azaheca 01.04.06, 23:35 partnera,żeby stracić jego zaufanie? Jaka jest wasza granica tolerancji? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
azaheca Re: Ile razy można oszukać 02.04.06, 14:05 tylko raz? nawet jeśli kochasz tę osobę? twardy jesteś,ale pewnie masz rację,kłamca zawsze będzie tylko kłamcą. Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Ile razy można oszukać 02.04.06, 14:25 Ja zawsze daję - jeśli uznam, że warto - kredyt zaufania. I poprostu oceniam, czy ktoś go nie nadużywa. Jeśli zaczyna działać na moja szkodę, to go cofam po kawałeczku. Jeśli okaże się, że nie był to zbieg okoliczności, czy poprostu "bezmyślność", też tak miewam - czasem mi się trafia, drugiej osoby, to zabieram go aż do całkowitego zużycia. A potem? Potem to jest albo mój wróg (i lepiej z Sokołem nie zadzierać), albo osoba, która, nawet gdyby ją trafił szlag - nie obejdzie mnie wcale. Dlaczego tak jest - chyba dlatego, że jestem Skorpion i życie mnie dość mocno przemieliło. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody771 Re: Ile razy można oszukać IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.06, 05:09 Jak bedziesz sie rozczulala nad swoim przemielonym zyciem i myslala, ze Tobie sie z tego powodu nalezy innych krzywidzic, to nic sie u Ciebie nie poprawi. PS. A wiecie, ze politycy ciagle chca abysmy im zaufali na nowo? Oni oczywiscie zawsze klamia z dobrym wyrazem twazy. Czy ktos z Was chcialby wspolzyc z kims takim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiosenna niedziela Re: Ile razy można oszukać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 14:31 A ile razy już oszukałaś, że o pytasz o to na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 02.04.06, 14:49 problem tkwi w tym,że to ja zostałam oszukana,a poza tym żałuję,że nie jestem skorpionem,mają kolec jadowy,przydatny w życiu ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
maximusss Re: Ile razy można oszukać 02.04.06, 14:59 Ja jestem wrogiem zdrady. Prawdziwa miłosc uzyskujemy poprzez wzajemne zaufanie. "Kocham Cie tz. ze Ci ufam" U mnie partnerka straciła by bardzo duzo. Zależy jeszcze jak ta zdrada(oszustwo)daleko by zaszło i jakie pociaga konse... Odpowiedz Link Zgłoś
waria4 wlele razy, ale do czasu 02.04.06, 17:05 tak bylo w moim przypadku,kochalam bardzo mocno i dlatego przebaczałam. W pewnym momencie cos "pękło" we mnie i to juz byl koniec.Myślę że jestem bardzo naiwna, ale coż taki mam charakter.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że niczego mnie ta lekcja nie zauczyła. Robię ten sam bład poraz kolejny:( Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Dla waria4, od takiego jednego... :)))) 03.04.06, 07:09 waria4 napisała: > tak bylo w moim przypadku,kochalam bardzo mocno i dlatego przebaczałam. > W pewnym momencie cos "pękło" we mnie i to juz byl koniec.Myślę że jestem > bardzo naiwna, ale coż taki mam charakter.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że niczego mnie ta lekcja nie zauczyła. Robię ten sam bład poraz kolejny:( ------------------------------------------------------------------------------ waria4, wcale nie jestes naiwna... Predzej, czy pozniej, ktos kiedys nam zawini i co wtedy robic? Albo co zrobic wtedy, gdy my zawinimi wobec kogos? Juz kiedys piasalem (bardzo dawno temu) na tym forum jakie jest wtedy najlepsze rozwiazanie. (Jak dlugo bedzie istnial swiat, lepszego rozwiazania nikt nie znajdzie, bo go nie ma i nie bedzie. To nie ja "obmyslilem" to rozwiazanie.) Trzeba przebaczyc 77 razy (taka ciekawostka, w jezyku aramejskim, liczba 77 oznacza rowniez "zawsze"/"wiecznosc"). Czyli, krotko mowiac, trzeba przebaczac ZAWSZE. I trzeba szukac i prosic o przebaczenie (jak sie wie, ze sie zawinilo), zeby tam nie wiem co... Nawet wtedy, jezeli wiemy, ze ta druga osoba jest tak mocno przez nas zraniona, ze nie ma najmniejszych u niej szans na przebaczenie... A co zrobi ta druga osoba z naszym przebaczeniem (lub prosba o przebaczenie), to juz jego lub jej sprawa. Kiedy znajdziesz w zyciu kogos, kto jest Ci ZAWSZE gotow przebaczyc (wtedy, kiedy szczerze zalujesz tego, w czym zawinilas i chcesz tego, zeby bylo tak jak przedtem), no to kochaj i szanuj taka osobe, bo jest warta tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek K jak klamstwo IP: 62.121.129.* 03.04.06, 09:46 Niektorzy klamstwo maja we krwi, potrafia klamac patrzac prosto w oczy, na zmiane z milosnymi wyznaniami. Nie interesuje ich zadna bliska osoba ani drugi czlowiek, a jedynie potrzeba zaspokojenia ich biezacych potrzeb. I jesli do zaspokojenia siebie, potrzebuja uzyc innej osoby nie zawahaja sie posunac do oszustwa, przeklamania, przemilczenia, zwodzenia, manipulacji. Na ogol sami nie czuja sie winni, chetnie zrzycaja wine na druga osobe. Mordercy zaufania podrzynaja gardlo zwiazkowi, milosci, radosci zycia, i nieskazonym pietnem falszu przyszlym kontaktom drugiej osoby. Jesli jest sie zakochanym, wybacza sie, wiele razy, usprawiedliwia, tlumaczy, rozgrzesza..., ale gdy ktos bezmyslnie lub z premedytacja odziera nas z ufnosci to czlowiek staje sie sam coraz bardziej twardy i buduje mur, za ktorym moze sie schronic przed bolem kolejnych klamstewek. Mur, ktorego cegly to kolejne nieszczere slowa obliczone na krotki efekt, czy czyny ktore zadaja klam obietnicom, czy zawiedzione nadzieje, czy pokretne ylumaczenia. Kto kocha chce wierzyc pomimo wszystko, ale gdy mur urosnie zbyt wysoki, nie widac juz za nim tej drugiej osoby a tylko cegly klamstw. Wtedy, jesli chce sie jeszcze zyc, nadchodzi pora zeby odwrocic sie i odejsc,... zostajac, umiera sie samotnie w cieniu muru. Ale zycie uczy, najbardziej boli ten pierwszy raz. Na nastepnego klamce nie tracisz az tak duzo czasu bo symptomy rozpoznajesz duzo szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 03.04.06, 12:21 Zgadzam się ze wszystkim co napisał Antek,chociaż Quickly też ma trochę racji,chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek Re: Ile razy można oszukać IP: 62.121.129.* 03.04.06, 12:45 Azaheco. Moja wypowiedz jest z pozycji czlowieka ktorego oszukano, wydaje mi sie, ze Quickly wypowiada sie jako osoba rowniez oszukujaca. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. A ci co oszukuja sami czesto nie wiedza jak wiele traca swoim postepowaniem. Zniszczyc gierkami cos tak cennego jak zaufanie do bliskiej osoby jest latwo, ale odbudowac juz nie. Ale kazdy sam wybiera normy wg ktorych chce zyc. Jesli ta norma jest zabawa w klamstwo bez ograniczen to dla prawdziwego pelnego zwiazku nie ma juz miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 03.04.06, 13:03 Rzeczywiście,Quickly wypowiada się z pozycji tego oszukującego,wyraźnie to widać.Zadam standardowe pytanie w psychologii:jak się z tym czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Dla azaheca, od wielkiego grzesznika i oszusta... 04.04.06, 01:02 azaheca napisała: > Rzeczywiście,Quickly wypowiada się z pozycji tego oszukującego,wyraźnie to > widać.Zadam standardowe pytanie w psychologii:jak się z tym czujesz? ------------------------------------------------------------------------------- azaheca, no nie wyglupiaj sie! Ja nie jestem jak ten Tomaszek, mlodszy “braciszek” Agnieszki i Emilki, a zarazem syn ekonoma, pana Bogumila Niechcica i Barbary (z domu Ostrzanskiej). Oni wszyscy sa z "Nocy i dni" M. Dabrawskiej. Nie wiem, czy wiesz o czym mowie, bo teraz sie czasy zmienily i nikt juz takich “nudnych romansidel” nie czytuje… Ale mniejsza o to. Ciekawa jestes moich grzechow? Malutka, wiesz co? Chyba ksiazki by Ci zabraklo, zeby je wszystkie spisac. Jak sie teraz czuje? Jak na moj wiek, to calkiem niezle… a to telwizje sobie poogladam, na ryby pojade, zwierzeta nakarmie, w ogrodku trawe skosze i jakos leci do przodu. A co u Ciebie slychac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek Re: Ile razy można oszukać IP: 62.121.129.* 04.04.06, 11:01 Retoryczne pytanie. Zaloze sie, ze czuje sie swietnie, bo niby dalczego nie? Osoba oszukujaca czesto jest jak zlodziej , zle sie czuje w momencie przylapania na goracym uczynku, ale z kradziezy nie zrezygnuje i bawi ja to. Gorzej zapewne z tymi osobami ktore sa oszukiwane. Ale zazwyczaj one- to juz historia, gdyz na miejsce tej ktora klamstw nie wytrzymala, wstawia sie nastepna ktora jeszcze wytrzymuje, lub o nich nie wie. Zauwazylas, ze ci co oszukuja w zwiazkach sa bardzo czesto zazrosni o te druga osobe, ktora przeciez sami oszukuja? Oczekuja by ich zdrade lub klamstwa im wybaczono, ale nie sa w stanie sami wybaczyc gdy to ich sie zdradza, wykorzystuje i oszukuje... Taka natura. Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 04.04.06, 12:44 Do Antka Jak widać temat masz przerobiony i przeanalizowany szczegółowo. Masz rację również w kwestii zazdrości,pewnie łgarze przykładają swoją miarkę do partnera i węszą zdradę tam gdzie jej nie ma. Zastanawiam się,dlaczego ci ludzie nie chcą być zwyczajnie szczęśliwi i bezwzględnie burzą swoje związki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek Re: Ile razy można oszukać IP: 62.121.129.* 04.04.06, 13:35 Dlaczego? Mozo dlatego, ze ich nie interesuje to codzienne szczescie o ktorym ty myslisz. Bo trzeba o nie dbac i nieraz ciezko nad nim pracowac, byc za nie odpowiedzialnym, by zachowac wzajemny szacunek w zwiazku. To ciezka praca. I zbyt nudna dla kogos kto zyje tylko po to, zeby z zycia brac, korzystac i uzywac. Jesli ciastko ktore chca miec jest dostepne tylko przez klamstwo, to klamia bez wahania. To nie ten przedzial zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 04.04.06, 01:37 Dzięki Quickly,słodziutki jesteś ;-)) śp.Piotrusia zapomniałeś wymienić,w błotach Krępy dziecię się ostało...:-(( Ciekawe,że akurat z Tomaszkiem-łgarzem sam się kojarzysz,może to podszept podświadomości? A powieść nie jest romansidłem(znasz ją świetnie),ma raczej wydźwięk pozytywistyczny z elementami analizy neurotycznej osobowości Barbary(de domo Ostrzeńska oczywista). Pozdrawiam,Azaheca. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Ile razy można oszukać 04.04.06, 02:34 A ja wracam do tej ksiazki, kiedy jest mi zle... Wiec, leza sobie te nieszczesne ksiazki permanentnie obok mojego lozka czekajac na to, ze kiedys bedzie ze mna lepiej i odstawie je w koncu na polke z reszta ksiazek. No faktycznie... Krepa, zima, Piotrus Niechcic lat 4. Ale on juz nie zyl, jak wedrowalem po Serbinowie, a pozniej po Pamietowie, kiedy do Ciebie azaheca o tym pisalem... A wiesz... ja to chyba zawsze bylem jak ten ten Bogumil. Taki madry, rozsadny i dobry... Do tego dodaj jeszcze jego mase ciala i milosc do ziemi, i bedziesz miala moj obraz. No wypisz, wymaluj jestem jak ten Bogumil... tylko ze ja chyba jestem jeszcze troche lepszy od niego... Pytanie za dwa punkty. Z kim Bogumil mial afere milosna po separacji z Barbara? Zastanow sie... Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Ile razy można oszukać 04.04.06, 02:45 > > > No faktycznie... Krepa, zima, Piotrus Niechcic lat 4. Ale on juz nie zyl, jak > wedrowalem po Serbinowie, a pozniej po Pamietowie, kiedy do Ciebie azaheca o > tym pisalem... > >> > dobry... Do tego dodaj jeszcze jego mase ciala i milosc do ziemi, i bedziesz > miala moj obraz. No wypisz, wymaluj jestem jak ten Bogumil... tylko ze ja chyba > > jestem jeszcze troche lepszy od niego... > > Pytanie za dwa punkty. Z kim Bogumil mial afere milosna po separacji z > Barbara? Zastanow sie... > W pierwsze nie wierzę..;-))Nie ma takich facetów i już. No wiadomo z kim ta nie tyle afera miłosna,ale pragnienie ciepła i bliskości,gospodyni to była,ale jak ona się zwała? zabij,nie pamiętam!Godzina późna już,rozumek troszkę śpi. A teraz moje pytanie,też punktowane i z innej bajki:jak miała na imię mała rozbójniczka-cyganka z "Królowej Śniegu",tu podpowiedź:nie była to Azaheca ;-)) > Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Ile razy można oszukać 04.04.06, 03:21 Mala rozbojniczka pojawia sie w basni "Krolowa sniegu" chyba w czesci XI-stej. W XII daje Gerdzie swojego renifera o imieniu Ba (tego samego, ktorego w czesci poprzedniej straszyla swoim przerazliwym nozem). Andersen nie uzywa, zadnego imienia do okreslenia tej postaci poza "mala rozbojniczka', albo po prostu "rozbojniczka". Profesor Bajkologii Stosowanej docent mgr Quickly -------------------------------------------------------------------------------- Co do "Nocy i dni", Bogumil mial romas z o wiele mlodsza od siebie corka wlasciciela majatku ziemskiego pana Woynarowskiego z Pamietowa (tego samego Pamietowa, w ktorym pozniej umarl po odejsciu ze sluzby u nowego wlasciciela Omurzyckiego, ktory kupil Serbinow od... no wlasnie od kogo azheca - jego nazwisko zaczyna sie na O... i mieszkal w Paryzu). Jest jeszcze watek ze sluzaca w jego dworku... Eh, ale pies na baby byl ten Bogumil! Nie to co ja... ja jestem sobie taki poprzadny, poczciwy i skromny czlowieczek... Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Quickly,poddaję się,nie pamiętam 04.04.06, 23:25 niestety nazwiska o "O"...ale świetnie zagrał tę postać Marek Walczewski w ekranizacji powieści.Kiedyś w porywie porządkowania życia oddałam masę książek do szkolnej biblioteki i teraz nawet nie mam gdzie podejrzeć odpowiedź na zagwostkę :-))Niby dobry to był uczynek,ale czasem żałuję,szczególnie paru ulubionych czytadeł na zły czas w moim życiu,teraz bardzo by się przydały. Zagadka na dzisiaj:jak miała na imię dobra królowa z "Króla Maciusia" Janusza Korczaka? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 01:59 Kiedy wracalem z pracy do domu, to odkrylem, ze popelnilem blad. To nazwisko mialo sie zaczynac na "D...", a nie "O...". Wlascicielem Serbinowa byl Daleniecki. Mozna mi chyba wszystko zarzucic, ale nie to, ze jestem zlosliwy... Ja sie azaheca po prostu pomylilem, za co Cie serdecznie teraz przepraszam. Napisalas cos, co dzisaj rano znow mnie bardzo poruszylo. Kiedy bylem jeszcze malym chlopcem, to strasznie lubilem czytac bajki, basnie i inne opowiadania. Strasznie duzo zawsze czytalem, nawet pani w biblotece dobrze mnie znala. Ta pani biblotekarka nie cierpiala dzieci (bylo duzo dzieci, ktore przychodzily do jej bibloteki i ciagle przestawialy jej ksiazki), ale mnie ona mnie jakos tolerowala. Tak mysle sobie po tylu latach, ze moze ona mnie nawet lubila? Nie wiem i chyba sie juz nigdy nie dowiem. Jak bylem w kraju, to poszedlem do tej bibloteki, zeby jej powiedziec "dzien dobry", ale jej tam nie bylo. Wiele lat temu zachorowala i zmarla... Nikt nie umial mi powiedziec, gdzie zostala pochowana. No i w tej jej biblotece, bylo duzo ksiazek. Wsrod nich byl "Krol Macius". Jak zobaczylem ta ksiazke po raz pierwszy, to sie strasznie ucieszylem, bo pomyslalem sobie, ze bedzie kolejny "koziolek matolek", albo inne basnie o kupie forsy i jakims smoku ludojadzie. Jak bardzo mialem sie zawiesc... To nie jest bajka dla dzieci. A moze wlasnie powinna byc? Sam juz po latach nie wiem. Chyba majac dziesiec, moze nawet mniej lat, po raz pierwszy (i tu nie zlec z krzesla azaheca), wszedlem w swiat doroslych. Wlasnie dzieki Korczakowi, jego opisowi ministra wojny, taktyce wojennej, reformom, zmowom, ukladom i ukladzikom... Przezylem straszny szok. Nie miescilo mi sie to w mojej malej jeszcze glowie. "Alicja w krainie czarow", to tylko zwiewna mgielka, chociaz te dwie ksiazki sa w pewnym sensie troche do siebie podobne. Chyba Cie nudze... Nie wiem jak ma na imie dobra krolowa (matka Maciusia), ale pamietam, ze zawsze wysylala z okazji swiat do sierocincow cukierki, a Krol (ojciec Maciusia) robil to samo po jej przedwczesnej smierci... Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 11:09 Witaj Quickly,nie chodziło mi o matkę Maciusia,ale o królową Campanellę,ona i król Bum-drum mieli zadecydować o losie Maciusia,pamiętasz? Oczywiście,zgadzam się,to nie jest książka tylko dla dzieci,może przede wszystkim dla dorosłych,lektura obowiązkowa dla polityków szczególnie. Mądry facet był z tego Korczaka. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 11:21 To byla, jak ktos ladnie kiedys zauwazyl, postac trojwymiarowa. Szkoda tylko, ze w ostatnich kilku dekadach jakos mniej o niej jakos slychac... No coz, jest teraz na rynku masa innych wzorcow. Krolowa Campanella... Bede teraz o tym zawsze pamietal. Czy Ty mieszkasz w Polsce? Jak tak, to gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 11:38 Tak,w Warszawie,teoretycznie w ładnym miejscu nawet,tzw.prestiżowym,ale w praktyce jest z tym różnie... Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 12:38 azaheca napisała: > Tak,w Warszawie,teoretycznie w ładnym miejscu nawet,tzw.prestiżowym,ale w > praktyce jest z tym różnie... -------------------------------------------------------------------------------- Ja wiem gdzie jest Warszawa. Nawet to niedaleko od Zielonej Gory. Raz bylem tam na OHP (ale naprawde takim OHP ochotniczym - sam sie zglosilem na wakacjach). 16. lat mialem. Spalismy w takiej szkole na Sluzewcu (to taka dzielnica w Warszawie, jakbys nie wiedzila). Fajnie bylo... Nie wiele teraz juz pamietam... ale Rembertow, to pamietam (ale Ty nie pamietasz, bo jeszzce malutka wtedy bylas). Spodnie sztruksowe tam kupilem od takiej jednej pazernej przekupy: "600 zlotych do zaplacenia!" mi warknela i gadac dalej ze mna biedakiem nie chciala. No kupilem je, ale byly marnej jakosci, nawet dlugo w nich nie pochodzilem... No to jak sie nazywa Twoja dzielnica, w ktorej mieszkasz? Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 12:54 Nie ma już bazaru w Rembertowie,znam nawet kogoś kto zbił tam majątek mając tylko budę z ciuchami,teraz to potentat,właścieciel bardzo znanej sieci sklepów odzieżowych.Tak więc drogi Quickly Twoich 6 stów zasiliło ten biznes ;-)) Mieszkam we wsi Ujazdów,tam gdzie królowa Bona włoszczyznę sadziła ;-)) To kolejna zagadka,rozszyfrujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: azaheca, nie pamietam jej imienia... 05.04.06, 12:59 Ja nigdy nie bylem w Ujazdowie. To musi byc jakas niezla dziura, jak ja jeszcze o niej nie slyszalem... Co innego taki Wolomin, albo Pruszkow. A taki Ujazdowek... A prad tam juz podciagneli? Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Quickly,nie zaliczam odpowiedzi... 05.04.06, 13:12 wieś Ujazdów należała do królowej Bony,na jej terenie znajdują się Łazienki Królewskie (to taki park i kilka pałacyków),wieś zamieszkują również ambasadorowie kilku ważnych krajów,oraz liiiiiczne zastępy meneli,złodziei,czyli tzw.margines.Interesujący przekrój społeczny,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Quickly,nie zaliczam odpowiedzi... 05.04.06, 13:30 Lazienki??? Juz wiem! Tam w parku plywaja takie tlusciutkie karpie w sadzawce, a obok sa jakies takie slamsy, czy cos... No ale z drugiej strony przeciez krolowa Bona mieszkala na Wawelu razem z Zygmuntem, no to daleko jej bylo jakos do tego ogrodka... Czy Aleje Ujazdowskie to z tego okresu? Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Quickly,nie zaliczam odpowiedzi... 05.04.06, 13:48 znów pała! Królowa Bona mieszkała w Warszawie po śmierci Zygmunta Starego,Mazowsze było ślubną oprawą królowych polskich.A urządził ją tak synek,Zygmuś,bo darła z nim koty o Barbarę ;-))Wolał miłość od mamusi,ze świecą takich teraz szukać. Aleje Ujazdowskie prowadzą tuż obok Łazienek do kolejnej siedziby królewskiej,czyli Wilanowa.Chyba dość wykładów z historii na dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Czas isc spac... 05.04.06, 14:04 azaheca napisała: > znów pała! > Królowa Bona mieszkała w Warszawie po śmierci Zygmunta Starego,Mazowsze było > ślubną oprawą królowych polskich.A urządził ją tak synek,Zygmuś,bo darła z nim koty o Barbarę ;-))Wolał miłość od mamusi,ze świecą takich teraz szukać. > Aleje Ujazdowskie prowadzą tuż obok Łazienek do kolejnej siedziby > królewskiej,czyli Wilanowa.Chyba dość wykładów z historii na dzisiaj. -------------------------------------------------------------------------------- Tylko, ze ja kocham historie... Ja Ci wierze, ze Bona mieszkala w Warszawie, ale mimo tego i tak to sprawdze. Ale tak sie zastanawiam dlaczego Mazowsze bylo oprawa krolow polskich... tam same piachy i nieuzytki. Az strach pomyslec jakie tam pustynie... Spojrz na taka Australie... no moze nie Australie... Spojrz na taka Ziemie Lubuska... ziemia mlekiem i miodem plynaca, lasy, ryby i grzyby... a jakie jeziora! No wlasnie... (No czas juz na mnie, pozno juz, dobranoc (dla mnie) i spokojnego (u Ciebie) popoludnia.) Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Czas isc spac... 05.04.06, 14:10 Dobrej nocy,Quickly! Może to biedne Mazowsze ze zwyczajnego skąpstwa królowym przypadało? A Bona i tak do Bari dała nogę ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Czas isc spac... 05.04.06, 14:14 Dobranoc azaheca... no tak, szkoda tylko ze mieszkasz na koncu swiata... :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
azaheca Re: Czas isc spac... 06.04.06, 22:46 No wiesz Quickly,jaki koniec świata! Toż to kolebka światłej myśli bolszewickiej,przedmurze chrześcijaństwa,kraina ojca dyrektora i ptactwa wszelkiego. A u Ciebie-co? nic tylko te kangury i kangury...;-)) Odpowiedz Link Zgłoś