Dodaj do ulubionych

To COŚ po pierwszym spotkaniu....

16.02.07, 16:30
Irytują mnie wypowiedzi mężczyzn, którzy po pierwszym spotkaniu z kobietą
stwierdzają, że to było ostatnie spotkanie, bo nie poczuli tego CZEGOŚ.
I na pewno nie jest to wygląd...

Nie raz słyszę od znajomego: "wiesz...więcej się z nią nie spotkam, bo jednak
nie ma tego czegoś,ale fajnie nam się rozmawiało"...

Przekreślać kobietę z góry, nie dać następnej szansy? Przecież jesteśmy
zestresowani na pierwszym takim spotkaniu...i odczucia mogą być mylne!

Jakie to naiwne myśleć,że poczuje się cokolwiek na pierwszym spotkaniu!

Pozdrawiam kolegę:)))))))))))
Ja też Cię lubię:)))
Obserwuj wątek
    • Gość: kaletnik Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 17:53
      a ja to rozumiem, dla mnie na przykład ważna jest barwa głosu.
      wiem, banalne.
      ale dla mnie ważne.
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 17:57
        Mam rozumieć, że jak kobieta będzie miała głos nie w Twoim typie, pomimo, że
        miło spedziłeś z nią czas, to już następnego nie będzie?
        • regni.inger Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:05
          Przeciez nie zawsze musi byc to cos....
          Takie dysktyminowanie osoby bo fajnie sie gadalo ale nie spotkam sie wiecej
          bo "tego czegos" nie bylo to ossukiwanie samego siebie, przeciez ta osoba moze
          zostac przyjacielem albo wspanialym kompanem .

          Po co szukac i zaglebiac sie w drugie dno, kiedy tak naprawde to cos co nas
          fascynuje jest w nas samych ale nie potrafimy tego wydobyc, stad swiat tak
          pelen szukajacych na sile osob ktore maja "to COS"...

          troche pokretnie ale tak uwazam :-)

          pozdrawiam znad morza
          • Gość: to ja Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 18:08
            Może być komapanem, kolegą , znajomym. To zależy od tego kogo się szuka. Jeśli "miłości życia" to "tylko" koleżeństwo nie wystarcza ;)
            Chociaż... tak się zastanawiam... Z obojetności wobec drugiego człowieka przyjaźni moim zdaniem też nie będzie.
          • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:23
            Świat jest przepełniony ludźmi szukającymi drugiej połówki z nadzieją, że po
            pierwszym spotkaniu coś sie poczuje. Nie mam na mysli "miłości od pierwszego
            wejrzenia", a właśnie to "coś", co jest nie określone.
            Naprawdę nie rozumiem tych ludzi, którzy żyją taką nadzieją, że to własnie się
            od razu poczuje. To osoby naiwne i mogą przeoczyć prawdziwe uczucie...

            Również pozdrawiam znad morza:)
          • monnia3 Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:39
            regni.inger napisał:

            > Przeciez nie zawsze musi byc to cos....
            > Takie dysktyminowanie osoby bo fajnie sie gadalo ale nie spotkam sie wiecej
            > bo "tego czegos" nie bylo to ossukiwanie samego siebie, przeciez ta osoba
            moze
            > zostac przyjacielem albo wspanialym kompanem .

            Miło Cie widzieć:)
            Przyjażń bądż koleżeństwo to jednak nie to samo co zauroczenie,fascynacja,chęć
            nastepnego i kolejnego spotkania...Pytanie tylko czy na pierwszym spotkaniu
            mozna stwierdzić czy zaiskrzy? Jesli doskonale sie wcześniej pisało,rozmawiało
            a nawet tęskniło to jak to nazwać? Koleżeństwem?
            Trudno mi teoretyzować jedynie bo przyznam szczerze że nie byłam jak dotąd na
            takim spotkaniu jak to się tu mówi ,,na kawę tylko,,...Zazwyczaj jesli wyrażamy
            wole spotkania to nastepuje to po chocby pozornym ale jednak poznaniu przez
            net,tel,gg etc...A potem to już wszystko zależy od nas-spojrzenie,przypadkowy
            dotyk dłoni,zapach włosów ech co Wam będę mówiła...sami wiecie zapewne...
            Jesli ma to być tylko koleżeństwo i zaznaczamy to początku:umawiamy się na
            kawę,do kina po to aby poznac osobę z którą piszemy codziennie...

            > pozdrawiam znad morza

            Pozdrawiam ze stolicy-:)
            • regni.inger Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 19:30
              Witam rowniez :-)
              Piszac te slowa nie mialem an mysli zauroczenia sie na pierwszym spotkaniu
              poprzedzonym zdarzeniom wplywajacym na wzajemne przyciaganie ale sytuacja
              typowego spotkania na kawe czy na kolacje.
              Przeciez nie zawsze "to cos" decyduje o dalszym ciagu istnienia znajomosci.
              Moze to ja inaczej podchodze do znajomosci damsko-meskich, prawdopodobnie
              dlatego ze nie chce siebie ani osoby, z ktora sie spotkam stawiac w sytuacji
              zaistnienia "tego czegos".
              Nauczony na wlasnych bledach, spotykajac sie z kobietami, nie dążę do sytuacji
              tzw. dwuznacznych, nawet jesli moja fascynacja druga osoba byla tak wielka jak
              to ma miejsce , kiedy :serce piknie " i pojawiaja sie "motyle w brzuchu" :-)
              pozdrawiam
        • Gość: kaletnik Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 18:08
          KHINGA: dokładnie tak.( prawie,nie wnikając w szczegóły).
          lubię rozmawiać, uwielbiam. jeśli ktoś mówi do mnie obojętnym bądź piskliwym,
          lub jakimkolwiek innym nie pasującym do słów głosem to nie ma to dla mnie
          znaczenia.
          nie oszukujmy się każdy człowiek ma umiejętność modulowania głosu.
          inaczej kupuje się zapałkę a inaczej mówi dobranoc.
          jeśli ktoś tego nie odróżnia-to nie warto spędzać z nim czasu.

          • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:30
            Ok, ja też uwielbiam rozmawiać. Jest jednak różnica między barwą głosu a
            zachowaniem podczas rozmowy. Barwy sie nie wybiera, a obojętność można
            wywnioskować z zachowania rozmówcy.
            Chyab mówisz o tonie głosu, bo barwa chyba nie ma nic z tym wspólnego.
            Zgodzę sie z Tobą, że w inny sposób mówimy kupując zapałki, czy mówiąc dobranoc.
            • Gość: kaletnik Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 18:45
              nie, chodziło mi dokładnie o barwę.
              cos wrodzonego.
              co potem modulujemy.

              ton to bardzej krzyk albo szept.
              ścieśle związane z treścią i nie zawsze kontrolowane.


              chyba zaczynamy się rozumieć, prawda?
              • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:59
                Jeżeli kobieta ma niski głos, dość zachrypnięty to nie wiem, czy uda się jej go
                wymodelować.To wrodzone. Przecież nie zmieni go na piękny kobiecy głos.

                Chyba...
                • Gość: kaletnik Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 19:08
                  chrypa nie bywa wrodzona.

                  nadal uważam że głos jest ważny.
                  wcale nie musi być ,,piękny kobiecy" musi być ciepły.
                  może być niski i ciepły ?
                  • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 19:20
                    Bywa.

                    I tutaj sie z Tobą zgodzę, że głos powinien być ciepły:)
                    Moim zdaniem może być również niski i ciepły.
    • Gość: to ja ;) Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 18:03
      Wiesz... cokolwiek poczuć trzeba bo po co się spotykać z kimś kto jest Ci kompletnie obojętny? Nie chodzi zaraz o grom z jasnego nieba, miłość od pierwszego wejrzenia i.t.p. "dyrdymały" ale o jakiekolwiek śladowe nawet zainteresowanie drugim człowiekiem. Toz nczy ja tak myślę, co sądził Twój kolega nie wiem :)

      Tylko z moich doświadczeń wynika, że takie komentarze wygłaszają częściej kobiety - nic nie czułam, nie zaiskrzyło, nic z tego nie będzie, to nie to... Częsciej to słyszałam od kobiet. A mężczyźni czuli się skreśleni po pierwszym spotkaniu, rozczarowani, ze nikt im nie dał szansy do zabłyśnięcia i oczarowania "koleżanki". Pewnie takie historie zdarzają się po obu stronach i każdemu jest przykro, że nie dostał drugiej szansy. Ale nikogo nie można zmusić, zeby się z kims spotykał jesli nie chce, to niczyja wina po prostu nie ten czas, nie to miejsce, nie ci ludzie. Nie można mieć o to pretensji, tak bywa.
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 18:40
        To "coś" oznaczało tzw. ściśniecie za serduszko. Jak już wcześniej napisałam
        również nie mam na mysli "miłości od pierwszego wejrzenia".
        Jakiekolwiek zainteresowanie, jak najbardziej, ale nie można od razu poczuć czy
        jest to osoba, która byłaby kimś wiecej, niz koleżanką. Uważam,że należy
        spróbować...
        Toć to naiwne podejście i można czekać do końca życia na "poczucie tego
        czegoś". Bardzo znikoma jest ilość takich par, które tak własnie poczuły,ale to
        juz tzw. "miłośc od pierwszego wejrzenia", w którą ja nie wierzę;) to juz inna
        bajka;)
        Oczywiście nie możemy nikogo zmusic do bycia razem, ale nie mozna przekreślać
        osoby po pierwszym spotkaniu. Mi na szczęście się to nie przytrafiło:)
        • Gość: to ja :) Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 18:52
          Tak, zgadzam się z Tobą, że mozna szukac do smierci i nigdy nie znależć i też nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Miłość buduje się latami, wspólnymi przeżyciami,pomaganiem, poczuciem, że można na siebie liczyć.
          Mi się zdarzyło przekreślenie i nie było mi wtedy fajnie. Tak zwyczajnie, po ludzku polubiłam go, miliśmy sporo wspólnych tematów i poglądów. Sympatycznie spędzaliśmy czas. No ale on się "rozczarował" chyba, bo do końca to sama nie wiem :)

          Jak jest nudno i obojętnie to nie ma sensu się "katować" ale jak miło i sympatycznie spędza się czas, ma sie wspólne tematy, to moim zdaniem głupotą jest zrywanie takiej znajomości "bo nie ma tego CZEGOŚ". Przyjaźń jest równie cenna co miłość.
          • firenziano powiedzialbym..: prawie rowna...:) 16.02.07, 18:56
            Gość portalu: to ja :) napisał(a):
            Przyjaźń jest równie cenna co miłość.

            Przajazn to cos , co ogromnie cenie...
            takze te miedzy kobieta, a mezczyzna...

            jednakze milosc jest warta DEKO wiecej...
            inaczej nikt by za nia...
            czasem dosc glupio...
            nie gonil :)))
            • monnia3 Re: powiedzialbym..: prawie rowna...:) 16.02.07, 19:16
              firenziano napisała:

              > Przajazn to cos , co ogromnie cenie...
              > takze te miedzy kobieta, a mezczyzna...
              >
              > jednakze milosc jest warta DEKO wiecej...
              > inaczej nikt by za nia...
              > czasem dosc glupio...
              > nie gonil :)))


              Prawie czyni wielką różnicę;)
              przyjażń bez miłości jest mozliwa
              a dojrzała miłość powinna sie opierać na przyjażni...
              ale w pierwszym etapie fascynacji nie mysli się o przyjażni...
              wystarcza sama obecność osoby którą darzymy uczuciem...
              • khinga Re: powiedzialbym..: prawie rowna...:) 16.02.07, 19:26
                Co do przyjaźni miedzy kobietą i mężczyzną mam mieszane uczucia;) Zapewne
                istnieją przypadki, że takowa istnieje. Jednak często bywa tak, że istnieje
                prawdopodobieństwo, iż jedna ze stron może bardziej się zaangażować.
                • monnia3 Re: powiedzialbym..: prawie rowna...:) 16.02.07, 19:34
                  Nie wierzę w przyjażń między kobietą a mężczyzną...
                  ale są takowe wyjatki ...moze ja tak akurat trafiałam;)
                  chyba że jedna ze stron ma stalowe nerwy i umie ukrywać swoje uczucia...
                • firenziano tu nie o przyjazn bez erotyki chodzi... :))) 16.02.07, 20:17
                  chociaz takowa istnieje...
                  lecz nie o niej tu mowimy...

                  czytac ze zrozumieniem, prosze...
                  tu chodzi
                  o te przyjazn z erotyka i cala reszta :)))

                  ze do bycia razem niekonieczna (chociaz pozadana) milosc...
                  przyjazn tez wystarczy :)))
                  • monnia3 Re: tu nie o przyjazn bez erotyki chodzi... :))) 16.02.07, 20:38
                    firenziano napisała:

                    > chociaz takowa istnieje...
                    > lecz nie o niej tu mowimy...
                    >
                    > czytac ze zrozumieniem, prosze...
                    > tu chodzi
                    > o te przyjazn z erotyka i cala reszta :)))
                    >
                    > ze do bycia razem niekonieczna (chociaz pozadana) milosc...
                    > przyjazn tez wystarczy :)))


                    Jesli chodzi o moja odpowiedż w kwestii przyjazni damskomęskiej to pisałam do
                    Kingi:)))
                    przyjażń z erotyką? a cóż to za novum? miłość z tymze to rozumiem ale
                    przyjażń?...jak to sie ma do tego co napisałeś?
                    • firenziano Re: tu nie o przyjazn bez erotyki chodzi... :))) 16.02.07, 20:43
                      monnia3 napisała:
                      > Jesli chodzi o moja odpowiedż w kwestii przyjazni damskomęskiej to pisałam do
                      > Kingi:)))
                      > przyjażń z erotyką? a cóż to za novum? miłość z tymze to rozumiem ale
                      > przyjażń?...jak to sie ma do tego co napisałeś?

                      alez ja tez do Kingi...
                      patrz uwazniej !!!

                      to zadne nowum...
                      do szczesliwego , seksualnego wspolzycia...
                      przyjazn wystarczy :)))
                      • monnia3 Re: tu nie o przyjazn bez erotyki chodzi... :))) 16.02.07, 20:51
                        firenziano napisała:
                        >
                        > alez ja tez do Kingi...
                        > patrz uwazniej !!!
                        >

                        Ok...już patrzę:)


                        > to zadne nowum...
                        > do szczesliwego , seksualnego wspolzycia...
                        > przyjazn wystarczy :)))


                        Jednak nie o to chodziło chyba autorce wątku;)
                        Pozdrawiam:)
            • Gość: to ja ;))) Re: powiedzialbym..: prawie rowna...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 01:15
              No tak, prawie czyni wielką różnicę jednak DEKO w obliczu wieczności nie przedstawia sobą wielkiego znaczenia. Kiedyś Ktoś bardzo mądry, w osobistej rozmowie powiedział mi, "że czasem jest "tylko" miłość a czasem "aż" przyjaźń"...
              I moim zdaniem coś w tym jest, coś w tym jest...
          • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 19:10
            Zostałaś przekreślona czy przekreśliłaś?:) On chciał czegoś więcej, niż
            koleżeństwa czy Ty? Bo nie do końca rozumiem:/
            Ja kiedys także przekreśliłam. Jednak z wiekiem zmądrzałam;) Ostatnio byłam na
            domowej imprezie u znajomych, pojawił sie w miarę przystojny facet. Niestety
            straszny niemowa, jakis taki mało rozgarnięty...hmm, w wieku 34lat;) Był mną
            zainteresowany, ja mniej;) Jednak stwierdziłam,że nie mogę tak z góry go
            przekreślić, bo nie znam go na tyle. Może miał zły dzień lub cokolwiek innego.
            Chciałam sie przekonać.

            Rozumiem Cię, ale "to coś" miało oznaczać w sensie związku,a nie koleżeństwa.
            Zgadzam się z Tobą, ze nie mozna sie katować z taką osobą. Jednak poruszam
            tutaj sytuację czegoś więcej, niz przyjaźni.
            O takiej cennej przyjaźni sie przekonałam:))) I jestem losowi bardzo wdzięczna
            za nią:))
            • Gość: to ja ;) Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 01:04
              Ale namieszałam! Oboje się lubiliśmy, on chyba liczył na coś więcej a spotkanie go chyba rozczarowało nastąpiło ochłodzenie wzajemnych stosunków i kolejnego spotkania nie było. Ja mogłabym się z nim spotykać na gruncie koleżeńskim ale jemu to najwyraźniej nie wystarczyło. To było sto lat temu i przypomniało mi się akurat przy tym wątku. Ciekawe co się z nim teraz dzieje...
              Fajnie, ze dałaś drugą szansę, niewielu tak robi. Ludzie "nawet" w wieku 34 lat moga zachowywać się dziwnie, mieć zły dzień albo być nieśmali, niektórzy potrzebują czasu, żeby pokazać jacy są naprawdę. A może na tyle go oczrowałaś, że zupełnie stracił głowę :)))
              Na ogół ocenia się człowieka po pierwszym wrażeniu ale umijętność dostrzeżenia potencjału drzemiącego w człowieku to ważna rzecz. Może się okazać, że ten facet to totalny gbur czego Ci absolutnie nie życzę ;) Ale właśnie potrzeba czasu, żeby się przkonać jaki kto jest i co w nim drzemie.
              • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 12:03
                Teraz już wszystko wiem...wyjaśniłaś dokładnie:)) Takie koleżeństwo/przyjaźń
                jest mozliwa jeżeli żadne ze stron bardziej się nie zaangażuje. Tobie mogły
                wystarczyc tylko spotkania na gruncie koleżeńskim,a jemu nie dlatego się
                wycofał...
                Dałam mu jeszcze jedną szansę,ale facet rzeczywiście był taki, jak przy
                pierwszej konfrontacji. A ja nie chcę prowadzić mężczyzny za rączkę;)
                Przynajmniej jestem "czysta";)
    • izabelaxxx Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 16.02.07, 22:00
      Ja tez po pierwszym spotkaniu decyduje. To sie wie od razu.
    • kamea5 Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 17.02.07, 00:53
      Kingus....moze zbyt mało "gry wstepnej",namietnosci;)
      a moze"kolega" liczył na spotkanie z sex wampirem o anielskim głosie;)
      pozdrawim Ciebie,a kolege niekoniecznie;)
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 10:38
        Tak od razu "gra wstępna"? ;)
        otóż mnie ta sytuacja nie dotyczyła. Chciałam poznać Wasze zdanie;)
        Równiez pozdrawiam:))
    • lymie to wcale nie jest glupie, wbrew pozorom 17.02.07, 10:31
      W sprawach romansu instynkt jest najwazniejszy i on daje mam percepcje drugiej
      osoby juz wciagu paru spedzonych z nia minut.
    • saraisa Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 17.02.07, 15:25
      Również sądziłam, że to częściej dziewczyny skreślają po pierwszym spotkaniu, dlatego głupio mi się było przyznać, że mnie to spotkało ze strony chłopaka. Ale teraz już mogę ;)
      Otóż raz chłopak po I spotkaniu powiedział, że nie jest gotowy na stały związek - głupszej wymówki jeszcze nie słyszałam. ;P
      Wcześniej mnie też się zdarzało kogoś skreślić, ale za namową koleżanki postanowiłam zmienić swoje postępowanie i nie żałuję tego.
      Mam znajomego od paru lat, z którym "zacieśniłam" znajomość dopiero wtedy, gdy spodobał sie mojej przyjaciółce i chciała go lepiej poznać, flatego i ja zaczęłam sie z nim częściej spotykać. Okazało sie, że ma cechy, o które bym go wcześniej nie podejrzewała! :>
      Więc uważam, ze wspólne robienie czegoś zbliża i warto dać temu szansę :)
    • leniwykot Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 18.02.07, 00:13
      pierwsze spotkanie nie daje pełnego obrazu człowieka
      każdy che wypaść jak najlepiej co czasami powoduje spore frustracje i
      problemy:))) (znam to )

      nie rozumie jak można kogokolwiek ocenić po jednym pierwszym spotkaniu co
      prawda mówi sie że pierwsze wrażenie jest najważniejsze ale chyba już sie to
      troszke wyświechtało

      zdecydowanie byłbym za tym żeby zawsze dać komuś drugą szansę
      • oceannia Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 18.02.07, 02:40
        Masz racje, czesto warto dac drugiej osobie druga szanse, ale lepiej nie
        nazywac takich spotkan randkami. Niekiedy czlowiek ma jednak pewnosc juz po I
        spotkaniu, ze ta osoba to na pewno nie jest TA, wtedy szkoda czasu.
      • monnia3 Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 18.02.07, 21:40
        leniwykot napisał:

        > pierwsze spotkanie nie daje pełnego obrazu człowieka
        > każdy che wypaść jak najlepiej co czasami powoduje spore frustracje i
        > problemy:))) (znam to )
        >
        Frustracje z jakiego powodu? nieznajomości,niesmiałości,nie spełnienia oczekiań?
        Jeśli nie ma woli ani chęci na nastepne spotkanie to wszystko wydaje sie
        jasne...


        > nie rozumie jak można kogokolwiek ocenić po jednym pierwszym spotkaniu co
        > prawda mówi sie że pierwsze wrażenie jest najważniejsze ale chyba już sie to
        > troszke wyświechtało

        Zalezy jakie ktoś robi wrażenie:-)
        >
        > zdecydowanie byłbym za tym żeby zawsze dać komuś drugą szansę


        Oczywiście że nalezy dać drugą szansę...jesli ma to sens....;-)
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 12:11
        Pierwsze wrażenie to tylko wygląd...oceniamy na pierwszy "rzut oka". Fakt może
        druga osoba nie podobać się wizualnie,ale po blizszym poznaniu zyskuje:))
        Dlatego uważam, że należy jej dać drugą szansę i niemozliwe jest poczuc to COŚ
        (zaznaczę po raz kolejny), że czujemy w serduszku piknięcie.
    • absolwent24 Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 01:12
      Ja mam coś zupełnie innego. Na pierwszej randce się zakochuje, po drugiej się
      odkochuje, na trzeciej znów zakochuje (mowa oczywiście o jednej osobie).Nie wiem
      co mam na to poradzić to okropne.
      Poza tym kingo, facet widzi z kim się umawia, więc fizycznie jakoś go pociągasz,
      no chyba że grasz ala randka w ciemno.
      A tak wogóle to z chamami się spotykasz... ale przynajmniej są szczerzy.

      Rada: Może wina nie leży tylko w nich, a jest po obu stronach.
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 19.02.07, 12:37
        Rzeczywiście Twoje zakochanie i odkochanie to okropna sprawa. Huśtawka
        emocjonalna...
        Tak widzimy z kim sie umawiamy,ale nie zawsze odnosi się do chrakteru. Facet
        moze być bardzo przystojny,a nieinteligenty. I na pewno nie będę z takim
        mężczyzną tylko dlatego, że mi się podoba.

        Do tej pory nie spotkałam sie jeszcze z żadnym chamem, który stwierdziłby cos
        takiego.
    • Gość: baby Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.07, 17:01
      ja jestem kobieta!
      i tylko w to cos wierze, jak nie ma tego od razu to w ogole nie ma!!!!
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 20.02.07, 19:14
        Heh..czyli już po pierwszym spotkaniu czujesz, ze to mężczyzna, z którym chcesz
        sie "związać"???
    • Gość: Aga z Wrocławia A co Ci miał powiedzieć... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.07, 19:40
      Nie spodobałaś mu się i tyle. Chciał byc delikatny, to skłamał...
      • khinga Re: A co Ci miał powiedzieć... 20.02.07, 20:20
        Czy w którymś z moich wypowiedzi wyczytałaś, ze to mi sie przytrafiło??

        Na przyszłośc polecam dokładnie i w całości przeczytać wątek,a nie tylko
        początek...bo wszystko na to wskazuje.
    • rycerz.krola.artura Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 21.02.07, 23:36
      Nie ma jednego uniwersalnego patentu w tej kwestii. Niektórzy przywiązują szczególną uwage do pierwszego wrażenia. Ty masz trochę inne podejście.
      Ja należę do tej pierwszej grupy. I tu nie chodzi nawet o - PIERWSZE (jedno) spotkanie - bo jedno, dwa, czy trzy spotkania, to nie ma dla mnie róznicy. Decyduję na początku, iż chce sie z kimś spotykać lub nie.
      • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 22.02.07, 12:10
        Mówisz tutaj o spotkaniu. Jednak ja miałam na mysli "piknięcie serduszka".
        Oczywiście co do spotkania to należy podjąć decyzję na pierwszym, gdyż albo nam
        sie fajnie rozmawia, rozumiemy się, miło spedza czas albo nie. I w takiej
        sytuacji pierwsze wrażenie jest dość ważne.
        Jednak co do poczucia wspomnianego "CZEGOŚ" to intersuje mnie nie wariant
        koleżeństwa a przyszłego ewentualnego związku, że jest to kobieta/mężczyzna,
        którą/-go moge obdażyc uczuciem. Juz po pierwszym spotkaniu?
        • rycerz.krola.artura Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 25.02.07, 18:32
          strasznie rozmyty temat:) chyba wychodzi w tym momencie ta moja logiczność o której pisała jmx ;P

          Na pierwszym spotkaniu możesz się zauroczyć bądź nie:)
          • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 25.02.07, 20:42
            Nikt Cię nie zmusza byś udzielał się w jak to nazwałeś rozmytym temacie;)
          • kobietabezserca Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 25.02.07, 20:48
            czniac pierwsze spotkania!!!!!
            nic z nich nie wynika + dla mnie cos wyniklo po nastym i trwalo 25 lat
        • kobietabezserca Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 25.02.07, 21:29
          khinga napisała:

          "piknięcie serduszka".

          >

          wariant
          > koleżeństwa a przyszłego ewentualnego związku, że jest to kobieta/mężczyzna,
          Juz po pierwszym spotkaniu?

          > pikniecie serduszka
          moze byc symptomem, sympatii ale nie swiadczy zdecydowanie o przyszlym
          zwiazku zapewniam cie kinghusiu
          to musi byc COS o wiele wiecej ... pikniecie moze albo kompletnie zaniknac albo
          tez rozgrzmiec jak dzwon
          dla wszystkiego czasu potrzeba i dla serduszka i dla zwiazku
          • khinga Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 25.02.07, 22:02
            kobietabezserca napisała:

            > Juz po pierwszym spotkaniu?
            właśnie ta sprawa mnie interesuje...JA JESTEM TEMU PRZECIWNA! KbS przeczytaj mój
            pierwszy post. To spostrzeżenie mojego kolegi "po pierwszym spotkaniu"...


            > > pikniecie serduszka moze byc symptomem, sympatii ale nie swiadczy
            zdecydowanie o przyszlym zwiazku zapewniam cie kinghusiu
            > to musi byc COS o wiele wiecej ... pikniecie moze albo kompletnie zaniknac
            albo tez rozgrzmiec jak dzwon dla wszystkiego czasu potrzeba i dla serduszka i
            dla zwiazku

            KbS "pikniecie serduszka" to tylko określenie,aby było wiadomo co mam na mysli.
            Mozesz to nazwać jak tam sobie chcesz. Takie określenie wpadło mi, wiec jego
            uzyłam...nie chciałam pisać "miłość" bo to za olbrzymie słowo. Odnosisz sie do
            mojej ostatniej wypowiedzi i wnioskuje, że chyba mnie nie zrozumiałas. Nie wiem,
            czy czytałas cały wątek, czy tylko wyrwane posty.
            Własnie uważam,że do wszystkiego potrzeba czasu.
            Natomiast czy chcemy następnego spotkania o podłożu czysto kolezenskim wiemy już
            od razu.
    • szubrawiec76 Re: To COŚ po pierwszym spotkaniu.... 22.02.07, 11:30
      jest coś takiego jak "To coś" z tym i Ja także "na Twój słowny pohybel pod moją stronę" się zgodzę... bo nie tylko wygląd i rozmowa ale także zapach, skojarzenia i inne sprawy są konieczne do tego nagłego zauroczenia.

      Natomiast co do następnej szansy to tutaj się z tobą zgodzę..jak mi się ktoś podoba.. w sensie że można porozmawiać itd. to dlaczego nie przenieść tego na platformę czysto towarzyską a wtedy będzie luźniej się rozmawiało a i także czas pozwoli na lepsze poznanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka