karolina443
22.06.07, 13:20
... onanizuje się, SZOK! Nigdy go o to nie podejrzewałam. W sumie jesteśmy z
sobą od prawie 8 lat (w tym od 2 lat jesteśmy małżeństwem, ale już rok przed
ślubem mieszkaliśmy razem) i nigdy nie zauważyłam żadnych symptomów, że on
„to” robi. Parę tygodni temu przyłapałam go w łazience jak siedział koło wanny
i wkładał rękę w rozporek, wyglądało to dziwnie, a on strasznie się zmieszał,
tłumaczył, że ma „tam” krostkę i chciał ją usunąć. Innym razem wieczorem
stwierdził, że w naszym pokoju jest za gorąco i musi iść spać do pokoju obok
bo tam jest chłodniej. Dało mi do myślenia, przecież zawsze spaliśmy w jednym
pokoju i nigdy nie narzekał, że jest w nim gorąco, duszno. A temperatura w
jednym jak i w drugim pokoju jest taka sama, a nawet w naszej sypialni jest
chłodniej bo mamy balkon i na noc otwieramy go. Nie wiem czemu ale coś mnie
podkusiło, wstałam i podeszłam do drzwi pokoju w którym był i usłyszałam
dziwny odgłos, weszłam a on szybko z pleców przerzucił się na brzuch.
Podeszłam do niego, nie chciałam od razu powiedzieć, o co go podejrzewam, bo
przecież mogłam się pomylić, więc rozegrałam to. Położyłam się koło niego i
poprosiłam aby mnie przytulił, nie chciał. Byłam uparta i nadal nalegałam aby
mnie przytulił. Przysunęłam się bliżej i wtedy ręką na pościeli poczułam coś
wilgotnego, mazistego, śliskiego, slipki też miał wilgotne, okazało się, że to
sperma. Pytałam męża, czemu to robi ale do dnia dzisiejszego nie usłyszałam
odpowiedzi, wypiera się tego. Mówi, że nie onanizuje się, że mam zwidy. A ja
przecież nie jestem głupia. Przez dłuższy czas walczyłam z tą świadomością, że
on „to” zrobił. Zauważyłam też, że często wkłada ręce do kieszeni i się „tam”
dotyka. Nawet jak leżymy w łóżku często wkłada rękę w slipki. To jest okropne!
Zwracam mu czasem uwagę, bo aż mi się coś robi na ten widok. Wczoraj znów go
przyłapałam. Wykorzystał moment jak poszłam do łazienki na kąpiel. Wyszłam a
on siedział na fotelu w koszulce i slipkach, w ręki trzymał chusteczkę i
strasznie ją ściskał, podeszłam bliżej a na slipkach miał mokrą plamkę.
Twierdził, że to mocz, ale to było nie możliwe, bo przecież ja przez dłuższy
czas byłam w łazience i nie korzystał z toalety. Niestety okazało się, że znów
to zrobił!! A myślałam, że już „tego” nie robi, że już nigdy go nie nakryję,
że nie zobaczę tego okropnego widoku. Chciałam z nim spokojnie porozmawiać,
powiedział, że nie ma o czym. Tym razem nie pozwoliłam aby mnie głupia gadką
zbył. Tak jak to zrobił wcześniej 2 razy. Jak zwykle zaprzeczał, twierdził że
się nie onanizował. Próbował mi mówić, że znów mam zwidy, że znów sobie coś
wmawiam. A ja jestem na 100% pewna, że to zrobił, przecież wiem jak sperma
wygląda i jaki ma zapach. Wszystko się zgadza. A on dalej zaprzeczał aż
wreszcie powiedział, że widocznie miał jak on to nazwał „samo wystrzał”. Co za
bzdura!! Czułam się podle, bo jestem anty takim „zachowaniom” to jeszcze nie
był w stanie ze mną normalnie porozmawiać tylko potraktował minie jak jakąś
głupią gęś, której można byle bzdurę wcisnąć. A przy tym puszczał głupie
odzywki do mnie i się sam z tego śmiał. Aż wreszcie powiedział, że widocznie
coś mu się z psychiką dzieje. I znów zaczął się śmiać. Skoro on nie chciał
„normalnie” ze mną porozmawiać to ja mu powiedziałam, co o tym myślę. Brzydzę
się tym, takie „zachowanie” odpycha mnie od niego. Wzbudza we mnie wstręt.
Nawet nie potrafiłam tej nocy spać z nim w jednym łóżku, spałam w osobnym
pokoju. Rano przyszedł do mnie i zachowywał się tak jakby, zeszłego wieczoru
nic się nie stało. Nie wiem, czemu „to” robi, przecież zawsze krytykował
facetów, którzy „to” robią. Ja uważam to za rodzaj „samogwałtu”, w czym tu
czerpać przyjemność? Dziś powiedział, że zrobił to tylko 4 razy, ale nie
wierzę mu, jestem pewna, że o wiele razy więcej. Obiecał, że już nigdy tego
nie zrobi, w to też nie wierzę. Spytałam go czy czerpie z tego przyjemność
odpowiedział, że nie. Czy Wy mężatki też macie taki „problem” z mężem?? Co
robić w takiej sytuacji?? Skoro mąż nie jest w stanie o tym porozmawiać??
Jestem tym zniesmaczona i to bardzo.