        Zrozumiałeś?
        • Gość: gb Re: Do Wszystkich Świętych IP: *.toya.net.pl 17.06.04, 07:36
          Jest tez taka myśl i wiele innych........:))
          "Szepnę to temu, kto mym przyjacielem:
          Najmilszą chwilą - jeden krok przed celem."
      • ja_nek Do Jmx 17.06.04, 23:59
        Miłe złego początki, acz koniec.......

        Pozdrawiam
        janek
        • samowolny Re: Do Jmx 18.06.04, 08:46
          ja_nek napisał:

          > Miłe złego początki, acz koniec.......

          .. wieńczy dzieło:)
          • Gość: pani dyrektor Re: Do Jmx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 09:04
            wieńcem z liści bobkowych
    • faun.lesny Re: Rany... 17.06.04, 18:05
      mlodej dupci sie zachcialo?
    • Gość: On Re: Rany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 15:20
      Nie spodziewałem się, że taki wątek wzbudzi tyle emocji.

      Pozdrawiam wszystkich.
      • jmx Re: Rany... 18.06.04, 16:51

        Ja też nie ;-)))

        Jak widzisz od telefonu do łóżka droga krótka dla większości.
        Śmiać się czy płakać?
        • dosh Re: Rany... 24.06.04, 12:53
          a On podwinął ogon i poszedł słodzić nowej ukochanej przez telefon. a może juz
          w cztery oczy?? On- czekamy na realcje;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka