Dodaj do ulubionych

o zmierzchu

IP: *.localdomain / 67.15.54.* 22.05.05, 01:47
"- Zajac chcialby z nami pozmierzchac.
- Niech zmierzcha - zgodzil sie Jezyk i wyniosl na ganek jeszcze jeden
wiklinowy fotel.
- Czy mozna? - spytal Zajac, ktory czekal przed domem na wynik rozmowy.
- Wchodz - powiedzial Jezyk.
Zajac wszedl po schodkach i teraz starannie wycieral lapy.
- Jeszcze, jeszcze! - zachecal Mis. - Jezyk lubi porzadek.
- Czy moge usiasc? - spytal Zajac.
- Siadaj - powiedzial Mis. On i Jezyk tez usadowili sie w fotelach.
- A jak bedziemy zmierzchac? - zainteresowal sie Zajac.
Jezyk milczal.
- Bedziemy siedziec o zmierzchu i milczec - wyjasnil Mis.
- A mozna rozmawiac? - dopytywal sie Zajac.
Jezyk nadal milczal.
- Mow - powiedzial Niedzwiadek.
- Ja zmierzcham pierwszy raz - wyjasnil Zajac - dlatego nie znam zasad.
- Nie gniewamy sie - odezwal sie Jezyk.
- Jak tylko sie dowiedzialem, ze zmierzchacie, specjalnie krecilem sie kolo
twego domu, Jezyku, i obserwowalem was. Stamtad, spod tamtego krzaka. No -
myslalem - ale oni sobie fajnie zmierzchaja. Gdybym ja tak mogl. Potem
wrocilem do domu, sciagnalem ze strychu stary fotel, usiadlem i siedze....
- I co? - zapytal Mis.
- I nic. Zrobilo sie po prostu ciemno - powiedzial Zajac. - Nie - mysle
sobie - to nie takie proste, nie wystarczy siedziec i czekac. Cos w tym musi
byc. Poprosze - mysle sobie - Jezyka i Misia, zeby pozwolili mi pozmierzchac
ze soba. Moze sie zgodza?
- Uhmm! - powiedzial Niedzwiadek.
- Czy juz zaczelismy zmierzchac? - zastanawial sie Zajac.
Jezyk milczal.
- Spiewaj - powiedzial Mis.
- Ale co?
Nikt mu nie odpowiedzial.
- Moze cos wesolego ? Zaspiewam cos wesolego, bo tak jakos nieswojo sie
zrobilo.
- Spiewaj - powtorzyl Niedzwiadek.
"La - la! La- la!- la!" - wydzieral sie Zajac, a Jezyka ogarnal smutek.
Niedzwiadek czul sie okropnie. Nie dosc, ze sciagnal tu Zajaca i ten plecie,
co mu slina na jezyk przyniesie, to jeszcze na dodatek drze sie wnieboglosy.
Poniewaz nie wiedzial, co ma zrobic - zawyl wraz z Zajacem.
"La - la! Li- li!" - wydarl sie Mis.
"La - la! La - la!" - wyspiewywal Zajac.
Zmierzch poglebial sie, a Jezyk cierpial coraz bardziej.
- Pomilczymy troche? Co? - powiedzial. - Posluchajcie, jak cicho.
Zajac i Niedzwiadek umilkli i zaczeli nasluchiwac. Nad polana, nad lasem
plynela jesienna cisza.
- A co bedziemy teraz robic? - dopytywal sie szeptem Zajac.
- Ciiii! - powiedzial Mis.
- To juz zmierzchamy? - upewnil sie Zajac.
Niedzwiadek kiwnal glowa.
- Wiec bedziemy milczec az do zmroku?
Zapadla ciemnosc. Ponad czubkami swierkow plynal ksiezyc, zloty jak czastka
pomaranczy. Widok ten sprawil, ze Jezykowi i Misiowi zrobilo sie jakby
cieplej. I obydwaj poczuli, ze w ciemnosci usmiechaja sie do siebie."
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka