feme5
15.02.07, 14:38
Miałam wczoraj samotny wieczór , smutny koncert i wielka niespodziankę.
Chłopak którego kochałam przyprowadził mi na nasz wieczór swoja nową
dziewczynę, bo nagle zakochał sie i ja juz nie istnieje w jego życiu. Cóż
miałam powiedzieć... płakałam cały wieczór a potem całą noc. Dzisiaj jakoś
żyje ale czuje ból i pustkę. Byliśmy ze sobą pół roku, niby nie dużo ale
kochałam go , szokda, że bez wzajemności. Musze pozbierać resztki siebie i
zyc dalej. Mysle tylko dlaczegomi to zrobił, właśnie mi. Byłam dla niego
dobrą i wyrozumiałą przyjaciółką a on popapranym mamisynkiem który tak
naprawdę nie wiedział czego chce. Ciągle myślę,ze to u niego chwilowe, że
może wróci za m-c ,dwa. Tęsknie za nim i jest mi żle. Wyjechał z nia z
miasta. Napiszcie prosze gdzie tkwił mój błąd. I czy powinnam wierzyc ,ze
wróci i czekać czy moze zacząć życ od nowa...??? Dziekuję.