imlardis2
11.11.06, 02:07
Ostatnie kilka miesięcy dało mi w kość nie raz (głównie utrata pracy i wielu
rzeczy w konsekwencji). Koniec końców - poczułam się nieudacznikiem, szarą
myszką, nic nie znaczącą rzeczą...
Od jakiegoś udzielam się w nowym towarzystwie, w które wciągnął mnie kolega i
mam wrażenie, że to jakiś sen. Wszystko zaczyna się wreszcie układać. Mam
szansę na fajną pracę, jestem z ludźmi (fajnymi ludźmi) i na domiar szcześcia
(hahaha) 50 % mężczyzn na dzisiejszej imprezie wyznało mi miłość, albo
okrzyknęło najpiękniejszą, lub próbowało owe twierdzenia "udowodnić"... A
znamy się nie do wczoraj :)
Ja już zaczynałam mieć kompleksy na tle wieku (30 się zbliża :((() i urody
(był czas, kiedy pies z kulawą nogą się za mną nie obejrzał) i ogólnie czuję
się podbudowana. Dlatego postanowiłam się pochwalić :P