Gość: Lilly
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
02.07.02, 16:48
Jeśli dobrze pamiętam - u Exupery'ego było takie zdanie, że kochać to nie
znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale razem w tym samym kierunku.
Z tym właśnie mam kłopot - ze znalezieniem kogoś, kto by patrzył na świat tak
samo jak ja, kogoś, z kim możliwe byłoby prawdziwe Porozumienie. Ludzie,
których spotykam są sympatyczni, inteligentni itd. ale ciagle brakuje mi w tym
wszystkim czegoś ... To się przekłada na codzienne sprawy - jak choćby ulubiony
rodzaj kina, książek, poczucie humoru, oczekiwania od życia itp.
Myślicie, że "patrzenie w tym samym kierunku" jest konieczne, żeby kogoś
pokochać? Może ja oczekuję zbyt wiele? Może wystarczy, żeby facet mnie
szanował, opiekował się mną i czasem dał się wyciagnąć na film, który ja
wybiorę? Jak to jest u Was?