Dodaj do ulubionych

subiektywne spojrzenie na przeszłość

25.09.06, 11:32
Subiektywne spojrzenie na przeszłość

To był maj, trzy lata temu.
Teraz patrząc z perspektywy czasu, ten dzień mógł odmienić zupełnie moje
życie i osiągnowszy wiek chrystusowy zaczynam się nad tym wszystkim
zastanawiać
A więc jak pisałem to był zwykły majowy dzień. Jako co dzień w pracy zacząłem
od kawy.
Uporawszy się z najpilniejszymi sprawami zajrzałem na net.
Zajrzałem na czat onetu, pokój internacjonal.
Zawsze lubiłem tam zaglądać, czytać o życiu, zwykłych sprawach w innych
krajach.
Czasem tak odległych, że tylko z relacji mogłem poznać specyfikę życia tam za
oceanem
Tam pośród tematów typu : uważaj leżąc na plaży na Bahamach na spadające
orzechy kokosowe z drzew, czy sex z Tajką – plusy i minusy jej krzyk na
necie wyrwał mnie z tej papki tematów.
Napisała : „ pomocy, czy ktoś może ze mną porozmawiać ?”
Odezwałem się na priv
Miała 24 lata, 2 letnią córkę i właśnie się dowiedziała , że ją mąż zdradził
Mieszkała w nowym mieście bez rodziny i przyjaciół – internet był jej
ostatnią deską ratunku
I trafiła na mnie
Była w fatalnym stanie psychicznym, bałem się nawet czy nie jest na tej
granicy kiedy zastanawia się nad sensem życia. Pojawiały się u niej początki
anoreksji
Wysłuchiwałem jej żalów, obaw, opowieści jak po każdym posiłku zmusza się do
wymiotowania.
Starałem się jak mogłem pocieszyć ją.
Opowiadałem jej , że zdrada mężczyzny może być tylko zdradą fizyczną, że mąż
może wciąż ją kochać.
Tak wtedy miałem rację
Zdrada mężczyzny dużo rzadziej kończy się rozwodem niż zdrada kobiety
Mężczyźni rozgraniczają cielesność od duchowości ,jak dzień i noc – jasne są
granice.
A granice zmierzchu i świtania są bardzo krótkie
Zdrada kobiety jest dużo gorsza, bo pierw dokonuje się ona w głowie, duszy, a
dopiero potem dotyczy cielesnośći. A okresy zmierzchu i świtania plączą się
nawzajem – prawie zawsze pozostając w tej fazie szarości bez określenia
jasnych granic.
Jakże inne były wtedy i jej oczekiwania i nadzieje oraz moje.
Ona wtedy na granicy załamania psychicznego i bliska zakończenia małżeństwa
Ja szcześliwy w małżeństwie, dziecko 2 letnie
Obecnie zaś
Ona ma poukładane życie z mężem
Ja jestem sam, smutek i pustka trawi mnie od środka - rozwód
Zostałem oszukany i zdradzony przez żonę chyba w najohydniejszy sposób
Jak to jest , że kobiety potrafią się sycić resztkami nadziei i cierpieniem
mężczyzny i odczuwać z tego dziwną przyjemność – jak wampir wysysający krew
ofiary.
Czasami czułem się jakby wyssała mi całą duszę
Nie pokazywałem tego, jestem silny
Miałem w oczach lód – w sercu zaś wulkan bólu
Mój rozwód nie miał nic wspólnego z poznaniem tej kobiety w internecie, ani z
innym moim postępowaniem
Wina leży po stronie mojej żony, choć pewnie nie w całośći
Nigdy tak nie jest , że jedna strona jest tylko winna
Ja coś przegapiłem coś istotnego, coś najważniejszego w życiu

Zupełnie odbiegłem od mojej głównej opowieści :)
Więc szybko do niej wracam
Zacząłęm rozmawiać z tą dziewczyną – dla ułatwienia nazwijmy ją Olą
Powoli zaczęliśmy poruszać coraz więcej tematów. To już nie było samo
pocieszanie, ale szczera rozmowa
Zaczęliśmy oboje czerpać przyjemność z tych rozmów.
Czasami w pracy tak skupiałem się na rozmowie z Olą , że jakby ktoś przebrał
się za św. Mikołaja, wsiadł na osła i trąbiąc przegalopował przed moim
biurkiem to chyba bym nawet uwagi nie zwrócił.
Wymieniliśmy się zdjęciami. Ola okazała się piękną, szczupłą szatynką . Ja
chyba też jej się spodobałem
Ja cały czas trzymałem się formy przyjaźni . Zawsze zachowywałem się uczciwie
w stosunku do żony i nie zamierzałem tego zmieniać. Mój problem chyba jest
taki, że zawsze postępowałem w stosunku do innych ludzi tak jakbym chciał,
żeby w stosunku do mnie postępowano. A zasada wzajemności rzadko jest regułą
Ola jak mi się po długim czasie przyznała zauroczyła się.







Obserwuj wątek
    • monnia3 Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 11:44
      I cóż ty poczniesz z tym fantem drogi andre dalej?
      • andrexx Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 11:51
        to wszystko przeszłość
        to było 3 lata temu, może potem opiszę pierwsze spotkanie i wszystko co potem
        sie zdarzyło
        a na dziś jestem sam i co najgorsze chyba zaczynam się przyzwyczajac do tego
        • monnia3 Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 11:55
          Hhmmm skoro napisałes subiektywnia to myslałam ze to aktualne
          zauroczenie...napisz koniecznie co było dalej..intrygujące bardzo:)))
        • monisiam Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 11:57
          nie Ty jeden jesteś sam... ale czy można sie do tego przyzwyczaić ? mi to jakoś
          nie wychodzi
    • khinga Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 11:57
      Podziwiam Ją za otwartość, że potrafiła Tobie to wyznać:)
      Pomimo,że wiedziała,iż to tylko przyjaźń. Jednak serce nie sługa...
      • andrexx Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 12:10
        jeśli chcecie napisze jutro dalej
        a na przyjażni się nie skończyło
        jak moje małżeństwo sie zawaliło
        • monisiam Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 12:16
          koniecznie napisz co było dalej....
          i chciałabym żebyś mnie zaskoczył... że to jednak skończyło się happy endem...
        • khinga Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 12:34
          andrexx napisał:

          > jeśli chcecie napisze jutro dalej
          > a na przyjażni się nie skończyło
          > jak moje małżeństwo sie zawaliło


          A jednak...zawsze powtarzam, że przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną nie
          istnieje. Chcieliście tego obydwoje. Chyba skutki były jednoznaczne.
          • andrexx Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 12:47
            masz rację nie ma bezinteresownej przyjaźni miedzy kobietą a mężczyzną
            ale podkreślam nigdy nie przekroczyłem zasad przyjaźni póki trwało moje
            małżeństwo - wiem jestem staromodny, ale taki jestem
            I to była tylko przyjażń z mojej strony do rozpadu małżeństwa
            Bardzo kochałem żonę i robiłem wszystko by ratowac małżeństwo
            Ale niestety żeby się udało obie strony muszą chcieć
            Mam 33 lata i w moim dorosłym życiu byłem zakochany zaledwie dwa razy
            Rzadko sie zakochouję, ale jeśli to robię to całym sobą, całkowicie sie
            zatracam w miłości, a potem spada sie z wysokiego pułapu
            • monnia3 Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 25.09.06, 12:49
              Koniecznie opisz cd...i nie jesteś staromodny tylko masz zasady których wielu
              brakuje:(
              • Gość: zakochany@100% Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 13:27
                Też koniecznie chciałbym wiedzieć jak potoczyły się Twoje opisywane dalsze losy!
                Moim zdaniem andrexx nie jesteś staromodny /bo cóż to dzisiaj może znaczyć/,
                tylko po prostu masz osobowość i chwała Ci za to.

                "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy, a
                my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna?"
                • andrexx subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:19
                  2
                  Moja znajomość z Olą rozwijała się
                  Mailowaliśmy już miesiącami , chyba pomogłem jej psychicznie stanąć na nogach,
                  powoli wychodziła z anoreksji. Udała się za moją namową na wizyty u psychologa
                  Postanowiła sprawę z meżem zostawiać swojemu losowi.
                  Zauważałem, że zaczęła coraz bardziej skupiać się na mnie, temat jej męża coraz
                  rzadziej poruszała
                  Dowiedziaęłm się nawet, że w tajemnicy przede mną zaczepiła na gg moją żonę i
                  zaczęłą z nią rozmawiać
                  Zrobiła to w ten sposób, że powiedziała mojej żonie że przez przypadek wybrała
                  nasze gg i ma ochotę pogadać
                  Delikatnie wypytywała się czy żona jest szcześliwa ze mną, czy jestem dobry w
                  łóżku
                  Akurat w tej dziedzinie mogę się pochwalić, ale byłem zły na Olę – tak nie
                  można.
                  Naruszyła pewną granicę, której nie powinna naruszać
                  Jasno jej powiedziałem, że kocham żonę
                  Mimo to napisała mi, że chyba się zakochała
                  Zdziwiłem się, bo przecież nigdy się nie spotkaliśmy, co prawda razem w necie
                  godzinami gadaliśmy, ale czy to wystarczy aby się zakochać ?
                  Rozumiem , że słowa czasem potrafią dać nadzieję, ale miłość?
                  Byłem nieco oszołomiony, rozluźniłem nieco tą znajomość, ale nie potrafiłem jej
                  zupełnie zerwać
                  Wiem odezwał się we mnie egoista, trudno zerwać kontakt z piękną zauroczoną
                  kobietą
                  Jej uczucie karmiło moje ego 
                  Ale powoli odsuwałem się, mimo, że powiedziała mi że moglibyśmy spróbowac żyć
                  razem
                  I zauważyłem, że im dalej była ode mnie tym jej relacje relacje z mezem się
                  poprawiały
                  Myślałem „to dobrze” – tak powinno być, o to jej chodziło
                  To jest jej szansa i jej meżą, a co najważniejsze szansa dla jej córki


                  I nagle mój świat zawalił się
                  Przez przypadek dowiedziałem się , że moja żona ma kochanka
                  Boże jak to bolało, nie wiedziałem że można aż tak cierpieć
                  Zamknąłem się w sobie, nie spałem , nie jadłem.
                  W ciągu miesiąca schudłem chyba z 10 kg
                  Zerwałem wszelkie kontakty tak jak w necie tak i w rzeczywistości
                  Wiem, że to banalne, ale czułem, że mi serce pękło
                  Rozmawiałem duzo z żoną – tłumaczyła, że w niej coś wygasło, ale jest szansa,
                  że się odrodzi
                  Uczepiłem się tej nadziei jak głupi.
                  Byłem dobrym mężem, ale postanowięłm być jeszcze lepszym
                  Sprzątanie, prasowanie, zmywanie, opiekę nad dzieckiem wziąłęm na siebie
                  całkowicie
                  Kanapki do pracy dla żony, kwiatki co kilka dni, uroczyste kolacje przy
                  świecach, drogie prezenty
                  Miesiace mijały i nic, bez zmian – żona mimo moich wszystkich zabiegów odsuneła
                  się ode mnie, mimo deklaracji, że chce ratowac małżeństwo
                  Postanowiłem zabrać ją do poradni rodzinnej do psychologa
                  Zrobiłęm to podstępem, powiedziałem jej , czy by nie chciała jechać na zakupy
                  Oczywiście chciała –jakzę by inaczej
                  I jak dojeżdzaliśmy powiedziałęm , jej , że jedziemy do poradni rodzinnej
                  Znieruchomiała, nagle zaczęłą krzyczeć
                  Zatrzymałem się na światłach, otworzyła drzwi i chciałą uciekać – była zapięta
                  pasami i nie zdążyła
                  Patrząc teraz z perspektywy czasu, powinienem ją puścić z tego samochodu, na 4
                  pasmowej ulicy może by ją ktoś rozjechał, znacie ten stan? Człowiek kocha ,
                  jest zły, wściekły, życzy śmierci, ale kocha
                  Wtedy zrozumiałem, że w afekcie można życzyć komuś śmierci i przestały to być
                  puste słowa dla mnie
                  Mój kolega jechał kiedyś ze swoją żoną samochodem, kiedy mu oświadczyła , że
                  opuszcza go
                  To co on zrobił? – w jakiejś pomroczności otworzył drzwi od strony pasażera i
                  próbował ją wypchnąć podczas jazdy. Opowiadał później, że cholera tak się
                  uczepiła rękami i nogami ramy, że nie dał rady jej wypchnąć
                  Dobrze, że mu się nie udało – są znów razem
                  A wracając do mojej zony zrozumiałem wtedy, że mnie oszukuje, że to jest z jej
                  strony gra
                  Po czasie okazało się, że pozew złozyła, a czas jej był potrzebny bo
                  systematycznie czyściła mi konto...
                  To były najczarniejsze chwile mojego życia
                  Straciłęm resztki nadziei
                  Wtedy zrozumiałem czym jest moje własne piekło

                  I wtedy odezwała się znów Ola




                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:33
                    Hhhmmm a wiec to nie z powodu Oli rozpadło sie twoje małżeństwo...zazyczaj wina
                    leży po obu stronach ... czy nie próbujesz sie troszkę wybielać kładąc całą winę
                    po stronie żony? Nie znam szczegółów więc nie miej mi za złe wątpliwości jakimi
                    sie tu z Tobą podzieliłam...
                    • andrexx Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:42
                      to nie z mojej winy się rozpadło
                      choć sobie zarzucam ciągle , że coś przeoczyłem
                      nie zauważyłem jakiegoś sygnału, jakiś oznak
                      ale byłem zakochany w zonie i wszelkie sygnały sobie tłumaczyłem miesiączką,
                      złym nastrojem, itp
                      • monnia3 Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:46
                        A teraz jesteś szczęśliwy? choć to może tendencyjne pytanie...bo nie znam
                        jeszcze cd twojego romansu...
                        • andrexx Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:47
                          jestem sam, więc nie jestem szczęśliwy
                          • monnia3 Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:49
                            No a twoja netowa znajomość? przygoda li tylko? czy cię skrzywdziła druga
                            kobieta?czy sam odszedłes gdy zrozumiałes że nie odejdzie od męża dla ciebie?
                            same domysły z mojej strony...
                            • andrexx Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:55
                              poczekaj na zakończenie :)
                              nie wiem czy z momentami opisywac czy nie ? :))
                              powiem tylko tyle, że ma córkę i nie mógłbym patrzec w oczy jej córce gdybym to
                              ja był przyczyną że nie miała by taty, a naprawdę mogło tak sie stać
                              • monnia3 Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 14:56
                                Opisuj tak jak ci dyktuje sumienie;) jasne że z momentami;)))a córeczka ile ma lat?
                          • Gość: zakochany@100% Re: subkiektywne ... 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 14:56
                            To prawda andrexx, że w necie nie widząc i nie znajac osoby też można się
                            zakochać. Znam takie przypadki, więc nie dziw się tej poznanej w internecie. Wal
                            dalej swą historię, bo ciekawość mnie zżera.

                            "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy, a
                            my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna?"
                            • andrexx Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 15:04
                              córeczka ma 5 lat teraz
                              a Ola była jedyną kobietą , którą w końcu zacząłem dażyć uczuciem na necie i
                              poza, z tym czy miłością to nazwać nie jestem pewny
                              Ja bardzo trudno sie zakochuję, ale nie codzień spotykam tak piękne kobiety jak
                              Ola
                              Ja boję się zakochiwać, bo za bardzo się w tym zatracam
                              Jutro postaram się napisać dalej
                              Do jutra
                              • monnia3 Re: subkiektywne ... 2 25.09.06, 15:06
                                Miłego dnia zatem...do jutra:)))
                                pozdrawiam
                                • andrexx subkiektywne ... 3 26.09.06, 11:16
                                  3
                                  I wtedy odezwała się znów Ola

                                  Znów zaczęliśmy godzinami rozmawiać. Opowiedziałem jej o mojej sytuacji, o
                                  moich odczuciach.
                                  Nie oczekiwałem , że mi coś doradzi, pomoże .Wystarczało, że była, ze mogłem
                                  komuś wszystko opowiedzieć.
                                  Opowiedzieć o moich strachu , lęku i bezsilności.
                                  Dla mężczyzny odejście kobiety, żony jest bardzo ciężkim przeżyciem.
                                  Zadaje sobie wtedy człowiek pytanie : czemu?
                                  I jak nie znajduje się odpowiedzi i jak darzy się uczuciem osobę odchodzącą to
                                  człowiek podświadomie bierze winę na siebie. Takie wewnętrzne biczowanie i
                                  ukrzyżowanie się.
                                  To chyba taki syndrom ofiary – ofiary gwałtów, molestowania też często
                                  podświadomie czują się winne całemu zdarzeniu.
                                  Rozmawiałem wiele z osobami , które zostały porzucone oraz z osobami
                                  porzucającymi.
                                  Po wysłuchaniu wielu historii doszedłem do pewnego wniosku.
                                  Osoba winna rozpadu związku bardzo często stara się obarczyć winą za rozpad
                                  związku osobę , która porzuca
                                  Tłumaczy się to czasem naprawdę w kuriozalny sposób : „odeszłam bo on czytał
                                  gazety sportowe”, „ znalazłem inną bo ona nie potrafiła gotować”, itp.
                                  Taki sposób postępowania jest naprawdę okrutny.
                                  Bo osoba porzucana nie dość , że cierpi ze względu na stratę kochanej osoby to
                                  jeszcze zaczyna się zastanawiać czy czasem sama nie jest temu winna.
                                  A osoba cierpiąca jest jak żółw bez skorupy podatna na sugestie, szczególnie
                                  osoby która zostawiła ją i którą mimo wszystko darzy się jeszcze uczuciem.
                                  Wydaje się, że jeśli się weźmie całkowitą winę na siebie to osoba odchodząca
                                  może się opamięta.
                                  Jakże to jest mylne
                                  Po prostu obie strony powinny być uczciwe względem siebie , mimo wszystko i
                                  posiłkować się dużym poczuciem empatii
                                  OK. wracam do moich rozmów z Olą 
                                  Powoli sprawa mojego rozgoryczenia odchodziła na bok i skupialiśmy się na sobie.
                                  Co prawda jej stosunki z mężem uległy pewnej poprawie, ale czułem że darzy mnie
                                  pewnym uczuciem.
                                  I nagle podczas pewnej rozmowy napisała jedną literę :
                                  „K”
                                  i uciekła
                                  Przy kolejnej rozmowie znów napisała :
                                  „O”
                                  Po jakimś czasie w końcu dowiedziałem się o co chodzi.
                                  Napisała mi, że w ten sposób chce wyrazić mi co czuje do mnie
                                  Każda kolejna litera wyraża sposób w jaki mnie odbiera, jak o mnie myśli
                                  I jak do końca złoży z tych liter słowo „ KOCHAM” to nawet tak niedomyślny
                                  egzemplarz jak ja w końcu dozna olśnienia i zrozumie i co jej chodzi
                                  Po wielu tygodniach złożyła to słowo do końca
                                  Ja w ramach rewanżu też powoli zacząłem w naszej osobistej skali wyrażać to co
                                  czuję do Oli 
                                  Tylko, że w moim wyrazie nigdy nie dopisałem litery „M”
                                  Byłem zbyt ostrożny, szczególnie po tym co przeżyłem, po tym co było traumą dla
                                  mnie
                                  Jednak byłem zbyt ostrożny ...
                                  W końcu po 1, 5 roku znajomości netowej umówiliśmy się
                                  Przyjeżdzałem do niej, a miałem niezły kawałek do przejechania
                                  Mąż Oli w tym czasie był w delegacji, a córeczką miała się zająć jej mama
                                  Wyjechałem wcześnie rano. Z każdym kilometrem moja ekscytacja się powiększała
                                  Zastanawiałem się jak to będzie? Czy może czar pryśnie i będzie to spotkanie
                                  dwojga obcych ludzi?
                                  Czy będziemy mieli sobie cos do powiedzenia , czy połączy nas taka nić
                                  porozumienia jak na necie?
                                  Dojechałem, stanąłem pod klatką i zadzwoniłem.
                                  Natychmiast odebrała i powiedziała , że już schodzi
                                  Nerwowo zacząłem przełączać stacje radiowe wpatrując się w drzwi klatki
                                  Nagle drzwi się otworzyły i wyszła
                                  To była Ona

                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 3 26.09.06, 11:23
                                    Witaj:) olaboga dopiero po półtora roku się spotkaliście? gratuluję wytrwałości
                                    i cierpliwosci:)
                                    Czekam na cd:)))
                                    • x_adam Re: subkiektywne ... 3 26.09.06, 11:33
                                      No niezla historyjka
                                      • Gość: zakochany@50% Re: subkiektywne ... 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 11:48
                                        Bardzo fajnie piszesz. Takich wątków powinno być wiecej na tym forum. Wówczas
                                        nternauci z problemami mogliby czegoś nauczyć się, bo mam nadzieję, że będzie
                                        pouczajacy finał. Serdecznie pozdrawiam.

                                        "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy, a
                                        my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna?"
                                        • andrexx subkiektywne ... 4 26.09.06, 12:51
                                          4
                                          To była Ona
                                          Zaparło mi dech. Była jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach.
                                          Szczupła, śliczna szatynka o cudownych orzechowych oczach.
                                          Wsiadła do samochodu i powiedziała cześć
                                          Czułem się oszołomiony, coś tam mruknąłem , nie pamiętam nawet co dokładnie.
                                          Zawsze kiedy jestem onieśmielony to albo milczę albo plotę dużo i nie zawsze z
                                          sensem.
                                          Akurat złapało mnie to onieśmielenie na milczka 
                                          Dobrze, że ona nie zapomniała języka w zębach.
                                          Na początku było bardzo dziwnie, chłonąłem zapach jej perfum w samochodzie,
                                          syciłem się jej głosem
                                          Tak znanym i nie jednocześnie nieznanym.
                                          Tyle razy szeptałem jej czułe słówka do ucha na necie, tyle razy gładziłem jej
                                          włosy wirtualnie teraz jest tu obok mnie. Chciałem zapamiętać każdą sekundę
                                          naszego spotkania, ale mózg chyba nie pracował poprawnie , byłem w jakimś
                                          stanie euforycznym.
                                          Dojechaliśmy do parku i tu zaczeliśmy spacerować. Uff chłodne powietrze nieco
                                          mnie orzeźwiło.
                                          W końcu zaczęło więcej docierać do mnie co mówi, bo do tej pory chłonąłem ją
                                          zmysłami : wzrokiem , węchem, dotykiem –kiedy przez przypadek ocieraliśmy się o
                                          siebie.
                                          Nie miałem odwagi złapać ją za rękę , przytulić, jeszcze nie miałem odwagi.
                                          Z tego spaceru w parku nic nie zapamiętałem o czym rozmawialiśmy, pamiętam
                                          tylko to smakowanie jej zmysłami.
                                          Chyba jednak coś z sensem odpowiadałem, bo nie traktowała jak upośledzonego,
                                          który ślini się na widok kobiety.
                                          Usiedliśmy na ławeczce, była tak blisko i ten zapach
                                          Kurcze jakie to perfumy ?, chyba są napakowane feromonami – bo nigdy tak aż nie
                                          reagowałem.
                                          Miałem ochotę ją pocałować, przytulić
                                          Pomyślałem albo dostanę w gębę, albo będę w niebie ...
                                          Dotknąłem Olę
                                          Podskoczyła jak oparzona, szybko cofnąłem rękę.
                                          Ech pomyślałem, co prawda w twarz nie dostałem, ale chyba Ola myśli jak mnie
                                          już spławiać
                                          Po prostu nie przypadłem jej do gustu
                                          Zapadło kłopotliwe milczenie, czułem żal, ale nic więcej
                                          Po tym co przeszedłem wcześniej w moim małżeństwie niewiele rzeczy jest mnie w
                                          stanie zranić, ale i mało rzeczy potrafi mnie ucieszyć
                                          A Ola była tym zjawiskiem , które pragnąłem przeżyć od początku do końca,
                                          dlatego jak odskoczyła ode mnie poczułem duży żal.
                                          W końcu wstałem i zaproponowałem , ze ją odwiozę do domu
                                          Wstała również, przez chwilkę szliśmy w milczeniu obok siebie.
                                          Nagle niespodziewanie złapała mnie pod rękę i się przytuliła.
                                          Zesztywniałem i pomyślałem - teraz to już nic nie rozumiem, zwrot akcji nawet
                                          dla mnie jest zbyt gwałtowny
                                          Ola tuliła się do mnie i powiedziała, że przeprasza ze tamtą reakcję, ale od
                                          lat nie dotykał jej inny mężczyzna niż mąż. To było dla niej tak niespodziewane
                                          i wstrząsające i paraliżujące że odskoczyła.
                                          Powiedziała również , ze jest jeszcze bardziej zauroczona niż na necie, że chce
                                          ze mną jeszcze czas spędzić
                                          Pojechaliśmy do restauracji
                                          Jedliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy
                                          To było takie naturalne, tak jakbyśmy spotykali się już nie raz
                                          Siedziała naprzeciwko mnie, wpatrywałem się w jej oczy.
                                          Nie widziałem nikogo obok nas, nie zapamiętałem jak wyglądała ta resteuracja ,
                                          kto nas obsługiwał.
                                          Zapamiętałem tylko jej oczy, jak świece odbijały się w jej źrenicach ,jej głos
                                          i ten zapach...
                                          Zrobiło się późno , musieliśmy wracać
                                          Podjechałem niedaleko jej domu i się zatrzymałem
                                          Była ciepła noc, w radio leciała piosenka Chrisa Rea : „Roud to hell”
                                          Pomyślałem niech będzie to droga do piekła – pocałowałem ją
                                          Odwzajemniła pocałunek. Na początku delikatnie nasze języki się spotkały jakby
                                          się badały
                                          Z każdą chwila pożądanie we mnie i w niej narastało – nasze pocałunki stawały
                                          się coraz bardziej namiętne i dogłębne. Rękami zacząłem odpinać guziczki od jej
                                          bluzki, ona zaś rozpinać mój rozporek
                                          Odsłoniłem jej piersi , zacząłem pieścić jezykiem jej sutki, potem delikatnie
                                          zacząłem przygryzac jej stwardniałe sutki – złapała mnie obiema rękoma za włosy
                                          i zaczęła cichutko pojękiwać.
                                          Nagle odsunęła się ode mnie, powiedziała , że tak nie można, że musi odebrać
                                          córkę od matki.
                                          Przytuliła się do mnie mocno i szepnęła „ przepraszam”
                                          Po czym pocałowała mnie delikatnie , przejeżdżając językiem po moich wargach i
                                          pobiegła w stronę klatki
                                          Zostałem sam w samochodzie
                                          Noc w obcym mieście, kawał drogi powrotnej przede mną i tyle wrażeń
                                          Rzadko palę, ale w tamtym momencie musiałem zapalić.
                                          Zapaliłem zapałkę i zaraz przypomniał mi się blask świec odbitych w jej oczach.
                                          Zaciągnąłem się papierosem i westchnąłem – „ co będzie dalej ? „
                                          Życie jednak jest parszywe, nie wystarczy spotkać swoją drugą połówkę, ale co
                                          ważniejsze trzeba ją spotkać we właściwym czasie.
                                          Wyrzuciłem niedopałek papierosa, i ruszyłem samochodem.
                                          Nagle zadzwonił telefon. Odebrałem i usłyszałem jej głos „ przyjeżdzaj, czekam „
                                          Szybko zawróciłem i w ciągu 5 min byłem pod jej domem
                                          Wszedłem na klatkę , czekała na mnie uchylając drzwi od domu.









                                          • Gość: zakochany@100% Re: subkiektywne ... 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 13:31
                                            Cholera, uczucia mi wzrastają, a miało być odwrotnie. andrexx twardo wal dalej.
                                            Nie chcę Ci kadzić, bo w napisanie tego kolejnego odcinka musiałeś wytężyć
                                            intelekt, ale gdyby ode mnie zależało, to dałbym Ci etat na tym forum i nie
                                            pozwolił odpłynąć.

                                            "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy, a
                                            my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna?"
                                            • monnia3 Re: subkiektywne ... 4 26.09.06, 13:33
                                              Podpisuje się pod przedmówcą...
                                              wspomnienia jak lawa gorące:(
                                              • andrexx Re: subkiektywne ... 4 26.09.06, 13:40
                                                część 5 chyba jutro napiszę
                                                miło, że ktos te moje wypociny czyta
                                                z wypracowań na polskim zawsze miałem 3+, z innych przedmiotów szło mi zawsze
                                                dużo lepiej
                                                zawsze miałem problem z przelaniem na papier swoich przemyśleń , uczuć -
                                                wychodzi mi to zawsze tak jednowymiarowo i banalnie
                                            • azaheca Re: subkiektywne ... 4 26.09.06, 13:35
                                              historyjka brzmi mało wiarygodnie,ale co tam,pisz dalej a my będziemy
                                              czytać ,może podrzucić Ci parę pomysłów ;-)?
                                              • andrexx Re: subkiektywne ... 4 26.09.06, 13:40
                                                ja to wszystko przeżyłem, tylko tyle mogę powiedzieć
                                                • Gość: zakochany@100% Re: subkiektywne ... 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 13:58
                                                  anrexx pisz i nie przejmuj się uwagami, bo stracisz charyzmę.

                                                  "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy, a
                                                  my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna?"
                                                  • Gość: 2003 Re: subkiektywne ... 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 15:28
                                                    To był szczególny rok. Wiele historii miłosnych
                                                    miało w nim miejsce. W tym i moja...
                                                    Jeszcze nie wiem czy z happy endem bo cały czas trwa :)

                                                    Też długo zwlekaliśmy z osobistym spotkaniem bo ponad rok.
                                                    Nie planowlaiśmy tego, tak wyszło z różnych przyczyn. Ale nie
                                                    żałuję niczego, żadnej minuty z oczekiwania a tym bardziej
                                                    tej spędzonej wspólnie...

                                                    Jesteś jeszcze sam, ale chyba już niedługo. Trzy lata to
                                                    dość żeby przeżyć żałobę po rozwodzie i zauroczeniu
                                                    z Olą. Sam fakt, że o tym tu piszesz o tym świadczy,
                                                    jesteś gotów na nowe uczucie i "czyścisz pole" wyrzucając
                                                    z siebie dawne sprawy. Życzę Ci z tego Andrexxie z całego
                                                    serca bo można kochać nie raniąc osób trzecich i samego siebie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • andrexx subkiektywne ... 5 27.09.06, 10:32
                                                    5
                                                    Wszedłem na klatkę , czekała na mnie uchylając drzwi od domu
                                                    Byłem w jej mieszkaniu .Zacząłem obserwować jej dom.
                                                    Teraz wiedziałem jakie lubi kolory ścian, jak ma kuchnię urządzoną. To wiele
                                                    mówi o kobiecie.
                                                    Zauważyłem , że lubi porządek i ma zmysł artystyczny.
                                                    Jej rysunki były gustownie rozmieszczone w mieszkaniu.
                                                    Zachwycały mnie szczególnie akty kobiece naszkicowane przez Olę, mam ich kilka
                                                    w swoim domu
                                                    W swoich rysunkach potrafiła uchwycić erotyzm, jakiś nastrój rozmarzenie, a
                                                    nagośc w żaden sposób nie była wulgarna.
                                                    Weszliśmy do kuchni, wspólnie zaczęliśmy przygotowywać coś do jedzenia i picia.
                                                    Pomyślałem wtedy jak wspaniale by było zawsze tak wspólnie robić zwykłe
                                                    czynności.
                                                    Razem gotować, robić zakupy, tysiące drobnych rzeczy – bardzo tego pragnąłem.
                                                    Najzwyklejszą czynność z Olą celebrowałbym jak mszę w kościele.
                                                    Ktoś kto długo był sam czerpie przyjemność z każdej rzeczy zrobionej wspólnie,
                                                    w atmosferze ciepła i akceptacji.
                                                    Podczas tej krzątaniny w kuchni milkliśmy na chwilę, ocierając się o siebie
                                                    wyczuwaliśmy własne pragnienia
                                                    Słowa nam nie były potrzebne, dokładnie wiedzieliśmy i czuliśmy się nawzajem.
                                                    Jakże to była inna atmosfera od tej wytworzonej przez moją żonę
                                                    Ja żonie stałem na przeszkodzie do realizacji jej szczęścia więc starała się
                                                    mnie dosłownie zniszczyć i dawała mi to w każdej sekundzie do zrozumienia.
                                                    Jestem silnym psychicznie facetem i nie dałem stłamsić choć przyznam, że
                                                    przyjąłem postawę defensywną.
                                                    Mimo wszystkiego złego co zaznałem długo ją kochałem, liczyłem na opamiętanie,
                                                    byłem gotów wszystko wybaczyć.
                                                    Miłość jest jednak ślepa, zawsze chwytałem się resztek nadziei, chciałem
                                                    wierzyć w każde jej wytłumaczenia, nawet te najbardziej nieprawdopodobne i
                                                    durne.
                                                    Byłem gotów wiele znieść, ale jednego bym nie zrobił
                                                    Prosić o miłość
                                                    O miłość się nie prosi
                                                    Miłość jest albo jej nie ma

                                                    Więc w mieszkaniu Oli byłem na początku zszokowany tą odmiennością, tą zupełnie
                                                    inną aurą.
                                                    Dla mnie to była magia przy wykonywaniu tych zwykłych/niezwykłych czynnośći w
                                                    kuchni.
                                                    Zjedliśmy, śmiejąc się i żartując, potem poszedłem się odświeżyć do łazienki,
                                                    potem ona.
                                                    Włączyłem muzykę, zerkałem na jej płyty.
                                                    Ola lubi soul, a mnie bardziej pociąga rock, ale tej nocy soul będzie dużo
                                                    bardziej odpowiedni

                                                    Wyszła, usiadła mi na kolanach , ja natychmiast zacząłem ją całować.
                                                    Odwzajemniała pocałunki, zaczęła przygryzać mi opuszki uszów 
                                                    W obojgu nas pożądanie szybko narastało
                                                    Zdjąłem jej bluzkę, była bez stanika
                                                    Zacząłem pieścić jej piękne drobne piersi, delikatnie przygryzać stwardniałe
                                                    sutki.
                                                    Chciałem ściągnąć jej spodenki, ale mnie powstrzymała i szepnęła, że dziś nie
                                                    może, że ma okres.
                                                    Ech co za pech, mi hormony uszami buchają , ciśnienie skoczyła, a tętno tak
                                                    przyspieszyło, że czuję pulsowanie w każdej części ciała.
                                                    Ola powiedziała , żebym się nie martwił, ona się mną zajmie.
                                                    Rozpięła mój rozporek ściągnęła mi spodnie i bokserki
                                                    O cholera miałem bokserki w kotki, ale szczerze mówiąc nie planowałem takiego
                                                    finały tego spotkania
                                                    Kilka sekund później zapomniałem o tych kotkach i było mi wszystko jedno czy
                                                    mam tam kota Filemona, czy Reksia
                                                    To było wspaniałe przeżycie
                                                    Nie wiem czy powinienem to napisać, ale dziewczyny zęby też potrafią potęgować
                                                    doznania...
                                                    Po wszystkim przytuliła się do mnie i zaczęła się ocierać jak kotka
                                                    (może te bokserki w kotki to nie był głupi pomysł)
                                                    Ja całowałem jej nagie piersi, brzuch, wargi, a ona się ocierała coraz szybciej
                                                    Po chwili poczułem jak jej ciało drży i opadła na moje kolana.
                                                    To co się stało było tak intensywne
                                                    Obojgiem nas kierowały instynkty i pragnienia, każda nasza czynność to były
                                                    odruchy tak jakby nami kierował jakiś pierwotny instynkt
                                                    Wam czasem się zdarza, że rozum zostaje zupełnie wyłączony i całkowicie
                                                    zapominacie się w miłości ?
                                                    Że nie odbieracie żadnych innych bodźców, jest tylko ciało kochanej osoby i
                                                    twoje własne ?
                                                    Że we wzajemnym uścisku , wasze dwa ciała unoszą się jak w próżni ?
                                                    Ja tak to odczuwałem
                                                    Ola położyła głowę na moich kolanach. Zacząłem głaskać jej włosy, drapać po
                                                    plecach
                                                    Rozmawialiśmy szeptem jakbyśmy się bali , że zbyt głośne słowa spłoszą tą naszą
                                                    magię
                                                    Tej nocy kochaliśmy się jeszcze dwa razy, a potem ciągle głaskałem jej włosy,
                                                    pieściłem plecy, całowałem szyję

                                                    Wyjechałem rano
                                                    Nasze maile po spotkaniu były bardzo namiętne
                                                    Znów miesiące upływały
                                                    Ola mówiła, że mąż zaczął się starać ratować małżeństwo.
                                                    Byłem w rozterce – moje małżeństwo nie istnieje
                                                    Jej zaczyna się odradzać .
                                                    Nie wiem czy robiła to tylko ze względu na córkę czy jeszcze kochała męża
                                                    Odsunąłem się , chciałem aby podjęła decyzje kierując się moimi oczekiwaniami
                                                    Musiała podjąć decyzję tak jakby mnie nigdy nie poznała
                                                    Bała się o córeczkę, doskonale ją rozumiem
                                                    Dała szansę małżeństwu
                                                    Czasem zastanawiam się , że może gdybym dopisał w tej naszej mailowej grze tą
                                                    cholerną literę „M” byłoby inaczej
                                                    Albo gdybym zjawił się u niej i powiedział „jestem tu i nie wyjdę bez Ciebie”
                                                    Nie zrobiłem tego z jednego powodu, z powodu jej córeczki
                                                    Nie potrafiłbym potem spojrzeć w oczy jej córeczce i bałbym się jej słów „ty
                                                    zabrałeś mi tatę”

                                                    Ta historia zakończyła się happy endem
                                                    Innym niż się spodziewaliście i nie był to happy end dla mnie, ale dla córeczki
                                                    Oli – ma swojego tatę

                                                    Minęło ponad 3 lata od momenty spotkania Oli na necie i 2 lata od rozpadu
                                                    mojego małżeństwa
                                                    Jestem sam, choć niektórzy się temu dziwią.
                                                    Są jednak gorsze rzeczy od samotności
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 10:42
                                                    Trudno mi coś obiektywnie skomentować...zastanawiam się czy to wszystko naprawdę
                                                    miało miejsce.Nie utrzymywaliście już bliższych kontaktów? Nie rozmawialiscie
                                                    już twarzą w twarz? Gratuluję w takim razie wytrwałości i rozsądku....
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 10:54
                                                    naprawdę miało miejsce
                                                    utrzymujemy sporadyczny kontakt mailowy
                                                    Ola się byc może boi, że znów nas to ogarnie
                                                    Ja nie chcę niszczyć tej rodziny, wiem doskonale co to znaczy
                                                    Nie chcę , żeby ktoś przeze mnie cierpiał
                                                    A może po prostu odległość, czas były silnijsze od uczucia i się wypaliło to co
                                                    było?
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 10:59
                                                    Widzieliście się zatem tylko ten jeden raz? Ale myslisz o niej codziennie? Gdyby
                                                    się zdecydowała wrócic do ciebie co byś wtedy zrobił?
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 11:21
                                                    widzieliśmy się tylko raz
                                                    a poza tym nie lubię gdybać
                                                    to była kobieta z która byłbym szczęśliwy a ona ze mną - tak myslę
                                                    ale czasem trzeba zamknąć pewne rozdziały w życiu i patrzec w przyszłość
                                                    wiem, że mogę jeszcze pokochac jakąś kobietę i dac jej szczeście
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 13:38
                                                    A nie bedzie tak przypadkiem że będziesz każdej nowej znajomości porównywał do
                                                    Oli i z czasem ja jeszcze bardziej idealizował? Chyba za mało sie poznaliscie
                                                    żebyś wiedział czy dałaby ci szczęście i ty jej...ale moze się mylę...
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 13:47
                                                    monnia3 napisała:

                                                    > A nie bedzie tak przypadkiem że będziesz każdej nowej znajomości porównywał do
                                                    > Oli i z czasem ja jeszcze bardziej idealizował? Chyba za mało sie poznaliscie
                                                    > żebyś wiedział czy dałaby ci szczęście i ty jej...ale moze się mylę...


                                                    jestem zbyt świadomy emocjonalnie by popełniać ten błąd
                                                    opisałem tu znajomośĆ z Olą
                                                    mimo wszystko na moje postrzeganie kobiet, istoty kobiecości wywarła żona bo z
                                                    nią byłem długo związany, ale to już zupełnie inna historia
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 13:56
                                                    Kurcze ja sie zaczynam gubić...mozesz jasno napisać czy ty kochałeś(-asz) żone
                                                    czy Olę? Czy może obie jednocześnie?;)Wspominasz Ole ale piszesz równie ciepło o
                                                    żonie...
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 14:19
                                                    monnia3 napisała:

                                                    > Kurcze ja sie zaczynam gubić...mozesz jasno napisać czy ty kochałeś(-asz) żone
                                                    > czy Olę? Czy może obie jednocześnie?;)Wspominasz Ole ale piszesz równie
                                                    ciepło
                                                    > o
                                                    > żonie...

                                                    Bardzo kochałem żonę
                                                    Czuję wielki żal , że ona to zniszczyła
                                                    Czasem jestem wściekły o to na nią, a czasem ciepło wspominam dobre chwile
                                                    Z Olą coś więcej zaczęło mnie łączyć praktycznie po zawaleniu mojego małżeństwa
                                                    Ola to była moja szansa na wielkie uczucie.
                                                    Było wiele namiętności, emocji, różnych uczuć, zauroczenie
                                                    Ale nie mieliśmy czasu, abym nazwał to miłoscią
                                                    Tak jak pisałem zabrakło mi tej cholernej litery "M" na końcu
                                                    Wspomniałem, że problem to jest nie tylko spotkanie drugiej połówki, ale
                                                    spotkanie w odpowiednim czasie.
                                                    Kiedy wchodzą inne zobowiązania np : dziecko nie zawsze własne szczeście jest
                                                    na pierwszym miejscu
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 14:59
                                                    Załowałeś przez chwilę chociaż swojej decyzji?
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:11
                                                    czasami czułem wielką tesknotę za tym co przez chwilę miałem i mogłoby być
                                                    momentami smutek był ciężki do zniesienia
                                                    ale żal nie, nie czułem - ma śliczną córeczkę, nie mogę żałować że jej córka ma
                                                    pełną rodzinę, to byłoby jak bluzganie przeciw Bogu
                                                    Hehe nie jestem zbyt religijny
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:19
                                                    Czy ja dobrze zrozumiałam(ptzeczytałam) że macie w tym samym wieku córeczki? A
                                                    co z twoją rodziną? Jaki kontakt ma twoja córcia z nowym nabytkiem twojej ex?
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:24
                                                    dzieci mamy w tym samym wieku
                                                    a reszta twoich pytań to jest temat rzeka i do tej pory ciężko mi o tym pisać
                                                    w tym co wczesniej pisałem świadomie pomijałem te sprawy
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:28
                                                    Rozumiem...przepraszam jesli zadałam zbyt osobiste pytanie...i poruszyłam jakąś
                                                    wrażliwą strunę:( nie było to moim celem...myslałam po prostu ze sie już trochę
                                                    zdystansowałeś do sytuacji...cóż mylić sie jest rzeczą ludzką-sorki:)
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:36
                                                    nic nie szkodzi :)
                                                    napisałem to co napisałem i ciesze sie , że to czytałaś
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:37
                                                    A powiedz czemu tu trafiłeś?
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:42
                                                    jestem ekschibicjonistą :))

                                                    a tak poważnie
                                                    od dłuższego czasu czytywałem wątki na tym forum
                                                    niezależnie od tego pojawiła się chęć spisania kilku wydarzeń w moim życiu
                                                    miało to zostać tylko na dysku twardym mojego kompa
                                                    i kilka dni temu pojawił się pomysł, że może tu to zrobię
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:45
                                                    Hhhhmmm dość oryginalny sposób ;))) ale jak teraz samopoczucie? Poczułeś ulgę
                                                    czy powróciła przeszłość i ogarnęła cię fala rozczulenia i wspomnień...?
                                                  • andrexx Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:56
                                                    nie czuję ulgi
                                                    to nie był sposób rozliczenia się z przeszłością
                                                    zresztą żeby zrobic jakies podsumowanie przeszłości musialbym napisać dużo,
                                                    dużo więcej i poruszyć więcej zdarzeń
                                                    to byla historia pewnej znajomości
                                                    to juz jest za mną bez względu czy bym to spisał czy nie
                                                    to był impuls, aby tu to przedstawić
                                                  • monnia3 Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 15:59
                                                    Rozumiem...a co dalej drogi andre? Zostaniesz na dłużej na naszym forum czy
                                                    znikniesz tak nieoczekiwanie jak się pojawiłeś?:)))
                                                  • Gość: oszołomiona Re: subkiektywne ... 5 IP: 193.109.212.* 27.09.06, 11:22
                                                    :)) .......tylko na tyle mnie stać
                                                  • dozakochania1krok Re: subkiektywne ... 5 27.09.06, 22:45
                                                    przepiękne ... :)chciałabym tego zaznać
    • Gość: gość Monika Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 21:48
      żyjemy z mężem razem ale obok siebie-takie są słowa piosenki,co ja bym dała
      żeby o tym co andrexx pisze,wiedział mój mąż,pozdrawiam Monika
      • Gość: zong Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 27.09.06, 22:06
        edukuj męża :)
        podobno na naukę nigdy nie jest za późno
    • Gość: gość Monika Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 22:11
      jesteś pewien że to takie proste?próbowałam nie raz,bez efektu
      • pluton30 Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 27.09.06, 22:56
        zresztą czego nie wie twój mąż?
        czego mu brakuje?
        podpowiem terapia szokowa jest najskuteczniejsza
    • sweet_fantasy Re: subiektywne spojrzenie na przeszłość 27.09.06, 23:03
      i co dalej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka