zwierz_futerkowy
27.12.07, 05:48
Rodzinka żebrała się, jak co roku
Przy stole w kolorach i półmroku
Przy stole pachnącym swieżym sianem
Kolędy śpiewając do pozna nad ranem
Ciotka Maryśka wystrojona
Nerwowym ruchem pogania tatę
Dziadek gdzieś w kacie samogona
Spija, bo "dobry na prostatę"
Wuj Roman wywołał westchnienie zachwytu
Gdy, ciotce Mietce życzenia składając,
Podrzucił ja prawie do sufitu
Pupę ciotczyną obnażając
I śmiały się wszystkie ciotki do niego
Gdy towarzystwo bawił damskie
Gdy mówił "to, tamto" i ze "ten tego"
I żarty sobie robił chamskie
Brzdęknęło szkło wódczanych flaszek
I do kieliszków trucizna spłynęła
Krew uderzyła świątecznie do czaszek
Pomroczność jasna nas ogarnęła
I nadszedł wreszcie czas na prezenty
W choinki gąszczu nurzamy swe ręce
Każdy szczęśliwy, każdy przejęty
Każdemu drży w podniecie serce
I już z prezentów zdarte papiery
Oczy wpatrzone, luk brwiowy napięty
Wtem glos słychać; "kto do jasnej cholery,
Pomylił nasze wszystkie prezenty?"
Tak oto Dyzio dostał Biovital
Klej do protezy oraz Prozac
Henio zdziwieniem na twarzy przywitał
ćwieki na majtkach i obrożach
Ciotka dostała grę na playstation
Lecz chyba nie lubi Counter Strike'a
Zuzia zaś zbiór erotycznych wierszy
Tymczasem w ręce Dorotki - fajka
Tu biustonoszem z miska duża
Dziwi się dziadek oraz Jasio
A pięcioletni kuzyn Józio
Wywija viagrą przed ciocią basią
Hula hop ściska babcia ślepa
Pudełko cygar mały Tomek
Natalka w wódkę oczy wlepia
Zosia dostała udziały w ENRON-ie
Laleczkę Barbie dziadek otrzymał
Ciotka Sabina zaś gwiezdne wojny
Wujo ciekawość zaś powstrzymał
Widząc kształt obły, nieprzystojny
I już awantura się zaczyna
Kto co komu kiedy czemu?..
Szaleje ze złości ciotka Krystyna
Krzyczy cos Wandzia po swojemu
I piekli się ciotka wylewa żale
Ze jej nigdy nie słucha wcale...
Ze w zeszłym roku gafę strzelił
I się opłatkiem nie podzieli...
Najpierw powoli jak żółw ociężale
Podniósł się wujo, nie mówiąc nic wcale
Wychylił kurażu pełen kieliszek
Już wujka naparza lizakiem syn Zbyszek
Zbyszka dziadziunio - w samoobronie -
Walnął butelka po samogonie
Potem się bracia za łby chwycili
Kopniaków poszło parę pod stołem
Jak jeden maź, się wszyscy pobili?
Ościami z karpia wali ze spluwki
Niegrzeczny Józio a obok malutki
Tomek, co grochem z procy po tłumie
Pestkami ze śliwek najlepiej jak umie
Baska Krystynie skacze do oczu
Aśka Justynę ciągnie za włosy
Laską babciną dostał po kroczu
Wujo i piszczy w niebogłosy
Ciotka Maryna ciotkę Malwinę
Oblała grzybowa oraz winem
Babcia Pulcheria podkłada nogę
Prababci Salci wiec na podłogę
Jak długa padła a jej sztuczna szczeka?
Wpadła do zupy pradziadka Zenka
Ten w mordę strzelił ciotkę Alicję
Zawiązał z wujaszkiem koalicje
Jurek, co rzucił Agatkę przez ramie
Bańka maćkowi nabił banię
I spoliczkował kuzynkę karpiem
Teściowa z zięciem w kacie się szarpie
Straszy ziemniakow gorącym półmiskiem
Mama bratowa, oraz wyzwiskiem
A kuzyn, co głowę nosi wysoko
Zarobił aniołkiem z choinki w oko
I nagle pośród wrzawy i kłótni
Słychać glos babci: " odwrót do kuchni"
Tak koalicja babć z ciotkami
Skryła się za kuchennymi drzwiami
Dowództwo rebelii objął dziadek
(jako ze każdy liczy na spadek)
Pociski gotowe z babci serowca
I poślizgowe miny z makowca
Pojawił się wujo, choć pozna pora
Na tyle trzeźwy by w mediatora
Role się wstawić, lecz ku dziwieniu
Naszemu, uległ już wstawieniu...
alko-holo-wemu...
Wiec stara metoda
Próbował drzwi sforsować noga
Lecz nagle w nodze, jak cos nie gruchnie,
Glos dziadka z tylu "brać szturmem kuchnie"
Lecz my wpierw - dla taktycznej zmyłki -
Wezwaliśmy głośno po posiłki
One stosując bron biologiczna
Przysłały konserwę turystyczna
Już głodne chłopy chciały ja jeść
Lecz na odwrocie lipiec 06
Widząc wiec walki spryt niecodzienny
Wezwano posiłki po raz kolejny
Wnet szarża husarska we włosiu anielskim
Dzerżącroporzec z migdałem niebieskim
Nadeszła po chwili od przedpokoju
Zwarta i zbita, gotowa do boju
Choinka - taran gotowa do akcji
Ostatnie szyki w szeregach natarcia
Gdzie jest generał? W ubikacji?
Nie będzie żadnego papierów darcia!
I ruszy szturm pędem, wrzawą i wrzaskiem
A bitwa godzinami trwała
Otwarłem oczy z porannym brzaskiem...
Dookoła wielka, szpitalna sala
A dookoła postacie w gipsie
Lub na wyciągach z kończynami
Wypiszczal głosik; "świat wesołych",
Odpiszczal inny; "pokój z wami"
Tak pisze te bzdury ku przestrodze,
Tym, co o swoich myślą świętach
Ze, jeśli źle były, to gorzej zawsze być może
Wiec dobre lepiej pamiętać...