white.falcon
09.07.06, 22:48
Sokółka ma nielada problem do zgryzienia. Nie śmiejcie się, wredne i
humorzaste Sokółki też mają problemy, ale raczej natury moralnej. Mianowicie -
rok temu miałam poważnego absztyfikanta do mojej reki (raczej łapy, bo tu
jestem Sokółką) i uznałam, że nie pasuje do mnie, nie chcę go, choć jest ze
wszech miar pozytywną osobą. Nie zgadzamy się ze sobą, mamy inne poglądy na
życie, on nie kocha tak jak ja teatru, książek, muzyki. Poprostu z mojej
strony to była jedna wielka pomyłka. Uświadomiłam mu to wcześniej i wydawało
mi się, że rozumiemy się. Chciałam, by było normalnie. A teraz nagle mu się
ubzdurało przyjechać do mnie z Anglii z pierścionkiem. Co mam zrobić? Mam
zwiać z domu? Ja człowieka nie chcę i nie chciałabym mu zrobić krzywdę. Ani
sobie. Mówienie, że go nie chcę nie pomaga. Dajcie jakąś radę, pomysł. Za
sensowne rady będę wdzięczna. Za bezsensowne opie.. jak ruską kobyłę, bo
to, o co pytam, nie jest do żartu.