Dodaj do ulubionych

Pozwolilam sobie kochac...

06.06.03, 18:24
kogos za to, ze jest moim przyjacielem, ze mozna z nim
o wszystkim porozmawiac i mozna byc soba, ze nie musze
skrywac swej prawdziwej twarzy, swych prawdziwych
mysli, uczuc i przekonan...
I wiem juz napewno, ze nigdy wiecej nie pokocham nikogo,
kto nie traktuje mnie conajmniej rownie dobrze i
uczciwie jak on... Spotkalam swego nauczyciela zycia o
ktorego
prosilam Boga -czasem ze zwatpieniem i gorycza :(
A teraz sie boje, ze ten czlowiek nie ma sobie rownych...
Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 18:34
      A może tak i jest w rzeczywistości? Od dobrego nie szuka się dobrego. Tylko nie
      oślepnij i nie ogłuchnij na dobre.:)
      Pozdrv.:)
      • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 18:42
        Wiesz co jest smutne -ze to jest jedyny facet, jakiego
        obecnie znam, ktory serce ma pelne dobra i radosci,
        milosci do swiata i do ludzi. Nie trudno zgadnac, ze ma juz
        rodzine. Na szczescie nie mialam nigdy wobec niego zadnych
        oczekiwan... ale serce rozpada mi sie na kawalki gdy
        pomysle, ze tak malo jest na swiecie takich wspanialych
        ludzi jak on, ze moze nigdy nie znajde kogos takiego dla
        siebie... A wlasnie kogos podobnego do niego powinnam
        szukac... Tylko -podobno kazdy jest niepowtarzalny...
        Czyzby to byl jedyny unikat w przyrodzie???
        • white.falcon Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 19:41
          meduza4 napisała:

          Tylko -podobno kazdy jest niepowtarzalny...
          > Czyzby to byl jedyny unikat w przyrodzie???

          Niepowtarzalny - tak. Ale podobnego można znaleźć i niewiadomo, czy
          ten "podobny" nie będzie jeszcze wspanialszy. Nie trać głowy, nadziei i wiary.
          Je poprostu trzeba mieć. Jeszcze i na Twojej ulicy zaświeci słoneczko tylko i
          wyłącznie dla Ciebie.:)
          Pozdrv.:)
          • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 20:10
            Mala prosba -nie mow, ze zaswieci dla mnie Sloneczko :(((
            Z kims mi sie to slowo kojarzy... Z kims o kim chcialabym
            zapomniec... Jeszcze niedawno myslalam, ze to Sloneczko
            zaswiecilo dla mnie... Mylilam sie :(
            Jeszcze dzisiaj myslalam, ze przyjazn z kims dla mnie
            zyczliwym zagoila te rane, ze pozwalajac sobie kochac
            w drugim czlowieku przyjaciela zapomnialam o tamtej
            nieodwzajemnionej milosci... I znow sie mylilam :(
            Tamto jeszcze nie odeszlo... Ciagle boli...
            • white.falcon Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 20:37
              meduza4 napisała:

              > Mala prosba -nie mow, ze zaswieci dla mnie Sloneczko :(((
              > Z kims mi sie to slowo kojarzy... Z kims o kim chcialabym
              > zapomniec... Jeszcze niedawno myslalam, ze to Sloneczko
              > zaswiecilo dla mnie... Mylilam sie :(
              > Jeszcze dzisiaj myslalam, ze przyjazn z kims dla mnie
              > zyczliwym zagoila te rane, ze pozwalajac sobie kochac
              > w drugim czlowieku przyjaciela zapomnialam o tamtej
              > nieodwzajemnionej milosci... I znow sie mylilam :(
              > Tamto jeszcze nie odeszlo... Ciagle boli...

              Bardzo przepraszam, jeżeli uraziłam. To było niechcący. Poprostu mi się
              przypomniało to powiedzenie. Ból bardzo trudno uleczyć i zaleczyć rany. Liżesz
              je liżesz, jak kot, i tylko rozlizujesz od nowa. Wiem coś o tym. Długo boli i
              doprawdy, nie ma na nie rady. Nawet czas czasem nie leczy, bo się człowiek
              zastanawia, analizuje, a i tak pojąć nie może czemu, co zaszło, na co i po co i
              dlaczego boli. Wiem coś o tym z autopsji. Mozna tylko uprzeć się i dalej żyć i
              robić to, co należy, licząc, że ból się zagoni w kącik i gdzieś zamknie się - w
              którejś z szufladek duszy, a kluczyk się zgubi. Nie takie to łatwe, bo czasem
              to uczucie nagle, jak pajacyk na sprężynce, wyskakuje i znów od początku trzeba
              go wpychać, zagryzając usta, tam, gdzie według ciebie jest jego miejsce. Wiem
              coś o tym.

              Pozdrv.:)


              • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 20:48
                Nie przepraszaj... To nie Twoja wina, ze w jednym
                wierszu nazwalam kogos "slonkiem mego zycia".
                Wiesz co najbardziej boli... Ze ktos, kto twierdzil, ze
                zawsze kobiety go oszukiwaly, ze nigdy w zyciu nie
                spotkal prawdziwej milosci -po prostu olal moje uczucie
                gdy mu je
                podalam jak na tacy. Teraz juz nie wierze, ze jego slowa
                byly prawdziwe. Mysle, ze tylko kreowal sie na zranionego
                romantyka, ze mial w tym jakis cel, moze chcial sam
                pouzalac sie nad soba, moze chcial zeby wszyscy sie nad
                nim litowali... Ale to nie jest czlowiek dojrzaly,
                wrazliwy, odpowiedzialny. Ja go tylko mialam za kogos
                takiego. Dojrzaly czlowiek nawet jesli nie odwzajemnia
                czyjegos uczucia to uwaza za stosowne chociaz porozmawiac
                czy wyjasnic sytuacje... Jesli ktos stwierdzajac, ze
                zostal przez kogos obdarzony uczuciem nagle odwraca sie
                plecami do osoby, ktora go kocha i znika bez slowa...
                to co mozna o nim powiedziec?

                No tak... Mialo byc o kims innym, o kims kto mi pomogl
                znalezc usmiech po tym wszystkim, a ja ciagle wracam
                w to samo miejsce:(((
                • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 20:55
                  meduza4 napisała:

                  > Jesli ktos stwierdzajac, ze
                  > zostal przez kogos obdarzony uczuciem nagle odwraca sie
                  > plecami do osoby, ktora go kocha i znika bez slowa...
                  > to co mozna o nim powiedziec?

                  Tchórz...? Może za mocne ale...
                  • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 06.06.03, 21:02
                    jmx napisała:

                    > Tchórz...? Może za mocne ale...

                    Moze za mocne ale... Wyobraz sobie, ze moj przyjaciel,
                    o ktorym wlasciwie chcialam tu pisac, wysluchawszy tej
                    historii odrzekl tylko, ze "mieczak mogl wystraszyc sie
                    prawdziwej milosci". Tak podsumowal jeden facet drugiego
                    faceta -jakos meskiej solidarnosci nie wykazal wobec
                    "mieczaka". Zreszta wiem dlaczego -bo to jest czlowiek
                    o duzej odwadze cywilnej, ktory nigdy by czegos takiego
                    nie zrobil...
    • Gość: piotr Re:kocha sie raz,potem drugi i trzeci i znów... IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 00:04
      nigdy,zawsze tak nie...bez wielkich słow !każdemu sie tak wydaje ileś tam razy
      w zyciu
    • kawusiia Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 00:36
      meduzo, a tak z ciekawosci, to jak Ty potrafisz nadal wierzyc w Boga po tych
      wszystkich zawiedzionych probach odwzajemnionej milosci? Przeciez nie prosisz
      Go o wiele, nie zlosci Cie ze On jest taki zimny wobec Ciebie i nie popchnie
      sprawy ?
      • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 00:42

        Bo z wiarą jest łatwiej jak bez niej....
        A poza tym - wiara w Boga daje siłę na przezwyciężanie życiowych trudności...
        • kawusiia Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 01:05
          jmx napisała:

          >
          > Bo z wiarą jest łatwiej jak bez niej....
          > A poza tym - wiara w Boga daje siłę na przezwyciężanie życiowych trudności...

          Zobacz ile ludzi w obozie koncentracyjnym stracilo wiare. Jak komus dobrze
          idzie to latwo o wiare.
          • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 01:23

            Równie wiele umierało z powodu wiary w obozach.
            A problemy ma każdy. Każdy odczuwa ból, strach, smutek, doświadcza tragedii
            życiowych. Licytacja nieszczczęściami - komu gorzej, zawsze może byc gorzej...
            To co nas akurat spotyka wydaje się nam najcięższe a potem przychodzi coś
            jeszcze trudniejszego i jeszcze... Podobno Pan Bóg nie zsyła nam przezyc,
            których nie jesteśmy w stanie przetrwać. Ale czasem bardzo trudno w to
            uwierzyć...
        • Gość: cal-ineczka Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 07.06.03, 01:34
          Ano Bog specjalnie daje takie zimne dni......to sie jakos tlumaczy, nie chce mi
          sie, ale wiem, ze on to robi specjalnie. Ale potem przychodza te dni w ktorych
          okazuje bardziej swoje zainteresowanie, i wyraznie czuje sie jego obecnosc, i
          to wystarczy zeby wierzyc.

          Stracili wiare w tych obozach bo sie zalamali. Ale ilu sie nie zalamalo.......
          • kawusiia Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 01:39
            Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

            > Ano Bog specjalnie daje takie zimne dni......to sie jakos tlumaczy, nie chce
            mi
            >
            > sie, ale wiem, ze on to robi specjalnie. Ale potem przychodza te dni w
            ktorych
            > okazuje bardziej swoje zainteresowanie, i wyraznie czuje sie jego obecnosc, i
            > to wystarczy zeby wierzyc.
            >
            > Stracili wiare w tych obozach bo sie zalamali. Ale ilu sie nie zalamalo.......

            Dobrze tym mowic ktorzy dostaja od Boga czego chca: np milosc, a ile jest
            nieszczesnikow umierajacych z glodu???
            • Gość: cal-ineczka Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 07.06.03, 01:45
              ej ej! Dobrze wiesz ze nie sa najwazniejsze sprawy materialne,
              mozna umierac i byc szczesliwym, mozna miec bogactwa i byc nieszczesliwym
              (bo ma sie je tylko dla siebie)
              Bog - nie bedzie podporzadkowywal sie naszym doczesnym sprawom,
              - nie sa takie ważne!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 01:53
              kawusiia napisała:

              > Dobrze tym mowic ktorzy dostaja od Boga czego chca: np milosc, a ile jest
              > nieszczesnikow umierajacych z glodu???

              Ci, którzy wierzą w Boga (ale nie tylko ci) powinni nakarmić głodujących...
              Podzielić się tym co mają - materialnym i niematerialnym. Czasem dobre słowo
              jest ważniejsze od pieniędzy i bogactw...
              • delicatesca Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 01:55
                jmx napisała:

                > kawusiia napisała:
                >
                > > Dobrze tym mowic ktorzy dostaja od Boga czego chca: np milosc, a ile jest
                > > nieszczesnikow umierajacych z glodu???
                >
                > Ci, którzy wierzą w Boga (ale nie tylko ci) powinni nakarmić głodujących...
                > Podzielić się tym co mają - materialnym i niematerialnym. Czasem dobre słowo
                > jest ważniejsze od pieniędzy i bogactw...
                >
                Wlasnie tak - ta milosc do blizniego niekoniecznie ma wynikac z wiary w Boga.
                To jest kwestia empatii ludzkiej i sumienia

            • quickly Co tu duzo pisac... 07.06.03, 02:02
              meduza4, jeszcze nikt nigdy na tym forum tak ladnie swojego obiektu milosci.


              Ja juz nie moge tak dalej zyc! Ja chce byc jak ten gosciu!







              • meduza4 Re: Co tu duzo pisac... 07.06.03, 12:57
                quickly napisał:

                > meduza4, jeszcze nikt nigdy na tym forum tak ladnie
                swojego obiektu milosci.
                >

                A o ktorej milosci mowisz? O tej przyjacielskiej?

                > Ja juz nie moge tak dalej zyc! Ja chce byc jak ten gosciu!
                >

                To usmiechnij sie do mnie, powiedz, ze kochasz swiat
                i ludzi, powiedz, ze nie bedziesz narzekal na swoj los,
                jakikolwiek by nie byl, otworz swoje serce i dawaj
                pelnymi garsciami... i przyjmuj to, co daja Ci inni...
                Bedziesz taki sam jak ten gosciu :)))
      • Gość: Sergiusz Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: 213.17.172.* 07.06.03, 11:33
        Bo wiara (nie tylko w Boga) to ten obszar, gdzie człowiek
        jest zupełnie wolny i nezależny. Człowieka można zmusić
        do wielu rzeczy i wiele można mu zakazać. Można go
        okaleczyć fizycznie, można zmusić do mówienia rzeczy,
        których powiedzieć nie chce, ale nie można go zmusić do
        wiary albo tej wiary pozbawić.
        Nie da się wytłumaczyć, dlaczego człowiek, który
        doświadcza w życiu wielu okropnych rzeczy, nadal wierzy w
        Boga. Nie da się też wytłumaczyć dlaczego inny człowiek,
        dostający od życia wszystko czego zapragnie, w istnienie
        Boga nie wierzy.
        Każdy ma swój własny światopogląd i indywidualny system
        wartości. To, czy ktoś wierzy że dostał to wszystko od
        Boga, czy uważa że wykształcił w sobie sam, jest chyba
        najważniejsze dla niego samego. Dla innych, napotykanych
        na drodze życia ludzi, powinno się liczyć przede
        wszystkim jego postępowanie, a nie to czy jest wierzący
        czy nie.

        MS.
      • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 12:53
        kawusiia napisała:

        > meduzo, a tak z ciekawosci, to jak Ty potrafisz nadal
        wierzyc w Boga po tych
        > wszystkich zawiedzionych probach odwzajemnionej
        milosci? Przeciez nie prosisz
        > Go o wiele, nie zlosci Cie ze On jest taki zimny wobec
        Ciebie i nie popchnie
        > sprawy ?


        Moim przeznaczeniem jest zycie pielgrzyma,
        kamienista sciezka, kij sekaty w dloni.
        Pojde... Niech sie spelni -nic mnie nie zatrzyma
        i zadna pokusa juz mnie nie dogoni!

        Napisalam 7 lat temu. Do dzis aktualne.
        Nie wiem czy to jest odpowiedz...
    • delicatesca Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 02:05
      jmx juz poszlas spac?
      • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 02:09
        delicatesca napisała:

        > jmx juz poszlas spac?

        Wybieram się :-).
        Nic dodać nic ująć do Twojej wypowiedzi - po to Bóg dał nam serca i rozum byśmy
        ich używali. A, że niektórzy nie chcą bądź nie potrafią tego czynić - nie jest
        winą Boga.
    • Gość: zahedan wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać... IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 02:10
      hi,hi.hi
      • jmx Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:13
        A Zahedan nie spać i przeżywać, ze my przeżywać. Zahedan empatyczna ludzia
        być! ;-))
        • delicatesca Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:16
          jmx napisała:

          > A Zahedan nie spać i przeżywać, ze my przeżywać. Zahedan empatyczna ludzia
          > być! ;-))

          nie ludzia tylko mezczyzna

          P.S. tylko nie wiem czy prawdziwa:)
        • Gość: zahedan Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 02:16
          jmx napisała:

          > A Zahedan nie spać i przeżywać, ze my przeżywać. Zahedan empatyczna ludzia
          > być! ;-))
          wy lepiej spać bo jak przyjść facet to on porozwalać wasza nowy wątek
          • jmx Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:18
            Gość portalu: zahedan napisał(a):

            > wy lepiej spać bo jak przyjść facet to on porozwalać wasza nowy wątek

            dżem byc żrąca, dżem poradzić ;-)))

            (dżem lubić pisać po nocach)
            • delicatesca Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:22
              jmx napisała:

              > Gość portalu: zahedan napisał(a):
              >
              > > wy lepiej spać bo jak przyjść facet to on porozwalać wasza nowy wątek
              >
              > dżem byc żrąca, dżem poradzić ;-)))
              >
              > (dżem lubić pisać po nocach)

              a facet to taki egzotyczny dzem, troche cierpki i z pestkami ale ciekawy smak:)
              • jmx Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:24
                delicatesca napisała:

                > a facet to taki egzotyczny dzem, troche cierpki i z pestkami ale ciekawy
                smak:)

                A na tych pestkach to można sobie zęby połamać...
                • delicatesca Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 02:26
                  jmx napisała:

                  > delicatesca napisała:
                  >
                  > > a facet to taki egzotyczny dzem, troche cierpki i z pestkami ale ciekawy
                  > smak:)
                  >
                  > A na tych pestkach to można sobie zęby połamać...
                  hahahhaaaaa:)))
            • Gość: zahedan Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 07:37
              jmx napisała:

              > Gość portalu: zahedan napisał(a):
              >
              > > wy lepiej spać bo jak przyjść facet to on porozwalać wasza nowy wątek
              >
              > dżem byc żrąca, dżem poradzić ;-)))
              >
              > (dżem lubić pisać po nocach)
              wiesz drogi watsonie:dedukuję,ze pani jmx jest osobą samotną....
              • delicatesca Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 09:59
                Gość portalu: zahedan napisał(a):

                > wiesz drogi watsonie:dedukuję,ze pani jmx jest osobą samotną....

                Sherlocku, tak mi na to wyglada.. hm...Czyzbys mial na nia jakies zamiary??
                Dodam ze jmx ma niemale wziecie tutaj... no ale trzeba brac udzial w wyscigu by
                go wybrac, czyz nie tak? :)
                • meduza4 Re: wy gadać i przezywać a meduza już dawno spać. 07.06.03, 13:00
                  A ja rzeczywiscie spac, gdy wy dyskutowac, ale teraz
                  przeczytac, przemyslec... i zaraz isc na obiad :)))
    • Gość: Teo Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: *.nsm.pl 07.06.03, 11:20
      meduza4 napisała:

      > kogos za to, ze jest moim przyjacielem, ze mozna z nim
      > o wszystkim porozmawiac i mozna byc soba, ze nie musze
      > skrywac swej prawdziwej twarzy, swych prawdziwych
      > mysli, uczuc i przekonan...
      > I wiem juz napewno, ze nigdy wiecej nie pokocham nikogo,
      > kto nie traktuje mnie conajmniej rownie dobrze i
      > uczciwie jak on... Spotkalam swego nauczyciela zycia o
      > ktorego
      > prosilam Boga -czasem ze zwatpieniem i gorycza :(
      > A teraz sie boje, ze ten czlowiek nie ma sobie rownych...
      >

      Spokojnie, to przejdzie. Czas czyni cuda.
      • Gość: Sergiusz Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: 213.17.172.* 07.06.03, 11:35
        Są różne cuda.
        Czasem mówimy "cud narodzin", więc chyba powinniśmy też
        mówić "cud śmierci"?...

        MS.
      • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 13:02
        Gość portalu: Teo napisał(a):

        > meduza4 napisała:
        >
        > > kogos za to, ze jest moim przyjacielem, ze mozna z nim
        > > o wszystkim porozmawiac i mozna byc soba, ze nie musze
        > > skrywac swej prawdziwej twarzy, swych prawdziwych
        > > mysli, uczuc i przekonan...
        > > I wiem juz napewno, ze nigdy wiecej nie pokocham nikogo,
        > > kto nie traktuje mnie conajmniej rownie dobrze i
        > > uczciwie jak on... Spotkalam swego nauczyciela zycia o
        > > ktorego
        > > prosilam Boga -czasem ze zwatpieniem i gorycza :(
        > > A teraz sie boje, ze ten czlowiek nie ma sobie rownych...
        > >
        >
        > Spokojnie, to przejdzie. Czas czyni cuda.

        Co ma przejsc? Bo jesli mam przestac kochac drugiego
        czlowieka, to sobie w lep wole strzelic! Przeciez nic
        od niego nie chce...
        Jedyne co mi mogloby przejsc to ten strach, ze nie ma
        nikogo, kto moglby mu dorownac...
    • sunrise1 Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 11:54

      M, oby to było tylko( aż) to i nic więcej.
      W przeciwnym razie....czego Ci absolutnie nie życzę.

      z:))) ( znudzona sz....a)
      • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 13:05
        sunrise1 napisała:

        >
        > M, oby to było tylko( aż) to i nic więcej.
        > W przeciwnym razie....czego Ci absolutnie nie życzę.

        Z mojej strony tylko to... Hmmm... Natomiast niepokoi mnie
        troche jego zachowanie... Myslalam, ze mu przeszlo...
        a tu chyba nie :(((
        Ale w tej sytuacji... kurcze... przeciez to rozsadny
        facet... powinien wiedziec, ze dwoch srok za ogon nie
        zlapie :(((
        • jmx Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 13:08
          meduza4 napisała:

          > Z mojej strony tylko to... Hmmm... Natomiast niepokoi mnie
          > troche jego zachowanie... Myslalam, ze mu przeszlo...
          > a tu chyba nie :(((
          > Ale w tej sytuacji... kurcze... przeciez to rozsadny
          > facet... powinien wiedziec, ze dwoch srok za ogon nie
          > zlapie :(((
          >

          ?? To ideał przestał być idealny?
          Może to nie jest to co myślisz...
          • sunrise1 wyidealizowany idealnie ideał 07.06.03, 13:13


            no cóż, każdemu nawet najidealniejszemu ideałowi moze
            brakować conieco (w końcu jest ideałem i ma do tego prawo:))))

            z:)
            • jmx Re: wyidealizowany idealnie ideał 07.06.03, 13:17

              Nie, to nie chodzi o to, że jemu czegoć brakuje, tylko o świadomość, że się
              myślało o kimś "ideał" a tu.... "jest taki sam jak wszyscy".
              • sunrise1 Re: wyidealizowany idealnie ideał 07.06.03, 13:26
                jmx napisała:

                >
                > Nie, to nie chodzi o to, że jemu czegoć brakuje, tylko o świadomość, że się
                > myślało o kimś "ideał" a tu.... "jest taki sam jak wszyscy".

                Temat wymyśliłam trochę żartobliwie, chodzi natomiast o to, że nie jest
                "taki sam jak wszyscy", a istnieje pewna , nazwijmy to "przeszkoda"- jak to w
                życiu bywa.


                z:)))
                • jmx Re: wyidealizowany idealnie ideał 07.06.03, 14:58

                  Ha, jeśli zaczyna, nazwijmy to - "zapominać" o przeszkodzie to staje się taki
                  sam jak pozostali spotykani.
                  A utrata złudzeń to nieprzyjemna sprawa...
                  • meduza4 Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 16:29
                    jmx napisała:

                    >
                    > Ha, jeśli zaczyna, nazwijmy to - "zapominać" o
                    przeszkodzie to staje się taki
                    > sam jak pozostali spotykani.
                    > A utrata złudzeń to nieprzyjemna sprawa...
                    >

                    A wlasnie, ze o przeszkodzie nie zapomnial i wydawalo mi
                    sie, ze wyjasnilismy sobie juz wszystko...
                    Problem w tym, ze sytuacja jest troche dla mnie glupia
                    i klopotliwa, bo osobiscie nigdy nie dopatrywalam sie
                    w nim potencjalnego partnera, a wiem jak bardzo jemu na
                    mnie zalezy. Udowodnil mi to swego czasu proponujac
                    nawet, ze zejdzie mi z oczu, zeby nie robic zamieszania
                    w moim i swoim zyciu. Bynajmniej mnie ani nie podrywa,
                    ani nie uwodzi, nie oklamuje... a wrecz zyczyl mi
                    z calego serca, zebym znalazla odpowiedniego dla siebie
                    faceta, zreszta -sam mnie zacheca do nawiazywania nowych
                    znajomosci. Ale wiem, ze dla niego to nie jest latwe...
                    Wiem tez, ze nie jest szczesliwy w swoim malzenstwie,
                    ale to juz jego problem i jego sprawa jak to rozwiaze...

                    To jest nadzwyczajny facet, bo potrafil wzniesc sie
                    ponad wlasne ego i wielka musi byc jego milosc do ludzi
                    i do mojej osoby. Dlatego go szanuje i kocham calym
                    sercem. I chce kochac... ale jako przyjaciela...
                    Kurcze, ludzie -czy mnie juz nie wolno kochac drugiego
                    czlowieka, skoro wlasne koty i chomika kocham?
                    Podziwiam tego faceta za szczerosc, otwartosc, za to,
                    ze nigdy nie posunal sie za daleko, nie mydlil oczu,
                    nie dawal ani cienia zludzen...
                    I widze, ze zycie jest cholernie glupie i skomplikowane :(
                    • Gość: Sergiusz Re: Co wy znowu wymyslacie :((( IP: 213.17.172.* 07.06.03, 16:32
                      "Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz
                      siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie
                      będzie Twoja"

                      G.G.M.

                      MS.
                    • jmx Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 16:40
                      Meduzo - nie mialam zamiaru źle mówic o Twoim Przyjacielu ani Cie urazić.

                      Ale sama sama zobacz - niby sytuacja jasna a .... czegoś żal. Z obu stron...
                      • meduza4 Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 16:52
                        jmx napisała:

                        > Meduzo - nie mialam zamiaru źle mówic o Twoim
                        Przyjacielu ani Cie urazić.
                        >
                        > Ale sama sama zobacz - niby sytuacja jasna a ....
                        czegoś żal. Z obu stron...
                        >

                        Bo to tak jak napisal Sergiusz powyzej :(((
                        I mnie i jemu zycie sie nie ulozylo... To jest pewne...
                        Jestesmy sobie wzajemnie bliscy, ale oboje wiemy,
                        ze nigdy nie bedziemy para... Gorzej -gdybysmy
                        sprobowali przekroczyc te granice pewnie szybko
                        zaczelibysmy miec do siebie zal, pretensje, bo to
                        bylaby totalnie chora sytuacja...
                        I czasami chce sie az wyc z bolu do Ksiezyca, ze
                        wszyscy Ci faceci ktorzy mogli sie ze mna zwiazac,
                        ktorych kochalam do szalenstwa i wariactwa -nie chcieli
                        ani mnie ani mojej milosci...
                        A ktos, kto pierwszy dal mi promyczek swiatla ze swojego
                        serca nawet gdyby byl wolny -nie za bardzo nadaje sie na
                        partnera dla mnie. Jest ode mnie duzo starszy.
                        Za duzo, zeby to nie bylo problemem...
                        • jmx Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 16:58
                          Znam to z autopsji :-(
                          Cokolwiek się zrobi w takiej sytuacji - będzie źle i będzie bolało.

                          A promyczek szczęścia i sympatii to nie zawsze miłość. A jak człowiek spotyka
                          tego z kim mu bardzo dobrze to zaczyna myśleć "a co by było gdyby..."
                          Nawet jeśli to nie ma najmniejszego sensu...


                          PS. Jego wiek to aż taki problem?
                          • meduza4 Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 17:29
                            jmx napisała:

                            > PS. Jego wiek to aż taki problem?

                            Dla mnie tak, choc generalnie roznie w zyciu z tym bywa...
                            A skoro ja uwazam to za problem to trudno sama siebie
                            oszukiwac. Lepiej uznac to za kolejna przeszkode i
                            powiedziec sobie, ze to nie ma sensu niz kombinowac jak
                            kulawy kon pod gore :)

                            A co do milosci -milosc JEST i czasem w imie milosci
                            trzeba pozwolic drugiej osobie zyc wlasnym zyciem.
                            To sie chyba nazywa "agape" i jest przeciwienstwem
                            "erosa" -milosci egoistycznej, zachlannej, pragnacej
                            zdobyc na wlasnosc drugiego czlowieka...
                            A kochac... kochac przeciez mi wolno... niekoniecznie
                            tylko jedna osobe i niekoniecznie kogos z kim bede
                            mieszkac pod jednym dachem, jadac przy jednym stole,
                            sypiac w jednym lozku...
                            Jedyny problem jest w tym, ze ten facet postawil
                            wysoko poprzeczke na drodze potencjalnych "konkurentow
                            do mojej reki". Boje sie, ze nikt jej nie przeskoczy:(
                            To musialby byc dojrzaly, odpowiedzialny, uczciwy,
                            otwarty na swiat i ludzi chlopak/facet, ktos z pasjami,
                            szczery, wylewny, chetny do pomocy, wesoly, z jajcarskim
                            poczuciem humoru, cierpliwy, sklonny wysluchac
                            i doradzic; ktos, kto gotow jest zrobic co w jego
                            mocy, jesli o cos go poprosze, ktos kto mi ufa, nie
                            patrzy na mnie podejrzliwie jak na potencjalne
                            zagrozenie; ktos kto o mnie pamieta, kto sie liczy
                            z moim zdaniem itd, itp...
                            Conajmniej tyle musialby potencjalny kandydat soba
                            reprezentowac, zebym teraz zechciala zwrocic na niego
                            uwage...
                            • jmx Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 18:02
                              Czasem wiek jest większym problemem dla drugiej strony (starszej) ale ja nie o
                              tym...

                              To bardzo ładne co napisałaś o cechach swej przyszłej połówki. Myślę, że w
                              gruncie rzeczy, każda kobieta szuka kogoś takiego. Ale - wydaje mi się - że
                              człowiek na początku dorosłości, młody mężczyzna około trzydziestki nie może
                              być taki... Doświadczenia, obycie z ludźmi, spokój ducha, wrażliwość na
                              drugiego człowieka, umiejętność rozmowy o uczuciach nabiera sie latami...
                              Dlatego Twój przyjaciel jest taki a rówieśnicy - niekoniecznie. Przynajmniej
                              nie wszyscy (nie chciałabym generalizować)....
                              • meduza4 Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 07.06.03, 18:23
                                Ale - wydaje mi się - że
                                > człowiek na początku dorosłości, młody mężczyzna około
                                trzydziestki nie może
                                > być taki... Doświadczenia, obycie z ludźmi, spokój
                                ducha, wrażliwość na
                                > drugiego człowieka, umiejętność rozmowy o uczuciach
                                nabiera sie latami...
                                > Dlatego Twój przyjaciel jest taki a rówieśnicy -
                                niekoniecznie. Przynajmniej
                                > nie wszyscy (nie chciałabym generalizować)....

                                No to widze, ze skazana jestem na samotnosc
                                przez kilkanascie czy dwadziescia lat, az moi
                                rowiesnicy racza wreszcie dojrzec:(((
                                Co do mojego przyjaciela -dowiedzialam sie co to znaczy
                                prawdziwy, dojrzaly i odpowiedzialny mezczyzna...
                                A teraz ja chce dla siebie takiego jak on, albo zadnego...
                                I zdaje sobie sprawe z tego, ze masz duzo racji.
                                To mnie niepokoi, bo posrod osob w moim wieku nie
                                widze nikogo kto spelnialby te standardy. A faceci
                                starsi ode mnie... No coz -zazwyczaj maja juz rodziny:(
                                • Gość: Sergiusz Re: Co wy znowu wymyslacie :((( IP: 213.17.172.* 07.06.03, 22:54
                                  Ha, ha, ha, ha

                                  Albo JUŻ ich nie mają...
                                  A to bywa jeszcze większym problemem.

                                  -----

                                  Meduzo, na świecie jest kilka miliardów ludzi. To nie
                                  jest prawda, że nagle jedna, jedyna osoba jest ideałem,
                                  któremu nikt nie dorówna. Tak się wydaje tu, teraz,
                                  dzisiaj. A potem nagle, całkiem niespodziewanie,trafia
                                  się (albo i nie.... :-( ) na kogoś, kto mimo że jest
                                  nieco inny - znów zachwyca. I ten Ktoś znów wydaje się
                                  być ideałem, mimo iż wcale nim nie jest. Tak naprawdę to
                                  chyba dobrze, bo kochać ideał nie sposób. Kochać można
                                  tylko prawdziwego, żywego człowieka, akceptując jego...
                                  wady? Nie, nie wady - cechy.

                                  MS.
                                  • meduza4 Re: Co wy znowu wymyslacie :((( 08.06.03, 00:54
                                    Sergiuszu moj mily -a co sie wszyscy na ten ideal tak
                                    uparliscie? Przeciez mowie, ze nie ideal, tylko jak dla
                                    mnie wyjatkowo wartosciowy czlowiek, ktos kogo
                                    postawilabym za wzor do nasladowania w wielu, aczkolwiek
                                    nie we wszystkich kwestiach. Skoro sie z nim przyjaznie
                                    to sila rzeczy wiadomo mi takze o paru jego zyciowych
                                    potknieciach, wiec teoria idealu sie do tego przypadku
                                    nie stosuje...
          • Gość: zahedan towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 15:25
            ale wy gadać i gadać....wy iść ze mną na piwo lepsza będzie.a może wy nie pić
            piwo?
            • jmx Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 15:28

              dżem dziękować za piwo, dżem pić herbata teraz
              • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 16:31
                Meduza tez dziekowac za piwo... Ona ze swoj kumpel wypic
                butelka wino i teraz miec czkawka :(((
                • jmx Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 16:37
                  Meduza byc zachłanna na alkohol, to może zaszkodzic Meduza ;-)

                  (no tak, znowu kościelne gadki...)
                  • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 16:55
                    Ja nie byc zachlanna... Ja teraz we Wloszech... Tu wszyscy
                    pic wino do obiadu... A kumpel ciagle nalewac -szkoda zeby
                    sie takie dobre winko marnowalo ;)
                    • jmx Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 17:02

                      Oni przyzwyczajeni, Meduza nie przesadzać - dżem radzić ;-)))
                    • Gość: zahedan Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 17:25
                      meduza4 napisała:

                      > Ja nie byc zachlanna... Ja teraz we Wloszech... Tu wszyscy
                      > pic wino do obiadu... A kumpel ciagle nalewac -szkoda zeby
                      > sie takie dobre winko marnowalo ;)
                      ty meduza sycylia być? etna widzieć?zahedan byc sycylia kiedyś.ty meduza
                      przywieść dobry italiani ser.i dac spróbować.zahedan lubieć ostra i smierdząca
                      sery
                      • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 07.06.03, 17:33
                        Zahedan, ja Sycylia teraz byc... Ja tez lubic sery, ale sie
                        odchudzac, wiec nie przywiezc do Polska.
                        A Etna ja widziec juz wiele razy i kawalek lawy ja
                        przywiezc kiedys do kraju. A teraz ten paskudny, ciemny
                        pyl z wulkanu lezec na chodnikach podmieciony na kupki,
                        ale nie sprzatniety :(
                        • Gość: zahedan Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. IP: proxy / 192.168.0.* 07.06.03, 21:41
                          meduza4 napisała:

                          > Zahedan, ja Sycylia teraz byc... Ja tez lubic sery, ale sie
                          > odchudzac, wiec nie przywiezc do Polska.
                          > A Etna ja widziec juz wiele razy i kawalek lawy ja
                          > przywiezc kiedys do kraju. A teraz ten paskudny, ciemny
                          > pyl z wulkanu lezec na chodnikach podmieciony na kupki,
                          > ale nie sprzatniety :(
                          trudno zahedan pójsć do tesco i tam kupić sobie ser :-(
                          • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 08.06.03, 00:55
                            I to byc dobra decyzja :-)
                            • jmx Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 08.06.03, 00:57

                              Ty lepiej przywieźć czerwone wino do ser Zahedan ;-))
                              • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 08.06.03, 01:00
                                Ja przywiezc wino... ale ja juz je obiecac wielu
                                ludziom:(
                                I co ja biedna teraz zrobic? No chyba, ze meduza
                                zaprosic wszystkich na raz i poczestowac ich tym winem :)
                                • Gość: Sergiusz Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. IP: 213.17.172.* 08.06.03, 01:18
                                  Sergiusz radzić - Ty przywieźć kontener to wino.

                                  MS.
                                • Gość: zahedan Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. IP: proxy / 192.168.0.* 08.06.03, 08:34
                                  meduza4 napisała:

                                  > Ja przywiezc wino... ale ja juz je obiecac wielu
                                  > ludziom:(
                                  > I co ja biedna teraz zrobic? No chyba, ze meduza
                                  > zaprosic wszystkich na raz i poczestowac ich tym winem :)
                                  no,no meduza twoja troche zakochać.trójkąt niedobra figura być.wszyscy mnóstwo
                                  cierpieć;serca boleć.ty lepiej przywieżć mnóstwo wino.my spotkać i opijać nasz
                                  smutek i wypic za twój idealny i nieosiągalny facet
                                  • meduza4 Re: towarzystwo wzajemnej mast...sorry adoracji. 08.06.03, 11:06
                                    Gość portalu: zahedan napisał(a):

                                    > meduza4 napisała:
                                    >
                                    > > Ja przywiezc wino... ale ja juz je obiecac wielu
                                    > > ludziom:(
                                    > > I co ja biedna teraz zrobic? No chyba, ze meduza
                                    > > zaprosic wszystkich na raz i poczestowac ich tym
                                    winem :)
                                    > no,no meduza twoja troche zakochać.trójkąt niedobra
                                    figura być.wszyscy mnóstwo
                                    > cierpieć;serca boleć.ty lepiej przywieżć mnóstwo
                                    wino.my spotkać i opijać nasz
                                    > smutek i wypic za twój idealny i nieosiągalny facet

                                    Zahedan -Ty wszystko pomieszac:(
                                    Facet nie byc idealny i byc osiagalny gdyby meduza
                                    powiedziec "tak". Ale meduza wiedziec ze to nie miec
                                    sens,
                                    wiec meduza dac tylko przyzwolenie na przyjazn...
                                    Po drugie -meduza ciagle myslec o inny facet, ktory nie
                                    odwzajemnic jej milosc i za ktorym ona plakac na forum :(
                                    Po trzecie i najwazniejsze -przeciez ile to wino ja moge
                                    przewiezc przez granica ???
          • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 07.06.03, 16:13
            Nie mowie, ze ideal... chociaz nie mam mu nic do zarzucenia
            w stosunku do mojej osoby... Niemniej podejrzewam, ze jemu
            na mnie zalezy w sposob bardziej niz przyjacielski, ale
            niestety jest juz zonaty...
            W tej sytuacji moge ofiarowac mu jedynie gleboka,
            przyjacielska milosc i lojalnosc do grobowej deski,
            ale na nic wiecej sie nie pisze...
            • Gość: samowolny Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: *.*.*.* 09.06.03, 11:06
              i takie wciąż sobie zadaje pytanie czy to jest przyjaźń czy to jest
              kochanie?:)))
              • sunrise1 a ja... 09.06.03, 12:29
                Gość portalu: samowolny napisał(a):

                > i takie wciąż sobie zadaje pytanie czy to jest przyjaźń czy to jest
                > kochanie?:)))


                Wciąż jej zadaję to pytanie :)))

                z:)
                • meduza4 Re: a ja... 09.06.03, 12:48
                  sunrise1 napisała:

                  > Gość portalu: samowolny napisał(a):
                  >
                  > > i takie wciąż sobie zadaje pytanie czy to jest
                  przyjaźń czy to jest
                  > > kochanie?:)))
                  >
                  >
                  > Wciąż jej zadaję to pytanie :)))

                  A jej (czyli meduzie, czyli mnie) nie robi to
                  wiekszej roznicy :-)
                  Moze los jest okrutny, moze zycie jest glupie...
                  ale nie jest puste, nie jest pozbawione sensu...
                  Bo dopoki jest gdzies drugi czlowiek, ktorego
                  warto kochac -nawet jesli nigdy to nie bedzie
                  ten rodzaj milosci, ktorego szukam -to warto zyc...
                  Tak po prostu :-)
                  • Gość: samowolny Re: a ja... IP: *.*.*.* 09.06.03, 13:12
                    barwy miłości mają różne odcienie i kazdy jeden taki odcień wybiera dla siebie
                    • sunrise1 Re: a ja... 09.06.03, 13:43
                      Gość portalu: samowolny napisał(a):

                      > barwy miłości mają różne odcienie i kazdy jeden taki odcień wybiera dla siebie

                      Tak...mają zbyt wiele odcieni, abyśmy byli w stanie je sobie wyobrazić,
                      czy przewidzieć...

                      do M: wiesz , że jestem Za :)

                      z:)))
                      • Gość: samowolny Re: a ja... IP: *.*.*.* 09.06.03, 13:59
                        sunrise1 napisała:

                        > Gość portalu: samowolny napisał(a):
                        >
                        > > barwy miłości mają różne odcienie i kazdy jeden taki odcień wybiera dla si
                        > ebie
                        >
                        > Tak...mają zbyt wiele odcieni, abyśmy byli w stanie je sobie wyobrazić,
                        > czy przewidzieć...
                        >
                        barw miłości jest kilka:
                        szczęśliwa odwzajemniona miłość
                        miłość platoniczna
                        miłość nieszczęśliwa (nieodwzajemniona)
                        i to wszystko jeśli tyczy sie odmiennych płci....
                        • sunrise1 Re: a ja... 09.06.03, 14:53
                          Gość portalu: samowolny napisał(a):

                          > > Tak...mają zbyt wiele odcieni, abyśmy byli w stanie je sobie wyobrazić,
                          > > czy przewidzieć...
                          > >
                          > barw miłości jest kilka:
                          > szczęśliwa odwzajemniona miłość
                          > miłość platoniczna
                          > miłość nieszczęśliwa (nieodwzajemniona)
                          > i to wszystko jeśli tyczy sie odmiennych płci....

                          Nie wszystko.
                          Odwzajemniona miłość , platoniczna o nieszczęśliwej juz nie wspominajac,też
                          mogą przybrać tysiące odmian - wszystko zależy od samych zainteresownych,
                          od okoliczności...

                          z:)))))
                          • meduza4 Re: a ja... 09.06.03, 15:40
                            A niech sobie milosc przybiera takie barwy jakie chce...
                            Ja juz z lekka spokornialam wobec losu :)
                            Tak mi sie wydaje... teraz...
                            • sunrise1 nauki 09.06.03, 15:48
                              meduza4 napisała:

                              > A niech sobie milosc przybiera takie barwy jakie chce...
                              > Ja juz z lekka spokornialam wobec losu :)
                              > Tak mi sie wydaje... teraz...


                              Myślę, ze nawet jeśli Ci się wydaje - to już dobrze.
                              Człowiek całe życie uczy się pokory.

                              z:)))
                              • meduza4 Re: nauki 09.06.03, 15:51
                                Byla taka piosenka "to ja -ten niepokorny" i cos tam
                                dalej w tym stylu. Bardzo ja lubie -pasuje do mnie
                                jak ulal, he he :-))))
    • Gość: kasiak26 Re: Pozwolilam sobie kochac... IP: *.man.polbox.pl 09.06.03, 14:40
      meduza - strasznie długi ten wątek i zanim dokończe go czytać pozwole sobie na
      odniesienie się do mojej sytuacji post"spotkaliśmy się o 10 lat za późno" u
      mnie też na początku była super przyjaźń porady... pogaduszki o naszych
      rodzinach....... a potem to już fascynacja, a może nawet miłość - nie istnieje
      coś takiego jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną bez uczucia i/lub sex-u!!!
      A teraz to tylko problemy........ Jeżeli on ma rodzinę i jak piszesz jest
      odpowiedzialny - to niestety ty musisz się wycofać z tego tematu - wiem , ze to
      boli, ale tak jest!! ja niestety też się wycofuje - bo ja oprócz męża mam
      dziecko...........

      Powodzenia - wspieram cię w "cierpieniu" wiem co to jest
      • meduza4 Re: Pozwolilam sobie kochac... 09.06.03, 15:48

        > A teraz to tylko problemy........ Jeżeli on ma rodzinę
        i jak piszesz jest
        > odpowiedzialny - to niestety ty musisz się wycofać z
        tego tematu - wiem , ze to
        >
        > boli, ale tak jest!! ja niestety też się wycofuje - bo
        ja oprócz męża mam
        > dziecko...........

        Ale z czego sie tu wycofywac? Oboje ustalilismy,
        ze nic wiecej ponad przyjazn -nic wiecej sie
        nie wydarzylo, nic wiecej sie nie wydarzy...


        > Powodzenia - wspieram cię w "cierpieniu" wiem
        co to jest

        A wlasnie ze nie wiesz, co to jest :-)
        Ja tam wcale nie czuje sie nieszczesliwa
        -wrecz przeciwnie, wiele w ostatnim czasie
        zawdzieczam temu czlowiekowi i gdyby nie on to
        pewnie w alkoholizm bym popadla przez jednego
        takiego niby to zawiedzionego romantyka...
        Ja sie nawet ciesze, ze mam kogos bliskiego.
        I zamierzam kochac go zawsze, chociaz wiem, ze nie
        bedzie najwieksza i najwazniejsza miloscia mego
        zycia... Zawsze go bede kochac, bo jest wspanialym
        czlowiekiem, bo nigdy mnie nie oklamal, nie oszukal,
        nie skrzywdzil...
        Przeciez wcale nie jest powiedziane, ze mozna kochac
        tylko jedna osobe na raz :)
        • Gość: zahedan meduza ty głupota gadać IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 15:54
          • meduza4 Re: meduza ty głupota gadać 09.06.03, 15:57
            Jaka glupota, Zahedan?
            Meduza madra rzecz powiedziec, Zahedan sluchac i sie
            uczyc! :-)
          • Gość: zahedan Re: meduza ty głupota gadać IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 15:58
            ty nie mówić zawsze bo to nic nie znaczyć .ale jeśli ty chcieć utrzymywać ta
            znajomość ty zakopać sie po uszy nie wiedzieć kiedy.dopiero wtedy bedzie boleć
            ty zobaczyć bedzie boleć jak ty sobie nawet teraz nie wyobrażać
            • sunrise1 Re: meduza ty głupota gadać 09.06.03, 16:03

              Meduza, sunrise pierwszy raz przyjąć do ucha to, co gadac zahedan.
              Moze On mieć racja ?

              z:))
              • meduza4 Re: meduza ty głupota gadać 09.06.03, 16:07
                sunrise1 napisała:

                >
                > Meduza, sunrise pierwszy raz przyjąć do ucha to, co
                gadac zahedan.
                > Moze On mieć racja ?

                On miec racja? Jesli on miec racja, to ja przez miesiac
                prac mu skarpetki. Pozyjemy, zobaczymy :-)
              • Gość: zahedan Re: meduza ty głupota gadać IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 16:07
                sunrise1 napisała:

                >
                > Meduza, sunrise pierwszy raz przyjąć do ucha to, co gadac zahedan.
                > Moze On mieć racja ?
                > sunrise;ja zapłakać ze szczęścia ze ty akceptować moja myśl ja pierwszy raz
                byc szczęśliwy na FR.ona nie posłuchać bo serce nie byc sługa.ale po tym ona
                gryżć palce w noc.tak być
                • sunrise1 sunrise podzielać Twoja radość 09.06.03, 16:37
                  Gość portalu: zahedan napisał(a):

                  > > sunrise;ja zapłakać ze szczęścia ze ty akceptować moja myśl ja pierwszy ra
                  > z
                  > byc szczęśliwy na FR.

                  Sunrise aż zatrzepotać rzęsami z radości ;)
                  Zahedan Ty pamiętać tylko nie zalać listwa łzami.


                  ona nie posłuchać bo serce nie byc sługa.ale po tym ona
                  > gryżć palce w noc.tak być

                  Mam nadzieję, ze ona ich od razu wszystkich nie zjeść, potem bardzo
                  boleć brzuch.

                  z:)))
                  • meduza4 Re: sunrise podzielać Twoja radość 09.06.03, 16:40
                    Juz mi wystarczy, ze od tego sycylijskiego jedzenia
                    brzuch mnie rozbolal :(
                    Paskudztwo tu daja, tfu!
                    • sunrise1 poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 16:43
                      meduza4 napisała:

                      > Juz mi wystarczy, ze od tego sycylijskiego jedzenia
                      > brzuch mnie rozbolal :(
                      > Paskudztwo tu daja, tfu!

                      nie wiem, bo nie byłam, ale w Tunezja i Maroko same pyszności- z całego
                      ( no może prawie całego Świata dają :) mniam.

                      z:)))

                      ps a i tak mam w lodufffce same sery :)
                      • meduza4 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:13
                        sunrise1 napisała:

                        > meduza4 napisała:
                        >
                        > > Juz mi wystarczy, ze od tego sycylijskiego jedzenia
                        > > brzuch mnie rozbolal :(
                        > > Paskudztwo tu daja, tfu!
                        >
                        > nie wiem, bo nie byłam, ale w Tunezja i Maroko same
                        pyszności- z całego
                        > ( no może prawie całego Świata dają :) mniam.

                        Przyjedz i sie poczestuj tym tutejszym swinstwem:(
                        • sunrise1 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:18
                          meduza4 napisała:

                          > > > nie wiem, bo nie byłam, ale w Tunezja i Maroko same
                          > pyszności- z całego
                          > > ( no może prawie całego Świata dają :) mniam.
                          >
                          > Przyjedz i sie poczestuj tym tutejszym swinstwem:(
                          >

                          Jak mi się tylko study tour trafi, czemu nie ?
                          Czy mężczyźni sycylijscy pachną sianem, czy cygarami ?

                          z:)))
                          • meduza4 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:25
                            sunrise1 napisała:

                            >
                            > Jak mi się tylko study tour trafi, czemu nie ?
                            > Czy mężczyźni sycylijscy pachną sianem, czy cygarami ?

                            Przeciez nie wachalam :(
                            Zaraz sprawdze to Ci powiem :)
                            • sunrise1 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:28
                              meduza4 napisała:

                              > Przeciez nie wachalam :(
                              > Zaraz sprawdze to Ci powiem :)
                              >


                              mam nadzieję;)))) ( że zaraz )

                              z:))))))
                              • meduza4 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:32
                                Czekam na jakis pretekst, zeby do ktoregos podejsc
                                blizej... Same powazne persony sa w tej chwili, nie ma
                                nikogo w moim wieku, wiec tak jakos nie za bardzo
                                pasuje tutejszego szefa wachac :-(
                                • sunrise1 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:38
                                  meduza4 napisała:

                                  > Czekam na jakis pretekst, zeby do ktoregos podejsc
                                  > blizej... Same powazne persony sa w tej chwili, nie ma
                                  > nikogo w moim wieku, wiec tak jakos nie za bardzo
                                  > pasuje tutejszego szefa wachac :-(


                                  O Boszszeee potknij się, albo strzepnij mu coś z rękawa, albo upuść cokolwiek
                                  przed nim ( cholera jeszcze mam Cię uczyć :))))

                                  z:)))
                                  • meduza4 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:44
                                    Jeden obok przechodzil, ale pachnial jakims dezodorantem,
                                    czy czyms w tym stylu... No kurcze -to sa normalni faceci
                                    jak i wszedzie, moze tylko troche ciemniejsza karnacje
                                    maja niz u nas i zasadniczo sa nizsi od Polakow, a poza
                                    tym to zwyczajni ludzie...
                                    Czekaj, jeden czekoladkami zaczal towarzystwo czestowac,
                                    jego tez powacham :)
                                    • sunrise1 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:46

                                      może chociaż ten ?.......

                                      z;))

                                      ps i nie daj się opchać tymi czekoladkami z arszenikiem :)
                                      • meduza4 Re: poridż, czy kisiel ? :) 09.06.03, 17:55
                                        sunrise1 napisała:

                                        >
                                        > może chociaż ten ?.......

                                        Tfu!!! Ten to spocony byl jak dzika swinia:(
                                        Przeszedl obok mnie jeszcze jeden i ten z kolei
                                        niczym nie pachnial... Wiecej juz nie wacham!

                                        > ps i nie daj się opchać tymi czekoladkami z arszenikiem :)

                                        To od tego mnie brzuch boli!!!
                  • Gość: zahedan Re: sunrise podzielać Twoja radość IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 17:08
                    sunrise!jeśli ty choc troche olej w głowa mieć ty dobrze wiedzieć co ja mieć na
                    myśl .meduza poznać najwspanialszy facet swiata.on jej podobać
                    mnóstwo,mnóstwo.on żonaty być ale on nieszczęśliwy być.I on lubieć meduza też
                    oni obiecać sobie tylko wielka przyjażń i nic wiecej .z pewnością oni mieć
                    racja.to zahedan głupoty gadać
                    • sunrise1 Re: sunrise podzielać Twoja radość 09.06.03, 17:16
                      Gość portalu: zahedan napisał(a):

                      > sunrise!jeśli ty choc troche olej w głowa mieć ty dobrze wiedzieć co ja mieć
                      na
                      >
                      > myśl .meduza poznać najwspanialszy facet swiata.on jej podobać
                      > mnóstwo,mnóstwo.on żonaty być ale on nieszczęśliwy być.I on lubieć meduza też
                      > oni obiecać sobie tylko wielka przyjażń i nic wiecej .z pewnością oni mieć
                      > racja.to zahedan głupoty gadać

                      Zahedan, jesli Ty dopelnić olej do pełna i choć raz chcieć zrozumieć sunrise,
                      Ty wiedzieć, ze sunrise żartować i wszystko to doskonale wiedzieć.
                      Sunrise rozumieć więcej, niż Ci się wydawać, inni o tym wiedzieć,
                      a Ty nie ?

                      z:))))
                      • Gość: zahedan Re: sunrise podzielać Twoja radość IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 17:31
                        zahedan nie być taka najwspanialsza facet jak meduza facet.ale on gdy czytać to
                        co meduza napisać to sie smiać.on to przerabiać na własna skóra.on sie tylko
                        dziwić czemu przyjacółki z forum nie powiedzieć jej do czego to prowadzić:skoro
                        one takie pryncypialne i mądre być na inny wątki.to sie nazywać hipokryzja lub
                        głupota
                        • meduza4 Re: sunrise podzielać Twoja radość 09.06.03, 17:34
                          Zahedan -to nigdy nie byc moj facet. A poza tym ludzie
                          to nie zwierzatka i jesli nie pozwola, zeby sytuacja
                          wypsnela sie spod kontroli to sie nie wypsnie :)
                        • sunrise1 Re: sunrise podzielać Twoja radość 09.06.03, 17:35
                          Gość portalu: zahedan napisał(a):

                          > zahedan nie być taka najwspanialsza facet jak meduza facet.ale on gdy czytać
                          to
                          >
                          > co meduza napisać to sie smiać.on to przerabiać na własna skóra.on sie tylko
                          > dziwić czemu przyjacółki z forum nie powiedzieć jej do czego to
                          prowadzić:skoro
                          >
                          > one takie pryncypialne i mądre być na inny wątki.to sie nazywać hipokryzja
                          lub
                          > głupota

                          Zahedan być w mrocznym zaułku, gdzie światło nie docierać.
                          Co zrobić zahedan nie odbierać na falach przyjaciółek i ciągle przerabiać
                          ( może nazbyt intensywnie) wszystko, co przeczytać.

                          z:)))
                        • jmx do Zahedan i cała reszta 09.06.03, 22:43
                          W imieniu Przyjaciółek: dżem i Sunrise juz mówic o tym Meduza dużo wyżej.
                          Zahedan być mądra mencizna, wiele przejść w życiu...


                          -----
                          • Gość: zahedan Re: do Zahedan i cała reszta IP: proxy / 192.168.0.* 09.06.03, 22:51
                            no, k..a m...ć nareszcie jeden mądra głos być.oni sie nawet nigdy nie dotknąć
                            a i tak wsiąknąć z kretes.ja tego nie potępiać ale potem oni kochać i cierpieć
                            ale to może być temat dla meduza na baaaaaaaaaardzo romantyczna wątek
                            • jmx Re: do Zahedan i cała reszta 09.06.03, 23:00
                              Gość portalu: zahedan napisał(a):


                              > ale to może być temat dla meduza na baaaaaaaaaardzo romantyczna wątek

                              a Zahedan być złośliwa bestia.....

                              -----
                              Niestety, to trzeba przeżyć na sobie, mówienie - umówiliśmy się, ja rządzę
                              swoimi uczuciami... ha, ha, rządzę... g... prawda z tym "rządzeniem"
            • meduza4 Zahedan -ty to dopiero głupota gadać 09.06.03, 16:06
              Gość portalu: zahedan napisał(a):

              > ty nie mówić zawsze bo to nic nie znaczyć .ale jeśli ty
              chcieć utrzymywać ta
              > znajomość ty zakopać sie po uszy nie wiedzieć
              kiedy.dopiero wtedy bedzie boleć
              > ty zobaczyć bedzie boleć jak ty sobie nawet teraz nie
              wyobrażać

              Gdybym tak chciala zrywac znajomosc z kazdym czlowiekiem,
              ktory jest mi bliski i ktorego kocham... to chyba bym
              sie musiala na pustynie wyprowadzic...
              A zycie... Zycie jest jakie jest -duzo rzeczy boli...
              Nie wiem czemu mialoby mnie jakos szczegolnie bolec
              to, ze moj najserdeczniejszy przyjaciel ma rodzine...
              Ma to dobrze, szkoda tylko, ze nie jest szczesliwy.
              Tez bym chciala miec wlasna rodzine :-(
              A czy mnie nie wolno go kochac tylko dlatego, ze jest
              facetem? Dyskryminacja jakas, czy co?
              Ja go kocham i bede sobie kochac, bo tak mi sie podoba:)
              • Gość: Kika Re: Zahedan -ty to dopiero głupota gadać IP: *.stacje.agora.pl 09.06.03, 16:54
                Pozwalam sobie wątpić, że go naprawdę kochasz, skoro Cię nie boli, że ma
                rodzinę.
                • meduza4 Re: Zahedan -ty to dopiero głupota gadać 09.06.03, 17:24
                  Gość portalu: Kika napisał(a):

                  > Pozwalam sobie wątpić, że go naprawdę kochasz,
                  skoro Cię nie boli, że ma
                  > rodzinę.

                  Przeciez powiedzialam, ze go kocham :)
                  Nigdy nie twierdzilam, ze ja jestem w nim zakochana,
                  a wszyscy tak to odebrali :)
                  Dla mnie to sa dwie rozne rzeczy moi mili :-)
                  A ze kocham go to jestem pewna, bo gdyby cokolwiek
                  mu sie stalo -nie wahalabym sie mu pomoc.
                  Gdyby ktos mu zrobil krzywde -utluklabym drania
                  golymi piesciami.
                  Moje problemy zawsze byly jego problemami, zatem
                  kazdy jego problem jest takze moim zmartwieniem...
                  Ja to "kocham" czuje w swoim sercu i nikt mi nie
                  wmowi, ze to klamstwo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka