Dodaj do ulubionych

"kosmate myśli"

18.01.05, 09:13
Nie wiem,może Wy mi powiecie czy to normalne co się ze mną dzieje???
Mam 26 lat i kilkuletni staż małżeński.Nigdy nie miałam innego mężczyzny niż
mój mąż i tu zaczyna się problem...Nie wiem czym to jest spowodowane ale
ostatnio coraz częściej myślę o innych facetach.Nie,nie chcę zdradzić mojego
męża,ale zastanawiam się jakby to było???Widzę jakiegoś mężczyznę na ulicy i
zastanawiam się,jakby on mnie całował...
Nigdy taka nie byłam,ale ostatnio czuję się tak bardzo niezaspokojona...Wciąż
bym mogła się całować i pieścić,a mój mąż tego nie rozumie.On chce tylko sexu
i to najlepiej szybko.
Ostatnio moją ulubioną rozrywką stało sią np.rozmawianie na czatach
towarzyskich z mężczyznami.Nie ukrywam tego,że jestem mężatką a im jakoś to
też nie przeszkadza:)
Uwielbiam miłe rozmowy i flirtowanie.Ale dziwnie się z tym czuję...
Boję się jak mnie ocenicie-proszę nie potępiajcie mnie.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • ka_27 I odpowiedź już jest 18.01.05, 09:21
      "Nigdy taka nie byłam,ale ostatnio czuję się tak bardzo niezaspokojona...Wciąż
      bym mogła się całować i pieścić,a mój mąż tego nie rozumie.On chce tylko sexu
      i to najlepiej szybko."
      • suzi_1 Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 09:59
        Dzięki za odpowiedź:) Jednak ja mam wrażenie,że to jednak nie jest tylko jedna
        przyczyna.Przecież zawsze tak jak teraz wyglądał nasz sex,a jednak mi to nie
        przeszkadzało,a teraz...
        Każdy wieczór wygląda praktycznie tak samo-mąż jeszcze w pracy lub ogląda
        telewizję a ja siadam przy komputerze i rozmawiam...czasem jest to godzinka a
        czasem o wiele dłużej.
        Niedawno bardzo miło mi się rozmawiało z jednym "czatownikiem",spędziliśmy
        razem wiele czasu przy swoich klawiaturach.Sam byłam bardzo zaskoczona,ale po
        długich namowach zgodziłam się w końcu na spotkanie,bez zobowiązań-po prostu
        knajpka i herbatka. Nic poza tym.Nie żałuję tego;nic poza buziaczkiem w
        policzek nie było a i tak było bardzo miło.Ta znajomość się skończyła(jakoś tak
        wyszło)a ja się zastanawiam co to będzie dalej???
        • m_alina Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:09
          suzi_1 napisała:

          > Każdy wieczór wygląda praktycznie tak samo-mąż jeszcze w pracy lub ogląda
          > telewizję

          To są również Twoje wieczory i możesz je zmienić. Nie mów, że nie masz wpływu
          na to, co dzieje się w Twoim domu.
          Rozmawiaj, czytaj, słuchaj muzyki, idź do kina, rozwijaj swoje zainteresowania.
          Nie pozostawiaj sobie czasu na życie w uczuciowej w pustce.



        • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 18.01.05, 12:46
          > Każdy wieczór wygląda praktycznie tak samo-mąż jeszcze w pracy lub ogląda
          > telewizję a ja siadam przy komputerze i rozmawiam...czasem jest to godzinka a
          > czasem o wiele dłużej.

          Papierowy związek.
          Klatka dla dwojga.
          • m_alina Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 14:45
            Gość portalu: az napisał(a):

            > Papierowy związek.
            > Klatka dla dwojga.

            Ludzie tworzą związki dobrowolnie, nikt nie wsadza ich do klatek ziejących
            nudą, pustką, goryczą.

            To my, ludzie, zamieniamy swoje wnętrze w jałową putsynię. Cały czas trzeba
            pracowac przede wszystkim nad sobą, nie stać w miejscu, nie czekać aż partner
            nam pomoże. Potrzeba dużo wkładu własnego, aby otrzymać w zamian coś równie
            dobrego.
            Tak, wiem, czasami nie udaje się.
            Ale warto spróbować.
            • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 18.01.05, 14:52
              > Ludzie tworzą związki dobrowolnie, nikt nie wsadza ich do klatek ziejących
              > nudą, pustką, goryczą.

              Otóż to.

              > To my, ludzie, zamieniamy swoje wnętrze w jałową putsynię. Cały czas trzeba
              > pracowac przede wszystkim nad sobą, nie stać w miejscu, nie czekać aż partner
              > nam pomoże. Potrzeba dużo wkładu własnego, aby otrzymać w zamian coś równie
              > dobrego.

              A najlepiej zatroszczyć się nieco przy wyborze partnera.

              > Tak, wiem, czasami nie udaje się.
              > Ale warto spróbować.

              Co się nie udaje?
              • m_alina Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 15:02
                Gość portalu: az napisał(a):

                > Co się nie udaje?

                Czasami nie udaje się odnaleźć wspólnie dalszej drogi.
                Porozumienie po wielkiej wspólnej nudzie bywa czasem niemożliwe.

                Są również sytuacje nie do przebrnięcia (mam tu na mysli uazależnienia), wręcz
                groźne dla życia lub zdrowia. Wtedy niezbędna jest natychmiastowa ewakuacja.
                • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 18.01.05, 15:10
                  > Czasami nie udaje się odnaleźć wspólnie dalszej drogi.
                  > Porozumienie po wielkiej wspólnej nudzie bywa czasem niemożliwe.

                  Błąd na starcie.
                  Papierowy związek i klatka.
                  • m_alina Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 16:35
                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > Błąd na starcie.
                    A tak, trzeba wiedzieć z kim stajemy na linii startu:)



                    • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 18.01.05, 17:09
                      > A tak, trzeba wiedzieć z kim stajemy na linii startu:)

                      Ano.
                      Kiedys ludzie poznawali się przed zawarciem związku.
                      Teraz to niemodne. Teraz poznają się po jego zawarciu. Co z tego wynika widać
                      wokół gołym okiem.
                      • m_alina Re: I odpowiedź już jest 19.01.05, 07:34
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > Kiedys ludzie poznawali się przed zawarciem związku.
                        Masz na mysli ludzi bardzo młodych? Jeśli tak, to zgodzę się, że oni mało uwagi
                        poświęcają poznaniu.
                        A co do wyboru partnera, to teraz przynajmnie jest alternatywa. W poprzednich
                        stuleciach bywało gorzej. Panna dorastała i juz wiedziała który jej
                        przeznaczony. Miał byc ten, albo żaden.

                        A życie często rozmija się z teorią, często sami tworzumy sobie pułapki. Nie
                        każdy dzień można zmienić w nieustające święto.
                        Papierowy związek, klatka dla dwojga, morze smutku. W końcu zdrada, która jest
                        jak próba osuszenia tego morza łyżką.

                        • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 19.01.05, 10:10
                          > Masz na mysli ludzi bardzo młodych? Jeśli tak, to zgodzę się, że oni mało
                          uwagi
                          > poświęcają poznaniu.

                          Dlaczego bardzo młodych? Wszystkich. Również jeśli chodzi o sprawy
                          pozamałżeńskie. Zanim wejdzie się z kimś w głęboki układ, trzeba dobrze go
                          poznać.

                          > A co do wyboru partnera, to teraz przynajmnie jest alternatywa. W poprzednich
                          > stuleciach bywało gorzej. Panna dorastała i juz wiedziała który jej
                          > przeznaczony. Miał byc ten, albo żaden.

                          Tak podobno było. Możliwość wyboru jest nie do przecenienia.

                          > A życie często rozmija się z teorią, często sami tworzumy sobie pułapki. Nie
                          > każdy dzień można zmienić w nieustające święto.
                          > Papierowy związek, klatka dla dwojga, morze smutku. W końcu zdrada, która
                          jest
                          > jak próba osuszenia tego morza łyżką.

                          Uuu...
                          Co Cię gryzie?
                          Życie nie jest jednostajnym ciągiem szczęśliwości. Jest dynamiczne. Myślę, że
                          poza nielicznymi, skrajnymi wyjątkami, każdy dzień może być świętem.
                          Ludzie też się zmieniają. Ale nie sądzę, by zmieniali się całkowicie. Pozostaje
                          jakaś baza, znana nam i akceptowana przez nas. Dziecinnym jest założenie, że
                          wiecznie będziemy piękni i prężni. Że wspólne życie będzie kontynuacją
                          miodowego miesiąca. Różne sprawy po drodze się przydarzą. Dlatego warto dobrze
                          się poznać, by potem złożyć sobie wzajemną obietnicę miłości i obecności. Ma
                          też sens to, by taką obietnicę złożyć w obecności świadków.
                          • m_alina Re: I odpowiedź już jest 19.01.05, 10:42
                            Gość portalu: az napisał(a):

                            > Uuu...
                            > Co Cię gryzie?
                            Teraz nic. Kiedyś gryzło, ale przestało.
                            Tekst napisałam bez zastosowania do swojego obecnego położenia.

                            > Życie nie jest jednostajnym ciągiem szczęśliwości. Jest dynamiczne. Myślę, że
                            > poza nielicznymi, skrajnymi wyjątkami, każdy dzień może być świętem.
                            > Ludzie też się zmieniają. Ale nie sądzę, by zmieniali się całkowicie.
                            Pozostaje jakaś baza, znana nam i akceptowana przez nas.

                            Zgadza się, baza, podstawy zachowań w dorosłym życiu kształtują się w
                            dzieciństwie. Aby zmienić się całkowicie, trzeba by narodzić się jeszcze raz w
                            innym środowisku.
                            Kontakty z ludźmi nieustannie wzbogacają nas, wciąż odkrywamy cos nowego w
                            sobie samym. Jesteśmy ludźmi, więc nie jesteśmy do końca doskonali i
                            przewidywalni. Ten "mankament niedoskonałości" nie zwalnia nas od myślenia i
                            odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale również za osoby, z którymi
                            weszliśmy w związki personalne.
                            • Gość: az Re: I odpowiedź już jest IP: 62.233.232.* 19.01.05, 11:21
                              Bardzo ładnie napisane.
                              Jestem rad z tego, że mogę całkowicie zgodzić się z tym, co napisałaś.

                              Pozdrówka :)
                              • m_alina Re: I odpowiedź już jest 19.01.05, 11:51
                                Dziękuję,
                                pozdrawiam:)
      • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:00
        a może powiedz o tym wszystkim mężowi ..no moze to ze masz ochote na każdego
        faceta na ulicy to raczej pomiń :)))))
        • suzi_1 Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:06
          Próbowałam z nim rozmawiać ale to nic nie daje;(((On uważa,że nie jest z
          kamienia i cos mu się od życia należy...
          Upsss,nie mam ochoty na każdego faceta na ulicy-aż tak źle ze mną nie jest:)
          • ka_27 Związek 18.01.05, 10:10
            Gdy człowiek, będący w związku, zaczyna nagle poszukiwać Czegoś poza nim, to
            oznacza to w zasadzie jedno - szuka Tego, Czego brakuje mu w tym związku ...
            A związek to sztuka dopasowania się, sztuka kompromisu, sztuka Życia ... :-)
            • boksik Re: Związek 18.01.05, 10:31
              Związek to nie tylko to o czym piszesz, to rowniez sztuka zauwazanie siebie i
              wiele drobnych powinnosci, ktore maja wplyw na relacje miedzy ludzmi w nim.
              Zwiazek opisywany przez suzi_1 jest tak stereotypowy ze az chce sie potrzasnac
              tymi ludzmi zeby zaczeli siebie i swoje potrzeby zauwazac. Powielanie tych
              samych czynnosci dzien po dniu prowadzi do rutyny i nudy. A wystarczy tylko
              chciec cos zrobic, cos innego zeby zmienic dzien i "procedury " wg ktorych sie
              zyje zeby na nowo zaczac sie zauwazac i przezyc kolejne jak to ktos powiedzial
              7 lat w udanej "harmoni". problemem jest tylko uczucie.....jesli ono wygasa to
              nie tylko jedna ze stron ale obydwie musza chciec je na nowo rozpalic a metod
              na to jest mnostwo.
              pozdrawiam
              • ka_27 Związek 18.01.05, 10:37
                Alez oczywiście, związek to także i proza życia, jak i słoneczne dni. To także
                obowiązki i powinności, to wspólne chwile, ale i także chwile tylko dla siebie.
                To ustępstwa, to twarde stanowisko, to problemy i ich rozwiązywanie, to dzień
                po dniu ... :-) To po prostu związek :-)
                A o tym należy przede wszystkim rozmawiać - każdy problem da się przecież
                rozwiązać :-)
                • boksik Re: Związek 18.01.05, 10:46
                  w takim razie dlaczego zamiast rozmawiac z mezem suzi_1 podjela calkiem inne
                  kroki do tego zeby znalezc cos czego jej brakuje w jej zwiazku?
                  czy to ze szuka kontaktu z innymi mezczyznami nie prowadzi do tego ze kiedys
                  sprobuje czegos wiecej niz tylko rozmowy i niezobowiazujacego spotkania w
                  knajpie przy herbacie?
                  mam wiele doswiadczen wlasnie takich gdzie komus czegos brakuje i szuka
                  namietnie spelnienia z inna osoba, zrozumienia i tzw. powiernika. Wybiera z
                  reguly obca osobe i nie raz na sile stara sie w niej znalezc to czego nie ma "
                  w domu". Czy to nie prowadzi do destrukcji?
                  Czy tro nie jest oszukiwanie samego siebie, przeciez tak na prawde to po to
                  jest sie w zwiazku zeby dawac tyle ile sie bierze. Po co szukac szczescia
                  pozornego u innych i psuc tak mozolnie budowane wlasne.
                  • ka_27 Związek 18.01.05, 10:52
                    Do związku należy być dojrzałym - w końcu to dojrzała decyzja - z szeregiem
                    konsekwencji ...
                    • boksik Re: Związek 18.01.05, 11:00
                      tak z konsekwencjami czesto nie do przewidzenia, bo to co nam sie wydaje blahe
                      u partnera moze byc czyms niezrozumialym....i co z dojrzaloscia traci wage w
                      calym swym majestacie :-)
                      • samowolny Re: Związek 18.01.05, 11:03
                        aż chce sie napisać po tym wszystkim.... chopy dopieszczajcie swoje dziewczyny
                        bo inaczej nie znacie dnia i godziny...:)))
                        • kaya_ja Re: Związek 18.01.05, 11:05
                          większymi zgłoskami :))))))
                          ale to prawda co napisałeś !!!
                        • boksik Re: Związek 18.01.05, 11:07
                          no ale tak gwoli scislosci nie tylko kobieta moze miec taki problem jak autorka
                          postu......:-) To moze zamiast tego co napisales lepsze byloby haslo:
                          " Zdrowy rozsadek to zbior uprzedzen nabytych do 18 roku zycia"
                          Potem niech sie dzieje co sie stalo przedtem:-) bo czym skorupka za mlodu itd.
                          • samowolny Re: Związek 18.01.05, 11:10
                            boksik napisał:

                            > bo czym skorupka za mlodu itd.

                            no właśnie takie sa skutki jak to sie dzieje "za młodu" a nie jak człek do tego
                            dorośnie fizycznie i umysłowo zarazem:))))
                            • boksik Re: Związek 18.01.05, 11:12
                              samowolny napisał:

                              > boksik napisał:
                              >
                              > > bo czym skorupka za mlodu itd.
                              >
                              > no właśnie takie sa skutki jak to sie dzieje "za młodu" a nie jak człek do
                              tego
                              >
                              > dorośnie fizycznie i umysłowo zarazem:))))


                              czesto umysl nie nadaza za cialem:-) a cialo nie reaguje na zakazy
                              umyslu....ciezko to zmienic i z reguly kazde z nich robi swoje :-)
                      • ka_27 Związek 18.01.05, 11:05
                        Dokładnie tak - związek powinien być następstwem dojrzałości, a nie tylko
                        zauroczenia ... :P
          • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:13
            no tak zapewne zbliża sie drugi poważny kryzys małżeński który pojawia sie w 7-
            mym roku małżeństwa...znam ten ból sam "rodziłem"...
            a mężowi powiedz że ty też z kamienia nie jesteś i rutyna cie powoli zabija..
            • suzi_1 Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 11:19
              Już nie raz mu o tym mówiłam,ale to jest jak rzucanie grochem o ścianę:)))
              A jak u Ciebie skończył się ten kryzys po 7 latach małżeństwa(jeśli można
              spytać)bo ja się boję,do czego nas ta sytuacja doprowadzi...:(
              • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 11:24
                suzi_1 napisała:

                > A jak u Ciebie skończył się ten kryzys po 7 latach małżeństwa(jeśli można
                > spytać)bo ja się boję,do czego nas ta sytuacja doprowadzi...:(

                ten pierwszy po 7-miu przetrwaliśmy ale drugi po 14-stu juz zakończył sie
                rozwodem....
          • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:28
            suzi_1 napisała:

            > Próbowałam z nim rozmawiać ale to nic nie daje;(((On uważa,że nie jest z
            > kamienia i cos mu się od życia należy...

            trzeba też chopa zrozumieć.. przychodzi styrany z roboty to chce w spokoju
            poogladać telewizor, napic sie piwa potem szybki "numerek" z żoną bo trza
            szybko zasnąć coby rano znowu do roboty...i czego żona jeszcze chce ? nie
            szlaja sie po knajpach tylko siedzi grzecznie w domu przed telewizorem no
            i "obowiązek małżeński" tez spełnia.....i tak dzień za dniem a jemu tez
            sie "cos od życia należy"....
            • kaya_ja Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:41
              samowolny napisał:

              >> trzeba też chopa zrozumieć.. przychodzi styrany z roboty to chce w spokoju
              > poogladać telewizor, napic sie piwa potem szybki "numerek" z żoną bo trza
              > szybko zasnąć coby rano znowu do roboty...i czego żona jeszcze chce ? nie
              > szlaja sie po knajpach tylko siedzi grzecznie w domu przed telewizorem no
              > i "obowiązek małżeński" tez spełnia.....i tak dzień za dniem a jemu tez
              > sie "cos od życia należy"....

              To straszne co napisałeś mam nadzieję że to dla usprawiedliwienia ...ze tak nie
              myślicie naprawdę :)
              • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:47
                kaya_ja napisała:

                >> To straszne co napisałeś mam nadzieję że to dla usprawiedliwienia ...ze tak
                nie myślicie naprawdę :)
                to nie straszne tylko tak bywa..nie każdemu chce sie po robocie iść z zoną do
                kina ,teatru, organizować kolacje przy swiecach a potem jeszcze uprawiać
                wysublimowany seks do białego rana by potem wstać i iść rano do pracy...często
                gęsto chop ma dość po pracy i o niczym jak o łyku piwa i odpoczynku nie marzy...
                a że to straszne?..eee kwestia przyzwyczajenia:)))
                • kaya_ja Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:51
                  nie codziennie ale raz na jakiś czas tak co by żona nie zapomniała jak
                  wspaniale może poczuć się kobieta w ramionach mężczyzny....swojego mężczyzny!!
                  nie ma się wtedy co dziwić że szuka tego u innych facetów...i nie trzeba wiele
                  żeby ją uwieść:D
                  • ka_27 I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:54
                    Kaya_ja,

                    oczywiście lepiej szukać gdzie indziej, niż porozmawiać, dojść do porozumienia,
                    powiedzieć otwarcie o swoich oczekiwaniach? :P
                    • samowolny Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 10:58
                      ka_27 napisał:

                      > oczywiście lepiej szukać gdzie indziej, niż porozmawiać, dojść do
                      porozumienia, powiedzieć otwarcie o swoich oczekiwaniach? :P

                      no ale autorka wątku dadała raz o tym z mężem i nic to nie dało i pewnie
                      pomyślała "jak nie to nie sama sobie znajde łaski bez a ty siedź dalej z tym
                      piwskiem przed tym cholernym telewizorem"
                      • ka_27 Rozmowy 18.01.05, 10:59
                        Rozmowy to nie jednokrotna próba nawiązania porozumienia ... :P
                    • kaya_ja Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 11:01
                      kobiecie tez może znudzić się proszenie o troszkę czułości

                      wcale tak nie myślę, że lepiej ale są wtedy na to większe szanse, że żona
                      ulegnie pokusie ....
                      • ka_27 I odpowiedź już jest 18.01.05, 11:04
                        To nie ma być proszenie, tylko rozmowa ... :P

                        Pokusa w tym przypadku świadczyć może o słabości ...
                        • kaya_ja Re: I odpowiedź już jest 18.01.05, 11:08
                          ale dlaczego ona ma być silna ....to jej słabostka i albo uda jej się ją
                          pokonać albo nie
                          tak czy owak każdy ma słabości.....
                          • ka_27 Słabosci 18.01.05, 11:11
                            Kaya_ja,

                            związek to nie monolog, lecz dialog, zatem nie oznacza to, że tylko ona ma o to
                            zabiegać, czy walczyć ... I to nie jej ma się udać pokonać tą słabość, lecz im
                            razem ... :-)
                            • boksik My tu sobie gadu-gadu a co na to autorka postu? 18.01.05, 11:13
                            • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:16
                              ja to wiem :))))
                              ale kiedy autorkę postu nachodzą takie mysli zanczy że ona nie...
                              piszę tak bo nie potępiam jej tylko staram sie zrozumieć co nią kieruje...
                              i jeszcze jedno wiem od facetów z piwem takich co to siedzą tylko i na mecze
                              patrzą i liczą tylko na szybki numerek uciekajcie dziewczyny ...
                              rozmowy są bez szans bo jak przebić się przez smak piwa i nie myślenie przed TV
                              • boksik Re: Słabosci 18.01.05, 11:19
                                A moze zanim stali sie powaznym zwiazkiem on nie byl taki...co sie stalo i co
                                go zmienilo?
                                • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:24
                                  życie !!!...nie jest teraz łatwo nie ma czasu na romantyczne kolacje i spacery
                                  przy księżycu :((
                                  • boksik Re: Słabosci 18.01.05, 11:29
                                    Tak? to dziwne bo ja znajduje na to czas i zycie mi w tym nie
                                    przeszkadza....wystarczy chciec i dac cos z siebie...to nie jest dla mnie
                                    wytlumaczenie. Tez pracuje do pozna, wracam do domu zmeczony ale ostatnia rzecz
                                    jaka mi przychodzi do glowy to piwo, TV i cieple kapcie. Bliskosc i poczucie ze
                                    jest sie dla kogos sa tak silne....i tak od 9 lat. Poza tym mam swoje zycie
                                    prywatne gdzie nikt nie ingeruje i nie jest zazdrosny o "moj " czas.
                                    • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:36
                                      napisałeś dokładnie o tym co i ja mam i cenię
                                      ciepło w domu ale i swoją niezależność
                                      nie przychodzi to jednak ot tak trzeba na to pracować i dać wiele z siebie ...:)
                                      no i dużo rozmawiać bo niedopowiedzenia nawarstwiają się i jest coraz trudniej
                                      • boksik Re: Słabosci 18.01.05, 11:48
                                        Czyli mozesz powiedziec ze jestes szczesliwa w swoim zwiazku i dawac rady jak
                                        to robic.
                                        Suzi_1 moze powinna wziac u Ciebie kilka lekcji, najgorzej i najtrudniej
                                        rozmawia sie z mezem/zona o problemach w zwiazku.
                                        • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:52
                                          jestem szczęśliwa a od udzielania rad wstrzymuję się
                                          zeby ich udzielać nawet przyjaciele muszą mieć obraz całej sprawy, ja go nie
                                          mam
                                          rozumiem suzi dlatego troszkę jej bronię bo nie ma chyba osoby na świecie którą
                                          nie kusiły choć raz pokusy :D
                                          • ka_27 Słabosci 18.01.05, 11:55
                                            Każdy związek jest indywidualny, tak jak każdy z nas jest indywidualną
                                            osobowością - dlatego też nie nalezy radzić, lecz co najwyżej naprowadzić ...
                                            Pokusy zawsze były, są i będa - pytanie tylko, czy da się na nie skusić? :P
                                          • boksik Re: Słabosci 18.01.05, 11:56
                                            No tak, nie ma takiej osoby, kazdy jest slaby a chec skosztowania "czegos
                                            nowego" jest silniejsza od zdrowego rozsadku.
                                            Z tym udzielaniem rad to oczywiscie przesada tak jak oczywistym jest ze nie ma
                                            dobrych rad na wszystko. Kazda sytuacja ma tyle twarzy ile osob w niej
                                            uczestniczy. My znamy tylko jedna...wiec mozemy tylko pocieszyc i przedstawic
                                            swoje doswiadczenia.
                                            • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:59
                                              a i z wyborem nie jest łatwo każdy niesie za sobą za i przeciw
                                              są takie dni kiedy zdrowy razsądek gdzieś się skryje i nie daje o sobie znać ...
                                              życze dobrego wyboru suzi ...tego najbardziej :)
                                • suzi_1 Re: Słabosci 18.01.05, 11:30
                                  hmm dobre pytanie...może kiedyś miałam inne potrzeby,może sama kiedyś byłam
                                  inna i to mi wystarczyło.Teraz jestem na pewno inną osoba niż byłam np. 4 czy 5
                                  lat temu.W tym czasie urodziłam dziecko i przez pewien czas był sex
                                  dla "świętego spokoju",na który nie miałam w ogóle ochoty...i być może mój mąż
                                  przyzwyczaił się do tego,że należy szybko i bezboleśnie???Tylko teraz naprawdę
                                  ja tak już nie chcę!!!
                                  • kaya_ja Re: Słabosci 18.01.05, 11:32
                                    suzi :)po tym co piszesz widać ze znasz odpowiedzi na te pytania ale zadaj
                                    sobie jeszcze jedno czy chcesz ratować to co było czy juz nie masz na to
                                    ochoty ...
                                    w tej odpowiedzi my niewiele pomożemy
                                  • boksik Re: Słabosci 18.01.05, 11:34
                                    Jest taka teoria oparta na badaniach statystycznych, ze kobiety pomiedzy 27-28
                                    rokiem zycia zaczynaja po raz drugi dokonywac wyborow i oceny swojego zycia, to
                                    tak jakby budzily sie i stwierdzaly...Co ja tutaj robie?
                                    25% z nich zmienia swoje zycie i decyduje sie na "zaczynanie od nowa"....
                                    • ka_27 Zmiany 18.01.05, 11:53
                                      Nie sztuką jest zmienić, sztuką jest jest utrzymać to, co się ma ... :-)
                                      • harriet_makepeace Re: Zmiany 18.01.05, 12:28
                                        hej ka:) ale sie nie zgodzę, bo to zbyt ogólnikowo napisane :) Czasmi po prostu
                                        nie ma czego utrzymywac a mimo wszystko trwamy w tym bez sensu i bez nadzieji
                                        bo sie boimy zmiany, samotnosci, komentarzy znajomych etc. Czasem niestety nie
                                        da sie już dłużej walczyć ot co.
                                        • ka_27 Chęci 18.01.05, 12:48
                                          Harriet,

                                          raczej się nie zgodzę - po jednej próbie porozumienia nie wolno sobie ot tak
                                          odpuścić - bo to może świadczyć o naszej "sile" osobowości ... :P
                                          To, o czym Ty piszesz, to wynik, a raczej brak wyników współpracy w związku ...
                                          A przecież każdy chce być szczęśliwy, tylko jakoś nie każdy chce dawać, tylko
                                          oczekuje brania ... :P
                                      • meg25 Re: Zmiany 18.01.05, 13:11
                                        Czasami sztuką jest zmienić...:))
                                        Tak różne są nasze historie...
                                        • boksik Re: Zmiany 18.01.05, 13:17
                                          Zmienic ale nie uciekac...w przypadku zmian w zwiazku kiedy nie ma porozumienia
                                          i checi osiagniecia kompromisu latwiej jest uciec...tak robi wiekszosc facetow.
                                          Kobiety z racji wiekszej obowiazkowosci boja sie zmian i ucieczki.
                                          Tak sztuka jest zmienic ale sztuka jest to zrobic tak zeby nikt nie ucierpial i
                                          nie musial sie dostosowywac na sile.
                                          • ka_27 Zmiany 18.01.05, 13:21
                                            Dokładnie o tym jest ciągle mowa - ucieczka świadczy o naszej, a nie tej
                                            drugiej osoby słabości ...
                                            Być może większości nie chce się szukać porozumienia, poniewaz to wymaga w y s
                                            i ł k u ... :P
                                            • meg25 Re: Zmiany 18.01.05, 13:30
                                              Ka, nie zawsze ucieczka jest oznaką słabości, czasem jest wyrazem siły i...
                                              determinacji:)
                                              • ka_27 Ucieczka 18.01.05, 13:49
                                                Jeśli ucieczka ze związku ma być wyrazem siły i ... determinacji - to mowa jest
                                                wyłącznie o skrajnych przypadkach, gdzie nie da się już nawiązać wspólnej
                                                płaszczyzny ...
                                                Jednak wcześniej, taka ucieczka - to własna słabość ...
                                                • meg25 Re: Ucieczka 18.01.05, 14:10
                                                  Owszem, ale dla każdego "skrajny przypadek" może być inny. Każdy ma inną
                                                  wytrzymałość i tolerancję:)
                                                  • ka_27 Skrajny przypadek 18.01.05, 14:16
                                                    W zasadzie skrajny przypadek może przejawiać się tym, że już nie ma żadnych
                                                    szans na odnalezienie wspólnej płaszczyzny, czy też porozumienia ...
                                                    A wytrzymałość i tolerancje kazdy mna inną - stąd też umiejętność wzajemnego
                                                    dostosowania się w związku ... :-)
                                                  • kaya_ja Re: Skrajny przypadek 18.01.05, 14:24
                                                    zakładasz że każdy związek należy /trzeba/ ratować , trwać w nim......
                                                    mało jest miłosci na całe życie a tych którzy przestają kochać ot tak trzeba
                                                    potępiać .....?

                                                    kocha się raz potem drugi i trzeci i znów....hahahahah różnie bywa

                                                    i jeszcze zapytam jesteś w tak długi związku że możesz mówić o wytrwałości ?
                                                  • ka_27 Trwanie 18.01.05, 14:30
                                                    Kaya_ja,

                                                    ja nic nie zakładam - przecztaj proszę uważnie raz jeszcze - "że już nie ma
                                                    żadnych szans na odnalezienie wspólnej płaszczyzny, czy też porozumienia ..."

                                                    Wówczas należy to przerwać, by nie być nieszczęśliwym do końca życia :-)
                                                  • meg25 Re: Skrajny przypadek 18.01.05, 14:30
                                                    No tak Ka:)) Ja tylko strasznie nie lubię uogólniania i mówienia, że ktoś kto
                                                    odchodzi czy "ucieka" okazuje słabość, bo... nigdy nie znasz tak naprawdę
                                                    przyczyny, chyba, że chodzi o Ciebie:)

                                                    Ka, baaardzo dziękuję za piękne życzenia, dopiero je odkryłam!:)))
                                                  • ka_27 Óogónianie 18.01.05, 14:33
                                                    Meg25,

                                                    właśnie dlatego się óogólnia, że nie zna się tak naprawdę właściwych przyczyn
                                                    takiej, a nie innej sytuacji :-) dlatego też nie perosonifikuje się w takich
                                                    przypadkach, ponieważ to dotyczy najbardziej zainteresowanych stron, a nie
                                                    postronnych gapiów :P
                                                  • meg25 Re: Óogónianie 18.01.05, 15:02
                                                    Uogólnianiu mówię stanowcze NIE!:DDD
                                                  • ka_27 Nie? 18.01.05, 15:06
                                                    Meg25,

                                                    w życiu należy wiedzieć,
                                                    kiedy powiedzieć NIE ... :-)
                                                  • meg25 Re: Nie? 18.01.05, 15:20
                                                    Przede wszystkim trzeba to umieć:))
                                                    Ja JUŻ umiem:))
                                                  • ka_27 Tak? 18.01.05, 15:22
                                                    Meg25,

                                                    wiedzieć kiedy, znaczy - umieć :-)
                                                  • meg25 Re: Tak? 19.01.05, 08:31
                                                    Witaj Ka_27:))

                                                    Nie zawsze wiedzieć, znaczy umieć - niestety...:)))
                                                  • ka_27 Dlatego 19.01.05, 10:15
                                                    Dlatego Życie uczy ... życia ... :-)
                                                  • meg25 Re: Dlatego 19.01.05, 10:34
                                                    I to przez całe życie...:)))
                                                  • ka_27 Po warunkiem 19.01.05, 11:58
                                                    Pod warunkiem, że nas stać na taką naukę ... :-)
                                                  • meg25 Re: Po warunkiem 19.01.05, 12:09
                                                    Jeżeli nas nie stać to... zostajemy w tym samym miejscu, a jeżeli zostajemy w
                                                    tym samym miejscu to... zaczynamy się cofać:))
                                                  • ka_27 Cofanie 19.01.05, 13:23
                                                    Cofa się ten, kto jest słaby ...
                                                  • meg25 Re: Cofanie 19.01.05, 13:31
                                                    Słaby jest ten co stoi w miejscu...
                                                  • ka_27 W miejscu 19.01.05, 13:42
                                                    W miejscu stoi ten, co potrafi jedynie się ... cofać :P
                                                  • meg25 Re: W miejscu 19.01.05, 13:44
                                                    W miejscu stoi ten co boi się zrobić krok do przodu:P
                                                  • ka_27 Do przodu 19.01.05, 13:59
                                                    Do przodu idzie ten, kto ma ... osobowość :-)
                                                  • meg25 Re: Do przodu 19.01.05, 14:17
                                                    A osobowość ma ten, co idzie do przodu?;)))
                                                    I tak dookoła Macieju, znaczy się - Ka:DDD
                                                  • ka_27 Osobowosc 19.01.05, 14:32
                                                    Osobowość ma ten, kto zna wartości, w tym swoją ... :-)
                                                  • meg25 Re: Osobowosc 19.01.05, 14:45
                                                    Tak naprawdę Ka, to każdy ma jakąś osobowość:DDD
                                                  • ka_27 Tak naprawdę 19.01.05, 14:57
                                                    Tak naprawdę to każdy ma swoją osobowość, jednak niektórym myli się ona
                                                    zupełnie z czymś innym ... :P
                                                  • meg25 Re: Tak naprawdę 19.01.05, 15:09
                                                    A z czym?:))
                                                  • ka_27 Z czym? 19.01.05, 15:22
                                                    Z czym?

                                                    Dokładnie z Tym :P
                                                  • meg25 Re: Z czym? 19.01.05, 15:34
                                                    Aaa, z Tym...;)))
                                                  • ka_27 Dokładnie :-) 20.01.05, 07:12
                                                    Tak, dokładnie z Tym :-)
                                                  • meg25 Re: Dokładnie :-) 20.01.05, 10:34
                                                    A nie z Tamtym Ka?;))))
                                                  • ka_27 Wybór 20.01.05, 13:38
                                                    Wybór należy do ciebie - można by tak rzec :P
                                          • meg25 Re: Zmiany 18.01.05, 13:28
                                            Hmmm, ja "uciekłam" i nigdy tego nie żałowałam.:)
                                            Ani przez sekundę. Uwierz, nie zawsze możliwe jest porozumienie i kompromis.
                                            Oczywiście mam na myśli poważniejsze rzeczy niż telewizor, gazeta itp.
                                            • boksik Re: Zmiany 19.01.05, 08:49
                                              Ucieklas bo musialas czy tego wymagala sytuacja? Wykorzystalas wwzystkie
                                              mozliwosci "naprawienia" i wszystkie proby? pytam bo tez kiedys ucieklem i
                                              wrocilem. Jesli mozesz wypowiedz sie w tej kwesti jak najbardziej ogolnie.
                                              • meg25 Re: Zmiany 19.01.05, 09:08
                                                Rozwiodłam się po 16 latach małżeństwa. To wystarczający czas na to, aby
                                                wykorzystać wszystkie możliwości naprawienia. Odeszłam nie dlatego, że
                                                musiałam, ale... chciałam. Żeby zachować siebie, żeby nie stracić radości życia
                                                i pogody ducha, żeby móc się śmiać, żeby lubić ludzi i... siebie.:))
                                                • boksik Re: Zmiany 19.01.05, 09:23
                                                  Tak masz racje chyba dalas szanse do poprawy partnerowi i sobie...a tak z
                                                  drugiej strony dlaczego ludzie bedac ze soba nie potrafia rozmawiac, to tak
                                                  jakby nie musieli sie juz starac o zwiazek bo przeciez juz nie trzeba, ja mam
                                                  ją a ona mnie i to wystarczy. Caly czas funkcjonuje stereotyp posiadania kogos
                                                  a nie bycia z kims...hmmm to chyba spora roznica.
                                                  Mam wielu znajomuch ktorzy wrecz gnija w swoich zwiazkach a przeciez kiedys nie
                                                  mogli bez siebie wytrzymac ani jednego dnia. Zmeczenie materialu czy co?
                                                  Az przykro sie patrzy na to jak sie do siebie odnosza, jak wychowuja dzieci i
                                                  na co poswiecaja czas...patrzac na to wiem czego nie robic
                                                  • meg25 Re: Zmiany 19.01.05, 09:48
                                                    Rzeczywiście nie sposób przecenić roli rozmowy w związku, a z pewnością wiele
                                                    osób robi ten błąd i milczy, a problemy rosną, nawarstwiają się, potem
                                                    wystarczy coś głupiego, często błachego i rozpętuje się burza, albo... robi się
                                                    odwrót. A najczęściej tkwi się w takim "bagienku" ze strachu przed
                                                    odpowiedzialnością, przed samotnością, z wygody, albo diabli wiedzą czego
                                                    jeszcze.
                                                    Jeżeli umiesz wyciągać wnioski dla siebie patrząc na takie związki, to wielki
                                                    plus dla Ciebie. Dbaj o swój związek i zrób wszystko, aby do "zmęczenia
                                                    materiału" nie dopuścić.:))
    • leosz Re: "kosmate myśli" 20.01.05, 10:28
      Moj zwiazek zakonczyl sie w ten sposob. Na szczescie nie bylismy malzenstwem.
      Ja mialem zawsze mnostwo zainteresowan i zajec w domu, ona chciala tylko mojej
      bliskosci. Jednak w zwiazku musimy takze realizowac siebie, swoje pragnienia i
      dazenia. Byc we dwoje oznacza wspierac sie w tym i spelniac swoje potrzeby nie
      tylko emocjonalene ale i duchowe, te bardziej przyziemne jak i zwiazane z
      marzeniami. Jesli jestescie ich pozbawieni, a w wasze zycie wtargnela monotonia
      to lepiej wyrwac sie z niej poki nie jest za pozno. Zdradzisz go predzej czy
      pozniej... jesli nie poprawisz wizerunku swojego malrzenstwa w swoich i jego
      oczach (porozmawiaj z nim co on na ten temat sadzi). Jestescie bardzo mlodzi -
      przed wami cale zycie i nie zmarnujcie go na monotonii bo za kilka lat
      doprowadzicie do tragedii - zadaj sobie pytanie - ile lat tak wytrzymacie?
      Chetnie porozmawiam z Toba na ten temat...
      • suzi_1 Re: "kosmate myśli" 20.01.05, 13:17
        Dzięki za wypowiedzi:)Z uwagą je wszystkie przeczytałam.
        Leosz-masz rację; w nasze życie wkradła się okropna monotonia-praca dom,praca
        dom.Nie ma tu już miejsca na coś innego.Jednak bardzo drażni mnie to,że zawsze
        jesteśmy we trójkę: ja,mój mąż i telewizor.Nawet jak próbuję poważnie z nim
        porozmawiać(bo naprawdę się boję,co to będzie z nami dalej)to w obecności
        TV.Rozumiem-to jest bardzo sympatyczna rozrywka,ale czy zamiast tego nie można
        puścić jakiejś miłej muzyczki i po prostu porozmawiać???
        Co do spełniania marzeń,to już właściwie zapomniałam czego ja pragnę-każdy
        dzień to jest ciągły wyścig;żeby jak najszybciej po pracy odebrać dziecko i
        zabrać do domu,żeby szybko zrobić obiad,posprzątać i tak w kółko...
        Nie wiem już czy mam jeszcze jakieś marzenia.czesem czuję się tak,jakbym nie
        miała 26 lat tylko zdecydowanie dużooo więcej:(
        Leosz-jeśli chciałbyś ze mną porozmawiać to zapraszam na mój adres gazetowy
        (suzi_1@gazeta.pl)
    • Gość: Wanilia Sky Re: "kosmate myśli" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 11:47
      Droga Mężatko na wstępie chcem ci powiedzieć:




      Wyru.. Sie Z kimś. I myśli Znikną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka