Dodaj do ulubionych

na marginesie w kontekscie piwa

13.03.03, 18:26
men-tliczek, tego niestety, ale kupisz...
Autor: quickly@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 13-03-2003 06:25

+ dodaj do ulubionych wa˛tków

+ odpowiedz na list

+ odpowiedz cytuja˛c
------------------------------------------------------------------------
Musisz zrobic to sama. Wystarczy, ze o to szczerze poprosisz. Wiekszosc
niczego nie otrzymuje - bo nigdy (o to co trzeba) nie pyta i nie prosi.
Zreszta obawiam sie, ze wiekszosc ze mnie sie teraz smieje, a wlasciwie z
tego,
co tu teraz pisze...
Nie dbam o to.

Nie znam wszystkich mechanizmow, ale skoro jest napisane: "proscie, a bedzie
wam dane", wiec dlaczego nie poprosic? Ale nie tak od niechcenie, dla
ciekawosci, albo dla innej uciechy. W takim wypadku szkoda czasu i nadziei.
Jezeli bedziesz prosic i nie zadziala, to napisz... bedziesz pierwsza.

Skoro wiec jest to az tak proste, dlaczego nie sprobowc???


(Moj Lotus Notes dzisiaj nie dzialal, wiec nie moglem do Ciebie napisac....)


czarodzieju.....
Autor: cal-ineczka@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 13-03-2003 13:16

+ dodaj do ulubionych wa˛tków

+ odpowiedz na list

+ odpowiedz cytuja˛c
------------------------------------------------------------------------
W kaz˙dym razie dokan´czaja˛c wa˛tek:
Jak piszesz tak cudnie, to potem cuda Napewno sie zdarzaja˛ ;)


Moze byc do cal-ineczki.
Jestesmy lase na slowa; na piekne slowa.
Zauroczenie poetyckoscia wypowiedzi doprowadzilo wiele
z nas do tragedi. Mezczyzni doskonale zdaje sobie sprawe
z tej naszej slabosci.
Nie tak dawno temu, w czasie jednej z moich dosc licznych
podrozy, spotkalam w samolocie bardzo uroczego pana.
Jako ze nie musze placic za taki luksus, lecielismy razem
w business class (pierwszy pozor). Lot mial trwac prawie
18 godzin. Pan, ktory okazal sie byc businessman'em z polodniowej
czesci US, zaczal ze mna rozmowe w stylu brytyjskim, od pogody.
Po zbadaniu mojego nastroju i dyspozycji towarzyskiej, z wiekszym
juz wigorem przeszedl na tematy polityki. Mowil pieknie!
Potem byl Schopenhauer, Voltaire, Rousseau, Orwell, nawet Gorecki.
Bylam, jak to sie mowi, pod; wrazeniem (drugi pozor).
Po kolejnym 'double scotch' moj pan nabral rumiencow i ekscytacji.
Po przejsciu doWagnera i Nitche zwrocil uwage na 'zlozona
strukture etniczna' spoleczenstwa amerykanskiego. Nawiazal
szybko do lat trzydziestych w faszystowskich Niemczech i Hitlera.
Z przrazenia dostalam gesiej skorki. Nie moglam uwierzyc wlasnym
uszom. Spod plaszczyka elokwencji, pieknych slow i wyksztalcenia,
wylanial sie zimnokrwisty rasista! Sile jesgo rasistowskich przkonan
podkreslalo podniecenie i podniesiony glos. Nie zwracal juz uwagi
na nic. Czolam sie osaczona i kompletnie zaabarasowana. Gdzies w srodku
bardzo chcialam wszystkim zmuszonym do sluchania tego belkotu
fanatyka, powiedziec, ze ja nie mam nic wspolnego z tym czlowiekiem,
ale wiedzialam, ze bylo to fizycznie nie mozliwe.
Ostatnie piec godzin lotu, wcisnieta w kat przy oknie, ignorujac jego
'szy szy szy' i hallo', udawalam, ze spie kamiennym snem.
A moze rzeczywiscie spalam i to wszystko byla tylko zmora nocna?!
Czy wybirajac partnera w zyciu, ktore zwykle trwa troche dluzej niz
18 godzin, powinnysmy sie kierowac elokwencja i kwiecistoscia
slow, czy pogladami jakie one niosa.
m
Obserwuj wątek
    • Gość: cal-ineczka ? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 10:29
      men-tliczek napisał:

      Wiem, wiem, wlasnie dlatego nigdy nie probowalam poderwac.
      Ani Jego, ale ogolnie nie podrywam tak jak wy tutaj.

      Generalnie dziewczyny probuja poderwac facetow poprzez fascynacje, iscie ta
      sama droga, zmierzanie w tym samym kierunku...
      Ja nigdy tak nie podchodzilam do sprawy bo wnet smiesza mnie wasze reguly
      podrywu (sa zabardzo..jakby to powiedziec..- widoczne)
      (wg mnie na kilometr czuc od was ..... takie cos;) (was w znaczeniu ogolnym)

      no tak, a jak wczoraj zrobilam wyjatek probujac naprawde w wasz sposob
      poderwac to od razu to zauwazylas. Czemu?
      Co do podstawienia sie pode mnie
      - nie bede komentowac. Nawet wiem chyba kim jestes.

      I nie martw sie o mnie - patrze na ludzi sercem i widze jak jest.
      • men-tliczek Re: ! :)))))))))))))))))))))))))!!!!!!!!!!!!! 14.03.03, 19:38

        >Wiem, wiem, wlasnie dlatego nigdy nie probowalam poderwac.
        >Ani Jego, ale ogolnie nie podrywam tak jak wy tutaj.

        Jak zauwazylas, na samym poczatku tego watka napisalem:
        Moze byc do cal-ineczki. Chcialam przez to powiedziec, ze
        problem, ktory tam poruszylam ma bardzo szeroki zakres i moze
        dotyczyc kazdej z nas.
        Nie ma tam nic na temat podrywania facetow przez dziewczyny, a wrecz
        odwrotnie, chodzi o podrywane dziewczyny. Szukanie partnera czy towarzysza
        na zycie, jest prawie tak stare jak ewolucja (lub jak historia Adama i Ewy,
        jak ktos woli) i nie ma w tym nic zdroznego lub wstydliwego, kazdy to robi
        lub robil.

        >Generalnie dziewczyny probuja poderwac facetow poprzez fascynacje, iscie ta
        >sama droga, zmierzanie w tym samym kierunku...
        >Ja nigdy tak nie podchodzilam do sprawy bo wnet smiesza mnie wasze reguly
        >podrywu (sa zabardzo..jakby to powiedziec..- widoczne)
        >(wg mnie na kilometr czuc od was ..... takie cos;) (was w znaczeniu ogolnym)

        Od WAS? Kto sa WAS, jezeli mozesz wyjasnic?
        Jezeli 'trend' albo 'slabosc' semantycznie znacza tyle co 'regula' to nie i tak
        bedzie.
        Ja nie mialam na mysli zadnej reguly w podrywaniu facetow(tym bardziej, ze jak
        wczesniej zaznaczylem, nie mowilam o tym).
        Sama nie mam najmniejszego zamiaru....., no chyba, ze 'messja'
        popracuje nad swoim poczuciem humoru,...nikogo tutaj podrywac.
        Wszcy kochamy piekne slowa.
        Czyz poazja milosna nie jest tego doskonalym przykladem. ' Jezeli mam
        klopoty ze skleceniem paru wlasnych milych/od serca zdan do mojej
        wybranej, pozycze sobie wiersz od kogos kto to wie jak to zrobic'. Efekt
        i intencje sa takie same.
        To o czym mowie w kontekscie slow i zdarzenia jakie opisalam jest czyn,
        akcja, ktora powinna okreslac czlowieka a nie jego, czesto pozyczone, slowa.
        To, ze o tym dobrze wiesz, jak napisalas, pozwoli nam sie lepiej zrozumiec.
        Ot i tyle.

        >no tak, a jak wczoraj zrobilam wyjatek probujac naprawde w wasz sposob
        >poderwac to od razu to zauwazylas. Czemu?

        Ja nic nie "zauwazylam". Nie o to mi chodzilo. Zle to zrozumialas.
        Mozesz robic sobie jak chcesz, nie przejmujac sie tym co ja czy inni tutaj
        pisza.

        >Co do podstawienia sie pode mnie<

        Podstawienia sie pod Ciebie? Mowiac to masz mnie na mysli?
        W ktorym miejscu? :)))

        >Nawet wiem chyba kim jestes.<

        Powiedz mi prosze kim chyba jestem. Czasmi sama mam z tym klopoty.
        To olbrzymi kaliber filozoficzny, z ktorym sama nie moge sobie poradzic.
        Tak wiec, kim chyba jestem?
        Mozesz napisac na moj prywtny adres jezeli chcesz.
        m
        • cal-ineczka Re: ! :)))))))))))))))))))))))))!!!!!!!!!!!!! 14.03.03, 22:08
          A slyszalas kiedys o programowaniu neurologistycznym? Mozna byc zawladnietym
          przez druga osobe tak bardzo ze ..... sa o tym strony, warto poczytac.
          A apropo Twojego watku:

          www.radio.com.pl/trojka/klub/ :
          Po 22-giej reportaż Joanny Łatki z Trójki: "I Ty możesz zostać Casanovą".
          Czy można uwodzić skuteczniej niż legendarny Casanova? Jak zawładnąć umysłem
          kobiety i od czego zależy sukces w uwodzeniu? Tego na jedynym w Polsce
          szkoleniu uczyli się mężczyźni. Do uwodzenia wykorzystywali techniki stosowane
          w negocjacjach i sprzedaży...
          Po reportażu Dariusz Bugalski zaprasza do dyskusji. Gościem będzie psycholog,
          dr Katarzyna Korpolewska.

          Natomiast apropo odpowiedzi na Twoj list, jeszcze Ci odpowiem.


          men-tliczek napisał:

          >
          > >Wiem, wiem, wlasnie dlatego nigdy nie probowalam poderwac.
          > >Ani Jego, ale ogolnie nie podrywam tak jak wy tutaj.
          >
          > Jak zauwazylas, na samym poczatku tego watka napisalem:
          > Moze byc do cal-ineczki. Chcialam przez to powiedziec, ze
          > problem, ktory tam poruszylam ma bardzo szeroki zakres i moze
          > dotyczyc kazdej z nas.
          > Nie ma tam nic na temat podrywania facetow przez dziewczyny, a wrecz
          > odwrotnie, chodzi o podrywane dziewczyny. Szukanie partnera czy towarzysza
          > na zycie, jest prawie tak stare jak ewolucja (lub jak historia Adama i Ewy,
          > jak ktos woli) i nie ma w tym nic zdroznego lub wstydliwego, kazdy to robi
          > lub robil.
          >
          > >Generalnie dziewczyny probuja poderwac facetow poprzez fascynacje, iscie ta
          >
          > >sama droga, zmierzanie w tym samym kierunku...
          > >Ja nigdy tak nie podchodzilam do sprawy bo wnet smiesza mnie wasze reguly
          > >podrywu (sa zabardzo..jakby to powiedziec..- widoczne)
          > >(wg mnie na kilometr czuc od was ..... takie cos;) (was w znaczeniu ogolnym
          > )
          >
          > Od WAS? Kto sa WAS, jezeli mozesz wyjasnic?
          > Jezeli 'trend' albo 'slabosc' semantycznie znacza tyle co 'regula' to nie i
          tak
          >
          > bedzie.
          > Ja nie mialam na mysli zadnej reguly w podrywaniu facetow(tym bardziej, ze
          jak
          > wczesniej zaznaczylem, nie mowilam o tym).
          > Sama nie mam najmniejszego zamiaru....., no chyba, ze 'messja'
          > popracuje nad swoim poczuciem humoru,...nikogo tutaj podrywac.
          > Wszcy kochamy piekne slowa.
          > Czyz poazja milosna nie jest tego doskonalym przykladem. ' Jezeli mam
          > klopoty ze skleceniem paru wlasnych milych/od serca zdan do mojej
          > wybranej, pozycze sobie wiersz od kogos kto to wie jak to zrobic'. Efekt
          > i intencje sa takie same.
          > To o czym mowie w kontekscie slow i zdarzenia jakie opisalam jest czyn,
          > akcja, ktora powinna okreslac czlowieka a nie jego, czesto pozyczone, slowa.
          > To, ze o tym dobrze wiesz, jak napisalas, pozwoli nam sie lepiej zrozumiec.
          > Ot i tyle.
          >
          > >no tak, a jak wczoraj zrobilam wyjatek probujac naprawde w wasz sposob
          > >poderwac to od razu to zauwazylas. Czemu?
          >
          > Ja nic nie "zauwazylam". Nie o to mi chodzilo. Zle to zrozumialas.
          > Mozesz robic sobie jak chcesz, nie przejmujac sie tym co ja czy inni tutaj
          > pisza.
          >
          > >Co do podstawienia sie pode mnie<
          >
          > Podstawienia sie pod Ciebie? Mowiac to masz mnie na mysli?
          > W ktorym miejscu? :)))
          >
          > >Nawet wiem chyba kim jestes.<
          >
          > Powiedz mi prosze kim chyba jestem. Czasmi sama mam z tym klopoty.
          > To olbrzymi kaliber filozoficzny, z ktorym sama nie moge sobie poradzic.
          > Tak wiec, kim chyba jestem?
          > Mozesz napisac na moj prywtny adres jezeli chcesz.
          > m
          • apf Re: ! :)))))))))))))))))))))))))!!!!!!!!!!!!! 18.03.03, 10:51
            cal-ineczka napisała:

            > A slyszalas kiedys o programowaniu neurologistycznym? Mozna byc zawladnietym
            > przez druga osobe tak bardzo ze ..... sa o tym strony, warto poczytac.

            przepraszam, ze zwrócę uwagę, że programowanie jest neurolingwistyczne:))
            • cal-ineczka Re: ! :)))))))))))))))))))))))))!!!!!!!!!!!!! 18.03.03, 19:11
              Właśnnie, zapomniałam nazwy. To ciekawe....
              Dzięki ;))
        • cal-ineczka Jestem jaka jestem...... 15.03.03, 16:27
          Mowilas, ze : Jestesmy lase na slowa; na piekne slowa.
          Zauroczenie poetyckoscia wypowiedzi doprowadzilo wiele
          z nas do tragedi. Mezczyzni doskonale zdaje sobie sprawe
          z tej naszej slabosci.

          *A ja na to, ze zagrozenie to widze w samym toku rozmowy miedzy nim a nia,
          *-i sama przyjemnosc plynaca z rozmowy to to, na co nabieraja sie dziewczyny.

          > Nie ma tam nic na temat podrywania facetow przez dziewczyny, a wrecz
          > odwrotnie, chodzi o podrywane dziewczyny. >


          > >Generalnie dziewczyny probuja poderwac facetow poprzez fascynacje, iscie ta

          *> smiesza mnie wasze reguly > >podrywu (sa zabardzo..jakby to powiedziec..-
          *>widoczne)>
          > Ja nie mialam na mysli zadnej reguly w podrywaniu facetow(tym bardziej, ze
          jak> wczesniej zaznaczylem, nie mowilam o tym).
          *Tak, bo jestes dziewczyna. Nawet nie wiesz, ze to zwykla regula, gra.

          > Sama nie mam najmniejszego zamiaru....., no chyba, ze 'messja'
          > popracuje nad swoim poczuciem humoru,...nikogo tutaj podrywac.
          *A to przepraszam, myslalam, ze chcesz ;)

          > Wszcy kochamy piekne slowa.> Czyz poazja milosna nie jest tego doskonalym
          przykladem. '
          *Tak, dziewczyny to lubia, choc nie wiem czemu. Fajne sa czule slowka, ale
          *jesli same to cos tu nie tak.
          *Ja nigdy tego nie zrozumiem.

          Jezeli mam> klopoty ze skleceniem paru wlasnych milych/od serca zdan do
          mojej> wybranej, pozycze sobie wiersz od kogos kto to wie jak to zrobic'.
          Efekt> i intencje sa takie same.
          *Ale co fajnego jest w tych wierszach, bo nie kumam...?


          > To, ze o tym dobrze wiesz, jak napisalas, pozwoli nam sie lepiej zrozumiec.
          > Ot i tyle.
          * Amen.


          *> >no tak, a jak wczoraj zrobilam wyjatek probujac naprawde w wasz sposob
          *> >poderwac to od razu to zauwazylas. Czemu?
          > Ja nic nie "zauwazylam". Nie o to mi chodzilo. Zle to zrozumialas.
          *Wiem, wiem, ze nie zauwazylas, chcialam powiedziec ze znow mi sie nie udało.

          > Mozesz robic sobie jak chcesz, nie przejmujac sie tym co ja czy inni tutaj
          > pisza.
          *Jasne, choc nie wiem o co chodzi, ale niech Ci bedzie, zgadzam sie.

          *> >Co do podstawienia sie pode mnie<
          > Podstawienia sie pod Ciebie? Mowiac to masz mnie na mysli?
          > W ktorym miejscu? :)))
          *Nie, nie mialam Ciebie na mysli.

          *> >Nawet wiem chyba kim jestes.<
          > Powiedz mi prosze kim chyba jestem. Czasmi sama mam z tym klopoty.
          > To olbrzymi kaliber filozoficzny, z ktorym sama nie moge sobie poradzic.
          > Tak wiec, kim chyba jestem?
          > Mozesz napisac na moj prywtny adres jezeli chcesz.
          > m
          *A.. myslalam, ze wiem, ale to niestety nie Ty.
          *Przykro mi. A kim jestes? Niewiem, ale ja za to jestem niezlym szpiegiem. Jak
          *cos sie o Tobie dowiem, to napewno Ci powiem.
          • zofia9 Re: Jestem jaka jestem...... 18.03.03, 07:57
            cal-ineczka napisała:

            > A kim jestes? Niewiem, ale ja za to jestem niezlym szpiegiem. Jak
            > *cos sie o Tobie dowiem, to napewno Ci powiem.

            Szpiegiem??? A mialo byc takie przyjemne, lekkie, romantyczne forum...:-(((

            • quickly dla men-tliczka... 19.03.03, 03:25
              Czy uwierzysz w taki zbieg okolicznosci? Wczoraj podczas kolacji podeszla do
              mojego stolika pani w randze “squadron leader” (to stopien w lotnictwie -
              odpowiednik mniej wiecej majora w armii ladowej). Widzialem ja wczesniej, moze
              wszystkiego ze dwa razy, na korytarzu budynku, gdzie jestesmy obecnie
              zakwaterowani. Wymienilismy sie sie zdawkowym “hello” (obeszlo sie bez
              salutowania, bo oboje bylismy w cywilu). Musze przyznac, ze wydala mi sie
              wyjatkowo atrakcyjna osoba. Bardzo sie wiec zdziwilem, kiedy usiadla wczoraj
              podczas kolacji wlasnie na przeciwko mnie.
              Zgadnij o czym rozmawialismy? Poruszylem dokladnie te same tematy, o ktore
              zahaczal ten gosciu, z ktorym lecialas samolotem… Czytajac dzisiaj to co
              napisalas powyzej, o malo co nie spadlem z siedzenia przed komputerem. Juz
              wiem! Jestem podrywaczem…

              Men-tliczek, nie miej do nie pretensji o to, ze pisze tak, a nie inaczej. To
              co napisalem nie winika z tego, ze chce Cie zabajerowac tym co robie, lub gdzie
              jestem. Wrecz przeciwnie. Teraz jestem z mysla z pewnym chlopcem, ktorego
              uczylem angielskiego bedac w Polsce dwa lata temu. Te chlopiec ma powazne
              klopoty z nerkami. Na dniach ma miec bardzo powazna operacje. I znow sie
              rozgadalem…
              • men-tliczek Re: dla men-tliczka... 20.03.03, 08:27
                quickly napisał:

                Och! Ach.....!
                Mr. Quckly napisal... do mnie!

                > Czy uwierzysz w taki zbieg okolicznosci?

                Nie, nie moge uwierzyc.

                Wczoraj podczas kolacji podeszla do
                > mojego stolika pani w randze “squadron leader” (to stopien w lotnic
                > twie -
                > odpowiednik mniej wiecej majora w armii ladowej).

                Cos musialam przeoczyc, bo nie mam pojecia co to ma znaczyc. Skad mojar i
                squadron i do tego leader. Bezmi to jednak bardzo romantycznie. Gdyby jeszcze
                jechala na bialym koniu.

                > Zgadnij o czym rozmawialismy?

                Juz wiem! O kaszy ze skwarkami w kantynie! Zgadlam?

                Poruszylem dokladnie te same tematy, o ktore
                > zahaczal ten gosciu, z ktorym lecialas samolotem…

                To znaczy jakie tematy?


                >Jestem podrywaczem…

                Wrecz przeciwnie.
                Mysle, ze to co robisz; z reszta bardzo dobrze; sprawia Ci wiecej przyjemnosci
                niz fizyczne obcowanie z kobietami. Wiem tez, ze nie jest to Twoj pierwszy
                wystep na Forum.


                > Men-tliczek, nie miej do nie pretensji o to, ze pisze tak, a nie inaczej. To
                > co napisalem nie winika z tego, ze chce Cie zabajerowac tym co robie, lub
                gdzie
                >
                > jestem.

                Nie mam zielonego pojecia co robisz i gdzie jestes. Nie czytam wszystkich tutaj
                spontanicznie zebranych, romantycznych wywodow. Jak wczesniej juz zaznaczylam,
                traktuje tutejsze wystepy jako cwiczenie jezykowe. Kazda sensowna wymiane zdan
                z uczestnikami przyjmuje jako 'bonus'.

                >Wrecz przeciwnie. Teraz jestem z mysla z pewnym chlopcem, ktorego
                > uczylem angielskiego bedac w Polsce dwa lata temu. Te chlopiec ma powazne
                > klopoty z nerkami. Na dniach ma miec bardzo powazna operacje. I znow sie
                > rozgadalem…

                Co to jest? Biedny chlopczyk z powazna opracja na nie powanzne nerki.
                Zaraz sie poplacze. Po co wstawiasz takie bzdety?

                Chcesz mi powiedziec gdzie jestes i co robisz to powiedz bez opisywania
                smetnych i enigmatycznych historyjek. Ja nie lubie takich rzeczy.
                Calineczka uwielbia. Ty dobrze o tym wiesz, dlatego tez tak piszesz.
                Ladnie piszesz.
                Moje opowiadanie o panu z samolotu, jezeli tego nie odczytales w zamierzony
                przeze mnie sposob, nie mialo wlasciwie Ciebie na celu. Dotyczylo dosc
                pospolitego i szerokiego problemu formy i tresci.

                Wiele z tego co piszesz, z reszta nie tylko Ty, nie jest do zweryfikowania.
                Opisywanie majorow, atrakcyjnych squadron leader, chlopczykow z nerkami itp.
                jest tutaj tylko gra slow. Tak, jeszcze raz to powiem -swietnie grasz slowami.
                Przypomina mi to pewna historie immigracyjna, gdzie to przypadkowo, w gronie
                Polakow, na pytanie -Co robisz w Ameryce? dziewczyna odpowiada -Pracuje na
                universytecie. Dowiedziawszy sie, ze ja tez tam pracuje, szybko dodala -
                Sprzatam. Niby drobiazg, a jednak...
                'Malujemy' obrazki wedle naszej wyobrazni i okolicznosci.

                Powiedz mi, jezeli mozesz, w jakiej czesci Australi mieszkasz i jak dlugo?
                pozdrawiam
                m
                • niegrzeczna Re: dla men-tliczka...bez obrazy:) 20.03.03, 08:52
                  men-tliczku, z tego co wiem o Quickly, to Pani Squadron wpis to prawda. Nic w
                  tym nie ma romantycznego czy nierealnego. Nie wiem czemu trudno w to uwierzyc.
                  Wiesz, moze quickly nie moze tutaj na forum oglaszac tego co robi dokladnie...
                  A napewno nie jest sprzataczem:) Troche to smutne ze zakladasz ze Polacy za
                  granica podaja sie za kogos innego, a tak naprawde sa sprzataczami.
                  (oczywiscie zadna praca nie hanbi). Ale wiesz co chce powiedziec.
                  A w Australii mieszka, tylko czemu znowu ma sie spowiadac dokladnie gdzie?
                  Pozdrawiam:)
                  • men-tliczek Re: do niegrzecznej...bez obrazy:) 21.03.03, 08:07
                    Ciezkie czasy, dlatego odpisuje z opoznieniem.
                    niegrzeczna grzeczna!

                    >men-tliczku, z tego co wiem o Quickly, to Pani Squadron wpis to prawda. Nic w
                    tym nie ma romantycznego czy nierealnego.

                    „z tego co wiem”, a co wiesz? Spotkalas sie kiedys z Quickly?
                    Widzialas go na wlasne oczy? Juz nawet nie pytam o Pania Squadron.

                    >Nie wiem czemu trudno w to uwierzyc.<

                    Ja nie umie wierzyc. Czasami mam nadzieje na ‘cos’.
                    Taka juz jestem. Moze to moja wrodzona empirycznosc, a moze
                    efekt mojego ‘ciezkiego’ dziecinstwa. Lubie fakty i dowody.
                    Lubie kiedy po ‘kocham cie’ widze skromny kwiata, umyte naczynia
                    lub przewiniete dziecko, ‘zamiast na mecz pojdzmy na film, ktory tak chcialas
                    obejrzec’.....tez lubie.
                    Slowa potrafia byc piekne, szczegolnie jezeli jestesmy ich spragnieni.
                    Im bardziej czegos porzadamy i o czyms marzymy, tym latwiej jest nam
                    zludzenie traktowac jak fakt. Kazdy podmuch kurzu na piaszczystej drodze
                    jest widokiem ukochanego, na ktorego czekamy przy plocie od czasu ostatniej
                    zabawy w swietlicy wiejskiej.

                    >Wiesz, moze quickly nie moze tutaj na forum oglaszac tego co robi dokladnie...<

                    Po co w ogole o tym wspomina? Kogo to interesuje? Manipulowanie wyobraznia,
                    uzywajac polslowek, jest czesto bardziej produktywne niz wyliczanie suchych
                    faktow.
                    To napiecie i niepewnosc..., ta tajemniczosc...A moze to James Bond?
                    Jestem pewna, ze nigdy go nie widzialas na oczy i rownie pewna, ze nigdy go
                    nie zobaczysz, bowiem pewne osoby tutaj istnieja jedynie w formie fikcji.

                    >A napewno nie jest sprzataczem:) Troche to smutne ze zakladasz ze Polacy za
                    granica podaja sie za kogos innego, a tak naprawde sa sprzataczami.<

                    Tak, bardzo czesto Polacy za granica podaja sie za kogos innego niz sa.
                    Zeby to lepiej zrozumiec, trzeba tutaj byc. Nie mowie, ze jest w tym cos zlego.
                    Sa to male kompensacje za stress spowodowany czesto degradacja spoleczna,
                    przez ktora przechodzi prawie kazdy immigrant. Nie wszyscy koncza na sprztaniu,
                    ale wielu tak zaczyna. Nie mam w tym zajeciu nic wstydliwego, szczegolnie tutaj.
                    Jest rowniez wielu, ktorym sie powiodlo i intelektualnie i finansowo; bardzo
                    wibitnych ludzi.

                    >(oczywiscie zadna praca nie hanbi). Ale wiesz co chce powiedziec.
                    A w Australii mieszka, tylko czemu znowu ma sie spowiadac dokladnie gdzie?<

                    Mnie nie interesuje jego adres. Domyslam sie z jego internetowych wpisow,
                    ze mieszka w Australii. Powiedzmy, ze to taka babska wscipskosc albo jezyk
                    immigranta, ktory on dobrze rozumie.
                    Tez pozdrawiam
                    m :))


                    • niegrzeczna Re: do niegrzecznej...bez obrazy:) 21.03.03, 08:38
                      mentliczku, juz jestem:))) No wiec postaram sie Tobie odpowiedziec, z tym ze
                      nie potrafie tak sie ladnie wyrazac i skutecznie argumentowac jak Ty :(((

                      No wiec moze i widzialam Quickly? Acha, tak odrazu zeby nie bylo watpliwosci:
                      nie jestem Pani Squadron:) Ale jest mozliwosc ze go zobacze, chociaz by z racji
                      geograficznej.

                      Absolutnie sie z Toba zgadzam ze czyny sie licza a nie puste slowa.Tez sie w
                      zyciu na to nabralam (mowiac ogolnie, i nie celujac w nikogo).

                      A gdzie Quickly mieszka? Teraz jest na wojnie. Ale na stale, albo raczej na
                      stalej niz gdzie indziej? w tej goracej czesci Australii.

                      Nie jest James Bondem, ale praca, ktora wykonuje jest zwiazana z wyzszymi
                      studiami, a nie z treningiem na sprzatacza, ot co:)))





                      • men-tliczek Re: do niegrzecznej...bez obrazy:) 21.03.03, 10:39
                        niegrzeczna napisała:

                        > mentliczku, juz jestem:))) No wiec postaram sie Tobie odpowiedziec, z tym ze
                        > nie potrafie tak sie ladnie wyrazac i skutecznie argumentowac jak Ty :(((
                        >
                        > No wiec moze i widzialam Quickly? Acha, tak odrazu zeby nie bylo watpliwosci:
                        > nie jestem Pani Squadron:) Ale jest mozliwosc ze go zobacze, chociaz by z
                        racji
                        >
                        > geograficznej.
                        >
                        > Absolutnie sie z Toba zgadzam ze czyny sie licza a nie puste slowa.Tez sie w
                        > zyciu na to nabralam (mowiac ogolnie, i nie celujac w nikogo).
                        >
                        > A gdzie Quickly mieszka? Teraz jest na wojnie. Ale na stale, albo raczej na
                        > stalej niz gdzie indziej? w tej goracej czesci Australii.
                        >
                        > Nie jest James Bondem, ale praca, ktora wykonuje jest zwiazana z wyzszymi
                        > studiami, a nie z treningiem na sprzatacza, ot co:)))

                        Domyslam sie, ze Ty tez mieszkasz gdzies na antypodach (Downunder).
                        Mozesz nawet byc samym Quickly. Dlaczego nie? Zauwazylas, ze odpowiadasz na
                        pytania za niego?
                        Co to znaczy 'w goracej czesci Australii'? A jest tam jakas
                        chlodniejsza 'czesc'?
                        Mam kilku bardzo bliskich przyjaciol mieszkajacych w Australii. Czesto jestem
                        tam zapraszana, ale jakos nie moge znalesc na to czasu. Jestem troche zwiazana
                        z 'rokiem szkolnym', i moj wolny czas przypada na w dosc pogodowo nie ciekawy
                        tam okres. Poza tym nie znosze upalow.
                        pozdrawiam
                        m
                        • cal-ineczka Re: do niegrzecznej...bez obrazy:) 21.03.03, 11:38
                          men-tliczek: strasznie podoba mi sie sposob jak dyskutujesz.
                          Jestes świetna ;))) Nastepne 5+

                          Przypominasz mi troche Monike Olejnik (tez nikomu nie przepusci:)
                          Skad te umiejetnosci? To wlasnie Twoje ćwiczenia?

                          quickly: czy moglbys juz wrocic z tej manifestacji
                          bo dziewczyny cos za bardzo sie o Ciebie martwią?
                          • men-tliczek Re: do niegrzecznej...bez obrazy:) 22.03.03, 08:31
                            cal-ineczka napisała:

                            > men-tliczek: strasznie podoba mi sie sposob jak dyskutujesz.
                            > Jestes świetna ;))) Nastepne 5+
                            >
                            > Przypominasz mi troche Monike Olejnik (tez nikomu nie przepusci:)
                            > Skad te umiejetnosci? To wlasnie Twoje ćwiczenia?
                            >
                            > quickly: czy moglbys juz wrocic z tej manifestacji
                            > bo dziewczyny cos za bardzo sie o Ciebie martwią?

                            Dziekuje Calineczko.
                            Bede musiala zapoznac sie z tworczoscia Moniki Olejnik.
                            Umiejetnosci...? Przez ostatnie siedem lat preacuje w scislym gronie mezczyzn,
                            przejmujac stanowisko jednego z ich bliskich kolegow.
                            m
                        • niegrzeczna Do ment-liczka 22.03.03, 03:37
                          > Domyslam sie, ze Ty tez mieszkasz gdzies na antypodach (Downunder).
                          > Mozesz nawet byc samym Quickly.
                          - Nie jestem Quickly:))))))))))) Jestem 1000% kobieta!

                          Dlaczego nie? Zauwazylas, ze odpowiadasz na
                          > pytania za niego?
                          - No rzeczywiscie... zauwazylam :). A odpowiadam, bo chcialam pewne
                          sprawy sprostowac(ktore znam jako fakty), a Quickly jest na wojnie.
                          Ale rzeczywiscie - po co?? On lepiej to zrobi sam za siebie, gdy wroci.

                          > Co to znaczy 'w goracej czesci Australii'? A jest tam jakas
                          > chlodniejsza 'czesc'?

                          - Goraca jest Zachodnia czesc, Alice Springs, Darwin
                          - chlodniejsza jest Tasmania

                          > Mam kilku bardzo bliskich przyjaciol mieszkajacych w Australii. Czesto jestem
                          > tam zapraszana, ale jakos nie moge znalesc na to czasu. Jestem troche zwiazana
                          > z 'rokiem szkolnym', i moj wolny czas przypada na w dosc pogodowo nie ciekawy
                          > tam okres. Poza tym nie znosze upalow.
                          > pozdrawiam
                          > m

                          - No wiem ze turystyka kwitnie. A co do upalow, to zalezy gdzie znajomi
                          mieszkaja. Pozdrawiam.
                          • men-tliczek Re: Do niegrzecznej..bardzo...grzecznie 22.03.03, 08:16
                            niegrzeczna napisała:

                            > > Domyslam sie, ze Ty tez mieszkasz gdzies na antypodach (Downunder).
                            > > Mozesz nawet byc samym Quickly.
                            > - Nie jestem Quickly:))))))))))) Jestem 1000% kobieta!

                            To Qickly jest tylko 100% kobieta???:)))))))
                            Wiesz, wielu mezczyznom to wystarczy. Ty jednak musisz bardzo na siebie uwazac!
                            Matematycznie mozesz wystarczyc dla dziesieciu (pod warunkiem, ze trafi Ci sie
                            dziesieciu 100% mezczyzn:))))
                            W dalszym ciagu nie mam pwodu wierzyc, ze nie jestes Quckly. No bo niby jaki
                            jest na to dowod? :))))))
                            Nie odpowiedzialas na wczesniejsze pytanie, ale domyslam sie z tego co piszesz,
                            ze mieszkasz na 'zeslaniu'. Dobrze, ze mowisz po polsku :))). No, to dobrze
                            swiadczy o Twoich, ze tak powiem, "korzeniach".

                            >
                            > Dlaczego nie? Zauwazylas, ze odpowiadasz na
                            > > pytania za niego?
                            > - No rzeczywiscie... zauwazylam :). A odpowiadam, bo chcialam pewne
                            > sprawy sprostowac(ktore znam jako fakty), a Quickly jest na wojnie.

                            Co to jezt z ta wojna? Zaraz wroci z wojny? A moze nie wroci, jak to czesto na
                            wojence bywa. To u was jest jakas wojna?
                            A moze on, jak u Mrozka, wypisuje duzymi literami w miejskim
                            szalecie 'PROTESTUJE!!'???

                            >
                            > > Co to znaczy 'w goracej czesci Australii'? A jest tam jakas
                            > > chlodniejsza 'czesc'?
                            >
                            > - Goraca jest Zachodnia czesc, Alice Springs, Darwin
                            > - chlodniejsza jest Tasmania
                            >
                            > > Mam kilku bardzo bliskich przyjaciol mieszkajacych w Australii. Czesto jes
                            > tem
                            > > tam zapraszana, ale jakos nie moge znalesc na to czasu. Jestem troche zwia
                            > zana
                            > > z 'rokiem szkolnym', i moj wolny czas przypada na w dosc pogodowo nie ciek
                            > awy
                            > > tam okres. Poza tym nie znosze upalow.
                            > > pozdrawiam
                            > > m
                            >
                            > - No wiem ze turystyka kwitnie. A co do upalow, to zalezy gdzie znajomi
                            > mieszkaja. Pozdrawiam.

                            Moi znajomi mieszkaja w Sydney, Melbourne i Perth.
                            Ci z Sydney, maja dwojke dzieci, z ktorych jedno ma reakcje alergiczna
                            na...slonce. Fajne, nie? Bardzo by sie chcieli wyniesc z Australii ale z
                            roznych powodow jest w tej chwili nie mozliwe.
                            Ci w Perth, ktorzy przeniesli sie tam kilka lat temu, siedza tam ze wzgledu na
                            pieniadze, ktore jemu udaje sie robic, wmawiajac wszystkim dookola, ze jest to
                            najpiekniejsze miejsce na swiecie. Jedno z ich doroslych juz w tej chwili
                            dzieci wrocilo do Ameryki. Opowiada bardzo nie ciekawe rzeczy o tej czesci
                            Australii. To tez moze byc bardzo tendencyjne.
                            pozdrawiam
                            grzecznie
                            m
                            • stokrotka38 do niegrzecznej 22.03.03, 16:48
                              men-tliczek napisał:

                              > niegrzeczna napisała:
                              >
                              > > > Domyslam sie, ze Ty tez mieszkasz gdzies na antypodach (Downunder).
                              > > > Mozesz nawet byc samym Quickly.
                              > > - Nie jestem Quickly:))))))))))) Jestem 1000% kobieta!
                              >
                              > To Qickly jest tylko 100% kobieta???:)))))))
                              > Wiesz, wielu mezczyznom to wystarczy. Ty jednak musisz bardzo na siebie
                              uwazac!
                              > Matematycznie mozesz wystarczyc dla dziesieciu (pod warunkiem, ze trafi Ci
                              sie
                              > dziesieciu 100% mezczyzn:))))
                              > W dalszym ciagu nie mam pwodu wierzyc, ze nie jestes Quckly. No bo niby jaki
                              > jest na to dowod? :))))))
                              > Nie odpowiedzialas na wczesniejsze pytanie, ale domyslam sie z tego co
                              piszesz,
                              >
                              > ze mieszkasz na 'zeslaniu'. Dobrze, ze mowisz po polsku :))). No, to dobrze
                              > swiadczy o Twoich, ze tak powiem, "korzeniach".
                              >
                              > >
                              > > Dlaczego nie? Zauwazylas, ze odpowiadasz na
                              > > > pytania za niego?
                              > > - No rzeczywiscie... zauwazylam :). A odpowiadam, bo chcialam pewne
                              > > sprawy sprostowac(ktore znam jako fakty), a Quickly jest na wojnie.
                              >
                              > Co to jezt z ta wojna? Zaraz wroci z wojny? A moze nie wroci, jak to czesto
                              na
                              > wojence bywa. To u was jest jakas wojna?
                              > A moze on, jak u Mrozka, wypisuje duzymi literami w miejskim
                              > szalecie 'PROTESTUJE!!'???
                              >
                              > >
                              > > > Co to znaczy 'w goracej czesci Australii'? A jest tam jakas
                              > > > chlodniejsza 'czesc'?
                              > >
                              > > - Goraca jest Zachodnia czesc, Alice Springs, Darwin
                              > > - chlodniejsza jest Tasmania
                              > >
                              > > > Mam kilku bardzo bliskich przyjaciol mieszkajacych w Australii. Czest
                              > o jes
                              > > tem
                              > > > tam zapraszana, ale jakos nie moge znalesc na to czasu. Jestem troche
                              > zwia
                              > > zana
                              > > > z 'rokiem szkolnym', i moj wolny czas przypada na w dosc pogodowo nie
                              > ciek
                              > > awy
                              > > > tam okres. Poza tym nie znosze upalow.
                              > > > pozdrawiam
                              > > > m
                              > >
                              > > - No wiem ze turystyka kwitnie. A co do upalow, to zalezy gdzie znajomi
                              >
                              > > mieszkaja. Pozdrawiam.
                              >
                              > Moi znajomi mieszkaja w Sydney, Melbourne i Perth.
                              > Ci z Sydney, maja dwojke dzieci, z ktorych jedno ma reakcje alergiczna
                              > na...slonce. Fajne, nie? Bardzo by sie chcieli wyniesc z Australii ale z
                              > roznych powodow jest w tej chwili nie mozliwe.
                              > Ci w Perth, ktorzy przeniesli sie tam kilka lat temu, siedza tam ze wzgledu
                              na
                              > pieniadze, ktore jemu udaje sie robic, wmawiajac wszystkim dookola, ze jest
                              to
                              > najpiekniejsze miejsce na swiecie. Jedno z ich doroslych juz w tej chwili
                              > dzieci wrocilo do Ameryki. Opowiada bardzo nie ciekawe rzeczy o tej czesci
                              > Australii. To tez moze byc bardzo tendencyjne.
                              > pozdrawiam
                              > grzecznie
                              > m
                              • stokrotka38 Re: do niegrzecznej 22.03.03, 17:01
                                Na twoim miejscu odposcilabym sobie dalsza dyskusje z men-tliczkiem.
                                Bo niby dlaczego masz sie tlumaczyc z czegokolwiek i probowac cos udawadniac?
                                To prawda - nie ma zadnej pewnosci, ze nie jestes Quickly. Ale zauwaz, ze dla
                                nikogo oprocz men-tlczika nie ma to zadnego znaczenia.
                                Moze dlatego, ze kazdy moze tu napisac o sobie co chce, a reszta moze sie
                                najwyzej domyslac, ile w tym prawdy.
                                I tak w przypadku men-tliczka tez na dobra sprawe nie wiemy, czy jest kobieta i
                                czy nie pisuje pod innym nickiem.
                                Nie wiemy napewno gdzie mieszka, ani co robi. Wszystko co tutaj napisala o
                                sobie rownie dobrze moze byc zmyslone.
                                Jak moze nam udowdnic, ze to ona np. nie jest ta osoba, ktora mowila o sobie,
                                ze pracuje na uniwersytecie, kiedy tak naprawde tylko tam sprzata?
                                Moze opowiedziala historie prawdziwa, ale zmieniajac osoby?
                                Zreszta, zwroc uwage, jak wiele bledow jezykowych popelnia. Jak na osobe z
                                bardzo wysokim wyksztalceniem to troche podejrzane.
                                I ta uwaga o jezyku: az chcialoby sie powiedziec: "przygaduje ges prosieciu":)

                                pozdrawiam
                                • cal-ineczka Re: do niegrzecznej 22.03.03, 22:33
                                  Wiesz, stokrotka38,
                                  sprawa wydaje sie byc błacha: jakaś dziewczyna (mentliczek) próbuje
                                  rozstrzygnąć kim jest quickly - z czystej, powtarzam - czystej tylko
                                  ciekawości! Mi też sie nie podoba że są tu ludzie niewiadomo jacy, niewiadomo
                                  skąd, i znają sie bardziej tylko wtedy jesli znaja sie na privie.
                                  To sobie ktos wymyslil, ze nie mozna byc tu soba, można, i ja też nie lubie
                                  takiego zakłamania jakie tu ma miejsce.

                                  Z drugiej strony mentliczek moze byc (a bardzo mi na to wyglada) policjantka,
                                  agentka, szpiegiem podajacym sie za jezykoznawce. W rezultacie moglaby
                                  wywiedziec sie pare spraw ktore ja interesuja (moze np plany wojskowe?) jako
                                  jego wirtualna dziewczyna.

                                  Kto wie? Tego nikt nie jest w stanie udowodnic. (Tu w gre wchodzilby jakis
                                  psycholog, a mamy tu pelno na tym forum jak zauwazylam ;)

                                  Jedno pewne. Quickly sie nie da.
                                  I jest niezlym psychologiem, i niezle zna sie na dziewczynach.
                                • Gość: lot-lot apropo dochodzenia IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 22.03.03, 23:05
                                  czy quickly to niegrzeczna i czy niegrzeczna to quickly
                                  uprzejmie oswiadczam, że men-tliczek to ktoś kto profesjonalnie zajmuje się
                                  tym na codzień - tzn od maja 2002 rozgryza kto jest kim i kto ma wiele nicków
                                  na tym forum.
                                  • kasia-s Re: apropo dochodzenia 22.03.03, 23:15
                                    Nie wiem kto to men-tliczek, nie śledziłam wypowiedzi, natomiast cali_neczhka
                                    wystepuje tu co najmniej pod pięcioma postaciami, czasami rozmawiajac ze soba w
                                    jednym wątku. Czy men-tliczek to też ona?
                                    • fanki.quicklego Re: apropo dochodzenia 22.03.03, 23:21
                                      Ja rozmawialam sama ze soba? Dobre ;)))
                                      Moj brat tez czasem smieje sie sam do siebie, przychodzi, mowi cos, mowi, nikt
                                      nie wie o co chodzi, smieje sie...;)))
                                      A potem - a tak sobie cos przypomniałem..... ;)))
                                      (Zawsze z niego w domu zlewamy) ;))

                                      A ja.... tu to zrobilam specjalnie i celowo !!
                            • men-tliczek Re: Do niegrzecznych..jeszcze...grzecznie 23.03.03, 09:53
                              Niegrzeczna,
                              Z braku Twojej odpowiedzi odpowiadam sobie sama wiedzac,
                              ze gawiedz spoza „firanki” i tak bedzie to czytac.

                              Wersja nowa, poprawiona (prawdopodobnie bez niedomowien).
                              Jak dowodzi tego seria wpisow „przypadkowych” gapiow tego watka, ktorzy
                              podgladajac cie caly czas przez szparke w firance wreszcie decyduja sie
                              na iscie heroiczny akt otworzenia okna i pokaznia ‘ucha’... dowodza jakze
                              oczywistego faktu -‘pospolitosci’ zjawiska tutejszego forum. Dokladnie wlasnie
                              o tym caly czas mowie - anonimowosc i pospolitosc.
                              Zabawa jest przednia, wlasnie dlatego, ze odbywa sie w konwencji
                              umownosci. To znaczy, ze tworzy sie tutaj nowa zupelnie kategoria
                              stosonkow miedzyludzkich. Nie reagujemy na to co ktos o sobie mowi,
                              ale raczej na to w jaki sposob o tym mowi i jak reaguje na roznorodne,
                              poruszane tutaj w mniej lub bardziej spontaniczny sposob, problemy.
                              Sarkastycznosc mojego wpisu do ‘niegrzecznej’ wyraznie uszla uwadze
                              „cicho ciemnych” aktywistow ukrytych za firanka swojego monitora.

                              >niegrzeczna napisała:

                              > > Domyslam sie, ze Ty tez mieszkasz gdzies na antypodach (Downunder).
                              > > Mozesz nawet byc samym Quickly.
                              > - Nie jestem Quickly:))))))))))) Jestem 1000% kobieta!

                              To Qickly jest tylko 100% kobieta???:)))))))

                              { spodobalo mi sie to jak napisalas 1000% co w kontekscie bardziej skromnego
                              mezczyzny nie zmienia faktu, ze Quickly ciagle moze byc 100% kobieta;
                              tlumaczenie
                              dowcipow jest jednak malo smieszne}

                              Wiesz, wielu mezczyznom to wystarczy. Ty jednak musisz bardzo na siebie uwazac!
                              Matematycznie mozesz wystarczyc dla dziesieciu (pod warunkiem, ze trafi Ci sie
                              dziesieciu 100% mezczyzn:))))
                              W dalszym ciagu nie mam pwodu wierzyc, ze nie jestes Quckly. No bo niby jaki
                              jest na to dowod? :))))))

                              { Przekornie! To nie ma znaczenia kim jestes. Piszesz tak pewnie o nim i z
                              takiej
                              odleglosci, ze mozesz to ciagnac dalej, tak jakby on to sam pisal. Poza tym,
                              anonimowosc
                              i umownosc tutejszej rzeczywistosci wydaje sie byc jedynyna plaszczyzna.
                              w ktorej powinnismy sie poruszac.}

                              Nie odpowiedzialas na wczesniejsze pytanie, ale domyslam sie z tego co piszesz,
                              ze mieszkasz na 'zeslaniu'. Dobrze, ze mowisz po polsku :))). No, to dobrze
                              swiadczy o Twoich, ze tak powiem, "korzeniach".

                              {Wyjasniac to?}

                              >
                              > Dlaczego nie? Zauwazylas, ze odpowiadasz na
                              > > pytania za niego?
                              > - No rzeczywiscie... zauwazylam :). A odpowiadam, bo chcialam pewne
                              > sprawy sprostowac(ktore znam jako fakty), a Quickly jest na wojnie.

                              Co to jezt z ta wojna? Zaraz wroci z wojny? A moze nie wroci, jak to czesto na
                              wojence bywa. To u was jest jakas wojna?
                              A moze on, jak u Mrozka, wypisuje duzymi literami w miejskim
                              szalecie 'PROTESTUJE!!'???

                              >
                              > > Co to znaczy 'w goracej czesci Australii'? A jest tam jakas
                              > > chlodniejsza 'czesc'?
                              >
                              > - Goraca jest Zachodnia czesc, Alice Springs, Darwin
                              > - chlodniejsza jest Tasmania
                              >
                              > > Mam kilku bardzo bliskich przyjaciol mieszkajacych w Australii. Czesto jes
                              > tem
                              > > tam zapraszana, ale jakos nie moge znalesc na to czasu. Jestem troche zwia
                              > zana
                              > > z 'rokiem szkolnym', i moj wolny czas przypada na w dosc pogodowo nie ciek
                              > awy
                              > > tam okres. Poza tym nie znosze upalow.
                              > > pozdrawiam
                              > > m
                              >
                              > - No wiem ze turystyka kwitnie. A co do upalow, to zalezy gdzie znajomi
                              > mieszkaja. Pozdrawiam.

                              Moi znajomi mieszkaja w Sydney, Melbourne i Perth.
                              Ci z Sydney, maja dwojke dzieci, z ktorych jedno ma reakcje alergiczna
                              na...slonce. Fajne, nie? Bardzo by sie chcieli wyniesc z Australii ale z
                              roznych powodow jest w tej chwili nie mozliwe.
                              Ci w Perth, ktorzy przeniesli sie tam kilka lat temu, siedza tam ze wzgledu na
                              pieniadze, ktore jemu udaje sie robic, wmawiajac wszystkim dookola, ze jest to
                              najpiekniejsze miejsce na swiecie. Jedno z ich doroslych juz w tej chwili
                              dzieci wrocilo do Ameryki. Opowiada bardzo nie ciekawe rzeczy o tej czesci
                              Australii. To tez moze byc bardzo tendencyjne.
                              pozdrawiam
                              grzecznie
                              m
                              PS.
                              W mysl tego co gdzies miedzy wierszami lub tez bardzo jawnie glosze, kazdy ma
                              prawo
                              myslec sobie o mnie co mu sie rzewnie podoba. Robiac to paradoksalnie
                              potwierdza
                              pozycje, z ktora wielu probuje w odpowiedzi na moje „szpiegowskie” wpisy,
                              walczyc.
                              Enigmatycznosc tutejszej formy nawiazywania kontaktu sklania wielu do tworzenia
                              absolutnie wyimaginowanych historii. Fajnie sie to moze czyta, ale traktowanie
                              plodu
                              nadpobudliwej wyobrazni jako podstawy sensownego damsko-meskiego zwiaku
                              jest absurdalne i infantylne. Moze Calineczka bedzie miala zaszczyt kiedys
                              poznac
                              Quicklego. Moze okaze sie, ze to ona ma piecdziesiat lat a on dwadziescia trzy.
                              Moze mnie uda sie komus posprzatac pieknie mieszkanie. Kto wie co bedziemy
                              wtedy o sobie mysleli. Na razie mozemy dalej poruszac sie jednoplaszczyznowo.
                              Pozdrawiam wszystkich ‘wiernych’ i ‘niewiernych’.
                              m
                              • stokrotka38 Re: Do niegrzecznych..jeszcze...grzecznie 23.03.03, 16:01


                                > Jak dowodzi tego seria wpisow „przypadkowych” gapiow tego watka, kt
                                > orzy
                                > podgladajac cie caly czas przez szparke w firance wreszcie decyduja sie
                                > na iscie heroiczny akt otworzenia okna i pokaznia ‘ucha’... dowodza
                                > jakze
                                > oczywistego faktu -‘pospolitosci’ zjawiska tutejszego forum.

                                To, ze ktos czyta i czasami decyduje sie pisac, znaczy, ze to forum jest
                                pospolite? To kiedy nie byloby pospolite? Kiedy tylko mentliczek cztylaby i
                                pisalby tutaj?
                                :P
                                Jestes takim samym przypadkowym gapiem jak i reszta czytajacych i
                                wypowiadajcych sie na tym forum. Jedyne co cie moze wyroznia to dziwne
                                upodobanie w doszukiwaniu sie "przestepstw", jakich twoim zdaniem doposcili sie
                                inni forumowicze.


                                > W mysl tego co gdzies miedzy wierszami lub tez bardzo jawnie glosze, kazdy ma
                                > prawo
                                > myslec sobie o mnie co mu sie rzewnie podoba.

                                Podobnie moze ci sie odciac Quickly.
                                I mam nadzieje, ze to zrobi, bo nie ma potrzeby by ktos wszczynal tu w jego
                                sprawie dochodzenia. Nie popelnil przestepstwa, a nawet jesli, to
                                forum "Romantica" napewno nie jest odpowiednim miejscem by sie tym zajmowac.

                                Robiac to paradoksalnie
                                > potwierdza
                                > pozycje, z ktora wielu probuje w odpowiedzi na moje „szpiegowskie”
                                > wpisy,
                                > walczyc.

                                "...kazdy ma prawo myslec o tobie, co mu sie rzewnie podoba, a robiac to
                                paradoksalnie potwierdza pozycje, z ktora wielu (...) probuje walczyc"?

                                Mozesz torche jasniej napisac o co ci chodzi, bo obawiam sie, ze to zdanie nie
                                mialo zadnego sensu:(

                                (Doradzam zdania proste, troche latwiej zachowac w nich sens wypowiedzi, pod
                                warunkiem, ze autor wogole wie co ma na mysli:)

                                > Enigmatycznosc tutejszej formy nawiazywania kontaktu sklania wielu do
                                tworzenia
                                > absolutnie wyimaginowanych historii. Fajnie sie to moze czyta, ale
                                traktowanie
                                > plodu
                                > nadpobudliwej wyobrazni jako podstawy sensownego damsko-meskiego zwiaku
                                > jest absurdalne i infantylne.

                                A nawet jesli, to co cie obchodzi, na jakiej podstawie zupelnie obcy ci ludzie
                                buduja zwiazki miedzy soba?
                                O ile wiem, to nikt nie pytal cie o rade, nie prosil o opinie... a wogole chyba
                                trudno powiedziec by ktokolwiek probowal tu taki zwiazek stworzyc.
                                :P

                                • men-tliczek Re: do stokrotki?38? 24.03.03, 18:27
                                  Krotko, krotkimi zdaniami.
                                  Wypowiedz Quicky sprowokowala mnie do napisania paru slow.
                                  Uzylam jego wpisu tylko jako kontekst. Jego osoba jest mi tak samo
                                  obojetna jak zeszloroczny snieg (snieg tutaj pada raz na osiem lat).
                                  Chcialam zwrocic uwage na kwestie 'formy i tresci'. Dosc istotny
                                  problem w 'damsko-meskiej' konwersacji.
                                  Pierwszy wpis tego watku jest tylko skromna ilustracja tej kwestii.
                                  Quickly nie jest zadnym celem. Niczego wzgledem jego osoby
                                  nie dochodze. Spytalam tylko gdzie mieszka. Przy pytaniu wyjasnilam
                                  jego motyw. Odpowiedz juz znalazlam sama. On juz nie musi opowiadac.
                                  Nie wiem o co Ci chodzi. O jakim przestepstwie mowisz. Pisz jasniej.
                                  Percepcja gra tutaj wazna role. Jezeli Twoja podpowiada Ci, ze ja chce
                                  skrzywdzic Quckly, to sama musisz sobie w tym pomoc (przepraszam
                                  za zbyt dlugie zdanie).

                                  >O ile wiem, to nikt nie pytal cie o rade, nie prosil o opinie..<
                                  Tutaj masz odpowiedz na tamto moje dlugie zdanie.
                                  Wytykasz mi moje wtracanie sie i nieproszone rady, a robisz dokladnie
                                  to samo.

                                  >a wogole chyba
                                  >trudno powiedziec by ktokolwiek probowal tu taki zwiazek stworzyc.
                                  ...dlatego wlasnie paranoja z przesladowaniem Quckly jest
                                  absurdalna. On byl tylko kontekstem (jeszcze raz). On mnie nie interesuje jako
                                  osoba!
                                  Kwestia jest zupelnie abstrakcyjna, tak jak to sama zauwarzylas.
                                  Podkreslilam pare razy, ze on ladnie operuje slowami.
                                  Bawimy sie slowami. To bardzo dobrze. Powiedzialm przy tym,
                                  ze za slowami kryje sie czlowiek. Jego powinnismy mierzyc czynami.
                                  Ot i tyle.
                                  m

                              • jmx Do Mentliczka jedno pytanie 25.03.03, 00:39
                                Postanowiłam tu wsadzić nie tylko swoje ucho ale i całą łapę, właściwie trochę
                                sprowokowało mnie to co napisałaś i dlatego zabieram głos ;-) - oczko zza
                                firanki.

                                Napisałaś:
                                > Nie reagujemy na to co ktos o sobie mowi,
                                > ale raczej na to w jaki sposob o tym mowi i jak reaguje na roznorodne,
                                > poruszane tutaj w mniej lub bardziej spontaniczny sposob, problemy.
                                UważAsz, że w Życiu, tak zwanym realnym, jest inaczej? Przysłowie - "jak cię
                                widzą tak cię piszą" nie powstało w dobie internetu i najnowszych osiągnięć
                                techniki. Tak już jesteśmy skonstruowani, jako ludzie, Że przede wszystkim i w
                                pierwszej kolejności zwracamy uwagę na to "jak" ktoś mówi/pisze niż "co" tzn.
                                treść wypowiedzi. Akurat forum ma tę przewagę na innymi środkami komunikacji,
                                że można zawsze powrócić do napisanych słów i odszukać drugie dno (jeśli
                                istnieje).

                                Pozdrawiam
                                jmx
                                • men-tliczek Re: Do JMX 25.03.03, 07:56
                                  jmx napisała:

                                  > Postanowiłam tu wsadzić nie tylko swoje ucho ale i całą łapę, właściwie
                                  trochę
                                  > sprowokowało mnie to co napisałaś i dlatego zabieram głos ;-) - oczko zza
                                  > firanki.
                                  >
                                  > Napisałaś:
                                  > > Nie reagujemy na to co ktos o sobie mowi,
                                  > > ale raczej na to w jaki sposob o tym mowi i jak reaguje na roznorodne,
                                  > > poruszane tutaj w mniej lub bardziej spontaniczny sposob, problemy.
                                  > UważAsz, że w Życiu, tak zwanym realnym, jest inaczej? Przysłowie - "jak cię
                                  > widzą tak cię piszą" nie powstało w dobie internetu i najnowszych osiągnięć
                                  > techniki. Tak już jesteśmy skonstruowani, jako ludzie, Że przede wszystkim i
                                  w
                                  > pierwszej kolejności zwracamy uwagę na to "jak" ktoś mówi/pisze niż "co" tzn.
                                  > treść wypowiedzi.
                                  Nie wiem czy zwrocilas uwage na pewien szczgol, ktory w tym przypadku wydaje
                                  sie byc bardzo istotny. Piszesz, ze w zyciu realnym mowi sie "jak cie WIDZA tak
                                  cie pisza" a potem zmieniasz to na "mowi/pisze" tak cie odbiera.
                                  Roznica tych dwoch okreslesniej wydaje mi sie bardzo zasadnicza. Zwroc uwage,
                                  ze w zyciu tzw. realnym, bardzo wiele zeczy odrzucamy ze wzgledu na ich widok.
                                  Przepraszam, ze uzyje tutaj konkretnego imienia, ale to tylko dla iliustracji
                                  problemu o jaki mi chodzi. Zaluzmy, ze Calinaczka jest mila, ladna mloda
                                  studentka, ktora w wolnym czasie 'serfuje' (nowe polskie slowo?) internet i
                                  trafia na jakiegos faceta. On uzywajac kwiecistego jezyka i ciekawych
                                  historyjek, opowiada jej piekne bajki. Ktoz tego nie lubi? "Mow do mnie
                                  jeszcze". Tuatj wszystko opiera sie na slowach i formie. Zaluzmy teraz, ze Ten,
                                  ktory to wszystko opowiada, a ktorego ona nie widzi, jest zonaty i ma
                                  piecdziesiat dwa lata.
                                  W realnym zyciu, ten jakze istotny element obrazu osoby, eliminuje wielu
                                  potencjalnych kantydatow na ewntualna blizsza znajomosc. Przykladow na to jest
                                  wiele. W tym przypadku "jak cie widza tak cie pisza" moze miec kolosalne
                                  znaczenie.
                                  Stac cie na blizszy zwiazek z mezczyzna trzydziesci lat starszym niz ty?
                                  "Jak cie widza" jest czyms zupelnie innym niz "jak cie czytaja".
                                  Tak, mozesz wrocic do wczesniejszych tekstow i porownac, ale ciagle obracasz
                                  sie w swiecie slow i wyobrazni.
                                  tez pozdrawiam
                                  m

                                  Akurat forum ma tę przewagę na innymi środkami komunikacji,
                                  > że można zawsze powrócić do napisanych słów i odszukać drugie dno (jeśli
                                  > istnieje).
                                  >
                                  > Pozdrawiam
                                  > jmx
                                  • jmx Re: od JMX 27.03.03, 02:59
                                    No przykro mi, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Bardzo wiele wagi przywiązujesz
                                    do tego co widzisz. Ale nasze zmysły, tak samo dotyczy to wzroku czy słuchu,
                                    potrafią w równym stopniu zniekształcać realny, prawdziwy obraz. I nasuwa mi
                                    się tu jeszcze jedno powiedzenie: "nie wszystko złoto co się świeci". Czyjś
                                    piękny wygląd nie oznacza wspaniałego wnętrza. Tak się zastanawiam, nie
                                    zdarzyło Ci się spotkać w życiu atrakcyjnego pięćdziesięciolatka? Nawet
                                    żonatego? ;-)

                                    Odnośnie "pięknych słówek" - myślę, że to zależy od wrażliwości, podatności
                                    danej kobiety na taką formę kontaktu, na mnie to akurat nie działa, ale na
                                    wiele innych tak. I wydaje mi się, że forma przekazu nie ma tu zasadniczego
                                    znaczenia.

                                    Niestety, pięćdziesięcioletni mężczyzna nie jest ode mnie starszy o trzydzieści
                                    lat (a chciałabym! ;-)). Myślę, że byłabym zdolna do takiego związku, może nie
                                    podołałabym, ale myślę, że miałabym dość odwagi aby podjąć takie "wyzwanie" ;-)

                                    Pozdrawiam
                                    jmx
                                    • men-tliczek Re: od JMX 27.03.03, 03:33
                                      jmx napisała:

                                      > No przykro mi, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Bardzo wiele wagi
                                      przywiązujesz
                                      >
                                      > do tego co widzisz. Ale nasze zmysły, tak samo dotyczy to wzroku czy słuchu,
                                      > potrafią w równym stopniu zniekształcać realny, prawdziwy obraz. I nasuwa mi
                                      > się tu jeszcze jedno powiedzenie: "nie wszystko złoto co się świeci". Czyjś
                                      > piękny wygląd nie oznacza wspaniałego wnętrza. Tak się zastanawiam, nie
                                      > zdarzyło Ci się spotkać w życiu atrakcyjnego pięćdziesięciolatka? Nawet
                                      > żonatego? ;-)
                                      >
                                      > Odnośnie "pięknych słówek" - myślę, że to zależy od wrażliwości, podatności
                                      > danej kobiety na taką formę kontaktu, na mnie to akurat nie działa, ale na
                                      > wiele innych tak. I wydaje mi się, że forma przekazu nie ma tu zasadniczego
                                      > znaczenia.
                                      >
                                      > Niestety, pięćdziesięcioletni mężczyzna nie jest ode mnie starszy o
                                      trzydzieści
                                      >
                                      > lat (a chciałabym! ;-)). Myślę, że byłabym zdolna do takiego związku, może
                                      nie
                                      > podołałabym, ale myślę, że miałabym dość odwagi aby podjąć takie "wyzwanie" ;-
                                      )
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      > jmx
                                      Tak to zrozumialas? Na prawde myslisz, ze to chodzi o te piecdziesiat lat?
                                      Jezeli tak tamto zrozumialas, to sie wlasciwie ciesze, ze sie ze mna nie
                                      zgadzasz.
                                      pozdrawiam
                                      m
                                      • jmx Do Mentliczka 27.03.03, 14:08
                                        Okłamywać, oszukiwać można każdego i zawsze, niezależnie czy to jest internet
                                        czy nie. A rozczarowanie co do wyglądu, jest moim zdaniem stosunkowo łatwe do
                                        przełknięcia. A do oszukiwania w innych sprawach np. uczuć, naprawdę nie
                                        potrzeba internetu.
                                        Jeśli coś źle zrozumiałam to proszę o sprostowanie.

                                        Pozdrawiam
                                        jmx
                                        • messja Re: Do Mentliczka 27.03.03, 14:13
                                          jmx napisała:

                                          > Okłamywać, oszukiwać można każdego i zawsze, niezależnie czy to jest internet
                                          > czy nie. A rozczarowanie co do wyglądu, jest moim zdaniem stosunkowo łatwe do
                                          > przełknięcia. A do oszukiwania w innych sprawach np. uczuć, naprawdę nie
                                          > potrzeba internetu.


                                          zgadzam sie z tym co napisalas.

                                          p.s.
                                          tylko blagam nie komentuj tego zlosliwie.



                                          messja
                                        • men-tliczek Re: Do JMX 27.03.03, 18:57
                                          >Ok?amywac´, oszukiwac´ moz˙na kaz˙dego i zawsze, niezalez˙nie czy to jest
                                          internet
                                          >czy nie.

                                          Zgadzam sie, bo jakze nie zgodzic sie z czyms tak oczywistym.
                                          Truizm? Trywialnosc zjawiska nie zmniejsza jednak jego wagi.
                                          Ludzie umieraja kazdego dnia i kazdej sekundzie.
                                          Pospolitosc tego faktu nie przeszkadza nam traktowac kazdego
                                          przypadeku w kontekscie, w ktorym mial on miejsce.
                                          Tutaj mowimy o specyficznym rodzaju oszustwa w okreslonym
                                          srodowisku,....i nie chodzi tutaj o wyglad.

                                          >A rozczarowanie co do wygla˛du, jest moim zdaniem stosunkowo ?atwe do
                                          >prze?knie˛cia.

                                          Wyglad nie jest az tak wazny w mojej agralnej metaforze.
                                          Nie rozumie dlaczego ta czesc mojego postu sprowokowala tyle
                                          inteligentnych wypowiedzi? Moze wlasnie jest to chec trywializowania
                                          istoty problemu, ktory generalnie mozna by zamknac w stwierdzeniu
                                          (nie znosze sie powtarzac): ze nie wolno kpic ani bawic sie czyims szczerym
                                          uczuciem. Jezeli wiem, ze z roznych wzgledow nie moge odwajemnic uczucia,
                                          nie prowokuje nikogo do tego zeby sie we mnie bez pamieci zakochal.
                                          To moze rownie dobrze dotyczyc dwoch nastolatkow jak i ludzi kolo
                                          piecdziesiatki.
                                          Moze powinnam w swoim poscie bardziej podkreslic fakt, ze
                                          czlowieczek ten jest juz w zwiazku z inna kobieta (zona).
                                          Kolezanka Messja doskonale pamieta jak pare lat temu niejaka 'n',
                                          traktowa;a zaloty zonatych facetow w odpowiedzi na jej post.
                                          Bardzo poprawna i sluszna reakcja (bez kpiny).
                                          To wlasnie ta anonimosc internetu i z zalozenia brak checi
                                          identyfikacji z uczestnikami forum, powoduje, ze zjawiaja sie
                                          tutaj 'wampiry'.


                                          >A do oszukiwania w innych sprawach np. uczuc´, naprawde˛ nie
                                          >potrzeba internetu.
                                          Oczywiscie, ze nie! My jednak uzywamy tutaj Internet.

                                          >Jes´li cos´ z´le zrozumia?am to prosze˛ o sprostowanie.

                                          Staralam sie jak moglam. Powiedz czy mi sie udalo?

                                          pozdrawiam
                                          m


                                          • stokrotka38 W sprawie oszustwa 28.03.03, 01:03
                                            > Tutaj mowimy o specyficznym rodzaju oszustwa w okreslonym
                                            > srodowisku,....i nie chodzi tutaj o wyglad.


                                            A mowilas, ze nie prowadzisz dochodzenia i nic osobiscie do Qucikly nie masz.
                                            Skad wiec te pomowienia, oszczerstawa i ujadanie w jego strone?
                                            Oszukal cie? Tutaj na forum? nie wydaje mi sie, a jesli tak to podaj konkrety.
                                            Jesli takich nie masz, robisz cos znacznie gorszego niz to, co zarzucasz
                                            Quickly - krzywdzisz pomowieniami niewinnego czlowieka.

                                            : ze nie wolno kpic ani bawic sie czyims szczerym
                                            > uczuciem.
                                            Jezeli wiem, ze z roznych wzgledow nie moge odwajemnic uczucia,
                                            > nie prowokuje nikogo do tego zeby sie we mnie bez pamieci zakochal.

                                            A jak Quickly sprowokowal do "zakochania bez pamieci"? Piszac mile i cieple
                                            slowa pod adresem wielu pan?
                                            Jesli ktos "zakochuje sie bez pamieci" tylko i wylacznie dlatego, ze przeczytal
                                            na forum kilka milych postow to, wybacz, ale nikogo innego oprocz siebie nie
                                            moze winic za to, ze jego uczucia nie sa odwzajemnione...
                                            Ludzi mozna kochac, za charakter, osobowosc, wrazliwosc. A na forum mozna kogos
                                            tylko zapoznac, wymienic opinie, porozmawiac, pozartowac. Uczucia i zwiazek
                                            buduje sie w rzeczywistosci realnej.
                                            Jesli komus uczucia oparte na doswiadczeniach wirtualnego swiata myla sie z
                                            miloscia, to bedzie sie krzywdzil, bez wzgledu na to czy Quickly i inni panowie
                                            tutaj pisza, czy nie...


                                            • jmx Brawo! 28.03.03, 01:22
                                              Właśnie miałam napisać coś podobnego.
                                              Trochę tego nie rozumiem - jak kogoś można sprowokować do zakochania? Wg mnie,
                                              miłością, zakochaniem nie da się "sterować". Na forum można flirtować,
                                              żartować, pisać ciepłe słowa ale do zakochania się jeszcze dłuuuuga droga.
                                              Miłości nie buduje się słowami, choćby były najpiękniejsze, ale konkretnymi
                                              czynami.
                                            • men-tliczek Re: W sprawie bez sprawy... 28.03.03, 20:24
                                              Jak z Toba rozmawiac Stokrotko? Dlugich zdan nie rozumiesz a
                                              w krotkich najwyrazniej sie gubisz.

                                              Od momentu mojego pierwszego wpisu, ktory lakonicznie
                                              nawiazywal do 'tworczosci' Quickly, stalam sie w Twoich oczach
                                              wichrzycielka i swietokradca. Podchodzac do wszystkiego co pisze
                                              jako napasc osobista na okoliczne bozyszcze, nie pozwala Ci zrozumiec
                                              istoty problemu, ktory staralam sie poruszyc. Nienawisc do mnie przeslonilo
                                              wszystko co wydalo sie byc obiektywne i sluszne w tym co napisalam.
                                              Przypomina mi to pewna dyskusje z przed paru lat, w ktora sie wdlam
                                              na marginesie tworczosci satyryczno-politycznej Jonathan Swift'a,
                                              z grupa, wydawaloby sie, wyksztalconych ludzi. Chociaz wyksztalcenie w tym
                                              miejscu nie odgrywa az tak istotnej roli jak raczej glebsza percepcja
                                              filozoficzna
                                              zjawisk politycznych i religijnych na swiecie. Rozmowa, o ktorej wspominam,
                                              w pewnym momencie poruszyla role kosciola katolickiego w szrzeniu inkwizycji
                                              w XVIII wiecznej Hiszpani. Wiekszosc dyskutantow starala sie trzymac
                                              tematu i zglebiac istote tworczosci Swifta z uwzgledniem
                                              aspektu polityzacji wielu jego dziel. Jedna osoba z grona dwudziestu
                                              paru, kazda wypowiedz traktowala jako atak na kosciol katolicki.
                                              Z powodu pasji i nienawisci do zupelnie pozbawinych kontekstu religijnego
                                              wypowiedzi uczestnikow dyskusji, paradoksalnie zaprzeczajacej podstawowej
                                              zasadzie
                                              wiary, o jaka w swoim mniemaniu wtedy walczyla, wiadome bylo, ze wszelkie
                                              usilowania sprowadzenia jej do poziomu sedna dyskusji beda nadaremne.
                                              Dokladnie tak samo czuje sie w tej chwili.

                                              Patrzac na to co napisalas w ostatnim wpisie do mnie, nasze pogladu nie tak
                                              bardzo sie roznia. Nie kwestionujesz istoty istnienia w Internet czegos takiego
                                              jak
                                              romans i proba uwodzenia. Obwiniasz efektem takiej gry i zachowania
                                              'dorosle' osoby, ktore poddadza sie czemus takiemu.

                                              >Ludzi mozna kochac, za charakter, osobowosc, wrazliwosc. A na forum mozna
                                              kogos
                                              >tylko zapoznac, wymienic opinie, porozmawiac, pozartowac. Uczucia i zwiazek
                                              >Jesli komus uczucia oparte na doswiadczeniach wirtualnego swiata myla sie z
                                              >miloscia, to bedzie sie krzywdzil, bez wzgledu na to czy Quickly i inni
                                              panowie
                                              >tutaj pisza, czy nie...

                                              milej zabawy
                                              m
                                              • stokrotka38 Re: W sprawie bez sprawy... 29.03.03, 01:27
                                                men-tliczek napisał:

                                                > Jak z Toba rozmawiac Stokrotko? Dlugich zdan nie rozumiesz a
                                                > w krotkich najwyrazniej sie gubisz.


                                                Wiesz, ja dochodze do wniosku, ze niewarto z toba wogole rozmawiac. Zapytana
                                                wprost np. o oszustwa Quickly, nie udzielasz odpowiedzi, albo udzielasz
                                                nieprawdziwych odpowiedzi np. kiedy mowilas, ze nic do Quicklego nie masz (by w
                                                jakis czas potem zalozyc dlugi i namietny post z wcale niepochlebnymi
                                                wyobrazeniami na jego temat.)
                                                Tak naprawde nie wiem kim jest Quickly, ani kim ty jestes, ale wiem jedno: z
                                                was dwojga to ty robisz tutaj niepotrzebnie brzydka atmosfere wokol osoby,
                                                ktorej nic na dobra sprawe nie masz do zarzucenia.
                                                (Oprocz ciebie, zauwaz nie ma tu nikogo kto by potwierdzil, ze Quickly z
                                                premedytacja go/ja oszukal, wykorzystal, uwiodl, zabil, okradl itp. itd....
                                                A i ty nie wiedziec czemu prowadzisz te dziwna gre.
                                                Moze to tylko dla ciebie cwiczenia jezykowe, jak sama wczesniej gdzies
                                                wspominalas? A moze sama kiedys poczulas sie sprowokowana do "zakochania bez
                                                pamieci" i w ten chory sposob to okazujesz. Nie wiem i nie obchodzi mnie to.)

                                                Wybacz ale jestes zalosna zarowno w tresci, jak i w formie (sztucznie
                                                naszpikowanej wyszukanym slownictwem ze szkoda na sens i jasnosc wypowiedzi).

                                                p.s.
                                                Jesli twoja dluga dygresja na temat dyskusji z przed lat miala oslabic
                                                moja "nienawisc" do ciebie przejawiajaca sie w zadawaniu ci konkrtetnych pytan,
                                                to komunikuje, ze ci sie udalo.

                                                • men-tliczek Re: W sprawie bez sprawy... 29.03.03, 06:10
                                                  >Wiesz, ja dochodze do wniosku, ze niewarto z toba wogole rozmawiac.<

                                                  Masz racje, bo to nie sa rozmowy. Ja pisze to wszystko dla siebie.
                                                  To Ty (z duzej litery ‘Ty’) pierwsza wyszlas z oskarzeniem, ze ja sie
                                                  czepiam bidnego czlowieczka.
                                                  Gdyby nawet tak bylo jak piszesz, dlaczego nie moge sie go czepiac?
                                                  Odpowiedz jednym zdaniem.


                                                  >Zapytana wprost np. o oszustwa....
                                                  Co to znaczy ‘np. o oszustwa’? Cz Ty pytalas mnie kiedys o cos innego?
                                                  Czy ‘np’ ma oznaczac warunkowsc mysli?
                                                  Np. o oszustwa?

                                                  >....Quickly, nie udzielasz odpowiedzi, albo udzielasz
                                                  >nieprawdziwych odpowiedzi np. kiedy mowilas, ze nic do Quicklego nie masz (by
                                                  w
                                                  >jakis czas potem zalozyc dlugi i namietny post z wcale niepochlebnymi
                                                  >wyobrazeniami na jego temat.)

                                                  Strasznie dlugie zdanie jak na kogos kto zarzuca innym, ze pisza dlugie
                                                  i zawile zdania. To sa przynajmniej dwa zdania bez kropki.
                                                  Z reszta to juz nie pierwszy raz zarzucasz mi cos co sama popelniasz.
                                                  Brak Ci (z duzej litery ‘Ci’) konsekwencji.
                                                  Twoje bozyszcze quickly mnie nie oszukal! Jasne teraz? Nigdzie nie oskarzam
                                                  Go o oszustwa! Moglam sugerowac, ze ludzie uzywajacy tak kwiecistego
                                                  jezyka w konwersacji towarzyskiej, w rzeczywistosci moga okazac sie
                                                  nieciekawymi osobnikami (patrz powyzej, pierwszy wpis).
                                                  Takich sa miliony. Twoj mistrz ‘landrynek’, promyczkow i kopytek, moze byc
                                                  jednym z nich. Moze byc. (piekne krotkie zdanie!).
                                                  To nie znaczy ze jest. Pokarz mi miejsce, w ktorym napisalam: quickly
                                                  to oszust!
                                                  Moj, jak to okreslilas, ‘namietny’ post ‘internetowy wampiryzm’ jest czysto
                                                  teoretyczna spekulacja i ilustracja problemu, ktory chcialam tutaj poruszyc,
                                                  a ktory tylko kilka osob zrozumialo (to nie znaczy, ze sie ze mna zgodzili).

                                                  >Tak naprawde nie wiem kim jest Quickly, ani kim ty jestes, ale wiem jedno: z
                                                  was dwojga to ty robisz tutaj niepotrzebnie brzydka atmosfere wokol osoby,
                                                  ktorej nic na dobra sprawe nie masz do zarzucenia<.

                                                  Widzisz, ja tez go nie znam i nie chce znac. Weszlam tutaj po paromiesiecznej
                                                  przerwie i przez przypadek trafilam kilka ‘etnograficznych’ rarytasow;
                                                  ‘landrynek’ rzuconych dzieweczkom na ucieche przez niejakiego quickly.
                                                  Nie czytalam jego wszystkich wpisow. Ot, tu i tam. Wtedy dosc
                                                  spontanicznie przyszlo mi do glowy, zeby podzielic sie pewnym doswiadczeniem
                                                  z jednej z moich podrozy.
                                                  Wlasnie o to chodzi, ze nikt nie wie kim ‘quickly’ czy ‘slowly’ sa.
                                                  Jaki sens ma wypisywanie bzdur typu: 185 cm wrostu i 100 kg miesni?
                                                  Co to jest? Czy to nie pokazuje bardziej mozg tego osobnika niz jego
                                                  miesnie?
                                                  Jezeli ten osobnik pisze, na usprawiedliwienie swojego kulejacego
                                                  Polskiego, ze wiekszosc czasu spedzil na obczyznie, to znaczy ze musi
                                                  byc czlowiekiem w sile wieku. ‘Wiekszosc’ jak wiesz znaczy przynajmniej
                                                  51 procent. Gdyby wyjechal z Polski jako dwudziestolatek, mialby teraz
                                                  czterdziesci lat. Mieszkam po drugiej stronie wielkiej wody i znam bardzo
                                                  dobrze meska czesc kilku wielkich fal immigracji z Polski. Kazdy jeden
                                                  ma 185 cm wzrostu, 100 kg miesni, czarne lub blad kedziory wlosow,
                                                  i wszyscy wygladaja na dwadziescia piec lat. Immigracja Solidarnosciowa
                                                  (1981-82) to sa panowie okolo piecdziesiatki. Kazdy z nich moze tutaj napisac
                                                  co mu sie rzewnie podoba. Mnie to zawsze rozsmiesza do lez.
                                                  Wiadomo tez z innych wpisow, ze nasz 185/100/25 jest zonaty.
                                                  Z mojej strony to wyglada troche tak jak w scenariuszu na ‘internetowego
                                                  Wampira’. Tak tez napisalam. Jest to czysta spekulacja. Chcialam
                                                  Uzyc to jako ilustracje bardziej ogolnego problemu uzywania internet
                                                  Do manipulowania uczuciami osob, ktore przychodzac tutaj szczerze
                                                  licza na znalezienie tzw. Mr. Right.
                                                  Szkoda, ze nie mozemy wrocic do archiwum forum dalej niz kilka miesiecy.
                                                  Jakies blisko dwa lata temu pojawil sie na Towarzyskim osobnik do zludzenia
                                                  przypominajacy ‘quickly’. Pisal przepieknie! Jak to ‘czteromasztowy statek
                                                  uniosl
                                                  go za dalekiew wody itd. Itp. Landrynka za landrynka sypaly sie z monitora.
                                                  Meczyl sie tamten bohater strasznie. Wyznawal swoje uczucie osobie, ktora
                                                  uwierzyla w jego slowa, twierdzac przy tym, ze jest w zwiazku z inna kobieta-
                                                  zona.
                                                  Internetowa dziewczyna szalala ze szczescia. Chciala go zobaczyc. Juz,
                                                  natychmiast.
                                                  On piescil ja ‘oczkami’,’wloskami’, promyczkami i kopytkami. Ona przez cala
                                                  jedna strone
                                                  monitora wypisala wielkimi literami KOCHAM CIE, z milionem wykrzyknikow.
                                                  Tak ja zostawil.
                                                  Wiem od niej, ze bardzo to przezyla. To byl realny a nie wirtualny bol.

                                                  Problem, ktory poruszylam, albo staralam sie przedstawic jest bardzo realny.
                                                  Osobiscie nie mam nic do quickly. Nigdy mnie nie oszukal i nigdy nie bedzie
                                                  mial takiej okazji. Ludzie tego pokroju, opisujacy bez pokrycia swoje cechy
                                                  fizyczne
                                                  i majatkowe na internet sa malutkimi gdonymi pozalowania ‘czlowieczkami’.
                                                  Ja ze swojej strony jestem dwudziestodwu letnia wysoka bladynka z olbrzymim
                                                  biustem i dlugimi wysmuklymi nogami. Moje piec samochodow stoi
                                                  zaparkowanych na Beverly Hill in LA przed moja dwudziestoczteropokojowa
                                                  willa. Nie wierzysz?
                                                  m

                                                  >(Oprocz ciebie, zauwaz nie ma tu nikogo kto by potwierdzil, ze Quickly z
                                                  >premedytacja go/ja oszukal, wykorzystal, uwiodl, zabil, okradl itp. itd....
                                                  >A i ty nie wiedziec czemu prowadzisz te dziwna gre.
                                                  >Moze to tylko dla ciebie cwiczenia jezykowe, jak sama wczesniej gdzies
                                                  >wspominalas? A moze sama kiedys poczulas sie sprowokowana do "zakochania bez
                                                  >pamieci" i w ten chory sposob to okazujesz. Nie wiem i nie obchodzi mnie to.)



                                                  • bardzogrzeczna Re: W sprawie bez sprawy... 29.03.03, 06:20
                                                    A ja chcialam dodac, ze osobiscie znam men-tliczke i dokladnie wyglada tak jak
                                                    napisala. Chociaz nie bardzo wiem dlaczego o tym tak otwarcie tutaj pisze.
                                                    No moze troche przesadzila z tym bardzo duzym biustem.
                                                    Ja za to mam 185/100/89.
                                                    milej zabawy

                                                    mentliczek
                                                  • fact men-tliczek i bardzogrzeczna to jedna osoba :-)) 29.03.03, 06:52
                                                    a pisze otwarcie? A nie zaczela otwarcie sie chwalic juz na poczatku postu w
                                                    kontekscie piwa? Caly ten dlugi post to byla jedna wielka autoreklama.
                                                    No prawda, quickly to chwalipieta, ale one nie ma co wytykac tego jemu, bo sama
                                                    to robi Pozdrawiam:-)
                                                  • stokrotka38 sprawa bez sprawy? - po co wiec robic sprawe? 29.03.03, 12:37

                                                    pierwsza wyszlas z oskarzeniem, ze ja sie
                                                    > czepiam bidnego czlowieczka.

                                                    To nie oskarzenie, stwierdzam fakty.

                                                    > Gdyby nawet tak bylo jak piszesz, dlaczego nie moge sie go czepiac?
                                                    > Odpowiedz jednym zdaniem.

                                                    Bo nie masz ku temu powodu, bo to jest niemoralne, bo robisz to na
                                                    forum "Romantica", ktore zasmiecasz w ten sposob.

                                                    > >Zapytana wprost np. o oszustwa....
                                                    > Co to znaczy ‘np. o oszustwa’? Cz Ty pytalas mnie kiedys o cos inne
                                                    > go?

                                                    Tak.

                                                    > Strasznie dlugie zdanie jak na kogos kto zarzuca innym, ze pisza dlugie
                                                    > i zawile zdania. To sa przynajmniej dwa zdania bez kropki.

                                                    Najwazniejsze, ze sens byl jasny.

                                                    > Z reszta to juz nie pierwszy raz zarzucasz mi cos co sama popelniasz.
                                                    > Brak Ci (z duzej litery ‘Ci’) konsekwencji.


                                                    Wiem, wiem, ja notorycznie przesladuje ludzi na forum za to, ze sa mili wobec
                                                    innych osob, by zaraz potem ciebie krytykowac za to.

                                                    > Twoje bozyszcze quickly mnie nie oszukal!

                                                    Dlaczego mowisz o nim z takim sarkazmem? Skad w tobie tyle nienawisci do niego?


                                                    Jasne teraz? Nigdzie nie oskarzam
                                                    > Go o oszustwa!

                                                    W wielu wypowiedziasz krytykujesz Quickly, to co napisal, dochodzisz ile w tym
                                                    co pisze jest prawdy, wspomagasz sie przykladami z jego wypowiedzi itp. itd. W
                                                    jednej wypowiedzi piszesz o "specyficznym rodzaju oszustwa w okreslonym
                                                    srodowisku", nie wymieniac przy tym slowa "Quickly". Jesli wiec nie jego mialas
                                                    na mysli to kogo? Siebie?

                                                    Skoro, ani ciebie, ani nikogo innego nie oszukal (bo sama twierdzilas, ze
                                                    sprawa wygladu ma tu najmniejsze znaczenie) przestan sie wreszcie go czepiac.
                                                    Robisz to bowiem z jakas chora napastliwoscia, ktora moze byc uzasadniona tylko
                                                    tym, ze to ty bylas ta dziewczyna, ktra przed kilkoma laty zakochala sie w
                                                    literkach na moinitorze komputera, a autorem tych literk z cala pewnoscia byl
                                                    Quickly.
                                                    Jesli jednak tak bylo, minelo wystarczaja duzo czasu bys mogla sie otrzasnac z
                                                    tego traumatycznego przezycia.

                                                    p.s.
                                                    Twoj Polski bardziej kuleje niz jego.



                                                  • anttoni Re: sprawa bez sprawy? - po co wiec robic sprawe 30.03.03, 01:37
                                                    a czy stokrotka38 i quickly to a sama osoba?
                                                  • men-tliczek Re: sprawa i z lewa 30.03.03, 04:40
                                                    Anttoni,
                                                    Jest cos takiego jak 'wyszukiwarka' na forum. Popatrz tam wyzej.
                                                    Masz tam: Forum Prywatne, Fora regionalne, Moje forum, i Wyszukiwarka.
                                                    Stokrotka38 ma tam tylko szesc wpisow. Pojawila sie kilka dni temu.
                                                    Wpisz w wyszukiwarce 'Stokrotka38' a potem wpisz 'isala'. To jest ta sama
                                                    osoba, to jest moja inteligentna kolezanka i wielbicielka, ktora nie chce
                                                    wpisac swojego prawdziwego nicka ze wzgledu na kompleksy i zwykle tchorzostwo.
                                                    W gruncie rzeczy jestem jej wdzieczna za dotrzymywanie mi towarzystwa.
                                                    Jest dla mnie tym czym pilka dla pilkarza albo worek bokserski dla boksera.
                                                    m
                                                  • stokrotka38 Rada od tej z 'komplekasami':))))))) 30.03.03, 12:15
                                                    > osoba, to jest moja inteligentna kolezanka i wielbicielka, ktora nie chce
                                                    > wpisac swojego prawdziwego nicka ze wzgledu na kompleksy i zwykle tchorzostwo.
                                                    > W gruncie rzeczy jestem jej wdzieczna za dotrzymywanie mi towarzystwa.
                                                    > Jest dla mnie tym czym pilka dla pilkarza albo worek bokserski dla boksera.
                                                    > m

                                                    No tak, skoro przekonuje, ze nie nalezy bez powodu, czepiac sie niewinnego
                                                    czlowieka, wobec ktorego ty zastosowalas zmasowany atak, to mam kompleksy i
                                                    jestem tchorzem?
                                                    Obiektywnosc tego stwierdzenia odbiera mi wszelkie argumenty do dalszej
                                                    polemiki.

                                                    W dodatku, jestem twoja wielbicielka!
                                                    Jesli tak chcesz myslec to twoja sprawa, ale zauwaz, ze to ty obsesyjnie
                                                    opowiadasz historie na temat ciagle tej samej osoby.

                                                    p.s.
                                                    Na zakonczenie dam ci dobra rade:
                                                    Zamiast gryzc z niepewnosci paznokcie i wyszukiwarce sprawdzac i dociekac kto
                                                    jest kim, kto cie lubi, kto pod iloma nickami z toba rozmawia, moze zaimij sie
                                                    wreszcie wlasnym zyciem.
                                                    Cos mi sie wydaje, ze twoja agresja wobec innych, zupelnie ci obcych ludzi
                                                    bierze sie wlasnie z tego, ze brakuje ci milosci w osobistym zyciu.
                                                    Ale nikt na "Romantica" nie jest ci w stanie pomoc, jesli sama sobie nie
                                                    pomozesz.

                                                  • jmx Re: W sprawie bez sprawy... 30.03.03, 03:10
                                                    men-tliczek napisał:

                                                    > Szkoda, ze nie mozemy wrocic do archiwum forum dalej niz kilka miesiecy.
                                                    > Jakies blisko dwa lata temu pojawil sie na Towarzyskim osobnik do zludzenia
                                                    > przypominajacy ‘quickly’. Pisal przepieknie! Jak to ‘czteroma
                                                    > sztowy statek
                                                    > uniosl
                                                    > go za dalekiew wody itd. Itp. Landrynka za landrynka sypaly sie z monitora.
                                                    > Meczyl sie tamten bohater strasznie. Wyznawal swoje uczucie osobie, ktora
                                                    > uwierzyla w jego slowa, twierdzac przy tym, ze jest w zwiazku z inna kobieta-
                                                    > zona.
                                                    > Internetowa dziewczyna szalala ze szczescia. Chciala go zobaczyc. Juz,
                                                    > natychmiast.
                                                    > On piescil ja ‘oczkami’,’wloskami’, promyczkami i kopyt
                                                    > kami. Ona przez cala
                                                    > jedna strone
                                                    > monitora wypisala wielkimi literami KOCHAM CIE, z milionem wykrzyknikow.
                                                    > Tak ja zostawil.
                                                    > Wiem od niej, ze bardzo to przezyla. To byl realny a nie wirtualny bol.

                                                    No szkoda, chętnie bym to zobaczyła.
                                                    Współczuję tej dziewczynie. Uczucia, których doświadczamy są zawsze prawdziwe
                                                    ale powody, które je prowokują - już niekoniecznie...
                                                  • men-tliczek Re: W sprawie bez sprawy... 30.03.03, 04:52
                                                    jmx napisała:

                                                    > men-tliczek napisał:
                                                    >
                                                    > > Szkoda, ze nie mozemy wrocic do archiwum forum dalej niz kilka miesiecy.
                                                    > > Jakies blisko dwa lata temu pojawil sie na Towarzyskim osobnik do zludzeni
                                                    > a
                                                    > > przypominajacy ‘quickly’. Pisal przepieknie! Jak to ‘czt
                                                    > eroma
                                                    > > sztowy statek
                                                    > > uniosl
                                                    > > go za dalekiew wody itd. Itp. Landrynka za landrynka sypaly sie z monitora
                                                    > .
                                                    > > Meczyl sie tamten bohater strasznie. Wyznawal swoje uczucie osobie, ktora
                                                    > > uwierzyla w jego slowa, twierdzac przy tym, ze jest w zwiazku z inna kobie
                                                    > ta-
                                                    > > zona.
                                                    > > Internetowa dziewczyna szalala ze szczescia. Chciala go zobaczyc. Juz,
                                                    > > natychmiast.
                                                    > > On piescil ja ‘oczkami’,’wloskami’, promyczkami i
                                                    > kopyt
                                                    > > kami. Ona przez cala
                                                    > > jedna strone
                                                    > > monitora wypisala wielkimi literami KOCHAM CIE, z milionem wykrzyknikow.
                                                    > > Tak ja zostawil.
                                                    > > Wiem od niej, ze bardzo to przezyla. To byl realny a nie wirtualny bol.
                                                    >
                                                    > No szkoda, chętnie bym to zobaczyła.
                                                    > Współczuję tej dziewczynie. Uczucia, których doświadczamy są zawsze prawdziwe
                                                    > ale powody, które je prowokują - już niekoniecznie...

                                                    Historia ta jest prawdziwa. Tak samo prawdziwa jak rzeczy powstajace w forumowej
                                                    rzeczywistosci. Mozesz mi wierzyc. Stalo sie to na towarzyskim gdzies w marcu
                                                    lub kwietniu 2000 roku. Juz stracilam rachube czasu.
                                                    Sporo ludzi zagladajacych tutaj, czy to na Towarzyskie czy Romantyczne forum,
                                                    gdzies tam cichutko wierzy, ze moze spotka kogos takiego jak oni. Czy to
                                                    smieszne albo naiwne? Dlaczego wysmiewac sie z ich latwowiernosci w spelnienie
                                                    marzen a akceptowac tych, ktorzy dla sdystycznej masturbacji graja na uczuciach
                                                    tych ludzi. Problem ten jest bardzo szeroki i obiektywny, i wykracza daleko po
                                                    za internet.
                                                    m
                                                  • jmx Re: W sprawie bez sprawy... 30.03.03, 15:16
                                                    men-tliczek napisał:

                                                    > Historia ta jest prawdziwa. Tak samo prawdziwa jak rzeczy powstajace w
                                                    forumowe
                                                    > j
                                                    > rzeczywistosci. Mozesz mi wierzyc. Stalo sie to na towarzyskim gdzies w marcu
                                                    > lub kwietniu 2000 roku. Juz stracilam rachube czasu.
                                                    > Sporo ludzi zagladajacych tutaj, czy to na Towarzyskie czy Romantyczne forum,
                                                    > gdzies tam cichutko wierzy, ze moze spotka kogos takiego jak oni. Czy to
                                                    > smieszne albo naiwne? Dlaczego wysmiewac sie z ich latwowiernosci w
                                                    spelnienie
                                                    > marzen a akceptowac tych, ktorzy dla sdystycznej masturbacji graja na
                                                    uczuciach
                                                    >
                                                    > tych ludzi. Problem ten jest bardzo szeroki i obiektywny, i wykracza daleko
                                                    po
                                                    > za internet.
                                                    > m
                                                    Oczywiście, że tak. Ale takich ludzi pełno wszędzie i poza internetem. Takie
                                                    postępowanie zależy od charakteru człowieka a nie od sposobu kontaktowania się.

                                                    A tak na marginesie - trochę poszperałam na Tow. i znalazłam wątek Wiedźmy i
                                                    Nostromo. Więc i takie historie się zdarzają... To miłe :-).

                                                    Pozdrawiam
                                                    jmx
                • cal-ineczka dla men-tliczka... 20.03.03, 14:27
                  > Chcesz mi powiedziec gdzie jestes i co robisz to powiedz bez opisywania
                  > smetnych i enigmatycznych historyjek. Ja nie lubie takich rzeczy.
                  > Calineczka uwielbia. Ty dobrze o tym wiesz, dlatego tez tak piszesz.
                  > Ladnie piszesz.

                  Nie prawda! Ja raczej lubie texty pisane krótko, zwiezle i na temat!
                  Ale z tymi jezykami to jestes blisko, masz u mnie 5+.

                  Ps. Czy dalej sie na mnie gniewasz?
                  • men-tliczek Re: do cal-ineczki... 21.03.03, 08:16
                    cal-ineczka napisała:

                    > > Chcesz mi powiedziec gdzie jestes i co robisz to powiedz bez opisywania
                    > > smetnych i enigmatycznych historyjek. Ja nie lubie takich rzeczy.
                    > > Calineczka uwielbia. Ty dobrze o tym wiesz, dlatego tez tak piszesz.
                    > > Ladnie piszesz.
                    >
                    > Nie prawda! Ja raczej lubie texty pisane krótko, zwiezle i na temat!
                    > Ale z tymi jezykami to jestes blisko, masz u mnie 5+.
                    >
                    > Ps. Czy dalej sie na mnie gniewasz?

                    Calineczko, ja sie na Ciebie nie gniewam.
                    Gniewam sie bardziej na siebie.

                    Szanuje Twoje twoje poglady religijne, mimo ze sie znimi nie zgadzam.
                    Nie bardzo Ci do twarzy z brakiem tolerancji i hipokryzja. Bog jest jeden i dla
                    wszystkich. To nie prawda, ze liczy sie legitymacja "partyjna".
                    Zycze Ci zebys byla szczesliwa.
                    Pamietaj jednak o tym, ze szczescia nie mozna budowac na krzywdzie innych,
                    czy to blisko czy daleko.
                    m

                    • zimna do ment-liczka 22.03.03, 08:01
                      Atakiem do serca? quickly Cie fascynuje? Oj chyba tak...:-)
                      • men-tliczek Re: od ment-liczka 22.03.03, 08:24
                        zimna napisała:

                        > Atakiem do serca? quickly Cie fascynuje? Oj chyba tak...:-)

                        yyyyyyyyyyy???????????????
                        • fanki.quicklego maniaczka.z.siekiera 22.03.03, 23:18
                          Nie, on ja nie interesuje. Poprostu jest kims trudnym, poniewaz nie pisze
                          dostatecznie duzo prawdy. Ja interesuje tylko prawda, a nie sam internauta.
                          (pozdrowienia dla mentliczka)
            • quickly dla kochanej cal-ineczki 19.03.03, 03:36
              Dziekuje za wszystkie wpisy.
              Wlasnie przeczytalem, to co napisalas o neurolingwistyce. Poraz drugi
              myslalem, ze spadne dzisiaj z krzesla. Zostalem nakryty...

              Przyznaje sie. Studiowalem psycholingwistyke kilka lat. Lacznie z
              neurolingwistyka. Ale specjalizacje zrobilem w fonetyce i fonologii. Widzisz
              wiec, ze nie bez powodu mialas takie przeczucia. (Dla wyjasnienia dodam, ze
              neurolingwistyka jest czescia psycholingwistyki. Czesto blednie przypisuje sie
              jej dzialy, ktore naleza do innych czesci lingwistyki.)

              Mozesz mi wierzyc lub nie, ale to wszystko co napisalem do Ciebie do tej pory
              jest szczera prawda. Jestes kochanym malym aniolem.
              • cal-ineczka Dla kochanego quickly 19.03.03, 06:48
                A czy na tych studiach uczyli was jak zawładnąć sercem kobiety?
                (Mówiąc przez prawdę ?)

                Zwykle mowi sie ze to pomaga w pracy, ulepsza komunikacje miedzy ludzmi.
                >Jestes kochanym malym aniolem - jak mam to rozumiec? A moze to wmawianie?
                ;))))))))

                quickly, wiesz, jestes fajny....
                jestes bardzo fajny......
                szaleje za Toba.....
                swiata poza Toba nie widze......
                • cal-ineczka Dla kochanego quickly 19.03.03, 07:02
                  A tak wogóle to masz ode mnie pozdrowienia,
                  teraz juz lece na zajecia.

                  hmm, a co to?:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=984679&a=1016017&GazetaWyborczaWWW1=PngHqehTdvfNjDtQ5T2Sx77lefmrg0U3e8j
                  JTN0f1CY772QGlDaM|-4195317966751877603/-1407973906/6/8086/8086/7002/7002/8086/-
                  1
                  (trzeba przepisac:(
                  • niegrzeczna do quickly 19.03.03, 10:47
                    Moze romans sie szykuje z ta Pania Squadron?
                    Jak sie ma cos wspolnego to zawsze romans kwitnie szybciej:))))
                    • quickly nic z tych rzeczy... 20.03.03, 00:08
                      ...jestem zaobsorbowany zupelnie czyms innym. Czyms o wiele wazniejszym. Poza
                      tym nie mam na to ochoty, ani czasu.
                      • kasia-s Re: nic z tych rzeczy... 22.03.03, 23:18
                        kiedy jedziesz do I.... ?
                        • quickly-007 ;)))) 22.03.03, 23:23
                          Wlasnie, kiedy..??
                        • cal-ineczka do kasi-s 22.03.03, 23:43
                          Tak, masz racje Kasia, kiedys bylam pod roznymi postaciami,
                          jedna a w X osobach, ale potem specjalnie utworzylam konto CL (CAL-ineczka)
                          zeby juz od tej pory korzystac z jednego. Teraz jeszcze mam zamiar go troche
                          skrocic bo mam go dosc ;))
                          Reszta kont - tak, sa. Stoja bezużyteczne.
                          lot-lot
                          fanki.quicklego
                          quickly-07
                          i moze jeszcze pare, juz niepamietam.

                          Ale tak wogole - dobrze jest mimo wszystko zmieniac nicki.
                          Jest wojna, kazdy mail jest filtrowany przez władze.
                          Dzis chcielismy sie polaczyc z moim bratem w Londynie i dowiedziec sie czy
                          przypadkiem nie idzie na wojne. I co...nawet nie ma sie jak spytac!
                          Jest tam nielegalnie, byle poruszenie słowa wojna moze go wsadzic do wiezienia.
                          Mowie serio. Jak ktos ma cos na sumieniu - to niestety ale przez internet ani
                          telefon rozmawiac powaznie w czasie wojny nie można.
                          • quickly pozdrowienia dla pan... 25.03.03, 00:17
                            Cudem udalo mi sie dzisiaj dopasc do komputera.
                            dziekuje cal-neczko i niegrzeczna za wpisy...

                            men-tliczek, to mowisz ze moja osoba jest Ci "...obojetna jak zeszloroczny
                            snieg (snieg tutaj pada raz na osiem lat)..." Niech bedzie i tak. Z kolei
                            stokrotka38 dodaje, ze ten caly "quickly" popelniam ewidentne bledy jezykowe.
                            Za te ewidentne bledy przepraszam - lata na obczyznie robia jednak swoje.
                            Tylko skad w was dziewczyny tyle, delikatnie mowiac, niecheci do mnie i tego co
                            pisze? Czy urazilem was czyms? Tym co pisze? Czy sa to wasze dzialania
                            prewencyjne? Czy nie dzialacie czasem wedlug zasady: skoro go lubia, to ja
                            musze na odwrot - pokazac casanowie, ze nie jest znowu taki "cacy". Nie
                            musicie tego udawadniac. Nie jestem cacy. Probuje tak jak kazdy z nas zwiazac
                            koniec z koncem, porozmawic na forum, byc chwalonym (nie wazne za co). Czasami
                            (mowiac nieskromnie) lubie sie chwalic... Ale drogie panie, powinnyscie
                            wiedziec, ze mezczyzni lubia sie chwalic i byc glaskani po glowie za
                            swoje "osiagniecia"... Taka jest nasza natura i nic jej nie zmieni.

                            men-tliczek, musze przyznac uzywasz bardzo poprawnej polszczyzny, zapewne
                            mieszkasz teraz gdzies na poludniu Stanow, moze tam gdzies sie uczysz. Zycze
                            Ci wszystkiego najlepszego, tego co Ci da spokoj i zadowolenie. Piszesz gdzie
                            mieszkam. Lubisz fakty wiec Ci odpowiem, tak jak potrafie. Tak naprawde to
                            trudno mi napisac, gdzie mieszkam. Kilka lat tu, kilka lat tam. Co za roznica?
                            Adelaide, Melbourne, Sydney, Townsville, Santa Anna (Texas), Knanda, Papua Nowa
                            Gwinea, Somalia, Namibia itd. itd. Bez stalego adresu zamieszkania, jak
                            szarpany na wietrze lisc. Mam kilka nieruchomosci, np. dom w Melbourne
                            (budynek z cegly i zaprawy, od ponad dziesieciu lat, a w ktorym nie spalem
                            jeszcze jednej nocy). Ale tak naprawde, to nie mam "domu". Za kilka lat
                            idac "do spoczynku", przyjade do Polski (moze zrobie to nawet wczesniej).
                            Pytalas sie co ma wspolnego ten chlopiec z chorymi nerkami. Bedac w Polsce dwa
                            lata temu uczylem w szkole j. angielskiego. Z niektorymi uczniami utrzymuje
                            korespondencje. Znam sytuacje tego chlopca b. dobrze. Ale to dluga historia...

                            niegrzeczna bardzo dziekuje Ci za wszystkie wpisy. Nie mylilem sie. Jestes
                            rubinem – wyjatkowo szlachetnym kamieniem….

                            dziekuje cal-ineczko…
                            • komandos57 Re: pozdrowienia dla pan... 25.03.03, 00:22
                              OTO PRZYKLAD LISTU DEBILA
                              Poczytajcie!!!!!!!!!!!!!
                              /////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
                              > Cudem udalo mi sie dzisiaj dopasc do komputera.
                              > dziekuje cal-neczko i niegrzeczna za wpisy...
                              >
                              > men-tliczek, to mowisz ze moja osoba jest Ci "...obojetna jak zeszloroczny
                              > snieg (snieg tutaj pada raz na osiem lat)..." Niech bedzie i tak. Z kolei
                              > stokrotka38 dodaje, ze ten caly "quickly" popelniam ewidentne bledy jezykowe.
                              > Za te ewidentne bledy przepraszam - lata na obczyznie robia jednak swoje.
                              > Tylko skad w was dziewczyny tyle, delikatnie mowiac, niecheci do mnie i tego co
                              >
                              > pisze? Czy urazilem was czyms? Tym co pisze? Czy sa to wasze dzialania
                              > prewencyjne? Czy nie dzialacie czasem wedlug zasady: skoro go lubia, to ja
                              > musze na odwrot - pokazac casanowie, ze nie jest znowu taki "cacy". Nie
                              > musicie tego udawadniac. Nie jestem cacy. Probuje tak jak kazdy z nas zwiazac
                              > koniec z koncem, porozmawic na forum, byc chwalonym (nie wazne za co). Czasami
                              >
                              > (mowiac nieskromnie) lubie sie chwalic... Ale drogie panie, powinnyscie
                              > wiedziec, ze mezczyzni lubia sie chwalic i byc glaskani po glowie za
                              > swoje "osiagniecia"... Taka jest nasza natura i nic jej nie zmieni.
                              >
                              > men-tliczek, musze przyznac uzywasz bardzo poprawnej polszczyzny, zapewne
                              > mieszkasz teraz gdzies na poludniu Stanow, moze tam gdzies sie uczysz. Zycze
                              > Ci wszystkiego najlepszego, tego co Ci da spokoj i zadowolenie. Piszesz gdzie
                              > mieszkam. Lubisz fakty wiec Ci odpowiem, tak jak potrafie. Tak naprawde to
                              > trudno mi napisac, gdzie mieszkam. Kilka lat tu, kilka lat tam. Co za roznica?
                              >
                              > Adelaide, Melbourne, Sydney, Townsville, Santa Anna (Texas), Knanda, Papua Nowa
                              >
                              > Gwinea, Somalia, Namibia itd. itd. Bez stalego adresu zamieszkania, jak
                              > szarpany na wietrze lisc. Mam kilka nieruchomosci, np. dom w Melbourne
                              > (budynek z cegly i zaprawy, od ponad dziesieciu lat, a w ktorym nie spalem
                              > jeszcze jednej nocy). Ale tak naprawde, to nie mam "domu". Za kilka lat
                              > idac "do spoczynku", przyjade do Polski (moze zrobie to nawet wczesniej).
                              > Pytalas sie co ma wspolnego ten chlopiec z chorymi nerkami. Bedac w Polsce dwa
                              >
                              > lata temu uczylem w szkole j. angielskiego. Z niektorymi uczniami utrzymuje
                              > korespondencje. Znam sytuacje tego chlopca b. dobrze. Ale to dluga historia..
                              > .
                              >
                              > niegrzeczna bardzo dziekuje Ci za wszystkie wpisy. Nie mylilem sie. Jestes
                              > rubinem � wyjatkowo szlachetnym kamieniem�.
                              >
                              > dziekuje cal-ineczko�
                              • quickly Rdla komandos57... 25.03.03, 00:55
                                List debila?
                                Chyba troche za ostro dziecinko?
                                Pokaz mi, w ktorym miejscu dostrzegles tego debila, to podyskutujemy. Moze nie
                                dzisiaj, bo mam spore klopoty z wejscie na strobe gw. Ale odpisze na pewno.
                                • jmx Re: Rdla komandos57... 25.03.03, 01:08
                                  Będziesz z debilem gadał? Szkoda czasu i energii.
                                  Pozdrawiam i (s)pokoju życzę :-))))
                                  • cal-ineczka Ty gnoju...........i po co sie tak ośmieszasz???? 25.03.03, 01:16
                                    Przesadza, ale może miec racje.
                                    Co to właściwie było? quickly - to jest link tylko dla Ciebie...
                                    To takjakby dziewczyna z chlopakiem nagle urywala z imprezy w nocy..
                                    tak, to o czyms swiadczy. Dla niewtajemniczonych, kto wie jak to zabrzmialo.

                                    Jednak istnieja sytuacje w ktorych jedyny kontakt to wlasnie to forum i takim
                                    debilom jak komandos do glowy nie wpadnie ze najzwyczajniej poprostu
                                    przekazalam informacje o miejscu najzwyczajnej korespondencji.
                            • men-tliczek Re: pozdrowienia dla pana... 25.03.03, 08:15
                              Wlasciwie nie ma pojecia co odpowiedziec na Twoj mail.
                              'Jestes mi obojetny ja zeszloroczny snieg' raz: dlatego, ze ja nikogo tutaj nie
                              szukam, dwa: dlatego, ze kilka Twoich wielbicielek, kazdy moj wpis na tutejszym
                              forum, traktowaly jak napasc na Twoja osobe, lub wrecz zamiar zwrocenia na
                              siebie Twojej uwagi. Moje mizerne wywody 'filozoficzne' na temat komunikacji
                              damsko-meskiej, ginely we mgle paranoicznych podejrzen czytajcych je pan.
                              Musialam temu polozyc kres.
                              Jestem tutaj jak wolny strzelec. Czasami mam ochote powyglupiac sie chwile,
                              przez moment podzielic jakas refleksja, a czasmi po prostu kogos "ustrzelic".
                              Wszystko jest dla mnie cwiczeniem jezykowym.
                              Na swoj sposob cieszy mnie kontakt z kazda tutaj osoba.
                              Acha, juz nie jestem studentka :((
                              tez pozdrawiam
                              m
                              • cal-ineczka Re: pozdrowienia dla men-tliczka 25.03.03, 11:30
                                men-tliczek,
                                "Zaluzmy, ze Calinaczka jest mila, ladna mloda studentka, ktora w wolnym
                                czasie 'serfuje' (nowe polskie slowo?) internet i trafia na jakiegos faceta.
                                On uzywajac kwiecistego jezyka i ciekawych historyjek, opowiada jej piekne
                                bajki. Ktoz tego nie lubi? "Mow do mnie jeszcze".

                                No to jak cytatami to cytatami...-A jeśli miłość nie wybiera?
                                Wlasnie leci w radiu: "Trudno nie wierzyć w nic" fajne, mi sie podoba.......
                                • men-tliczek Re: pozdrowienia od men-tliczka 25.03.03, 21:07
                                  - ".... milosc nie wybiera" bo "Serce nie sluga".
                                  "Trudno nie wierzyc w nic" dlatego "Tak latwo w byle co uwierzyc" itd, itd.
                                  Wystarczy cytatow, bo wiadomo gdzie nas to zparowdzi.
                                  Nie wiedzialam, ze tak latwo mozna stracic u Ciebie punkty.
                                  'Easy come easy go' jak to sie mowi. Szkoda, sto punktow pichota nie chodzi,
                                  szczegolnie w dzisiejszych czasach.
                                  Mam nadzieje, ze szkolnych drzwi nie zamnkniesz mi przed nosem
                                  i jeszcze nadarzy sie okazja...
                                  m
                            • dziwaq Men-tliczku, jestes aniolem strozem Caliny? 25.03.03, 08:42
                              Tak, Caliny. Patrzac na jej wypowiedzi, odnosze wrazenie, ze jest to osoba,
                              ktora wie czego chce. Kobieta niezalezna, idaca z uporem do celu. Nie rozumiem
                              czemu ja chcesz uchronic od tego "strasznego" quickly. Ona doskonale sama sobie
                              radzi. Wystarczy przejrzec jej posty, kto za kim goni? :-)) quickly flirtuje
                              ogolnie, a ona dokladnie w niego "celuje".
                              Czemu zawsze facet ma byc tym uwodzicielem, podstepnikiem? Moze ona jest
                              brzydka, nieciekawa, samotna, bez towarzystwa. Zauwaz ze ona po prostu zyje
                              internetem)i wlasnie sobie upatrzyla ofiare (czyli forumowicza quickly) :-)))

                              P.S. do Caliny: nie atakuje Ciebie, tylko staram sie dowiesc men-tliczkowi
                              braku logiki w jej argumentacji.
    • quickly ;))) 25.03.03, 01:18
      Nie zalamywalbym rak. Z debilami mam do czynienia na codzien. Z nich tez mozna
      zrobic ludzi…

      • cal-ineczka Re: ;))) 25.03.03, 01:26
        to już zaczynam Cie rozumieć..te kawałki sprzed laty...
        ale sie Ciebie naczytałam, chyba tydzień temu,
        wzielam przyklad i tu tez tak zaczelam ;)
        a widzisz. Moze stad Ci ludzie maja do mnie pretensje :(
        • cal-ineczka ;))) do mentliczka, dziwaq i quickly:) 25.03.03, 11:21
          quickly - Tzn czytalam posty w ktorych zadawałeś sie z takimi wlasnie debilami
          i zastanawialam sie dlaczego z nimi trzymasz, i wlasnie przez przypadek
          odpowiedziales mi na to pytanie, (ze tez wczesniej nie spytalam ;)))!!!!

          Racja, to też ludzie, może komandosa dosc ostro wczoraj potraktowalam
          (komandos...zyjesz jeszcze czy ciagle walisz sobie w łep?:-)
          ale pewnie, czemu i z debilami nie rozmawiac! ;))))))))))))))

          dziwaq: no, musze przyznać Ci nagrode Nobla, ale czemu od razu:
          "wlasnie sobie upatrzyla ofiare"? - no niewiem, naprawde to JA jestem
          uwodzicielką?
          czemu w ten sposob to nazywasz - ofiara..czy myslisz ze nie mozna
          najzwyczajniej w swiecie polubic kogos, chocby i z forum? Na litosc Boska! To
          człowiek! Nie żaden tak interludek! Serio mówię.

          "Moze ona jest brzydka, nieciekawa, samotna, bez towarzystwa." - nie, no az
          tak zle ze mna nie jest... quickly! nie czytaj!

          men-tliczek, nastepne 100 punktow mialam Ci przyznac za takie zdania:
          "Bawimy sie slowami. To bardzo dobrze. Powiedzialm przy tym,
          ze za slowami kryje sie czlowiek. Jego powinnismy mierzyc czynami."
          (t juz niedlugo bedziesz miec 6 na polrocze! A Ty sie nie chcesz uczyc, no
          wiesz co.....!!!!!!!

          Jestes strzelcem? Ja też! Strzelam i celuje bardzo dobrze.
          Ale tylko ze straszaka i w domu. Kto wie jak byloby naprawde.....
          Mentliczek, ale Twoje strzaly dobrze Ci ida, bardzo dobrze.
          • quickly uroczyscie oswiadczam, ze... 26.03.03, 00:27
            cal-ineczka jest sliczna mloda studentka jednego z uniwersytetow w poludniowo-
            zachodniej Polsce. Ma sliczne oczy, wlosy, zgrabny maly nosek... Nie chce
            przesadzac... ale jest to, az nierealne, ze zwrocila na mnie uwage.

            men-tliczek, masz bardzo racjonalny sposob myslenia. Lubisz zapewne miec
            wszystko poukladane - na swoim miejscu. Lubisz fakty, zapewne nie czytasz
            fikcji, ale nie przejdziesz obojetnie obok ciekawego artkulu.

            • men-tliczek Re: uroczyscie oswiadczam, ze... 26.03.03, 03:42
              quickly napisał:

              > cal-ineczka jest sliczna mloda studentka jednego z uniwersytetow w poludniowo-
              > zachodniej Polsce. Ma sliczne oczy, wlosy, zgrabny maly nosek... Nie chce
              > przesadzac... ale jest to, az nierealne, ze zwrocila na mnie uwage.
              >
              > men-tliczek, masz bardzo racjonalny sposob myslenia. Lubisz zapewne miec
              > wszystko poukladane - na swoim miejscu. Lubisz fakty, zapewne nie czytasz
              > fikcji, ale nie przejdziesz obojetnie obok ciekawego artkulu.
              >
              • cal-ineczka uroczyscie oswiadczam, ze... 26.03.03, 03:57
                men-tliczek napisał:
                > quickly napisał:
                >
                > > cal-ineczka jest sliczna mloda studentka jednego z uniwersytetow w poludni
                > owo-> > zachodniej Polsce. Ma sliczne oczy, wlosy, zgrabny maly nosek...
                Nie chce> > przesadzac... ale jest to, az nierealne, ze zwrocila na mnie uwage.
                > >
                > > men-tliczek, masz bardzo racjonalny sposob myslenia. Lubisz zapewne miec
                > > wszystko poukladane - na swoim miejscu. Lubisz fakty, zapewne nie czytasz
                > > fikcji, ale nie przejdziesz obojetnie obok ciekawego artkulu.
              • zofia9 Re: uroczyscie oswiadczam, ze... dla men-tliczka 26.03.03, 04:08
                men-tliczek napisał:

                men-tliczku, co oznacza Twoj post? Co chcialas przez niego powiedziec?
                Jestem po prostu ciekawa.

                • cal-ineczka no postaw to piwo i wyduś to z siebie! 26.03.03, 04:14
                  cal-ineczka jest sliczna mloda studentka jednego z uniwersytetow w poludniowo-
                  zachodniej Polsce. Ma sliczne oczy, wlosy, zgrabny maly nosek... Nie chce
                  przesadzac... ale jest to, az nierealne, ze zwrocila na mnie uwage.

                  men-tliczek, masz bardzo racjonalny sposob myslenia. Lubisz zapewne miec
                  wszystko poukladane - na swoim miejscu. Lubisz fakty, zapewne nie czytasz
                  fikcji, ale nie przejdziesz obojetnie obok ciekawego artkulu.
    • niegrzeczna Re: na marginesie w kontekscie piwa 26.03.03, 03:54
      Widzisz quickly co narobiles? A zaczelo sie od niewinnego piwa, ale okazuje
      sie ze piwo to niebezpieczna rzecz.

      Nigdy nie lubilam piwa za bardzo, ale teraz to juz mi obrzydlo na dobre :-(((
      • quickly Bez zadnych podtekstow lub zgryzliwosci... 26.03.03, 04:20
        Cale zycie ktos mial do mnie pretensje. Zrobilem wiec solidny rachunek
        sumienia. Moja koncowa ekspertyza brzmi: "Bez watpienia to moja wina."

        Co najciekawsze te pretensje (odkad siega moja pamiec) byly zawsze nie o to, co
        zrobilem (bo z wrodzonego lenistwa zawsze robilem malo, albo wcale), ale o to
        czego NIE zrobilem (!) Czasami te pretensje byly o to, jaki nie jestem, a jaki
        powinienem byc.

        Kochani, czas sie wiec zmienic! Coprawda, nie wiem jeszcze na czym to ma
        dokladnie polegac, ale nadszedl czas na zmiany...

        • cal-ineczka Re: Bez zadnych podtekstow lub zgryzliwosci... 26.03.03, 04:30
          I na tym wlasnie polega moja naiwnosc - nie wymagam od Ciebie nic, bo nie mam
          do Ciebie prawa. Żądać cokolwiek od kogoś kto należy w realu do kogoś innego
          to nie byloby przypadkiem to....nie pożądaj męża bliźniej swojej..?

          Dlatego nie moge snuć do Ciebie quickly żadnych pretensji.(Nawet o to czego
          potrzebuje a Ty mi nie dajesz (i znow bez zadnych podtextow prosze:))

          pretensje o to czego nie zrobiłeś - no właśnie. Nie moge snuć do Ciebie
          żadnych pretensji, nie jestes mój bo i nie możesz.

          A wiec bedzie jak bedzie, masz mnie jak kota w worku,
          zebys czasem tylko uslyszal ze placze......
          • zofia9 Re: Bez zadnych podtekstow lub zgryzliwosci... 26.03.03, 07:12
            cal-ineczka napisała:
            call-ineczko, napisalas:
            > I na tym wlasnie polega moja naiwnosc - >
            Gadka szmatka! jaka tam naiwnosc? Z postow wyglada na to ze jest wrecz
            przeciwnie. Jestes doskonalym strategikiem.

            > A wiec bedzie jak bedzie, masz mnie jak kota w worku,
            > zebys czasem tylko uslyszal ze placze......
            ej, nie placz, bo na litosc chyba nie ma co faceta brac. Tylko wzbudzisz w nim
            poczucie winy, wspolczucie, a czy to naprawde ma byc Twoj cel? Badz soba, a
            mieczakiem na sto procent nie jestes. No wiec do boju, bo do odwaznych swiat
            nalezy. A jak nie wyjdzie to nie masz sobie nic do zarzucenia. Bo przynajmniej
            probowalas. :-))))))))))
        • niegrzeczna dla quickly 26.03.03, 06:23
          quickly napisał:

          > Cale zycie ktos mial do mnie pretensje. Zrobilem wiec solidny rachunek
          > sumienia. Moja koncowa ekspertyza brzmi: "Bez watpienia to moja wina."

          Chyba zle przeczytales, bo ktos wpisal swoj post czasowo potem ale nad moim
          (sprawdz czas wpisow). Ja odnosze to co napisalam do poczatku watku. A
          wlasciwie do poczatku watku "ide na piwo" i co zaszlo potem. Dokladnie tak.
          Prosze sie nie dopatrywac ZADNYCH podtekstow.

          quickly ja do Ciebie zadnych pretensji nie mam. A powinnam miec?

          • quickly dla niegrzecznej... 26.03.03, 06:48
            Jeszcze raz sprawdzilem gdzie umiescilem moj wpis i jak go napisalem. Masz
            calkowita racje, faktycznie glupio wyszlo. Tak naprawde jest wrecz przeciwnie -
            czuje do Ciebie prawdziwy szacunek.
            Musz juz isc... Zycze Ci udanego dnia
            • cal-ineczka Wszystko gra. 26.03.03, 08:56
              Zostaw to piwo i wyduś to z siebie - to był właśnie efekt ciągłego rzucania
              metaforami ;))) - tym razem to miało być faktycznie do men-tliczka.

              Nie do Ciebie.
              Nie robię Ci żadnych pretensji, quickly. Brakuje mi Ciebie i na to już nie ma
              żadnego ratunku. Nie pomogą ani prowokacje men-tliczka ani nic, i to nie Twoja
              wina, bo nie moge mieć do Ciebie żalu o to, że jesteś na drugim końcu świata.
              Jak mam do czegoś żal, to tylko do tego, że Cie nie ma, ale już sie do tego
              przyzwyczaiłam.

              Mam mnóstwo żalu, ale on wynika z odległości, a nie z Twojej winy, quickly,
              Miłego wieczoru.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka