Dodaj do ulubionych

Co mam robic??

03.07.06, 14:57
Po ośmiu latach małżeństwa postanowiłem odejść. Mamy 8 letnie dziecko. To
małżeństwo od początku było nieudane, więcej kłótni niż jakiegoś uczucia.
Nasze drogi się zupełnie rozeszły. Żona bez wielkich ambicji, zadowoliła się
wychowywaniem córki. Ja dużo pracowałem, dużo wyjeżdzałem, utrzymywałem
rodzine na przyzwoitym poziomie, ale uczucia i zrozumienia musiałem szukac
gdzie indziej. Poznałem wreszcie kobiete z którą chciałbym być na dłużej.
Postanowiłem odejść od żony. A żona mi oznajmiła, że właśnie jest w ciąży.
Będziemy mieć drugie dziecko. Co mam robić???
Obserwuj wątek
    • 555a Re: Co mam robic?? 03.07.06, 17:48
      to smutne co piszesz. Nie zawracaj jej głowy i nie łam serca.Zostań przy swoich
      dzieciach i ponoś konsekwencje swego postępowania.A tak nawiasem mówiąc to
      ślubowałeś! Ta druga pani zapomni kiedyś o tobie.Ilu osobom chcesz złamać
      życie?!
      • tapatik Re: Co mam robic?? 03.07.06, 18:20
        Ale sama widzisz, że facet już się z żoną nie rozumie. Ma zostać w małżeństwie,
        którego już nie ma? Jeśli prawdą jest to co pisze, że Jego małżeństwo przestało
        istnieć, to dla dobra dzieci powinien się rozstać z żoną.
        Skąd wiesz, że "ta druga" o Nim zapomni?
        Skąd wiesz, że komuś złamał życie?
        Z Jego postu to nie wynika.
        • Gość: veteranka2 Re: Co mam robic?? IP: *.server.ntli.net 03.07.06, 19:08
          Nie ma sensu sie meczyc skoro to nie udany zwiazek juz od dawna, a wiec nie ma
          nadziei, ze np. dziecko was ponownie polaczy. A moze zona zauwazyla co sie
          swieci i specjalnie zaszla? Niektore kobiety, wsyt powiedziec, zatrzymuja
          facetow przy sobie w ten sposob
        • meduza4 Re: Co mam robic?? 04.07.06, 11:22
          tapatik napisał:

          > Ale sama widzisz, że facet już się z żoną nie rozumie. Ma zostać w małżeństwie,
          > którego już nie ma? Jeśli prawdą jest to co pisze, że Jego małżeństwo przestało
          > istnieć, to dla dobra dzieci powinien się rozstać z żoną.


          Tylko (może ja głupia jestem, czy co???) ale jak on się z żoną nie rozumie,
          jak nie ma między nimi uczucia, jak ich nic nie łączy, jeśli to małżeństwo
          (jak sam piszesz) przestało istnieć... to jakim cudem żona zaszła z nim w ciążę???

          Z prawnego punktu widzenia małżeństwo przestaje istnieć, jeśli małżonków przez
          minimum 6 miesięcy nie łączy seks a do tego nie ma między nimi więzi duchowej,
          itd, itp...

          Jak rozumiem: seks być musiał, skoro jest ciąża, zatem pan jest po prostu
          wybredny: nawinęła się inna dama akurat w chwili, gdy zamierzał zostawić żonę
          a tu jeszcze taka niespodzianka się przytrafiła...
    • white.falcon Re: Co mam robic?? 03.07.06, 22:47
      Chyba nikt na forum Ci nie powie, co masz robić, bo taką decyzję musisz podjąć
      sam. Skoro nie rozumiecie się z żoną i wcześniej zdecydowałeś się odejść, to
      nie widzę sensu w pozostawaniu w nieudanym związku tylko dla "dobra dzieci".
      Jakiego dobra? Jakie dobro może wyniknąć z tego, że dwoje ludzi nie rozumie
      się, nie ma wobec siebie żadnych uczuć i poprostu udaje, że wszystko jest w
      porządku. Kolejne dziecko niczego nie zmieni, nie scementuje niczego - to mit i
      legenda. Owszem, jeśli chcesz być uczciwy, to poprostu musisz wybrać albo
      jedno, albo drugie i ponosić konsekwencje swojego wyboru, m.in. dotyczące
      opieki nad dziećmi, łożenia na ich utrzymanie. Trudne chwile czekają Ciebie,
      ale jakiego byś wyboru nie dokonał, życzę powodzenia. Postaraj się, Autorze,
      być uczciwym człowiekiem, choć w Twojej sytuacji będzie to trudne, bo domyślam
      się, co mówi rozum, a co serce. Jeśli nie dokonasz wyboru, pozostawisz sprawę
      samopas, to za kilkadziesiąt lat będziesz jeszcze bardziej Smutnym człowiekiem,
      niz jesteś, bo będziesz się zadręczał myślą: "a może gdybym był bardziej
      zdecydowany...".

      Życze dokonania mądrego wyboru,
      Sokółka
      • brzeczyszczykiewicz81 Re: Co mam robic?? 03.07.06, 23:28
        jakby sie nie ukladalo to by nie mial dziecka w drodze!
        • white.falcon Re: Co mam robic?? 03.07.06, 23:39
          Jakby układało się, to nie nawiązywałby długotrwałego romansu, tylko
          zrobiłby "skok w bok", pogryzłby się troszkę i odpuścił sobie. Nie miałby
          dylematu, tylko ewentualne wyrzuty sumienia - zależy od człowieka.
    • domisku_21 Re: Co mam robic?? 04.07.06, 02:10
      to tak zle nie bylo,jak jeszcze sex uprawialiscie?:P
      • wiarusik Re: Co mam robic?? 04.07.06, 11:12
        Jeśli pomimo tych trudności zdecydujesz zerwać z kochanką,wrócić do żony i
        porozmawiać z nią po ludzku o swoich potrzebach-zaimponujesz mi!Zachowasz się
        jak prawdziwy mężczyzna,głowa rodziny,człowiek i jak kto woli:chrześcijanin.
        -zaznaczam,że nie jestem członkiem moherowej koalicji.
        • asskela jeśli kochanka też jest w ciąży? 05.07.06, 09:13
    • sun.kiss Dzieci sa najwazniejsze. 04.07.06, 12:29
      Poczekaj z odejsciem od zony, az dzieci podrosna. Dorosli maja obowiazki
      najpierw wobec dzieci.
      • tapatik Re: Dzieci sa najwazniejsze. 04.07.06, 15:10
        sun.kiss napisała:

        > Poczekaj z odejsciem od zony, az dzieci podrosna. Dorosli maja obowiazki
        > najpierw wobec dzieci.

        Czy to oznacza, że ma czekac z rozwodem, aż dzieci się usamodzielnią?
        • sun.kiss Re: Dzieci sa najwazniejsze. 04.07.06, 15:45
          Mysle, ze skoro macie juz jedno dziecko, a drugie jest w drodze, to powinniscie
          razem udac sie na terapie rodzinna. Moze sie uda i rodzina ocaleje. Badania
          pokazaly, ze praktycznie WSZYSTKIE dzieci rozwdzionych rodzicow czuja sie
          bardzo pokrzywdzone (chya, ze chodzi o rodzine patologiczna, gdzie ktores z
          rodzicow znecaj sie nad dzecmi) i to wywiera bardzo silny negatywny wplyw na
          ich psychike i zycie. Mowimy o dzieciach do 18 r. zycia. Wiele z nich popadda w
          alkoholizm, narkomanie, depresje, itp. Rodzicielstwo to obowiazek przez ok. 20
          lat. Jesli po odchowaniu dzieci nadal bedziesz czul wole boza do rzowodu,
          wowczas to bedzie OK.
          Wiem, ze to trudna decyzja, ale gdy w gre wchodzi dobro dzieci, wtedy trzeba
          wyzbyc sie swego egoizmu.
          Powodzenia na terapii rodzinnej:)).
          • jmx Re: Dzieci sa najwazniejsze. 04.07.06, 16:55

            Do usamodzielnienia dzieci? no w Polsce to tak do 30 latek ;)

            Negatywny wpływ na dzieci wywiera również wychowywanie się w rodznie bez
            miłości między rodzicami, tzw. "chłodnej emocjonalnie".
      • asskela nie widzisz że dzieckiem i tak za dużo się nie zaj 05.07.06, 09:15
        mował? ..dużo pracował, wyjeżdżał.. później jeszcze szukał zrozumienia swoich
        problemów - to chyba raczej też poza domem
    • kamea5 Re: Co mam robic?? 04.07.06, 12:40
      nie mozesz jej teraz zostawic,troche pozno na refleksje:(
      pomysl o 8 leniej corce,dla ktorej odejscie w takiej sytuacji moze byc szokiem...
      za błedy trzeba płacic,decyzje o odejsciu nalezało podjac wczesniej,tym barzdiej
      ze zwiazek nie nlezy do udanych:)
      nikt nie jest tu wyrocznia,zrobisz jak zechcesz...a tak na marginesie wspołczuje
      Ci,takich wyborow,znowu zabrakło odwagi:)
      trzymaj sie:)
    • jmx Re: Co mam robic?? 04.07.06, 16:46

      O Boże...

      Ciąża żony to kiepski moment na odchodzenie z domu... a jednocześnie im dłużej
      będziesz trwał w takiej fikcji tym będzie trudniej - i Tobie, i Twojej żonie.
      Może terapia rodzinna to niegłupi pomysł, pomoże Ci uprządkować swoje uczucia a
      jej oswoić się z Twoją decyzją o odejściu (jeśli nadal będziesz miał taką
      wolę).

      Nie zazdroszczę sytuacji, bo łatwa nie jest. Cokolwiek się stanie ktoś będzie
      cierpiał. A konsekwencje każdej, nawet nie podjętej decyzji, ponosi się do
      końca życia...
    • smutny986 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 09:01
      Wg większości z Was powinienem zostać z żoną i być przez następne 20 lat z
      kobietą której nie kocham a kochać, tak jak do tej pory, poza małżeństwem. Z
      żoną już mnie nic nie łączy oprócz tych codziennych spraw. Domyśla się, że kogoś
      mam ale nie wie, że chcę odejść. Dzieci są dla mnie bardzo ważne, trwać w tym
      małżeństwie dla nich a za 20 lat się rozwieźć?
      • meduza4 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 12:43
        Człowieku, nikt Ci tu nie mówi co masz robić, rób sobie co chcesz, Twój problem.
        Tylko co Ty nam tu ściemniasz, że Cię z żoną nic nie łączy oprócz tych
        codziennych spraw? To nie masz oporów przed... za przeproszeniem... włażeniem na
        babę, z którą Cię nic już nie łączy? (pytam tylko z ciekawości)

        Włazisz na żonę, złazisz z niej, lecisz do kochanki, którą rzekomo kochasz,
        włazisz na kochankę, złazisz z niej, lecisz do żony, włazisz na żonę której
        nie kochasz, itd, itp.... Tak to wygląda lub, ewentualnie miałoby wyglądać?

        To jaka jest według Ciebie różnica między kobietą, którą kochasz, a której nie
        kochasz, skoro "niekochanie" nie przeszkadza Ci w seksie? I skoro kochasz inną
        to jaka jest Twoja uczciwość wobec tej ukochanej, że Ciągle sypiasz z żoną?

        Żona to nie przedmiot, z którego możesz zleźć po zaspokojeniu swojej potrzeby,
        obetrzeć członka ręcznikiem i powiedzieć: wiesz co, już od dawna Cię nie kocham,
        kocham inną i do niej odchodzę.

        Wybacz prymitywny język, jakim się posłużyłam, ale Twój sposób rozumowania i
        postępowania tylko na to zasługuje :-(
        • bellima Re: Co mam robic?? 05.07.06, 12:51
          oj Medi, jak Ty już coś "zobrazujesz" ..;))))

          zrozum chlopa, to wlazenie i zlazenie
          tak go umeczylo, ze juz myslec co dalej nie ma sily,
          w ogole nie ma sily myslec
          - to wyraznie widac ;))

          a z ciekawosci zapytam autora
          -czy kochanka jest swiadoma trwania jego lozkowej zazylosci z zona
          czy moze wie tylko ze "z zona go nic nie laczy"? ;)
          • meduza4 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 13:09
            Hihihi :-)))

            No to musi tak włazić i złazić jak buhaj na krowy rozpłodowe?

            A swoją drogą też się zastanawiam, czy powiedział kochance, że wciąż sypia z
            żoną. Bo on to chyba pod te "codzienne sprawy" podciąga: kochanka myśli, że
            chodzi o codzienne "potykanie się" o siebie w kuchni, planowanie wydatków,
            rozmowy o kłopotach wychowawczych z dziećmi... a bidulka nie wie, że normalnie,
            jak Bóg kazał, codziennie łóżko pod nimi skrzypi, że aż miło :-)
            • bellima Re: Co mam robic?? 05.07.06, 13:23
              wlasciwie nie wiemy-
              czy kochanka wie o istnieniu zony,
              a zona o tym, ze w malzenstwie im sie nie uklada,
              i ze maz wcale tego dziecka (ktore radosnie razem plodzili) nie chcial
              bo wlasnie zaraz po mial zamiar pakowac walizki.

              autor jakis taki milczacy w tym temacie,
              jakby o takich sprawach zwykl rozmawiac
              po fakcie.
              • meduza4 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 13:57
                Autor w takim razie powinien poinformować obie panie o tychże zaistniałych
                faktach, to znaczy żonę o kochance i swoich planach, kochankę o dziecku i o tym
                na czym tak dokładnie polegało to nieukładanie się w małżeństwie.

                Jeżeli bodaj jedna z tych pań jest ambitna to wytrzaska go po mordzie i
                natychmiast odejdzie i problem sam się rozwiąże :-)

                Oczywiście, ze względu na dzieci, trudniej będzie odejść żonie, więc można ją
                usprawiedliwiać. Ale jeśli kochanka po tym numerze z ciążą żony nie zerwi z nim
                natychmiast to jest zbyt mało ambitna jak dla niego i cała historia się powtórzy
                za kilka lat.
        • justiz Re: Co mam robic?? 05.07.06, 13:24
          Łoj meduzka! Ale przygromiłaś...

          meduza4 napisała:

          > To jaka jest według Ciebie różnica między kobietą, którą kochasz, a której nie
          > kochasz, skoro "niekochanie" nie przeszkadza Ci w seksie?

          > Żona to nie przedmiot, z którego możesz zleźć po zaspokojeniu swojej potrzeby,
          > obetrzeć członka ręcznikiem

          No właśnie meduza4 to jest ta różnica między żoną, a kochanką. Po seksie z żoną
          obciera ręcznikiem, a po seksie z kochanką nie musi, bo ta druga zapewnia inne
          doznania... ;-]]]

          I jaki z tego wniosek, moje drogie panie?
          Aby swoim mężom zapewniać "moc wrażeń", całą "paletę barw" - zwłaszcza w łóżku!
          Wtedy taka żona nie będzie posądzona o: brak ambicji, brak zainteresowań innych
          poza tymi domowymi, braki w edukacji, nerwowość i ogólne malkontenctwo. ;-))
          • meduza4 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 13:52
            Justiz, ja nie wiem, czy ta jego żona jest taka całkiem do bani, jak on twierdzi.
            No bo powiedz mi, ilu facetów docenia własną żonę? Skoro on z nią ciągle sypia,
            czego jawnym dowodem jest ciąża, to w łóżku ta "nieambitna" żona zła chyba nie
            jest. Zapewne jest także atrakcyjną kobietą, no bo co, właziłby na jakiegoś
            kaszalota? Nie właziłby, skoro rzekomo "nic ich nie łączy". No więc musi być co
            najmniej atrakcyjna i dobra w łóżku.


            Problem jest w czym innym. Czy ten pan dorósł do roli męża i ojca? Bo może miał
            taką koncepcję rodziny, że będzie spijał samą śmietankę a tu przyszła proza
            życia: gary, pieluchy, przedszkole, szkoła. I książę rozczarowany, musi szukać
            doznań i głębszych uczuć poza małżeństwem.

            Kochanka wydaje się atrakcyjniejsza, bo u niej zmywać garów, ani przewijać
            pieluch nie musi. Ale pomieszkałby z tą wspaniałą, lepszą od żony kobietą,
            posypałyby się dzieci z tego nowego związku... i być może znowu dopadłaby go
            proza życia, czyli gary, pieluchy i rzekomy "brak ambicji" żony.
            I znowu zamieniłby żonę na lepszy model.

            Dlatego myślę, że problem nie tkwi w żonie. Problem tkwi w tym, że Autor ma
            jakąś swoją wyimaginowaną wizję życia "ambitnego", którą szara codzienność
            "zakłóca". Pytanie tylko, po co się żenił, jak taki ambitny i dalekowzroczny?
            Wielu rzeczy nie da się ze sobą pogodzić i tyle.
            • justiz Re: Co mam robic?? 05.07.06, 15:52
              Oj! Meduza - trochę tolerancji, proszę!

              Czy Ty zdajesz sobie sprawę ile taki oto "mąż" ma na głowie?
              1. praca - utrzymywanie rodziny, żona nie pracuje, bo wychowuje dziecko i
              zajmuje się domem - pewnie sama tego chciała, tak jak teraz "wzięła i zrobiła
              sobie" drugą ciążę, a chłopaczyna musi tyrać... :-))))
              2. udawanie zainteresowanego tym co dotyczy życia rodzinnego, a przecież dała
              by mu taka baba/żona trochę spokoju, piwo by wypił, wychrapałby się, a ta
              pewnie zrzędzi... ;-)))
              3. seks - no ileż można z tą samą żoną, przecież to no... wręcz nieestetyczne,
              ile taki mąż się musi natrudzić, eby to przecierpieć ;-)))
              4. pogodzenie różnic intelektualnych między sobą a tą nieszczęsną żoną, no bo
              to chyba jest oczywiste, że jego zajęcia są bardziej rozwijające i ciekawsze
              niż te, które wykonuje ten kocmołuch - jego żona... ;-)))
              5. i najważniejsze < kochanka > ile on się musi nakombinować, żeby z nią
              pokombinować, a jakie to niezwykle ciekawe, przyjemne, ile daje satysfakcji...

              No! I teraz już wszystko rozumiesz? Mężczyźni, a przynajmniej ich większość
              sądzi, że to jest ich życiowe posłannictwo... Na rozsądek i poszanowanie
              drugiej połówki, którą kiedyś sami wybrali czasu im brakuje... hehehe
              • meduza4 Re: Co mam robic?? 05.07.06, 15:55
                Lalka gumowa jeno może problem ten rozwiązać ;-PPP

                Na innym wątku już zajęłam się produkcją i rozprowadzaniem udanego modelu
                Murzynki ;-)
                • meduza4 jakby co... 05.07.06, 15:58
                  to tu jest opis działania ;-PPP

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=44597545&a=44726980
      • jmx Re: Co mam robic?? 05.07.06, 15:10
        smutny986 napisała:

        > Wg większości z Was powinienem zostać z żoną i być przez następne 20 lat z
        > kobietą której nie kocham a kochać, tak jak do tej pory, poza małżeństwem. Z
        > żoną już mnie nic nie łączy oprócz tych codziennych spraw. Domyśla się, że
        kogo
        > ś
        > mam ale nie wie, że chcę odejść. Dzieci są dla mnie bardzo ważne, trwać w tym
        > małżeństwie dla nich a za 20 lat się rozwieźć?

        Przecież nikt za Ciebie nie będzie podejmował decyzji dot. Twojego życia. I nie
        tylko Twojego. Brak decyzji też jest decyzją, i co widac na Twoim przykładzie -
        czasem bardzo dotkliwą...

        Napisałeś, ze żona się domyśla, ze kogoś masz ale nie wie, że chcesz odejść -
        czyli że scenariusz veteranki2 wydaje się prawdopodobny. Nie pozostaje Ci nic
        innego jak porozmawiać z żoną o tym wszystkim. Ciąża to nie jest
        najszczęślwiszy moment na tego typu rozmowy ale... ale skoro napisałeś, ze żona
        się domyśla, to moim zdaniem, także ze względu na jej stan, należy podjąć ten
        trud. Moim zdaniem lepiej mieć jasność sytuacji niż żyć w niepewności...

        Czy Twoja hm, dziewczyna wie, że będziesz miał drugie dziecko? bo może zdarzyć
        się też tak, że po takiej wiadomosci nie będzie chciała z Tobą być. I co wtedy?



        ps. czy ten wątek to kolejna podpucha?
      • sun.kiss Trwaj w rodzinie az odchowasz dzieci 05.07.06, 15:57
    • asskela rzeczywiście bardzo się wam nie ukladało skoro 05.07.06, 09:12
      będziesz miał drugie dziecko... faceci są tacy nie konsekwentni
      ale jeśli rzeczywiscie chcesz odejść to zrób to, dzieci,wbrew pozorom,nie są
      szczęśliwe w udawanych związkach, ZABIERAJ DZIECKO i jazda do nowej pani i oby
      wiodło ci się lepiej,powodze
      • Gość: veteranka2 Re: rzeczywiście bardzo się wam nie ukladało skor IP: *.l2.c5.dsl.pol.co.uk 05.07.06, 13:24
        nie rozumiem czemu ludzie sie tak dziwia ze moze byc sex bez milosci - normalka
        chyba? Jest wiele ludzi ktorzy ida ze soba do lozka choc nic wiecej ich nie
        laczy. Oni sa malzenstwem, kilka lat razem spedzili, mieszkaja w jednym domu,
        spia w jednym lozku, to i czasem czuja pozadanie i sie kochaja. I stad ta ciaza
        mimo, ze miedzy przyszlymi rodzicami sie nie uklada...to nie jest takie czarno
        biale wszystko. Kiedys tez bym sie zdziwila ale juz lepiej znam swiat.
        • bellima Re: rzeczywiście bardzo się wam nie ukladało skor 05.07.06, 13:30
          taaa.. mam takiego sasiada,
          ma 2 dzieci z zona z ktora nie jest,
          do tego jeszcze dwojke dzieciakow z dwoma innymi kobietami,
          aktualnie chce sobie ulozyc zycie
          i szuka odpowiedniej kobiety ;)

          dodam, ze facet nie ma jeszcze 30 lat,
          i ostatnio byl bezrobotny ;))

          zycie nie jest czarno biale,
          kochajmy sie
          i rozmnazajmy do woli
          powiedzial Pan. ;)
          • meduza4 Re: rzeczywiście bardzo się wam nie ukladało skor 05.07.06, 14:00
            To ja już rozumiem, czemu pewien pan, rozwiedziony, z czwórką dzieci na które
            musi łożyć alimenty, bez stałej pracy, mieszkający kątem u kogoś tam, zdziwił
            się niezmiernie, że nie doceniłam go jako atrakcyjnej partii: w końcu życie nie
            jest takie czarno-białe i biję się teraz publicznie w piersi, że ani znać nie
            chciałam starego, wysłużonego byka, z którym byłyby same problemy.

            Trza było kochać za to, że jest i brać do wyra, jak się trafia amant ;-PPP
          • asskela samo zycie... 06.07.06, 08:31
            • bellima Re: samo zycie... 06.07.06, 15:34
              bez przesady
    • Gość: ona Re: Co mam robic?? IP: *.chello.pl 06.07.06, 21:05
      idz za głosem serca...kiedyś ..lata temu postapiłam zle zatrzymując męża 2
      dzieckiem ,zło jakie stworzyłam teraz procentuje...
      idz i nie patrz bo znienawidzisz siebie ,zgorzkniejesz i to samo będzie z Twoja
      zona.lepiej jest wczesniej sie rozstac anizeli tkwić i rozlewac gorycz na cały
      swiat a co idzie za soba dzieci bedą chowane w domu pełnym smutku i"ciszy"
      • 555a Re: Co mam robic?? 06.07.06, 22:27
        Coś autor bardzo rzadko się wypowiada, być może nie smakują mu nasze
        wypowiedzi.Jednego jestem pewna,jakkolwiek postąpi i z którąkolwiek kobietą
        zostanie to i tak nie będzie szczęśliwy!Przy jednej będzie myślał o drugiej i
        porównywał,porównywał......
        A RODZINA to przecież cokół naszego życia.Już przecież coś osiągnęliście razem,
        pomyśl ile było dobrych chwil w waszym życiu, pamiętasz?
        Myślę, że to co teraz przeżywasz to zwykłe zauroczenie i nie masz pewności jak
        ułoży wam się życie z nowo poznaną osobą i dlatego się wahasz. Kryzys dopada
        każde małżeństwo i nie jest sztuką w trudnych chwilach odwrócić się i odejść
        ale pokonać trudności i stawić im czoło! Daj sobie w twarz i postąp uczciwie
        wobec samego siebie.
        • quickly Co masz robic!?? 07.07.06, 01:36
          Jak to co masz robic!?
          Wyjechac!
          Wyjechac gdzies bardzo daleko... najlepiej gdzies na koniec swiata!
          Na przyklad, na jakas mazurska wioske, albo nawet do Warszawy...
    • wietlina Re: Co mam robic?? 07.07.06, 10:49
      Jaki przykład dasz swoim życiem dzieciom? Zimno w domu, brak uczuć między
      rodzicami, kłótnie, twój brak szacunku do żony, kochanki na boku. Myślisz, ze
      dzieci są ślepe? że tego nie widzi córka i nie będzie widzieć to następne
      dzieciątko? Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo krzywdzicie te dzieci brakiem
      miłości w rodzinie?? Że bardzo prawdopodobnie będą emocjonalnie skrzywdzone i
      skrzywione? Że pokazujac im taki model rodziny tresujesz je do popełniania złych
      życowych wyborów w przyszłości?
      Tkwienie w małżeństwie "dla dobra dzieci" jest kłamstwem. Tkwisz lub tkwicie w
      nim dla swojej wygody. Jeśli w małżeństwie jest naprawdę źle, to się rozchodzi.
      Przez 8 lat małżeństwo było złe i nie odszedłeś, a teraz zauroczyła cię nowa
      pani która zapewne chce byc twoja kobietą a nie kochanką i miec rodzinę...ale
      najchętniej byś nie rezygnował z tej dotychczasowej wiec sypiales równocześnie z
      obiema póki na to pozwalały? Co twoja kochanka powiedziała na ciąże żony?

      Masz do wyboru:
      albo bierzesz odpowiedzialnosc za swoja rodzine i odbudowywujecie z żona
      związek, chocby na rodzinnej terapii, a ty rezygnujesz z kochanek i podwójnego
      zycia,
      albo wynoś się z życia żony, powiedz jej prawdę, zabezpiecz jako matke twoich
      dzieci i odejdz, przynajmniej bedzie miala jeszcze w zyciu szansę na poznanie
      kogoś kto ją będzie KOCHAŁ!
      • Gość: malgosia724 Re: Co mam robic?? IP: 195.190.150.* 07.07.06, 11:39
        przestać kłamać, mataczyć i niszczyć
        czemu dopiero po 8 latach???
        przecież Twoja żona też ma jakieś uczucia!!!
        Jakim prawem zabrałeś jej tyle lat, skoro od samego początku wiedziałeś, że to
        Ci nie pasuje!!!
        • wietlina Re: Co mam robic?? 10.07.06, 15:31
          Gość portalu: malgosia724 napisał(a):

          > przestać kłamać, mataczyć i niszczyć
          > czemu dopiero po 8 latach???
          > przecież Twoja żona też ma jakieś uczucia!!!
          > Jakim prawem zabrałeś jej tyle lat, skoro od samego początku wiedziałeś, że to
          > Ci nie pasuje!!!

          Prawem kaduka egoisty. Bo było mu wygodnie wracać z wyjazdów od kochanek do
          łóżka i kuchni czekającej żonki z zaopiekowanym dzieckiem. Teraz uznał, że
          wygodniej będzie u tej drugiej więc chciałby lekko sobie zmienić dom do którego
          wraca na noc. Tylko nie wpadł na to, że wypadałoby żonę do tego przygotować a
          nie sypiać z nią do ostatniego dnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka