Dodaj do ulubionych

miłość po...wielu próbach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:48
ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę? Jak myślicie, na podstawie
własnych doświadczeń, przemyśleń. Nie chodzi mi o chodzenie tylko z
chłopakiem, dziewczyną w wieku 15 lat. Tylko o miłość dojrzałą, lecz "trudną"
30 latków.
Obserwuj wątek
    • Gość: facet Re: poczekaj trochę, a dostaniesz tutaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:51
      worek genialnych rad od forumowych psychoterapeutów :)

      p.s.: a tak poważnie, to chyba Wy wiecie najlepiej ?
      • Gość: Dove29 Re: poczekaj trochę, a dostaniesz tutaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 15:17
        Gość portalu: facet napisał(a):

        > worek genialnych rad od forumowych psychoterapeutów :)
        >
        > p.s.: a tak poważnie, to chyba Wy wiecie najlepiej ?

        chciałam poznać opinię innych z podobnymi przeżyciami. Ja nic nie wiem. Wiem,
        że umrę napewno:) kiedyś.
    • white.falcon Re: miłość po...wielu próbach 05.06.03, 20:53
      Wszystko jest możliwe i nic nie jest wykluczone. Podobno nadzieja umiera
      ostatnia, a z nią - człowiek. Więc nie próbuj wątpić, że tak się nie może stać.
      Zobaczysz. Zapewne z bagażem pewnych doświadczeń Twoich i drugiej osoby nie
      będzie to uczucie ani proste, ani łatwe, ale...inne i ciekawe. Wszystko jest
      możliwe.
      Pozdrv.:)
    • jmx Re: miłość po...wielu próbach 05.06.03, 21:01
      Gość portalu: Dove29 napisał(a):

      > ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę? Jak myślicie, na podstawie
      > własnych doświadczeń, przemyśleń. Nie chodzi mi o chodzenie tylko z
      > chłopakiem, dziewczyną w wieku 15 lat. Tylko o miłość dojrzałą, lecz "trudną"
      > 30 latków.

      Hmm, trudna miłość... a która tak naprawdę jest prosta? Każda wymaga
      poświęcenia (znowu to niedobre słowo) cząstki siebie na rzecz drugiego
      człowieka. Ale myślę, ze jest możliwa.
      Nasuwa się jednak pytanie - co Ty rozumiesz pod tym określeniem...
      • ja_nek Re: miłość po...wielu próbach 06.06.03, 01:00
        Nie jestem jeszcze w tym wieku, więc powstrzymam się od komentarza.
        • delicatesca Re: miłość po...wielu próbach 06.06.03, 02:30
          ja_nek napisał:

          > Nie jestem jeszcze w tym wieku, więc powstrzymam się od komentarza.

          To byly proby z jedna osoba?
    • Gość: Dove29 Re: miłość po...wielu próbach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 10:51
      trudna, bo po przejściach naszych i dośw. z innych związków. Nie jesteśmy
      łatwym związkiem, choć wiemy, czujemy jak mocno się kochamy..zwłaszcza, że
      przezywaliśmy już inne związki, więc potrafimy to ocenić.....są sprawy, które
      czasami "psują" bardzo nam ten związke, po części wynika, to z naszych wew.
      klopotów, która zarówno on, jak i ja mamy. Walczymy jednak o siebie cały
      czas....
    • Gość: kasiak26 Re: miłość po...wielu próbach IP: *.man.polbox.pl 06.06.03, 11:36
      wieszdove, teraz ja ci coś powiem........ ja też walczyłam o swój związek z
      mężem......... było to pięć lat temu....... i wygrałam walkę a teraz znowu
      problemy. (mój post "spotkaliśmy się o 10lat za późno") ale mimo, ze mój
      małżonek coś wyczuwa, że coś nie tak - nie walczy i to jest najgorsze. Jeżeli
      walczycie oboje..... walczcie, ale jeśli tylko ty.... to zastanów się czy warto
      tracić czas
      pozdrawiam
      • Gość: Dove29 Re: miłość po...wielu próbach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 13:17
        Gość portalu: kasiak26 napisał(a):

        > wieszdove, teraz ja ci coś powiem........ ja też walczyłam o swój związek z
        > mężem......... było to pięć lat temu....... i wygrałam walkę a teraz znowu
        > problemy. (mój post "spotkaliśmy się o 10lat za późno") ale mimo, ze mój
        > małżonek coś wyczuwa, że coś nie tak - nie walczy i to jest najgorsze. Jeżeli
        > walczycie oboje..... walczcie, ale jeśli tylko ty.... to zastanów się czy
        warto
        >
        > tracić czas
        > pozdrawiam
        kasiu walczymy razem, bo sama to nic bym nie zrobiła, nawet bym go nie mogła
        widzieć, bo on wiedziałby, że to doddatkowy byłby ból dla mnie i dla
        niego....więc tu jest chęc obojga. Jesli chodzio Twojego męża, nie walczy, bo
        może ma nadzieję, że to Ci minie, a wie, że walką niczego nie osiągnie...nie ma
        szans wobec kogos nowego...wobec Twojej fascynacji...chyba woli przeczekać.
        Mężczyźni są tu inni niź my kobietki.Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka