Dodaj do ulubionych

muzyk na zakręcie

19.06.02, 16:34
Witam,

tak naprawdę to zastanawiałem się czy zamieścić tą historię tutaj, ale myślę,
że jest to najodpowiedniejsze miejsce na to.
Historia ta nie jest tez moją biografią, chociaż jest prawdziwa i miała
miejsce:


Młody chłopak o imieniu Rafał, licealista w jednym z miasteczek w północnej
Polsce zdawał maturę.

Młody licealista myśli tylko kilku rzeczach, które są najwazniejsze w jego
życiu: o dziewczynach, o szkole i o muzyce. Nie posądzajmy go o jakiekolwiek
inne głębsze zainteresowania. jeżeli nawet uczył się grać na gitarze, czytał
poezję i malował obrazy to robił to tylko dlatego, aby wywrzeć wrażenie na płci
przeciwnej.

Kochał sie do nieprzytomności w koleżance z klasy - nazwijmy ją Ania. Ania była
niewysoką, ale śliczną dziewczyną, właściwie chyba najładniejszą kobietką w
całej klasie. Bardzo lubiła Rafała, a Rafał był do nieprzytomności zakochany w
niej.
Pierwsze pocałunki, pierwsze wspólne wakacje, pierwszy raz u Rafała rodziców na
łóżku. Odkrywali siebie, swoje ciała, swoje reakcje.

Matury się skończyły, oboje zdali je z bardzo dobrymi ocenami. Pojawił się
problem. Studia w dalekim dużym mieście niestety kosztują. O ile rodzice Rafała
mogli zagwarantować mu pieniądze na wykształcenie i akademik, o tyle Ania
mieszkała tylko z matką, gdyż jej ojciec nie był zbyt związany z rodziną. Matka
żyjąc z małej pensyjki nie miała żadnych szans na zagwarantowanie czesnego, nie
mówiąc o stancji i dojazdach.

Nasi dziewiętnastoletni kochankowie siedzieli tego dnia na brzegu wielkiej
rzeki, przepływającej przez ich miasto. tego dnia padło z ich ust wiele
deklaracji. Wiedzieli, że będzie ciężko się rozstawać. Czuli, że właśnie to
uczucie można nazwać miłością. Ale nie używali słowa "kochać". Może się bali, a
może raczej nie znali pełnej mocy tych dwóch sylab. Póki co nie było to im
potrzebne. To czeg oboje pragnęli to być razem po wsze czasy.

Wymyslili plan bardzo trudny, ciężki do wytrzymania dla ich młodych serc, ale
dający im nadzieje na bycie razem. Rafał miał pojechać do wielkiego miasta i
rozpocząć studia. W międzyczasie Ania miała przez półtora roku w ich rodzinnym
mieście skończyć proste studium, które pozwoliłoby jej później ułatwić
znalezienie pracy. Potem Ania miałaby dołączyć do swojego ukochanego w wielkim
miescie i razem wkroczą w dorosłe życie.

Przez całe wakacje odliczali dni do wyjazdu Rafała. Wakacje pełne wzajemnych
zapewnien o uczuciu i cudownych chwil spędzonych razem. Chwila wyjazdu zbliżała
się nieuchronnie. W ostatnią noc kochali się u Rafała w pokoju, bardzo czule,
ale "na smutno". Wiedzieli, że następnego dnia już nie będą razem. Rafał spijał
z Ani policzków łzy.

Następnego dnia, dworzec kolejowy. Żegnali się sami, z resztą rodziny Rafał się
pożegnał wcześniej. Ona płakała, on obejmował jej policzki otwartymi dłońmi,
całował jej oczy.

Pociąg ruszył. Chłopak szybko wszkoczył w otwarte drzwi wagonu. Nawet nie
chciało mu się machać. Przecież życie miało być rozegrane inaczej.




(reszta niebawem)
Obserwuj wątek
    • Gość: inco Re: muzyk na zakręcie IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 19.06.02, 16:42
      Wymysl cos lepszego, bo ta historia niczym sie nie rozni od innych...
      • apf Re: muzyk na zakręcie 19.06.02, 16:55
        inco - brak ci wrażliwości, to jest piękna i bardzo romantyczna historia, a co
        było dalej?
    • Gość: ann.k Re: muzyk na zakręcie IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 19.06.02, 16:55
      to ma byc historia prawdziwa czy romantyczna (?) bajeczka dla grzecznych
      dzieci? powiem Ci, ze Rafal nie bardzo wiem czym jest milosc; znam zwiazki,
      ktore po maturze musialy sie rozstac i pogodzic z odlegloscia kilkuset
      kilometrow; poza tym gdyby naprawde chcieli byc razem, poszlaby na studia w
      jego miescie, ale na zaoczne i w tygodniu by pracowala.... zero inwencji jesli
      chodzi o rozwiazanie problemu jak byc razem skoro sie tak bardzo kochamy
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 19.06.02, 17:42


      Stolica przywitała go smrodem na dworcu i tłumami żuli chcących wydębić
      jakiekolwiek drobne do własnego nadszarpniętego budżetu. Szybko dotarł do
      akademika, gdzie miał spędzić najbliższy semestr. Wpis w ksiażkę meldunkową,
      klucze od pokoju, formalności i tak dalej. Wreszcie dotarł do swojego pokoju na
      piątym (ostatnim piętrze).

      Pokój dzielił z chłopakiem o imieniu Karol. Karol pochodził także z północy,
      więc wkrótce okazało się że obaj mają wspólnych znajomych w jakimśtam mieście.
      Przegadali cały wieczór, ale zmęczenie dawało o sobie znać, więc Rafał
      postanowił pójść spać. Ojciec wyposażył go w komórkę, co w 96 roku nie było
      taką oczywistą sprawą jak dzisiaj. Rafał leżąc w śpiworze rozmawiał tego
      wieczora długo z Anią. Płakała w sluchawkę, on nie miał siły nic zrobić. Chyba
      zasnął w czasie długiej rozmowy.

      Następne kilka tygodni upłynęło pod znakiem łażenia na wydział uczelni, oraz
      zapoznawania się z nowym miastem, w którym przyszło żyć. Codziennie wieczorem
      telefon był Hermesem dwojga zakochanych przenoszącym uczucia w swoim
      telekomunikacyjnym plecaku.

      Wrzesień i październik minęły momentalnie - nawet kartki wyrywane z kalendarza
      zdziwione byly tempem, w jakim giną w czeluściach kosza na śmieci. Nastały
      listopadowe zimne i wietrzne noce. Rafał starał się jeździć pociągami do swojej
      ukochanej.

      Ten, kto jeżdził pociągiem w dalekie podróże wie, że czasami ma się wrażenie,
      iż pociąg jest świadkiem kawałków z twojego życia. Ściany przedziału są jak
      sałata przy ruchliwej drodze, z tym wyjątkiem, że wchłaniają uczucia jadących
      nim osób, a nie pierwiastki ciężkie. Ludzie jadący pociągiem oprócz plecaków
      wiozą zawiniątka ze swoimi nadziejami, lub lękami. Czasami przypadkiem można
      rozsypać odrobinkę wewnątrz przedziału i już to tam zostaje. Uważny poszukiwacz
      może znaleźć coś dla siebie.

      Weekend był swego rodzaju azylem, do którego trzeba było dążyć przez cały
      tydzień. Zaczynał się w sobotę po południu, aby skończyć się w niedzielne
      przedpołudnie. Cały ten czas Rafał i Ania spędzali razem i to zazwyczaj
      zakopani w pościeli. Seks dawał im ich miłość w postaci skondensowanej i
      jednorazowej. W niedzielę, w momencie gdy Rafał wsiadał do pociągu, opakowanie
      po koncentracie z uczuć było gniecione i wyrzucane. Oczekiwało cotygodniowego
      recyklingu.

      I znowu połowa życia spędzona z nosem przyklejomym do wagonowej szyby.
      • realistka28 Re: muzyk na zakręcie 19.06.02, 18:09
        i co dalej?????
    • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.proxy.aol.com 19.06.02, 18:56
      bardzo dobry tekst, duzy talent literacki (kilka metafor, a wlasciwie jedna
      troche wydumana) ale poza tym: czekam na ciag dalszy...:)
      • kusy3x6 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 08:59
        Cholera skad ja to znam?
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 10:44
      Wydawało się, że uda się przeżyć półtora roku – wszystko wydawało się proste –
      wystarczyło po prostu przetrzymać. Plan wydawał się działać, silna wola Rafała
      trzymała to wszystko w kupie.

      Grudzień rozpoczął swoje panowanie od deszczu i śniegu, zmieniając słupek
      termometru w zdesperowany kawałek rtęci. Przed Świętami trudno było znaleźć
      jakikolwiek wolny czas. Zwiększająca się liczba zaliczeń na uczelni nawet
      największego zwolennika studiowania zmuszała nad rozmyślaniem: „czy warto?”.

      Pewnego wieczora zdarzyło się coś, co miało Rafała ostrzec. Rozmowa z Ania nie
      przebiegała tak jak zwykle. Coś poszło nie tak, to nie była ta sama dziewczyna,
      która płakała we wrześniu na dworcu. Była bardziej oschła, nie potrafiła
      rozbudzić takiej atmosfery intymnych rozmów jak kiedyś. Coś się kurczyło, ale
      Rafał zignorował to, a może zwalił całość na poczet pewnego znudzenia, lub
      dojrzewania związku. W końcu nie zawsze musi być cukierkowo i kolorowo.
      Sytuacja się powtórzyła kilka dni później i znowu i znowu. Coś jednak musiało
      zakiełkować w głowie Rafała, bo otwarcie się spytał, co się dzieje. Ona po
      chwili ciszy odpowiedziała. Nie wierzył, w to co słyszy, nie chciał tego
      słuchać. Kilka słów rozbiło wszystko, na czym opierała się jego nadzieje, jego
      uczucie, jego całe życie. Nie dał jej skończyć, rozłączył się.

      Nie da się czegoś takiego ukryć. Karol od razu zauważył, że z Rafałem jest coś
      nie tak. Rozmowa nie kleiła się w żaden sposób. Nawet przyjacielowi się trudno
      o tym opowiada. Rafał nie chciał o tym mówić. Jeszcze nie teraz. Łudził się, że
      może zaszło jakieś nieporozumienie, że ona tak naprawdę nie powiedziała tego.
      Może jeszcze raz do niej zadzwonić?

      Późno w nocy zadzwonił jeszcze raz. Kazała mu się rozłączyć i zadzwonić rano.
      Klik odkładanej słuchawki. Koniec. Wypuścił powietrze. Nie ma jak określić tego
      co czuł. W gardle siedziała zwinięta szmata, której nie dawało się przełknąć.
      Histeria? Nie, raczej głęboko schowany, bezgłośny szloch. Faceci nie płaczą?
      Bzdura.

      Rano uzgodnił z Karolem plan działania. Jako, że musi być na wykładach, Karol
      miał za niego wpisać się na listę obecności – miało to prawo zadziałać na
      niektórych wykładach. Nieobecności nie byłyby takie wyraźne i udałoby się
      podejść do sesji.

      Zebrał się szybko, spakował kilka najpotrzebniejszych na podróż rzeczy. Pociągi
      były zapchane, więc chyba nie warto było nawet próbować. Poza tym następne
      połączenie dopiero za kilka godzin. Jazda stopem na kilkustopniowym mrozie nie
      była najrozsądniejszym rozwiązaniem, ale rozsądek to była ostatnia rzecz, o
      której wtedy myślał. Na północy miasta czekał na poboczu szosy na jakąkolwiek
      okazję. Szosa była czarna i tłusta od brudnej wilgoci, wiła się pomiędzy
      ośnieżonymi polami. Godzina minęła na szczękaniu zębami i oczekiwaniu na
      chętnego na zatrzymanie się. Chudy i malutki człowieczek prowadzący przeogromną
      ciężarówkę zlitował się i stanął. Chyba potrzebował towarzysza do rozmów.
      Kiepsko trafił.

      Do rodzinnego miasta dojechał po zmroku. Gruby golf i skórzana marynarka nie
      chroniły przed zimnem, ale nie o to chodziło. Nie pojechał nawet do domu, tylko
      prosto do niej. W tramwaju para z jego ust tworzyła przecudne wzorki na
      zmrożonej szybie. Wysiadł, przecisnął się między blokami osiedla. To ta klatka
      schodowa, światło się pali. Dzwoni domofonem. Bzyknęły drzwi wejściowe, nikt
      nie zainteresował się gościem. Zapukał do drzwi. Otworzyła Ania. Zdumienie.
      Chciał ją pocałować na przywitanie ale odsunęła się. Rozmawiali na klatce
      schodowej. Powtórzyła to samo co Rafał usłyszał przez telefon. Spuściła
      wzrok. „Muszę już iść.” Drzwi zamknęły się.

      Rafał stał sam na półpiętrze klatki schodowej. Świetlówka bzyczała bardzo
      głośno.

      „Słuchaj, nie mogę tego przed Tobą ukrywać... właściwie to mam kogoś...”

      Brudny kaloryfer grzał plecy przez kurtkę. „Co się wydarzyło? Chcę być z nią,
      pragnę jej. Czy to tak się ludzie rozstają? Dlaczego nic nie czuję? "

      Nie mógł płakać. Tylko zwinięte pakuły ciągle siedziały w gardle i nie dawały
      się przełknąć.
      • Gość: inco Re: muzyk na zakręcie IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 11:55
        Jeszcze jedno zlamane serce ... ach, jakie to smutne. Nie ty pierwszy i nie
        ostatni. Znam dziewczyne, ktora dla tego jedynego rzucila przyjaciol, prace,
        dom i wyjechala na, doslownie, drugi koniec swiata, aby byc ze swoim ukochanym.
        A on po szesciu miesiacach bycia razem i po roku wspolnych marzen przestraszyl
        sie rzeczywistosci i stwierdzil, ze za duzo ich dzieli ... Niezly bylby z tego
        scenariusz na kolejna love story, ale niestety nie mam talentu do pisania... :-
        )) Mam wrazenie, ze tutaj udzielaja sami niedoszli albo przyszli poeci i
        pisarze.
        • Gość: Una Re: muzyk na zakręcie IP: 62.233.135.* 20.06.02, 12:10
          ... i tak świat dorobił się kolejnego wirtuoza gitary.


          /zrozpaczony Rafał rzucił się w wir chwytów, nut i sesji zimowej na
          muzykologii; Ania wyszła za mąż, została na północy, zrobiła sobie trwałą i
          zmęczonym uśmiechem witała poranki, kiedy radio Olsztyn puszczało kawałki
          Rafała:)/
        • ann.k Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 12:25
          ty znasz, ja sama kiedys to zrobilam: zerwalam zareczyny, zerwalam z
          przyjaciolmi, popadlam w konflikt z domownikami; po co? po to, zeby mnie
          wyrzucil po miesiacu i zebym pol roku pozniej "przpadkowo" dowiedziala sie, ze
          chcial tylko sprawdzic jak to jest spotykac sie ze swoja studentka:)
          • kusy3x6 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 12:35
            A be niedobra spotykac sie z nauczycielami,
            No coz starszych panow ciagnie do glupiutkich malolatek.
            A one glupie lgna do nich myslac ze to tata.
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 12:48
      To dziwne, bo ból nie przyszedł od razu. Na początku był efekt pewnego kaca:
      suchość w ustach, delikatny ból głowy. Tak jakby dostać pięścią w brzuch,
      właściwie nie boli, tylko trudno się wyprostować.

      Powrót do Warszawy. Bezpłciowy, bez smaku, blady. W pociągu rozwrzeszczana
      kolonia jechała gdzieś na świąteczne ferie. Dworzec Centralny, o
      charakterystycznym zapachu, teraz jeszcze bardziej rozmazany i nijaki niż przed
      wyjazdem. Słuchawki walkmana pijące w małżowiny wygłaszały głosem Morrisona
      swoje uwielbienie i jednoczesną wzgardę dla kobiecego gatunku. Brudna plucha na
      ulicach rozchlapywana przez samochody. Tramwaj do akademika. Cynizm pojawia się
      zawsze na miejscu wyższych uczuć.

      Sam w pokoju – nie ma się co dziwić – w końcu jest piątek. Pewnie Karol
      pojechał do domu albo imprezuje gdzieś wchłaniając zapach miasta. Stos
      niedopalonych papierosów w popielniczce. Rozmyślania siedząc na parapecie i
      słuchając wiatru wpadającego przez szpary w nieszczelnych oknach...

      Tego piątkowego wieczoru dużo się zmieniło. Po raz pierwszy pojawił się ból.
      Rafał rozkleił się jak typowa gospodyni domowa przy zmywaniu naczyń. Później
      gdy ktoś się go pytał jak to przeżył, odpowiadał, że spoko – nie było tak źle.
      Tak naprawdę to chyba tylko jedna osoba znała prawdę.

      Drzwi od pokoju się otworzyły i do środka wpadł Karol obejmujący jakąś
      dziewczynę. Trzymali w ręku puszki z piwem, obydwoje byli podchmieleni, choć
      dziewczyna wyraźnie bardziej. Gość od razu zauważył Rafała, kilka słów
      wymienionych pomiędzy nimi wyjaśniło sytuację. Trochę chyba minął mu nastrój
      imprezowy bo zamówił dziewczynie taksówkę i odesłał ją do domu. Potem zaczął
      wypytywać o wszystko, co się wydarzyło i dlaczego. Przegadali tak całą prawie
      noc wypalając całą masę papierosów i wypijając pozostałości piwa z lodówki. Tak
      naprawdę tylko on wiedział co się stało. Czy warto było płakać? Ten jedyny raz
      tak.
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 13:00
      - Lubisz mnie Rafał?
      - Jasne Ewa, co to za pytanie?
      - Wiesz, że masz zadatki na biseksualistę?
      - Słucham?
      - No tak, zostawiła cię dziewczyna i wierzysz tylko w męską przyjaźń.
      - No tak się składa...
      - Więc możesz być biseksualny.
      - Hehe, nie sądzę, ale bardzo ciekawa teoria
      - A dlaczego się ze mną nie umówisz?
      - No właśnie się umówiliśmy?
      - Ale ja nie chce tak jak teraz, na kawki to ja chodzę z ciocią!
      - No ale lubię cię przecież... jesteśmy kumplami
      - Nie ma czegoś takiego jak kumple. Zawsze jak trafie na jakiegoś logicznego
      faceta to jest on zajęty, albo jest pedałem, albo ma taką popapraną przeszłość
      jak ty i nie chce się odkochać. Boże, jacy jesteście beznadziejni...
      - No i nie wiem co powiedziec...
      - Spędź ze mną Sylwestra!
      - Słucham?
      - O rety, sam mówisz, że się lubimy, ja może nawet coś więcej, więc zrób coś
      dla mnie i spędź ze mną Sylwestra.
      - Hmm... właściwie to chciałem jechać do domu, ale to tylko był pomysł...
      - Ok, czyli załatwione! Już nie mogę się doczekać!
      • quickly Biomass, zakonczenie powinno byc takie... 20.06.02, 14:14
        Wiedzialem!!! Doskonale wiedzialem, i to od samego poczatku, ze go Ania
        niechybnie zrobi w trabke!

        Biomas, zmieniaj mi ta telenowele na cos bardziej pozytywnego i wesolego, bo
        sie zaraz zdenerwuje.


        Bedzie tak:

        Rafal nagle poczyl dziwny smak w swoich ustach. Slony, a zarazem bez smaku.
        Dopiero po chwili uswiadomil sobie, ze to krew saczaca sie z jego wargi, ktora
        przygryzl w straszliwym szale rozpaczy.

        Blyskawicznie podjal decyzje. Przed oczami zaczely wirowac mu jakies ciemne
        platki, nie wiedzial co sie z nim dzieje. Pospiesznie sie ubral i wyszedl na
        ulice. Swiatla ulicy i sklepow, szum samochodow, nieznajomi mijajacy go ludzie
        tylko poglebialy w nim uczucie desperacji, rozpaczy i bolu. Zaczelo sie robic
        zupelnie ciemno.

        Sam nie wiedzial jak dotarl do sklepu mysliwskiego. Spojrzal na wystawe i
        zrozumial, ze to jest to. Jego oczy przykul duzy, blyszczacy mysliwski noz.
        I w tym momecie wszystkie jego uczucia eksplodowaly jeszzce mocniej. Wiedzial,
        ze to zrobi. Kazdy jego skrawek ciala, kazdy jego nerw zastygl w tym
        postanowieniu.

        Wychodzac ze sklepu schowal noz do kieszeni marynarki. Idac po ulicy doskonale
        czul zimno stalowego ostrza. "Dlugo ono nie bedzie zimne" - pomyslal
        beznamietnie.

        Nastepnego ranka, matka Ani znalazla ja w kaluzy zaskrzeplej krwii. Dziewczyna
        lezal naga na tapczanie z makabrycznie rozcietym brzuchem. Wiele ran cietych
        na jej ciele swiadczylo, ze sie musiala dlugo bronic. Stracila wszystkie palce
        lewej reki, prawdopodobnie kiedy starala sobie nimi zaslonic swoja twarz. Obok
        lezal starszy mezczyzna, rowniez nagi. Jak ustalila policja, morderca musial
        byc profesjonalista. Zadany z chirurgiczna precyzja cios przeszyl mu serce,
        powodujac natychmiastowy zgon.

        Sprawcy bestialskiego mordu nigdy nie odnaleziono.

        Rafal po skonczeniu studiow wyjechal najpierw do USA, pozniej osiadl na stale w
        Australii. Noz podarowal swojemu przyjacielowi z Brisbane, ktory znajac cala
        prawde z najwieksza satysfakcja uzywa go do dzisiaj do patroszenia zlowionych
        ryb.
        • vena111 Quickly, przestan prosze , moze nie tak brutalnie 20.06.02, 15:10

          Quickly, wybacz mi ale Toja brutalna analiza, albo ciag dalszy wcale mi sie nie
          podoba.

          Mysle jednak, ze Kalor zacznie sie do Rafała dobierac w tego Sylwestra...

          z niecierpliwoscia ja równiez czekam na ciag dalszy
          • quickly Re: Quickly, przestan prosze , moze nie tak brutalnie 20.06.02, 15:17
            Brutalne? O nie kochanie! Zycie jest znacznie brutalniejsze. To zakoncznie
            bylo tylko dzentelmenskim wyjasnieniem zaistnialych nieporozumien. ;)))

    • Gość: m_ona Biomass, Biomass, Biomass ..........!!!!! IP: 217.153.4.* 20.06.02, 15:23
      No co bylo dalej???
      My tu czekamy na dalszy ciag!
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 16:22
      Raca wzbiła się w niebo aby po chwili pęknąć na tysiące błyszczących ogni i
      zniknąć w przepiękny sposób. Po chwili całość się powtórzyła, tylko, że w innym
      kolorze. Zimno, prawie dwadzieścia stopni mrozu, środek wielkiego lasu,
      leśniczówka. Kilkadziesiąt osób stało na mrozie z kieliszkami pełnymi
      Sowietskoje Igristoje. Każdy patrzył w niebo na pękające kule światła i
      szczerzył kły do gwiazd na niebie.

      Rafał w ostatniej chwili zaprosił Karola na imprezę. Karol nie zasypywał
      gruszek w popiele, bo stał z rozdziawioną w uśmiechu gębą, szczerząc zęby do
      dwóch obejmowanych dziewcząt, ubranych w całkiem kuse, jak na tą porę roku,
      wdziankami. Widać było, że lubi ten sport. Rafał nie chciał mu przeszkadzać, w
      końcu mamy Nowy Rok.

      - Szczęśliwego nowego roku! – krzyknęła długowłosa szatynka, wzrostem
      dorównująca Rafałowi
      - Dziękuję, nawzajem – Rafał miał przecudny humor, alkohol robił swoje.
      - Sam przyszedłeś na tą imprezę? A tak szczerze, nawet nie zdążyłam się
      przedstawić, jestem Magda
      - Ładnie Magda, Rafał – chłopak promieniał, dziewczyna była przecudna. – nie,
      przyjechałem z koleżanką, ale ona teraz jest zajęta – z uśmiechem wskazał na
      towarzyszkę wieczoru, która w ramionach przystojnego Włocha spalała się
      specjalnie dla niego.
      - Fajnie, wiesz znamy się, chodziłeś do mojego liceum
      - Niemożliwe, naprawdę? Zwróciłbym uwagę!
      - Wtedy byłeś z jakąś dziewczyną i nie zwracałeś na nikogo uwagę głuptasie! – w
      czasie uśmiechu ślicznie pokazywała swoje ząbki, które w okolicznościach
      przyrody, imprezy i alkoholu wyglądały całkiem zachęcająco.

      Szampan zamarzał w kieliszkach, całe szczęście, że impreza przeniosła się z
      powrotem do wnętrza leśniczówki. Towarzystwo rozpełzło się po dużym pokoju z
      kominkiem, upstrzonym porożami jakich całkiem niewinnie zastrzelonych
      zwierzątek.

      Tanieć z dziewczyną o nieprzeciętnej figurze zrobił z Rafałem to co powinien.
      Nie ostatni raz przekonywał się o tym, że mężczyźni są hormonalnymi
      zwierzątkami. Cudne ciało, przecudny uśmiech, no i oczy, w których można
      utonąć. Całowali się tańcząc jakiś wolny taniec. Alkohol skutecznie stłumił
      jakikolwiek ból związany z niedawnym rozstaniem.

      Po imprezie taksówka, ostatnia kasa ze stypendium przeznaczona na opłacenie
      kursu pod dom dziewczyny. Ręka na kolanie, gorące usta złączone w pocałunku,
      ciche westchnienia. Dlaczego ta podróż trwała tak krótko?

      - Słuchaj Magda, jesteś przemiła i bardzo mi się podobasz,
      - Ty też jesteś fajny
      - Wiesz, ja studiuję w Warszawie, ale przyjeżdżam tutaj czasami odwiedzić
      starszych i takie tam. Może spotkamy się jeszcze?
      - Jasne, jakoś się zgadamy. Ok – muszę lecieć
      - Trzymaj się

      Ostatni pocałunek na schodach bloku. Deja vu. Oczy Ani, jej usta: „Wiedziałam,
      że mnie odwiedzisz. Zostaniesz na noc?”. Wydawało mu się - to tylko alkohol.
      • kusy3x6 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 16:32
        To byl sikacz nie szampan,ktory zamarza na mrozie,fajne ale prosze zgrac
        szczegoly.
        Pzdr.
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 17:01
      - I przez to twierdzisz, że wszystkie kobiety są dziwkami?
      - Oczywiście, że nie, po prostu boję się wiązać, to wszystko.
      - Rafał, pieprzysz głupoty. Powiesz coś takiego dojrzałej babce to cię wyśmieje.
      - Karol, czy głupotą jest to, że dbam o własną dupę? Nie chce tej samej
      historii przerabiać jeszcze raz.
      - Ale to nie powód abyś przez to ranił inne osoby!
      - Masz na myśli Magdę?
      - Tak dokładnie, wiesz o czym mówię...
      - Hmm, ale ja jej naprawdę nie kocham.
      - To powiedz jej to głąbie a nie pieprzysz dziewczynie życie. Było się z nią
      wiązać? Fajna laseczka, rozumiem, ale po kiego wała do niej jeździsz co
      tydzień. Nie masz dosyć?
      - Mam, słuchaj, wiem, mięczak jestem. Ale obiecuję, że jakoś to załatwię.
      - To załatw to jakoś głąbie
      - Fiut z ciebie
      - Z ciebie większy, napijesz się piwa?


      „...wiedziałam, że przyjdziesz, musisz wejść przez okno, bo moja mama śpi.
      Powoli, uważaj na doniczki! Mam dla ciebie niespodziankę, kupiłam sobie nową
      bieliznę, spójrz jaka śliczna. Podobam ci się? Wiem czego chcesz, chodź do
      mnie. Pokażę ci jak to się zdejmuje. Na majteczkach mam nadrukowane moje imię
      wiesz? Spójrz, drukowanymi: Ania...”

      Sen zniknął. Rafał leżał przytulony do nagich pleców. Ciemne długie włosy.
      Magda. Dziewczyna przeciągnęła się, przetarła oczy:
      - dzień dobry – uśmiechnęła się, ślina po jej pocałunku słodko zasychała na
      policzku
      - słuchaj Magda, musimy porozmawiać...


      • ania1 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 19:41
        .........banał niesamowity........
        • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 19:43
          ania1 napisał(a):

          > .........banał niesamowity........

          wcale nie:)) (wszystkie problemy sa banalne - wazne tylko, by byly dobrze
          opowiedziane:)))))
          • ania1 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 20:14
            Gość portalu: messja napisał(a):

            > ania1 napisał(a):
            >
            > > .........banał niesamowity........
            >
            > wcale nie:)) (wszystkie problemy sa banalne - wazne tylko, by byly dobrze
            > opowiedziane:)))))

            *******Alez tu nie tylko historia jest banalna........powalaja także te odkrywcze
            spotrzeżenia nt. kobiet(chyba zwlaszcza one)........no i niestety cały czas
            czytając czekam na coś czego nie bedę mogła przewidzieć.........

            • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:18
              krytykaczka:))))) a historia dobrze opowiedziana, ze przewidywalna troche, moze...
              a jesli tak calkiem to powiedz co teraz sie zdarzy madralo?:))))

              ania1 napisał(a):

              > Gość portalu: messja napisał(a):
              >
              > > ania1 napisał(a):
              > >
              > > > .........banał niesamowity........
              > >
              > > wcale nie:)) (wszystkie problemy sa banalne - wazne tylko, by byly dobrze
              > > opowiedziane:)))))
              >
              > *******Alez tu nie tylko historia jest banalna........powalaja także te odkrywc
              > ze
              > spotrzeżenia nt. kobiet(chyba zwlaszcza one)........no i niestety cały czas
              > czytając czekam na coś czego nie bedę mogła przewidzieć.........
              >

              • ania1 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 20:25
                ******Najwyżej krytykantka!:)))...... .........a że nie lubie
                schematów,........no nie lubie i już!...........nie jestem też wróżką by
                przewidziec co teraz kluje sie w glowie Kolegi Massa,chociaż :))).......a prawo
                do wyrażenia swojej opinii kazdy ma ........




                > krytykaczka:))))) a historia dobrze opowiedziana, ze przewidywalna troche, moze
                > ...
                > a jesli tak calkiem to powiedz co teraz sie zdarzy madralo?:))))
                >
                > ania1 napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: messja napisał(a):
                > >
                > > > ania1 napisał(a):
                > > >
                > > > > .........banał niesamowity........
                > > >
                > > > wcale nie:)) (wszystkie problemy sa banalne - wazne tylko, by byly do
                > brze
                > > > opowiedziane:)))))
                > >
                > > *******Alez tu nie tylko historia jest banalna........powalaja także te od
                > krywc
                > > ze
                > > spotrzeżenia nt. kobiet(chyba zwlaszcza one)........no i niestety cały cza
                > s
                > > czytając czekam na coś czego nie bedę mogła przewidzieć.........
                > >
                >

                • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:36
                  a jednak krytykaczka - bo krytyka twoja legla w gruzy - niby historia
                  przewidywalna, a nie umiesz przewidziec:)))))

                  ania1 napisał(a):

                  > ******Najwyżej krytykantka!:)))...... .........a że nie lubie
                  > schematów,........no nie lubie i już!...........nie jestem też wróżką by
                  > przewidziec co teraz kluje sie w glowie Kolegi Massa,chociaż :))).......a prawo
                  >
                  > do wyrażenia swojej opinii kazdy ma ........
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > > krytykaczka:))))) a historia dobrze opowiedziana, ze przewidywalna troche,
                  > moze
                  > > ...
                  > > a jesli tak calkiem to powiedz co teraz sie zdarzy madralo?:))))
                  > >
                  > > ania1 napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: messja napisał(a):
                  > > >
                  > > > > ania1 napisał(a):
                  > > > >
                  > > > > > .........banał niesamowity........
                  > > > >
                  > > > > wcale nie:)) (wszystkie problemy sa banalne - wazne tylko, by by
                  > ly do
                  > > brze
                  > > > > opowiedziane:)))))
                  > > >
                  > > > *******Alez tu nie tylko historia jest banalna........powalaja także
                  > te od
                  > > krywc
                  > > > ze
                  > > > spotrzeżenia nt. kobiet(chyba zwlaszcza one)........no i niestety cał
                  > y cza
                  > > s
                  > > > czytając czekam na coś czego nie bedę mogła przewidzieć.........
                  > > >
                  > >
                  >

                  • ania1 Re: muzyk na zakręcie 20.06.02, 21:24
                    Messja......zostawmy moze na razie ta dyskusje bo Ty sie mnie zwyczajnie
                    czepiasz......powiedz mi moze raczej za co mnie tak nie lubisz?:)
                    • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 21:46
                      ania1 napisał(a):

                      > Messja......zostawmy moze na razie ta dyskusje bo Ty sie mnie zwyczajnie
                      > czepiasz......powiedz mi moze raczej za co mnie tak nie lubisz?:)

                      za ojczyzne oczywiscie, a za coz by innego:)))))))))
                      (a kto ci glupot naopowiadal, ze cie nie lubie, nawet cie nie znam....
                      czy juz na tym forum zartowac nie mozna czy co?)
                      • Gość: zxc1973 Re: muzyk na zakręcie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 22:47
                        Chyba kiedys sobie juz to wyjasnialyscie? :-P Albo mi
                        sie zdawalo... Zreszta ja tam nic nie mowie. ;-))
                        • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.proxy.aol.com 21.06.02, 01:31
                          Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                          > Chyba kiedys sobie juz to wyjasnialyscie? :-P Albo mi
                          > sie zdawalo... Zreszta ja tam nic nie mowie. ;-))

                          tak? chyba duzo tego nie bylo, bo nie pamietam:)))
                          • nola Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 02:10
                            Pozdrawiam Cie Messja duszo nieczysta. To musi byc przedsionek piekiel, tak sie
                            tutaj samotnie blakasz. Wszyscy juz dawno poszli spac. Ja pisze tak troche
                            Tobie dla towarzystwa, zebys wiedziala, ze jeszcze ktos tutaj o tej poze
                            zaglada. Buszuj buszmenko:)
                            • nola Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 02:13
                              poze = porze
                            • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 20:12
                              buszmenka moze byc, ale dusze nieczysta wypraszam sobie: myje sie regularnie:)))

                              nola napisał(a):

                              > Pozdrawiam Cie Messja duszo nieczysta. To musi byc przedsionek piekiel, tak sie
                              >
                              > tutaj samotnie blakasz. Wszyscy juz dawno poszli spac. Ja pisze tak troche
                              > Tobie dla towarzystwa, zebys wiedziala, ze jeszcze ktos tutaj o tej poze
                              > zaglada. Buszuj buszmenko:)

    • gulipin1 Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 08:12
      Historyjka jakich wiele, zycie pisze takie codziennie pod roznymi szerokosciami
      geograficznymi. Ale czyta sie przyjemnie jak ksiazke, Biomass opublikuj ja ,
      musle ze wsrod mlodziezy rozejdzie sie jak swierze bulki.
      pozdr.
      P.
      • miastokobiet Re: muzyk na zakręcie 27.06.02, 16:43
        Ej - fajne jest - czepiamy sie?
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 11:20

      Rytm wbijał w podłogę. Rządził całym ciałem, uczył serce tempa. Cudowne hormony
      wrzały w ciele. Źrenice rozszerzone, pot skraplał się na czole. Ale nie
      zmęczenie było najważniejsze. Tańczyła dla muzyki, żyła muzyką. Ciężka stopa
      podnosiła strop i rozwalała ściany, w powietrzu unosiła się mieszanka zapachów
      różnych alkoholi, red bulla i gandzi popalanej w korytarzach klubu. Dziewczyna,
      prześliczna blondynka o lokowanych włosach seksownie wyginała się w rytm
      odmierzany przez bicie serca pana za konsoletą. Młody winylowy bóg przenosił
      miażdżące, fraktalowe dźwięki w jej młody umysł otwarty chemikaliami.

      Młody chłopak w czarnej koszuli i czarnych, szerokich spodniach stał przy barze
      przyglądając się nieprzytomnym wzrokiem po sali. Czerwona od zmęczenia twarz
      promieniała radością. Półprzymknięte powieki, szerokie źrenice. Dziewczyna
      wyginająca się na parkiecie była najcudowniejszą istotą na ziemi. Szalony
      związek, bez żadnych deklaracji, bez słów. Trwało to już kilka tygodni,
      magicznych tygodni w środku lata 1998. Przecudne lato, jedno z najwspanialszych
      do tej pory.

      Dziewczyna wyraźnie zmęczona podeszła do niego, przytuliła się. Bez słowa
      całowali się delikatnie.

      - Rafał, spaliłam się na kamień, chodźmy do Ciebie
      - Jasne, przejdziemy się na piechotę?
      - Hmm, przez park? Wiem co ci chodzi po głowie – zalotnie uśmiechnęła się
      odgarniając kosmyk poskręcanych słomkowych włosów, który przypadkiem przykleił
      się do wilgotnych ust.
      - Chodźmy skarbie...

      Pola Mokotowskie w lato, nawet w środku nocy są pełne ludzi. Wieczór był
      gorący, wszystko wydawało się możliwe, mogli razem wyczarować szczęście w
      wersji instant. Mała ławeczka w środku parku wydawała się mieć szerokość kilku
      metrów. Położyli się zmęczeni, ale szczęśliwi. W tym momencie, pomimo tkwienia
      pośrodku wielkiego miasta wyłączyli pozostałe receptory zmysłów, zostawiając
      wszystko zapachowi i smakowi. Chłopak całował ją delikatnie po szyi, zginął
      gdzieś w gąszczu jej włosów upojony thc krążącym w żyłach. Leżała na plecach
      przeciągając się i bawiąc się swoimi lokami

      - Weronika, muszę ci coś powiedzieć. – patrzył jej prosto w oczy, miał lekko
      rozwarte usta. Chciał istnieć tylko dla niej, pragnął jej. Warto mówić o
      rzeczach oczywistych?
      - Wiem, nic nie mów – objęła go udami, całując mocno.


      „Pik! Dzień dobry, tutaj mieszkanie Rafała. Niestety nie ma go teraz w domu,
      pewnie szlaja się gdzieś po mieście. Zostaw wiadomość po sygnale. Pik!”

      „Pik! Cześć, mówi Karol. Nie odzywasz się, co się dzieje? Wpadnę jakoś w
      tygodniu, porozmawiamy – narazisko...”

      „Pik! Dzień dobry, ja dzwonię z gazowni w sprawie nieuregulowanego rachunku za
      gaz. Proszę skontaktować się z numerem naszego biura...”

      „Pik! Cześć skarbie to ja Weronika. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że ostatnie
      kilka tygodni było niesamowitych.... Ok, nie znoszę gadać z taśmą, zadzwoń do
      mnie, porozmawiamy. Papa!...”



      „Najpiękniejszy seks mojego życia? Z Tobą przed chwilą... A oprócz tego? Hej,
      to bardzo intymne pytanie. Muszę na nie odpowiadać? Nie, nie krępuje mnie to,
      ale po prostu część rzeczy chciałbym zostawić dla siebie. Jasne – powiem tylko
      tak, to było kilka lat temu z przepiękną blondynką o niebieskich oczach w łóżku
      jej rodziców, gdzieś w zaciszu Saskiej Kępy. Słucham? ... nie no na to już nie
      odpowiem... pozwól, że resztę zostawię dla siebie”
      • vena111 Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 11:42
        Kolejna panienka?????

        Ma chłopak prawo chodzic na lewo i pawo, jest młody.....
        • Gość: Una Re: muzyk na zakręcie IP: 62.233.135.* 21.06.02, 12:24
          No tak, zraniony zwierz szaleje... Może to nie miejsce i czas (ten upał!), ale
          miałabym kilka uwag. Dlaczego wszystkie panienki są przecudne, przepiękne, o
          nieskazitelnej figurze, zębach, cerze itp.? Ciągle ten sam schemat. Pewnie w
          końcu zwiąże się z szarą myszką o gołębim sercu, albo zobaczy Anię na wózku
          inwalidzkim (zerwała z nim, żeby nie wiązać mu życia) i będą żyli długo i
          szczęśliwie.
          • kusy3x6 Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 12:29
            Nio
            • aga_waw Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 13:43
              Rafał nie płaci rachunków i komornik siedzi mu na karku. Zlicytują, eksmitują i wsadzą do więzienia
              za długi. W między czasie Ania (dlaczego autor o niej zupełnie zapomniał) wyszła za mąż za
              lokalnego, starego prominenta i śpi na forsie. Dowiaduje się o kłopotach byłego od Karola i próbuje
              mu pomóc. Spłaca jego długi, urządza mieszkanie i zostawia ciepły obiad na stole, i...znika. Rafał
              oczywiście nie wie kto to zrobił a ponieważ nikt z jego znajomych nie miał takich możliwości zaczyna
              podejrzewać, że to siły wyższe, i.... przechodzi na buddyzm.

              Bimas - czekam na Twoją wersję, ja tylko żartowałam.
              • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 20:20
                tez dobre, ale zamiast buddyzmu proponowalabym rozwiazanie klasyczne: rafal nie
                wie kto to, ale podejrzewa weronike, idzie do niej i z wdziecznosci zaciaga ja do
                lozka, zdumiona i szczesliwa dziewczyna nie zaprzecza ( bo i po co?) na to wchodzi
                ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko, ze to parter...:)))))
                aga_waw napisał(a):

                > Rafał nie płaci rachunków i komornik siedzi mu na karku. Zlicytują, eksmitują
                > i wsadzą do więzienia
                > za długi. W między czasie Ania (dlaczego autor o niej zupełnie zapomniał) wyszł
                > a za mąż za
                > lokalnego, starego prominenta i śpi na forsie. Dowiaduje się o kłopotach byłego
                > od Karola i próbuje
                > mu pomóc. Spłaca jego długi, urządza mieszkanie i zostawia ciepły obiad na stol
                > e, i...znika. Rafał
                > oczywiście nie wie kto to zrobił a ponieważ nikt z jego znajomych nie miał taki
                > ch możliwości zaczyna
                > podejrzewać, że to siły wyższe, i.... przechodzi na buddyzm.
                >
                > Bimas - czekam na Twoją wersję, ja tylko żartowałam.

                • ania1 Oj....Messja....... 21.06.02, 20:35

                  > ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko, ze to parter...:)))))

                  ******Ja widze że Ty samego imienia Ania nie lubisz:))))połamania nóg dziewczynie
                  zyczysz?:)))))
                  Coś mi tendencyjnie pachnie ten twój scenariusz:)))







                  >
                  > > Rafał nie płaci rachunków i komornik siedzi mu na karku. Zlicytują, eksmi
                  > tują
                  > > i wsadzą do więzienia
                  > > za długi. W między czasie Ania (dlaczego autor o niej zupełnie zapomniał)
                  > wyszł
                  > > a za mąż za
                  > > lokalnego, starego prominenta i śpi na forsie. Dowiaduje się o kłopotach b
                  > yłego
                  > > od Karola i próbuje
                  > > mu pomóc. Spłaca jego długi, urządza mieszkanie i zostawia ciepły obiad na
                  > stol
                  > > e, i...znika. Rafał
                  > > oczywiście nie wie kto to zrobił a ponieważ nikt z jego znajomych nie miał
                  > taki
                  > > ch możliwości zaczyna
                  > > podejrzewać, że to siły wyższe, i.... przechodzi na buddyzm.
                  > >
                  > > Bimas - czekam na Twoją wersję, ja tylko żartowałam.
                  >

                  • Gość: messja Re: Oj....Messja....... IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 20:44
                    co ty nigdy z parteru nie skakalas, ze takie glupoty mi zarzucasz?
                    kartke oddawaj, jesli ciagle myslisz, ze cos do ciebie czy innych An mam:)))))

                    ania1 napisał(a):

                    >
                    > > ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko, ze to parter...:)))))
                    >
                    > ******Ja widze że Ty samego imienia Ania nie lubisz:))))połamania nóg dziewczyn
                    > ie
                    > zyczysz?:)))))
                    > Coś mi tendencyjnie pachnie ten twój scenariusz:)))
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > >
                    > > > Rafał nie płaci rachunków i komornik siedzi mu na karku. Zlicytują,
                    > eksmi
                    > > tują
                    > > > i wsadzą do więzienia
                    > > > za długi. W między czasie Ania (dlaczego autor o niej zupełnie zapomn
                    > iał)
                    > > wyszł
                    > > > a za mąż za
                    > > > lokalnego, starego prominenta i śpi na forsie. Dowiaduje się o kłopot
                    > ach b
                    > > yłego
                    > > > od Karola i próbuje
                    > > > mu pomóc. Spłaca jego długi, urządza mieszkanie i zostawia ciepły obi
                    > ad na
                    > > stol
                    > > > e, i...znika. Rafał
                    > > > oczywiście nie wie kto to zrobił a ponieważ nikt z jego znajomych nie
                    > miał
                    > > taki
                    > > > ch możliwości zaczyna
                    > > > podejrzewać, że to siły wyższe, i.... przechodzi na buddyzm.
                    > > >
                    > > > Bimas - czekam na Twoją wersję, ja tylko żartowałam.
                    > >
                    >

                    • ania1 Re: Oj....Messja....... 21.06.02, 20:48
                      *******Ale Ty drażliwa jednak jesteś:)))) Żartowałam........

                      > co ty nigdy z parteru nie skakalas, ze takie glupoty mi zarzucasz?
                      > kartke oddawaj, jesli ciagle myslisz, ze cos do ciebie czy innych An mam:)))))
                      >
                      > ania1 napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > > ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko, ze to parter...:))
                      > )))
                      > >
                      > > ******Ja widze że Ty samego imienia Ania nie lubisz:))))połamania nóg dzie
                      > wczyn
                      > > ie
                      > > zyczysz?:)))))
                      > > Coś mi tendencyjnie pachnie ten twój scenariusz:)))
                      > >
                      > >
                      > >
                      > >
                      > >
                      > >
                      > >
                      > > >
                      > > > > Rafał nie płaci rachunków i komornik siedzi mu na karku. Zlicyt
                      > ują,
                      > > eksmi
                      > > > tują
                      > > > > i wsadzą do więzienia
                      > > > > za długi. W między czasie Ania (dlaczego autor o niej zupełnie z
                      > apomn
                      > > iał)
                      > > > wyszł
                      > > > > a za mąż za
                      > > > > lokalnego, starego prominenta i śpi na forsie. Dowiaduje się o k
                      > łopot
                      > > ach b
                      > > > yłego
                      > > > > od Karola i próbuje
                      > > > > mu pomóc. Spłaca jego długi, urządza mieszkanie i zostawia ciepł
                      > y obi
                      > > ad na
                      > > > stol
                      > > > > e, i...znika. Rafał
                      > > > > oczywiście nie wie kto to zrobił a ponieważ nikt z jego znajomyc
                      > h nie
                      > > miał
                      > > > taki
                      > > > > ch możliwości zaczyna
                      > > > > podejrzewać, że to siły wyższe, i.... przechodzi na buddyzm.
                      > > > >
                      > > > > Bimas - czekam na Twoją wersję, ja tylko żartowałam.
                      > > >
                      > >
                      >

                  • Gość: zxc1973 Re: Oj....Messja....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 21:02
                    ania1 napisał(a):

                    > > ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko,
                    ze to parter...:)))))
                    > ******Ja widze że Ty samego imienia Ania nie
                    lubisz:))))połamania nóg dziewczyn
                    > ie
                    > zyczysz?:)))))
                    > Coś mi tendencyjnie pachnie ten twój scenariusz:)))

                    Dobra, zaluzmy ze pod oknem dodatkowo rosly krzaki
                    ;-))))
                    • Gość: messja Re: Oj....Messja....... IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 02:13
                      suporujesz opcje, ze ania polamala nogi, czy, ze nie mam nic do An?:))))

                      Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                      > ania1 napisał(a):
                      >
                      > > > ania i z desperacji wyskakuje przez okno... tylko,
                      > ze to parter...:)))))
                      > > ******Ja widze że Ty samego imienia Ania nie
                      > lubisz:))))połamania nóg dziewczyn
                      > > ie
                      > > zyczysz?:)))))
                      > > Coś mi tendencyjnie pachnie ten twój scenariusz:)))
                      >
                      > Dobra, zaluzmy ze pod oknem dodatkowo rosly krzaki
                      > ;-))))

                      • Gość: zxc1973 Re: Oj....Messja....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 15:59
                        Gość portalu: messja napisał(a):

                        > suporujesz opcje, ze ania polamala nogi, czy, ze nie
                        mam nic do An?:))))

                        Po na pol. Jak wpadnie w krzaki to nie polamie nog ;-)

                        • ania1 Re: Oj....Messja....... 22.06.02, 22:39
                          Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                          > Gość portalu: messja napisał(a):
                          >
                          > > suporujesz opcje, ze ania polamala nogi, czy, ze nie
                          > mam nic do An?:))))
                          >
                          > Po na pol. Jak wpadnie w krzaki to nie polamie nog ;-)

                          ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w krzaki to połamie sobie nogi i
                          na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z pewnością krzaki bedą kolczaste:)))
                          >

                          • Gość: zxc1973 Re: Oj....Messja....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 22:46
                            ania1 napisał(a):

                            > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                            krzaki to połamie sobie nogi
                            > i
                            > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                            pewnością krzaki bedą kolczaste:)

                            Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z wilczymi
                            jagodami ;-)))))
                            • ania1 Re: Oj....Messja....... 22.06.02, 22:51
                              Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                              > ania1 napisał(a):
                              >
                              > > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                              > krzaki to połamie sobie nogi
                              > > i
                              > > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                              > pewnością krzaki bedą kolczaste:)
                              >
                              > Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z wilczymi
                              > jagodami ;-)))))


                              *****A nie mówiłam że spisek!:)))Czekajcie Ania z Zielonego Wzgórza spac nie
                              może.....przez to co wygadujecie:))
                              • Gość: zxc1973 Re: Oj....Messja....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 23:17
                                ania1 napisał(a):

                                > *****A nie mówiłam że spisek!:)))Czekajcie Ania z
                                Zielonego Wzgórza spac nie
                                > może.....przez to co wygadujecie:))

                                Alez nikt jej nie kaze skakac akurat przez to okno.
                                Przeciez moze wybrac inne ;-))
                            • Gość: messja Re: Oj....Messja....... IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 22:52
                              :)))))) zaskakuje mnie twoj zmysl dramatyczny:)))


                              Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                              > ania1 napisał(a):
                              >
                              > > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                              > krzaki to połamie sobie nogi
                              > > i
                              > > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                              > pewnością krzaki bedą kolczaste:)
                              >
                              > Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z wilczymi
                              > jagodami ;-)))))

                              • ania1 Re: Oj....Messja....... 22.06.02, 22:54
                                Gość portalu: messja napisał(a):

                                > :)))))) zaskakuje mnie twoj zmysl dramatyczny:)))

                                ******No wiesz .......Ty mnie chyba w ogóle nie doceniasz!
                                >
                                >
                                > Gość portalu: zxc1973 napisał(a):
                                >
                                > > ania1 napisał(a):
                                > >
                                > > > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                                > > krzaki to połamie sobie nogi
                                > > > i
                                > > > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                                > > pewnością krzaki bedą kolczaste:)
                                > >
                                > > Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z wilczymi
                                > > jagodami ;-)))))
                                >

                                • Gość: messja Re: Oj....Messja....... IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 22:55
                                  przepraszam, ale 3literki znam troche lepiej, to bardziej mu sie podlizuje, a
                                  poza tym mam w tym interes:)))))


                                  ania1 napisał(a):

                                  > Gość portalu: messja napisał(a):
                                  >
                                  > > :)))))) zaskakuje mnie twoj zmysl dramatyczny:)))
                                  >
                                  > ******No wiesz .......Ty mnie chyba w ogóle nie doceniasz!
                                  > >
                                  > >
                                  > > Gość portalu: zxc1973 napisał(a):
                                  > >
                                  > > > ania1 napisał(a):
                                  > > >
                                  > > > > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                                  > > > krzaki to połamie sobie nogi
                                  > > > > i
                                  > > > > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                                  > > > pewnością krzaki bedą kolczaste:)
                                  > > >
                                  > > > Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z wilczymi
                                  > > > jagodami ;-)))))
                                  > >
                                  >

                                  • Gość: Dr.Belbo Re: Oj....Messja....... IP: *.acn.waw.pl 25.06.02, 00:21
                                    Ale macie problem dziewczyny.
                                    Donosze uprzejmie ze zawsze sa jeszcze drzwi.. a przed drzwiami w 99% nie ma
                                    krzaków.
                                    Wiec sprawa rozwiazana..
                                    W razie innych problemów chetie udziele wyjasnień..
                                    Obyscie tylko takie miały:)
                                    • Gość: messja Re: Oj....Messja....... IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 00:31
                                      my nie mialysmy problemu tylko swobodna tworczosc literacka:)

                                      Gość portalu: Dr.Belbo napisał(a):

                                      > Ale macie problem dziewczyny.
                                      > Donosze uprzejmie ze zawsze sa jeszcze drzwi.. a przed drzwiami w 99% nie ma
                                      > krzaków.
                                      > Wiec sprawa rozwiazana..
                                      > W razie innych problemów chetie udziele wyjasnień..
                                      > Obyscie tylko takie miały:)

                              • Gość: zxc1973 Re: Oj....Messja....... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 23:19
                                Gość portalu: messja napisał(a):

                                > :)))))) zaskakuje mnie twoj zmysl dramatyczny:)))

                                Alez bardzo dziekuje :-) (dalsza czesc tej dyskusji
                                uprzejmie przemilcze) ;-))))))))))))))))))))

                                >
                                >
                                > Gość portalu: zxc1973 napisał(a):
                                >
                                > > ania1 napisał(a):
                                > >
                                > > > ******Zwyczajny spisek !:))) Jak Ania wpadnie w w
                                > > krzaki to połamie sobie nogi
                                > > > i
                                > > > na dodatek będzie miała blizny na twarzy bo z
                                > > pewnością krzaki bedą kolczaste:)
                                > >
                                > > Tak. Na pewno beda to ciernie przemieszane z
                                wilczymi
                                > > jagodami ;-)))))
                                >

          • vena111 Re: muzyk na zakręcie 21.06.02, 15:18
            Wiesz co Una zgadzam sie z Toba, wszystkie są przepiekne, przecudne, a finał
            będzie taki iz wybierze szara myszke, bedzie miał trójke dzieci i beda zyli długo
            i szcześliwie......a Ania, bedzie pracowała i spozywczym i codziennie rano bedzie
            im sprzedawała swieże bułeczki i mleczko.
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 24.06.02, 17:53
      Nie chciał jej puszczać samej na imprezę. Miał już tego po dziurki w nosie.
      Zbyt wiele razy wracali do domu nieprzytomni. Zbyt często niedosypiał, gdyż
      wieczory spędzał z nią w jakiejś knajpie lub klubie. Ostatnio alarm wszczęło
      jego ciało – rano, przed wyjściem do pracy, w łazience zemdlał, rozbijając
      sobie głowę o wannę. Na szczęście ocknął się sam, dobrze, że nie skończyło się
      to gorzej.

      Niedziela, Weronika już powinna zadzwonić. Wczoraj odpuścił sobie imprezę pod
      gołym niebem. Ona poszła, trochę się o to pokłócili, ale właściwie nie pierwszy
      i nie ostatni raz. W końcu nie zawsze musi tak być, że wszędzie chodzą razem.
      Wrócił ze sklepu – spojrzał na komórkę – żadnych wiadomości, żadnych
      nieodebranych połączeń. Kawa uzależnia, mimo święta musiał poczuć jej gorzki
      smak. Jego ciało domagało się pożywienia, więc złapał niedojedzoną czekoladę z
      lodówki i skomponował ten poranny posiłek. Powinien utyć, nic takiego – od
      kilku miesięcy systematycznie chudł. Nie łudził się, wiedział, że zbyt mocno i
      szybko żyje. Wiedział, że musi skończyć. „To chyba dobry pomysł przystopować
      dzisiaj?”.

      Ubrał się ponownie, wyszedł z mieszkania. Pół godziny w tramwaju i już był
      przed blokiem Weroniki. Miał klucze od jej mieszkania, domyślał się, że śpi. A
      może zrobić jej jakąś niespodziankę? W sklepiku pod blokiem kupił wszystko, co
      potrzebne na szybkie śniadanie. Klatka schodowa, kilka susów na drugie piętro.
      Dzwonek, nikt nie otworzył. „Pewnie śpi”. Wyjął klucze, po cichutku otworzył
      drzwi.

      W przedpokoju kot Weroniki zamiauczał cicho łasząc się do spodni. W pokoju było
      duszno i ciemno, zasłonięte okna nie przepuszczały światła dziennego. Weronika
      spała na materacu na środku prawie nie-umeblowanego pokoju. Na rozkładanym
      fotelu spała Kasia, jej najlepsza koleżanka. Widać było, że dziewczyny
      zabalowały ostro poprzedniej nocy. Cicho przekradł się do kuchni i zostawił
      wszystkie zakupy na kuchence. Z powrotem poszedł do pokoju. Weronika leżała na
      brzuchu okryta kołdrą do pasa. Jej słomkowe włosy przesiąknięte dymem
      papierosowym w nieładzie leżały na poduszce. Zerknął na Kasię, obudziła się,
      nieprzytomnym wzrokiem rozglądała się po pokoju. Zauważyła Rafała, uśmiechnęła
      się. Przyłożył palec do ust i porozumiewawczo mrugnął okiem. Nachylił się nad
      Weroniką, odgarniając jej włosy.

      Na jej ustach zakrzepła biała piana, oczy były otwarte. Źrenice rozszerzone,
      martwe.
      - O jasna cholera! – złapał jej głowę w dłonie, a z jej ust wyciekła szklista
      wydzielina. Oczy patrzyły w sufit – O Boże! Kurwa mać!
      Kasia zerwała się z fotela, podbiegła do niego. Obejmował ciało przytulając
      głowę Weroniki do swojej piersi. Pachniała dymem i wymiocinami.
      - Co brała? Kurwa mać, powiedz co brała?
      - O Jezu, nie wiem – Kasia widać wyraźnie nie potrafiła jeszcze włączyć się po
      całonocnym balu i porannym „zejściu”.
      - Mów do jasnej cholery! – Krzyczał, jego głos histerycznie się załamywał.
      - Nie pamiętam, - szlochem już próbowała wydobyć z siebie jakieś składne
      zdania – Chyba mitsubishi, nie wiem! O boże!
      Rafał położył Weronikę na poduszce szukając czegoś wokół materaca, przerzucał
      poduszki, przeszukiwał kieszenie w kurtce i spodniach leżących nieopodal.
      Maleńkie puzderko było w kieszonce spodni. Gdy otworzył je ze środka wypadły
      dwie maleńkie, kremowe tabletki ecstassy. Zakotłowało mu się w głowie, pobiegł
      do przedpokoju, gdzie przy drzwiach wejściowych wisiał telefon. Wystukał
      telefon pogotowia, nie potrafił dokładnie podać adresu, głos nie był już mu
      posłuszny.

      „W życiu nie potrafię się odnaleźć. To znaczy wiem, czego pragnę, jakie są moje
      marzenia, ale nie potrafię określić środków, którymi chcę to osiągnąć.
      Szczęście? Tak, można osiągnąć szczęście, ale jest ono zjawiskiem chwilowym.
      Przez cały czas człowiek pozostaje w stanie permanentnej obojętności, potem
      nagle pojawia się szczęście, a zaraz po nim wielki smutek. Smutek trwa jakiś
      czas i potem znowu pojawia się obojętność. Dlaczego tak myślę? Nie wiem, tak
      było do tej pory i myślę, że to jest schemat, taki pattern. Wyłamać się? Jasne,
      tylko jak?”

      Gitara i trumna wydają taki sam odgłos gdy na ich pudła pada garść piachu.
      • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.06.02, 20:58
        smutno:(((
        • Gość: zxc1973 Re: muzyk na zakręcie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 00:39
          Gość portalu: messja napisał(a):

          > smutno:(((

          Ale taka miala byc ta opowiesc z zalozenia.
          • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 00:40
            eeee, skad takie zalozenie?

            Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

            > Gość portalu: messja napisał(a):
            >
            > > smutno:(((
            >
            > Ale taka miala byc ta opowiesc z zalozenia.

    • biomass Re: muzyk na zakręcie 25.06.02, 11:07
      - Nie musisz iść na odwyk?
      - Nie, mówiłem ci że nie jestem uzależniony. Nie biorę nic od wtedy.
      - A ona była?
      - Nie wiem, często i dużo brała...
      - Nie chciałeś tego przerwać?
      - Nie, akceptowałem ją taką jaka była, wiesz...
      - Chyba wiem, kochałeś ją?
      - Myślę, że tak, tylko... nie miałem okazji tego jej powiedzieć...
      - Dajesz sobie radę?
      - Tak, myślałem, że gorzej będzie, a teraz już kilka miesięcy po całym
      zdarzeniu. Tak – myślę, że dam radę...
      - Słuchaj, wszyscy się o ciebie martwią, mnóstwo osób się pytało, „co u ciebie”.
      - Daję sobie radę, nie martw się.
      - Ok, do usłyszenia,
      - Cześć.


      Przed wyjazdem oglądał „Wielki błękit”. Zastanawiał się, czy to rzeczywiście
      jest takie niesamowite przeżycie zanurkować aż tak głęboko, aby nie docierało
      do Ciebie światło słoneczne. Zdecydował się. Pieniędzy nie było zbyt dużo, ale
      wystarczy na benzynę i oszczędne życie nawet przez trzy miesiące. Spakował
      najpotrzebniejsze rzeczy, jedzenie, gitarę - resztę zawiózł do przyjaciół,
      gdzie w ich garażu będą czekać na jego powrót. Oddał właścicielowi klucze od
      mieszkania.

      „Zachowujesz się jak histeryczna modelka, załamany firmujesz sobie daleką
      podróż aby zapomnieć o stresie.”

      Podróż trwała ponad dwadzieścia godzin. Tyle czasu spędzonego za kółkiem było
      bardzo męczące, ale mniej więcej po takim czasie dotarł wreszcie do wybrzeża
      Adriatyku. Znalazł miejsce, gdzie chciał zamieszkać, gdzie zdecydował się
      zostawić trochę siebie.

      „Ilekroć do tej pory słyszałem, że artysta musi cierpieć, brałem to za kicz.
      Kicz do robienia znakomitego wrażenia na kobietach. Że niby jestem taki
      wrażliwy i tak bardzo cierpię i kochanie pociesz mnie. Śmiałem się z tego, bo
      nie znoszę szmiry i Ich Troje. Nie uważałem się za artystę, może trochę czułem,
      że chciałbym coś tworzyć, ale nigdy nie urealniło się to. Dopiero w tej mojej
      sztucznej i wymuszonej samotni, rozpocząłem pracę na moim przekazem. Czym jest
      muzyka? To nie ma znaczenia. Nagram półtorej godziny szumu fal i powiem ci, że
      ten dźwięk wyraża mnie. To będzie moją muzyką. Ktoś może napisać tekst
      piosenki, bejbe bejbe, drajw mi krejze i to będzie szczytem jego ekspresji. Dla
      mnie to jest ok, byleby pisał to szczerze, a nie po to aby sprzedać stosy płyt.”

      Brulion z dnia na dzień zapełniał się zapiskami, przemyślanymi frazami, nad
      którymi można było zastanawiać się godzinami i szybkimi wtrąceniami, będącymi
      wynikiem dziwnego, chwilowego ułożenia impulsów w neuronach. Zapiski owe nie
      były pamiętnikiem, przy żadnym z nich nie było daty, ani tytułu. Niektóre
      strony zawierały tylko nuty, czasami zapisane jakieś fragmenty melodii, czasami
      tylko sekwencje chwytów gitarowych, fragment harmonii, w obrębie której
      zaistnieją kiedyś melodie.
      Brulion pisany był w nocy, na kamienistej plaży, przy świetle świecy, lub w
      dzień w gorącym słońcu. Czasami w zaciszu wynajętego pokoju na poddaszu
      śnieżnobiałego domu.

      „Jestem rozhisteryzowanym małolatem. Tak się zachowuję. Czy naprawdę sobie
      usiłuję coś udowodnić? Sobie, czy komuś? Śmieję się sobie w twarz, czy gdy
      wrócę, powiem ludziom, że mój wyjazd był tylko kokieterią? Czy pozuję na kogoś?
      Nie istnieje przecież cos takiego jak wyciszenie się na obczyźnie.
      Idę spać, jutro rano będę nurkował, zobaczymy czy Wielki błękit wciągnie...”
      • vena111 Re: muzyk na zakręcie 25.06.02, 11:18
        Cholercia, ale mnie to wciagneło...........jednak to jest prawda, ze potrzebujemy
        w zyciu czegos, jakiejs chwili, momentu.............aby zrozumiec co tak naprawde
        jest ważne
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 25.06.02, 12:45
      Błękit wciągnął. I był naprawdę „wielki”. Ból uszu spowodowany dużym ciśnieniem
      w niczym nie potrafił zmącić tego, co się działo z umysłem i ciałem. Cudowna
      euforia, ograniczona ilość tlenu, gdzieś w dole postrzępione skały. Cała gama
      pochodnych niebieskiego, od seledynowych promieni słońca, aż po zimny granat
      otchłani. Ryby, nieliczne duże, i mniejsze, pływające całymi ławicami. Tak musi
      wyglądać niebo.

      „Właśnie skończyłem nurkowanie. Czuję się bardzo zmęczony, chciałem wymazać
      słoną wodą wspomnienie z nocy. Dzisiaj znowu mi się śniłaś. Kiedyś kochałem
      Cię, teraz nienawidzę. Czy takie uczucia są swoim następstwem? Pewnie właśnie
      tego doświadczam. Nienawidzę Cię za to, że o Tobie pamiętam, pamiętam to, co mi
      zrobiłaś. Nie widzieliśmy się cztery lata, a ja zastanawiam się jak możesz
      teraz wyglądać? Czy wydoroślałaś trochę? Czy nadal wiążesz włosy w kucyki? Czy
      nadal ranisz słowami? Nienawidzę Cię. Chciałbym abyś nigdy mi się nie
      przydarzyła...”

      - Rafał, Rafał! – młoda, może szesnastoletnia dziewczyna o ciemnej cerze i
      granatowych jak głębia włosach zbiegała boso po kamiennych schodkach wijących
      się w kierunku plaży.
      - Tutaj jestem! – chłopak kończył notkę w swoim zeszycie siedząc na jednej ze
      skał, - co się stało?
      - Mama pyta się czy będziesz na obiedzie – powiedziała dziewczyna. Chorwacki
      nie był trudny do zrozumienia, nietrudno było się dogadać.
      - Jasne już idę – wstał, zgarnął ze skały koc, i brulion, schylił się nad wodą
      i wypłukał gogle – chodźmy
      - Wiesz, dzisiaj idziemy wieczorem na dyskotekę, może tym razem przyłączysz się
      do nas? – spytała, gdy wspinali się krętymi schodkami w skalnych załomach.
      - Nie, przecież wiesz, że nie. Ale wieczorem pewnie będę na plaży, możesz
      przyjść, jeśli będziesz chciała.
      - Dobrze, przyjdę


      „Już po północy, woda jest bardzo spokojna, ale to dlatego, że wyspy zasłaniają
      otwarte morze. Zasnęła na ręczniku oparta o kawałek skały, przykryłem ją kocem.
      Smarkula, kiedyś będzie piękną kobietą. Póki co myśli o niebieskich migdałach.
      Lubię to jej rozszczebiotanie, jest wtedy naprawdę pocieszna. Gdy opowiada o
      tym co dzieje się w miasteczku, o jej koleżankach, o chłopakach. Połowy nie
      rozumiem, ale potrafię wyczuć. Jest autentyczna, nieznajomemu na powitanie daje
      serce i nic nie chce w zamian. W takich chwilach chciałbym być ojcem. Co za
      głupie uczucie...”

      Nie musiał nic pakować, właściwie wszystko czego potrzebował mieściło się w
      plecaku. Gitara schowana do futerału. Poczuł się jak jakiś wędrowny el-
      mariachi, tylko, że oni nie podróżują samochodami. Bał się, że samochód po
      dwóch miesiącach stania pod gołym niebem nie odpali. Przekręcił kluczyk, silnik
      się zachłysnął, ale zaczął pracować. Zgasił, poszedł po bagaże. Wrzucił
      wszystko do bagażnika, tylko gitarę na tylne siedzenie. Gospodarz żegnał go ze
      swoją rodziną. Jego szesnastoletnia córka o granatowych włosach płakała.
      - Przyjedziesz jeszcze?
      - Oczywiście, że przyjadę – uśmiechnął się do niej
      - Napisz list dobrze?
      - Jasne, napiszę
      - Obiecaj, że nas jeszcze odwiedzisz
      - Obiecuję – błękitne oczy dziewczyny błyszczały

      Samochód wspinał się po serpentynie do szczęścia. Wracał do domu. Dokąd? Nie
      wiedział. Chciał aby tam na końcu był dom, gdzieś, gdzie będzie mógł zostać.
      Skłamał na pożegnanie. Już tutaj nie wróci.
      • vena111 Re: muzyk na zakręcie 25.06.02, 14:20
        No własnie potrzebuje facet miejsca do którego by mógł wrócic.........do którego
        by mógł wracac.......kazdy chyba potrzebuje takiej swojej przystani.......
        • Gość: Una Re: muzyk na zakręcie IP: 62.233.135.* 25.06.02, 14:37
          Ale nie daj Boże trafić na takiego połamańca życiowego w realu! Najlepsze są
          prostoduszne misie, o ramionach drwala i najlepiej takimż zawodzie (zdrowo i od
          innych kobitek daleko), poznane w przedszkolu, żeby nie zdążyły jeszcze oberwać
          od okrutnej płci pięknej:)
          • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 17:02
            :))))) ale troche malo poetyczni:))))


            Gość portalu: Una napisał(a):

            > Ale nie daj Boże trafić na takiego połamańca życiowego w realu! Najlepsze są
            > prostoduszne misie, o ramionach drwala i najlepiej takimż zawodzie (zdrowo i od
            >
            > innych kobitek daleko), poznane w przedszkolu, żeby nie zdążyły jeszcze oberwać
            >
            > od okrutnej płci pięknej:)

            • vena111 Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 11:38
              Gość portalu: messja napisał(a):

              > :))))) ale troche malo poetyczni:))))

              A ja tam wole mało poetycznego, moze byc taki drwal....tylko zeby mnie kochał.
              Fajnie mi sie marzy, co????
              • Gość: Belbo Re: muzyk na zakręcie IP: 195.116.222.* 26.06.02, 11:39
                mozwe robotnik rolny.. albo budowlany.. taki co to ma grabe jak łopata, opalony
                umiesniony...
                • vena111 Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 11:43
                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                  > mozwe robotnik rolny.. albo budowlany.. taki co to ma grabe jak łopata, opalony
                  >
                  > umiesniony...

                  OK, moze byc ale jest jeszcze jeden warunek
                  MUSI BYS INTELIGENTNY, wprost uwielbiam takich facetów
                  • Gość: belbo Re: muzyk na zakręcie IP: 195.116.222.* 26.06.02, 11:44
                    tak.. i jeszcze oczytany..
                  • apf Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 11:45
                    vena111 napisał(a):

                    > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                    >
                    > > mozwe robotnik rolny.. albo budowlany.. taki co to ma grabe jak łopata, op
                    > alony
                    > >
                    > > umiesniony...
                    >
                    > OK, moze byc ale jest jeszcze jeden warunek
                    > MUSI BYS INTELIGENTNY, wprost uwielbiam takich facetów

                    Hehehe, spełniam wszystkie warunki, więc co dalej z tym fantem poczniemy?

                    • vena111 Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 11:49
                      Belbo , a co ty znowy przyczepiłes sie do tych moich Krzyzaków????

                      Apf, ciekawa jestem. Nie wiem własciwie czy jestes rolnikiem, czy budowlancem,
                      czy moze drwalem.......a co Twojej inteligencji, to potrzebuje DOWÓD
                      a wtedy moze zastanowie się co z tym fantem poczniemy

                      • Gość: Belbo Re: muzyk na zakręcie IP: 195.116.222.* 26.06.02, 11:52
                        Dobrze ze4 ode mnie dowodu nie potrzebujesz.. jest w zlym stanie wiec moglby
                        sie zniszczyc dokumentnie:)
                        • vena111 Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 12:22
                          Gość portalu: Belbo napisał(a):

                          > Dobrze ze4 ode mnie dowodu nie potrzebujesz.. jest w zlym stanie wiec moglby
                          > sie zniszczyc dokumentnie:)

                          Ty nie mówiłes ze spełniasz wszystkie warunki, a DOWÓD , no cóz zawsze jest
                          potrzebny
                        • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 26.06.02, 13:33
                          biedny bilbo z chorym dowodem chodzi:)))

                          Gość portalu: Belbo napisał(a):

                          > Dobrze ze4 ode mnie dowodu nie potrzebujesz.. jest w zlym stanie wiec moglby
                          > sie zniszczyc dokumentnie:)

    • biomass Re: muzyk na zakręcie 25.06.02, 15:07
      "chciałbym umrzeć z miłości"

      Świat wypadł mi z moich rąk
      Jakoś tak nie jest mi nawet żal

      Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
      Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz

      Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
      To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
      Chciałbym umrzeć przy tobie

      Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
      Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i

      Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
      To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
      Chciałbym umrzeć przy tobie

      Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
      To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
      Chciałbym umrzeć z miłości

      Nie na krześle, nie we śnie
      Nie w spokoju i nie w dzień
      Nie chcę łatwo, nie za sto lat
      Chciałbym umrzeć z miłości

      Nie bez bólu i nie w domu
      Nie chcę szybko i nie chcę młodo
      Nie szczęśliwie i wśród bliskich
      Chciałbym umrzeć z miłości

      tekst: myslovitz
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 26.06.02, 15:46
      Ognisko płonęło drobnym płomieniem, bijąc liściaste konary znajdujące się ponad
      nim gorącym powietrzem i skrami unoszącymi się w ciemnościach.

      Dwaj mężczyźni siedzieli przy ogniu, okrywając się szczelniej kurtkami.
      Październikowa noc nie była zbyt ciepła. Największy chłód dopiero nadchodził.

      Rafał zmienił się. Dłuższe ciemne włosy, trochę spalone słońcem, opalona skóra.
      Schudł, kości policzkowe trochę bardziej się uwydatniły. Czarna skórzana kurtka
      nadawała mu dziwnego wyglądu. Siedząc przy ogniu kartkował stary brulion, gęsto
      zapisany. Co chwila wyrywał jakąś stronę i ciskał ją w ogień.
      - Dlaczego to robisz?- spytał drugi, wyższy mężczyzna, blondyn w granatowej,
      ortalionowej kurtce.
      - Trzeba to zrobić – następna zmięta strona powędrowała do ognia.
      - Nie szkoda ci?
      - Nie... chyba nie, to takie moje katharsis, oczyszczam się w ten sposób.
      Wyrzuciłem z siebie wszystko, po co to trzymać?
      - Wszystko zniszczysz?
      - Nie, kilka stron zostawię.
      - Co na nich jest?
      - Scenariusz mojej duszy, tylko na pięciolinii.
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 27.06.02, 10:51
      „Kiedy byłem małym bąblem, moja mama często powtarzała mi, że należy kochać
      swoich bliskich miłością bezgraniczną. Jeżeli czujesz, że masz do wyboru zrobić
      coś, co dyktuje ci serce lub rozum, zawsze idź za sercem. Banalne, ale sprawdza
      się w stu procentach. Wiesz, jak dzisiaj patrzę na moich staruszków to
      cholernie im zazdroszczę. Tego, że są razem od tylu lat i ciągle się kochają.
      Kurcze i to jak! Myślę, że miałem niesamowite szczęście, że wychowałem się w
      tej, a nie innej rodzinie.”


      Zostało jeszcze kilka dni pobytu w Zakopanem. Przyjechali tutaj w pięcioro.
      Karol zabrał swoją dziewczynę, do paczki dołączyła się jeszcze jego koleżanka
      ze swoim chłopakiem, no i Rafał, trochę sam, zakopany we własnych myślach,
      przez to jakiś nieobecny przez cały czas trwania wyjazdu. Mieszkali w wynajętym
      domku na peryferiach Zakopanego. Razem z nimi w domku mieszkało małżeństwo, z
      dziewiętnastoletnią córką. Przyjechali później, ale już pierwszego wieczora się
      zapoznali z innymi gośćmi. Wieczory spędzali razem na jakichś imprezach, lub w
      ogródku na grillu. Dnie całe łazili po górach, po coraz trudniejszych szlakach,
      wszyscy razem, z wyjątkiem Rafała, który często robił trudniejsze podejścia
      samotnie.

      Pierwszego wieczora Rafał wrócił z samotnego szlaku trochę później, gdy wszyscy
      siedzieli w ogrodzie piekąc kiełbaski i popijając słowackie piwo. Nie znał
      jeszcze współmieszkańców domku. Przywitany gromkimi okrzykami Karola zrzucił
      plecak na trawę i przywitał się ze wszystkimi. Oczywiście zwrócił uwagę na
      młodą, samotną amatorkę wspinaczek górskich. Dziewczyna był ładna, szare włosy
      i jasnoniebieskie oczy tworzyły ciekawy melanż urody. Zgrabna, śliczny uśmiech.
      Wziął ogrodowe krzesełko i usiadł niedaleko niej.
      - Cześć, jestem Rafał – powiedział do niej gdy wszyscy znowu powrócili do
      swoich rozmów. Karol kontynuował jakąś swoją opowieść, ku uciesze wszystkich
      słuchających. Już nikt nie zwracał uwagi na nic więcej.
      - Mam na imię Ania – dziewczyna zatrzepotała kokieteryjnie rzęsami. Rafał
      uśmiechnął się, bardziej do swoich myśli, niż do dziewczyny, ale szybko
      odpowiedział
      - Ania to bardzo ładne imię.
      - Dziękuję. To bardzo miłe co mówisz.

      Rozmowom nie było końca. Wszyscy siedzieli do późna w nocy, a gdy poszczególne
      osoby zaczęły się wykruszać, rozmowa Rafała z Anią jakoś nie chciała się
      skończyć. Chłopak strasznie uważał, aby nie spuścić ze smyczy swojego
      zgorzknienia, co kilka razy przedtem już mu się zdarzało, zrażając zazwyczaj
      rozmówczynie. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło i rozmowa była
      naprawdę miła. Trochę przesadnie kurtuazyjna, ale Rafał nie miał ochoty na
      egzystencjalne bajania o niczym.
      Ostatnie dwie godziny przegadali sami, we dwoje, dorzucając do grilla kawałki
      opałowego drewna, co dało namiastkę ogniska. Odprowadził ją do jej pokoju,
      pożegnał się bez większych emocji, po czym poszedł do siebie. Padł na łóżko w
      ubraniu i zasnął jak małe dziecko zmęczone cało dzienną wizytą na placu zabaw.

      Następne kilka dni spędzali już razem na szlaku. Rodzice Ani na początku
      patrzeli dziwnie na jej wspólne chwile spędzane z Rafałem, ale po jakimś
      czasie odpuścili. Dwa ostatnie dni pozwolili jej nawet pójść w góry
      trudniejszymi szlakami, tylko z nim. Dużo rozmawiali, Rafał był bardzo
      onieśmielony świeżością dziewczyny, jej otwarciem na jego przemyślenia.
      Chłonęła jego słowa jak gąbka i sam do końca nie wiedział, czy jej bardzo
      trafne wnioski są przypadkiem, czy rzeczywiście nadają na podobnych falach. Po
      jakimś czasie to też zaczęło się zmieniać. Cholernie trudno być inteligentnym,
      gdy dziewczyna, która siedzi facetowi na kolanach jest taka jak Ania. W tym
      momencie mężczyzna zamienia się w całkowitego hormonalnego małpoluda.
      Najinteligentniejszy facet jest tak naprawdę prosty w budowie. Przepadła gdzieś
      świadoma kontrola, dopuszczając do głosu proste odruchy i chęć zjedzenia
      smacznego kąska. Siedzieli oboje bardzo blisko siebie na murku, przy schronisku
      w Dolinie Pięciu Stawów. Kończyli jeść czekoladę zabraną na szlak. Rafał
      wpatrywał się w jej oczy jak w święty obrazek, ona uśmiechała się do niego.
      Obraz sielski i anielski. W pewnym momencie na jej górnej wardze został kawałek
      czekolady. Chłopak nie wytrzymał, zbliżył do niej swoją twarz i zjadł słodki
      okruch, całując skrawek jej ust. Nie cofnął twarzy, za chwilkę ona odwzajemniła
      pocałunek, równie delikatnie. Byli oboje bardzo spięci i podnieceni, dreszcze
      rzucały ich ciałami jak rozklekotany Ikarus komunikacji miejskiej. Zostali tak
      kilkanaście minut całując się w super niewygodnej pozycji na kamiennym murku.


      - Halo...
      - Cześć Karol, mówi Rafał!
      - Cześć... czy ty wiesz, która jest godzina?
      - Nieważne, facet, co tutaj się dzieje!
      - Bosz... co się dzieje?
      - Ufff, słuchaj, dopadło mnie! Ona jest niesamowita, normalnie świata poza nią
      nie widzę!
      - Mhm...Ale zadzwoń rano dobrze? Paliłeś, czy co?
      - Ech ty cholero, ciesz się ze mną, jest mi tak zajebiście! Jesteśmy razem
      teraz na imprezie na molo, ale zaraz wracamy do hotelu! Hej – żałuj, że mnie
      nie widzisz!
      - Spać... Idź spać...
      - Hehe, dobra, śpij! Nie będę ci przeszkadzał! Ale żałuj, że cię tutaj nie ma!
      - Ok, zadzwoń o jakiejś ludzkiej porze... i grzeczny bądź...
      - Akurat! Dzisiaj będę zdecydowanie niegrzeczny! Staary, morze jest cudowne,
      Ania jest przecudowną kobietą, normalnie jestem szczęśliwy!
      - I pijany z tego co słyszę... ok, spadaj, do jutra.
      - Ech ty, zwalę cię z łóżka telefonem!
      - Dobranoc...
      - Trzymaj sie!
      (klik)
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 27.06.02, 12:32
      „Kiedyś byłem przekonany, że musze dostać po dupie aby cokolwiek stworzyć. Tak
      jakby materiałem do zrobienia czegoś więcej były tylko gruzy z mojego
      popieprzonego życia uczuciowego. Wymogiem dobrej kompozycji było moje
      nieszczęście. Wydawać by się mogło, że rzeczywiście artysta musi być
      nieszczęśliwy. Smutek artysty to spalanie się. Ile się z niego spali tyle
      ubędzie jemu samemu. Ile tak można żyć? Kilka, może kilkanaście lat?
      Skończyłbym ześwirowany. Dobrze, że się już to skończyło.

      Jestem teraz szczęśliwy. Składam teraz budynki z różowych cegieł. Osiedle mojej
      muzyki składa się z dwóch kolorów: różu i ciemnej purpury. Teraz to stworzyło
      ciekawą mieszankę, której właśnie słuchasz. Nie, nie zamierzam tego
      rozpowszechnić. Pójdzie do szuflady. Dlaczego? Bo póki co nie czuję potrzeby
      przekazywania mojej muzyki innym, jeszcze jest to zbyt intymna rzecz. Może
      kiedyś się zdecyduję?

      Wiem, że kiedyś podchodziłem do tego inaczej. To niewiarygodne, jak niewiele
      potrzeba aby człowiek tak bardzo się zmienił. Mam teraz to, czego oczekiwałem
      odkąd wyjechałem z mojego miasta. Miłość? Tak, myślę, że znowu mi się to
      przydarzyło. Każda następna miłość jest mocniejsza od poprzednich. I jest także
      tą jedyną.

      Co teraz będę robił? Będę pielęgnował to uczucie. Wiesz, nie lubię o tym
      opowiadać, wszystko się wtedy wydaje takie banalne, ale na pewno nie jest
      banalne to, co dzieje się w moim życiu. Czuję, że będę trwał w tym nawet gdy
      minie kilka pierwszych lat zauroczenia. Mam nadzieję, że to wszystko będzie
      ewoluowało w kierunku jeszcze dojrzalszego uczucia.

      Czy to mnie wzbogaca? Jasne, że tak, nie można ciągle rzygać swoim smutkiem.
      Nareszcie wiem co to jest harmonia. Myślę, że szczęście w życiu człowieka,
      pozwala mu spojrzeć bardziej dojrzale na niektóre rzeczy. Pozwala mu kochać
      innych, czyli skupić się tym, co istotne. Takie kółko, zawsze gdzieś to się
      pokrywa.

      Ona? Chyba się bała, że będzie miała problemy ze mną. Wiesz, popieprzone w
      głowie mam jak mało kto. Ale myliła się. W gruncie rzeczy jeśli kocham, to nie
      ma dla mnie nic ważniejszego i tylko to uczucie prowadzi mnie. Trochę ślepo,
      ale uwielbiam tą ślepotę.”
      • Gość: messja Re: muzyk na zakręcie IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 13:01
        to ja tez poprosze o takiego rafala:)

        biomass napisał(a):

        > „Kiedyś byłem przekonany, że musze dostać po dupie aby cokolwiek stworzyć
        > . Tak
        > jakby materiałem do zrobienia czegoś więcej były tylko gruzy z mojego
        > popieprzonego życia uczuciowego. Wymogiem dobrej kompozycji było moje
        > nieszczęście. Wydawać by się mogło, że rzeczywiście artysta musi być
        > nieszczęśliwy. Smutek artysty to spalanie się. Ile się z niego spali tyle
        > ubędzie jemu samemu. Ile tak można żyć? Kilka, może kilkanaście lat?
        > Skończyłbym ześwirowany. Dobrze, że się już to skończyło.
        >
        > Jestem teraz szczęśliwy. Składam teraz budynki z różowych cegieł. Osiedle mojej
        >
        > muzyki składa się z dwóch kolorów: różu i ciemnej purpury. Teraz to stworzyło
        > ciekawą mieszankę, której właśnie słuchasz. Nie, nie zamierzam tego
        > rozpowszechnić. Pójdzie do szuflady. Dlaczego? Bo póki co nie czuję potrzeby
        > przekazywania mojej muzyki innym, jeszcze jest to zbyt intymna rzecz. Może
        > kiedyś się zdecyduję?
        >
        > Wiem, że kiedyś podchodziłem do tego inaczej. To niewiarygodne, jak niewiele
        > potrzeba aby człowiek tak bardzo się zmienił. Mam teraz to, czego oczekiwałem
        > odkąd wyjechałem z mojego miasta. Miłość? Tak, myślę, że znowu mi się to
        > przydarzyło. Każda następna miłość jest mocniejsza od poprzednich. I jest także
        >
        > tą jedyną.
        >
        > Co teraz będę robił? Będę pielęgnował to uczucie. Wiesz, nie lubię o tym
        > opowiadać, wszystko się wtedy wydaje takie banalne, ale na pewno nie jest
        > banalne to, co dzieje się w moim życiu. Czuję, że będę trwał w tym nawet gdy
        > minie kilka pierwszych lat zauroczenia. Mam nadzieję, że to wszystko będzie
        > ewoluowało w kierunku jeszcze dojrzalszego uczucia.
        >
        > Czy to mnie wzbogaca? Jasne, że tak, nie można ciągle rzygać swoim smutkiem.
        > Nareszcie wiem co to jest harmonia. Myślę, że szczęście w życiu człowieka,
        > pozwala mu spojrzeć bardziej dojrzale na niektóre rzeczy. Pozwala mu kochać
        > innych, czyli skupić się tym, co istotne. Takie kółko, zawsze gdzieś to się
        > pokrywa.
        >
        > Ona? Chyba się bała, że będzie miała problemy ze mną. Wiesz, popieprzone w
        > głowie mam jak mało kto. Ale myliła się. W gruncie rzeczy jeśli kocham, to nie
        > ma dla mnie nic ważniejszego i tylko to uczucie prowadzi mnie. Trochę ślepo,
        > ale uwielbiam tą ślepotę.”

        • miastokobiet Re: muzyk na zakręcie 27.06.02, 15:44

          Ja też poproszę. Lubie takich zakręconych facetów, przynajmniej wiadomo, że
          mają jaja a nie są albo muskularnymi kwadratami, którzy nie potrafią mnie
          mentalnie wcale podniecić, albo wysublimowanymi intelektualistami, bez krzty
          męskości. Ten przynajmniej ma charakter, myślę, że reszta też by się znalazła :-
          ) Oj znalazłaby się...

    • Gość: Saba Re: muzyk na zakręcie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:12
      Ta opowiesc wciagnela mnie jak ssawka :) Piekna! Biomass, to sie nazywa czysty
      talent literacki... I na marginesie dolączam sie do zamowienia messji i
      miastokobiety :)
    • miastokobiet Re: muzyk na zakręcie 01.07.02, 09:59
      To koniec już? będzie jakiś ciąg dalszy? Fajnie się czyta... Jeszcze, jeszcze!!!

      • biomass Re: muzyk na zakręcie 01.07.02, 10:42
        To właściwie do wszystkich, którym spodobała się moja opowieść. Otóż, nie
        skończyła się na pewno, ale nie ma w tej chwili sensu pisać o tym co wydarzyło
        się później. Byłoby zbyt cukierkowo i zbyt banalnie. Myślę, że jest to dobry
        moment aby zrobic przerwę. Na pewno wrócę do pisania za jakiś czas, więc
        napiszcie kilka miłych słow, będę bardziej zdopingowany :)

        pozdrawiam wszystkich
        • Gość: Belbo Re: muzyk na zakręcie IP: 195.116.222.* 01.07.02, 10:47
          mi sie podobalo.. czekalem na kolejne odcinki..
          Brawo!
          • ronja Re: muzyk na zakręcie 19.07.02, 08:06
            Wraca człowiek z urlopu, chce poczytać sobie dalszy ciąg muzyka, a tu nici...
            :)))))
            • m_ona Re: muzyk na zakręcie 19.07.02, 08:07
              Muzyk pojechal na urlop. W koncu kazdemu sie nalezy :-)
              • biomass Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 12:18
                Witam, jako, że dawno nie kontynuowałem tego wątku prosze o wyrozumiałość. Po prostu stwierdziłem, że wypada go skończyć...
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 12:19
      W deszczowy, jesienny wieczór miasteczko było wymarłe. Tylko w oknach zza zasłon przenikały skrawki świateł pozapalanych we wnętrzach mieszkań. W asfalcie ulicy odbijały się blado latarnie. Kilka osób pojedynczo, lub w grupkach przemykało nieopodal bramy, w której znajdowała się maleńka knajpa. Jedynie tam słychać było gwar rozmów.
      Nieopodal zatrzymał się samochód. Chwilę stał ze zgaszonymi światłami, po czym wysiadł z niego młody mężczyzna. Wszedł do bramy, skręcił w podwórko i zbiegł po schodach do knajpki. Przywitał go blask świec na stolikach, zapach papierosów i piwa. Było dosyć tłoczno. Szukał stolika.

      - Rafał! Tutaj!- krzyknął ktoś z sali ? wysoki blondyn, siedzący przy stoliku razem ze zgrabną kobietą.
      - Cześć Karol, Marta, świetnie wyglądasz, jak zwykle ? z uśmiechem odpowiedział gość siadając.
      - Daj spokój, - kurtuazyjnie odpowiedziała również uśmiechnięta kobieta ? jak zwykle czarujesz. Dzisiaj sam? Bez Ani?
      - No niestety, Mała ma sesję i musi się przygotować. Zaliczenia kosmiczne, za moich czasów było chyba prościej na studiach ? puścił uśmiechnięte oczko do obojga.

      Kelner przyjął zamówienie Rafała, trochę chyba zdziwiony, że nie zawierało alkoholu. Rozmowa kleiła się. Całe towarzystwo dawno się nie widziało i miało sobie do przekazania mnóstwo wrażeń. Nie mieszkali już w jednym mieście. Po skończeniu studiów Karol wrócił nad morze. Dostał dobrą pracę i chyba się ustatkował. Ponad rok z jedną kobietą u niego to prawie małżeństwo ? coś w tym musiało być. Marta była bardzo ciekawa kobietą. To jest taki typ kobiet, który Rafał określał jako ?babeczka z klasą?. Zawsze z delikatnym makijażem i zawsze dobrze ubrana. Inteligentny parter do rozmów a przy tym szalenie seksowna. Karolowi spodobała się chyba ta odmiana po masie zbuntowanych studentek z młodszych roczników.

      Rozmawiali bardzo długo, z głośnym śmiechem, nie zwracając uwagi na to co działo się naokoło nich. Jakoś nigdy nie mieli problemów z rozmowami na najróżniejsze tematy. Dawno minęła północ, towarzystwo w pubie powoli zaczynało się wykruszać.

      W pewnym momencie Karol spojrzał w głąb sali jego wzrok skupił się na czymś za plecami Rafała.
      - Słuchaj, może mnie wzrok myli... chyba za dużo wypiłem
      - O co chodzi? - spytał Rafał. Obrócił się ale nie potrafił określić o co może dokładnie chodzić.
      - Chyba mam jakieś dejavu, spójrz na tamtą dziewczynę przy barze.
      - Gdzie dokładnie?
      - Tam, na samym końcu, siedzi koło takiego szerokiego łysolca w marynarce, widzisz?
      - O jasna cholera...
      - No właśnie, lepiej bym tego nie ujął.
      - Kto to jest? ? dopytywała się zdziwiona Marta.
      - Co ona tutaj robi? ? Rafał odwrócił się ponownie do stolika i wypił kilka łyków jakiegoś niezidentyfikowanego soku.
      - Mnie się pytasz? Pewnie na piwko wpadła, to wolny kraj.
      - Ale Karol kto to jest? ? Marta nie dawała za wygraną.
      Kochanie, to jest właśnie przykład femme fatale.
      • kasiakassia Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 16:25
        Bardzo dobra decyzja:)
        pozdrawiam:)
      • messja Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 16:39
        azesz!
        • biomass Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 17:29
          messja napisała:

          > azesz!

          Ażesz co? :)

          bio
          • messja Re: muzyk na zakręcie 09.10.02, 17:53
            biomass napisał:

            > messja napisała:
            >
            > > azesz!
            >
            > Ażesz co? :)
            >
            > bio

            "wredna zdzira" jakby powiedzial moj ulubiony pisarz:)))
    • biomass Re: muzyk na zakręcie 10.10.02, 10:05
      - Cześć Maleńka.
      - O Rafał, jak miło, że dzwonisz. Już mam dosyć tej nauki.
      - Ucz się ucz, wiem jakie to dla ciebie ważne.
      - Oj daj spokój, żebym tylko wiedziała po co to robię.
      - Hmm, niech zgadnę... aby mieć wyższe wykształcenie?
      - Tak, spoko i potem pracować w budżetówce za osiemset miesięcznie.
      - Sama wybrałaś sobie taki kierunek.
      - Wiem, ale nie żałuję... no może czasami
      - Jakieś plany na wieczór?
      - Tak, książki (śmiech), a ty?
      - Jestem z Karolem i Martą umówiony na piwko gdzieś na Starówce.
      - A, czyli zapowiada się impreza?
      - (śmiech) nie, po prostu pogadamy sobie przy piwie, żadnych niespodzianek się nie spodziewam.
      - Dobrze, bądź grzeczny w takim razie, kocham cię.
      - Wiem o tym maleńka, trzymaj się.


      Troje młodych ludzi siedziało przy stoliczku w zacisznym rogu nieco mniej zacisznego pubu. Rozmawiali konfidencjonalnie:
      - Podejdziesz do niej?
      - Nie wiem. Myślisz, że powinienem?
      - Nie wiem, jak uważasz...
      - Nie za bardzo rozumiem, po co miałbym to robić.
      - No jak chcesz, mnie to wali tak szczerze.
      - Mnie chyba też powinno prawda?
      - Prawda.
      - Więc spokojnie, nie będę nic robił.
      - I dobrze, napijmy się jeszcze czegoś.
      Piwo polało się strumieniami. Tej nocy samochód został na ulicy a całe towarzystwo wracało do domów taksówkami. Trunki rozweselały wszystkich oprócz jednej osoby, której raczej zależało na zagłuszeniu czegoś.

      "Złość? Chyba nie? Nienawiść? Chyba też nie. Nie wiem co czuję. To chyba jakiś rodzaj chorej ciekawości. Co chciałbym wiedzieć? Nie wiem, co u niej, czy jest szczęśliwa, co robiła przez te ostatnie kilka lat. Uczucie? Nie, nie ma już nic takiego, chociaż może... Nawet jeśli jest jeszcze coś to nie dopuszczę tego do głosu. Wtedy byłby to dopiero chory układ.
      Chciałbym aby powiedziała, że żałuje, że przez ten cały czas nie mogła sobie wybaczyć tego co zrobiła. Chciałbym aby miała poczucie winy co najmniej takie jak mój ból. Chciałbym aby cierpiała..."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka