Gość: Katja
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
04.05.02, 08:38
Tak sobie siedziałyśmy wczoraj w miłym damskim gronie i doszłysmy do wniosku,
że najlepszy byłby taki układ z mężczyzną, w którym oboje jesteśmy wolni.
Czyli:
- nie wijemy gniazdeczka,
- nie plączemy się sobie nawzajem po kuchniach,
- nie płacimy wspólnych rachunków za światło.
- ale jednocześnie kochamy się
- wiemy, że możemy na siebie liczyć
- wiemy, że do siebie należymy.
- spędzamy razem weekendy, urlopy, święta, po prostu jesteśmy RAZEM, jako
bliscy sobie ludzie
Czy to jest nierealne? Związek dwojga ludzi, którzy szanują prawo drugiej osoby
do posiadania własnego świata. Oczywiście, nie oznacza to, że sypiamy z kim
chcemy, nie, absolutnie. Ani że facet jest żonaty (niestety, żonatych szczujemy
psami)
Ciekawa jestem męskiego zdania na ten temat (ale oczywiście nie tylko
męskiego). Dlaczego mężczyźni, przywiązani wszak do wolności, boją się takich
związków i uważają, że kobieta ZAWSZE dąży do skucia go małżeńskimi kajdanami i
posiadania gromadki dzieci? (To, drodzy Panowie, naprawdę jest "osobniczo
zmienne") Czy zdecydowalibyście się na taki związek?
POzdrawiam wszystkie mądre kobiety i dojrzałych mężczyzn.