Dodaj do ulubionych

Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć prosto

29.03.06, 21:10
w słońce
Zachwycić się po prostu tak i wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i...

...tańcz!!!

:)))
Obserwuj wątek
    • poprostuola Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 21:28
      myślałam,że mężczyzna nigdy by tego nie zacytował, a jednak :-)))
      • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 21:40
        dlaczego myslalas iz mezczyzna by nie zacytował tych słów? :-)
    • magia31 Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 22:38
      niewielu mężczyzn stać na romantyzm, a to dzisiaj cecha na wagę złota
      • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:07
        Zastanawiam się, ile jest prawdy w tym co mowisz, tj w tym, iż ta cecha jest naprawde ceniona :-)
        • magia31 Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:09
          Ok, to było subiektywne ;)
          • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:23
            Mi nie chodzi o romatyzm dla romantyzmu, mi chodzi o czerpanie z życia, o cieszenie się nim (ale nie głupie cieszenie się) Zycie tak krotko trwa, a my boimy sie robic to na co mamy ochote, boimy sie tanczyć w promieniach słońca czy przy blasku ksiezyca, bo co sobie ludzie pomyslą...
            • magia31 Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:26
              Myslę, że w spontaniźmie także tkwi romantyzm, a wielu ludziom brak spontaniczności.
              Czy starasz sie tak własnie korzystac z życia, jak napisałeś?
              • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:49
                Oczywiście ze w spontamiźmie tkwi romantyzm :)))

                Czy się staram? Kiedyś mi to całkiem nieźle chyba szło - cieszenie się z tego co mam. I z tego co wokoło. A potem okazało się, ze to co dawało mi radość obróciło się przeciwko mnie.

                Lubisz "Stowarzyszenie umarłych poetów"? To jest tak jak w tym filmie. Odkrywamy radość życia, ale w pewnym momencie, może sie zdarzyc ze otoczenie zacznie nas "nawracac" na swoje poukładane, pełne dobrych intencji prawa i reguły. I stajemy wobec wyboru: poddać się czy nie?
                Ten pierwszy wybór jest pozornie łatwiejszy, ale dla kogoś kochającego siebie może mieć opłakane skutki.
                Z tym drugim będzie nam ciężko, i możemy mieć chwile zwątpienia, czy jest sens, czy warto, i być może nigdy nie poznamy odpowiedzi do końca czy było warto, ale to jest jedyna droga którą warto podążać - przynajmniej według mnie
      • Gość: alabama Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr IP: *.aster.pl 04.04.06, 23:05
        oo, jak sie romantycznie zrobilo. mile, ze mezczyzna tez takie rzeczy czuje.
        moze wy nie jestescie takimi kosmitami? :-). brawa za taka uczuciowosc. panowie
        uczcie sie!
    • chani-nr1 Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 29.03.06, 23:54
      ja czynię to nieraz nie dwa dziennie i w nocy.. tancze, spiewam i patrzę w
      lustro , bo Słońca to jakoś mało tej wwiosny było...
      • poprostuola Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 30.03.06, 08:18
        przepraszam, może wyszło tak jakbym myslała sterootypami, ale nie wiem dlaczego
        spotykam ostatnio tylko takich mężczyzn, którzy są zaprzeczeniem tych słów..
        nie potrafią nie tylko być spontaniczni, ale nawet przed sobą przyznać sie do
        swoich uczuć ( czasem w chwilach słbości tylko, ale zaraz wracają na ziemie) -
        bo dla nich jest to okazywanie słabości właśnie.. nie mówiąc juz o płaczu...
        • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 30.03.06, 13:21
          Ależ Olu nie masz za co przepraszać :)))

          Z tą słabością to według mnie jest tak, że gdy ktoś jest słaby to właśnie może starać się założyć taką maskę: "nie płaczę, nie okazuję uczuć - widzisz jestem silny"
          Ale dla mnie to troche smieszne? Mówia ze prawdziwa cnota krytyki sie nie boi. I jęsli ktoś wierzy w siebie, to nie przejmuje się tym co inni o nim myslą i mówią.
          Inna sprawa, iż same kobiety czasem nie lubią jak facet płacze, i uznają to za słabość męzczyny
          • poprostuola Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 30.03.06, 14:05
            no i znów racja, jak miło posłuchać jak ktoś mądrze mówi...
    • rycerz.krola.artura Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 13:23
      fandango, bolero, bibop,
      manna, hosanna, różaniec i taniec,
      i jazda, i basta, i stop.
      Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,
      nie grają na bis, chociaż żal,
      zanim więc serca upadłość ogłoszą -
      na bal, marsz na bal!
      Szalejcie aorty, gdy idę na korty,
      roboto, ty w rękach się pal,
      miasta nieczułe, mijajcie jak porty,
      bo życie, bo życie to bal.
      Bufet, jak bufet, jest zaopatrzony,
      zależy, czy tu, czy gdzieś tam,
      tańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony,
      i pij zdrowie dam...

      Niech żyje bal,
      bo to życie to bal jest nad bale,
      niech żyje bal,
      drugi raz nie zaproszą nas wcale,
      orkiestra gra,
      jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
      dzień wart jest dnia
      i to życie zachodu jest warte

      :)))
      • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 14:20
        Była dla niego laleczką
        zabaweczką, liryczną przed snem
        on zaś był jej potrzebę serdeczną
        królewiczem, paniczem i lwem
        Dał jej szminke, puder, róż
        dał jej może tysiąc róż, ale
        serca swego cóż,
        serca nie dał
        pewno nie miał
        a gdy nocy ptak (?) oniemiał
        gnał do tańca przez dancingów złoty kurz

        To nasze ostatnie bolero
        wierne tobie i mnie
        To nasze ostatnie bolero
        z kroplą ginu na dnie

        Może jutro dopiero
        poznasz głębie tych słów
        ale dzisiaj mnie porwij
        dzisiaj upij mnie znów

        dzisiaj tul mnie, tul mnie tak
        żeby tchu nam było brak
        żeby czarny wrak
        w białej niszy
        w nagłej ciszy szeptał tak:

        To nasze ostatnie bolero
        wierne tobie i mnie
        To nasze ostatnie bolero
        z kroplą ginu na dnie

        Może jutro dopiero
        poznasz głębie tych słów
        ale dzisiaj mnie porwij
        dzisiaj upij mnie znów

        Była dla niego laleczką
        dla drugiego trzeciego kto wie
        potem skryło ją małe miasteczko
        pogrążone w roztopach i mgle
        on miał wszystko to co chciał
        sławę, złoto, piękno ciał
        życia krusz garściami brał

        a gdy z wirów wtem się zbudził
        juz nie było tamtych ludzi
        których kochał
        których zwodził
        których znał...

        To nasze ostatnie bolero
        wierne tobie i mnie
        To nasze ostatnie bolero
        z kroplą ginu na dnie

        Może jutro dopiero
        poznasz głębie tych słów
        ale dzisiaj mnie porwij
        dzisiaj upij mnie znów

        dzisiaj tul mnie, tul mnie tak
        żeby tchu nam było brak
        żeby czarny wrak
        w białej niszy
        w nagłej ciszy szeptał tak:

        To nasze ostatnie bolero
        wierne tobie i mnie
        To nasze ostatnie bolero
        z kroplą ginu na dnie

        :(



        • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 14:33
          Posłuchaj pan, panie podróżny,
          co się zdarzyło na Próżnej:
          Żyła tam Jagna, dobra i czysta,
          i chodził do niej Jan kancelista,
          akurat to była niedziela,
          kręciła się karuzela.
          Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
          i całkiem zmącił jej miły umysł.

          Oczy tej małej jak dwa błękity,
          myśli tej małej - białe zeszyty.
          A on był dla niej jak młody bóg,
          żebyż on jeszcze kochać mógł.

          A lato, jak bywa w Warszawie,
          młodym slużyło łaskawie.
          On ją zabierał nieraz na łódki,
          a ona jego leczyła smutki.
          Posłuchaj pan, panie wędrowny:
          nastał ten dzień niewymowny,
          odszedł bez słowa kochanek podły,
          na nic się zdały płacz jej i modły.

          Oczy tej małej jak dwa błękity,
          myśli tej małej - białe zeszyty.
          A on był dla niej jak młody bóg,
          żebyż on jeszcze kochać mógł.

          Pociągi odchodzą i statki,
          ona nie wróci do matki.
          Kto by uwierzył w całym Makowie,
          że dla niej światem był jeden człowiek.
          Przez niego więc siebie zabiła
          ta, co z miłości tańczyła.
          Bóg jej wybaczył czyny sercowe
          i lody podał jej malinowe.

          Oczy tej małej jak dwa błękity,
          myśli tej małej - białe zeszyty.
          A on był dla niej więcej niż Bóg,
          żebyż on jeszcze kochać mógł.

          Posłuchaj, niewierny kochanku,
          co nienawidzisz poranków:
          wróci jeszcze do ciebie ta trumna,
          gdzie leży twoja kochanka dumna.

          Bo taki, co kochać nie umie,
          przegra - choć wszystko rozumie!!!
          Bóg cię pokaże swą nieczułością
          za to, żeś gardził ludzką miłością!!!
          • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 14:58
            :)))))))))))
            • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 15:16
              upij się ze mna chińską wódką
              i złotą rybkę dla mnie złów
              życie za zwyczaj trwa za krótko
              jak zapominać no to już

              upij sie ze mną za niewinność
              kilka zabawnych nieprawd złóż
              zapominanie miła czynność
              jak zapominać no to już

              moje oczy zapłakane
              twoje szanse zmarnowane
              jakaś pani
              jakiś pan

              ........ - nie pamiętam

              długie listy od tej pani
              przeprowadzki z walizkami

              .......

              ........

              zapomniałam ;-)


              albo

              Jesteś taki wiecznie zajęty
              Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
              Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
              To mi zwróci, co już stracone
              Ja mam tyle wolnych wieczorów
              Wtorków piątków i niedziel
              Więc chciałam cię kiedyś zobaczyć
              Chciałam ci kiedyś powiedzieć

              Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to się mylisz
              Ja ci mogę to przecież w każdej chwili
              Wyszeptać wyśpiewać powiedzieć jak wolisz
              Tak szybko w dwóch słowach lub całkiem powoli
              Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham jesteś w błędzie
              Ja ci przecież to mogę zawsze i wszędzie

              A ty jesteś taki uparty
              Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
              Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
              To mi zwróci, co już stracone
              Ja mam dość pustych wieczorów
              Wtorków piątków i niedziel
              Więc chciałam cię dzisiaj zobaczyć
              Chciałam ci w końcu powiedzieć

              Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to nie wiesz
              Ile tracisz przez takie myślenie
              Ile tracisz
              Wieczorów przy świecach i ranków przy kawie
              I zaklęć tysięcy
              I marzeń na jawie
              Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to pół biedy
              Ja ci przecież to powiem tylko, kiedy?

              i jeszcze:


              Już szumią kasztany i pachnie już wiosna
              Pamiętaj kochany by jakąś radosną
              By jakąś radosną na wiosnę mieć minę
              I wiosnę przywitać jak ładną dziewczynę
              Za wszystko, co było głupie i złe
              Za wszystko, co było przepraszam Cię

              Nie gniewaj się za wszystkie moje żale
              Zapomnij o tym, czego nie było wcale
              Zapomnij o głupich uwagach przy stole
              Już nie myśl o żartach zupełnie nie w porę
              Przepraszam za słońce przepraszam za deszcz
              Za wszystko, za co tylko chcesz

              Już szumią kasztany, kasztany i bzy
              Pamiętaj kochany pamiętaj, że ty
              Że w związku z tą wiosną, co może przyjść jutro
              Uśmiechnij się trochę i nie patrz tak smutno
              O wszystkim, co było głupie i złe
              Zapomnij, zapomnij przepraszam cię

              Nie gniewaj się za wszystkie moje żale
              Zapomnij o tym, czego nie było wcale
              Zapomnij o głupich uwagach przy stole
              Już nie myśl o żartach zupełnie nie w porę
              Przepraszam za słońce przepraszam za deszcz
              Za wszystko, za co tylko chcesz





              • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 17:52
                ładne:))) nie słyszałem tych piosenek wcześniej
                czuć je w pełni mogą tylko niektórzy... wśród nich ja...

                "O tym nie będzie wiersza.
                Nie będzie łzy, śpiewu, śmiechu,
                małego opowiadania.
                O tym tylko serce trzaśnie
                jak sucha leśna gałązka."
                • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 19:37
                  szkoda, że nie słyszałeś :-))
                  mogłabym Ci zaśpiewać ;)))
                  • mi64 Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 19:43

                    Boszsze,przestancie ,już!
                  • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 21:24
                    Dzieki Tobie, teraz je uslysze :-)
                    Naprawde moglabys mi zaspiewać? Uwielbiam sluchac, jak kobieta spiewa... zwłaszcza gdy śpiewa dla mnie ;))))))

                    poprostuola napisała:

                    > szkoda, że nie słyszałeś :-))
                    > mogłabym Ci zaśpiewać ;)))
                    • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 21:47
                      cała przyjemność po mojej stronie ... uwielbiam śpiewać, a zwłaszcza takie
                      piosenki - ale ostatnio chyba śpiewałam je ... oj bardzo dawno dawno, chyba jak
                      byłam w liceum lub na studiach :-))
                      • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 23:29
                        ojjj lubisz śpiewać takie piosenki? WOW Ja kiedyś nie gustowałem w piosence poetyckiej, nie miałem świadomosci, iż jest to tak piękny i bogaty obszar w muzyce. Stosunkowo niedawno go odkryłem. A "Na zakręcie" bądź "Jeżeli miłość jest" też zdarzyło Ci się śpiewać? Cudowne piosenki i wykonania. Czemu nie śpiewalas od dawna takich piosenek? Nie było kogoś kto doceniłby ten Twój talent?


                        poprostuola napisała:

                        > cała przyjemność po mojej stronie ... uwielbiam śpiewać, a zwłaszcza takie
                        > piosenki - ale ostatnio chyba śpiewałam je ... oj bardzo dawno dawno, chyba
                        > jak
                        > byłam w liceum lub na studiach :-))
                        • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 30.03.06, 23:40
                          "na zakręcie" tak uwielbiam " jeżeli miłość jest"-nie kojarzę -kto śpiewał?
                          te wszystkie piosenki aktorskie to była wtedy moja pasja, znam je do dziś
                          wszystkie na pamięć, może jest ich ok. 100.
                          I do dziś mogę je śpiewać.
                          A dlaczego ich tak dawno nie śpiewałam ???
                          Nie wiem, tak często gubimy po drodze,w codziennym życiu te rzeczy
                          najważniejsze...
                          Śpiewałam je zawsze mojej przyjaciółce, ktora je z równą mojej pasją słuchała.
                          Widocznie potem juz nie było osoby, która by była godna ich słuchać...
                          Może się jeszcze zdaży...???

                          • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 01:49
                            "Jeżeli miłość jest" - mam dwie interpretacje: Magdy Umer i Ewy Błaszczyk.

                            Zyczę Ci tego, abyś miała, czy spotkała kogos, dla kogo bedziesz mogła spiewac z pasją, i dla kogo Twój spiew będzie źródłem nie mniejszej niż dla Ciebie radości. Bardzo Ci tego życze :)))

                            Pozdrawiam
                            Dobrej nocy


                            Jeżeli miłość jest

                            Na naszą słabość i biedę,
                            niemotę serc i dusz.
                            Na to, że nas nie zabiorą
                            do lepszych gór i mórz.
                            Na czarnych myśli tłok,
                            na oczy pełne łez
                            lekarstwem miłość bywa.
                            Jeżeli miłość jest,
                            jeżeli jest możliwa.

                            Na ludzką podłość i małość,
                            na oschły Boży chłód.
                            Na to, że nic się nie stało,
                            a zdarzyć miał się cud.
                            Na szary mysi strach,
                            bliźniego wrogi gest,
                            ratunkiem miłość bywa.
                            Jeżeli miłość jest,
                            jeżeli jest możliwa.

                            Tu kukły ludźmi się bawią,
                            tu igra z nami czas.
                            Tu wielkie młyny nas trawią
                            i pył zostaje z nas.
                            Na to, że z pyłu pył
                            i za początkiem kres
                            ratunkiem miłość bywa.
                            Jeżeli miłość jest,
                            jeżeli jest możliwa.

                            Na krajów nędzę i smutek,
                            na okazałość państw,
                            policję, kłamstwo i nudę,
                            potęgę małych draństw.
                            Na nocny serca ból,
                            że człowiek żył jak pies
                            ratunkiem miłość bywa.
                            Jeżeli miłość jest,
                            jeżeli miłość jest...
                            • azaheca Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 02:26
                              I znów Szymborska:
                              Pukam do drzwi kamienia.
                              -To ja,wpuść mnie.
                              -Nie mam drzwi,mówi kamień.
                              Teoretycznie powinno się współczuć kamieniowi,prawda?
                              • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 11:40
                                :)) rycerzu

                                " Zielińska" ( tytuł od nazwiska autora ) śpiwał Zamachowski

                                Ja nie widziałem takiego spojrzenia zielonego
                                nie dotykałem takiego blasku złotoprzennego
                                od Pragi Północ aż do Miiiińska
                                takiej drugiej nie ma Zieliiiińska

                                Zasnął Poniatowski Józef
                                zasnął juz Sobieski Jan
                                a ja błąkam się i nudzę i smuucę
                                bo ja z tobe kłopot maaaam

                                Ma każdy pomnik, imię swoooje
                                i każdy człowiek każdy szczeeeeniak
                                i tylko ty kochanie moooje
                                wciąż nie masz i nie masz imienia

                                Wyprzystojniałem przez ciebie i chodze do fryzjera
                                i znam się nawet od wczoraj na światowych manieerach
                                tęsknota z oczu łzy wyciiiskam
                                takiej drugiej nie ma Zieliiiińiska

                                Drzemie juz zmęczona Niike
                                i syrenka dawno śpiii
                                a ja błąkam się z rozwianym szaliiikiem
                                i ze swoim losem złyyym

                                Ma każdy pomnik imie swooje
                                i każdu człowiek, każdy szczeeniak
                                i tylko ty kochanie moooje
                                wciąż nie masz i nie masz imienia!

                                Nie żądam wiele od losu
                                dobrego ani złego
                                o szklanej górze nie marzę
                                darmo nie chcę niczeeego

                                tylko ty przybądź Bóg wiii skąd
                                moja ukochana Zieliiińska
                                Moja ukochana, bo anonimowa
                                Zieliiiińsko
                                jasna i zbożowa
                                Zielliiiiińsko..


                                Przepraszam, za te wydłużenia, ale śpiewałam
                                • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 14:29
                                  ...gdy przeczytałem ten tytuł: "Zielińska"...Zamachowski, to wydał mi się dziwnie znajomy. Sprawdziłem... i nie, nie mam tej piosenki.
                                  I dotarło do mnie nagle... ja jej nie słyszałem, ale ta piosenka... ktoś mi już kiedyś mówił, iż mu, a tak naprawde to jej, bardzo się podobało jej wykonanie... i że bardzo chciałaby ją mieć... i sprezentowałem temu komuś płytę z koncertu "Zielono mi"...
                                  • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 15:04
                                    i nie słuchałeś jej ?
                                    szkoda...
                                    • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 16:10
                                      Nie słuchałem...
                                      Ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)

                                      Piosenki Piwnicy pod Baranami czy Edyty Geppert pewnie też znasz... :)))


                                      Daj mi, proszę, dobry Boże,
                                      Zamiast drogi - to bezdroże,
                                      Które prosto poprowadzi
                                      Poprowadzi mnie w nieznane.
                                      Innym, dobry Boże, zostaw
                                      Wstęgi ulic i autostrad,
                                      A ja niech już na manowcach pozostanę!

                                      Pozwól mi się, Boże, błąkać
                                      Po gęstwinach i po łąkach,
                                      W niepewności wydeptywać tysiąc ścieżek.
                                      Wydeptywać tysiąc ścieżek.
                                      Nie bój się, że gdzieś przepadnę,
                                      Dokąd iść mam - nie odgadnę...
                                      Uwierz we mnie, jak ja w ciebie, Boże, wierzę!

                                      Spełnij, proszę, o czym marzę!
                                      Niech pod tęczy twej ołtarzem
                                      Wyspowiadam gorzkie żale, słodkie grzechy!
                                      I niech sercu siły doda
                                      Darowana mi swoboda,
                                      Co nie szczędzi mi ni smutku, ni pociechy!

                                      Choć niejeden dasz mi, Boże,
                                      Do zgryzienia twardy orzech,
                                      Daj też iskrę, żeby radość z niej rozniecić!
                                      I nadzieję mi pozostaw,
                                      Że gdy drodze swej nie sprostam,
                                      Ty, mój dobry Boże, wyjdziesz mi naprzeciw!
                                      • poprostuola Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 16:30
                                        znam znam :)
                                        a te najbardziej znane to: Zamiast

                                        sł. Magda Czapińska
                                        muz.Włodzimierz Korcz

                                        Ty, Panie tyle czasu masz, a7
                                        Mieszkanie w chmurach i błękicie d6 E7 a E7
                                        A ja na głowie mnóstwo spraw a7 E7
                                        I na to wszystko jedno życie. F E7
                                        A skoro wszystko lepiej wiesz a7 E7
                                        Bo patrzysz na nas z lotu ptaka d6 E7 a E7
                                        To powiedz czemu tak mi jest, a7 E7
                                        Że czasem tylko siąść i płakać d6 E7 a E7 a

                                        Ja się nie skarżę na swój los G C A7 d
                                        Potulna jestem jak baranek G7 C
                                        I tylko mam nadzieję, że... G C A7 d f
                                        że chyba wiesz, co robisz, Panie. G E7

                                        Ile mam grzechów? któż to wie...
                                        A do liczenia nie mam głowy
                                        Wszystkie darujesz mi i tak
                                        Nie jesteś przecież drobiazgowy
                                        Lecz czemu mnie do raju bram
                                        Prowadzisz drogą taką krętą
                                        I czemu wciąż doświadczasz tak
                                        Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

                                        Nie chcę się skarżyć na swój los
                                        Nie proszę więcej, niż dać możesz
                                        I ciągle mam nadzieję, że...
                                        Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

                                        To życie minie jak zły sen
                                        Jak tragifarsa, komediodramat
                                        A gdy się zbudzę, westchnę - cóż
                                        To wszystko było chyba... zamiast
                                        Lecz póki co w zamęcie trwam
                                        Liczę na palcach lata szare
                                        I tylko czasem przemknie myśl
                                        Przecież nie jestem tu za karę.

                                        Dziś czuję się, jak mrówka gdy
                                        Czyjś but tratuje jej mrowisko
                                        Czemu mi dałeś wiarę w cud
                                        A potem odebrałeś wszystko.
                                        Ja się nie skarżę na swój los
                                        Choć wiem, jak będzie jutro rano
                                        Tyle powiedzieć chciałam ci
                                        Zamiast... pacierza na dobranoc

                                        i : Och, życie kocham cię nad życie

                                        sł. Wojciech Młynarski
                                        muz. Włodzimierz Korcz

                                        Uparcie i skrycie
                                        och życie kocham cię kocham cię
                                        kocham cię nad życie
                                        W każdą pogodę
                                        potrafią dostrzec oczy moje młode
                                        niebezpieczną twą urodę

                                        Kocham cię życie
                                        poznawać pragnę cię pragnę cię
                                        pragnę cię w zachwycie
                                        choć barwy ściemniasz
                                        wierzę w światełko które rozprasza mrok

                                        Wierzę w niezmienność
                                        Nadziei nadziei
                                        W światełko na mierzei
                                        Co drogę wskaże we mgle
                                        Nie zdradzi mnie
                                        Nie opuści mnie

                                        A ja szepnę skrycie
                                        och życie kocham cię kocham cię
                                        kocham cię nad życie
                                        Choć barwy ściemniasz
                                        Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
                                        Choć się marnie odwzajemniasz

                                        Kocham cię życie
                                        Kiedy sen kończy się kończy się
                                        kończy się o świcie
                                        A ja się rzucam
                                        Z nadzieją nową na budzący się dzień

                                        Chcę spotkać w tym dniu
                                        Człowieka co czuje jak ja
                                        Chcę powierzyć mu
                                        Powierzyć mu swój niepokój
                                        Chcę w jego wzroku
                                        Dojrzeć to światełko które sprawi
                                        Że on powie jak ja- jak ja

                                        Uparcie i skrycie
                                        och życie kocham cię kocham cię
                                        kocham cię nad życie
                                        Jem jabłko winne
                                        I myślę ech ty życie łez mych winne
                                        Nie zamienię cię na inne

                                        Kocham cię życie
                                        Poznawać pragnę cię pragnę cię
                                        Pragnę cię w zachwycie
                                        I spotkać człowieka
                                        Który tak życie kocha
                                        I tak jak ja
                                        Nadzieję mam...

                                        najprzyjemniej jest tak położyc się na trawie i w świetle księżyca śpiewać je
                                        wszystkie tak głośno, że aż echo niesie daleko, daleko,
                                        ale musze poczekać na pogode bardziej sprzyjającą...
                                        • rycerz.krola.artura Re: Życie, kochanie, trwa tyle co taniec 31.03.06, 18:09
                                          Naprawde spiewalas je leżąc na trawie przy blasku księżyca?
                                          Nie dziwię się, gdyż te teksty nadają się do tego wysmienicie:))) ...ale musi to być bardzo taki... magiczny obrazek
                                  • Gość: j niesamowite... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 01:15
                                    rycerz.krola.artura napisał:

                                    > ...gdy przeczytałem ten tytuł: "Zielińska"...Zamachowski, to wydał mi się
                                    dziwn
                                    > ie znajomy. Sprawdziłem... i nie, nie mam tej piosenki.
                                    > I dotarło do mnie nagle... ja jej nie słyszałem, ale ta piosenka... ktoś mi
                                    już
                                    > kiedyś mówił, iż mu, a tak naprawde to jej, bardzo się podobało jej wykonanie.
                                    > .. i że bardzo chciałaby ją mieć... i sprezentowałem temu komuś płytę z
                                    koncert
                                    > u "Zielono mi"...




                                    to też moja ulubiona piosenka.....
                                    i znam wykonanie Zamachowskiego....
                                    i też od Kogoś dostałam płytę z koncertem "Zielono m" z powodu tej piosenki
                                    właśnie.....


                                    ale to chyba nie Ty..???
                                    • Gość: j Re: niesamowite... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.06, 15:21
                                      to nie Ty...
                                      ON nie jest z Wrocławia

                                      ale reszta, taki zbieg okoliczności....
    • marzenaja Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 31.03.06, 12:30
      Jedno zapomnienie i przyrost naturalny zwyzkuje...:))))))
      • rycerz.krola.artura Re: Spróbuj choć raz odsłonić twarz i spojrzeć pr 31.03.06, 18:12
        :)))
        Freud wyjaśniłby pewnie to zapomnienie, tkawiącą w podświadomości wizją becikowego;)
    • rycerz.krola.artura ...Pośród burzy ufnie kroczysz 31.03.06, 18:11
      na zdradliwe bagien mchy
      Na ołtarzach jasnych wrzosów
      splatasz dłonie wierząc w mgły
      Nocą czuwasz wsród ostepów
      zasłuchany w elfów śpiew
      Wśród kamiennych kręgów szukasz
      sił by żyć

      Tańcz tańcz
      magią tańca kręgi twórz
      Niechaj pękną łez obręcze
      i postronki u twych stóp
      Niechaj oczy ujrzą światło
      Dłońmi zerwij z nieba deszcz
      W tańcu smutek zmienić możesz
      w lepszy czas

      Budowałeś kiedyś dom na skałach
      byś gdzieś wracać mógł
      Miał kryjówką byc przed nocą
      i spełnieniem twoich snów
      Miał tam ogień ciepły płonąć
      Miał ten ogień światło dać
      Ryk demonów sen twój zmienił
      w zimny strach

      Tańcz tańcz
      magią tańca kręgi twórz
      Niechaj pękną łez obręcze
      i postronki u twych stóp
      Niechaj oczy ujrzą światło
      Dłońmi zerwij z nieba deszcz
      W tańcu smutek zmienić możesz
      w lepszy czas

      Gdzie zielone wzgórza patrzą
      w starożytnych jezior dna
      Tam gdzie harfy srebrne struny
      oddzielają noc od dnia
      Gdzie wędrowiec może spocząć
      i zaspiewa stary bard
      Może zbudzisz sny uśpione
      właśnie tam

      Tańcz tańcz
      magią tańca kręgi twórz
      Niechaj pękną łez obręcze
      i postronki u twych stóp
      Niechaj oczy ujrzą światło
      Dłońmi zerwij z nieba deszcz
      Tańcz tańcz
      magią tańca kręgi twórz
      Niechaj pękną łez obręcze
      i postronki u twych stóp
      Niechaj oczy ujrzą światło
      Dłońmi zerwij z nieba deszcz...
      • poprostuola spróbuj choć raz... 31.03.06, 22:57
        ze strzępów radości powszednich Ty los swój tkasz
        z tęsknoty, otuchy, nadziei układasz swój świat...

        dziekuję za wszystko...
        • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 31.03.06, 23:48
          Już noc...
          cichutko słychać wiatr, muzyka gra...
          Już czas pożegnać jasny dzień...
          otulić się i spać...
          Marzenia do snu kłaść...
          zieloną baśń otulić płaszczem snu do rana...
          Zamknąć dzień...zanurzyć w senny cień...

          Już mgła...otuli ciszę znów, dziecinnych snów...
          a ja...dobranoc powiem Ci,
          niech Ci się śni, że Twa muzyka we śnie gra,
          ...obojgu nam...
          jak łza radości w Twoich oczach...
          więc już śpij, dobranoc mówię Ci...

          Bo jutro znów znikną tematy naszych snów,
          zrobisz śniadanie, przy rozmowie braknie słów...
          Ty pójdziesz gdzieś, więc trudno, pal Cię sześć..
          . Ja idę też coś zjeść...
          ...no to cześć...

          Lecz dziś...
          dziś noc liryczna, romantyczna...
          ...a Ty śpisz...
          cichutko bije serce...ja się wiercę...
          więc - czas zasnąć wcześnie, bezboleśnie...
          pozbyć się głupich myśli i spać do rana...
          Zacząć ten tak nierealny sen...

          A może by ziścić nareszcie nasze sny ?
          Rzucić palenie, zmazać cienie z naszych dni ?
          Dać spokój snom, zbudować własny dom
          i życ na pełny gaz...choć raz ?

          A tu...znów cztery ściany, dobrze znany pejzaż snu...
          kawałek sera, znów niedziela za dwa dni...
          pospimy dłużej...
          a tam w górze...księżyc lśni...
          nawet on chyba śpi już dawno...
          Idę spać.
          Dobranoc.
          Jutro trzeba wstać.

          Więc zamknij za mną drzwi...

          miej kolorowe sny...

          ...dobranoc...
          • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 01.04.06, 10:04
            Tak sie urodzić, w niedzielę wieczór
            nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć
            Być jak przesyłka, jak paczka mała
            Sama chciała, sama chciała

            Tak chodzić do szkół
            wszędzie po troszku
            myśli i nerwy mieć w proszku
            Znaleść i zgubić co matka dała
            Sama chciała, sama chciała

            Tak się na dobre rozkochać w Tobie
            z żalu za Tobą wypłowieć
            Być nazbyt cicha lub nazbyt śmiała
            Sama chciała, sama chciała

            Tak nagle ustać, w niedziele wieczór
            Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć
            ........... zasnąć jak skała
            Sama chciała, sama chciała


            ... - nie pamiętam :))
            miłego dnia


            • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 01.04.06, 10:52
              Nie chcę więcej


              muz.: Wł. Korcz, sł.: D. Rogalski, wyk. M. Bajor


              Ze strzępów radości powszednich los swój tkasz
              z tęsknoty, otuchy, nadziei, układasz swój świat
              w swym mieście, z domami bez pięter
              grasz z czartem o niebo w tym piekle,
              które Bóg, wyprawił nam.

              Odpłynąć stąd chciałem na zawsze, w siną dal
              gdzie życie jaśniejsze, bogatsze
              ktoś chciałby mi dać,
              Znikałem sto razy bez wieści
              by wracać do srebrnej poezji
              ciepła rąk i spojrzeń twych

              Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
              Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
              Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
              które bije, coraz prędzej, goręcej.
              W zgryzocie pasma zbyt chudych dni
              twe fortissimo serdeczne brzmi
              głośniej wciąż, mocniej wciąż.

              Gdy twarzy brak w czynach i słowach
              ty masz twarz
              Gdzie ścieżek splątanych bezdroża
              ty drogę swą znasz
              Ty zdołasz ból każdy pocieszyć
              rozjaśnić odwieczny nasz przedświt
              Ciepłem rąk i spojrzeń twych

              Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
              Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
              Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
              które bije coraz prędzej, goręcej...

              W zgryzocie pasma zbyt chudych dni
              twe fortissimo serdeczne brzmi
              W dramacie samych najchudszych dni
              Rzucasz mi w oczy łzy, gorzkie łzy,
              szczęścia łzy, spełniasz sny

              Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
              Twoje serce, co zagrzewa do walki, do walki, do walki
              Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
              Coraz prędzej przez łzy

              i jeszcze moja ulubiona, która najcześciej spiewałam:

              Nie opuszczaj mnie


              muz. i sł. J. Brell, sł. pol. W. Młynarski, wyk. Michał Bajor


              Nie opuszczaj mnie
              Każda moja łza
              Szepcze, że co złe
              Się zapomnieć da
              Zapomnijmy ten
              Utracony czas
              Co oddalał nas
              Co zabijał nas
              I pytania złe
              I natrętne tak
              Jak, dlaczego, jak
              Zapomnijmy je
              Nie opuszczaj mnie

              Ja deszczowym dniem
              Ci przyniosę z ziem
              Gdzie nie pada deszcz
              Pereł deszczu sznur
              Jeśli umrę z chmur
              Spłynie do twych rąk
              Światła złoty krąg
              I to będę ja
              W świecie ziemskich spraw
              Miłowanie me
              Będzie pierwszym z praw
              Królem stanę się
              A królową ty
              Nie opuszczaj mnie

              Nie opuszczaj mnie
              Ja wymyślę ci słowa
              Których sens pojmiesz tylko ty
              Z nich ułożę baśń
              Jak się serca dwa pokochały
              Na przekór ludziom złym
              Z nich ułożę baśń
              O tym królu co
              Umarł z żalu bo
              Nie mógł kochać cię
              Nie opuszczaj mnie

              Przecież zdarza się
              Że największy żar
              Ciska wulkan co
              Niby dawno zmarł
              Pól spalonych skraj
              Więcej zrodzi zbóż
              Niż zielony maj
              W czas wiosennych burz
              Gdy księżyca cierń
              Lśni na nieba tle
              A z czerwienią czerń
              Nie chcą złączyć się
              Nie opuszczaj mnie

              Nie opuszczaj mnie
              Już nie będzie łez
              Już nie będzie słów
              Dobrze jest jak jest
              Tylko taki kąt
              Mały kąt mi wskaż
              Gdzie twój słychać śmiech
              Widać twoją twarz
              Chcę gdy złoty krąg słońca wzejdzie
              Być co dnia
              Cieniem twoich rąk
              Cieniem twego psa
              Nie opuszczaj mnie



              • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 02.04.06, 01:22
                Dziekuję Ci Olu bardzo.
                Bajora wczesniej nie sluchalem. ALe juz mam m.in. te piosenki ktore podalas i sa wspaniałe:)
                Dziekuje raz jeszcze i pozdrawiam


                Michał Bajor, Moja miłość największa

                W białych zim białych wierszach
                Złotych sierpnia pokojach
                Moja miłość największa
                Nie wie nic, że jest moja
                Czas ją syci jak wino
                Wyobraźnia upiększa
                Moją miłość jedyną
                Moją miłość największą

                I nic nie powiem jej, broń Boże
                Nie powiem nic umyślnie
                Bo póki milczę to ją mnożę
                Gdy wyznam wszystko pryśnie
                Więc nie wyśpiewam mej miłości
                Niech nie wie co się dzieje
                I nieświadoma swej piękności
                Niech w myślach mych pięknieje

                W białych zim białych wierszach
                Złotych sierpnia pokojach
                Moja miłość największa
                Nie wie nic, że jest moja
                Czas ją syci jak wino
                Wyobraźnia upiększa
                Moją miłość jedyną
                Moją miłość największą

                Może kiedyś po latach
                Jednak szepnę nieśmiało
                "Kiedyś, tamtego lata
                Strasznie panią kochałem"
                A ty przerwiesz w pół słowa
                Me wyznania zabawne
                "I ja pana kochałam
                Wtedy latem i dawniej"

                I nic prócz małej chwilki żalu
                Nie złączy nas, kochana
                W tym dziwnym życiu, śmiesznym balu
                Miłości niewyznanych
                Bladym tancerzom gra cichutko
                Orkiestra salonowa
                A pod orkiestry każdą nutką
                Podpisać można słowa:

                W białych zim białych wierszach
                Złotych sierpnia pokojach
                Moja miłość największa
                Nie wie nic, że jest moja
                Czas ją syci jak wino
                Wyobraźnia upiększa
                Moją miłość jedyną
                Moją miłość największą
                • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 02.04.06, 10:22
                  Cała przyjemność po mojej stronie - nie ma za co dziękować rycerzu :-)))

                  Kocham te piosenki i juz niedługo będę je śpiewać - napewno!!!
                  • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 09:51
                    Ja mysle iz jest za co dziekowac, więc dziekuję:))) Slucham w tej chwili tych piosenek Bajora w kółko ("nie chcę więcej", "nie opuszczaj mnie" i "moja milosc najwieksza").
                    Poza tym dziekuje za to co napisalas mi w innym watku, nie wiedzac nawet iz piszesz do mnie.
                    Bowiem rycerz.krola.artura = wergili
                    Zycze Ci rowniez wszystkiego najlepszego!
                    Miłego dnia :)))


                    poprostuola napisała:

                    > Cała przyjemność po mojej stronie - nie ma za co dziękować rycerzu :-)))
                    >
                    > Kocham te piosenki i juz niedługo będę je śpiewać - napewno!!!
                    • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 16:59
                      Naprawde ?
                      To bardzo śmieszne, ale ja też chyba coś pisałam pod jeszcze innymi dwoma
                      nickam, ale teraz juz zawsze jako ja.
                      Nie domysliłam się, że Wy to jedna osoba ;-))).
                      Pozdrawiam Cię bardzo mocno.
                      O.

                      PS: Niestety mam dziś wyjątkowe urwanie w pracy i nie mam czasu posłuchać tych
                      pięknych piosenek, ani przysłać kolejnych tekstów.
                      • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 20:15
                        Witaj Rycerzu,
                        kolejna " moja" ukochana i najczęściej śpiewana piosenka, wiele ich jest...
                        pozdrawiam
                        ciepło
                        O.


                        Popołudnie


                        muz. W. Korcz, sł. J. Kofta, wyk. Michał Bajor


                        Dobry wieczór - pewnie dziwisz się kochanie
                        Że mnie widzisz tu samego w takim stanie
                        Co ma znaczyć ten jarzębiak
                        I ten popiół na dywanie?
                        Usiłuję się pogłębiać
                        A w ten sposób jest najtaniej
                        Nie jesteśmy przecież tacy
                        Jacy w lustrze się widzimy
                        Ja wyszedłem wcześniej z pracy
                        I zabrakło mi rutyny
                        Bo spotkało mnie zdarzenie
                        (wiem, bełkoczę i seplenię)
                        Bo spotkało mnie zdarzenie
                        Dosyć nieprzyjemne i
                        To był fatalny dzień
                        Nie chcę więcej takich dni

                        Więc wyszedłem wcześniej z biura - jak mówiłem
                        Od lat wielu miałem pierwszą wolną chwilę
                        Tej dzielnicy gdzie pracuję
                        Prawie nie znam - zabłądziłem
                        Zwykle to się denerwuję
                        A to było nawet miłe
                        I ulicą pierwszą z brzegu
                        Szedłem w przypadkowy spacer
                        Ten brak czasu tak dolega
                        Chciałem chociaż raz inaczej
                        Nie zdawałem sobie sprawy
                        (Nie kochanie, nie chcę kawy)
                        Nie zdawałem sobie sprawy
                        Że to jest ryzyko i
                        To był fatalny dzień
                        Nie chcę więcej takich dni

                        Tą ulicą doszedłem aż do baru
                        Było pusto poza jedną ładną parą
                        On coś mówił głupawego
                        Niewidzialny siadłem obok
                        Ona tak wpatrzona w niego
                        Że już być przestała sobą
                        I poczułem żal do losu
                        Że jest miłość, ta prawdziwa
                        Żal niemądry, że w ten sposób
                        Nigdy na mnie nie patrzyłaś
                        By im nie przeszkadzać, cicho
                        Zamykałem baru drzwi
                        To był fatalny dzień
                        Nie chcę więcej takich dni

                        To był fatalny dzień
                        Tą kobietą byłaś ty

                        • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 20:32
                          i jescze kolejna w ulubionych :))

                          Oddaj mi samotność


                          muz. Janusz Stokłosa, sł. Marcin Sosnowski, wyk. Michał Bajor


                          Nie, nie to nie będzie wiersz
                          Żal, żal słów rzuconych byle gdzie
                          Z nut, pauz już nie popłynie pieśń
                          Niepełny rym, przykry fałsz
                          Banalny temat, skradziony.

                          Nie, nie, nie to nie będzie krzyk
                          Ledwie ruch warg, skarg nie usłyszy nikt.
                          Urwany ton jak tchórz
                          Przez kraty smutku wycieka
                          Nie, nie ma gdzie już
                          Już gdzie uciekać, uciekać, uciekać, uciekać, uciekać

                          Nie ma gdzie już.

                          Oddaj mi samotność mą
                          Pragnę jej, wolę ją
                          Od chłodnego bez końca we dwoje
                          W byle jakim sam na sam
                          Nic się nie przydarzy nam
                          Zwariujemy z nudy oboje.

                          Skreśl mnie w myślach, wypal mnie
                          Jeszcze czas, proszę nie
                          Proszę nie myśl już, nie myśl już o mnie
                          W dożywociu czterech ścian
                          Traci sens każdy plan.

                          Oddaj mi samotność mą
                          Pragnę jej, chcę być z nią
                          Chcę na moment po prostu zapomnieć
                          Myślom moim przywróć wstyd
                          Słowom cel, sens i rytm
                          Oddaj wiarę na zawsze straconą
                          Nim nienawiść zacznie knuć
                          Zwróć mi czystość, zwróć
                          Gdzieś w pośpiechu po drodze zgubioną
                          Daj odpocząć kilka chwil
                          Maskę zdjąć pozwól mi
                          Może pod nią płaczę.

                          Oddaj mi samotność mą
                          Pragnę jej, wolę ją,
                          Od absurdu codziennych tłumaczeń
                          Oddaj mi samotność mą
                          Pragnę jej, chcę być z nią
                          Nie możemy przecież inaczej
                          Oddaj mi samotność mą
                          Pragnę jej, wolę ją,
                          Od chłodnego, głupiego we dwoje
                          W pajęczynie pustych dni
                          Zabłądzimy ja i Ty
                          Zwariujemy...


                          • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 21:50
                            tak Olu, to prawda... my to ja ;)))
                            Jako wergili pojawilem sie na forum (wydaje mi sie, iz w podobnych okolicznosciach jak Ty). I ten nick mi sie kojarzy od razu z K. Zaczalem pisac wiec też pod drugim niedawno, lecz jakoś mi... nieswojo z tym było, wiec uznałem ze najlepiej będzie jak to po prostu tu napiszę.

                            Dziekuje za kolejne teksty. Tych jeszcze nie mam sciagnietych. Jak masz jeszcze jakieś ulubione, to proszę przeslij, gdyż te Twoje ulubione mi też sie bardzo podobają. Z tym, iż ja - póki co - ich nie śpiewam a je słucham :)))
                            Z tych które juz mam podoba mi się też "Do trzech cnót"

                            Wspomniałaś iz znasz te piosenki od dawna. Czy te ostatnie które podałaś też? Dla mnie są to... smutne piosenki, oddające jednak to co we mnie siedzi teraz, dlatego robią takie wrażenie. Ale czy one też robiły na Tobie takie wrażenie dawno temu, gdy spiewałaś je dla przyjaciółki?

                            Odpozdrawiam równie mocno i cieplutko! :)))



                            Do trzech cnót

                            Gdy kruczo kracze przyszłość czarna
                            Wiatr dziejów niesie wilczy zew
                            Gdy mnie ścierają czasu żarna
                            Na szczyptę mąki, stertę plew
                            Gdy na ołtarzu wielkiej bzdury
                            We mgle kadzideł prawda mrze
                            Ty, co przenosić możesz góry
                            Ty, wiaro, nie opuszczaj mnie

                            Gdy sens istnienia z rąk umyka
                            I w czarną dziurę wpada świat
                            Gdy coraz szybciej zegar tyka
                            I garb starganych ciąży lat
                            Gdy krąg Fortuny martwo stoi
                            I czarno-biało nawet śnię
                            Gdy koń już dawno w murach Troi
                            Nadziejo, nie opuszczaj mnie

                            Gdy w ludzkie serca lodem skute
                            Daremnie wcieram uczuć maść
                            Gdy mi po cichu szyje buty
                            Ten, z którym konie mogłem kraść
                            Gdy uśmiech każe wietrzyć zdradę
                            Gdy szukam fałszu w każdej łzie
                            Gdy dzień po dniu nasiąkam jadem
                            Miłości, nie opuszczaj mnie
                            • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 03.04.06, 22:34
                              Tak Rycerzu bądź Wirgili, nie wiem jak masz naprawdę na imię,
                              znam tę piosenkę i też ją uwielbiam śpiewać.
                              Wiesz, dziś zdałam sobie sprawę, że chyba się pomyliłam.
                              Tzn., że osoba która "kochałam" nie była chyba tą którą kochałam.
                              Nie wiem czy mnie rozumiesz.
                              To bardzo przykre, jeśli uświadomisz sobie, że kochałeś nie tę osobę, ale
                              jedynie wyobrażenie o niej.
                              Tak bardzo mi sie w nim wszystko podobało, początwszy od jego myśli, słów,
                              gestów.
                              To co mówił, jego pasje, poprostu on.
                              I to co miał tam głęboko - w duszy.
                              Skończywszy na jego butach, spodniach, sposobie w jaki sie ubierał, wszystkim.
                              Tak myślałam.
                              I nagle zdaję sobie sprawę, że to wszystko to może iluzja była.
                              Że kochałam nie jego, ale wyobrażenie o nim.
                              Jest mi przykro.
                              Bardzo.

                              Ale jesli chcesz, to poczytaj o mnie na innych wątkach - ja to "ona ***" w
                              wątku " kocham Cie i nic na to nie moge poradzić" i też " zawiedziona"w innym -
                              nawet nie pamiętam tytułu - to był pierwszy, na którym zabrałam głos (
                              zawiedziona to wbrew pozorom nie od uczuć, ale od ksiązki " Kobieta
                              zawiedziona".

                              Oj długo by pisać.

                              Może łatwiej mi teraz, gdy uświadamiam sobie to wszystko.
                              Może mniej cierpię, albo wręcz przeciwnie,
                              jeszcze nie wiem.

                              Ale jesli chodzi, o Twoje pytanie.
                              To tak,nie wiem dlaczego, ale te piosenki były moimi ulubionymi od zawsze.

                              Wtedy jak byłam jeszcze w szkole ( zaczęło sie juzw 7-8 kl. podstawówki, potem
                              liceum, studia), to była i jest moja pasja ( wtedy gdy miałam 15 lat znałam ich
                              ok. 100 na pamięć co do słowa)
                              Nie miałam wtedy takich przeżć i uczuc nieszczęśliwych ( ale widocznie te słowa
                              do mnie przemawiały i nadal przemawiają)i widocznie taka jestem -romantyczna ...








                              • rycerz.krola.artura :(((((((((((((((((((((((((((((((( ((((((((((((( 03.04.06, 23:31
                                Olu, mam na imie Darek.
                                Rozumiem Cię, to co napisałaś.
                                Niestety nie jestem Ci w stanie teraz odpisać.
                                Przed chwilą dowiedziałem się, iż K., na poczatku września wychodzi za mąż. K., ktorą kocham ponad wszystko... Wychodzi za kogoś z kim jest od 5 miesiecy, i boję się, że się może na tym przejechać. Ale żadne argumenty jej nie przekonają tak samo jak nie mogą przekonać mnie... Wybacz ale nie chce mi sie już pisać...
                                • poprostuola Re: :(((((((((((((((((((((((((((((((( ((((((((((( 04.04.06, 08:17
                                  Witaj Darku,
                                  bardzo bardzo mi przykro...
                                  i naprawdę nie wiem co mogę Ci jescze napisać, w takiej sytuacji, bo wiem że
                                  nic nie przyniesze pocieszenia. :-(((.
                                  Postaraj się trzymać i jakoś to przeżyć, bo w końcu kiedyś przyjdzie taki
                                  dzień, że będzie dobrze. Zobaczysz. Ja w to wierzę.

                                  I mogłabym Ci w tym miejscu zacytowac wiele piosenek na pocieszenie, ale...

                                • Gość: myszka07 Re: puknij się w czoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 18:34
                                  Człowieku zastanów się przecież trwałość związku nie zależy od "długości
                                  chodzenia". Moi rodzice znali się 1 miesiąc i są nadal bardzo szczęśliwą parą
                                  małżeńską.
                                  • poprostuola to ty się zastanów 04.04.06, 23:02
                                    zanim zaczniesz coś pisać...
                                    I napewno nie pocieszyłaś tym Rycerza.
                                    Ja też znałam swojego męża 3-4 miesiące przed ślubem i też przez 10 lat
                                    wydawało mi się, że to nie ma znaczenia,
                                    a jednak...
                                    może nie wiesz wszystkiego,
                                    łatwo jest dawać komuś rady, z innej perspektywy.
                                    Więc lepiej nic nie mów.




                                    • rycerz.krola.artura Re: to ty się zastanów 05.04.06, 00:46
                                      Olu,
                                      Ja nie chcę pocieszenia.
                                      Myszka ma racje, piszac o dlugosci chodzenia, zreszta tak samo jak i Ty. Tu nie o to chodzi. Choc mam swoje zdanie o tym, to tak naprawdę mi nic do tego.

                                      Tu chodzi o to, iz musze sie pogodzic z faktem, iz kocham kobietę z którą nigdy nie będę. Wiem, pisałem już tu iz sie pogodziłem i jestem spokojny... ale gdzieś tam w środku tkwiła nadzieja. A teraz... kiedyś powiedziałem, iż stracę nadzieję w dniu w ktorym Ona powie komuś innemu przy ołtarzu "tak"... teraz gdy trwa odliczanie nie jestem juz tego pewien... a powinienem być.

                                      Za dużo już napisałem na forum o tym wszystkim. Forum było taką odskocznią. Pozwalało mi tą chęć wyrażenia uczuć, gdzies wyrzucić z siebie, powstrzymać sie od kontaktow z nią. Miłość nie jest bezinteresowna. Kiedyś zamiescilem tu "List otwarty do Boga" (jako wergili, mozesz poszukac). Generalnie myśle i czuję tak jak tam napisałem.

                                      Ale po tym co mi dziś K. powiedziała na zakonczenie naszej znajomosci, uważam ze to wszystko, co tu napisałem jest funta kłaków warte.
                                      Dodam ze nigdy nie bylismy tak naprawde ze sobą. Nawet jej nie pocałowałem.
                                      Jedynie czego pragnąłem i pragnę to JEJ szczęście...
                                      ...ale to wszystko to tylko słowa kogoś, kto sobie to wszystko wymyślił... wymyślił sobie MIŁOŚĆ...
                                      • Gość: myszka07 idź do lekarza!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.06, 08:53
                                        Facio, ty naprawdę musisz do psychiatry... Przeczytałam ten twój list i o
                                        zgrozo! Nic dziwnego, że cię ta panna olała! Masz zadatki na psychola. I ty jej
                                        życzysz, żeby ją tak mąż kochał, jak ty ją kochasz? A pisałeś, że chcesz jej
                                        szczęścia, to co, psychopaty jej życzysz?? Pewnie chciała dojrzałego, mądrego
                                        mężczyznę, na którego będzie mogła liczyć, a nie takiego mazgaja, co po forum
                                        lata i całemu światu głowę swoimi problemami zawraca. On ją pewnie kocha
                                        prawdziwą, dojrzałą miłością, skoro się z nią tak szybko żeni. Swoją drogą, to
                                        jej tego zazdroszczę, bo teraz to faceci nie do żeniaczki się spieszą. Ale, że
                                        ciebie olała, to się nie dziwę. Mnie też nie jeden koleś zostawił, ale żeby
                                        takie cyrki na forum robić? Żałosne to! Dziecinada! Nawet jej nie pocałowałeś,
                                        może to frustracja na tle seksualnym? Martwisz się, że im nie wyjdzie, a Ty ile
                                        ją znałeś, że tak za nią szalejesz? Myślisz, że taki lepszy jesteś, bardziej
                                        szlachetny od innych? Wmawiaj to sobie dalej... Pokory więcej, pokory!
                                        • rycerz.krola.artura Re: idź do lekarza 05.04.06, 19:02
                                          Dziekuje Ci myszko za dogłębną analizę mojej osobowości;) Pozwole sobie odniesc
                                          sie po cześci do tego co napisałaś.

                                          Gość portalu: myszka07 napisał(a):
                                          > Facio, ty naprawdę musisz do psychiatry... Przeczytałam ten twój list i o
                                          > zgrozo! Nic dziwnego, że cię ta panna olała! Masz zadatki na psychola. I ty
                                          jej
                                          > życzysz, żeby ją tak mąż kochał, jak ty ją kochasz? A pisałeś, że chcesz jej
                                          > szczęścia, to co, psychopaty jej życzysz??

                                          Zgadzam się z Tobą.
                                          Jesli to, iz budze sie i zasypiam myslac o niej, i nie potrafie generalnie o
                                          niej zapomnieć jest przejawem psychopatii, to tak, jestem psychopatą.
                                          Jeśli z powodu, iz nie mogę być z kimś z kim chciałbym być (nie na chwilę!!!
                                          nie tylko dla seksu, ale dlatego, iz dobrze mi sie z tym kims rozmawiało,
                                          mielismy jakies wspolne zainteresowania, super sie czułem w towarzystwie tego
                                          kogoś) nie jest mi dobrze, to tez pewnie swiadczy o tym iz jestem psychopatą.
                                          Jesli to, iz myslalem ze to ona jest tą na którą czekałem, ale najwidoczniej
                                          się pomyliłem, jesli wiec taka pomyłka jest objawem psychopatii, to tak, jestem
                                          psychopatą.


                                          > Pewnie chciała dojrzałego, mądrego
                                          > mężczyznę, na którego będzie mogła liczyć,

                                          Która by nie chciała takiego męzczyzny?


                                          > a nie takiego mazgaja, co po forum
                                          > lata i całemu światu głowę swoimi problemami zawraca.

                                          Czy jestem mazgajem - nie mnie to oceniać. Ja nie jestem dumny z tego, iż
                                          zaczałem pisywać na tym forum. Jesli myslisz ze robiłem to dla przyjemnosci to
                                          sie mylisz. Kiedyś tez uwazałem iz to obciach pisywac na forum. Ale zrobiłem
                                          to, pomagało mi to i sie nie bedę tego wypierał. Przepraszam że zająłem Twoją
                                          uwagę na tym forum swoimi problemami. Dziwie sie ze w ogole chciało Ci sie to
                                          przeczytać i odpisac ;)


                                          > On ją pewnie kocha
                                          > prawdziwą, dojrzałą miłością, skoro się z nią tak szybko żeni. Swoją drogą, to
                                          > jej tego zazdroszczę, bo teraz to faceci nie do żeniaczki się spieszą.

                                          Wiesz, cały mój problem polega właśnie na tym, iż ja - znając ją zaledwie kilka
                                          miesiecy, myśłałem iż ona jest kobietą z którą chciałbym się ożenić i mieć
                                          dzieci. Ale widocznie tak nie jest. Nie poznałem jej bardzo dobrze i pewnie
                                          dlatego mam jej tak idealistyczny wizerunek.

                                          > Ale, że
                                          > ciebie olała, to się nie dziwę. Mnie też nie jeden koleś zostawił, ale żeby
                                          > takie cyrki na forum robić? Żałosne to! Dziecinada!

                                          Nie sadzisz iz jest różnica, gdy Cię ktoś zostawia a gdy Ty kogoś zostawiasz?

                                          > Nawet jej nie pocałowałeś,
                                          > może to frustracja na tle seksualnym?

                                          tak, frustracja :)))


                                          > Martwisz się, że im nie wyjdzie, a Ty ile
                                          > ją znałeś, że tak za nią szalejesz? Myślisz, że taki lepszy jesteś, bardziej
                                          > szlachetny od innych? Wmawiaj to sobie dalej... Pokory więcej, pokory!

                                          Nie myszko! Nie mysle ze jestem lepszy, bardziej szlachetny. Gdybym był lepszy,
                                          to pewnie nie bylbym teraz sam. Wiesz kochajac kogos pragniesz jego szczęścia.
                                          Ale musiałbym być nienormalny, aby nie pragnąć jednocześnie własnego szczęścia.
                                          I jesli mowie iz sie o nią martwię, to jest to tak naprawdę po częsci przejaw
                                          też mojego egozimu. Bo chciałbym być szczesliwy z nią, bo ją kocham. Ale jesli
                                          nie mogę...
                                          Uczę się miłości. Popełniłem wiele błedów, ale czy Ty ich nie popełniasz?
                                          Czy mam przepraszać za to iż chciałem dać komuś szczeście, bo myślałem iż ten
                                          ktoś jest mi przeznaczony? Czy mam przepraszać za to, iż jestem jaki jestem. że
                                          nie potrafie ot tak odkochac się, i że mimo tego co się stało nie mogę przestać
                                          o niej myśleć? Slusze w kołko iz mam o niej zapomniec, ale nie jest to dla mnie
                                          takie proste. Nie zamierzam przepraszać, za to jaki jestem! Przeprosic mogę za
                                          błędy. I za to ze komus sprawilem przykrość.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: myszka07 Re: idź do lekarza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.04.06, 08:57
                                            Sama się zastanawiam, dlaczego mi się chciało na to poświęcić czas. A szkoda go,
                                            bo ty należysz do ludzi przekonanych o własnej nieomylności, o przestrzeganiu
                                            jakiś wyższych standardów moralnych. Chcesz się wydawać taki wspaniały,
                                            szlachetny, na wypadek, gdyby ta panna to miała przeczytać. Chcesz ją pewnie
                                            wpędzić w poczucie winy. Ale lepiej dla ciebie, żeby tego nigdy nie przeczytała,
                                            bo to ją tylko przekona o słuszności decyzji. Znałam kiedyś też takiego
                                            zadufanego w sobie faceta, który tworząc ten obraz własnej "wspaniałej
                                            romantyczności", jak to sam określał, leczył kompleksy... Zwiałam gdzie pieprz
                                            rośnie.
                                            • poprostuola wiosna... 06.04.06, 12:25
                                              oj ludzie ludzie...
                                              fajnie tak komuś dopierdo...


                                              A dla Ciebie rycerzu - kolejna piosenka

                                              wiosna idzie, może włożymy różowe okulary i spojrzymy na świat bardziej
                                              optymistycznie ???



                                              Marek Grechuta

                                              Tyle było dni do utraty sił
                                              Do utraty tchu tyle było chwil
                                              Gdy żałujesz tych , z których nie masz nic
                                              Jedno warto znać , jedno tylko wiedz , że

                                              Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy
                                              Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy

                                              Pewien znany ktoś , kto miał dom i sad
                                              Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
                                              Choć majatek prysł , on nie stoczył się
                                              Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie że

                                              Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy
                                              Waznych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy

                                              Jak rozpoznać ludzi , których już nie znamy ?
                                              Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
                                              Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
                                              Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?

                                              Jak rozpoznać ludzi , których już nie znamy?
                                              Jak pozbierac myśli z tych nie poskładanych?
                                              Jak odnależć nagle radość i nadzieję ?

                                              Odpowiedzi szukaj , czasu jest tak wiele ...

                                              Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy
                                              Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy ..


                                              autor słów utworu:

                                              kompozytor:

                                              Marek Grechuta
                                              • majki1976 Re: wiosna... 06.04.06, 12:28
                                                hm, nieżle tutaj ;-)
                                              • wergili Re: wiosna... 06.04.06, 22:39
                                                Olu,
                                                dziękuję za tą piosenkę. Lubię ją (chwilowo jednak nie słucham niczego) :)
                                                Wraca mi optymizm; mam nadzieję, iż na stałe:)

                                                PS postanowiłem wrócić do pierwotnego nicku
                                            • wergili ...odsłonić twarz... [do myszka07] 06.04.06, 22:25
                                              Łatwo ferować wyroki, gdy się kogoś nie zna (chyba, że się znamy - piszesz z Wrocławia - wtedy miej tyle odwagi by mi o tym powiedzieć).

                                              Twoje wypowiedzi są bardzo jednostronne, ale dały mi do myślenia.

                                              Piszesz, iż należę do ludzi przekonanych o własnej nieomylności, o przestrzeganiu wyższych standardów moralnych.
                                              Zawsze miałem wiele zasad, których się trzymałem. Uważałem, iż trzymanie się tych zasad, nie tyle stawia mnie wyżej od innych, ile samo w sobie jest jakąś wartością. Wartością, która zostanie dostrzeżona, gdy odsłonię ją przed tą kobietą, którą pokocham. Utwierdzały mnie w tym opinie znajomych kobiet, które powtarzały, iż jestem wspaniały (w tym również K. tak twierdziła). I ja w to uwierzyłem - uwierzyłem w to, iż jestem super, wspaniały.
                                              Tylko, że te zasady doprowadziły mnie tu, gdzie teraz jestem. Nie twierdzę, iż nie mam już zasad. Ale wiele z nich było śmiesznych, żeby nie powiedzić głupich. Życie je zweryfikowało. Wiesz dlaczego jej nie pocałowałem, mimo iż tego pragnąłem i miałem ku temu okazje? Dlaczego nie próbowałem zaciągnąć jej do łóżka? Dlatego, iż chciałem się całować z kobietą, która mi powie, iż "tak! Chcę być z Tobą razem". A ona powiedziała: nie. Tylko, iż Wy - kobiety - macie ten swój pokrętny język. Dla mnie "nie" znaczyło "nie". Później mi powiedziała, iż z tym "nie", to nie o to jej chodziło... Byłem głupi, iż o nią wtedy nie walczyłem z całych sił. Ale zrozumiałem to dopiero później...

                                              Piszesz też, iż ja chcę się wydawać wspaniały, szlachetny, na wypadek, gdyby ONA miała to przeczytać, i że chcę ją pewnie wpędzić w poczucie winy.
                                              Jak juz wspomniałem, kiedys uwierzyłem w to, iż jestem wspaniały. Pierwszym znakiem ostrzegawczym dla mnie było to co zrobiłem gdy mi powiedziała, iż mam się odkochać. Napisałem do niej list. Przeczytałem go znowu przedwczoraj. Nie dziwie się, iż ma teraz taki stosunek do mnie, jaki ma. Obraziłem ją wypisując tyle bzdur, że sam nie wierzę iż mogłem to zrobić. Wiem że napisałem wiele nieprawdy... To chyba też po części tak, iż to moja urażona męska duma chciała się odegrać. Chciałem ją niesłusznie obarczyć winą za to co się stało. Niesłusznie. Przykro mi.
                                              Jest pewnie po części tak, iż wypisując tu na forum te wszystkie wiersze, pisząc o nieszczęsliwej miłości itd. itp., kryjąc się za tą "wspaniałą romantycznością" (jak napsiałaś), próbowałem po części leczyć własne kompleksy.
                                              Schować się za tą maską romantyczności.
                                              I wiesz co jeszcze? Masz rację! Pisząc ten list do Boga pisałem go szczerze. Ale gdy go już napisałem, to chciałem, aby go zobaczyła. Mimo, iż się sam do tego nie przyznawałem, to gdzieś tam błyskała taka myśl, aby jej podesłać ten link, aby jej pokazać: "patrz, widzisz jaki jestem wspaniały, to Ty się myliłaś". I w porywie emocji wysłałem jej tego linka gdy sie dowiedziałem, iz wychodzi za mąż. Nie zrozum mnie źle, ja tego nie planowałem wszystkiego, nie siedziałem spokojnie i myślałem jak się "odgryźć". To nie tak.

                                              Mylisz się w jednej sprawie: pisząc, iż lepiej dla mnie gdyby tego nigdy nie przeczytała, bo ją to przekona o słuszności decyzji.
                                              Kiedyś gdy jeszcze z nią rozmawiałem, twierdziła, iż nie ma znaczenia, czy jedno z nas wierzy w to, co mówi drugie. Przyznałem jej wtedy rację, zaznaczając iż to jakieś dziwne. Ale tak nie było. Cały czas miało dla mnie znaczenie, co o mnie myśli. Chciałem aby myślała dobrze. Pragnąłem tego. Aż do przedwczoraj.
                                              W tej chwili nie ma dla mnie znaczenia, co K. o mnie myśli. Jeśli miałaby się upewnić o słuszności swojej decyzji, i byłoby jej z tym lepiej, to niech sobie to czyta.
                                              Teraz, gdy juz nie mam żadnej nadziei, i gdy mnie to już tak nie boli, jestem pewien, że ją kocham. Nie mają już znaczenia zasady. Nie ma już znaczenia zasada, którą kiedyś uwazałem za świetą - że gdy weźmie ślub, to już będzie NA ZAWSZE dla mnie skreślona. W tej chwili to K. jest najważniejsza. To Ona jest jedyną zasadą. A czy jest miłością mojego życia... czas pokaże.

                                              Skończył się czas umartwiania i mazgajstwa! Dziękuję Ci myszko07! Żegnam!
                              • wergili Re: spróbuj choć raz... 08.04.06, 20:27
                                Przykro mi. Rozumiem co chcesz powiedzieć. Ale czy tak długo naprawdę mogłaś być zakochana w wyobrażeniu o nim?

                                poprostuola napisała:

                                > Wiesz, dziś zdałam sobie sprawę, że chyba się pomyliłam.
                                > Tzn., że osoba która "kochałam" nie była chyba tą którą kochałam.
                                > Nie wiem czy mnie rozumiesz.
                                > To bardzo przykre, jeśli uświadomisz sobie, że kochałeś nie tę osobę, ale
                                > jedynie wyobrażenie o niej.
                                > Tak bardzo mi sie w nim wszystko podobało, początwszy od jego myśli, słów,
                                > gestów.
                                > To co mówił, jego pasje, poprostu on.
                                > I to co miał tam głęboko - w duszy.
                                > Skończywszy na jego butach, spodniach, sposobie w jaki sie ubierał,
                                > wszystkim.
                                > Tak myślałam.
                                > I nagle zdaję sobie sprawę, że to wszystko to może iluzja była.
                                > Że kochałam nie jego, ale wyobrażenie o nim.
                                > Jest mi przykro.
                                > Bardzo.
                                • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 08.04.06, 21:12
                                  Cześć Rycerzu,
                                  przepraszam,że ciąglę tak do Ciebie piszę, ale chyba się przyzwyczaiłam do tego
                                  nicku.
                                  To bardzo dla mnie trudne pisać teraz o tym, w momencie kiedy staram się o
                                  wszystkim zapomnieć.
                                  Myslę, że może masz rację, że to raczej nie jest mozliwe, że kochałam jedynie
                                  wyobrażenie o nim.
                                  Ale on tak bardzo mnie zawiódł, tak bardzo zranił swoją niedojrzałością - że w
                                  pierwszym odruchu tak właśnie pomyślałam.
                                  Pomyslałam - nie mogłam przeciez kochac kogoś kto okazał sie byc taki, musiałam
                                  sie pomylic, możeja jedynie kochałam go takim jakim chciałam żeby był...
                                  A teraz juz sama nie wiem.
                                  Minąłjuz ponad miesiąc odkąd go nie widziałam ( ostatni raz 3 marca).
                                  Jest mi juz łatwiej, wypłakałam wszystkie łzy, czuję spokój.
                                  Ale jednocześnie myslę o nim -może juz nie w każdej sekundzie ale b. często.
                                  Ale czy to miłość jest ?
                                  Nie wiem.
                                  Nawet nie jestem przekonana co zrobiłabym jesli by zadzwonił.
                                  Chciałabym byc w stosunku do niego obojętna, ale jeszcze nie potrafię.
                                  Na razie uczucie miłości miesza się na przemian z nienawiścia i chęcia zemsty.
                                  To bardzo prymitywne uczucia i jest mi z tym źle ale inaczej nie potrafię.
                                  Nie, nie jestem tak szlachetna jak Ty.
                                  Nie chcę żeby był szczęśliwy, pragnę by cierpiał...
                                  I tak bardzo się przez niego zagubiłam.
                                  Więc to chyba jednak miłość jest, bo nawet nie potrafię żałowac tego
                                  wszystkiego co było między nami ( a może chciałabym, bo to wszystko z punktu
                                  widzenia religii było grzechem, z którego powinnam się wyspowiadać - mój
                                  starszy syn ma za miesiąc pierwszą Komunię Św.i był dzis po raz pierwszy u
                                  spowiedzi).
                                  Wiec, nie wiem czy mnie rozumiesz, ale jestem w b. trudnej sytuacji - nie można
                                  prosić o wybaczenie, jeśli nie ma w nas żalu za grzechy.

                                  Ale czy miłość może być grzechem ???

                                  Pozdrawiam Cię b. b. mocno i życzę duzo szczęścia.
                                  O.





                                  • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 08.04.06, 21:59
                                    Możesz pisać do mnie jak chcesz :))) Ja z założenia miałem nie używać więcej niz jednego nicku w wątku, ale co tam ;)

                                    To ja przepraszam, że wracam do tematu!
                                    Pewnie nawet gdybym bardzo chciał, to i tak Cię jednak w pełni nie zrozumiem. Bo jedno, to rozumieć, a drugie, to coś takiego odczuwać.

                                    Pozdrawiam Cię też b. mocno,
                                    i życzę aby Ci się poukładało, abyś się odnalazła jak najszybciej w tym wszystkim!
                                    Darek
                                    • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 08.04.06, 22:32
                                      dziekuję:-)))
                                      też juz tu nie zamierzałam niczego więcej pisać...
                                      ale w głębi duszy, po tym co napisałam, liczyłam na jakąkolwiek odpowiedź od
                                      Ciebie... ( bardzo cenię Twoje zdanie- czytałam Twoje posty na różnych wątkach)
                                      ale rozumiem, że może nie chcesz mnie urazić, tym co myślisz o mnie...
                                      trudno
                                      i nie chciałabym jakiś tam pocieszeń, ale właśnie rozmowy - o wszystkim -
                                      tym o czym pisałam i w czym się zagubiłam - miłości, religii, wybaczeniu... i
                                      innych magicznych rzeczach..
                                      pozdrawiam
                                      O.

                                      • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 09.04.06, 00:18
                                        Olu!
                                        Teraz to mi napisałaś :)))

                                        poprostuola napisała:

                                        > ale rozumiem, że może nie chcesz mnie urazić, tym co myślisz o mnie...
                                        > trudno

                                        To niemożliwe, abym mógł Cie urazić tym, co o Tobie mysle, iz nie myśle nic złego. Wręcz przeciwnie.
                                        Sęk w tym, iż ja odpisując Ci dzis w pierwszym poście myślalem, iz Ty piszesz o swoim męzu, co do którego zakochalas sie w wyobrazeniu o nim :D
                                        Teraz się pukam w głowe;)
                                        Ja Cię w ogole nie potępiam, ani nic w tym stylu. Staram sie zrozumieć Twoją sytuację i wiem, iż ona jest skomplikowana w o wiele wiekszym stopniu niż moja. Ty masz męża, dzieci i jeszcze tą miłość.
                                        Ja mam swój stosunek (rygorystyczny) do zdrady małżeńskiej (tej zasady akurat chyba nigdy nie zmienię), ale ja go stosuję tylko do siebie.

                                        Jeśli chodzi o Ciebie, to myśle iż to, ze zakochałaś sie w kimś, wynika z tego, iż Ci czegoś brakowało, czego nie dawał Ci mąż (tak chyba pisałaś). A kobieta potrzebuje "tego czegoś": męzczyzny, ale nie mężczyzyny, aby był, ale czegoś więcej. Ja sie właśnie tego nauczyłem przez ostatni rok.
                                        Każdy ma swoje słabości i nikt nie jest doskonały. W teorii wszystko może wygladać pięknie, ale rzeczywistość...
                                        Rozumiem ze może Ci byc trudno żałować za to co zrobiłaś, jeśli to było w Twoim odczuciu dobre. Ksiądz by powiedział, iż musisz wzbudzić w sobie żal, ale...
                                        Co myslisz o swoim małżeństwie dalej?
                                        Bo w tej chwili myślisz o "nim", czy tez starasz się zapomnieć, ale myślisz co bedzie dalej, gdyby juz sie nigdy nie odezwał?
                                        Pozdrawiam
                                        D.
                                        • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 09.04.06, 00:31
                                          A tak w ogóle, to ja Cię postrzegam przede wszystkim przez pryzmat tych piosenek, jako kobietę je śpiewającą :)))
                                          • poprostuola Re: spróbuj choć raz... 09.04.06, 09:31
                                            witaj,
                                            dziękuję za te słowa,
                                            co będzie z moim zyciem - jescze nie wiem, próbuje teraz odnaleźć sie w tym
                                            wszystkim, tak na spokojnie, aby nikogo nie ranić ( przynajmniej jak najmniej)
                                            nie podejmuję żadnych decyzji, nie działam pochopnie, nie kieruje sie emocjami

                                            ale juz dość pisania o tym

                                            ja tez bardzo chcę, abyś widział mnie przede wszystkim jako kobietę śpiewającą
                                            i wiesz co- jadę dzis do Wrocławia, do przyjaciółki i mam zamiar spiewać je dla
                                            niej ... wszystkie


                                            trzymaj sie i powodzenia !
                                            O.
                                            • rycerz.krola.artura Re: spróbuj choć raz... 09.04.06, 11:10
                                              poprostuola napisała:

                                              > i wiesz co- jadę dzis do Wrocławia, do przyjaciółki i mam zamiar spiewać je
                                              > dla niej ... wszystkie

                                              :-)


                                              > trzymaj sie i powodzenia !

                                              Dziękuję, wzajemnie!
    • maly.jasio To juz nie te czasy - Nowe Idzie :) 26.05.06, 15:54
      Ida czasy burki :)
      bbb.blogs.sapo.pt/arquivo/Burka%20copy-thumb.jpg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka