men-tliczek
13.03.03, 18:26
men-tliczek, tego niestety, ale kupisz...
Autor: quickly@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 13-03-2003 06:25
+ dodaj do ulubionych wa˛tków
+ odpowiedz na list
+ odpowiedz cytuja˛c
------------------------------------------------------------------------
Musisz zrobic to sama. Wystarczy, ze o to szczerze poprosisz. Wiekszosc
niczego nie otrzymuje - bo nigdy (o to co trzeba) nie pyta i nie prosi.
Zreszta obawiam sie, ze wiekszosc ze mnie sie teraz smieje, a wlasciwie z
tego,
co tu teraz pisze...
Nie dbam o to.
Nie znam wszystkich mechanizmow, ale skoro jest napisane: "proscie, a bedzie
wam dane", wiec dlaczego nie poprosic? Ale nie tak od niechcenie, dla
ciekawosci, albo dla innej uciechy. W takim wypadku szkoda czasu i nadziei.
Jezeli bedziesz prosic i nie zadziala, to napisz... bedziesz pierwsza.
Skoro wiec jest to az tak proste, dlaczego nie sprobowc???
(Moj Lotus Notes dzisiaj nie dzialal, wiec nie moglem do Ciebie napisac....)
czarodzieju.....
Autor: cal-ineczka@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 13-03-2003 13:16
+ dodaj do ulubionych wa˛tków
+ odpowiedz na list
+ odpowiedz cytuja˛c
------------------------------------------------------------------------
W kaz˙dym razie dokan´czaja˛c wa˛tek:
Jak piszesz tak cudnie, to potem cuda Napewno sie zdarzaja˛ ;)
Moze byc do cal-ineczki.
Jestesmy lase na slowa; na piekne slowa.
Zauroczenie poetyckoscia wypowiedzi doprowadzilo wiele
z nas do tragedi. Mezczyzni doskonale zdaje sobie sprawe
z tej naszej slabosci.
Nie tak dawno temu, w czasie jednej z moich dosc licznych
podrozy, spotkalam w samolocie bardzo uroczego pana.
Jako ze nie musze placic za taki luksus, lecielismy razem
w business class (pierwszy pozor). Lot mial trwac prawie
18 godzin. Pan, ktory okazal sie byc businessman'em z polodniowej
czesci US, zaczal ze mna rozmowe w stylu brytyjskim, od pogody.
Po zbadaniu mojego nastroju i dyspozycji towarzyskiej, z wiekszym
juz wigorem przeszedl na tematy polityki. Mowil pieknie!
Potem byl Schopenhauer, Voltaire, Rousseau, Orwell, nawet Gorecki.
Bylam, jak to sie mowi, pod; wrazeniem (drugi pozor).
Po kolejnym 'double scotch' moj pan nabral rumiencow i ekscytacji.
Po przejsciu doWagnera i Nitche zwrocil uwage na 'zlozona
strukture etniczna' spoleczenstwa amerykanskiego. Nawiazal
szybko do lat trzydziestych w faszystowskich Niemczech i Hitlera.
Z przrazenia dostalam gesiej skorki. Nie moglam uwierzyc wlasnym
uszom. Spod plaszczyka elokwencji, pieknych slow i wyksztalcenia,
wylanial sie zimnokrwisty rasista! Sile jesgo rasistowskich przkonan
podkreslalo podniecenie i podniesiony glos. Nie zwracal juz uwagi
na nic. Czolam sie osaczona i kompletnie zaabarasowana. Gdzies w srodku
bardzo chcialam wszystkim zmuszonym do sluchania tego belkotu
fanatyka, powiedziec, ze ja nie mam nic wspolnego z tym czlowiekiem,
ale wiedzialam, ze bylo to fizycznie nie mozliwe.
Ostatnie piec godzin lotu, wcisnieta w kat przy oknie, ignorujac jego
'szy szy szy' i hallo', udawalam, ze spie kamiennym snem.
A moze rzeczywiscie spalam i to wszystko byla tylko zmora nocna?!
Czy wybirajac partnera w zyciu, ktore zwykle trwa troche dluzej niz
18 godzin, powinnysmy sie kierowac elokwencja i kwiecistoscia
slow, czy pogladami jakie one niosa.
m